Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Suszarnia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Suszarnia - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime01.06.17 21:40

First topic message reminder :

Suszarnia

Pomieszczenie znajdujące się tuż obok głównej sali pełniącej funkcję lazaretu, niewielkie, ciasne, to suszarnia, w której przechowywane są zioła na lecznicze maści i eliksiry. W powietrzu nieustannie unosi się tutaj ostry zapach roślin, które akurat zostały porozwieszane; od lawendy i lubczyku, przez pieprz, czosnek czy koper, po szałwię, rozmaryn, kolendrę i inne, znacznie mniej znane zioła. Łodygi suszonych roślin wiszą na upiętych pod sufitem. Światło wpuszcza do środka niewielkie, wąskie okno przyciemnione jasną zasłonką.
Pośród porozrzucanych ususzonych liści leżą dwa koce, kiedy lecznica jest przepełniona lub przyjmowani są pacjencji, którzy z innych powodów powinni zostać odizolowani od pozostałych, zwykle są - bez luksusów - kładzeni tutaj.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : zarabiam na czym się da
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime21.03.19 0:02

-I tak po prostu...koniec? Nie będzie się już przepoczwarzał w żywego, zasuszonego bakłażana? - dopytując nie dowierzając, że właściwie wystarczyło go wykrwawić by wyzdrowiał. Przeszło mi przez myśl, czy gdybym przyśpieszył ten proces kilkoma bulwami na twarz to czy poszłoby to szybciej. W końcu wiadomo, że lepiej by bolało mocniej ale krócej niż słabiej ale dłużej, prawda? Ostatecznie jednak odpuściłem dopytywanie się. Nie było potrzebne skoro w zasadzie było już po ptakach, a Bertie za kilka dni miał być być na nowo nie wpędzającym w traumę nie-krwawym klaunem swego cukierniczego żywota. Brzmiało to jak normalność. Przynajmniej w mojej głowie.
Nieco wątpliwie przysłuchiwałem się wymianie zdań między Bertim, a Cassandrą czekając aż ten drugi powymienia się z nią jeszcze informacjami o rozmiarze buta, kolorze deski na kiblu oraz...no nie wiem, na pewno czymś jeszcze. Ostatecznie jednak nie wtrąciłem się, bo uzdrowicielka nie miała renomy informatorki na Nokturnie.Jej największą wartością było zaufanie i przez lata to się nie zmieniło. Wątpiłem w to by wykorzystała te informacje na swoją korzyść. Bertiego zaś nie dało się zbawić. O jego cukierni będą zapewne trąbić. Pomijam do tego fakt, że przecież opatrzył ją swoim nazwiskiem. Właściwie też moim. Skrzywiłem się zdając sobie sprawę, że będę musiał zapierdolić komuś mocniej w najbliższym czasie by utrzymać szacunek.
- Pewnie. Eliksir. Słoik. Żaden problem - odnotowałem zaplatając ramion na piersi przeplatając zaraz spojrzeniem miedzy uzdrowicielką, a kuzynem. Wywróciłem oczami wzdychając z ubolewaniem. Wziąć go czasami gdziekolwiek poza pokątną to masakra. Słowo daję. Zaraz po tym odbiłem się od framugi, sięgając po płaszcz. Byłem w zasadzie gotowy do wyjścia.
- Dzięki, Cass - mruknąłem szczerze będąc jej wdzięcznym - Fajny masz tyłek-dodałem puszczając jej perskie oczko.Uśmiechnąłem się przy tym figlarnie zamykając za sobą drzwi. Szybko zleciało Mając czasu postanowiłem zgodnie z wcześniejszą deklaracją kuzyna wykorzystać go by wynieść z mojego domu parę rzeczy. Wziąłem wówczas ze sobą również jaja popiełka które podrzuciłem Cass, kiedy samemu odprowadzałem Bertiego na pokątną.

|zt




I'll survive
somehow i always do


Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime21.03.19 1:45

Skinęła głową, przyjmując jego słowa - nie do końca przekonana co do jego optymizmu, a jednocześnie rada z tego, że go odczuwał. Zawsze lepiej było mówić z pacjentem, który nie miał wygórowanych oczekiwań i cieszył się małymi sukcesami, to dużo ułatwiało. Nie, żeby wyleczenie z sinicy było czymś małym: jednak nie każdy rozumiał, że przezwyciężenie tak silnych chorób wymagało krwi, potu i co najmniej kilku łez. Dobrze było - dla odmiany - kogoś takiego spotkać.
- Na pewno zajrzę - Przytaknęła także jego sugestii odnośnie lokalu, jeśli serwowane przez niego wyroby miały być tak smaczne, jak te, na które podał jej przepisy, na pewno będzie warto. Lysa pokocha smaki Bertiego, nie miała co do tego żadnych wątpliwości. Potrafiła zlokalizować to miejsce - chyba każdy wiedział, gdzie mieścił się lokal Ollivanderów; każdy młody czarodziej i każda młoda czarownica zwiedziła go przynajmniej raz w życiu.
- Miejmy nadzieję, że nie - odparła na słowa Matta, po dłuższym zastanowieniu. Nie była pewna, czy rozumiała każdy desygnat określony przez niego w definicji zasuszonego, ale żywego bakłażana. Miała myśl, że jeśli przepoczwarzy się w zasuszonego bakłażana jeszcze raz, to na pewno nie będzie to żywy bakłażan. - Ale, gdyby wydarzyło się coś niespodziewanego, dajcie mi znać jak najszybciej. - Będzie próbowała nad tym zapanować. Spojrzała jeszcze na Bertiego z uśmieszkiem, kiedy uraczył ją całkiem przyjemnym dla ucha komplementem, nijak jednak na niego nie odpowiadając - być może błędnie, bo zaraz dobiegł ją kolejny, tym razem wygłoszony przez Botta; rozchyliła lekko usta, zamierzając odparować, ale nim na jej ustach pojawiło się choćby słowo, już ich nie było. Utrapienie. Wywróciła w oburzeniu oczyma, odnotowując w pamięci mus uwarzenia eliksiru w najbliższym czasie, po czym wróciła do pracy - zostało jej usprzątnąć suszarnię i sprawdzić, jak ma się dziewczyna, którą przed paroma godzinami uśpiła opatrzoną z ran w lazarecie. Gdzieś po drodze zerknęła w lustro, zupełnie mimochodem upewniając się w wątpliwej jakości komplemencie, jakim obdarzył ją Matthew; nieco przytyła w ciąży, ale wciąż miała dobry tyłek.

zt :party:






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime10.08.20 12:24

10.07

Zwykle tego nie robił. Nie bawił się w chłopca na posyłki - jeśli klienci potrzebowali czegoś ze sklepu, wtedy albo przychodzili osobiście, albo też dopłacali, by ktoś doniósł im pakuneczek pod drzwi. Zwykle była to praca któregoś z mętów, którzy za grosze byli chętni wykonywać dla Burke'ów rozmaite, drobne zadania. I to nie tak, że nagle zabrakło im pracowników - bo zwykle nie brakło. Gdy jednak tego dnia trzeba było posłać kogoś z zamówieniem - nagle okazało się, że większość była nieobecna. Zapewne pijani do nieprzytomności albo jeszcze dochodzący do siebie po nocnych libacjach. Pozostała grupa miała już rozdysponowane zadania, od których Burke nie mógł ich oderwać.
Gdyby chodziło o kogoś innego, Craig zupełnie zignorowały sprawę. Nie raz i nie dwa klienci musieli oczekiwać na swoje zamówienia dzień dłużej, niż się początkowo spodziewali. Czy mieli pretensje, narzekali, wyrażali głośno swoje niezadowolenie? Tak. Czy wracali potem po więcej? Również tak, bo choć nielegalne substancje szło dostać także gdzie indziej, Borgin&Burke's oferowali zawsze najwyższą jakość produktu. A bardzo często towar z niższej półki albo półśrodki po prostu nie wchodziły w grę.
Tym razem chodziło jednak o Cassandrę - a Cassandra była szczególnym klientem. Chociaż mężczyzna raczej rzadko korzystał z jej usług, należała przecież do rycerzy. Szanował ją więc na tyle, by nie traktować jej na równi z podrzędnymi alchemikami czy miłośnikami zaklętych pierścieni, którzy zaglądali do ich lokalu. Co więc miał zrobić - postanowił samemu zatroszczyć się o wszystko, o co prosiła. O tyle dobrze, że przynajmniej nie czekał go spacer przez pół Londynu.
- Witaj, Cassandro - drzwi od suszarni cicho skrzypnęły. Całe szczęście, że troll broniący lecznicy zdążył go już poznać. Jego nazwisko nie zrobiłoby przecież na stworzeniu żadnego wrażenia. Tymczasem nie miał żadnych problemów z wkroczeniem na teren czarownicy. Na korytarzu wypatrzył małą Lysandrę i, idąc za jej wskazówkami, skierował się do pomieszczenia, w którym przebywać miała właścicielka tego przybytku. - Przychodzę z twoim zamówieniem. Przyniosłem to, o co prosiłaś. - wyjaśnił pokrótce, dla potwierdzenia swoich słów unosząc niewielką torbę. Miał cichą nadzieję na szybkie załatwienie spraw i powrót do swoich pozostałych zadań - albo chociaż na przeniesienie rozmowy w nieco mniej wonne miejsce. Miał przed sobą dość pracowity dzień, a od tak dużego natężenia zapachów prędzej czy później mogła go rozboleć głowa, co do tego był pewny.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime21.08.20 18:03

Wieszała właśnie pęki głogu, liści lipy i krwawnika, większe bukiety rozdzielała na mniejsze, obwiązując po najdalej trzy łodyżki razem, górą w dół, na sznurkach podwieszonych pod sufitem; lewitujący stołek, na którym zgrabnie utrzymywała równowagę, pomógł uzyskać jej dostęp do sznurów podwieszonych najwyżej. Świeżo zerwane rośliny potrzebowały czasu, by pozbyć się wody a jednocześnie nie utracić swoich właściwości - by mogły zostać przechowywane w sposób bezpieczny dla nich przez dłuższy czas. Zioła pozostawały istotną częścią jej pracy, najbardziej ufała tym, które zrywała samodzielnie i które suszyły się pod jej okiem, a które kruszyła własnymi dłońmi: tylko wtedy mogła mieć pewność, że susz jest czysty, pozbawiony domieszek zbędnych i tańszych substancji. Maści oraz leki, które wytwarzała, musiały być dobrej, jeśli nie najlepszej jakości. Obwiązując kolejna partię rzemieniem początkowo nie odwróciła głowy, kiedy drzwi suszarni otworzyły się z cichym skrzypnięciem; w skupieniu zawieszając wiązkę, wsłuchiwała się w korki: początkowo spodziewała się Lysandry, ale chód jej córki był znacznie lżejszy. Poznała go dopiero po głosie.
- Lodzie Burke - Widywała go wszak częściej, odkąd Edgar zechciał, by otoczyła opieką jego rodzinę; zdarzało jej się pojawiać wśród cieni korytarzy zamku w Durham, z wolna zaznajamiając się z jego domownikami - naturalnie na gruncie profesjonalnym, poznając stan ich zdrowia. Nie był najlepszy, musiała przyznać. Rodzina należała do chorowitych. Z Craigiem przy tej okazji pomówić nie miała jeszcze okazji. Obejrzała się przez ramię, gdy wiązka grogu zawisła na sznurze, zgrabnie zeskakując ze stołka - za jego sylwetką była w stanie dostrzec duże oczy jej córki, błyszczące szmaragdem. - Nie spodziewałam się was osobiście - przyznała, odkładając na pobliską szafkę - nieco niedbale - bukiet ziół, mógł poczekać. Zamiast tego - uniosła dłonie, by odebrać przesyłkę. - Dziękuję - dodała, ostrożnie kładąc pakunek obok ziół - by odchylić papier i spojrzeć do środka; sam zapach jej wystarczył, by utwierdzić się co do jej zawartości. - Te ingrediencje są bezcenne dla moich maści, nigdzie w Londynie nie da się ich dostać równie aromatycznych, co u was. Zdradzisz mi sekret ich świeżości? - Spojrzała na niego z zaintrygowaniem, zastanawiając się, czy pytała o rodzinną tajemnicę, czy wiedzę, która nie była sekretem. Zdawało się to w jej oczach nie mieć większego znaczenia - wpływy Burke'ów były wystarczająco potężne, by nikt, nawet posiadając odpowiednią wiedzę, nie mógł im zaszkodzić.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime31.08.20 11:27

- Nie chciałem, żebyś musiała czekać - Craig zerknął kątem oka za siebie, dostrzegając sylwetkę młodszej Vablatsky, nadal czającą się w mroku. Nie poświęcił jej jednak więcej myśli, skupiając się na jej matce. Postanowił taktownie udać, że nie dostrzegł jak podczas zeskoku z taboretu rąbek spódnicy Cassandry uniósł się, ukazując jej bladą kostkę. Nie widział sensu w wytykaniu jej tego. Tym bardziej że pomieszczenie było raczej słabo oświetlone - mogło mu się więc tylko przywidzieć!
- Sprawdź proszę, czy niczego nie brakuje - dodał jeszcze, przekazując jej woreczek. Był na sto procent pewny, że przyniósł jej wszystko, o co prosiła... ale dla pewności wolał też, by sama sprawdziła. Klienci zawsze byli bardziej zadowoleni, jeśli mieli świadomość, że sprzedawca dba o ich interesy.
- Podzieliłbym się tą wiedzą, gdybym sam ją posiadał. Niestety, ja zajmuję się innym rodzajem ziół - odpowiedział gładko, wcale nie musząc silić się na tanie wymówki - choć tak to mogło brzmieć. Nie bał się o to, że ktoś mógłby z nimi konkurować... bo nie mógłby. Im bardziej rosły wpływy Czarnego Pana, tym lepiej powodziło się także lordom Durham. Już wcześniej mało kto mógł zagrozić ich pozycji na rynku, dziś było to zwyczajnie niemożliwe. Prawda była jednak taka, że biznes rozrósł się już do tego stopnia, że każdy z Burke'ów wyspecjalizował się w czymś innym. Nie wchodzili sobie w drogę, dzięki czemu interes prosperował tak dobrze. Opium było właściwie jedyną roślinną pochodną dostępną w sklepie, z którą Craig miał do czynienia na co dzień. Cassandra musiałaby powtórzyć swoje pytanie jednemu z jego kuzynostwa - byli zdecydowanie bardziej zaznajomieni z tematem. - Napełnia mnie radością wiedza, że jesteś zadowolona z ich jakości. Gdybyś potrzebowała czegoś więcej, pamiętaj proszę, że jestem do twojej dyspozycji. - i nie miał tu na myśli tylko kwestii związanych z ziołami i innym towarem. Choć miał świadomość, że Cassandra posiada już w szeregach rycerzy przyjaciół znacznie bardziej uzdolnionych niż on sam - był jednak gotów jej pomóc w razie potrzeby. Jako wyraz wdzięczności kobiecie za to, co robiła - nawet jeśli sam częściej korzystał z wiedzy i pomocy medycznej kogo innego, dobrze było mieć świadomość, że jego rodzina pozostawała w dobrych rękach. Wiedział, że Cassandra dokładała wszelkich starań, aby Burke'owie pozostawali w formie - na tyle na ile pozwalało to im ich cherlawe zdrowie. Ich pokolenie było pod tym względem wybitnie niefortunne. Miał cichą nadzieję, że jeśli kiedyś dorobi się własnych dzieci, nie będą one obciążone w ten sam sposób.
Skłonił się jej lekko, z szacunkiem, powoli wycofując się z suszarni. Zapłata została uiszczona już wcześniej, nie miał więc potrzeby aby dłużej niepokoić Cassandrę swoją obecnością - tym bardziej, że miał nadal kilka sprawunków do załatwienia. Przed wykonaniem kolejnego kroku w stronę drzwi powstrzymała go jednak błyskawica bólu - gwałtowna, przeszywająca, niemal jakby ktoś smagnął go po plecach rozżarzonym batem. W pierwszej chwili nie wiedział, co się właśnie stało. Zdezorientowany runął na podłogę, wydając z siebie urwany, ochrypnięty krzyk. W W innych okolicznościach prawdopodobnie spanikowany począłby rozważania, czy właśnie nie padł ofiarą zdrady. Bezwstydnego ataku od tyłu. Burke rozpoznawał jednak agonię, która właśnie, niczym smoła, rozlewała się po jego łopatkach. Minęło wiele księżyców od ostatniego razu. Wyglądało na to, że los postanowił sobie z niego zadrwić - choć Cassandra nigdy nie przedyskutowała z Craigiem szczegółów dotyczących jego choroby, właśnie miała okazję na własne oczy zobaczyć jej bezlitosny i dość krwawy w skutkach atak. Dywan jak nic będzie do wyrzucenia.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Cassandra Vablatsky
Cassandra Vablatsky

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-poczta-cassandry#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Zawód : Szeptucha
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kruk źrenice swe ogniste utkwił we mnie, jak szachista, gdy szyderczo syczy:
s z a c h
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 26
LECZENIE : 35
TRANSMUTACJA : 25
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 8/58
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitime23.09.20 11:15

Musnęła jego lico spojrzeniem, krótkim, choć zadowolonym; po prawdzie nie sądziła, by Craigiem kierowała troska o samą Cassandrę, bardziej o korzyści - w tym przypadku jednak jedno z drugim splatało się wystarczająco mocno; ingrediencje miały być przeznaczone na sprawę Czarnego Pana, dla pacjentów wspierających jego i dla rycerzy wybierających się na wyprawę, której samo wspomnienie mroziło krew w żyłach. W interesie ich wszystkich należało dopilnować tej sprawy. Kiwnęła głową na zgodę raz i drugi, zgodnie z jego życzeniem zaglądając do środa i upewniając się, że zawartość pakunku zawierała wszystko, co było jej potrzebne. Sukces na tym polu nie był zaskoczeniem, Burke'owie nigdy nie zawodzili, przynajmniej nie wtedy, kiedy tego nie chcieli. Nie wychwyciła spojrzenia, które łakomie podejrzało pod spódnicą jej nogę - nie była jednak nigdy nader pruderyjna, na co mogłaby pewnie wskazywać obecność dzieci w domu niezamężnej kobiety. Wieść o tym, że Craig nie zna odpowiedzi na jej pytania, wywołała u niej szczyptę zawodu, którą jednak łatwo poskromiła.
- Opium nie sprzyja koncentracji - wtrąciła niemal odruchowo, od zawsze przeciwna radościom tego typu; makówka miała w sobie niezwykłą moc, a najlepszy z niej użytek można było zrobić poprzez przygotowanie leków nasennych i wywarów przeciwbólowych. Nie popierała stosowania używek mocniejszych od kawy, a już na pewno nie wtedy, kiedy do czynienia z nimi mógł mieć dowódca toczącej się wojny. Miała nadzieję, że sam nie kosztował własnych specyfików - ale pouczenie wybrzmiało już w powietrzu, a ona ostatecznie przejrzała przynajmniej większość ingrediencji. - Na ten moment to wystarczy - zapewniła go, dokładając pakunek na bok. - Gdyby braki znów się pojawiły, prześlę ci wiadomość. W nadchodzącym czasie może być to bardzo ważne. Postaram się przygotować wszystko, czego możecie potrzebować we wrześniu - To właśnie misja musiała stanowić w tym momencie - i każdym późniejszym, aż do ostatecznej godziny - główny cel.
- Dziękuję, Craig  - zapewniła go, bo bardzo się mylił. Owszem, posiadała potężnych przyjaciół, kiedyś. Dziś Mulciberowie stanowili jeden wielki zawód, który rzucał cień na wzsystko, co ich kiedykolwiek połączyło - a o czym żadne z nich zdawało się już... nie pamiętać. Wiedziała, że potrzebowała nowych przyjaźni - i że ktoś taki jak stojący przed nią Burke mógł zapewne ten ciężar unieść. Również skinęła mu głową - tak w podziękowaniu za wszystko, co dla niej zrobił, nie tylko za mieszanki ziół, jak i w niemym wyrazie wzajemnego szacunku, zamierzając odprowadzić go wzrokiem do wyjścia. Tylko odprowadzić, choć zatrzymał się w połowie, gdy jej mocniej uderzyło serce.
Prawdę mówiąc, o rozroście albionii więcej słyszała, niż widziała. Zdawała sobie sprawę z tego, że jest to bardzo rzadkie schorzenie, które dotyka czarodziejów poddanych kojarzeniu krewniaczym - i, o dziwo, częściej działo się to w sferach najwyższych niżeli tych, w których obrała się ona sama.
- Craig! - krzyknęła w pierwszej chwili, jeszcze nim runął na ziemię, dopadła do niego, lecz nie zdążyła pomóc mu ustać - czy zresztą byłaby w stanie? - krew trysnęła, ale suszarnia, gdy było to konieczne, pełniła rolę izolatki, drewniana posadzka gdzieniegdzie nabiegła była starą krwią - i była też w pełni dostosowana do tego, by zająć się w niej pacjentem. Siennik w kącie byłby wygodniejszy niżeli próg, ale Burke wymagał natychmiastowej pomocy - i nie potrafiłaby go stąd przenieść.  - Zaraza - przeklęła pod nosem, kucając obok i z uwagą, wpierw bez poruszenia, przyglądając się kościom przebijającym skórę; przypominała sobie wszelkie informacje, jakie posiadała na temat tej choroby. Stan Craiga wydawał się... zaniedbany? - Kiedy ostatnio byłeś z tym u uzdrowiciela? - Nie była pewna, czy będzie w stanie uzyskać od niego odpowiedź - ból, który go powalił, musiał być paraliżujący. Musiała okiełznać pierwszą panikę, przejść do działania. - To rozrost albionii. Wiesz, że go masz, prawda? - Ściągnęła brew, uciekając ku niemu spojrzeniem; gdyby nie zdiagnozował go od kilku lat, sytuacja byłaby poważniejszą, niż się wydawała. - Curatio vulnera - szepnęła, a błękitna mgła jej różdżki otuliła rany, delikatnie zasklepiając skórę. Wiedziała, że to było rozwiązanie bardzo krótkotrwałe, przerośniętej kości należało się w pierwszej kolejności pozbyć - nie mogł dać mu też dużej ulgi w bólu. Ale - na to potrzebowała więcej czasu.






bo ty jesteś
prządką

Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 8
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Suszarnia - Page 6 Empty
PisanieTemat: Re: Suszarnia   Suszarnia - Page 6 I_icon_minitimeYesterday at 17:53

- O to właśnie chodzi - uśmiechnął się pod nosem. Nie sądził, by arystokraci oraz inni znamienici goście palarni w podziemiach sklepu Burke'a docenili opium za to, że pomagałoby się im skoncentrować - choć byli i tacy, którzy wyrażali podobne opinie. Nie byłoby na nie takiego popytu. Ludzie potrzebowali czegoś wręcz odwrotnego - rozluźnienia, rozprężenia. Opium powalało im zapominać o troskach dnia codziennego. Czasem także o bólu. Choć upomnienie nie rozbrzmiało bezpośrednio w powietrzu, Burke doskonale zrozumiał przekaz Cassandry. Postanowił także nie drażnić jej bardziej w tej kwestii - bo prawda była taka, że czasem zdarzało mu się korzystać z dobrodziejstwa specyfiku, który serwował innym. Rzadko, owszem. Bardzo uważał, aby nie uzależnić się od stosowania pochodnej makówek. Co byłby z niego za diler, gdyby zapędził się przy zażywaniu własnego narkotyku? Nie mógł jednak puszczać mieszanek na rynek bez sprawdzenia ich jakości. Za to przecież również był odpowiedzialny.
I szczerze powiedziawszy, nie odmówiłby, gdyby ktoś teraz zaoferował mu możliwość zapalenia. Ból narastał, kości rosły, bezlitośnie rozrywając skórę. Mężczyzna trwał na kolanach i łokciach, napinając mięśnie ze wszystkich sił. Każde, nawet najmniejsze poruszenie wywoływało nową eksplozję bólu. To zawsze był dość krwawy i raczej drastyczny widok - choć póki co oczy Cassandy zostały oszczędzone, jako że szata wciąż przykrywała plecy Burke'a. Materiał począł się jednak powoli unosić, a także zdecydowanie pociemniał - gdyby Craig ubrany był na biało, bez trudu można by było dostrzec, jak w okolicach łopatek wykwitają mu dwie imponujące krwawe plamy. Płaszcz mężczyzny był jednak ciemny, stąd też krew póki co nie była aż tak widoczna. Zaklęcie Cassandry, choć rzucone w dobrej wierze i z pragnieniem pomocy, tak naprawdę niewiele mogło zdziałać. Posoka przestała płynąć, ale tylko na krótką chwilę. Kości nadal rosły - taki atak potrafił trwać nawet kilka minut. Skóra mężczyzny natomiast miała bardzo ograniczoną rozciągliwość - tym też sposobem rany otworzyły się na nowo, wywołując kolejną, gwałtowną błyskawicę bólu.
Kiedy był z tym u uzdrowiciela? Nie było łatwo odpowiedzieć na to pytanie. Choć zwykle Craig raczej dbał o swoje zdrowie, regularnie szukając fachowej pomocy, skrzętnie zapisując wszystkie informacje o swoim stanie w notesie, a także pilnując aby nie zabrakło mu odpowiedniego eliksiru leczniczego, ostatnio odrobinę stracił poczucie czasu. Choć Zachary leczył go w niedalekiej przeszłości już kilka razy, nigdy nie były to kwestie związane z obciążającą jego ciało chorobą. Z tego też powodu dość dziwne było to, że dopiero teraz nastąpił atak. Nawet po pobycie w Azkabanie miał spokój, a przecież wtedy przez dobre dwa miesiące zarówno jego ciało, jak i umysł, narażone były na niezwykle nieprzyjemne warunki. A mimo to choroba pozostała uśpiona. W tamtym przypadku Craig mógł naprawdę mówić o szczęściu. Salazar jeden wie, co znaleźliby w jego celi rycerze, którzy przybyli mu na ratunek. Prawdopodobnie wykrwawiłby się, zanim otrzymałby potrzebną pomoc - chociaż nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiał. Dla własnego zdrowia i komfortu psychicznego.
Craig nie mógł więc chwilowo odpowiedzieć na pierwsze pytanie zadane przez Cassandrę. Inaczej przedstawiała się jednak sprawa z drugim. - ... wiem! - wysapał nieco ochryple. Wiedział o tym od lat. Znał nawet inkantację, której uzdrowiciele zwykle używali do zmniejszania jego kości. Sam jednak nigdy nie byłby w stanie jej użyć - nie miał bladego pojęcia o magii leczniczej ani o anatomii. Nic więcej nie powiedział. Zaciskanie zębów było najlepszym sposobem na to, aby powstrzymać się od jęczenia z bólu. Przeżywał te ataki już kilka razy, ale nigdy do końca nie był przygotowany na to, jak niemiłosierne cierpienie przynosiły. Zwykle o siebie dbał a choroba uaktywniała się rzadko - łatwo więc było zapomnieć i cieszyć się zwykłą codziennością. Mógł tylko posłać Cassandrze spojrzenie - krótkie, błyszczące w mroku i powoli zabarwiające się desperacją.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Suszarnia

Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu :: Lecznica-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20