Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Trakt kolejowy
AutorWiadomość
Trakt kolejowy [odnośnik]02.05.15 3:52
First topic message reminder :

Trakt kolejowy

Przez Dolinę Godryka przebiega trakt kolejowy, który pokonywany jest przez Hogwart's Express, pociąg dowożący uczniów do Hogwartu. Jeśli wierzyć mieszkańcom Doliny, dźwięk nadjeżdżającego pociągu słychać jednakże nie tylko dwa razy do roku - nikt jednak nie wie, po co, ani dokąd, Express przejeżdża przez ten obszar.
Sam trakt wygląda staro, niepozornie, jest to jednak najprawdopodobniej iluzja, która ma go uczynić nieatrakcyjnym dla mugoli.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 05.10.19 21:31, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.10.19 23:40
Chłód coraz bardziej wdzierał się po skórę i o ile Jackie nie czuła go zbytnio w czasie biegu przez miasto, o tyle tutaj, gdy mróz zionął białawą mgiełką od strony tafli lodu, uczucie zmarznięcia upominało się niezwykle mocno o uwagę. W dodatku stopy niemal grzęzły w śniegu, gdy próbowali razem ze Steffenem przedrzeć się przez ten biały koc w stronę ogniska. Zdążyła porządnie się zmęczyć nie tylko w samym chodzeniu, ale chyba przede wszystkim w syczeniu, kiedy warstwa puchu liznęła zimnym ozorem jej nogi pod unoszoną ku górze sukienką. W końcu dotarli na ścieżkę, która miała ich zabrać na miejsce i w końcu poznać zagrożenie, które na nich czyhało, ale Jackie zdołała dostrzec je już z całkiem daleka – wyostrzało się z każdym wykonanym krokiem.
Na różdżkę Merlina… – szepnęła do chłopaka, który obok niej szedł, a dla większego efektu zwrócenia uwagi na zjawisko przed nimi pacnęła go kilka razy dłonią w ramię. – Widzisz to?! Co to za stwór?! – nie krzyczała, a jak już, to szeptem, bo w końcu ostatnią rzeczą, jaką chciała zrobić, było wystraszenie tego magicznego konio-kozy. – Ma nasz klucz, niech to szlag… – już miała brać się na sposób i próbować użyć zwykłego Accio, kiedy echem poniósł się głos ze sceny. Łatwo było go rozpoznać, kiedy zaczął od prostej, wspólnej dedykacji. Spojrzała jeszcze raz na Steffena, ze zmarszczonymi brwiami słuchając wywodu unoszącego się w eterze, który wreszcie zakomenderował, że trzeba wracać na trakt. Westchnęła. – Nie udało nam się chyba. Ciekawe, czy coś ugramy tymi dwoma kluczami… chodźmy lepiej, zanim zaczną bez nas – machnęła dłonią na niego i ruszyła w drogę powrotną, usiłując truchtać przez ten zbity śnieg.

Dotarli oboje, kiedy już wszyscy zdążyli się zebrać. Jackie wpadła do namiotu z całymi policzkami czerwonymi od zimna, rozglądając się po osobach, które już tu były i grzały się w najlepsze. Zauważyła Hann z Brenem, musieli jako pierwsi rzucić jej się w oczy, dostrzegła twarz Cedrica i Bertiego, Charlene, gdzieś obok nawet Matt nie umknął jej uwadze, ale jego sylwetkę akurat wolała unikać. Obróciła się do Steffena. Oboje mieli po kluczyku.
Przynajmniej dobrze się bawiliśmy. Co? – uśmiechnęła się do niego lekko, może nazbyt krzywo. Relacje międzyludzkie opierające się na wymiane uprzejmości nigdy nie były dla niej łatwymi do przeskoczenia kłodami.



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : 35
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 11 OUREPPN
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 0:16
| stąd

Czuję się zaskakująco spokojnie jak na fakt, że sekret utrzymywany tak długo w ścisłej tajemnicy właściwie zamienia się dzisiaj w wiedzę niemal publiczną.
- Wierzę - niewylewnie odpowiadam Benowi na tą jego cichą deklarację, nawet jeśli wszystko jest bardzo niesprecyzowanym słowem, i nie koniecznie takim, którego sama bym użyła. Podejmowanie decyzji przychodzi mi łatwo, powiedzieć by można, że zbyt lekkomyślnie, ale w tej chwili ten człowiek ma moje pełne zaufanie. Pewnie dlatego, że zdaje się rzeczywiście przyjmować za prawdę to, co mówię.
Znikających kluczy - tych srebrnych i złotych błysków pod powierzchnią skutego lodem stawu, nawet podobnych do gwiazd, zgodnie ze słowami wiersza - tak jakoś mi nie żal. Gryfońska skłonność do rywalizacji nadal jest przygaszona, nie odzywa się tak głośno jak zwykle. Brak mi serca do zabawy w poszukiwania skarbu, więc wiadomość o konieczności powrotu na miejsce startu nie wywołuje rozczarowania. Zastanawiam się przez chwilę nad anonimową dedykacją o szkodnikach, ale uznaję, że nie ma to w tej chwili większego znaczenia. Tak jak w samospełniającym się proroctwie, mogłabym dorobić sobie do tego dowolną interpretację, która na pewno pasowałaby do dowolnej teorii i pewnie po fakcie wydawała się tym bardziej prawdziwa. Tylko po co?
Sugestia odszukania znajomych twarzy wydaje się sensowna, nie mam zamiaru się z nią spierać. Są tu przynajmniej dwie osoby, którym winna jestem chociaż ostrzeżenie, ale co dokładnie powiedzieć i jak dobrać słowa, żeby zaskarbić sobie ich wiarę wcale jeszcze nie jestem pewna. Gdybam nad tym, idąc obok Benjamina i wracając w okolice traktu kolejowego. Jestem zmęczona brnięciem przez śniegi, a zamyślenie sprawia, że trochę zostaję w tyle, ale w końcu również dołączam do pozostałych uczestników poszukiwań. Dwa z trzech kluczy to lepiej, niż żaden. W pewnym sensie ciekawa jestem, czy łowy na skarb zakończą się już teraz, a jeśli nie - czy w ich dalszej części wezmą udział wyłącznie ci, którzy zdążyli zebrać pełen komplet.



Fate is a very weighty word to throw around before breakfast.

Jennifer Leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 19 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Take a rest and the world catches up with you. Lesson in life—keep moving.

OPCM : 5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Trakt kolejowy - Page 11 VWC8X3m
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 6:39
stąd

-To chyba kucłoń... albo kupłoń... - wyjaśnił Steffen z zadowoleniem. Chociaż nie pamiętał pełnej nazwy magicznego stworzenia (a może to był kudłoń?), mógł przynajmniej popopisywac się trochę przed Jackie.
-Czekaj, one są przyjazne! - szepnął, kucając i chcąc przywołać kucośtam do siebie. Ale oboje zwlekali o sekundę za długo, bo oto przyzwano ich z powrotem do namiotu. Ambitny Steff pewnie próbowałby dalej odzyskiwać klucz i miałby gdzieś spóźnienie się na wielki finał, ale Jackie mówiła rozsądnie i wzbudzała w nim grozę respekt, więc posłuchał pani auror i posłusznie ruszył za nią na trakt kolejowy.

Wpadł do namiotu za Jackie i odszukał wzrokiem Bertiego. Spojrzał na niego porozumiewawczo i pytająco, zastanawiając się, czy przyjaciel zdobył więcej kluczy od nich, czy też był zajęty z flirtowaniem. Posłał Phil współczujący uśmiech, widząc, że ugrzęzła tutaj z tym mniej sympatycznym Bottem. Ku swojemu zdziwieniu, rozpoznał tutaj też Charlie, animag z biblioteki! Los stykał go z nią w zadziwiających sytuacjach - zabawa sylwestrowa wydawała się najnormalniejszym z ich trzech spotkań. Uśmiechnął się do niej wesoło, a potem zawiesił ciekawskie spojrzenie na sir Weasleyu i jego sarniookiej towarzyszce. Ten to miał powodzenie!
-Och...jasne, że dobrze! - zorientował się, że Jackie chyba przykro, że nie zebrali tego ostatniego klucza. Jemu też, co tu kryć, ale to tylko zabawa, którą najwyżej wygra Bertie, albo co gorsza Matt.
Uśmiechnął się blado.
-Miło było cię poznać! Pewnie niedługo wpadniemy na siebie w Ministerstwie czy coś, ostatnio ciągle pracuję z aurorami! - uprzedził lojalnie. W sumie cieszyłby się na taką współpracę, Jackie onieśmielała go jakoś mniej niż reszta aurorów, może dlatego, że nie patrzyła na niego za bardzo z góry (choć była wysoka, musiał przyznać). Zastanawiał się, czy w podziękowaniu za zabawę powinien pocałować ją w dłoń czy uścisnąć jej rękę, ale chyba onieśmielała go jednak na tyle, by nie bawić się w żadne dżentelmeńskie gesty. Wyciągnął zatem do niej prawicę.
-Dzięki za zabawę! Cieszę się, że byliśmy razem w drużynie!


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 15:37
| z Rozbrykanego Hipogryfa i przepraszam za spóźnienie

Doskonale wiedział, że to tylko zabawa i wcale nie podchodził do niej aż tak bardzo poważnie, choć w pewnym momencie i u niego odezwał się duch rywalizacji. Nie ulegało jednak wątpliwości, że zabawa wciąż byłaby przednia, gdyby tylko nie wpadli do lodowatej wody. Wciąż miał pewne wyrzuty sumienia, ponieważ to jego pomysłem było skorzystanie z zaklęcia, które okazało się nieadekwatne do sytuacji. Udało im się dokonać wyrwy w lodowej pokrywie, która pokryła staw, ale tym samym narazili się na nieprzyjemności.
Na nasze nieszczęście z lodowiska – burknął pod nosem w stronę barmanki, która jako pierwsza zwróciła na nich uwagę. Mógł zabrzmieć nieco grubiańsko, choć niezamierzenie, był po prostu zbyt zmarznięty, aby zmusić się do większej uprzejmości. Za to posłusznie usiadł przy wskazanym stoliku i dopadł położony przed nim kufel z gorącym trunkiem, który szybko go rozgrzał. Przechylił naczynie i zgodnie z poleceniem opróżnił je z zawartości. Przyjemne ciepło, w tym przypadku wręcz zbawienne, popłynęło wzdłuż przełyku, a potem rozlało się po całym ciele, gdy rozgrzało trzewia. Właśnie tego potrzebował, choć najlepszym rozwiązaniem było jak najszybsze przebranie się w suche ubrania. Mógłby się teleportować do domu i szybko temu zaradzić, ale nie zdążył nawet dobrze przemyśleć takiego rozwiązania, bo w pubie rozbrzmiało ogłoszenie. Kieran jednak większą uwagę zwrócił na dedykację, która jego zdaniem musiała mieć podtekst polityczny. Sam zmagał się ze szkodnikami, lecz walce wciąż nie było końca, a był nawet przekonany o tym, że ta stanie się jeszcze bardziej wymagająca. Ale obiecał sobie chociaż tego jednego dnia nie roztrząsać tej trudnej kwestii.
Dasz radę ruszyć do namiotu przy trakcie? – spytał jeszcze Figg, po czym sam poderwał się z miejsca, czyniąc to niechętnie, nieco ociężale. Chciał jednak dokończyć zabawę, nawet jeśli zdobyli tylko dwa klucze z trzech wymaganych. – W razie czego, mogę się tam udać sam – nie zarzucał jej, że była słaba, po prostu nie chciał być tym, przez którego wyląduje w łóżku na długie tygodnie z powodu ciężkiej choroby na skutek wyziębienia organizmu.
Chwilę jeszcze poczekał na jej decyzję, następnie ruszył do wyjścia, z żalem opuszczając lokal i znów tym samym wystawiając się na mróz. Na całe szczęście zdążył nieco obeschnąć, nim pojawił się nakaz ruszenia we wskazane miejsce. A kiedy już pojawił się w namiocie, zauważył już zgromadzoną w nim grupę poszukiwaczy. Miał tylko nadzieję, że nikt nie spyta dlaczego tak żałośnie wygląda, jak ta zmokła kura.



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 47
UROKI : 28
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 18:46
Z Fontanny razem z Clarą i Bertiem

Udało się, jej zaklęcie pomknęło prosto w kierunku jednego z latających nad ich głowami ptaków, by dotrzeć do niego i całkowicie spetryfikować. Dalej, liczyła już na swoich towarzyszy. Bertie bez problemów przywołał wróbla do siebie - ale nie zdziwiło jej to, przecież doskonale radził sobie z zaklęciami. Uniosła łagodnie kąciki ust do góry, a gdy ten zabrał klucz, machnęła różdżką ściągając z spetryfikowanego zwierzaka urok. Ten odleciał zaraz, ale oni, właśnie zdobyli trzeci z kluczy. Zdziwienie Bertiego skwitowała wzruszeniem ramion. Nie miała pojęcia, czy rzeczywiście był to już koniec. Zwróciła twarz w kierunku z którego dochodził głos, unosząc brwi na słowa czytanej dedykacji. Ruszyła z z Bertiem i Clarą, by ponownie powrócić do namiotu z którego wyruszali na poszukiwania. Rozejrzała się po nim, dostrzegając znajome twarze. Była nawet ciekawa, jak poradziła sobie Hannah i Jackie. Zawiesiła wzrok na aurorce, poruszając zabawnie brwiami w jej kierunku. By przesunąć wzrokowe poszukiwania dalej w oczekiwaniu na słowa prowadzącego, przed którym Heath zdawał się nadal pozostawać w formie, zadając niezliczoną ilość pytań. Odrobinę nawet zaczęła współczuć mężczyźnie.
Wsadziła dłonie w kieszenie, zaciskając je na dwóch kluczach, trzeci posiadał niezmiennie Bertie. Wzrok znów przesunął się po namiocie, po twarzach, gdy szukała tej jednej, konkretnej. Zganiła siebie za to zaraz zaciskając wargi w wąską kreskę. Niezmiennie była głupią idiotką. Czy nie dość jej było już bólu serca i cierpienia?
- Hm? - mruknęła z początku jakby do niej nie do końca dotarło. Skupiła się na cukierniku marszcząc lekko brwi. - Pięć? - przesunęła po nim spojrzeniem od góry do dołu i pokręciła lekko głową. - Gdzie ty niby zmieściłbyś pięć. - mruknęła niedowierzająco nie bardzo wierząc w słowa, które padły. Bo może i był dość wysoki, ale żeby tak dać radę włożyć w siebie pięć zup to jakoś średnio potrafiła uwierzyć. Wyciągnęła z kieszeni klucze zerkając w ich kierunku, niezmiennie zastanawiając się nad tym, czy udało im się wykonać wszystkie zadania. Cóż, teraz chyba nie było sensu za bardzo nad tym rozważać, za chwilę wszystko miało stać się jasne.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Trakt kolejowy - Page 11 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 20:06
Jej pomoc nie była potrzebna. Właściwie, jakby się nad tym intensywniej zastanowić, nie przydała się w tej zabawie w ogóle. Clarence westchnęła pod zmarzniętym nosem, gdy ptak bezwładnie podążył w ręce Bertiego, który zabrał z szyi zwierzęcia klucz. Dobrze, że szatynka napiła się wcześniej wody z tej całej fontanny - pozostała więc nieskazitelnie spokojna. Może odrobinę smutna. Pomimo to przeforsowała nieznaczny uśmiech jaki pojawił się na zarumienionej od zimna twarzy. - Wygląda na to, że tak. Mamy trzy klucze - potwierdziła, choć pytanie Botta z pewnością nosiło znamiona retorycznego. - Obawiam się, że będziemy mieć solidną konkurencję - dodała z typowym dla siebie sceptycyzmem. Nie, nie poddawała się jeszcze! Na pewno pokonają pozostałe drużyny; jednocześnie Waffling przypomniała sobie groźby Matta - ten to na pewno wiedział jak zdobyć każdy łup, pewnie będzie największym zagrożeniem. W końcu nie mogła wiedzieć, że mężczyźnie poszło gorzej niż im.
Ruszyła wraz z obojgiem członków trzyosobowej drużyny z powrotem na trakt kolejowy. Kiwnęła głową czarodziejowi, który był uczestnikiem wspomnień, jakie wytworzyły się właśnie w głowie Clary. Ponownie. Nie potrafiła nie myśleć o tamtym spacerze wzdłuż torów kiedy znajdowała się w dokładnie tym samym miejscu - na szczęście zapisane w kartach historii wydarzenia wywoływały oprócz nostalgii ciche zadowolenie. Wtedy było… ciężej, bardziej skomplikowanie niż teraz, a mimo to… mimo to oboje jakoś potrafili odnaleźć do siebie drogę.
Nie poszła jego śladem, nie chwyciła kieliszka z lewitujących tac. Weszła wraz z innymi do namiotu, uważnym spojrzeniem odszukując znajomych twarzy - tych, które widziała przed rozpoczęciem zabawy. Uśmiechnęła się delikatnie, dalej nieco speszona oraz przytłoczona ilością osób w jednym miejscu, po czym wzrok utknął na sylwetce Bertiego. - O tak, zjadłabym aetonana w całości - zaśmiała się cicho; żołądek jak na zawołanie zaburczał, na szczęście w miejscu spotkania panował harmider, stąd najprawdopodobniej zawstydzający dźwięk nie dotarł do niczyich uszu. - Chyba przebywanie na świeżym powietrzu wzmaga apetyt - dodała po krótkiej pauzie. - Kapuśniaczek zapewnia ciekawe przeżycia na całą noc… - mruknęła wyraźnie rozbawiona. A co dopiero pięć takich! Dobrze, że znajdowali się na zewnątrz. No, przynajmniej większość czasu, ponieważ w tej chwili to niekoniecznie, choć pan cukiernik nie będzie pałaszował zup w tym namiocie. Chyba. - Zwłaszcza w połączeniu z alkoholem - dopowiedziała, z góry zakładając, że dzisiejsza porcja trunków nie skończy się na paru kieliszkach szampana.



Odpłynę wiotkim statkiem w szerokie ramiona horyzont pęknie jak szklana obroża pożegnają mnie ciszą gęstych drętwych zmierzchów iluminacje światła jak ostatni pożar.

Clarence Waffling
Zawód : numerolog, włóczęga, kelnerka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
mieć ręce pod głową
zmrużone oczy
patrzeć jak życie
się toczy…
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6362-clarence-waffling https://www.morsmordre.net/t7114-poczta-clary#188541 https://www.morsmordre.net/t6383-wafelek https://www.morsmordre.net/t3566-pokoj-clary
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.10.19 20:34
Potwierdzające skinienie znów sprowokowało stadko motyli do tańca w białych włosach Sue. Joe kompletnie nie wyglądał na kogoś zmagającego się z chandrunami. Mimo wojny i trudnych czasów, Lovegood nie miała okazji zobaczyć mężczyzny w słabym nastroju - emanował niesamowitą energią, z której chciało się czerpać garściami. Nawet ona, a może zwłaszcza ona - zazwyczaj sama rozprzestrzeniająca pozytywną aurę - potrzebowała takiego bodźca, zdecydowanie zbyt często zatapiając się w smutkach. Chandruny w jej uszach rezydowały ostatnio bardzo tłumnie, w Azkabanie musiała nałapać rekordowe ilości. - A nawet gdybyś miał, na pewno znalazłabym na nie sposób - powiedziała z niezłomnością. Była w końcu specjalistką - nawet jeśli ze swoimi chandrunami nie radziła sobie wybitnie dobrze.
Zgrabnym dygnięciem odpowiedziała na mrugające oko panicza Josepha, lecz nie rumieniła się - to zdarzało się dziewczęciu niezwykle rzadko. Nie mogła się nie zgodzić, trudno było o lepszego towarzysza - nawet nie zauważyła, kiedy bliżej nieokreślone zmartwienie odpuściło, na swoje miejsce wpuszczając liczne tematy, dziarski krok i współpracę. Bez wahania ujęła zaoferowane ramię, wolną dłonią wciąż otulając swojego nowego, niebieskiego kompana. Dla niej również nagroda nie miała już tak wielkiego znaczenia, jak na początku, zwłaszcza z zagnieżdżoną z tyłu głowy myślą, że powinna jak najprędzej zadbać o dobro przemarzniętej ptaszyny - mimo tego lubiła wygrywać i zdobywać, była ciekawa zawartości skrzyni, choć ta nie mogła przebić ani wspólnie spędzonego czasu, ani świadomości, że tuż przed nowym rokiem ratuje żywe stworzenie.
- Trochę się martwię, że Dagaz wystraszy się tłumu - podczas energicznego marszu podzieliła się z Josephem obawą, zerkając na niego - w jej oczach rzeczywiście malował się lęk o drobną istotkę, ale postanowiła zaryzykować i niedługo później przeciskali się już pomiędzy zgromadzonymi. Nieswoje uczucie znów do niej wróciło, gdy przyglądała się obecnym - dlaczego nie potrafiła dotrzeć do źródła tej dręczącej emocji? Nie potrafiła jej nazwać, nigdy wcześniej nie odczuwając czegoś tak dziwnego. Odetchnęła cicho, mimowolnie przysuwając się bliżej Josepha, gdy nieco mocniej zacisnęła palce na jego ramieniu - nie chciała go zgubić, byli już bardzo blisko celu.  - Aha, to dlatego moja kieszeń jest taka ciężka! - stwierdziła, wyszczerzając się do Josepha. - A wszyscy myślą, że mają jeszcze czego szukać. O, teraz widzę, że Dagaz pasuje ci do marynarki - zauważyła w kompletnie nieodpowiednim momencie, lecz nie miała w zwyczaju powstrzymywać się przed werbalizowaniem podobnych wniosków. Przechyliła głowę, jakby chciała się upewnić.

przepraszam za obsuwę


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 11 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]16.10.19 0:16
Gęsto. Coraz gęściej, atmosfera przybiera na ciężarze. I nawet błysk światła ubierającego niepewny mrok w nieco pewniejsze odcienie nie zmienia niczego w gamie przytłaczających odczuć - nie rozjaśnia umysłu, nie sprawia, że Burroughs w końcu staje się pewien własnej decyzji.
Bawi się różdżką, obraca ją w dłoni, szuka pewnego chwytu.
Odpowiedź nie nadchodzi - nie w postaci milczącego mężczyzny, nie w postaci tego, który nakazał im określone działanie. Jego wciąż nie ma w zasięgu wzroku.
Dlaczego jeszcze się tu nie pojawił?
Coraz bardziej uwiera go rola, w której się znalazł.
- Lumos maxima - kalkuje pomysł Gwen, choć pokusił się o nieco silniejszą odmianę zaklęcia, głos drży, nie może skupić myśli.
Unika wzroku pochwytanego. Im dłużej tu tkwią, tym bardziej absurdalne staje się to wszystko wokół. Sceneria ich nieprzemyślanego zrywu. Impulsywnego działania.
- Może powinniśmy wezwać organizatorów? Co, jeśli tamten mężczyzna ma jakieś kłopoty? - nigdy nie potrafił podejmować decyzji, działa bez namysłu, zawierzając przeczuciu i instynktowi samozachowawczemu, próba wykrzesania z siebie przemyślanej propozycji wypada blado.

przepraszam najmocniej za opóźnienie i to coś powyżej
Keat Burroughs
Zawód : rebeliant
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
some days, I feel everything at once, other - nothing at all. I don't know what's worse: drowning beneath the waves or dying from the thirst.
OPCM : 25
UROKI : 16
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 23
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f128-oaza-chata-nr-69 https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]16.10.19 0:16
The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 88
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 11 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]16.10.19 0:36
Gwen podrapała się w głowę.
Właściwie możemy kogoś wezwać… – stwierdziła, przygryzając wargi. – Powie nam pan kim pan jest? I co tu tak naprawdę robi? To ułatwiłoby sprawę nam wszystkim – zaczęła mówić do nieznajomego, zaczynając ostrym tonem, jednak z czasem jej głos tracił na mocy. Nie potrafiła się za długo gniewać na kogoś, kto właściwie nic takiego jej nie zrobił, a przynajmniej o tym nie wiedziała. Na Merlina, byłby z niej okropny auror.
Tylko jak? – wypowiedziała swoją myśl, zapominając o możliwości wystrzelenia z różdżki iskier. Stała, ze wciąż jarzącą się różdżką, przygryzając wargę i marznąc. Te buciki zdecydowanie nie nadawały się do chodzenia po lesie pełnym śniegu.


Gwendolyn Grey przeprasza i przyznaje, że jest debilem różowym królikiem w pończoszkach, który nie potrafi czytać ze zrozumieniem.


Przypominała sobie, że Jaskółka porównywała śnienie do ogrodu, mówiła, że można dzięki niemu choć na chwilę opuścić więzienie, naprawdę
poczuć niebo.
Gwendolyn Grey
Zawód : malarka, ilustratorka "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Bo tylko tak idzie wytrzymać: śmiejąc się z ponurych zdarzeń. A im chętniej się mnożą, tym częściej należy się śmiać.
OPCM : 20
UROKI : 24
ALCHEMIA : 15
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Za rogiem zawsze będzie czyhał jakiś nowy koszmar
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]16.10.19 19:05
Zbieranie kluczy poszło im całkiem sprawnie - przynajmniej jeśli chodzi o szybkość ich zdobywania. Florence była więc pewna, że nie muszą biec do namiotu. To dlatego uścisk Coina wziął ją z zaskoczenia - tym bardziej, że przecież postanowiła go na razie ignorować. Macmillan sprawił, że w jej głowie panował straszny chaos, jedno trzeba mu było jednak przyznać... potrafił także odwracać uwagę od różnych zmartwień. Tak samo, jak wcześniej zabawą zdołał odciągnąć myśli Florence od zrujnowanej lodziarni, tak teraz w wyniku podjęcia szaleńczego biegu kobieta nie miała kiedy rozmyślać o swoim zawstydzeniu i zakłopotaniu. Pędziła razem z nim, co jakiś czas prychając zabawnie, kiedy tumany śniegu, które Heath wyrzucał w powietrze osiadały jej na twarzy.
Gdy jednak dotarli do namiotu, Florence znów dopadło zmieszanie. Starała się patrzeć wszędzie, tylko nie na Coinneach'a. Na razie sama nie wiedziała, co powinna sądzić o tej całej sytuacji, a wolała nie podejmować pochopnej decyzji. Potrzebowała czasu na przemyślenie sobie wszystkiego.
- Wszystko dzięki tobie, Heath - dodała po mężczyźnie, widząc jak szczęśliwy jest chłopiec. Faktycznie na miejscu byli pierwszą drużyną, inni dołączali zaraz potem. Nawet Joseph przybył później! A to ci gratka. Coś Florence czuła, że Wright będzie bardzo usilnie próbował jednak odwracać kota ogonem, by wszyscy uwierzyli, że to on był pierwszy.
Czując nagle znów dużą, ciepłą dłoń Coina, zamykającą jej własną w uścisku, kobieta przeniosła na niego na chwilę spojrzenie. Jej policzki, które zdążyły się już trochę uspokoić, teraz znów przybrały kolor dojrzałych truskawek - posłała mu więc tylko krótki wzrok mówiący mniej więcej Nie pomagasz, a potem ruszyła za Heathem.


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 11 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]17.10.19 0:06
Skinął spokojnie głową, pamiętał ten moment bardzo dobrze, Percival po części został podstawiony pod ścianą, ale fakt był taki, że nie próbował oponować. Wypił veritaserum - sam, nikt go do tego nie zmusił. I powiedział im wszystko, co wiedział, bo tego też pragnął.
- Dla nikogo, Hannah - odpowiedział spokojnie. - Win takich jak jego nie da się zmyć. - Mógł żałować. Mógł oprzytomnieć. Mógł chcieć naprawić zło, które wyrządził. Ale dobrymi chęciami nikomu nie przywróci życia. Nie przywróci życia Garrettowi. Nie ufał Nottowi, nie do końca go rozumiał, nie do końca pewnie też chciał go zrozumieć. Nie był też pewien, czy rozumie swoich towarzyszy broni - ale chciał wierzyć w to, że nie zapomnieli ot tak, kim Percival Nott był. Spojrzał na Hannę z zastanowieniem, nie chcąc jednak drążyć tematu Benjamina - nie lubił plotkować, jeśli nie chciała poruszać tego tematu, nie chciał go z niej wyciągać. Być może kiedyś dowie się więcej -  z pewnością tak - póki co zachowa obraz Benjamina taki, jaki narysował mu się tamtej deszczowej nocy, kiedy ocalił jego życie po potyczce z Burke'm i jego kuzynką Samanthą.
- Widać, że na nie nie chodzę, co? - zagaił okręcając się wokół własnej osi, niezręcznie i nie do rytmu, bez żadnej gracji. - Dasz wiarę, że wciąż mnie na nie zapraszają? Spodziewają się, że dziś się pojawię. Zapowiedziałem gospodyni, że przyjdę razem z moją mugolską narzeczoną. Była zmartwiona - On nieszczególnie, kpił z błękitnej krwi tak własnej jak cudzej. Żaden spośród rzekomo czystych rodów nie miał naprawdę czystego rodowodu, mugolaki żyli pośród nich, a konserwatywnym warstwom pozostało się z tym pogodzić. Być może gdyby wypił ognistą więcej zaproponowałby Hannah zajrzenie do Hampton Court wspólnie, ale szczęśliwie pozostawał tego wieczoru całkowicie trzeźwy, wciąż na warcie.
- Nie mogę się doczekać - obiecał na myśl o wspólnym tańcu, choć tańczyć nie lubił i oboje o tym wiedzieli. - Ale skup się na zadaniu - dodał, kiedy tylko poczuł na sobie uchwyt jej dłoni - i pobiegł wraz z nią w stronę traktu. Udało im się wykonać kolejne zadanie, ostatnie już - mieli trzy klucze i musieli być na mecie pierwsi. - Na pewno nie w takim stylu jak nasz - odparł z przekonaniem. - Nie gadaj, tylko biegnij, bo szybciej stracisz siły! Musimy być pierwsi!


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]17.10.19 19:54
POSZUKIWANIE SKARBU

Namiot, na czas zabawy niemal zupełnie opustoszały, zapełniał się na nowo, wypełniając się czarownicami i czarodziejami w różnym stanie nieporządku: niektórzy mieli zwyczajnie potargane włosy, inni nadpalone rękawy szat, a z płaszczy kilku osób wystawały powtykane źdźbła siana lub sosnowych igieł. Mary, rudowłosa asystentka prowadzącego zabawę, niemal od razu – widząc przybycie pierwszych uczestników – oderwała się od półmiska z kociołkowymi pieguskami i zaczęła kręcić się wokół wszystkich poszkodowanych, naprawiając niewielkie szkody i pomagając pozbyć się niechcianych dodatków i ozdób; na widok całkowicie przemoczonych Kierana i Marcelli pisnęła cicho, po czym zniknęła na moment, żeby wrócić z dwoma grubymi kocami, które zarzuciła im na plecy, nie bacząc na ewentualne protesty.
Eugene Lockhart pojawił się w namiocie tuż za ostatnimi spóźnialskimi; jego wysoka tiara zaczepiła się przy wejściu o górę namiotu i przekrzywiła się zabawnie, ukazując, że pod nią był niemal zupełnie łysy; czarodziej zaczerwienił się niczym piwonia, po czym szybko poprawił kapelusz, rozejrzał się uważnie sprawdzając, czy nikt nie dostrzegł jego potknięcia, i ruszył do przodu – wpadając prosto na zasypującego go pytaniami Heatha. – Świetnie się spisałeś, młody człowieku! – wykrzyknął z szerokim uśmiechem, kiedy chłopiec pochwalił się zdobyciem kluczy. – Zaczekaj jeszcze chwilę, już wszystko tłumaczę! – dodał, po czym przesunął się bliżej środka namiotu i odchrząknął, skupiając na sobie uwagę zgromadzonych uczestników. – Witam wszystkich ponownie, widzę, że dotarliście niemal w komplecie! Gratuluję, i gratuluję też pomysłowości w trakcie zdobywania kluczy, z tego, co słyszałem, niektórzy z was naprawdę stanęli na wysokości zadania. – Klasnął w dłonie. – Zanim przejdziemy do ostatniego etapu zabawy, chciałbym wszystkim podziękować za świetną zabawę i trzymanie się początkowych zasad; na szczęście wygląda na to, że uda nam się uniknąć konfliktu z Wydziałem Duchów – zerknął przelotnie w kierunku Hannah i Brendana – a noworoczny wyścig na łyżwach się odbędzie, choć został przesunięty o godzinę ze względu na konieczność doprowadzenia lodowiska do porządku – tu zatrzymał na dłużej spojrzenie na przemoczonych Marceli i Kieranie. – Przechodząc jednak do rzeczy! Jeśli się rozejrzycie, na stolikach, oprócz poczęstunku, znajdziecie skrzynie z numerami odpowiadającymi numerom waszych drużyn. Każda ze skrzyń posiada trzy zamki, do których pasują zdobyte przez was klucze; aby otworzyć skrzynię wystarczy jeden, ale w zależności od tego, ile kluczy znajdzie się w zamkach, różnić się będzie zawartość, którą ujrzycie po otwarciu. Dodatkowo – zrobił krótką pauzę – drużyny, które zdobyły wszystkie trzy klucze, znajdą w środku dodatkową zagadkę; ta drużyna, która jako pierwsza odgadnie odpowiedź i poda ją poprawnie, zdobędzie tytuł zwycięzcy. Czas start! – ostatnie słowa potoczyły się po namiocie donośnie, a czarodziej klasnął w dłonie i cofnął się o krok, żeby obserwować ostatnie zmagania uczestników.

Na stolikach rzeczywiście odnaleźliście ponumerowane skrzynie. Drużyny, które otworzyły swoje kufry za pomocą dwóch kluczy, znalazły w środku po dwie butelki najlepszego pitnego miodu z korzeniami serwowanego przez Pub Rozbrykany Hipogryf oraz kosz słodyczy z Miodowego Królestwa (magicznie pomniejszony, by zmieścił się w skrzyni). Oprócz tego, ukryte w aksamitnym woreczku, znajdowały się srebrne łańcuszki, odporne na zerwania i zmieniające długość w zależności od upodobań właściciela; wyciągnięte, samoistnie przyczepiły się do niewielkich, wciąż tkwiących w zamkach kluczyków. Po pojawieniu się wśród uczestników pierwszych oznak konsternacji, prowadzący zabawę klepnął się ręką w czoło i wyjaśnił przeznaczenie nietypowych naszyjników: podobno noszone przy ciele nabierały mocy, pozwalającej właścicielowi na odnalezienie czegoś, co zgubił; miały też nieść pomoc w kryzysowej sytuacji.

Drużyny, które otworzyły swoje kufry za pomocą trzech kluczy, w środku – oprócz zawartości opisanej powyżej – odnalazły niewielkie, okrągłe lustro w rzeźbionej ramie, którego tafla była jednak przydymiona, a na jej powierzchni, zamiast odbicia, migotały wersy:

Rodząc się - nie masz ich wcale;
przez lata jak blizny je zbierasz;
na starość posiadasz ich wiele
lecz również wielu już nie masz.

Czas na odpis wynosi 48 godzin, zgadują jedynie drużyny, które posiadają wszystkie trzy klucze. Powodzenia!



SAMUEL

Nie traciłeś refleksu, bez problemu udaremniając kobiecie sięgnięcie po różdżkę: kopnięta przez ciebie, potoczyła się dalej, niknąc w pogrążonym w półmroku śniegu. Rzucone zaklęcie trafiło w pozbawioną możliwości obrony czarownicę, a chociaż nie mogłeś do końca tego zobaczyć – większa część kobiecej sylwetki wciąż była skryta pod peleryną – na jej nadgarstkach i kostkach u nóg zacisnęły się magiczne kajdany. Wiedziałeś, że nigdzie się już nie wybierała – i ona zapewne również zdawała sobie z tego sprawę; mimo to nie wyglądało na to, by chciała współpracować. – O niczym nie wiem i nic ci nie powiem – wysapała, w jej głosie wyczułeś determinację.
I nie tylko to; nim zdążyłeś odpowiedzieć kobiecie lub choćby opuścić różdżkę, poczułeś obok siebie inną obecność, tak wyraźną, że byłeś niemal pewien, że ktoś niewidzialny zmaterializował się tuż obok, przy twoim ramieniu. Twój kark pokrył się gęsią skórką; już nie tylko wydawało ci się, że ktoś ci się przygląda, ale wiedziałeś, że tak było – jednak jeśli odwróciłeś się za siebie, nie dostrzegłeś niczego: żadnej sylwetki, żadnych śladów w śniegu, żadnej mgiełki oddechu, która sugerowałaby, że rzeczywiście nie byłeś z kobietą sam. A jednak, niematerialna obecność zbliżyła się do ciebie, miałeś wrażenie, że powiew ciepłego powietrza musnął twoją szyję i płatek ucha – w którym usłyszałeś szept, wypowiedziany kobiecym, prawie dziewczęcym głosem. – Eliksir senności. Zapytaj o eliksir senności. – Słowa były ciche, ale tak wyraźne, że nie było mowy, by pomylić je ze świstem wiatru; wiedziałeś też, że w żadnym wypadku się nie przesłyszałeś. Nie zdążyłeś zbadać zjawiska bliżej, wrażenie obecności, które cię ogarnęło, minęło – znów byłeś tylko ty i kobieta. A może przez cały czas tak było? Czarownica, wciąż półleżąc na śniegu, nie dała po sobie poznać, by dostrzegła cokolwiek nietypowego.

Samuel – jeżeli chcesz, możesz kontynuować rozmowę z kobietą i rozgrywkę z Mistrzem Gry; możesz też jednak w każdej chwili uznać, że zaprowadziłeś ją do namiotu magicznej policji – w takim wypadku otrzymasz prywatną wiadomość z informacją, co znaleziono przy kobiecie, i jakie informacje udało się z niej wyciągnąć.

Czas na odpis wynosi 48 godzin.



GWENDOLYN, KEAT

Mijały kolejne minuty, podczas gdy zastanawialiście się nad planem waszego dalszego działania, a mężczyzna – prawdopodobnie – zastanawiał się nad swoim; wciąż siedział na śniegu, ze skutymi nadgarstkami i kostkami nie był w stanie wstać – i po jakimś czasie zaczął gwałtownie drżeć z zimna. Inkantacja, która spłynęła z ust Keata, zmaterializowała się w postaci pulsującej jaskrawym światłem kuli, która rozbłysnęła nad waszymi głowami, rozganiając ciemności, ale nie dając ciepła.
Mężczyzna początkowo zignorował pytanie Gwendolyn, nadal łypiąc na nią wrogo i strzelając dookoła oczami – planując ucieczkę? – ale nie minęło dużo czasu od rzucenia zaklęcia przez Keata, kiedy wszyscy usłyszeliście dobiegający od strony namiotu chrzęst śniegu i szelest płaszczy. Wiedzieliście, że impreza sylwestrowa była dobrze strzeżona, mogliście więc podejrzewać, że ktoś postanowił sprawdzić źródło pojawiającego się nagle światła. Wasz tymczasowy więzień również musiał dojść do tego wniosku, bo drgnął nagle, podczołgując się w stronę Gwen i szarpiąc ją ręką za szatę. – Dajcie spokój, przecież możemy się dogadać – zaproponował, zerkając w górę, na czarownicę. – Powiedzcie im, że jestem z wami – że to nieporozumienie – a gwarantuję, że wam to wynagrodzę. I wszystko wam powiem. – Zerknął też w stronę Keata. Jeżeli chcieliście go uwolnić, mieliście na to zaledwie sekundy.
Chwilę później w plamie światła rzeczywiście pojawiła się dwójka mężczyzn i jedna kobieta, noszących charakterystyczne szaty magicznej policji. Przedstawili wam się również z imion i nazwisk i wylegitymowali. – Jesteście tą dwójką z poszukiwania skarbu? Szukaliśmy was – powiedział jeden z policjantów, przyglądając się wam, a później przenosząc spojrzenie na waszego towarzysza. – A to kto? – zapytał. Od was zależało, jak zarysujecie sytuację.

Czas na odpis wynosi 48 godzin.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]17.10.19 20:14
Rozglądała się po namiocie, a gdy prowadzący czarodziej zjawił się w środku i zaczął mówić jej wzrok całkowicie skupił się na nim. Jasne, błękitne spojrzenie przesunęło się w kierunku Brendana i Hani, kiedy i on na nich spojrzał. Brwi samoistnie podskoczyły do góry na wzmiankę o konflikcie z Wydziałem Duchów. Totalnie będzie musiała zapytać, co też zmajstrowali. Potem zerknęła na przemoczonego Kierana z Marcellą zastanawiając się, co też oni nawyczyniali, że wyścig zostanie przesunięty w czasie. Zaraz jednak jej wzrok powrócił do mężczyzny. Skinęła głowa na Bertiego i Clarę by ruszyć w kierunku kufra na którym widniał numer ich drużyny. Włożyła dwa klucze które posiadała i poczekała aż to Bott włoży ostatni z nich. Zerknęła do środka spoglądając na dwie butelki pitnego miodu, przesunęła spojrzeniem po koszu słodyczy, ale jej uwagę przyciągnęło lusterko, po które sięgnęła czytając słowa zapisane na na tafli jej brwi same zmarszczył się naturalnie. Pokazała słowa Clarze Bertiemu. Przekrzywiła lekko głowę marszcząc brwi. Czego nie miało się wcale, kiedy się rodziło? Zębów? Włosów? Postanowiła zobaczyć co przyjdzie jej dalej. Przez lata zbiera się jak blizny, czyli jest stałe, zęby niby nadal pasowały, ale jakoś tak zdawało jej się to nie do końca odpowiednie. Na starość jednak nie miało się ich wielu. Zmarszczyła mocniej brwi.
- To wspomnienia? - zapytała, podnosząc trochę głos, to je się zbierało całe życie. To one zostawały jak blizny. A na starość, gdy pamięć była już nie ta, niektóre zacierały się. Niektóre nawet wcześniej. Jasne spojrzenie skupiło się na organizatorze zabawy by zaraz zerknąć na Bertiego i Clarę odrobinę przepraszająco, że nie zaczekała na to, co oni myślą na to. Ale odpowiedź przyszła sama i naturalnie, więc nie widziała powodów, żeby z tym zwlekać. Gdyby miała przegrać, zawsze mogła oddać im te wszystkie miody i słodycze. I tak nie miała ostatnio do tego za bardzo głowy. A Bertie niewątpliwie był królem cukierków i wszystkich słodkości. Cóż, na ten moment mogła tylko poczekać.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Trakt kolejowy - Page 11 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]17.10.19 20:18
W pomieszczeniu zrobiło się gwarno, ale tym razem tłum zdawał się reagować na prowadzącego nieco lepiej niż na początku, podczas wprowadzenia do poszukiwania skarbu - nic dziwnego, teraz wszyscy byli ciekawi i gotowi do ostatniego zadania. Sue powiodła wzrokiem po zebranych parach i trójkach, chcąc na szybko wyłapać, kto zdobył trzy klucze, tak jak ona i Joseph. Musiała przecież ocenić konkurencję, uważnie słuchając słów Lockharta, nim doszedł do ostatecznych wskazówek i wyjaśnień - a więc zagadka, kolejna. Lovegood zerknęła na swojego towarzysza, posyłając mu spojrzenie pełne determinacji, jakby właśnie ważyły się losy wszechświata - oni sobie nie poradzą z kolejną zagadką, skoro ostatnie szły im tak świetnie i trafili wszędzie, gdzie mieli trafić? Dobyli kluczy zawczasu, przygotowując je w trakcie mowy, coby nie tracić czasu na grzebanie w kieszeniach, a gry prowadzący rzucił hasło, zgodnie zabrali się do umieszczania ich w odpowiednich zamkach. Zagadka szybko znalazła się w rękach Josepha (bowiem Sue wciąż dzielnie i troskliwie trzymała swojego nowego memortka, dbając o to, by było mu ciepło), a jej treść z początku wydała się kobiecie niejasna. Ach, no tak - zagadki przecież tak właśnie miały. Przeczytała ją szybko, parę razy, odrzucając pierwszą myśl całkiem prędko - włosy. Nie mogły to być włosy, dzieci przecież nie zawsze rodziły się łyse, a staruszkowie nie mieli ich wiele. Zmarszczyła brwi, szukając odpowiedzi i błądząc w mniej oczywistych i fizycznych opcjach. Wpadła na coś, z początku chciała się upewnić, mamrocząc bezgłośnie do Josepha, by potwierdził jej opcję - lecz nie do końca rozumiał jej próby, dlatego postanowiła się odezwać. Może akurat? Do zagadki zdawały się pasować... - Wspomnienia - powiedziała szybko, przewiercając prowadzącego wzrokiem. Co innego mogłoby to być? Na starość pamieć trochę szwankowała, to fakt, ale może jednak traf był zły? Dopiero zauważyła, że wolną dłoń zaciska na rękawie Wrighta. Rywalizacja zawsze ją wybudzała, po krótkiej chwili zorientowała się, że Justine wypowiedziała to samo przed momentem. A niech to, za długo się wahała!


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 11 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350

Strona 11 z 17 Previous  1 ... 7 ... 10, 11, 12 ... 17  Next

Trakt kolejowy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach