Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tablica ogłoszeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Tablica ogłoszeń   27.05.17 21:44

Tablica ogłoszeń

W przedpokoju kwatery Zakonu Feniksa zawisła korkowa tablica - długo jednak nie pozostała pustą, ponieważ już wkrótce Zakonnicy zaczęli przypinać do niej notatki i informacje dla współtowarzyszy: był to najszybszy i najbardziej uniwersalny sposób na komunikację.

Zakonnicy mogą pozostawiać w tym temacie podpisane informacje z konta Ain Eingarp - jeżeli ktoś poczuje potrzebę dopisania czegoś od siebie pod konkretną notką, możliwa jest edycja poprzednich postów.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   27.05.17 22:26

19 kwietnia 1956 r.

Zakonnicy,

długo by mówić - wczoraj w trakcie patrolu z Brenem zostaliśmy zaatakowani przez coś, co wyglądało na zorganizowaną grupę. Napaść zdecydowanie się nie powiodła, w jej trakcie swoich pobratymców zdradził Crispin Russell, jeden z aurorów. Postanowił nam pomóc: a przynajmniej tak nam się zdawało, bo koniec końców zdecydował się na milczenie i nie przekazał nam żadnych konkretnych informacji. Najprawdopodobniej miało posłużyć to za blef, za pułapkę. Z pomocą przyszła nam jednak pani profesor Bagshot - dzięki myślodsiewni zdołaliśmy wydobyć wspomnienie pewnego... spotkania. Bardzo możliwe, że była to trzecia siła, o której wspominał Dumbledore. Możemy mieć pewność, że zasilają ją (poukładałem nazwiska alfabetycznie, doceńcie): Perseus Avery (mówiłem), Samael Avery, Douglas Jones, Ramsey Mulciber, Cassius Nott, Nicholas Nott, Percival Nott, Tristan Rosier, Crispin Russell, Samantha Weasley. Towarzyszyła im także kobieta o azjatyckich rysach twarzy - nie mam pojęcia, kim była (komuś coś to mówi?), nie wiemy też, kto im dowodzi. Jest to jednak cholernie potężny czarodziej, mężczyzna, miał młody głos. Jak widać, zagęszczenie konserwatywnej arystokracji jest niepokojące. W miarę możliwości wystrzegajcie się ich, choć, szczerze mówiąc, im więcej się o nich dowiemy, tym lepiej dla nas.
Jeżeli ktoś coś wie - dajcie znać.

Garrett

_________

W piwnicy leży łajdak. Uważajcie, jest żywy i może ugryźć. - Brendan

__________

Łajdak miał na twarzy dziwaczną maskę - ktoś widział gdzieś podobne, niepokojące teatralne klimaty?
No i miejcie baczenie na Mulcibera. Chciał zabić bezbronne smoczki. Od razu widać, że to ktoś kto ma nie po kolei pod sufitem.
A Rosier to śmierdząca szómowina!!!!

PS Dzięki Garry za ułożenie alfabetyczne, to wymagało pewnie dużo pracy - Ben

__________

Samael Avery jest szaleńcem bez kręgosłupa moralnego, nie cofnie się przed niczym.
PS. Pisze się "szumowina", Ben.


__________

Alex, we wspomnieniu Russella Avery wisiał nad stołem torturowany czarną magią, bez oczu, wrzeszcząc z bólu. Wydaje mi się, że - mimo wszystko - ktokolwiek u nich dowodzi, ma nad nim władzę. - Garrett

__________

I dobrze tak sukin To by wyjaśniało, dlaczego wziął w pracy okresowe zwolnienie od początku marca, z którego i tak wrócił dość zmarnowany. Nie żebym za nim tęsknił że liczyłem dni, ale chyba wiemy w takim razie kiedy mniej-więcej miało miejsce to spotkanie.


__________

Pozwoliłam sobie zanieść naszemu gościowi w piwnicy kanapki i herbatę. Naprawdę musimy trzymać go akurat tam? - Margie

__________

Tylko nie dawaj mu mojej czekolady! Ma strzelające cukierki. Nie jest go warta. - Ellie

__________

Marge, mam nadzieję, że to był żart. Jak odgryzie ci rękę, nie miej do nikogo pretensji - Brendan

__________

Jak on odgryzie jej rękę, to ja mu odgryzę nogę.
Ktoś ma ochotę na pieczone?
- Sam -

__________

Dziękuję za ostrzeżenie, wciąż mam obie ręce. - Margie

__________

Nie jestem pewna, ale jeżeli chodzi o azjatyckie rysy twarzy, to na myśl przychodzi mi Deirdre Tsagairt - z mojego roku ślizgonka, wyjątkowo paskudny charakter! Nie ufam nikomu, kto nie lubi słodyczy, więc wszystko by się zgadzało.

PS nie róbcie grilla beze mnie
Pomona

__________

A ja nie ufam nikomu kto ma na nazwisko Nott i wcale nie dziwią mnie te trzy nazwiska.
- Archie

[bylobrzydkobedzieladnie]




I show not your face but your heart's desire


Ostatnio zmieniony przez Ain Eingarp dnia 28.05.17 15:01, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   27.05.17 22:56

20 kwietnia 1956 r.

Przyczepiam do pergaminu cztery bawełniane torebeczki z zasuszonymi korzeniami waleriany - każda z nich mieści porcje na trzy napary. Wystarczy wziąć w palce odrobinę suszu i zalać go gorącą wodą. Waleriana ma działanie uspokajające - ułatwia zasypianie, koi skołatane nerwy. Jeśli nie możecie spać po przeczytaniu notatki od Garretta, polecam!

Ellie




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   28.05.17 0:05

20 kwietnia 1956 r.

Poniżej przyczepiam na ruloniku listę urodzinową naszej małej, skomplikowanej rodziny. Niech świat się kończy, ale pamiętajmy też czasami o sobie!
Ellie

Lista urodzinowa Zakonu Feniksa
Wszystkiego najlepszego! Styczeń:
- 19 stycznia - Harold Abbott

Luty:
- 1 luty - Adrien Carrow
- 3 luty - Robert Lupin
- 16 luty - Glaucus Travers
- 29 luty - Charlus Potter

Marzec:
- 5 marca - Bertie Bott
- 12 marca - Cressida Morgan
- 21 marca - Luno Skeeter

Kwiecień:
- 12 kwietnia - Bathilda Bagshot
- 13 kwietnia - Justine Tonks
- 14 kwietnia - Michael Tonks

Maj:
- 5 maja - Elizabeth Fawley
- 6 maja - Brendan Weasley (5 maja Neala)
- 11 maja - Alan Bennett
- 15 maja - Pomona Sprout
- 28 maja - Alexander Selwyn

Czerwiec:
- 1 czerwca - Jayden Vane, Roger Elliott
- 5 czerwca - Julia Prewett
- 7 czerwca - Poppy Pomfrey
- 18 czerwca - Florean Fortescue
- 21 czerwca - Holly Skamander
- 24 czerwca - Titus F. Ollivander

Lipiec:
- 3 lipca - Duncan Beckett, Hereward Bartius
- 14 lipca - Garrett Weasley
- 21 lipca - Lorraine Prewett, Sophia Carter
- 24 lipca - Dorea Potter
- 26 lipca - Josephine Fenwick
- 29 lipca - Frederick Fox

Sierpień:
- 7 sierpnia - Archibald Prewett
- 8 sierpnia - Benjamin Wright
- 15 sierpnia - Eileen Wilde

Wrzesień:
- 15 września - Margaux Vance

Październik:
- 4 października - Minnie McGonagall

Listopad:
-

Grudzień:
- 14 grudnia - Samuel Skamander
- 19 grudnia - Cornelia Mulciber  


PS NAJSERDECZNIEJSZE ŻYCZENIA DLA MICHAELA I JUSTINE! Spóźnione, ale szczere i z miłością! Nie dajcie się zwariować! Zostawiłam wam ciasto marchewkowe w szafce. Zjedzcie szybko, żeby się nie zepsuło.

PPS JEŚLI KTOŚ TO CIASTO RUSZY PRZED MICHAELEM I JUSTINE, DOWIEM SIĘ I UKATRUPIĘ!

PPS Nie ruszajcie tego ciasta przed Michaelem i Justine.

__________

Optowałbym za dopisaniem poległych. Mimo wszystko. I spóźnione wszystkiego najlepszego solenizantom! - Garrett

__________

Dopisałam panią Bagshot. Wszystkiego najlepszego! - Margie

__________

Dziękuję kochani! Ciasto było pyszne, jeszcze go sporo zostało, nie miejcie oporów przed zjedzeniem go (zostawcie kawałek dla Michaela).

PS. Ellie, nie mów do mnie Justine.


______________________

Ten nadgryziony kawałek to ja trochę zjadłem, ale nie do końca. Wyplułem bo było ohydne, kto robi placki z warzywami Spóźnione wszystkiego dobrego dla pani Profesor!  - Ben

___________

Jesteście absolutnie okropni. Ben, jesteś po prostu okropny. -




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   06.07.17 21:33

20 kwietnia 1956 r.
Przyjaciele,

dopiero dzisiaj udało mi się odczytać wiadomość. Wydaje mi się, że posiadam brakujący element układanki. Grupa, której spotkanie Garrett ujrzał we wspomnieniu musiała być Rycerzami Walpurgii. Ponoć działali za czasów szkoły, z pewnością w moich latach, a należał do nich wówczas Deimos Carrow. Nie wiadomo, jak długą tradycję ma to zbiorowisko. Z pewnością w Hogwarcie było uważane za tajne i zrzeszające elitę. Carrow twierdzi, że nie jest już jednym z nich, ale nie wydają się organizacją, z której można tak po prostu odejść. Wszystko to wyznał swojej żonie - nie ulega spekulacjom, że Perseus Avery również zasila ich szeregi, Megara wspomniała także i jego. Prawdopodobnie w grupie znajdował się również jeden ze zmarłych niedawno arystokratów - Alfred Parkinson, ale to nazwisko to tylko spekulacja, niemniej - profil pasuje do całości.
Nie wiadomo, czym dokładnie zajmują się Rycerze, ale to na pewno trzecia siła, której szukamy. Mają obsesję na punkcie czystości krwi. Mężczyzna, który im przewodzi, prawdopodobnie każe nazywać siebie Czarnym Panem.
Jeśli coś jeszcze mi się przypomni - dam wam znać.


Ps. Kanapki dla łajdaka? Ja bym mu dał na wstrzymanie. Może jak zgłodnieje, to nabierze ochoty na rozmowę.

___________

Nie wiem, czy to cokolwiek zmieni, ale nie chcę taić przed wami takich rzeczy. Do tej organizacji najprawdopodobniej należała moja starsza siostra. Niestety już nie żyje - została zamordowana przez czarodzieja parającego się czarną magią. Z jej listów wynikało, że "popełniła błąd" i czeka ją za to śmierć. Rossa nigdy nie miała styczności z czarną magią, ale dostarczała im cennych informacji. Wychodzi na to, że w swoich szeregach nie tylko mają ludzi zdolnych plamić swoje usta niewybaczalnymi inkantacjami, ale również takich, którzy są w stanie dać im coś... drogocennego. Przydatnego. -




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Bathilda Bagshot
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t4085-o-bathilda-bagshot https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net
historyk magii
136
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   26.07.17 14:24

27 kwietnia 1956 r.
Moi drodzy Zakonnicy,

po tym, jak zakończyliście misje swoich odsieczy, musicie spisać bardzo dokładne raporty z akcji - zarówno do wglądu mojego, jak i reszty Zakonników. Benjaminie, Pomono, Floreanie - czy mogę poprosić Was o stworzenie takich notek i przypięcie ich do tablicy?

Bathilda Bagshot




Ja, światło w ciemności, iskra pośród bezkresnej nocy...

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   28.07.17 20:18

28 kwietnia 1956

Nie mam pojęcia jak zacząć taką wiadomość i nie chcę jej w jakikolwiek sposób zaczynać, bo nigdy  n i g d y  taki list nie powinien się tutaj pojawić i  Przyjaciele,
nie mam dobrych wiadomości. Tylko ja zdołałem wrócić z Wyspy Rzeźb, wyciągając z tamtego piekła zaledwie połowę przetrzymywanych tam więźniów. Josie, Alex i Bertie...kiedy widziałem ich ostatni raz, walczyli z zaalarmowanymi strażnikami zamku a ich sytuacja wydawała się była beznadziejna. W ostatniej chwili udało mi się uratować gromadkę dzieci i troje dorosłych. Są teraz względnie cali, wracają do zdrowia, ale najważniejsze, że są bezpieczni i poza tą pieprzoną twierdzą.
To tak słowem wstępu, nie chcę budować moim raportem niepotrzebnego napięcia. Już wiecie, jak jest, więc przejdę do konkretów.

Bardzo wczesnym rankiem, no, właściwie jeszcze późną nocą, 27 kwietnia, Josephine, Bertie i Alexander zebraliśmy się w Gospodzie Pod Świńskim Łbem, skąd przenieśliśmy się świstoklikiem na Wyspę Rzeźb. Pieruńsko ohydne miejsce, jeszcze gorsze, niż podejrzewaliśmy na podstawie zebranych wcześniej informacji. Byłe więzienie dla niestabilnych czarodziejów, odgrodzone od lądu, przeklęte - podobno przebywających tam więźniów pojono okrutnym eliksirem: jeśli jego ofiara pozostawała na terenie Wyspy przez całą noc, aż do brzasku, już na zawsze stawała się  więźniem twierdzy a każda próba ucieczki kończyła się tragicznie - jeśli nawet zdoła się umknąć na stały ląd, eliksir zamienia człowieka rzeźbę. Podejrzewaliśmy, że wykorzystano ten ohydny sposób także i teraz, dlatego musieliśmy uwolnić więźniów przed wzejściem słońca.

Dzięki Josie i jej znajomości run udało się nam szybko znaleźć wejście do twierdzy, ale był to tylko pozornie dobry początek. W środku natrafiliśmy na dementorów, których zdołaliśmy odpędzić patronusem, a także na krwiożerczą rzeźbę, broniącą dostępu w głąb budowli. Straciliśmy przy niej dużo czasu, zbyt dużo. Nigdzie jednak nie było widać ludzi, w sensie, wiecie, strażników, co osobiście uważam za potwierdzenie teorii o eliksirze zamieniającym porwanych w rzeźby - bydlaki nie mieli potrzeby wystawiania ciągłych straży, wiedząc, że po wschodzie słońca więźniowie utkną na wyspie już na zawsze. Brak straży działał na naszą korzyść, ale znów - tylko pozornie. Gdy dotarliśmy do pomieszczeń więziennych - trzy korytarze z kilkoma celami - i otworzyliśmy drzwi do pierwszych cel, korytarze, jedyne drogi ucieczki, wypełnił trujący dym. Wiedzieliśmy o tym zagrożeniu wcześniej, sądziliśmy, że zaklęcie Bąblogłowy pomoże uchronić się przed jego działaniem, ale niestety nadzieje okazały się płonne. Toksyczne opary utrudniały ewakuację więźniów, a odległości od cel do wolnego od tej pieprzonej, zabójczej mgły pomieszczenia były zbyt duże, by zdążyć wyciągnąć wszystkich...Nic nie poszło tak, jak zakładaliśmy. Czas także nie działał na naszą korzyść, minuty mijały, większość więźniów uległa zatruciu, część była nieprzytomna, musieliśmy ich wynosić, co tylko narażało wszystkich na dłuższe wdychanie tego świństwa.
W tych korytarzach to się rozdzieliliśmy. Wiem, że w czasie wyciągania tych biedaków straciłem jednego mężczyznę, nie zdołałem po niego wrócić, nie mogłem go wyciągnąć, musiałem wynieść nieprzytomne dzieci - mam nadzieję, że w drugim korytarzu, w tym, w którym cele otwierał Alexander i Bertie, nie został nikt. Nie wiem nawet, jak ten mężczyzna miał na imię, wiem, że był łysy i nigdy nie zapomnę że Po tym całym bagnie z trującym dymem było już za późno. Czas rozpłynął się nam w dłoniach, wiedzieliśmy, że otworzone cele mogą jakoś zaalarmować strażników i nawet jeśli nie ma ich w twierdzy, to szybko się tam pojawią. Jedyną droga na zewnątrz prowadziła przez zamknięte wrota, osłonięte jeszcze jakąś psidwakosyńsko lodowata kratą. Staraliśmy się ją unieść i otworzyć, ale coś poszło nie tak - zbyt silne zaklęcie wyrwało drzwi i zepchnęło mnie i Alexa w przepaść. A, no bo tak, za wrotami znajdowała się potworna przepaść, głęboka dziura bez dna, przysięgam, emanowała jakimś paskudnym ciemnozielonym czymś. Udało mi się ją przeskoczyć; znalazłem się na drugim brzegu a Alex zdołał wspiąć się po kracie i wrócić do środka.
No i... zaczęło się. Nie widziałem zbyt dobrze, co dzieje się w twierdzy, stałem dalej, ewakuując wszystkich, których zdołałem. Więźniowie pomagali trzymać te stalowe pręty w górze, byli nieziemsko dzielni. Nieziemsko. Reszta zaczęła przeskakiwać, najpierw dzieci...To była naprawdę potworna przepaść, pomagałem im, łapałem, wciągałem na skarpę. W międzyczasie w środku rozpętało się piekło. Widziałem odbłyski zaklęć, wiem, że dotarli tam strażnicy, dużo strażników. Słońce zaczynało wschodzić, nie mieliśmy już czasu. Nie wszyscy zdołali przeskoczyć wyrwę, mieliśmy problem z rozgrzaniem tej lodowatej kraty, starali się chyba ją ocieplić, ale potem po prostu parzyła...W końcu Selwyn kazał mi zabierać tych, których przeciągnąłem już na drugą stronę i uciekać jak najszybciej.
Nie chciałem ich zostawiać, ale nie mogłem zostawić i narazić dzieci. Nie miałem wyboru. Jedna z więźniarek, Magnolia, pomogła mi w przetransportowaniu całej gromady. Większość była w potwornym stanie, zatruta gazem, poobijana, osłabiona; nikt nie miał różdżek. Udało się uciec nam cyplem, pojawiającym się przy Wyspie o poranku. Przebiegliśmy nim na drugą stronę, nikt nas nie gonił, a przynajmniej tak mi się wydaje: widocznie byli zajęci resztą...Wiem, że Josie, Alex i Bertie walczyli do końca, wiem, że to dzięki nim udało się powstrzymać ewentualną pogoń i dać nam czas na ucieczkę. Ja, te dzieciaki i...Potwornie bałem się, że i tak zginą, kasłały krwią, część była nieprzytomna i...Zostawiłem uwolnionych w lesie, już poza Wyspą - nie mieli siły iść dalej - a potem pobiegłem dalej, po pomoc. W międzyczasie wysłałem patronusa do pani Profesor. No i biegłem i.... Natrafiłem na czarodziejską wioskę i, na Merlina, ci ludzie...Zupełnie ich nie znałem, ale pomogli mi. Pomogli przetransportować dzieciaki, kobiety i tego nastolatka, uleczyli rannych, zajęli się osłabionymi. Nie zadawali zbędnych pytań, nie drążyli tematu, nie wezwali policji ani służb. Byli aż niepokojąco - czy to podłe, że doszukuje się w osobach, które tak bardzo mi pomogły, jakichś ukrytych, mrocznych intencji? - dyskretni i gotowi na niesienie wsparcia. Tamtejsza uzdrowicielka - podejrzewam, że może pracować w Mungu, świetnie radziła sobie z trucizną, której nie znała - zaproponowała, że jeden z mieszkańców wioski stworzy świstoklik. Przystałem na tę propozycję, to była jedyna droga wydostania się z wioski bez wzbudzania sensacji.

Z Wyspy wyprowadziłem ósemkę dzieci, młodzieńca i dwie kobiety. Dzieci są teraz, zgodnie z sugestią pani Profesor, pod opieką...no, samej pani Profesor. Uwolnieni są wyczerpani psychicznie, ale ich rany zostały zaleczone przez uzdrowicieli z wioski. Kobieta i młodzieniec są jeszcze w wiosce, a druga z nich, to znaczy, Magnolia, jest już u swojej rodziny.

Nie uratowaliśmy wszystkich. Nie udało mi się wyciągnąć kilku osób, podejrzewam, że około dziesięciu, w chaosie ciężko było ich zliczyć...Nie wiem też, co dzieje się z Alexandrem, Bertie'm i Josephine, ale wątpię, by udało im się ocaleć uciec z Wyspy.  To była rzeźnia Było ciężko, ciężej, niż się spodziewaliśmy. Straciliśmy dużo czasu, a trujący dym jeszcze skurczył minuty pozostałe do brzasku.
Nie uratowałem wszystkich.
Nie wiem czy sobie to kiedykolwiek wybaczę

Spisuję tę relację na szybko, wszystko jeszcze układa i miesza mi się w głowie...Jeśli pojawią się jakieś nieścisłości lub coś sobie przypomnę, poprawię je jak najszybciej czerwonym atramentem.

Mam nadzieję, że wszyscy jesteście cali.

Ben




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tablica ogłoszeń   08.08.17 0:58

28 kwietnia 1956r.

Drodzy Zakonnicy,

pewien mugol powiedział kiedyś, że historia to uzgodniony zestaw kłamstw. Niestety po części muszę się z nim zgodzić, choć wcale nie chcę, dlatego postaram się jak najrzetelniej przedstawić Wam przebieg odsieczy w Kruczej Wieży. Brałem w niej udział ja, Margaux, Brendan, Fred i Alan. Udało nam się wyjść z tego cało i uratować przetrzymywanych więźniów. Zacznę jednak od początku:
Spotkaliśmy się o zmierzchu w kuchni z panią Profesor z zamiarem podzielenia się wcześniej zdobytymi informacjami na temat Kruczej Wieży. Już wtedy wydała nam się fatalnym miejscem. Krótko i zwięźle: przeklęta, najprawdopodobniej przez zaklęcie crepito (usuwa gałki oczne) oraz inne zaklęcia mącące w umyśle; będąca własnością lorda Lestrange, podobno zamordowanego lub zabitego przez samego siebie; współprojektantem wieży miał być niejaki Fleetwell, specjalizujący się w budowie magicznych labiryntów i zafascynowany użyciem transmutacji w architekturze. Poza tym wszyscy budowniczowie zniknęli w tajemniczych okolicznościach, a dookoła wieży miały latać złowróżbne kruki.
Po ustaleniu planu działania, teleportowaliśmy się na wyspę Wight. Było już ciemno, zimno, nieprzyjemnie i tak miało pozostać do końca misji. Dookoła nas panowała jakaś klątwa, tego mogliśmy być pewni dzięki ochronnym czarom rzuconym przez Brendana. Zajęliśmy się zdobywaniem kruczych piór, co postronnym może wydawać się naiwne, lecz widok krążących ponad naszymi głowami ptaszysk nakazywał nam nie ryzykować i zabrać po talizmanie. Parę minut później chmara ptaków faktycznie nas zaatakowała, rzuciliśmy się więc do ucieczki. Wszyscy oprócz mnie i Brendana pogubili pióra, dlatego tylko przed nami stado się rozstąpiło. Naszym oczom ukazały się dwie zamaskowane postacie, przypominające połączenie człowieka z krukiem, wyglądały upiornie. Zaatakowały nas nieznanym zaklęciem, udało mi się je odbić, w wyniku czego zdobyłem jego (jej?) maskę. Włożyłem ją w drzwi, przemówiła do nas kołatka i zadała zagadkę. Prawie jak w pokoju wspólnym Krukonów tylko zła odpowiedź była obarczona o wiele gorszymi konsekwencjami. Dokładna jej treść wypadła mi z głowy, ale chodziło o Alfreda Wielkiego. Weszliśmy do środka, ale to wcale nie oznaczało spokoju. Wręcz przeciwnie, każdy element wieży był bardzo dobrze (czy też źle) przemyślany i groźny. Każde piętro niosło ze sobą inne niebezpieczeństwo. Na parterze nie działały żadne zaklęcia z dziedziny opcm, musieliśmy przeskoczyć podejrzaną ciecz, nie wiedząc czym nam grozi. Mi się to nie udało, ale na szczęście jedynie zdrętwiała mi noga. Po pokonaniu pierwszej przeszkody stanęliśmy przed schodami, które również nie wydawały się normalne, ale bez większych przeszkód udało nam się dostać na pierwsze piętro. Tam z kolei przywitało nas kwieciste rozwidlenie dróg: ciemiernik, drzewko wiggenowe i jeszcze coś. Wybraliśmy dróżkę oznaczoną wiggenem, choć nie wiem czy to jest istotne, ale wolę umieścić tu za dużo szczegółów niż za mało. Dotarliśmy do kolejnej sali i to właśnie w niej naprawdę uświadomiliśmy sobie niezwykłość wieży. Przed nami rozpościerały się schody, ale nie byle jakie, bo w kształcie kręgosłupa. W dodatku zbudowane z ludzkich kości. Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale ta wieża żyła. Na swój sposób naprawdę żyła.
Po pokonaniu chybotliwych schodów, które parę minut później się rozpadły, weszliśmy na kolejne piętro, a tam zaatakowali nas strażnicy. Dość sprawnie udało nam się ich unieszkodliwić, poza tym dzięki nim przynajmniej wiedzieliśmy, że idziemy w dobrym kierunku. Przebiegliśmy przez krótki korytarz i znaleźliśmy się w jakimś mieszkaniu strażników. Przejrzeliśmy wszystkie pomieszczenia, znaleźliśmy w nich prowiant, jakieś ziemniaki, kartoteki więźniów i zestaw eliksirów. Reszcie udało się je zidentyfikować, nie jestem jednak w stanie przypomnieć sobie ich nazw, pamiętam natomiast o miksturze buchorożca - Brendan zabrał ją ze sobą. Margo w tym czasie odnalazła w łazience małą dziewczynkę - ja odkryłem labolatorium, w którym dokonywano tortur. Wszędzie była krew, pod ścianą stały stare przyrządy do zadawania bólu. Straszne miejsce. Kolejna komnata okazała się być więzieniem. W jednej z klatek leżał martwy strażnik, który na nasz widok popełnił samobójstwo, wypijając truciznę. Musiał cały czas nosić ją przy sobie.
Po drodze spotkaliśmy jeszcze jednego więźnia, Waldy'ego, i razem zeszliśmy po schodach w dół. I to właśnie tam rozpoczęło się piekło, bowiem w szerokiej komnacie, wychodzącej już na zewnątrz wieży, znajdowało się mnóstwo inferiusów. Wychodziły z wody i pełzły w naszym kierunku, były przerażające, atakowały nas. Do tej pory nie potrafię powiedzieć jakim cudem wyszliśmy z tego cało, Merlin musiał nad nami czuwać. To też tam spotkaliśmy wszystkich więźniów, w tym również naszego Michaela i Sally. Właśnie jej, mi, Margo i większości więźniów udało się szybciej wydostać z wieży. Zauważyliśmy dwie łodzie, które wyciągnęliśmy bliżej wody. Załadowaliśmy się do środka, a magiczna siła zaczęła pchać łódź do przodu. Fredowi, Brendanowi, Michaelowi oraz reszcie więźniów, w tym tej małej dziewczynce (która później trafiła pod opiekę pani Profesor) również udało się uciec, ale to oni najbardziej ucierpieli. Przed wypłynięciem rzucili miksturę buchorożca, która swoim wybuchem strawiła całą wieżę. Zniknęła.
Pisałem tę relację kilkukrotnie, za każdym razem coś do niej dodając, jednak dobrze wiecie, że te parę słów nie jest w stanie przekazać wszystkich szczegółów, odczuć i emocji. Mam nadzieję, że niczego nie pomyliłem.

Trzymajcie się,

Flo




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
 

Tablica ogłoszeń

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Tablica Ogłoszeń
» Tablica Ogłoszeń
» Tablica Misji

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Stara chata-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18