Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Trakt kolejowy
AutorWiadomość
Trakt kolejowy [odnośnik]02.05.15 3:52
First topic message reminder :

Trakt kolejowy

Przez Dolinę Godryka przebiega trakt kolejowy, który pokonywany jest przez Hogwart's Express, pociąg dowożący uczniów do Hogwartu. Jeśli wierzyć mieszkańcom Doliny, dźwięk nadjeżdżającego pociągu słychać jednakże nie tylko dwa razy do roku - nikt jednak nie wie, po co, ani dokąd, Express przejeżdża przez ten obszar.
Sam trakt wygląda staro, niepozornie, jest to jednak najprawdopodobniej iluzja, która ma go uczynić nieatrakcyjnym dla mugoli.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 05.10.19 21:31, w całości zmieniany 2 razy
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Trakt kolejowy [odnośnik]12.09.19 18:18
Odrobinę nie nadążał za wszystkimi znajomymi twarzami, radosnymi - lub wręcz przeciwnie - powitaniami i całym tym sylwestrowym ferworem. Nie spodziewał się aż takiego nagromadzenia znajomych, co wskazywało tylko jak niefrasobliwie podchodził do spędzenia tej magicznej podobno nocy akurat w Dolinie Godryka. Owszem, zgodnie z wiadomościami przekazanymi w nielegalnym już proroku dobrał swój elegancki strój do okazji, dbając o szczegóły, ale poza tym czuł się odrobinę zagubiony, przytłoczony bodźcami. Im dłużej przebywał w spokojnej, drewnianej chatce w środku lasu, kryjąc w czterech - a właściwie trzech - ścianach wszystko, co czyniło go szczęśliwym (na tyle, na ile pozwalały wojenne okoliczności, wyrzuty sumienia oraz nadwyrężona moralność), tym trudniej przychodziło mu przestawienie się na tryb koegzystencji. Lubił głośne otoczenie, czerpał siłę z kontaktu z ludźmi, lecz tego wieczoru czuł przy swoim boku pustkę. Chwilowo wypełnioną obecnością ukochanej siostry, dalej boczącej się na niego. Westchnął cicho, czekały ich ciężkie tygodnie, ale wierzył, że w końcu zaczną ze sobą normalnie rozmawiać. Przytulił ją jeszcze mocniej, witając się także z Josephem; później jednak skoncentrował uwagę na wyfiokowanym czarodzieju, który rozpoczął zabawę w poszukiwanie skarbu.
Rosnące podekscytowanie przygodą utrudniało skupienie się na zasadach, które brzmiały nieco skomplikowanie, ale Jaimie miał nadzieję, że pojął wszystko. Szybko rozerwał kopertę, tak gwałtownie, że plakietka z numerem najpierw spadła na śnieg - otrzepał ją szybko i przykleił do piersi, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu tożsamej cyferki. W końcu ujrzał stojącą nieco z boku nieznajomą; ruszył bez ociągania się ku Jennifer, posyłając jej z daleka lekki uśmiech. - Ben jestem - wygląda na to, że razem zdobędziemy dziś skarb! - powitał ją jowialnie, wyciągając rękę, a następnie, nie czekając na dalsze uprzejmości, rozłożył przed nimi mapę. - Przeczytaj wskazówkę na głos, w porządku? - poprosił czarownicę - mógł skupiać się na jednym działaniu jednocześnie, pozwalał więc sugestii zawartej w wierszyku wsiąkąć w umysł, podczas gdy oczy przebiegały wdłuż uliczek oraz zakamarków Doliny Godryka. - Dobra, wiem chyba, gdzie powinniśmy iść! - zawołał radośnie, mając nadzieję, że przeczucie go nie zawodzi. - A reszta może już iść do domu, bo to my znajdziemy skarb jako pierwsi - dodał głośniej, groźnie łypiąc na przechodzącego obok Josepha oraz Brendana. Nie mógł dopuścić do tego, by młodsze rodzeństwo wygrało z nim w tym sylwestrowym pojedynku.

| zt


Make my messes matter, make this chaos count.
Benjamin Wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 45
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 7 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]12.09.19 18:44
Nie zdążył odpowiedzieć Gwen, że w sumie to nie wie czy umie czytać mapy. No bo tak po prawdzie trochę czytać potrafił, ale czy to się liczyło też do czytania map? Tego nie wiedział.
Ze śmiechem przyjął wygłupy swojego ojca, takie podrzucanie kojarzyło mu się z dobrą zabawą, dlatego z trochę zawiedzioną miną dał się postawić z powrotem na ziemi. Coin słusznie przytrzymał dzieciaka nieco mocniej, bo Heath mimo to, rozglądał się ciekawie co się dzieje dookoła. Zręcznie pochwycił swoją kopertę i nie czekając dłużej rozerwał ją by dobrać się do zawartości. Na wskazówkę jedynie rzucił pobieżnie okiem. Nie czytał na tyle dobrze by być w stanie ją na szybko odcyfrować i co więcej jeszcze zrozumieć. Znacznie bardziej zainteresowała go mapa i numerek jaki był w kopercie.
- Patrz! Mamy ten sam numer!- ucieszył się gdy dojrzał w rękach Coina plakietkę z takim samym numerem. Do głowy w ogóle mu nie przyszło, że organizator mógł specjalnie ich nie rozdzielać. No, ale chyba nikt nie będzie uświadamiać małego Macmillana, że to organizator maczał w tym palce, a nie jego szczęście.
-No! Mówiłem!- dał radę tylko odpowiedzieć i wybuchł niepowstrzymanym śmiechem. O rany! Jego tata miał taki sam głos jak on sam! Już prawie się uspokajał gdy Coin zaproponował, znalezienie brakującej im osoby do drużyny. -Okej…- wydusił z siebie tylko i od nowa zaniósł się śmiechem. Chyba tylko dzięki temu nie wepchnął sobie od razu do buzi wszystkich piór jakie podał mu tata. Nie był w stanie. Ba, jedno nawet gdzieś po drodze zgubił. -Cześć!- rzucił tylko w stronę Florence. Zdecydowanie musiał chociaż trochę się uspokoić i złapać oddech, bo normalnie się udusi. To by dopiero była heca gdyby zemdlał na Sylwestrze… ze śmiechu, a co gorsza ominęłaby go cała zabawa. Tak nie może być. - Wybierz sobie jakie chcesz!- Heath wspaniałomyślnie podał Florce pęk cukrowych piór. Jakimś cudem trochę już się przyzwyczaił do nowego głosu Coina i nie reagował już takim opętańczym rechotem. - Tato! Ciocia! Pospieszmy się, bo zostaniemy tutaj ostatni!- pospieszył dorosłych widząc jak wszyscy po kolei wychodzą z namiotu wcale nie chodziło o to, że Joe już wyruszył.. No dobra może to poszukiwanie, ale też było coś o tym, że pierwsi będą mieli większe szanse, czyli to trochę też tak jakby wyścig, co nie? Dobrze, że Coinneach niósł młodego na barana, bo ten byłby gotów wybiec gdzieś za wszystkimi… wtedy starszy Macmillan też miałby poszukiwania, tylko trochę innego rodzaju.
Heath Macmillan
Zawód : n/d
Wiek : 5
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6203-heath-macmillan#151883 https://www.morsmordre.net/t6876-listy-do-heatha#179597 https://www.morsmordre.net/t6233-bo-jak-nie-my-to-kto https://www.morsmordre.net/f143-kornwalia-puddlemere-dwor-macmillanow https://www.morsmordre.net/t6237-heath-macmillan#216112
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]12.09.19 20:47
Uśmiechnęła się do Hannah i zacisnęła na kilka chwil dłoń na jej przedramieniu obserwując nagłe zniknięcie Jackie i dziwne Keatona. Zostawiła to jednak samo siebie. Skupiła swoje spojrzenie na czarodzieju, który zabrał głos, wciskając dłonie w kieszenie, przesuwając co jakiś czas jednak wzrok po obecnych i po całym namiocie. Słuchała kolejnych poleceń nie potrafiąc pozbyć się dziwnego wrażenia. Ale postanowiła na razie skupić się na tym w czym brała udział. Sprawa wydawała się prosta. Trzy zadania, trzy klucze. Czas miał znaczenie. Tak przynajmniej wynikało ze słów. Złapała jedną z purpurowych kopert, tylko przez chwilę wpatrując się w nią zanim otworzyła by zobaczyć co znajduje się w środku. A może bardziej odnaleźć wskazane przez mężczyznę rzeczy. Zerknęła na plakietkę dostrzegając na niej jedynkę i kącik jej ust właściwie sam uniósł się ku górze. Podniosła spojrzenie, by odnaleźć osobę z tą samą liczbą ze zdziwieniem trafiając na młodszego Botta. Uśmiechnęła się do niego i ruszyła by podejść, spoglądając na kobietę, która jak i ich dwójka miała dokładnie ten sam numer. Wywróciła oczami na okrzyk Matta i to w tym momencie Keaton prawie na nią wpadł.
- Dowie się tylko ten, kto mnie znajdzie. - odpowiedziała, stawiając kolejny krok, powoli go wymijając. Wydęła lekko usta na kolejne pytanie marszcząc nos. Kącik ust uniósł się powoli, ale wyraźnie coraz mocniej do góry. Pokręciła przecząco głową. - Nie. - odpowiedziała w końcu robiąc dwa kroki tyłem na przód. - Ale trud może okazać się opłacalny. - poruszyła brwiami podchodząc w końcu do Bertiego i kobiety obok.
- Jestem Tonks. - oznajmiła kobiecie, bo przecież Bertiemu nie musiała się już przedstawiać. Wyciągnęła karteczkę i zmarszczyła lekko brwi czytając ją. Zaraz jednak wszystko zdawało się dla niej jasne. Uniosła błękitne ślepia przesuwając je z kobiety na mężczyznę. - Chyba myślimy o tym samym. - powiedziała ruszając w kierunku wyjścia. Gdy wyszła z namiotu coś przyciągnęło jej uwagę między drzewami. Spojrzenie zawisło tam, marszcząc lekko brwi. Zwolniła, zostając lekko w tyle. Czy to były ślady? - Idźcie przodem, zobaczymy się na miejscu. - powiedziała do nich, skinając lekko głową Bertiemu, nie powiedziała nic więcej. Posłuchali znikając w kierunku lodowego lustra o którym mówiła kartka. Just zaś uniosła różdżkę. - Veritas Claro. - wypowiedziała, akcentując zgłoski. Licząc, że magia jej posłucha, a ona odgoni od siebie dziwaczne przeczucie. Chciała, żeby dziś było dla wszystkich spokojne.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58
UROKI : 37
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Trakt kolejowy - Page 7 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]12.09.19 20:47
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]12.09.19 22:21
- Ale to nie znaczy, że masz się tak wydzierać - dokończyła jeszcze swoje strofowanie Wrighta.  Więc to oczywiste, że był okropny. Może i to była zabawa, sylwester, ale są pewne rzeczy, które należało raczej zachować dla siebie! W tym podobne uwagi! Tak samo z resztą jak to zawołanie w kierunku Jackie. Na całe szczęście okazało się, że kobieta potrafiła wziąć sprawy w swoje własne ręce i Joey momentalnie spokorniał. Na taki widok nawet Florence się nieco uśmiechnęła, chociaż nie sądziła, by Wright wyciągnął z tego krótkiego zdarzenia jakąś nauczkę.
Nie brała udziału w dalszych rozmowach, obserwowała z boku całą tę gromadkę - Coina zabawiającego Heatha, Joey'a przekomarzającego się kto pierwszy odnajdzie skarb. Łatwiej jej było obserwować ich radość, niż samemu brać w niej czynny udział. Przynajmniej na razie, bo kolejne wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Florence lekko podskoczyła, słysząc jak nagle magicznie wzmocniony głos prowadzącego rozlega się w namiocie. Aż zasłoniła na chwilę ucho, ale zaraz skupiła się na treści jego słów. Tak samo jak Joey liczyła na to, że znajdą się w grupie razem - między innymi przecież właśnie dlatego Wright ją tu zaciągnął. Sama westchnęła więc nieco cicho, gdy zobaczyła zupełnie inny numer niż wypadł z koperty Joeya.
- Na to wygląda - mruknęła cicho, zupełnie tracąc ochotę na zabawę. Przynajmniej dopóki nie okazało się, kto faktycznie jest w jej drużynie. Takiego obrotu sprawy Florence zupełnie się nie spodziewała, ale nie zamierzała narzekać. Jeśli był ktoś, kto mógł nieco podnieść ją na duchu z taką samą mocą jak Wright, był to zdecydowanie Coinneach. Szczególnie jeśli nagle jego głos z normalnego, głębokiego przemienił się w głos tylko odrobinę mniej piskliwy niż u Heatha. Słysząc swoje imię wypowiedziane właśnie takim głosem, Florence w pierwszej chwili spojrzała na młodszego Macmillana - ale ten ledwo dychał ze śmiechu, więc to raczej nie mógł być on. Dopiero po chwili zadarła więc głowę i spoglądając na tego starszego.
- Och, słodki Godryku - wymsknęło jej się. Jednocześnie poczuła jak kąciki jej ust unoszą się w uśmiechu. Czy to był efekt szampana, czy ki diabeł? Czemu nagle Coinneath brzmiał jak swój młodociany syn? - Coin, a tobie co się stało? - zapytała. Zachichotała nawet cicho, wyobrażając sobie nagle rosłego Macmillana na miotle, podczas jednego z meczy, krzyczącego jakieś uwagi do członków swojej drużyny. To by było prawdziwie niecodzienne widowisko.
Zgarnięta przez Macmillana, Florence nachyliła się ku najmłodszemu członkowi ich drużyny. Poczochrała go lekko po główce, zerkając na pęk cukrowych piór, które zgarnął. Skoro częstowali, nie mogła nie skorzystać. Czuła jak radosny nastrój obu jej towarzyszy powoli ją zaraża - chociaż może po części była to też zasługa szampana, którego Florence wypiła. Wybrała jedno z piór, dziękując młodemu, ale zaraz potem jej myśli zaczęły krążyć wokół tematu figli. Dość dawno nie widzieli się z Macmillanem, powinna go jakimś potraktować!
- Ej, Coin! - podniosła rękę i złapała go lekko za nos, zaraz oczywiście puszczając - Mam twój nos! - zawołała, uwalniając się z jego uścisku. Złapała za to Heatha pod rękę, wybiegając razem z nim z namiotu - Złap mnie to może ci oddam! - zawołała jeszcze zanim znikła. Na mapę zerkną w biegu! Na pewno trafią tam gdzie trzeba, nie?

zt Florka, Coin i Heath


What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 7 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.09.19 2:31
Przywitał się radośnie ze swoimi znajomymi, choć dyplomatycznie i z lekkim zażenowaniem zlekceważył uwagę Bertiego o niekojarzeniu Clarence. Jasne, że kojarzył wszystkie byłe i obecne koleżanki Botta, czasem po prostu nie okazywał, że je kojarzy. Musiał w sobie wypracować tę umiejętność, bo w połowie się kochał, ale jakich zauroczeń nie poświęca dla najlepszych przyjaciół? Zresztą, dziś był w wyśmienitym humorze, bo musiał opowiedzieć Bertiemu o swoich najnowszych miłostkach - oczywiście teraz nie mógł, więc postanowił poczekać na koniec poszukiwań skarbów.
Podekscytowany, skupił się na zasadach gry. Uwielbiał wyzwania, konkurowanie ze sobą i tak dalej. Był też bardzo ciekaw, z kim trafi do drużyny - Bertiem? Clarence? Oby-nie-Mattem? Keatem? Phil? A może, o zgrozo, lordem Weasley? Dostrzegł jednak swój numerek u nieznajomej brunetki, jednej z klubu fanek kobiet, które wcześniej stały obok lorda Weasley. Wyobraźnia zaczęła mu pracować na najwyższych obrotach, ale gwałtownie przypomniał sobie, że to niemądre, brać każdego znajomego Brendana za członka Zakonu albo kogoś ekcytującego. Pozory przecież mylą. W końcu Bertie był w Zakonie, a nie wyglądał. Podszedł więc do brunetki (Jackie), starając się stłumić entuzjazm i skupić na grze.
-Cześć, nieznamysię, alejestemSteff, znaczy Steffen i jesteśmyrazemwdrużynie! - wyrzucił z siebie trochę na jednym wydechu, machając przy okazji swoim numerkiem.
Postanowił być miły i przełamać pierwsze lody, więc z dyskretnym uznaniem obrzucił wzrokiem stylizację nieznajomej.
-Ale masz ładny płaszcz! Co za pomysłowe i odważne połączenie bordo i seledynu! - praca w "Czarownicy" przydawała się do wygłaszania właśnie takich, błyskotliwych komentarzy.
Poprawił swoją marynarską czapkę, przyjrzał się wskazówkom na kopercie i uśmiechnął się promiennie.
-Słuchaj, mam kilka pomysłów! - mając nadzieję, że nie przekracza właśnie strefy komfortu osobistego swojej partnerki w zabawie, nachylił się do jej ucha i zaczął gorączkowo szeptać o różnych miejscach, od których mogliby zacząć. Bardziej analityczna Jackie mogła bez trudu wyłowić z jego słowotoku jedno konkretne miejsce, które pasowało do zagadki.
Poczekał na pomysły i wyrok swojej towarzyszki, a potem rozłożył mapę aby udać się na miejsce. Nie mieli czasu do stracenia!

/zt aww
Edit: proszę zignorować rzut kością, to niechcący!


intellectual, journalist
little spy



Ostatnio zmieniony przez Steffen Cattermole dnia 13.09.19 2:32, w całości zmieniany 1 raz
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.09.19 2:31
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.09.19 18:06
Razem z podjętą decyzją ubywa mi strachu - jak zawsze, kiedy już coś się dzieje - więc kiedy pan Lockhart, wspierany przez asystentkę, zapoznaje uczestników z zasadami, słucham go już uważnie, zapamiętuję to, co zapamiętać powinnam i przylepiam plakietkę z numerem grupy do ubrania. Podoba mi się gwar, beztroska, przymknięcie oczu na nieszczęścia, sama zabawa nie budzi obaw, ale nadal czuję się, jakbym obserwowała to wszystko przez grubą, zaparowaną szybę. Współuczestnikowi wydarzenia prawdopodobnie przypominam ponuraka, ale dzielnie próbuję zatrzeć to wrażenie, odwzajemniając uśmiech i ujmując wyciągniętą na powitanie dłoń Benjamina.
- Jen - przedstawiam się, mierzę go uważnym spojrzeniem, które na dłużej zatrzymuje się na specyficznym dodatku kolorystycznym, i jeszcze zanim zdążę ugryźć się w język lub pomyśleć, że właściwie może to zostać źle odebrane, wyrywa mi się:
- wyglądasz mi na kogoś, komu żadne wyzwania nie są straszne.
Kulawy komplement, w najlepszym wypadku wypada to niezręcznie, ale subtelności nie do końca są moją mocną stroną - niemal natychmiast przechodzę do odczytywania na głos wskazówki, rymowanki zawierającej w sobie podpowiedź co do lokalizacji pierwszego miejsca poszukiwań. Radosne zapewnienie o znajomości celu wędrówki przyjmuję za dobrą monetę, bo też coś mi świta, choć makabryczne brzmienie wierszyka samo w sobie powinno mi się wydać nieprzeciętnie zabawnym zbiegiem okoliczności. Prześmiewczym mrugnięciem ze strony losu. Przychodzi mi do głowy, że poznany właśnie mężczyzna ma wszelkie powody, by zinterpretować moje zachowanie jako podszyte niepewnością, i z boku pewnie właśnie takie to sprawia wrażenie. Brodacz i onieśmielona panna, scenka rodzajowa godna uwiecznienia na obrazie, choć w tym przypadku nie do końca zgodna z pierwszą przychodzącą na myśl interpretacją. Ben wydaje się sympatyczny, jest mi przykro, że zmącę mu radość, jeden Merlin wie, że i bez tego jest jej ostatnio za mało. Bo że czarodziej w ten czy inny sposób straci na spotkaniu ze mną, to akurat jestem pewna, niezależnie od końcowego wyniku zabawy. Podążam za nim, za późno jest, żeby żałować.

| zt



Fate is a very weighty word to throw around before breakfast.

Jennifer Leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 19 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Take a rest and the world catches up with you. Lesson in life—keep moving.

OPCM : 5
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz
Trakt kolejowy - Page 7 VWC8X3m
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.09.19 22:06
Znajomych twarzy pojawiało się w namiocie coraz więcej. Niedługo po tym, jak podeszła do Hannah, za nią pojawił się Ben, zamierzając ją zaskoczyć. Charlie zgodnie z wolą kuzyna nie zdradziła jego pojawienia się, pozwalając mu na ten mały żart, który zrobił siostrze, choć ona sama wydawała się nerwowa i przestraszona; nic dziwnego, biorąc pod uwagę, co niedawno przeżyła. Gdy już się ujawnił powitała go ciepło, a zaraz potem Josepha, ciesząc się, że widzi rodzeństwo Wrightów w komplecie, całych i zdrowych. Był to widok bardzo pocieszający i podnoszący na duchu biorąc pod uwagę, że połowa jej rodzeństwa była martwa lub zaginiona. Nie mogła tu stać u boku Very, więc nie pozostało jej nic innego niż przeżyć ten dzień za nie dwie i cieszyć się obecnością kuzynostwa i innych znajomych.
- Mam nadzieję, że w istocie będzie szczęśliwy – rzekła po słowach Joego skierowanych do niej i posłała mu blady uśmiech. Anomalie się skończyły, to na pewno była ogromna zmiana na lepsze, ale niebezpieczeństwo nie zostało zażegnane, nadal wisiało nad nimi widmo wojny. Mimo to chciała wierzyć, że coś się zmieni na lepsze. I że jej siostra wkrótce odnajdzie się żywa.
Skinęła głową także pojawiającym się Cedricowi i panu Rineheartowi, ojcu Jackie, który wciąż trochę ją onieśmielał. Wśród tłumu pojawiających się czarodziejów próbowała dostrzec jednak pewną konkretną sylwetkę. Myślała, że skoro był tu mały Heath, to może i on się pojawi. Może nawet los znów zabawnie splótłby ich ścieżki i byliby razem w parze?
Ale nagle z zadumy wyrwał ją znajomy głos. Zamrugała szybko, zauważając przed sobą bladolicą blondynkę, Susanne.
- O, Sue! Cześć! – powitała ją radośnie, zadowolona z tego, że ją widzi. – A w sumie to... sama nie wiem za kim, wyszukuję po prostu znajomych twarzy. Cieszę się, że jest tu całkiem sporo ludzi, których znam lub przynajmniej kojarzę – dodała nieco kulawo. Nie mogła przecież się przyznać, że wypatruje z nadzieją Anthony’ego Macmillana, sama przed sobą czuła się z tym niezwykle dziwacznie. – Ale miło cię widzieć. I... bawię się dobrze. – Chyba. Taką miała nadzieję, że będzie dobrze. Że nic się nie stanie, ani że nie wybuchnie nagle płaczem, gdy coś wyjątkowo silnie przypomni jej o siostrze. W każdym razie Sue niedługo później pomknęła dalej, a Charlie dostrzegła kątem oka drobną, chudą sylwetkę Jennifer, osiemnastolatki którą poznała jakiś czas temu przez pewną uzdrowicielkę, którą znały obie, i kilka razy dawała jej korepetycje z eliksirów. Kiwnęła jej głową; może później będzie okazja zamienić parę zdań.
Teraz jednak w namiocie pojawił się prowadzący zabawę w purpurowych szatach i tiarze, w towarzystwie jakiejś rudej kobiety. Mężczyzna przedstawił się i wyjaśnił zebranym zasady, a gdy w jej stronę pomknęła koperta, chwyciła ją i wyjęła z niej numerek. Była tam też złożona mapa Doliny Godryka i zagadka.
Taki sam numerek wypatrzyła u Cedrica.
- Więc wygląda na to, że będziemy razem? – zagaiła, podchodząc do aurora, którego znała, choć z pewnością nie była to znajomość bliska. Niemniej jednak czuła się odrobinę bezpieczniej z myślą, że miała szwendać się po wiosce i mierzyć z wyzwaniami w towarzystwie przeszkolonego aurora, bo sama była słaba w obronie i beznadziejna w urokach, a kto wie, jakie czekały ich przeszkody? Pomijając to, że trwała wojna, a oni wszyscy byli na imprezie promującej równość i tolerancję.
- Dobrze znasz Dolinę Godryka? – zapytała, choć kojarzyła mgliście że to stąd pochodził, więc świetnie się składało. Ona słabo znała wioskę, bo nie bywała tu często, więc nie znała charakterystycznych punktów tak dobrze jak mieszkańcy, ale przed wyjściem z namiotu obejrzała mapę. Zdążyła też jeszcze porwać dłonią garść ciasteczek z najbliższego stolika, a potem podążyła za Cedrikiem.

| zt. x 2
[bylobrzydkobedzieladnie]




Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?


Ostatnio zmieniony przez Charlene Leighton dnia 14.09.19 15:11, w całości zmieniany 1 raz
Charlene Leighton
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 24/25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Chciałoby się uciec,
ale nie przed wszystkim się da.
OPCM : 11
UROKI : 0
ALCHEMIA : 46
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10/51
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f173-oaza-chata-nr-88 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]13.09.19 22:43
Odpowiedź Joe’go była satysfakcjonująca dla samej Jackie, ale nie udało mu się uciszyć zamieszania, które wywołał. Była kobietą, ale z uwagi na zawód nie udawało jej się często przyjmować pełnej roli. Nim jednak zdążyła cokolwiek mu odpowiedzieć, w namiocie rozległ się huk ludzkiego głosu – skuliła mocno ramiona, wyglądając prawie jak żółw ze strachu chowający szyję do skorupy. Dopiero, gdy hałas ucichł, a na jego miejscu pojawił się całkiem przyjemny głos organizatora w zaczarowanej tiarze, tłumaczący z czym będą mieli do czynienia w następnych godzinach zabawy. Do północy było daleko, mieli mnóstwo czasu. Usiłowała zapamiętać jak najwięcej szczegółów, skupiając się na panu Lockharcie, ale wzrok w końcu odwrócił się w stronę Hann, która stałą niepokojąco blisko Brendana. Oddech zamarł jej w płucach z połączenia tych dwóch elementów, a gdy dotarł do niej sposób, w jaki patrzyła na nią Wright, zacisnęła usta. Przeniosła wzrok znów na Eugene’a, akurat w momencie, gdy wspominał o Ignis fatuus. O nie, nie, nie zamierzała wykorzystywać swojej różdżki do tchórzliwego poddania się. Miała zamiar konkurować z pozostałymi parami sprawiedliwie i według zasad. Zerknęła w stronę dziewczyny, na wagę którą zwrócił Lockhart. Przymrużyła powieki, żeby przyjrzeć się temu, co chowała, ale najwyraźniej się spóźniła. Kiedy skończył, pomyślała, że powinna podejść do Hann i powiedzieć jej kilka słów, wytłumaczyć to, co widziała, ale nie zdążyła. Otworzyła usta, robiąc krok w jej stronę, ale zajęła się rozmową z Brenem. Otworzyła już kopertę. Pewnie byli w jednej parze.
Westchnęła tylko, otwierając swoją. I poczuła, jak w jej uszy znów uderza jakiś głos, zbyt donośny jak na tak mały dystans ich dzielący. Spojrzała zdziwiona na chłopaka, kiedy tak na jednym wydechu próbował się przedstawić. Komplement zmiękczył jej surowe rysy twarzy.
Ja… tak, dzięki. Jackie. Jackie Rineheart – odpowiedziała, mrugając intensywnie, kiedy tak machał jej przed nosem kartką z numerkiem. Nie zajmując się już dłużej tym, co mówił, wyjęła z koperty mapę i pergamin z wierszykiem. Przeczytała go raz, spojrzała na Steffena, a potem przeczytała drugi raz. – Masz? Bo wydaje mi się… - piwne tęczówki uchwyciły wychodzącą parę rudych włosów związanych na karku i brązowych, luźno puszczonych falami na plecach. Jej uwagę przykuł szepczący do jej ucha głos. Musiała się skupić na szukaniu klucza. – Też o tym myślałam. Chodźmy już.
Ruszyli w stronę miejsca, o którym myśleli oboje.

| zt



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : 35
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 7 OUREPPN
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.09.19 1:06
Odrobinę pożałował tego, że zdecydował się wejść do namiotu. Nie należał do zbyt rozrywkowych osób, a jednak dał się omamić sylwestrowej atmosferze. Cały czas zachowywał nieustanną czujność, ale pomiędzy prowadzeniem obserwacji, nakładając na siebie ten obowiązek z nieprzymuszonej woli, postanowił skorzystać z atrakcji, które zaproponowali wszystkim organizatorzy tej imprezy. Ponieważ sam taniec nie mógł mu wystarczyć. W jego wykonaniu był zresztą bardzo pokraczny, ale na całe szczęście jego partnerka była wyjątkowo wyrozumiałą istotą i wcale się z niego nie śmiała (aż tak bardzo). Jaka szkoda, że w końcu jej mąż odnalazł namiot, w którym odbywały się tańce. Miłość bywa naprawdę ślepa.
Widział wiele znajomych twarzy, jednak ani jednej, która zbudziłaby w nim chęć do spoufalania się. Trudno mu było mniej lub bardziej uzewnętrzniać się w towarzystwie zdecydowanie młodszych od niego osób. Odpowiedział skinieniem głowy na powitanie ze strony Charlene, potem raz jeszcze zerknął na Jackie. Nie zbliżył się do nikogo, stojąc przy niestabilnej ścianie namiotu, trzymając się blisko wyjścia. Zawsze mogło wydarzyć się coś niepokojącego. Na razie bardziej zainteresowany był tym, co dzieje się w samym namiocie niż na zewnątrz. Donośnym rozmowom nie było końca i Kieran miał na tyle sprawny słuch, aby usłyszeć jak Wright – ten sam, którego ugościł we własnym domu! – darł się bez opamiętania. Nie można było go po prostu nie usłyszeć, kiedy ryknął na widok Jackie. – A jak ma wyglądać, ty przerośnięta bahanko – warknął pod nosem, nie chcąc robić awantury. Jego interwencja tylko bardziej rozdrażniłaby już i tak podrażnioną córkę.
Trochę dalej znajdowała się Phil i dziwnie było skrzyżować z nią spojrzenia w takich okolicznościach. Dobrze, że organizator zabawy zdecydował się wreszcie przemówić. Kieran pochwycił jedną z kopert i po jej otwarciu ujrzał plakietkę z numerem sześć. Gdy tylko zauważył, że podobną trzyma Marcella, przysunął się do niej. – Witam w zespole – zwrócił się do niej wystarczająco uprzejmie. Już przy niej wyjął z koperty mapę i kartkę z pierwszą wskazówką. Szybko odgadł, gdzie powinni się udać. – Wiem, gdzie mamy iść – oznajmił śmiało, przeczytane słowa nie budziły w nim żadnych wątpliwości. Jego uwagę od nich odciągnęło jednak pewne zdarzenie. Kiedy najwidoczniej doby znajomy Moss wziął ją na ręce i podrzucił, a potem wybiegł z namiotu. Z irytacji zmarszczył jedynie brwi, nagle dość poważnie biorąc tą zabawę. – Spróbujmy się z rywalami – po tych słowach zdecydowanym krokiem wyszedł z namiotu, kierując się do odpowiedniego miejsca bez pomocy mapy. Dolina Godryka była mu wystarczająco dobrze znana, aby pamiętał rozmieszczenie budynków.

| z tematu



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 47
UROKI : 28
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.09.19 13:36
Wkrótce namiot wypełnił się kolejnymi, mniej lub bardziej znajomymi czarodziejami - witał wszystkich kolejno, na dłużej zatrzymując wzrok na tych, których znał; pierwsza pojawiła się Jackie - coś wyglądało w niej inaczej, subtelniej, bardziej kobieco, choć wydał się zmieszany, słysząc jej pierwsze słowa - zmarszczył brew, zastanawiając się, czy uwaga o włosach mogła być hasłem, którego znaczenie pominął w ostatniej korespondencji. Skinął głową Hannie, gdy poprosiła go o rozmowę, skinął też Justine, gwardzistką również przeszła tego dnia metamorfozę, której nie dało się przeoczyć. Nowy rok wszyscy witali z radością - wolni od anomalii, lecz wciąż zniewoleni obawami. Przywitał także Skamandera, odnalazł wzrokiem... Steffana, na widok którego mimowolnie westchnął.
- Mam na imię Brendan - poprawił go machinalnie, nie był żadnym sir, nie był żadnym lordem, nie korzystał z tych tytułów a tym bardziej nie lubił podnosić ich wśród ludzi, którzy go nie znali. Omiótł jednak okolicę wzrokiem, oceniająco, stwierdzając, że była zdecydowanie za mało dyskretna, by rozmówić się z Cattermolem dłużej - a mieli o czym pomówić. Dobrze się spisał, ocalona Mindy była już bezpieczna - powinni ustalić plan na później. Nie tutaj, nie teraz. Z rozmyślań wyrwało go miłosne - czyżby?  - wyznanie Jackie, zwieńczone przechyleniem kielicha. Nie zdążył odpowiedzieć, gdy aurorka już zniknęła z jego pola widzenia, wymykając się z namiotu. Brendan obejrzał się wokół, niepewny, czy zdarzenie sprzed momentu było zwidą, czy rzeczywistością, poszukując reakcji stojących obok czarodziejów  - potrząsnął jedynie głową, zwracając się ukradkiem do stojącej najbliżej Hannah:
- Uważaj na nią, chyba dość już dziś wypiła - Przyszły tu razem, bawiły się razem, przyjaciółka na pewno się o nią zatroszczy.
- Na smyczy czy nie, wciąż bez kagańca  - odparł też na słowa Matta, gdy tylko dotarło do niego ich brzmienie.
- Ben - powitał również gwardzistę, ze szczerym zadowoleniem obserwując namiot napełniający się znajomymi; z większością z nich przyjdzie mu rywalizować, ale wspólna zabawa w tym gronie jawiła się jeszcze bardziej zachęcająco. Uniósł lekko brew na krzyk jego brata, który rozległ się, kiedy Jackie wróciła do namiotu i choć trudno było odmówić mu racji, jego zachowanie było niegrzeczne. Córkę jednak prędko wziął w obronę ojciec - a pośród nich wnet pojawił się organizator. Pochwycił między dłonie własną kopertę, wyciągając z niej numerek - ten sam, który dostrzegł u Hanny.
- Postawię na logikę, a intuicję zostawię tobie - odparł lekko, przeglądając pozostałe karty znajdujące się w kopercie. Przeczytał wiersz, obrzucił okiem mapę i bez zwłoki pobiegł za Hanną, która pierwsza wybiła w przód - Chyba w snach, Ben! - zawołał do gwardzisty - Szybciej, nie damy im wygrać - pogonił ją, ruszając w nocne ciemności.

zt


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.09.19 17:23
- Trzymam za słowo! - odpowiedziała Bertiemu, spodziewając się ujrzeć go na parkiecie - tego przecież nie można było pominąć, a Botta wyjątkowo chciała w tańcu zobaczyć.
Zamieszanie w pomieszczeniu było całkiem spore - do tego stopnia, że panna Lovegood zamotała się, próbując zdecydować, z kim jeszcze się przywitać, kogo zagadać, a komu zrobić psikusa - nieodparta chęć na psotę ujawniła się w prawie tajemniczych okolicznościach - podczas niespiesznego sączenia zawartości kieliszka. Smak mango rozpływał się przyjemnie na języku, a barwa trunku pięknie kontrastowała z czerwoną szminką, lecz ostatnie krople żółtego szampana wreszcie opuściły szkło. Gdzieś w tle usłyszała prośbę o uwagę, na którą mało kto zareagował - druga okazała się konkretniejsza i trudna do zignorowania, nic więc dziwnego, że Philippa nie zdołała odpowiedzieć nawet słowem. Do swoich jasnych ocząt Sue przyłożyła znacząco dwa palce, jeszcze sugestywniej kierując je na pannę Moss, marszcząc brwi. W ten sposób zawarły niewerbalny, niemożliwy do zerwania pakt - rozmowa miała zostać przeprowadzona w bardziej sprzyjających okolicznościach, a sprawa nie została zapomniana. Lovegood musiała zapoznać się z tym rozkosznym stworzeniem i poznać jego historię. Teraz jednak skupiła się na słowach prowadzącego, śledząc jego ruchy i przede wszystkim - niesamowitą szatę. Chyba nie było jej stać na podobny materiał, ale obiecała sobie, że zacznie odkładać knuty - nowy rok był ku temu świetną okazją.
Słuchała zasad z entuzjazmem, powstrzymując się od przebierania nogami, kopertę zaś chwyciła w locie i otworzyła prędko, już pochylając się nad zagadką i numerem, jaki został jej przydzielony - dopóki nie przerwał jej znajomy głos. Uważne spojrzenie sięgnęło do znajomych oczu Keatona, któremu kiwnęła głową z najwyższą powagą i zaangażowaniem - z tego wszystkiego motylki uczepione białych włosów zatrzepotały rozpaczliwie, jakby lada moment miały spaść z bezpiecznej przystani. Lovegood już zaczęła się zastanawiać, czy jej sposób będzie wystarczający. - Trzeba cię odczarować, mam nadzieję że klątwa nie trzyma zbyt mocno - powiedziała lekko, przestępując krok w przód i w tył. Nic tym zabiegiem nie osiągnęła, poza eleganckimi tupnięciami. Wierciła się dziś nadmiernie. - Najpierw to sprawdzimy. Jeśli się nie powiedzie, trzeba będzie wymyślić autorski taniec odczarowujący. Na wszelki wypadek możesz się szykować - wzruszyła ramionami, by zaraz poprzebierać palcami nad opakowaniem fasolek, z którego wylosowała jedną - w dobrej wierze. Podrzuciła ją, obejrzała dokładnie, oceniając barwę, po czym dała Burroughsowi niewerbalny znak, że będzie rzucać - podawanie było przereklamowane. Dopiero wtedy wydobyła także jedną dla siebie, prędko sprawdzając, na co padło. Przyjrzała się też poczynaniom mężczyzny. - Mogłam pożyczyć ci magiczną torbę - wyszeptała konspiracyjnie. Mogła też robić za małego dostawcę łakoci, skoro pomagała przy bufecie. - Powodzenia, bohaterze! - dodała jeszcze, salutując wesoło, nim oddaliła się na poszukiwania swojej pary, pospiesznie umieszczając plakietkę z numerem na grzywce. Trochę się z nią mocowała, ale ostatecznie udało się bez trwałego przylepca. Bez trudu usłyszała wołanie w tłumie, z miejsca odmachując Josephowi. Chichot wydał jej się wyjątkowo zabawnym uzupełnieniem czarującego komplementu, na który dygnęła zwiewnie, po czym poruszyła lekko różdżką, znów wprawiając w ruch przywiązaną do niej wstążkę. - Urządziły porwanie, ale świetnie się bawiłam - odpowiedziała pogodnie, chociaż wyprawa do Azkabanu średnio przypominała wizytę w krainie wróżek, w innych zaś ostatnio nie uczestniczyła. Kto jednak mógł to wiedzieć? Zerknęła z uznaniem na strój Wrighta, zaraz przebiegając wzrokiem po swoim. - Sprytnie, mistrzu. Skąd wiedziałeś, jak ubrać się pod kolor pary, nie znając pary? - zapytała, mrużąc oczy w zastanowieniu, ale zachichotała chwilę później - może udzielił jej się nastrój towarzysza? Nie protestowała, podążając za nim ku przygodzie, choć wciąż miała ochotę spłatać komuś figla - dlatego na odchodnym posłała niewerbalne Cantis w trzymanego przez Keatona kociołkowego pieguska, który teraz zawodził, wyśpiewując życzenia noworoczne na cały namiot. Wystawiła na chwilę czubek języka i puściła Burroughsowi oczko, nim zniknęła za połami wejścia.

| losuję fasolkę dla Keatona i dla siebie, w podanej kolejności!
| zt
[bylobrzydkobedzieladnie]


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes




Ostatnio zmieniony przez Susanne Lovegood dnia 14.09.19 17:29, w całości zmieniany 1 raz
Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica
Trakt kolejowy - Page 7 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.09.19 17:23
The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 95, 65
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Trakt kolejowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Trakt kolejowy [odnośnik]14.09.19 17:57
Poszukiwania wydawały się czymś dla niej. Niby zupełnie zwyczajna zabawa, jednak przyznać trzeba, że rozwiązywanie zagadek przynosiło jej pewien rodzaj frajdy, nawet jeśli właściwie pół świata poddawało wątpliwości to, czy Marcella rzeczywiście ma ogromne umiejętności umysłowe. Niemal każdy w jej wieku kojarzył jej nierozłączny duet z Sheltą, z którego właśnie jej przyjaciółka uchodziła za tą inteligentną, zaś sama rudowłosa wyrosła na osobę uwikłaną w sport i raczej ruch, niżeli umysł. Fakt faktem, naprawdę świetnie się dopełniały.
Wodzirej całej zabawy odezwał się i dziewczyna uniosła spojrzenie na niejakiego Eugene Lockarta. Nie przyglądała mu się zbyt dokładnie tak samo jak wszystkim osobom będącym tutaj. Była zbyt zajęta katarem oraz tym, że już po chwili stania w namiocie pełnym ludzi, w którym siłą rzeczy robiło się przez to coraz cieplej, jej okulary zupełnie zaparowały, ukrywając za mleczną ścianką niebieskie oczy. Dopiero kiedy zdjęła szkiełka w cienkich oprawkach mogła tak naprawdę przeczytać treść zagadki i spojrzeć na otrzymane pomoce, które najwyraźniej miały wskazywać, gdzie powinni się udać. Zerknęła na swój numer. Bardzo ładna, zgrabna szósteczka. Co więcej, kolejna taką plakietkę miała osoba stojąca równie z boku co sama Marcella. - Sir! Niezwykle miło mi będzie Tobą współpracować. - W błękitnych oczach zabłyszczała swego rodzaju uciecha. Cieszyła się, bo właściwie ostatnio nie miała ochoty na długie rozmowy, a w tym towarzystwie to raczej nie groziło. W dodatku szanse na wygraną niesamowicie wzrastały. Dwa analityczne umysły to nie jeden. - Zna pan dobrze Dolinę? - spytała. Ona wprawdzie kilkakrotnie już była w tym miejscu, jednak nie mogłaby powiedzieć, że znała każdy kąt jak własną kieszeń. Musiała raczej korzystać z mapy, dlatego cieszyła się, że mężczyzna mówił o najbliższej lokalizacji z taką pewnością siebie. Wyruszyła tuż za nim, nie chcąc odstawać tempem. Czuła, że ta rywalizacja będzie naprawdę ciekawą odskocznią od najbliższego życia, chociaż Kieran mógł być niezwykle niepewny tej współpracy, zwłaszcza, gdy Marcella ponownie kichnęła w rękaw.

| zt


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216

Strona 7 z 17 Previous  1 ... 6, 7, 8 ... 12 ... 17  Next

Trakt kolejowy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach