Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kasyno Crockfords
AutorWiadomość
Kasyno Crockfords [odnośnik]29.04.15 11:25
First topic message reminder :

Kasyno Crockfords

★★★★
Najstarsze kasyno Anglii działa prężnie od przeszło trzystu lat; obsługa baczy, by do środka nie wyszły osobistości niepożądane, nieodpowiednio ubrane, nieobyte, czy mniej majętne. Zbiera się w nim śmietanka towarzyska Londynu. Wystrój wnętrza ukierunkowany jest na zamożnych gości; elegancki, drogi, ociekający luksusem.
Niegdyś przyjmowano tu wszystkich, również mugoli – teraz jednak wszystkie sale są przeznaczone tylko i wyłącznie dla czarodziejów. Zaklęcia ochronne, które wcześniej maskowały niektóre pomieszczenia przed wzrokiem niemagicznych, zostały zdjęte. Kasyno nie cieszy się jednak taką popularnością jak przed wojną, niewielu może pozwolić sobie na przywilej trwonienia pieniędzy na hazard.
Goblińscy krupierzy bacznie przyglądają się gościom i uważnie patrzą im na ręce podczas gier, kelnerzy roznoszą drinki, zręcznie lawirując pomiędzy stolikami. W Crockfords można zagrać w karty, kości, czy czarodziejską ruletkę. W powietrzu unosi się gęsty, drażniący zapach nikotyny, a przy ścianach czujne oko dostrzeże kilku milczących czarodziejów, zapewne pełniących funkcje dyskretnych ochroniarzy tego miejsca.

Możliwość gry w czarodziejskie oczko

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 25.03.22 20:31, w całości zmieniany 5 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]01.12.21 19:00
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 1, 94
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]06.12.21 16:39
Operacja Marceliusa i Steffena - choć obłąkańczo ryzykowna - była dobrze przemyślana, zaplanowana i postępująca według schematu. Zaklęcia oraz towarzyszące im dla pewności stroje skrywały tożsamość, a specjalna umiejętność Steffena była wygodnym środkiem zapobiegawczym. Krok za zwinnym krokiem przedostali się ponad obłożonym pułapkami ogrodem prosto na pusty wiktoriański balkon. Drzewa szumiały złowieszczo, w powietrze ze świstem poderwała się gruba sowa. Ciemność za szybą mogła zwiastować tak szczęście jak wyjątkowego pecha, o czym wkrótce chłopcy mieli się przekonać. Po serii wyjątkowo silnych zaklęć i ociekającej adrenaliną podróży w kieszeni przyjaciela, magia, jakby zmęczona, zadrwiła ze Steffena. Ciepło i wibracja różdżki oszukały go, przekonując o braku klątwy. Ta jednak ujawniła się, gdy tylko ręka Cattermole'a zetknęła się z zewnętrzną klamką balkonu - czarodziej najpierw odczuł charakterystyczne, lecz krótkotrwałe mrowienie skóry dłoni, potem natomiast jego wizja rozmyła się, jakby obserwował rzeczywistość przez stare, grube szkło.
Właściciel rezydencji zdawał sobie najwyraźniej sprawę z niebezpiecznej bliskości rozgałęzionych drzew i w ryzykownych czasach zdecydował się zabezpieczyć zewnętrzną klamkę balkonu.

Interwencja Mistrza Gry w związku z wyrzuceniem krytycznej porażki. Steffen, w skutek źle rzuconego czaru Hexa Revelio nie dostrzegłeś zagrożenia - dotknęła cię klątwa Niewidzącego Oka nałożona na klamkę. Od tej pory do momentu ściągnięcia klątwy widzisz niewyraźnie i obowiązuje cię -20 do kości k100 w walce wręcz i zaklęciach wymagających celowania. Otrzymujesz także 20 obrażeń psychicznych. Nie zostaliście zdemaskowani, możecie kontynuować wątek, pamiętajcie jednak, że klątwa na klamce pozostaje aktywna. Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki, w razie pytań zapraszam do Elviry.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]09.12.21 11:45
Marcel nie dostrzegał szarości, zaślepiony nienawiścią dostrzegał dwie strony konfliktu - każdego, kto znajdował się po drugiej stronie, traktując jako wroga lub potencjalnego wroga. Czas na kompromisy już się zakończył, dziś chciał wykrzyczeć swój gniew, lekkomyślnie nie patrząc na jego dalsze konsekwencje. Pomruk Steffena wziął za przytaknięcie jego słowom, innej myśli nie potrafił do siebie już dzisiaj dopuścić. Podobne zapędy przejawiał z pewnością już w szkole, inne podejście stosując do rówieśników, a inne - do nauczycieli, stawiając ich po drugiej stronie.
- Dla Jamesa, nie dla nauczyciela - przypomniał z tego powodu ostro, jako jedną z oczywistości pojmując rozróżnienie między jednym a drugim. To jednak musiało odejść na dalszy plan, bo teraz musieli skupić się na postawionym przed nimi zadaniem, obiecał wyciągnąć z tego Thomasa i zamierzał to zrobić, a jeśli przy okazji uda się upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i podłożyć zdrajcę - tym lepiej.
- To nie koty? Nie wiem, Steff, w Hogwarcie ścieliły łóżka i przygotowywały posiłki. Myślisz, że biegały też za myszami? W szkole trudno było się ukryć przed lekcjami tak, żeby nikt tego nie zauważył, myślisz, że skrzaty jakoś nie wyczuwają obecności czarodzieja? - Kontakt przez kilka lat szkoły był jedynym kontaktem, jaki Marcel miał ze skrzatami, nie znał nawet nikogo, kto mógłby mu o tym opowiedzieć. Dawne czarodziejskie rodziny były dla niego zamkniętą tajemnicą, inaczej niż dla Steffena. Na razie jednak nic nie było przesądzone, w środku mogło wcale nie być skrzata, a plan Steffena i tak był jedynym, który mieli. - Nie miałem czasu... na obserwację - przyznał niechętnie, spotkał się z Maeve dopiero co, a ta sprawa nie mogła dłużej czekać, miał złe przeczucia. Policja nie będzie czekała na niego w nieskończoność, co jeśli porwą go jutro z rana? Co jeśli nie, a w środku zastanie ich wściekły pies? Życie było sztuką wyborów, a on podjął jeden z nich, nie zamierzał się nad tym zastanawiać dłużej, niż było to konieczne. Musiał dostarczyć Thomasowi dokumenty najszybciej, jak tylko się dało. - Szansa, że śpi, jest duża. Światła są pogaszone, więc raczej nie siedzi po nocach... - Kto robiłby to po ciemku? Świr - czy on nie był świrem? Może był, musiał być, przecież to glina. Oddech, raz, drugi, trzeci, uspokój się. Panika nic teraz nie da.
- Każde przyjście na ten plac to wsparcie ich propagandy - Nawet, gdy tracili potencjalnych zdrajców. Zgromadzeni ludzie nie będą wiedzieli, kim był ten człowiek. Część weźmie go za bohatera, część go pożałuje, niewielu będzie wiedziało, jak dużo miał krwi miał tak naprawdę na rękach. Nie mierziła go wcale chęć wyżycia się na zdrajcy, z którą nieopacznie odkrył się Steffen, ale mierziło go to, że podobne zachowanie zostałoby wykorzystane przez władzę w inny sposób. - Nie rozdzielajmy się - odpowiedział, po chwili zawahania. - Nie za mocno. We dwóch narobimy więcej rabanu, ale będąc blisko siebie, będziemy bezpieczniejsi. Sprawdźmy pokoje na piętrze, potem znajdziemy strych i piwnicę. - Jeśli jedno z nich wpadnie w poważne tarapaty, jeśli zbudzą tego człowieka, jeśli zastanie ich po ciemku, drugi nawet się o tym nie dowie. We dwójkę - mieli szansę sobie wzajemnie pomóc. Obejrzał się przez ramię na sowę, która nagle zebrała się do lotu, zamaszyście trzepocząc skrzydłami. - Myślisz, że nakładałby klątwy na mieszkalne pomieszczenia? To nie jest tak, że wtedy sam by w nie właził? - zastanowił się, śledząc wzrokiem dłoń Steffena sięgającą klamki... - Wszystko w porządku? - zapytał, obserwując zmieniony wyraz twarzy przyjaciela, nie czekając na odpowiedź wślizgując się do środka rezydencji. Stawiał kroki ostrożnie i po cichu, przylegając do ściany, wpierw bacznie obserwując korytarz, który wychodził od balkonu. Kręte schody prowadziły w dół, stąd rozchodziło się pięć drzwi do pięciu różnych pokojów, dwoje półprzymkniętych i troje zamkniętych. Powoli zbliżył się do pierwszego z pokoi, graniczącego z balkonem, wydawał się na tyle reprezentatywny, że mógł okazać się sypialnią - i rzeczywiście dostrzegł gospodarza śpiącego w szerokim łóżku z baldachimem, razem z żoną. Serce załopotało mu mocniej, kiedy mężczyzna obrócił się z boku na bok, kierując twarz w jego stronę; nie poruszył się jednak o cal, wstrzymując oddech: i dostrzegając przez ciemności, że oczy tego człowieka pozostały zamknięte. Powoli wypuścił z ust powietrze, serce uderzało mu tak mocno, że czuł je aż w krtani.
Obejrzał się przez ramię, co robił Steffen? Nie mógł na niego czekać, ponowne wejście do tego pokoju mogło wiązać się ze zbyt dużym ryzykiem. Nie dając rozproszyć się chrapnięciu, które rozległo się w pokoju, wsunął się do środka, trzymając się zacienionych fragmentów pokoju, na które nie padało światło księżyca i przemknął w kierunku sekretarzyka. Leżał na nim nóż do listów, otworzył szufladkę - ostrożnie i powoli, szufladki w podobnych miejscach lubiły się zacinać, szczęśliwie udało się to zrobić bezszelestnie - odnajdując więcej kopert. Zbyt wiele, strącił z wierzchu te, które wydawały się najświeższe i sięgnął po listy, które leżały na dnie. Przenosząc na krótko wzrok na śniącego policjanta, wysunął się ku światłu, by sprawdzić daty. Listy były w części stare, kilka z ostatnich miesięcy, świeższe zostawił, najstarsze wcisnął do kieszeni, zostawiając po sobie zamknięty sekretarzyk. Rzucił okiem na półki, przykucnął u podnóżka łóżka i uniósł wieko kufra ubraniowego, ale nie znalazł w nim nic prócz ubrań i złotego łańcuszka, który po chwili zawahania oplótł wokół palców i zwinął, w pośpiechu opuszczając komnatę, by przemknąć ku dalszym pomieszczeniom. Nie słyszał Steffena, zajrzał do pokoju po prawej, był tylko łazienką - pominął ją i ruszył dalej, rozglądając się za przyjacielem. Czy udało mu się coś znaleźć? Serce wciąż uderzało silnym szybkim rytmem, ale nie pozwolił się sparaliżować strachowi. To jak spacer po linie, powtarzał sobie, upadniesz wtedy, kiedy się zawahasz przed kolejnym krokiem.

skradam się za 125


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]13.12.21 16:15
Zamrugał, kwitując słowa przyjaciela milczeniem i nie rozumiejąc - czym James miałby się różnić od nauczyciela? Dawny Steffen darzył gorącą sympatią wszystkich, którzy okazali mu serce, bez wyjątku. Nauczycieli, kolegów, Gryfonów, Krukonów, Puchonów, nawet (czego teraz żałował) Rigela Blacka. Dopiero wojna i śmierć nakreśliły wyraźniejsze podziały, ucząc go zarówno chłodnego dystansu, jak i palącej nienawiści. Nienawiści, kierowanej z młodzieńczym zapałem w stronę każdego, kto stał po niewłaściwej stronie - jak ten glina, zdradziecka szuja, któremu z Marcelem chcieli dziś zniszczyć życie i którego obrzuciłby jajkami na Connaught Square gdyby pójście na plac nie wiązało się z nadmiernym ryzykiem (jak słusznie zauważył Sallow).
-W Hogarcie skrzaty miały dużo pracy, może nikt im nie kazał latać za myszami. Myślisz, że one mają określone obowiązki, czy właściciel im mówi czego pilnować? - podrapał się za głowie, żałując, że faktycznie nie wypytał o to Isabelli. Z drugiej strony, czy to ona dyrygowała rodowymi skrzatami, czy Morgana Selwyn? Skomplikowane to wszystko!
-Mogłem tu wpaść jako szczur. - przypomniał łagodnie, gdy przyjaciel przyznał, że nie miał czasu na obserwowanie domu. Chociaż może faktycznie ta sprawa była tak pilna, że Marcel nawet nie zdążyłby poprosić go o przysługę?
-Dobrze, zostaniemy razem. - zapewnił, a potem rozpromienił się, słysząc pytania o klątwy. Wiedzą na ich temat zawsze dzielił się chętnie, zbyt chętnie. Entuzjazm rozproszył go, gdy rzucał Hexa Revelio przed balkonowymi drzwiami, w głowie układając już odpowiedź dla Marcela. -Wiesz, jeśli to zewnętrzna klamka to nie zaszkodzi sprawdzić - dodatkowo, jeśli wie o klątwach, to może po prostu otwierać dane drzwi albo szuflady jakoś inaczej. Ale, magia mówi mi, że jest czysto! - wyszeptał z przejęciem i położył dłoń na klamce...
...I cofnął rękę równie prędko, rozpoznając charakterystyczne mrowienie. W podręcznikach pisali, że to zły znak, więc z przerażeniem rozszerzył lekko oczy i...
...zamrugał. Zamrugał jeszcze raz, nie dostrzegając, że Marcel idzie już do przodu. Nie zwrócił uwagi na jasną plamę, bo wszystko wydawało się rozmazane.
-O nie, o nie, o nie. - wymamrotał. -Marcel, tu chyba była klątwa... albo coś... też widzisz tak jak mgłę? - szepnął, nie wiedząc, że Marcel nawet na niego nie czeka. -Marcel...? - przełknął ślinę, mocniej zaciskając palce na różdżce. Odpowiedziała mu cisza i kroki - czyje? - i był świadom, że w tym stanie nawet nie pomoże przyjacielowi.
Co się mogło stać? Dlaczego magia nic nie wykazała, czyżby pomylił się w rzucaniu banalnego Hexa Revelio? Mógł działać mniej pochopnie, zawsze rzucać je dwa razy, tak jak powinno się robić na niebezpiecznych misjach, nie oszczędzać bez potrzeby energii. Spróbował przetrzeć oczy wolną, czystą ręką, ale to nic nie dało - obraz nadal rozmywał się, a Steffen miał wrażenie, że ogląda świat przez stare, grube szkło. W tym stanie nie wypatrzy ukrytych run, musiał zdać się na własną wiedzę i intuicję. Oczy, oczy, oczy... To nie była klątwa, która natychmiast odbiera wzrok... ani ta, która najpierw odbiera smak i węch, by później zaatakować oczy i zmienić ofiarę w Żywego Trupa... powinien zresztą pomyśleć najpierw o tych prostszych, bo (choć padnięcie ofiarą jednej z łatwiejszych klątw godziło w jego honor i godność łamacza klątw) to jednak dom policjanta. Czy zabezpieczałby balkon wyrafinowaną czarną magią, czy sięgnął jednak po coś prostego do nałożenia?
Klątwa Niewidzącego Oka! - przypomniał sobie wreszcie. Gorączkowo bijące serce i zimny pot na karku wyjaśniałyby obrażenia na psychice, a pogorszenie wzroku pasowało do objawów. Wziął głęboki wdech i skierował na siebie różdżkę, świadom, że błąd może go drogo kosztować.
Finite Incantatem. - spróbował przywołać białą magię i zdjąć klątwę. Zamrugał raz jeszcze, a świat zaczął powoli wracać do normy, kontury znów stały się ostre, a kolory (pomimo ciemności) żywsze. Odetchnął głęboko. Udało się.
-Już idę. - szepnął, nie śmiąc podnieść głosu, a potem ruszył ostrożnie śladem Marcela.
Zajrzał do sypialni, ale przyjaciel zdążył już iść dalej - a widząc w łóżku śpiącego policjanta Steff postanowił nie wchodzić do pomieszczenia, nie umiał skradać się równie dobrze jak Marcel, a jako szczur niewiele stamtąd wyniesie. Zmienił się w gryzonia, by przemknąć przed drzwiami i nie obudzić gospodarza, wrażliwszy nos pokierował go ku schodom w dół i spiżarni...
...skup się Steffen... zatrzymał się przed schodami i ruszył z powrotem korytarzem, by odnaleźć wreszcie Marcela w kolejnym pomieszczeniu.
-Miałem małe kłopoty, ale już dobrze. - szepnął, odmieniwszy się w człowieka. Nie przyzna mu się, bo umrze ze wstydu.
-Tam, nad nami. Widziałem klapę na strych. Wszedłbyś tam, ze mną w kieszeni? - szepnął, wskazując palcem klapę w suficie. Trudno było ją zauważyć w ciemności, ale szczury nieustannie obserwowały przestrzeń nad nimi, obawiając się drapieżnych ptaków. Robił tak nawet tutaj, szukając na piętrze Marcela - wtedy dostrzegł przejście. Nigdzie nie było widać drabiny, na klapie majaczyła natomiast kłódka.
-Alohomora. - szepnął, gotów zmienić się w szczura. Wolał nie ryzykować podsadzania Marcela, który powinien dostać do klapy jeśli lekko podskoczy, wolał też nie wdrapywać się tam samemu - jeszcze narobiliby hałasu. To zadanie dla akrobaty. Zamek zadrżał, a Steffen zmarszczył lekko brwi - magia zareagowała jakoś inaczej, z większą mocą...

finite & Alohomora z krytycznym sukcesem!!!


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]14.12.21 1:56
Raz na miotle, raz twarzą w błocie - mówiło stare czarodziejskie przysłowie, i tego wieczoru Steffen miał okazję się przekonać, że szczęście bywało przewrotne; a może to po prostu chwilowa utrata ostrości widzenia wyostrzyła inne jego zmysły - lub zrobiła to nagląca potrzeba wykazania się i puszczenia w niepamięć niedawnego potknięcia. W każdym razie - gdy już udało mu się pozbyć rozmazującej detale, uciążliwej klątwy, bez trudu dostrzegł majaczący w suficie zarys drewnianej klapy, zabezpieczonej połyskującą w półmroku kłódką; wypowiedziana szeptem inkantacja natychmiast spowodowała rozgrzanie się drewna pod palcami Steffena, choć on sam mógł odnieść wrażenie, że to nie magia, a jego własne myśli zmuszają zamek do ustąpienia. Ten otworzył się - całkowicie bezszelestnie, bez żadnego szczęknięcia, a klapa uniosła się powoli, odsunięta jakby wyłącznie siłą woli - odsłaniając przed członkami Zakonu Feniksa przejście na strych.
To jednak nie był koniec - dziwne wrażenie sprawczości nie opuściło Steffena, a jeśli skierowałby swoje myśli w stronę innej blokady - drzwi, okna, kufra - odkryłby, że jest w stanie odblokować je bez świadomego użycia magii.

Steffen, z uwagi na wyrzucenie krytycznego sukcesu, przez kolejne trzy fabularne dni stajesz się chodzącym wytrychem; wszelkie zamki czy przejścia, które normalnie wymagałyby rzucenia czaru alohomora, otworzą się przed tobą na życzenie, gdy tylko o nich pomyślisz. Takie działanie nie będzie też kosztowało cię ani jednego punktu energii magicznej. Z nowej (chwilowej) umiejętności korzystaj jednak z rozwagą; jeśli się zapomnisz, możesz przez przypadek otworzyć drzwi, których otwierać wcale nie chciałeś.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]20.12.21 23:41
Nie usłyszał już ostrzeżenia Steffena, zatapiając się w nieprzeniknionej ciemności korytarzy, skoncentrowany na celu chciał osiągnąć go jak najszybciej; serce bilo rytm niespokojnego oddechu, przejęcie ściskało krtań, nie był pewien, czy bardziej bal się samego włamania, czy może raczej tego, co mogli, a czego nie mogli tutaj znaleźć. Po przeszukaniu sypialni odnalazł przyjaciela, ostrożnie stawiając kroki obok niego i ściszając głos do ledwie słyszalnego szeptu, by odnieść się do tego wcześniejszych słów - jakby wcale nie zauważył jego (nie)krótkiej niedyspozycji:
- Jakie kłopoty? - zdziwił się, bo przecież nic nie widział. - Nie wiem - odparł, zastanawiając się nad wcześniejszymi rozmyślaniami Steffena nad obowiązkami skrzatów domowych. - W szkolnej kuchni wszystko działało jak w zegarku, ale kiedy się zastanowisz, to przypominało trochę współpracę stada zwierząt - Wzruszył lekko ramieniem, widywał zadania rozdzielone pomiędzy zwierzęta w cyrku. - Może to instynkt? Wiesz, wewnętrzny głos, który im mówi: dzisiaj ty zmywasz gary, a ty kroisz kapustę. - Nie miał pojęcia, jak działały skrzaty, ale w tym konkretnym momencie wszystkie możliwości wydawały mu się prawdopodobne. - To czemu nie wpadłeś? - zapytał z westchnieniem, nie miał czasu samemu obejrzeć domu, tak samo jak nie miał czasu prosić o to Steffena. Rozmawiał z Maeve dopiero co, już raz, na placu Connaught, zostawił Thomasa bez pomocy. Nie chciał, żeby ta sytuacja się powtórzyła: powinien przekazać mu informacje dla policji jak najszybciej. Miał złe przeczucia, choć nie rozumiał w pełni ich natury. Pewnie coś mu się ubzdurało. - Czekaj, czekaj, poważnie są czarodzieje, którzy nakładają klątwy na drzwi po to, żeby samemu otwierać je inaczej? A co jeśli - na przykład - wracają do domu ulani w trupa albo po prostu zmęczeni i zapomną... - Nie, żeby było mu żal tego gościa, facet zasłużył sobie na to, żeby wpaść w więcej niż jedną klątwę.
- Mam jakieś listy, stare, przejrzymy je jak stąd znikniemy - rzucił, oglądając się przez ramię. Gdyby pies chrapał, byłoby prościej - tak nic nie mogło ich zaalarmować w sprawie przerwanego snu tego drania. Musieli mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Musieli - cały czas zachować czujność. Uniósł spojrzenie w górę, w miejsce wskazane przez Steffena, usiłując przedrzeć się wzrokiem przez ciemności - dostrzegł zarys przejścia, którego sam z pewnością by nie dostrzegł.
- O, stary - szepnął, obserwując perfekcyjnie przywołaną alohamorę, nigdy jeszcze nie widział tak imponującego efektu tego zaklęcia. Ale w końcu Steffen był kujonem. - Zamieniaj się i wskakuj - przytaknął bez zawahania, kiedy klapa stanęła otworem; już ze Steffenem w kieszeni, cofnął się dwa kroki, spoglądając w wyrwę. Mógłby podciągnąć się z wyskoku, ale przy tym narobi hałasu, a przede wszystkim - musieli być cicho. Wspiął się na parapet, z którego przeszedł na wysoki regał, by odnaleźć dłońmi krawędzie klapy i podciągnąć się na deskach w górę, ostrożnie wsuwając w górę nogi. Znalazłszy się już na górze, pociagnął też klapę, zamykając ją od wewnątrz, by nie zaalarmować nikogo, kto mógłby się zbudzić - i pomógł Steffenowi opuścić kieszeń. - Lumos - wymamrotał, zamierzając rozświetlić tutejsze ciemności. Poświata zaklęcia rozgoniła mroki, ukazując rozgardiasz na strychu, przeszedł się wzdłuż ścian, zatrzymując się przy pozamykanych kufrach. Rozpracowanie ich pewnie zajmie kilka chwil... Ale najpierw - Carpiene - szepnął, upewniając się, że teren nie był w żaden sposób zabezpieczony. - Czysto - rzucił, nachylając się nad zamkiem; jedną ręką wyciągał już wytrych.

kości - zaklęcia wyszły


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]21.12.21 0:30
-Nic, nic, już dobrze. - wymamrotał pośpiesznie, bo męska duma nie pozwoliła mu się przyznać do błędu, w dodatku przed Marcelem. -Instynkt to nie jest wewnętrzny głos, to chęć jedzenia sera. - zaprotestował. Bywał przecież zwierzęciem i choć zachowywał (przeważnie) ludzki umysł to ani nie czuł ani nie słyszał od kolegów o podobnym sumieniu. -Albo strach przed jastrzębiem. - mruknął, choć tych nie spotykało się w Londynie. -Chyba, że przetrwanie skrzatów zależy od krojenia kapusty. - uznał wreszcie. -Czemu one nam służą, skoro czarują równie dobrze? - zadał pytanie retoryczne, wiedział, że służba to powołanie skrzatów, ale... dlaczego? I dlaczego nie wybierały do służby ludzi dobrych i pięknych, a jakiś spasionych policjantów?
-Nie wpadłem, bo nie wiedziałem, że to ważny adres... - wyjaśnił obronnie, Marcel nie był jego narzeczoną, więc nie umiał czytać mu w myślach - ani nawet nie udawał, że by chciał. Pohamował ciężkie westchnienie, gdy przyjaciel zaczął kwestionować naturę klątw - jedynie niedawna wpadka powstrzymała go przed przybraniem protekcjonalnego tonu.
-Czarodzieje, którzy nakładają klątwy na drzwi nie są typem ludzi, którzy upijają się w trupa albo o tym zapominają... - wyjaśnił, choć do głowy przychodził mu jeden wyjątek. Z jednej strony miał wrażenie, że Zlata obłożyłaby swoje Nokturnowe mieszkanie każdą klątwą, która przyszłaby jej do głowy - a z drugiej, że wyśmiałaby takie rozwiązanie i po prostu zdzieliła intruza protezą w łeb.
-Świetnie... - rzucił z ukłuciem wyrzutów sumienia. Gdy Marcel znalazł pożyteczne rzeczy, on walczył z klątwą, nie zdołał zdobyć w tym czasie nic równie obiecującego. Na szczęście, odkupił część swoich win wyjątkowo udaną Alohomorą. Uśmiechnął się z satysfakcją, gdy nawet Marcel zauważył ten sukces, a potem posłusznie zmienił się w szczura.
Wyskoczył z kieszeni Marcela, gdy znaleźli się na strychu, ale odczekał z przemianą aż przyjaciel nie sprawdzi terenu. W postaci gryzonia łatwiej było uniknąć pułapek i trudniej niechcący w coś wejść. Gdy usłyszał, że jest czysto, odmienił się z powrotem w człowieka. W sam raz, by przyjrzeć się przyjacielowi przy pracy. Od dawna chciał podpatrzeć, jak Marcel używa wytrychów - może samemu mógłby poćwiczyć, by nie marnować energii magicznej? Przeniósł wzrok na zamek kufra, zastanawiając się, jak Marcel zamierza go otworzyć i...
...gdy myślał o otwieraniu skrzyni, zamek zgrzytnął cicho i otworzył się wprost przed Marcelem. Zanim blondyn zdążył chociażby przytknąć do niego wytrych.
-...co? - zdziwił się Steffen, mając nadzieję, że to nie żaden podstęp. Od kiedy kufry otwierały się na zawołanie? - pomyślał, przenosząc wzrok na resztę skrzyń...
...które otworzyły się na zawołanie.
Przez moment się zaniepokoił, lękając się podstępu, ale sprawczość tego cudu czuł - dziwnym trafem - w sobie.
-Stary, chyba rzuciłem Alohomorę na cały strych... - szepnął, bo tylko takie wyjaśnienie przychodziło mu do głowy. Pozostawało im przejrzeć i opróżnić kufry i rozejrzeć się po całym strychu. Ruszył w stronę jednej ze skrzyń, lustrując wzrokiem całe pomieszczenie.

losowo, co widzę?
1-5- coś małego, coś szpiczastego, oby to było przywidzenie, a nie skrzat...
6-20 - kota...
21-35 - wyjątkowo spasionego szczura
36-50 - kalendarz z półnagim sobowtórem Celestyny, będzie się wspaniale prezentował na ścianie wozu cyrkowego
51-65 - list z loterii Ministra z pustym losem
66-80 - stos papierów
81-95 - zaszyfrowany dziennik
96-100 - autograf prawdziwej Celestyny i poezję miłosną pisaną dla tej zdrajczyni polityki władzy, a pod spodem stos listów


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]21.12.21 0:30
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 13
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]27.12.21 12:43
Ściągnął brew, spoglądając krytycznie na Steffena: czy przebywał w szczurzym ciele tak często, że przestał odróżniać szepty instynktu od własnej woli? Było w tym coś przerażającego, że pewnego dnia Cattermole mógłby tak po prostu zamienić się w szczura na zawsze, ale przecież nie było w tym niczego nieprawdopodobnego - animagia nie bez powodu była rejestrowana, jeden błąd i nikt nie odróżni go od stada gryzoni w kanałach... Nikt poza przyjaciółmi, którzy i tak nie będą widzieli jak mogą mu pomóc.
- Wewnętrzny głos, który mówi ci, że musisz zjeść ser, uciekać przed jastrzębiem albo pokroić kapustę - oznajmił niezrażony, snując dalej swoją teorię. Szeptem, by nie zbudzić gospodarza. - Jak to jest, Steffen, kiedy wracasz do ludzkiej postaci wciąż masz ochotę na ser? - zastanowił się, na krótko odnajdując go spojrzeniem. - Nam? - żachnął się, na tyle cicho, by nie narobić hałasu słyszalnego poniżej. - Nam skrzaty nie służą, służą bogatym dupkom - przypomniał. - Nie wiem, może lubią? To trochę jak z koniem: są większe i silniejsze od ludzi, a jednak poddają się ich prowadzeniu i zdają się odnajdywać w takiej relacji wygodę. Może skrzaty też są... no wiesz, trochę nierozgarnięte? Może nie wiedzą, że są lepsze? Albo chcą mieć nad sobą silniejszy charakter - zamyślił się. - A może nie wiedzą, że można inaczej? Steffen, pomyśl, co by było, gdyby te wszystkie istoty opowiedziały się za Longbottomem i stanęły naprzeciw swoich oprawców, wykurzyły z dworów tych wszystkich szlachciurów i ich rodziny, byłyby armią, której nie dałoby się powstrzymać - W jego błękitnych tęczówkach roziskrzyły się wizjonerskie marzenia. - A, tak, jasne - westchnął po chwili, kwitując krótko wynurzenia Steffena, w których ten wziął w obronę czarnoksiężników. Ludzie jak ludzie, mieli swoje słabości - Cattermole mógł pozjadać całą wiedzę książek, ale nie dały mu nigdy tej ulicznej. Każdy pomnik miał swoją skazę. Kucał już przed kufrem, zamierzając podchylić jego wieko, kiedy to odskoczyło z pojemnika; ze zdumieniem przeniósł wzrok na Steffena, spoglądając na niego pytająco, on za to odpowiadał? Jeśli, to kompletnie nieświadomy, co zdradzało jego zwerbalizowane zaskoczenie. Czy coś było nie tak? Czy to pułapka, w którą wleźli, jak prosto w paszczę głodnego lwa?
- Steffen - zaczął bez przekonania. - Jesteś pewien, że wiesz, co robisz? - Rozejrzał się wokół siebie z pewną obawą, zastanawiając się, jak daleko zaklęcie mogło mieć zasięg. - Chyba rzuciłem? - powtórzył za nim, czy zaklęcie mogło mieć efekt piętro niżej? Czy mogli niechcący obudzić śpiącego niżej psa? - Bierz, co się da, i... co tam masz? To kot? Dobrze, odwróci od nas uwagę - Nikt nie przejmował się szamotaniną na strychu, jeśli w domu mieszkał kot - nie potrafił zliczyć na palcach, ile razy to futrzane zwierzę ocaliło mu tyłek w podobnych sytuacjach. Nieświadomie, koty były z natury raczej wredne. Pchnął wieko otwartego kufra, ale w środku znajdowały się tylko stare dziecięce zabawki, poszedł dalej, przeciągnął dłonią po kurzu na jednej z półek, uważnie obserwując jej powierzchnię i wodząc spojrzeniem po porozrzucanych gratach, by nachylić się nad pobliskim schowkiem - wysunął jego szufladki, odnajdując dokumenty, akty własności nieruchomości, szkolne dyplomy, listy gratulacyjne kolejnych awansów...

1-25 - uwolniłem bahanki z ukrycia
26-50 - znalazłem jakieś nudne książki o runach
51-75 - znalazłem roznegliżowane fotografie pani domu
76-100 - znalazłem korespondencję, która może się okazać przydatna


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]27.12.21 12:43
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 36
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]28.12.21 1:34
Wzruszył lekko ramionami, nieświadom szczerej troski rodzącej się w sercu Marcela. Miał jakieś trzynaście lat kiedy jego marzeniem stała się sztuka animagii, niecałe siedemnaście gdy opanował ją wreszcie na siódmym roku Hogwartu - wyjątkowo młodo jak na naturalny (i szalony) talent przystało, zbyt młodo aby pomyśleć o rejestracji i późniejszych konsekwencjach. Nie wiedział nawet, czy dla starszych animagów przemiana była bardziej nienaturalna a instynkt łatwiejszy do odróżnienia, zaczął ćwiczenia zbyt wcześnie by lękać się kurczących się mięśni i włosów zmieniających się w sierść.
-Przecież każdy lubi ser. - uniósł lekko brwi. -Zależy ile czasu akurat byłem szczurem, ale przeważnie łatwiej się nim najeść w ciele gryzonia. - zauważył, nie zastanawiając się nawet nad tym, jak to brzmi. -Szczególnie teraz, gdy sera nie ma nigdzie poza śmietnikami. - wyszczerzył zęby w przepraszającym uśmiechu. Thomas na pewno zrozumiałby ten argument i samemu rozpoczął ćwiczenia animagii, ale Marcel nigdy nie był aż takim smakoszem.
-No ale w Hogwarcie nie ma bogatych dupków, to znaczy nie aż tak wielu. - zauważył, przecież tam gotowały dla uczniów i słuchały się profesorów. Rozdziawił lekko usta, gdy Marcel zaczął gadać o czymś niewyobrażalnym - o wyzwoleniu skrzatów domowych! -Poza tym, przecież Bojczuk ma skrzata. Mówił, że to dzięki niemu ma dobre papiery na różdżkę. - przypomniał sobie.
-Słuchaj, Bertie mówił że skrzat Bojczuka uratował im raz życie, że teleportował się jak najpotężniejsi czarodzieje... może to niegłupie? Może by tak pogadać z tymi skrzatami, przekonać je jakoś? Instynktu nie oszukasz, no ale jakbyśmy spotkali je na neutralnym terenie to co nam zrobią? Chyba nie mogą krzywdzić czarodziejów za samo gadanie, jakbyśmy nie włamywali się do niczyjego domu akurat, ani nic... - i jego oczy rozpaliły się idealizmem. -A jak doskonale by mogły szpiegować! Znasz kogoś, kto ma skrzata, na którym można by potestować? - zapalił się, ale na szczęście szybko powrócił do rozglądania się po domu, mieli w końcu wielką misję do wykonania.
-Nie wiem co się dzieje, ale jak pomyślę o otworzeniu czegoś, to... - zaczął wyjaśniać, ale w tym momencie okno dachowe otworzyło się, a na Marcela powiał lodowaty przeciąg. -Ups, przepraszam! - szybko zamknął je sam i przystanął, marszcząc brwi. Coś mignęło mu w kącie, coś wrogiego.
-Sssss! - syknął z obrzydzeniem.
-Miau! - miauknął cicho kot.
-Jak to, dobrze? - szepnął do Marcela z cichą pretensją. -Nie zmienię się przy nim z powrotem w szczura, zaatakuje nas. Musimy go uśpić albo zejdę stąd sam. - obwieścił uparcie, a potem westchnął ciężko i wrócił do szperania po otwierających się na jego zawołanie skrzyniach. -Co tam masz? - kątem oka zerknął na Marcela i... książki? -O, stary, dzięki! Pomógłbym ci bezinteresownie, ale wezmę je. - zadecydował, widząc runy na podniszczonych okładkach. Zajrzał do skrzyni i...

co widzę?
1-20 - uwolniłem bahanki
21-41 - szczura, opowie mi więcej o mieszkaniu (jeśli uniknie kota)
42-61 - roznegliżowane fotografie pani domu
62-81 - korespondencję, może się okazać przydatna
82-100 - zeszłoroczny terminarz pana domu z przydatnymi adresami i nazwiskami



intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]28.12.21 1:34
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 43
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]02.01.22 13:42
W zasadzie to nie mógł zaprzeczyć: nie znał nikogo, kto wyciągałby ser z kanapki. Może miało to związek z tym, że rzadko wolno im go było jeść, był ciężki i tłusty. Ściągnął brew ze zniesmaczeniem, nie do końca zrozumiał Steffena, a wolał go nie dopytywać. Najedzony szczur po zamianie w najedzonego człowieka był dla niego tak abstrakcyjny, że jego myśli powędrowały w zupełnie innym kierunku. Szczury jadły przecież wszystko. I wszędzie. Jasne, że było im się prościej najeść, bo żywiły się w starych piwnicach i na śmietniskach. Pochłaniając wszystko. Dosłownie wszystko.
- To obrzydliwe - mruknął, z zaskoczeniem. Nie spodziewał się, że to Steffen wywoła w nim kiedyś podobną reakcję. - Mówił - Bojczuk mówił. O różdżce. O skrzacie. O tym, że podrobił mu dokumenty, że nie będzie miał żadnych problemów. - I gdzie jest teraz? - Na dnach Tower of London, w brudnej celi, być może wciąż żywy, być może stracony, a być może nikt jeszcze nie wie, że odszedł tygodnie temu. Był tam. Pamiętał chłód, zimno, oślizgłość, pamiętał klaustrofobiczność i zaduch, pamiętał okrucieństwo i bezduszność, ślady krwi. Łzy i krzyki, wołanie o pomoc. Powracające wciąż krzyki. Czasem cudze, czasem własne.
- Bertie to kolejny weteran walki i przetrwanie - rzucił cierpko, gdyby Bertie znał sposób na cudowne ocalenie, dzisiaj byłby żywy. Plakaty z jego twarzą już nie zdobiły Londynu, rozmyta czerwienią twarz sklasyfikowała go jako wyeliminowanego. Problem, który został usunięty. Pionka, który został zbity. Tym był tylko. - Nawet dziesięć - Zironizował. Oczywiście, że nie znał nikogo, kto miał skrzata. - Zapytaj swojej dziewczyny, Steff - Przecież ona pochodziła z tych sfer, może miała jednego. - Przydałby ci się po ślubie, ona pewnie ma swoje przyzwyczajenia, co? - dodał, uśmiechając się szelmowsko, z rozbawieniem. Wciąż nie potrafił sobie wyobrazić jej życia u boku kogoś takiego jak Steff. Bez służby, pięknych sukni i tego wszystkiego. - Jak zamierzasz je wywabić na spotkanie? Zaoferować, że będzie tam tyle nieposkładanego prania, że starczy dla wszystkich? - podrzucił, a kiedy myśli Steffena otworzyły okno nad nim, błyskawicznie chwycił je za klamkę.
- Okno! - Nieznacznie w emocji podniósł szept. - Dobra robota, Steff - pochwalił go, nie bacząc na to, że zrobił to kompletnym przypadkiem. - Tędy wyjdziemy, jeśli się uda - westchnął, pochylając się nad kolejnymi kuframi. Gdzieś tutaj musiało coś być... - Nas? - powtórzył po nim. - Nie dramatyzuj, to tylko kot. Obronię cię, mysia królewno - obiecał, obracając w rękach książki, jedna nim odczytał tytuł, Steffen już zdążył je pochwycić. - Specjalnie dla ciebie, stary - burknął bez zainteresowania, nie wyprowadzając go z błędu, cokolwiek to były za książki, nie należały do tego zainteresowań. Zmarszczył czoło, patrząc na to, co w rękach trzymał Cattermole.
- Czy to śliwka? - rzucił, nie widząc dobrze w półmroku. - Och - dodał, kiedy przyjrzał się bliżej. - To legalne? - dopytał ze zdziwieniem. - Może dopiszemy, że jest zboczeńcem? - Podglądanie starszych kobiet nie mogło być legalne. Ruszył przed siebie, sięgając po szuflady podniszczonego kredensu, szukając dalej...

Znajduję...

1-20 - stare kapcie
21-40 - stary chleb twardy jak głaz
61-80 - terminarz ze spotkaniami
81-100 - korespondencję


jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Marcelius Sallow
Zawód : Akrobata
Wiek : 20
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
OPCM : 6
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 40
SPRAWNOŚĆ : 20
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]02.01.22 13:42
The member 'Marcelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 33
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kasyno Crockfords - Page 29 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kasyno Crockfords [odnośnik]04.01.22 3:32
-To praktyczne. - odparował. -Szczury to zresztą praktyczne istoty, niegdyś pomagały mi tylko w zamian za informacje o jedzeniu lub jedzenie. Ale ostatnio rozumiem je jakby lepiej, albo moja magia... - w jego oczach zalśniło nagle coś dziwnego; nigdy nie był człowiekiem próżnym, ale respekt z jakim ostatnio zaczęły podchodzić do niego gryzonie uzależniał. -...wiesz, chyba jestem od nich większy, silniejszy, dzięki magii. Czują to, wtedy łatwiej mi się z nimi dogadać. - nigdy w życiu nikogo nie zastraszał i nie wiedział, że to właśnie dlatego. Myślał, że obce gryzonie lubią go szczerze (bo jest taki duży i piękny dzięki długim ćwiczeniom transmutacji), jak jego szczurzy przyjaciel-pupil Pimpuś.
Mięsień policzka drgnął nerwowo, gdy Sallow przywołał temat Bojczuka i Bertiego. Miał rację, ale Steffen nie chciał o nich myśleć, nie w ten sposób. Nie jak o przegranych.
-Pech dopada każdego. Bertie szedł do Londynu pomagać mugolom, nie mógł wiedzieć, że wpadnie na... - pokręcił lekko głową, zaciskając mocno usta. Nie chciał nawet wymawiać imienia Śmierciożercy, który wedle plotek pojedynkował się tam z Bertiem. -Oj tam, dziewczyny. Castor zrobi mi talizman, który przynosi szczęście. - pochwalił się (a może Castora), pozostało tylko wynegocjować kupno srebra goblinów do wzmocnienia działania talizmanu i poczekać na owoce pracy Sprouta. Steff obiecał pokazać mu zresztą bardziej zaawansowane połączenia run, na pewno będzie w s p a n i a l e!
-Przemyślę to. - westchnął, gdy Marcel zaczął wymagać żeby improwizowany plan nawrócenia skrzatów domowych miał ręce i nogi. Nie zaprzątał sobie jeszcze głowy takimi szczegółami - jako wizjoner, skupiał się na większym obrazie.
Uśmiechnął się nieśmiało, gdy Sallow wziął otwarcie okna za coś przydatnego. Nie przyznał się, że nie ma jeszcze pełnej kontroli nad swoją zadziwiającą nową umiejętnością - zresztą, im dłużej myślał o otwieraniu drzwi i skrytek, tym lepiej rozumiał jak to działa.
Prychnął cicho, gdy w ręce wpadły mu zadziwiające zdjęcia. Miał dobry wzrok, przyzwyczaił się już do ciemności, szybko zrozumiał, że...
-...to nie śliwka. - szepnął, ledwo powstrzymując chichot. Nie wiedział, czy powinien być rozbawiony czy obrzydzony, chyba i jedno i drugie. -Pornografia chyba nawet w starożytnym Rzymie była legalna? A przynajmniej nikogo to nie powstrzymywało. Ughh, jaka stara, nic dziwnego, że trzyma to na strychu. Myślisz, że w sypialni ma jakieś młodsze zdjęcia? - może i miał kogoś, ale miał też dwadzieścia dwa lata i pomimo szczurzego podglądactwa nigdy nie widział żadnej młodej dziewczyny nago. Do teraz nie widział żadnej kobiety nago, chyba zaczynał żałować znalezienia tych zdjęć...
-Nadal nic przydatnego? - obejrzał się przez ramię na Marcela. -Musimy działać szybciej. Cito Horribilis. - postanowił, kierując różdżkę na siebie. Skupił się na trzech kolejnych szafkach, które otworzyły się pod wpływem jego myśli - a gdy poczuł w ciele magię, przyśpieszającą ruchy, zaczął w zawrotnym tempie przeglądać ich zawartość.

co znajduję? - rzucam trzykrotnie! (Cito Horribilis)
1-20 - trupa żabocika, transmutacyjnego wypadku pana domu, smutno mi
21-40 - Kamasutrę, nigdy o tym nie słyszałem ale zobaczę obrazki i wezmę ją sobie w prezencie ślubnym
41-60 - płyty Celestyny Warbeck
61-80 - terminarz ze spotkaniami
81-99 - listy
100 - niezbite dowody!!!






intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Strona 29 z 30 Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30  Next

Kasyno Crockfords
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach