Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Biurko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Biurko   10.06.17 10:05

Biurko

Zawalone od góry do dołu mapami nieba i przeróżnymi astronomicznymi gadżetami stanowi centrum mieszkania profesora, gdzie przebywa jednak bardzo rzadko. Wykonane z solidnego mahoniu należało kiedyś do kapitana pewnego statku, dlatego posiada wiele tajemnych skrytek, w których odnajdowanie Jay czasem się bawi. Lepiej żeby jednak do żadnej niczego nie włożył, bo jak zawsze zapomni.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Jayden Vane dnia 03.07.17 10:02, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Biurko   10.06.17 11:23

2 kwietnia
Nie był to najlepszy dzień w karierze profesora Vane'a z kilku powodów. Po pierwsze Jayden siedział w swoim mieszkaniu zgodnie z zaleceniami pielęgniarki z Hogwartu. Kazała mu wyleczyć paskudne przeziębienie, które go męczyło, ale tak naprawdę po dostaniu eliksiru od panny Sprout czuł się już lepiej. Na tyle dobrze by otworzyć jedną z książek, które kupił kiedyś na pchlim targu i zacząć ją czytać. A po drugie Jay nieszczególnie dbał o coś tak trywialnego jak własne zdrowie. Żałował, że musiał gnić w domu, zamiast wpajać swojej małej armii tak fascynujące zagadnienia związane z astronomią. Jednak nie mógł się pokazać z katarem i kaszlem na zajęciach, chociaż tak po prawdzie nie widział w tym różnicy. Pielęgniarka nakazała mu udać się w tej chwili do łóżka z wywarem wzmacniającym. Nietrudno było się domyślić, że taki pasjonata jak on wcale jej nie posłuchał. Skoro miał wolny dzień, przymusowo, ale wolny, zdecydował się wrócić do tematyki oklumencji, o której usłyszał już wiele lat temu, będąc jeszcze stażystą w Wieży Astrologów. Opowiadał mu o tym pewien starszy wiekiem astronom, który uważał, że posiadł tę umiejętność i jest ona niezwykle przydatna. Gdy był jeszcze młodym czarodziejem, ktoś usunął mu z umysłu wspomnienia, co odbiło się na jego przyszłym życiu. Wtedy też dzięki pomocy zaprzyjaźnionego legilimenty rozpoczął proces odkrywania ukrytych głęboko w podświadomości chwil z przeszłości. By nie dopuścić do podobnego wydarzenia, zaczął interesować się właśnie oklumencją, która jako jedyna mogła chronic coś tak cennego jak umysł czarodzieja przed niechcianymi atakami. Widząc wtedy, że zainteresował młodego Vane'a swoją opowieścią, przekazał mu informacje na temat tego, gdzie może znaleźć więcej informacji na ten temat. Jayden musiał przyznać, że historia zrobiła na nim wrażenie, a proces długoletniego treningu nad siłą woli i odpychaniem nieprzyjaznych czarodziejów sprawił, że zechciał nauczyć się tego jak najprędzej. Wybrał się więc we wskazane przez starszego kolegę po fachu miejsce i wyszukał na jednym ze stoisk grube, oprawione w ciemnogranatową okładkę tomiszcze z rozrysowanym na niej labiryntem. Bez tytułu, bez autora. Zapłacił za nie grosze, bo z tego co mówił tamten astronom - sklepikarz nie wiedział, co ma w swoim asortymencie, a skupował wszystko i nawet na to nie patrzył.
Dawno do niej nie zaglądał, ale mógł poświęcić czas na dalsze przypomnienie sobie wszystkich technik na rozpoczęcie oczyszczania umysłu. Nie było to wcale takie proste jak się początkowo wydawało. W końcu Jayden miał milion myśli na sekundę, pomysłów, idei jak rozwiązać dane obliczenie lub gdzie najlepiej wybrać się tej nocy na obserwacje. Oj, tak. Miał z tym spory problem, ale po kilku miesiącach od kupna książki zaczynało mu to wychodzić. Teraz nie było to aż tak trudne jak wtedy. Ile godzin bez efektu spędził nad tym jednym zadaniem! Początkowo myślał, że wystarczy myśleć o jednej rzeczy i odpychać inne na skraj swojego rozumowania. Nie chodziło jednak w tym wszystkim o coś takiego. Musiał zupełnie przestać myśleć. Czytając polecenia autora, w pierwszym odruchu Jayden stwierdził, że jest to niemożliwe. Przestać myśleć! Przecież było to absolutnie nie do osiągnięcia! Dopiero później doszedł do końca pierwszego rozdziału poświęconemu temu krokowi, gdzie znalazł odpowiedź jak to zrobić. Wyłączenie umysłu nie równało się z wyłączeniem wyobraźni. JJ postanowił więc leżeć na łóżku i wyobrażać sobie wielką czarną dziurę. Z każdą sekundą rosła i poruszała się pod zamkniętymi powiekami, tworząc esy i floresy, ale nie to było najważniejsze. Bo Vane skupił się na tym obrazku, nie na galopujących myślach. Możliwe że była to jakaś medytacja, która miała pomóc w osiągnięciu tego celu, ale Jay nie zapalał świeczek ani kadzidełek tylko zwyczajnie widział ciemność.
Tego felernego dnia również nie postąpił inaczej, chcąc sobie przypomnieć czy jeszcze to potrafił. Za pierwszym razem dał się rozpraszać skaczącym myślom o zajęciach i utrapieniu w postaci pielęgniarki. Za drugim było nieco lepiej, ale i tak nie wyszło. Dopiero gdy trzeci raz zamknął oczy i zaczął wpatrywać się w skrytą pod powiekami czarną kulę, zdołał osiągnąć zamierzony cel. Nie wiedział, ile trwał w tym stanie, jednak w końcu otworzył oczy i uśmiechnął się do siebie zadowolony z efektu. Skoro pamiętał pierwszą lekcję, mógł przejść do następnej. Przerwa w zgłębianiu tajników oklumencji była spowodowana śmiercią jego dobrego mentora. Po pięciu latach od kiedy opowiedział mu swoją historię, zmarł, zostawiając ucznia z kompletnym mętlikiem w głowie. Jayden poświęcił się więc już stuprocentowo astronomii, zaglądając do książki od czasu do czasu. Teraz postanowił jednak odkurzyć tę wiedzę. Zaczął sobie wszystko przypominać w chwili dołączenia do Zakonu Feniksa, ale zwyczajnie nie miał czasu, żeby znów ponownie się w to zagłębiać. Musiał jednak to zrobić, by nie zaprzepaścić dawnych nauk i lat poświęconych na powolne poznawanie oklumencji. Możliwe że wśród zaufanych sobie wojowników o wolność i sprawiedliwość znalazłby równiez legilimentę, który mógłby mu pomóc dopiąć już tę umiejętność na ostatni guzik i równocześnie zakończyć naukę.
Przewertował więc książkę do nastepnego rozdziału, zamierzając sprawdzić czy nie zardzewiał również w dalszych naukach. Na marginesach widział swoje stare notatki i spostrzeżenia, które robił podczas czytania. Uśmiechnął się pod nosem na to wspomnienie dawnych czasów i w pewien sposób dodało mu to pewności do podjętej decyzji o kontynuowaniu nauki. Przebiegł spojrzeniem po ów stronie, gdzie spisane było główne założenie umiejętności. Według autora podstawą tej zdolności było wyczyszczenie własnego umysłu z wszelkich uczuć, myśli i wspomnień, by stał się on nieprzenikniony i pusty dla osoby chcącej wniknąć w nasze myśli i je wykorzystać. Umysł ma przypominać czystą kartkę, zaporę nie do przejścia dla tych, którzy chcieliby dotrzeć w głąb naszej duszy i poznać jej sekrety. , przeczytał, przypominając sobie powoli cały proces. Nietrudno również było nie pamiętać słów starszego astronoma, który uważał, że o wiele trudniej będzie opanować oklumencję tym, którzy chcą pomagać innym, są szczerzy i nigdy nie kryli się ze swoimi uczuciami. Nic więc dziwnego że Jaydenowi początkowa faza edukacji szła tak opornie i czasami sądził, że nigdy nie wyjdzie poza lekcje oczyszczania umysłu. Nie potrafił chować swoich emocji, bo przecież był podobny do dziecka - cieszył się ze wszystkiego, wszystko go interesowało, a teraz musiał wyzbyć się swoich wrodzonych cech. Było to jakby zaprzeczeniem jego samego i ci, którzy posiadali dystans na pewno o wiele łatwiej mogli zgłębić tajniki obrony umysłu. Vane wałkował w kółko to samo - i może trwało to dłużej, ale na pewno nie były to zmarnowane lata. Skoro po dłuższym czasie nie próbowania oczyszczania swoich myśli, potrafił jednak to zrobić, oznaczało, że nauka nie poszła w las. Oczywiście nauka w warunkach sprzyjających jak te, w których się znajdował była niczym w porównaniu ze zderzeniem się z legilimentą podczas sytuacji dnia codziennego lub podczas jakiegoś chaosu. Na to również trzeba było brac poprawkę, ale chwilowo Vane nie zgłębił oklumencji do końca, więc nie myślał nawet o wykorzystaniu jej w terenie. Zależało mu na ugruntowaniu sobie podstaw, a cała reszta mogła mieć miejsce później. Nie mówił nikomu nigdy, że próbuje się tego nauczyć. Nawet Haroldowi i Evey, którzy pewnie z zaciekawieniem wysłuchiwaliby tego, co strzeliło do głowy ich przyjacielowi. Howell na pewno by się o niego martwiła i próbowała wyperswadować szalone pomysły z głowy profesora. Jednak sam jego nauczyciel mówił, że najlepiej zachować to dla siebie i JJ posłuchał.
Mężczyzna wstał zza biurka, by podejść do ściany obok, na której rozciągała się mapa nieba. Oczywiście że niekompletna, bo nie dało się objąć wszystkiego na jednym skrawku papieru, ale patrzenie na nią sprawiało, że uspokajał się i oczyszczał umysł. Była to jednak z dwóch metod, które odkrył podczas nauki i trzeba było przyznać, że obie się sprawdzały. Uśmiechnął się do siebie, gdy zdał sobie sprawę, że było to o wiele prostsze po dłuższej przerwie niż ciągłych próbach dzień za dniem. A skoro tak dobrze mu szło, nie warto było tego zaprzepaszczać. Musiał znaleźć kogoś, kto pomoże mu doprowadzić to do końca.

|zt




I BELIEVE A TRUE  sacrifice

IS A
 victory
Powrót do góry Go down
 

Biurko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Gabinet pielęgniarki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Hogsmeade, mieszkanie nr 17-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18