Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Przed sklepem

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przed sklepem - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Przed sklepem - Page 3 Empty
PisanieTemat: Przed sklepem   Przed sklepem - Page 3 I_icon_minitime02.06.17 0:51

First topic message reminder :

Przed sklepem

Sklep aktualnie jest zamknięty.
Mało kto w niespokojnych czasach ma ochotę na zatrzymywanie się przed witrynami sklepów, zdarzają się jednak wyjątki, tkwiące dobrą chwilę za przykurzonymi szybami, przyglądające się eksponowanym różdżkom. Witryna ciągnie się od ziemi do piętra, litery znakujące sklep są już nieco przetarte i wyjątkowo rzadko odświeżane pociągnięciem pędzla, ale od lat nie zmienia się dzwonek przy drzwiach, zwiastujący przybycie nowego klienta. Nikt, poza samymi Ollivanderami, nie zdaje sobie sprawy z tego, że jego dźwięk ma ogromne znaczenie i na wstępie pomaga oszacować różdżkarzowi, jaka różdżka może pasować klientowi przekraczającemu próg.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 55
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Przed sklepem - Page 3 EhyFLIX

Przed sklepem - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Przed sklepem   Przed sklepem - Page 3 I_icon_minitime06.05.20 13:30

20 maja

Słońne zbliżało się do linii horyzontu, ale wysokie kamienice Pokątnej już dawno zablokowały dostęp światłu, przez co cała ulica skąpana była już w szarym półmroku. Mieszkał niedaleko, wykorzystał więc te kilkadziesiąt jardów na krótki spacer w całkowitej ciszy. Ludzi i tu było jakby mniej, choć była to zupełnie czarodziejska przestrzeń. Ci, którzy go mijali, podążali dokądś w milczeniu, unikając jego wzroku, a jeśli toczyli ze sobą ściszone rozmowy, cichli całkowicie. Nie łudził się, by ktokolwiek go rozpoznał, to po prostu mentalność ludzi zaczęła się zmieniać. Na obcych patrzyli nieufnie, w każdym dostrzegając potencjalne zagrożenie. Oczywiście głównie ci, którzy mieli czego się bać. Wąskie grono czarodziejów, w tym on sam, zdawało się świetnie odnajdywać w aktualnej sytuacji. Wszystko zmierzało w końcu w dobrą stronę, Londyn był wyzwolony. Rozszerzenie obszaru ich działań było kwestią czasu, krwawa wojna zaleje niedługo kolejne miejsca. Wielka Brytania była skazana na czystki.
Odpalił papierosa, przystając na moment. Po chwili już uniósł wzrok na szyld sklepu Ollivanderów, przyglądając mu się uważnie. Wydawał się pusty, może był już zamknięty. Minął rok, odkąd był tu ostatni raz, by zakupić nową różdżkę. Wierzył, że ta zostanie z nim na zawsze. Dobrze się dogadywali, służyła mu wiernie, doskonale sprawdzając się w czarnomagicznych klątwach. Przypomniał sobie przez chwilę twarz Ulyssesa, który wtedy go obsługiwał, jego badawcze spojrzenie, nieprzeniknioną twarz, która doskonale kontrolowała emocje, myśli i wrażenia. Ani rdzeń ani drewno nie stanowiły dla niego żadnej tajemnicy, dzięki temu wiedział o nim wiele; za wiele, nie mógł z tym jednak nic uczynić. Zaciągając się Stibbonsem, odwrócił się powoli w kierunku kawałka muru, który ozdobiony został plakatami, z których niewinnie i beztrosko uśmiechały się niektóre twarze. Podszedł bliżej, w milczeniu czytając kolejne nazwiska. Na dłuższy moment, zatrzymał się na twarzy Bertiego Botta, a później Charlene Leighton. Choć oboje wyglądali tak, jakby ledwie opuścili mury Hogwartu, umiejętności tego pierwszego poznał osobiście, zaskoczony magią, jaką operował. Niewinna dziewczyna spoglądała na niego, ale choć próbował, nie mógł sobie jej przypomnieć. Ich drogi prawdopodobnie nigdy się nie skrzyżowały. Ale może wszystko przed nimi, w końcu suma krzycząca do niego z plakatu była horrendalna.
— Jakieś spostrzeżenia? Uwagi? Odczucia?— spytał, kiedy jego towarzysz dotarł w końcu do niego. Nie musiał się odwracać, by wiedzieć, że to on. Rozpoznał go po zapachu, zdawał się używać ognistej zamiast wody kolońskiej. — Gotów?





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Drew Macnair
Drew Macnair

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : 30
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 44
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

Przed sklepem - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Przed sklepem   Przed sklepem - Page 3 I_icon_minitime10.05.20 22:44

Otrzymując propozycję spotkania od Ramseya nie zastanawiał się nader długo nad odpowiedzią. Dawno nie widział swego druha, przez co nie mieli okazji napić się dobrego trunku i porozmawiać o mniej tudzież bardziej istotnych sprawach, a przecież wiele się ostatnimi czasy wydarzyło. Obecny Londyn budził szacunek i nadzieję, że przyszłe dni przyniosą tylko lepsze czasy, w którym mugolski chwast zostanie wyplewiony na dobre. Szczerze na to liczył i choć wiedział, że wiązało się to z nieustanną walką oraz koniecznością stawienia czoła największemu wrogowi, nie zamierzał odpuszczać. Był gotów do działania, pozostając w stolicy postawił wszystko na jedną kartę i odkładając swe własne marzenia na bok pragnął doprowadzić sprawę do końca. Właściwie takowe uległy zmianie – nie miały już bowiem znaczenia tylko podróże i pogoń za artefaktami, ale też rzeczy większej wagi. Wdzięczność wobec Mulcibera nawet na moment się nie zmieniła, gdyż to właśnie on otworzył przed szatynem nową drogę i upewnił, że będzie to wyjątkowy i najlepszy z możliwych kierunków. Miał rację.
Zjawiając się w wyznaczonym miejscu wyjątkowo wybrał szybszą teleportację, niżeli wieczorny spacer. Czarny kaptur szaty okrywał jego głowę, a w kieszeni spoczywała różdżka oraz srebrna piersiówka wypełniona ognistą. Przypuszczał, że tego dnia przyjdzie mu pić coś znacznie lepszego, jednakże nigdzie nie ruszał się bez swego małego towarzysza, do czego Ramsey zapewne już przywyknął. Wcześniej wlewał tam whisky z niższej półki, lecz odkąd jego sytuacja materialna uległa znacznej poprawie pozwalał sobie na coraz droższe trunki, dlatego jakikolwiek częstujący się nie mógł narzekać.
Dostrzegając druha zbliżył się ku niemu i nim cokolwiek powiedział skupił swój wzrok na wywieszonych plakatach z listami gończymi. Wiedział, że mężczyzna wyczuł jego obecność, bowiem odkąd pamiętał cechował się wyjątkowo zaostrzonymi zmysłami – czyżby pomagała mu kobieca intuicja? Wędrując spojrzeniem od jednego „ogłoszenia” do drugiego zdawał sobie sprawę, że większość z owych ludzi nie znał, a jedynie słyszał pewne fakty tudzież same nazwiska. Zacisnął mocniej wargi na widok wyjątkowo znajomej sobie twarzy, lecz zaraz po tym skarcił się w myślach, bowiem nie mógł tego robić. Wybrała swoją drogę, nie mógł na to nic poradzić, choć próbował i przede wszystkim chciał. Teraz mogła zginąć, kwota była łakoma i mogła skusić wielu do wzmożonych poszukiwań.
-Raczej zdziwienie, że wszystkim im udało się dać nogę przed czasem. Myślisz, że mogli mieć jakieś przecieki?- rzucił zrównując się ramionami z druhem. -Złapałbym kogoś. Za tyle galeonów wykupiłbym cały Śmiertelny Nokturn.- zaśmiał się pod nosem, po czym pociągnął z piersiówki łyk mocnego alkoholu. -Oczywiście, kogo odwiedzimy?- spytał, bo właściwie nie wiedział z kim Mulciber zaplanował spotkanie.








The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
Ramsey Mulciber

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 40
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 55
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Jasnowidz
Przed sklepem - Page 3 EhyFLIX

Przed sklepem - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Przed sklepem   Przed sklepem - Page 3 I_icon_minitime23.05.20 0:08

Nie mylił się. Drew szybko pojął, że droga do potęgi wiedzie tylko w jedną stronę, ale należało na niej nauczyć się pokory i przyjąć istnienie kogoś, komu należało oddać własną duszę. Dziś był już Śmierciożercą, najwierniejszym sługą Czarnego Pana. Silnym, zdolnym czarnoksiężnikiem, który coraz bardziej rozkoszował się w bezwzględności i okrucieństwie. Nie było już ważne, że rok wcześniej mówił innym językiem, innymi słowami; że miał mu za złe podjęte za niego decyzje. Był wtedy jak dziecko błądzące we mgle. Złapał go i pchnął w odpowiednią stronę, nie bacząc na delikatność i poszukiwanie zrozumienia. Podejmowane przez niego kroki były drastyczne, ale rzadko się mylił. Świadomość, że Macnair wznosił się na wyżyny napawała go satysfakcją i czymś w rodzaju braterskiej dumy. Nie był sentymentalny, dawno wyzbył się szczególnych sympatii — ale pamiętał, że przyjaźnili się. Macnair znajdował się w kręgu osób, które znały go naprawdę; on znał go równie dobrze. Był zadowolony z takiego obrotu spraw i tego, co osiągnął.
— Któraś podoba ci się szczególnie?— spytał, ni stąd ni zowąd, dłużej zatrzymując twarz na Lucindzie Selwyn. Zerknął wtem na Drew, powstrzymując uśmiech, który ostatecznie nie zburzył bezkształtnego wyrazu twarzy. Pamiętał co mówił w karczmie pod Świskim Łbem.— Jest w twoim typie?— Któraś z tych twarzy? Spytał niby niewinnie, starając się nie sugerować, że myśli o konkretnej. Zatrzymał na nim spojrzenie szarych tęczówek i dopiero wtedy się uśmiechnął drwiąco.
— Strach ma specyficzny zapach. Cuchnie zgniłymi jajami, octem i potem. Da się go wyczuć z daleka — odpowiedział, ponownie spoglądając na rozwieszone plakaty. Oni wszyscy zniknęli się bo się bali. To był dobry znak, mieli bowiem czego się bać. Żadne z nich nie było tak aroganckie, by zostać w swoim domu, kiedy Londyn spłynął krwią. Uciekli z tonącego okrętu jak szczury. I teraz gdzieś tam, w swojej norze, a może w kanałach spiskują i kreują plany co do odwrócenia zaistniałej sytuacji. By ich dopaść powinni ich wykurzyć, chyba, że są na tyle bezmyślni, że ryzykują, przemykając w cieniu opuszczonego Londynu pomimo wiszącej nad nimi groźby śmierci.
Kiedy spytał, kogo mają odwiedzić uśmiechnął się, ale nic mu nie odpowiedział.
— Pamiętaj o manierach. I o tym by skłonić się nisko. Prawą rękę powinieneś trzymać na sercu, lewą zrobić wymach w tył — poinstruował go, a kąciki ust drgnęły lekko. — Kieruj się w stronę Dover. Leć za mną.
Odsunął się od plakatów i ledwie wykonawszy jeden krok, jego czarna peleryna otuliła go, a jego ciało zmieniło się w kłąb czarnego jak smoła dymu, który wystrzelił w ciemniejące niebo.

| zt, przenosimy się tu





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
 

Przed sklepem

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Pokątna :: Sklepy, restauracje i lokale :: Różdżki Ollivandera-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20