Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Zaręczona
across the sea
with perfect symmetry
there's an island just like this
a person just like me
10
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Salon II   05.05.17 12:18

Salonik

Znajduje się w północnym skrzydle posiadłości, wchodzi w skład komnat należących do Marine. To tutaj panienka Lestrange przyjmuje swoich gości, wprowadzając ich w otoczenie pełne rodowych barw i zawsze pachnące świeżymi kwiatami. Aby rozmowy między przyjaciółkami pozostawały poufne, na salonik nałożono zaklęcie Muffliato.
Na to pomieszczenie nałożone jest zaklęcie Muffliato.





You wouldn't believe the things that I have seen. I wouldn't expect you to, you've never been
asleep.
Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Zaręczona
across the sea
with perfect symmetry
there's an island just like this
a person just like me
10
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   19.05.18 14:14

23 czerwca

Na polecenie panienki Lestrange w saloniku pojawiły się dwa wazony pełne świeżych frezji, z pokoju muzycznego przyniesiono tu także zaczarowaną harfę, która miała umilać czas i grać cicho w tle, gdy Marine przyjmować będzie swojego gościa. Druga połowa czerwca oznaczała rozstanie ze szkołą i wkroczenie w świat pełen zupełnie innych obowiązków, niż te, do których dotychczas była przyzwyczajona. Dorosłość wreszcie nadeszła, a Marine nauczyła się odnajdywać przyjemność w rzeczach nawet tak trywialnych, jak przygotowanie pomieszczenia na przybycie koleżanki. Wiedziała, że Melisande nie przybędzie, by sprawdzać, jak jej młodsza znajoma radzi sobie w nowej roli, lecz mimo wszystko szlachecki status zobowiązywał do stawania na wysokości zadania nawet w tak błahych kwestiach.
Ubrana w zwiewną, bladoturkusową suknię zeszła do holu, gdy tylko zapowiedziano przybycie lady Rosier. Przyprowadzenie jej do saloniku mogła oczywiście powierzyć służbie, ale wcale nie miała ochoty tego robić. Chciała nacieszyć się osobą, z którą do tej pory utrzymywała głownie korespondencyjny kontakt – jeszcze w czasach szkolnych listy od Melisande stanowiły jasne momenty w szarości dnia codziennego. Skoro teraz miały okazję spotykać się częściej, należało z tego korzystać; kilka dni wcześniej rozminęły się, dlatego w dniu dzisiejszym zdecydowały się nadrobić zaległości.
Po uprzejmym i szczerym powitaniu, Marine powiodła swoją towarzyszkę prosto do północnej części rezydencji, w której to znajdowały się jej własne komnaty. Po drodze wyraziła radość z powodu spotkania i zapewniła, że w miejscu, do którego się udają, będą mogły porozmawiać bez obaw, że zostaną podsłuchane. I chociaż najprawdopodobniej nie miały sobie do wyznania olbrzymich, zmieniających bieg wydarzeń tajemnic, taki rodzaj poufałości dobrze robił na rokujące pozytywnie relacje, a także zapewniał niezbędny komfort młodym damom.
Lestrange nie mogła się już doczekać opowieści z podróży, jaką przeżyła Melisande na tej samej wyspie, na której właśnie się znajdowały. Smocza wyprawa ciekawiła ją niezmiernie i było to po niej widać, gdy poruszyła temat w momencie przekroczenia progu saloniku.
- Po takiej przygodzie zwykłe, herbaciane spotkania muszą ci się wydawać straszliwie nudne – uśmiechnęła się, pozwalając sobie na żart.





You wouldn't believe the things that I have seen. I wouldn't expect you to, you've never been
asleep.
Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
badacz-behawiorysta smoków
24
Szlachetna
Zaręczona
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
10
10
0
7
5
0
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   25.05.18 17:45

Melisande nie była zła, że ostatnim razem nie udało jej się spotkać Marine. Było to naturalną kolejną reczy, że młoda dama poza szkołą, miała na głowie jeszcze szereg innych obowiązków. A Lestrange przykładała się do każdego z nich. Lady Rosier doskonale pamiętała jak czasochłonne były wszystkie przygotwania i nauki, jak wielku z nich nie znosiła szczerze, ale nigdy nie ominęła choć jednej lekcji wiedząc, że tylko w ten sposób jest jakoś ukontentować swoją matkę.
Zwyczajowe brzękadło, które rozpraszało i smoki, działało też na ludzi choć było skonstruowane inaczej - a może bardziej dla każdego człowieka było inne. Cedrinie zależało  by jej córki były prykładnymi damami, świeciły na salonach i skupiały na sobie wzrok nie tylko pięknym wyglądem ale i nienagganymi manierami. Nie rozumiała się nigdy z matką, jednak wiedziała jak zaspokoić jej potrzeby na tyle, by ta zwyczajnie dała jej spokój. Wytrzymalsza nić porozumienia łączyła ją z ojcem, który wraz z początkiem maja opuścił ich świat zabrany przez anomalię. Tęskniła, każdego dnia w którym go brakowało. Jednak zachowywała odpowiednią maskę z klasą i dumą pogrążając się w żałobie, które znaczyła jej strój czernią. I dziś nie zabrakło go w jej stoju. Tym razem to jednak spódnica sukni zasłaniała jej dolną część ciała, czarna, posępna, aż do samej ziemi, Góra składała się z rodowych czerwieni, skrzętnie zakrywając jej ciało aż po szyję.
Właściwie nie wiedziała kiedy, a może na którym etapie ich znajomość zyskała na zażyłości. Ale lubiła młodą szlachciankę i ceniła sobie jej towarzystwo. Trudniej było jej przejść do pozytywnych relacji z Flavienem, jednak przez większość czasu szanował jej niechęć nie podchodząc na dłużej niż nakazywało dobre wychowanie.
Pozwoliła prowadzić się Marine, z uprzejmy zainteresowaniem zawieszając spojrzenie na ścinach holi, które właściwie już znała. Usiadła na jednym z foteli o złotch obiciach w końcu kierując swoje stalowo-niebieskie tęczówki na koleżankę. Zaśmiała się lekko, a usta uniosły się lekko w uśmiechu.
- Z tobą Marine nie mogłyby takie być. - powiedziała szczerze. - Otrzymałam rolę, której nie było w scenariuszu. - odpowiedziała jej swobodnie, sięgając po filiżankę i tym samym również nawiązując do jej ostatniej przygody.  - Chciałabyś usłyszeć całą historię? - zapytała grzecznie, właściwie wiedząc jaka będzie odpowiedź. Nie chciała jednak skupiać zainteresowania na sobie, nigdy tego nie lubiła. Wolała słuchać niż mówić, choć mówić umiała równie pięknie.


Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Zaręczona
across the sea
with perfect symmetry
there's an island just like this
a person just like me
10
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   02.06.18 12:28

O dziwo to znajomości pozaszkolne miały dla Marine większy potencjał w przeistoczenie się w trwalsze relacje; W Hogwarcie miała oczywiście kilka koleżanek, lecz z żadną z nich nie połączyło ją nigdy nic więcej. Strata ukochanej kuzynki, siostry Flaviena, odcisnęła swoje piętno i na niej, znacznie łatwiej więc było przelać swoje uczucia na papier, niż zdradzić je komuś prosto w oczy i przyznać się do jakiejś słabości. Melisande, Fantine czy Nephthys nie mogły być z nią na co dzień, a mimo to Lestrange liczyła się z ich zdaniem i darzyła sympatią; starsza panna Rosier zdawała się być najbardziej zbliżona charakterem do niej samej, na dodatek pasjonowała się stworzeniami, które fascynowały też samą Marine. Dlatego gdy nadarzały się wreszcie możliwości spotkań, nie należało ich odtrącać; wakacje dopiero się rozpoczynały, a przed młodymi damami na pewno jeszcze niejeden wspólnie spędzony dzień.
Gdy znalazły się wreszcie w saloniku, zajęła miejsce tuż po swoim gościu, rozsiadając się wygodnie na jednym z foteli i sięgając po ciasteczko, przyniesione tutaj odpowiednio wcześniej. Była niezmiernie ciekawa relacji z wyprawy i nie mogła już tego dłużej ukrywać, dlatego ucieszyła się, gdy Melisande wyszła jej naprzeciw.
- Z najdrobniejszymi szczegółami – poprosiła, odczekując aż panna Rosier napije się herbaty i poczęstuje smakołykami, jakie się pomiędzy nimi znajdowały – Nie omijaj niczego, nawet jeśli wyda ci się to nieistotne – smocza wyprawa brzmiała niczym przygoda życia, dlatego każdy, nawet najdrobniejszy niuans Marine chciała usłyszeć, by później móc wyobrażać sobie, co by było, gdyby i ona kiedyś wyruszyła na taką ekspedycję. I choć szans ku temu nie było żadnych, marzenia o podobnych atrakcjach jeszcze nikomu nie wyrządziły krzywdy.
Oparła się więc wygodnie, szykując na obfitą w wydarzenia opowieść, pełną zwrotów akcji i na pewno ciekawszą, niż niejedna książka, którą czytała w młodości. Nie była naiwna, wiedziała co należy do krainy baśni i legend, a co tak naprawdę oznacza w rzeczywistości spotkanie ze smokiem – swąd siarki miał zabarwiać nadchodzącą opowieść o wiele intensywniej, niż poetyckie opisy.





You wouldn't believe the things that I have seen. I wouldn't expect you to, you've never been
asleep.
Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
badacz-behawiorysta smoków
24
Szlachetna
Zaręczona
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
10
10
0
7
5
0
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   09.06.18 19:53

Lubiła te spokojne popołudnia wśród których zasiadały wraz z Marine w jednym z pokoju w jej rezydencji, czy też wybierały Rosierowy ogród w cieplejsze dni, pozwalając, by owinęła się wokół nich niczym mgiełka, słodkawa woń róż. Lubiła rozmowy z Marine, bo ta zdawała się odnajdować z Melisande pewną nić porozumienia. Nie na płaszczyźnie pięknych sukni i nowych wzorów koronek, a rzeczy stricte ważniejszych - przynajmniej w odczuciu lady Rosier. Przyszła zapytać też o jej samopoczucie, przygotowania do wejścia na scenę, wszystko co działo się w jej życiu, gdy się nie widziały.
Sięgnęła po filiżankę z kawę i z nad niej zerknęła w stronę Marine lekko rozbawiona - dokładnie takiej odpowiedzi się spodziewała. Żadnej innej. Nie sądziła, że młoda Lestrange pozwoli jej odejść bez opowiedzenia historii, o której już plotkowano na salonach. Zwłaszcza, że nowy nabytek pojawił się już w ich rodowym rezerwacie, doglądany przez najlepszych opiekunów.
- Zaczęłam od wizyty w rezerwacie Greengrasów. - powiedziała więc, rozpoczynając snucie właśnie historii, wydarzenia w którym uczestniczyła wraz z innymi ludźmi. - Tristan wyraził chęć zabrania z sobą dwóch opiekunów tam pracujących. Rozważniejszą opcją było posłanie na rozmowę mnie. - uśmiechnęła się lekko na wspomnienie brata, który miewał problemy na płaszczyźnie porozumienia się z władzami drugiego rezerwatu. Rozumiała jego wzburzenie, dzieliła z nim poglądy, jednak to właśnie do stanowiska dyplomaty w rodzinnym rezerwacie zmierzała, na razie pilnie ucząc się zarówno trudnej sztuki dyplomacji jak i poznając tajniki prac w rezerwacie. - Razem wyruszaliśmy do Aplley Tower gdzie po raz pierwszy spotkałam całą grupę. Lordowie Nott i Yaxley i Benjamin Wright - powiem ci Marine, że nie skłamię jeśli stwierdzę, że był zwyczajnie wielki. Minę miał dość ponurą, a spojrzenie wcale nie było lepsze. Moje zadanie było proste, czysto teoretyczne przedstawienie kolejnych działań i faz z którymi mieli się zmierzyć stając twarzą w twarz z wymarłym gatunkiem. - mówiła dalej, odstawiając filiżankę na stół. Ułożyła dłonie na kolanach, tylko po to by za chwilę podnieść je i poprawić jakiś zbłąkany kosmyk włosów. - Miało, wszystko zmieniło się, gdy namiot w którym stacjonowałam został zniszczony, a właściwie wyżarty, przez jad. Miałam uciekać, nie jestem przeszkolona do stawania czoła smokom, nie była to też moja rola. Jednak potrzebowali sprawnie rzuconego zaklęcia z transmutacji, anomalie uniemożliwiły dalszą walkę lordowi Morgothowi. Moja decyzja mogła mieć opłakane w skutku konsekwencje. - dodała poważnie, zdawała sobie sprawę z tego co zrobiła. Ale nie mogła ich zostawić, nie chciała też. Potrzebowali tego smoka, chcieli go, co ważniejsze Tristanowi na nim zależało. - Widziałam to Marine, na własne oczy. Jak rozłączone jaźnie Wyspiarza Rybojada złączają się dzięki mocy mojego zaklęcia nadając jej fizyczną i, na Merlina, jakże piękną formę. Ostatnio udało mi się zbadać jej krew. - dodała jeszcze, nie zdradzając na ten moment nic więcej. Musiała dokładniej jeszcze potwierdzić postawione przez siebie tezy, nie chciała więc rzucać ich na wiatr.


Powrót do góry Go down
Marine Lestrange
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
śpiewaczka, dama
18
Szlachetna
Zaręczona
across the sea
with perfect symmetry
there's an island just like this
a person just like me
10
10
0
0
10
5
6
4
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   09.06.18 21:02

Nie zamierzała ukrywać swojego podekscytowania i tym samym częstować Melisande inną wersją siebie; takie iluzje były może dobrą strategią przy spotkaniach na salonach, ale przebywając z Rosierówną w cztery oczy Marine wiedziała, że może jej zaufać. Była młodsza i mniej doświadczona, a mimo to czuła, że koleżanka nie będzie jej oceniać i nie uzna za naiwnego podlotka. Fascynowały się wszakże tym samym tematem i o ile Melisande miała możliwość realizowania się w nim niemalże codziennie, dla Lestrange obcowanie ze smokami było wyjątkową rzadkością. Nie uważała, by pasja ta nie była odpowiednia damie – nie pchała się przecież po zakup skórzanych rękawic i nie starała o przepustkę do rezerwatu, a najzwyczajniej w świecie pragnęła wysłuchać opowieści o wyprawie na rodzinną wyspę, podczas której odnaleziono wymarły okaz.
To był ten jeden, jedyny plus anomalii – zakrzywienie magii na tyle silne, by pomogło wskrzesić przedstawiciela gatunku, który już dawno wyginął. Wyspiarz Rybojad znany był żyjącym tylko z opowieści, a jego pojawienie się wywołało niemałe poruszenie nawet pośród osób, które na co dzień nie interesowały się tymi majestatycznymi gadami. Nic więc dziwnego, że szybko powołano ekspedycję, mającą za zadanie przyjrzeć się bliżej i – o ile to możliwe – schwytać okaz. To nie mogło być proste zadanie, skoro jednak Melisande siedziała tutaj cała i zdrowa, Marine darowała sobie początkowe pytania o to, jak udało jej się wyjść z wyprawy całą. Wierzyła, że wszystkie wątpliwości rozwieje opowieść Róży.
I po części tak się stało, lecz niewątpliwie w głowie aspirującej śpiewaczki pojawiło się także mnóstwo pytań odnośnie tego, co usłyszała. Nie przerywała jednak swojej towarzyszce, chłonąc każde słowo spływające z jej ust. Uśmiechnęła się na wspomnienie początkowej misji dyplomatycznej do rezerwatu Greengrassów; tamtejsi lordowie nie mieli szansy oprzeć się pannie Rosier i tak właśnie się stało. Ucieszona sukcesem koleżanki, Marine słuchała dalej.
Wiedziała, że wyprawa okaże się wspaniałą przygodą, a słuchanie o niej sprawiło, że z zagłębienia wygodnego fotela znalazła się nagle na jego skraju, nachylając się delikatnie w stronę Melisande. Wspomnienie lorda Yaxleya wyrwało z ust panny Lestrange krótkie westchnienie – czyżby tajemnica jego nowej blizny właśnie się wyjaśniła?
- A więc to jest ona – szepnęła zafascynowana, uśmiechając się niemal jak szaleniec, a więc całkowicie adekwatnie do rodowego stylu.
Nie była w stanie sięgnąć po kolejne ciasteczko, bo czuła, że musi ochłonąć, by zaraz nie zasypać koleżanki gradem pytań. Najpierw powinna ułożyć sobie to wszystko w głowie, ostudzić emocje, ale cała sprawa była zbyt bliska jej sercu, by przegrało ono z rozumem.
- Złączenie jaźni? Na czym to dokładnie polegało? – zmarszczyła brwi, będąc nieco skonfundowana; wydawało jej się, że rozumie teorię tego zjawiska, lecz jego praktyczny opis przyniósłby odpowiedź na jej pytanie – Melisande, jestem z ciebie taka dumna i jednocześnie tak bardzo ci zazdroszczę. Mam nadzieję, że nikt nie umniejszy Twojej roli w tej wyprawie i będziesz mogła zajmować się Wyspiarką na równi z innymi. Znajduje się w waszym rezerwacie, prawda? Kiedy można ją zobaczyć? – nie pytała czy, bo wiedziała, że zrobi wszystko, by do tego doszło.





You wouldn't believe the things that I have seen. I wouldn't expect you to, you've never been
asleep.
Powrót do góry Go down
Melisande Rosier
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4704-melisande-rosier#100644 https://www.morsmordre.net/t5050-nulla#108518 https://www.morsmordre.net/t4842-nulla-rosa-sine#104133 https://www.morsmordre.net/f97-dover-posiadlosc-rosierow https://www.morsmordre.net/t5098-melisande-rosier#110615
badacz-behawiorysta smoków
24
Szlachetna
Zaręczona
She's wearing a mask of perfection,
but she's broken underneath.
10
10
0
7
5
0
9
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon II   Yesterday at 15:25

Melisande cieszyło to, że Marine nie ukrywała przy niej swoich emocji. W momentach w kórych pozostawały prawdziwie same mogły pozwolić sobie na więcej - obie wiedziały że tak. Szczerość należała do luksusów i pułpapek ich życia, musiały miarkować je odpowiednio i dokonywać równie odpowiednich wyborów. Z jakiś powodów nie wątpiła jednak, że siedząca na przeciw niej młódka jest jedną z tych osób. To nie było proste - zdecydować się na karierę naukową, wspomóc rodowy rezerwat. Było odpowiednie, ale nie proste. Może gdyby więcej uwagi przywiązywała do słów które padały na jej temat byłoby jej ciężej. Ale nauczyła się już dawno nie zwracać na nie uwagi. Nie raz znajdowała się na językach i nie raz jeszcze miała się na nich znaleźć. Tak już funkcjonował ich świat.
Powołanie ponownie do życia gatunku, który wymarł lata temu rzeczywiście był jedną z niewielu rzeczy, za które należało być wdzięcznym anomalią. O Wypiarzu Rybojadzie wcześniej można było jedynie przeczytać w starych, opasłych tomiszczach. Zobaczyć można ją było jedynie na ilustracjach w księgach. Teraz jednak - dzięki nim. Była tutaj, żywa, zdrowa. Należała do nich, do rezerwatu Kent. A oni, już na zawsze mieli zapisać się w na kartach historii jako ci, co przywrócili pradawny gatunek ponownie do życia.
Marine nie przerywała jej, pozwalając pleść opowieść, której była częścią. Wiedziała jednak, że mogła nie powiedzieć wszystkiego - nie naumyślnie, bardziej kompletnie nieświadomie. Jednak równie pewna była, że młoda lady zapyta o to, co tylko będzie budziło w nie wątpliwości.
- Tak, to samica. Edrea.  - przytaknęła uśmiechając się lekko i zdradzając imię, jak zostało nadane smoczycy. Mieli wobec niej plany, wiele. Ale wiedziała, że nadal czeka ją rozmowa z lordem Greengrasem. Musieli omówić wszystkie ustalenia po wyprawie, dokładnie tak, jak z nim ustaliła. - Wyjaśnię to po kolei. - zaśmiała się, marszcząc lekko nos. Zdecydowanie łatwiej było to wszystko jej pojmować, bo sama od początku uczestniczyła w badaniach nad Wypiarką. Jeszcze zanim wyprawa stała się faktem, a jedynie poddawali badaniom znalezione fragmenty wskazujące na możliwość iż to właśnie z nią mają do czynienia. - Anomalia ożywiając smoka, jednocześnie dokonała pewnej formy depersonalizacji - rozszczepiła go na dwie jaźnie, które trzeba było: pokonać, scalić i nadać im cielesną postać. Pokonane jaźnie przyjęły postać widm, które należało scalić - cofnąć rozszczepienie. Scalone jaźnie w postaci widma, z cofniętym skutkiem rozszczepienie trzeba było ucieleśnić. - uśmiechnęła się raz jeszcze, zdawała sobie sprawę, że jej słowa mogą być skomplikowane. Nie mogą, były. Anomalie, same w sobie były mocno skomplikowaną magią, zbudowaną na różnych konstrukcjach i dokonującą złożonych rekonstrukcji - tak, jak stało się to w przypadku wyspiarki. Nic więc dziwnego, że i próba odwrócenia jej działań była skomplikowana w samym swoim opisie - a co dopiero działaniu.


Powrót do góry Go down
 

Salon II

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Wyspa Wight, Thorness Manor-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18