Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Pracownia
AutorWiadomość
Pracownia [odnośnik]25.06.17 15:38
First topic message reminder :

Pracownia

Niezbyt duży pokój, zatopiony w czerni i aromacie esencji wydobywających się z miażdżonych ziół. Północna ściana zajęta jest przez wysoki regał z półkami, na którym poustawiane są słoje z ingrediencjami, zarówno roślinne, jak i zwierzęce - skrupulatnie, alfabetycznie. Przyłączony jest do niej drewniany blat, gdzie Eir zajmuje się warzeniem eliksirów. Przy zachodniej ścianie znajduje się stary, podniszczony sekretarzyk - królestwo Cadana. Jedyne okno, przez które mogłoby wpadać światło, przesłonięte jest do połowy ciemną, ciężką kotarą.
Na gabinet nałożone jest zaklęcie Muffliato.


[bylobrzydkobedzieladnie]


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?



Ostatnio zmieniony przez Eir Goyle dnia 13.01.19 23:07, w całości zmieniany 1 raz
Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle

Re: Pracownia [odnośnik]11.11.17 16:33
Lekko różowawe zabarwienie zdradziło sukces. Cieszyła się, głównie dlatego, bo ingrediencje kupowała za cudze pieniądze, nie za swoje, i to tych, którzy tak wiele znaczyli dla Rycerzy Walpurgii. Dopiero budowała tam swoją reputację, sprawiała, że jej imię znaczyło coś więcej niż tylko opinię o Cadanie. Była elementem niezależnym od niego w kwestii alchemii i tego musiała się trzymać.
Zapełniła szklane fiolki eliksirem, uważając, by nie uronić ani kropli, i dokładnie je zakorkowała, dodatkowo, jak poprzednio, owijając papierem i mocną nitką. Tak zabezpieczone wysłała do Eir, korzystając z sowy dobrze znanej sąsiadki.

| zt


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 17:55
| 22 maja

Ten ciepły, burzowy wieczór - kolejny samotny i dłużący się irytująco - wieczór spędziła na Grimmauld Place, odwiedzając Eir. Lubiła tu wracać, nawet pomimo bolesnych wspomnień, zaplatających wnętrzności w supeł. To na progu tego domu stawała drżąca i przerażona, to w tej lodowato żeliwnej wannie zanurzała się pod taflą zabarwioną własną krwią, to tu płakała po raz ostatni. Ponura aura kamienicy zdawała się jednak rozmywać w obecności przyjaciółki, przy cieple miętowej herbaty i przyjemnym dla ucha tonie spokojnej opowieści złotowłosej. Leniwe, bezpieczne godziny, spędzone w towarzystwie Eir, zostały jednak przerwane przez Hjallmara, domagającego się uwagi ze strony matki. Goyle opuściła pracownię, by ułożyć syna do snu, a Deirdre jeszcze dłuższą chwilę nieśpiesznie przeglądała ciężki wolumin, o którym przed chwilą rozmawiały. W oczy rzuciła się jej nazwa najprostszego eliksiru a właściwie maści, wykorzystującej właściwości żywokostu. Pamiętała ją z rodzinnego domu, zawsze stanowiła część podręcznej, czarodziejskiej apteczki, leczyła zasinienia i drobne stłuczenia. Dlaczego by nie spróbować swoich sił w tym prostym zadaniu, umilając sobie oczekiwanie na powrót Eir? Nie lubiła marnować czasu ani siedzieć z założonymi rękami, chwytała się ostatnio nowych rzeczy, uczyła tych, które umknęły jej przez ciężkie miesiące Wenus, ponownie zachwycała się utraconymi zdolnościami. Dwukrotnie przeczytała cały opis maści z żywokostu - i postanowiła spróbować go uwarzyć.
To nie mogło być aż tak trudne - a nawet jeśli, przynajmniej dowie się o tym, że zdecydowanie nie powinna zbliżać się do kociołka. Zgrabnie wstała z krzesła, by podejść do drewnianych półek, na których równo posegregowano składniki. Mniejsze i większe słoje, fiolki, zbite z małych deseczek przegródki: Deirdre uważnie przejrzała wszystkie, odnajdując w końcu żywokost i resztę niezbędnych ingrediencji. Wyjęła je i rozłożyła na twardej desce, uprzednio zerkając na kredowe stronice woluminu. Zgodnie z instrukcją, oderwała fioletowe dzwoneczki żywokostu od rośliny, po czym zaczęła siekać zielone liście na drobne kawałki. Podobnie postąpiła z włosiem akromantuli, uprzednio ostrożnie oddzielając poszczególne kosmyki. Według wytycznych, mogło wzmocnić działanie uzdrawiającej maści, sprawiając, że lecznicze składniki lepiej wsiąkną w złe miejsce, łagodząc podrażnienia i pomagając lepiej pozbyć się niezdrowego koloru skóry. Po przygotowaniu ingrediencji należało zając się także kociołkiem: ogień płonął pod nim już od jakiegoś czasu, ingrediencje należało bowiem wrzucić do gotującej się cieczy. Deirdre ostrożnie zsunęła nożem z deski drobno posiekany żywokost oraz - po trzykrotnym zamieszaniu w prawo - dorzuciła fioletowe dzwoneczki, mające odbarwić miejsca stłuczeń. Po dokładnie pięciu minutach należało dosypać elementy serca a zaraz po nich pozostałe składniki: Tsagairt odmierzyła więc porcję rozdzielonego włosia akromantuli i dodała je do parującego kociołka, ponownie chwytając za chochlę, by w czasie mieszania równomiernie dosypać dwa pozostałe elementy roślinne i jeden pochodzenia zwierzęcego. Pokruszone stokrotki oraz goździki, mające działanie odkażające - i dopełniające włosie dzikiego kuguchara. Uprzednio poporcjowane przez Goyle, stanowiły łatwy dodatek do eliksiru: Deirdre wysypała je prosto ze szklanych słoiczków. Były to ingrediencje pospolite, łatwe do zdobycia, pasujące do prostej mikstury. Zamierzała mieszać miksturę aż do zgęstnienia, do zmiany konsystencji w pastę, zwartą i zarazem łatwą do rozsmarowania. Słowa zapisane w woluminie zaznaczały, że eliksir nie powinien mieć grudek, Deirdre dbała więc o to by rozmieszać go dokładnie. Wpatrywała się w jasnozieloną, bulgoczącą maź z mieszaniną niepewności i ciekawości. Ostatni raz zajmowała się eliksirami w szkole, przed prawie sześcioma laty - nie szło jej wtedy zbyt dobrze, ale z drugiej strony z tak banalną miksturą radziły sobie nawet zwykłe gospodynie domowe. Może powinna, oprócz obrony przed czarną magią, przyłożyć się także i do tej sztuki?


| maść żywokostowa, zużywam włosie akromantuli


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 37 +3
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +5
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 17:55
The member 'Deirdre Tsagairt' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 22
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 20:41
Zaglądała do środka kociołka nieco niepewnie. Spodziewała się sukcesu, eliksir należał przecież do tych niezwykle prostych, możliwych do przyrządzenia przez amatorów, lecz ostatnie anomalie oraz kaprysy magii - oraz wspomnienia wstydliwych porażek, jakie ponosiła siedząc w szkolnej ławie i oglądając nieco obrzydliwe ingrediencje pływające w pękatych słojach - nauczyły ją pokory. Zwłaszcza w dziedzinie, która od zawsze była dla niej problematyczna. Potężna, lecz niezrozumiała. Przydatna - i pozostająca poza zasięgiem. Deirdre ostrożnie przekartkowała strony dotyczące maści z żywokostu, skupiając się na właściwościach udanego eliksiru, jego konsystencji, zapachu. Po porównaniu z pastą, oblepiającą dno kociołka, wszystko wyglądało dobrze, odpowiednio do oczekiwań. Udało się. Tsagairt poczuła drobne ukłucie satysfakcji, trochę wstydliwej, nie powinno cieszyć ją coś tak błahego, zapewne świeżo opuszczający szkolne mury młodziak mógłby podołać podobnemu alchemicznemu wyzwaniu. Cóż, nie mogła być najlepsza we wszystkim, najważniejsze, że nie wysadziła pracowni Eir w powietrze - a i do tego mogłoby dojść przy wybitnym kociołkowym antytalencie. Tsagairt pewnie, używają specjalnej szpatułki, wyciągnęła z dna naczynia ciemnozieloną pastę o intensywnym, goździkowym aromacie, po czym zamknęła ją w jednej z pustych fiolek, które znalazła w szufladzie drewnianej komody. Nie schowała jednak maści z żywokostu do kieszeni, przynajmniej nie na razie - zamierzała pochwalić się swoim dokonaniem Eir: kto wie, może poprawi jej humor swoim niezwykłym triumfem nad alchemiczną materią. Na razie i tak musiała zaczekać na powrót gospodyni: musnęła więc palcem resztki eliksiru, wsmarowując je w blady cień zasinienia, które ciągle zdobiło jej nadgarstki. Z jednej strony nie chciała się go pozbywać, z drugiej blada skóra nie prezentowała się zbyt kusząco, skąpana w zieleniejących siniakach. Przygotowanie maści leczącej podobne drobnostki było więc dobrą decyzją. Deirdre obróciła w palcach matową fiolkę, przyglądając się jej pod światło - jak na pierwszy raz od kilku lat, nie poszło jej aż tak tragicznie.

| zt


there was an orchid as beautiful as the
seven deadly sins
Deirdre Mericourt
Zawód : Kochanica nestora, westalka Fantasmagorii
Wiek : 27
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
no way you'll see me crawl
like a shark I'll be ripping you apart and celebrate
with lots of champagne

OPCM : 37 +3
UROKI : 4
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +5
ZWINNOŚĆ : 21
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarownica
we still got the taste dancing on our tongues
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1037-deirdre-tsagairt https://www.morsmordre.net/t1043-moira#6174 https://www.morsmordre.net/t1045-panienka-lekkich-obyczajow-zaprasza#6178 https://www.morsmordre.net/f217-kent-wyspa-sheppey-biala-willa https://www.morsmordre.net/t4825-skrytka-bankowa-nr-301#103486 https://www.morsmordre.net/t1190-deirdre-tsagairt
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 23:11
| Czuwający strażnik; roś.: lawenda; zwierz.: krew reema, róg byka, ikra ramory, krew krokodyla

Kciukiem powoli gładziła przykryty materiałem szaty brzuch, który wciąż nabierał kształtów, zabierając jej przy tym kolejne przyjemności z codziennego życia wśród ścian Grimmauld Place. Wciąż się męczyła, ale w czerwcu głównym powodem jej złego samopoczucia były coraz mocniejsze kopnięcia rosnącego w niej życia. Zaciskała zęby, szukając sobie zajęcia, byleby tylko nie myśleć o bólu. Kruszyna noszona pod sercem musiała poczekać, bo to nie był jeszcze jej czas na nadejście na ten świat.
W któryś wolny dzień znalazła w końcu czas i siły, by wykonać zadanie, które zlecił jej Ramsey. Czuwający strażnik. Prosty, ale efektywny eliksir, pomyślała, gładką opuszką palca wędrując po rycinach w jej ulubionej książce traktującej o alchemii, skrywającej w sobie ogrom trafionych receptur.
W kociołku powoli gotował się już miodny wywar, więc Eir wzięła się za przygotowywanie składników. Pierwsza na powierzchni wywaru wylądowała skruszona lawenda – eliksir miał wchłonąć jej słodką, uspokajającą woń, która nadawała reszcie składników doskonałe tło dla skupienia i koncentracji. W moździerzu połączyła ze sobą róg byka z ikrą ramory, tworząc coś na wzór płynnego, szarego żelu, który po kilku minutach powolnego, niezbyt mocnego ugniatania nabrał barwy żywego srebra. Wylała tę maź do kociołka i dwa razy dotknęła jego wschodniej krawędzi różdżką z leszczyny, kątem oka wychwytując wygrawerowane w drewnie trzy kielichy. Pomyślała o Brunhild, o Karze. Westchnęła cicho.
Zamieszała ostrożnie w mieszaninie, delikatnie wciągając unoszący się zapach do nozdrzy. Daleko mu było do metalicznego, ale to była tylko kwestia dodania do eliksiru krwi.
Dodała więc ją – dokładnie cztery krople krwi reema, stanowiącej serce eliksiru, ale jednocześnie wykładnik miary innych składników; i dokładnie cztery krople krwi krokodyla. Koniec różdżki stuknął o kociołek dwa razy, między ścianami rozbrzmiał głęboki, metaliczny ton.


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 23:11
The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 34
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 23:38
| Antidotum na niepowszechne trucizny; zwierz.: bezoar, kolce jeżozwierza; roś.: czarna jagoda, nalewka z pięciornika kurze ziele, szałwia

Zadowolona z efektów, jakie dały jej starania, postanowiła jeszcze chwilę spędzić przy kociołku, dając porwać się sztuce alchemii, której już dawno oddała swoje życie. Wyczyściła kociołek za pomocą odrobiny magii, starając się, by wyprowadzone niewerbalne komendy były łagodne. Potem zabrała się za warzenie antidotum na niepowszechne, silniejsze toksyny, mając w pamięci potrzeby Cadana. Przygotowała wszystkie składniki, kiedy jeszcze wywar podstawowy dopiero zaczynał się rozgrzewać. Liście szałwii ususzone tkwiły w brązowym słoju, tuż obok czarnych jagód i buteleczki z nalewką z pięciornika kurze ziele. Dodała te składniki po kolei, w proporcji 4:4:2 (4 liście szałwii, 4 dorodne jagody, 2 łyżki nalewki). Zamieszała, stuknęła delikatnie w ściankę kociołka, zerknęła do środka. Jeszcze chwilę musiała poczekać, zanim nad mieszaniną zaczęła unosić się delikatnie różowawa para.
Bezoar wrzuciła w jednym kawałku, zamieszała trzy razy w lewo i pięć razy w prawo. Mgiełka zmieniła barwę kremową. Coraz bliżej. Garstka kolców jeżozwierza, których dotykała z rękawicami do dłoniach, wpadła z cichym pluskiem do wywaru. Delikatny stuk różdżką znów potoczył się między ścianami.


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 23:38
The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 55
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]26.12.17 23:47
Delikatnie srebrna mgiełka roztoczyła się przyjemną smugą nad kociołkiem, a Eir odetchnęła. Znów rozlała eliksir do kryształowych fiolek, dokładnie je zakorkowując. Uszczęśliwiona swoją pracą, wyczyściła kociołek i lekkim krokiem podążyła w kierunku pokoju Hjalla, zza którego dobiegały jego cichy głos zdradzający toczącą się na jego prywatnym morzu bitwę.


| zt


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]31.01.18 14:47
| czerwiec

Nie lubiła działać pod presją. Dobrze pracowało jej się w ciszy, w samotności, wśród znanych składników, poukładanych na półkach w podpisanych słojach, które miały swoje alfabetyczne miejsce wśród innych. Kolejne skrzypnięcie i szelest kartki spowodował u niej drgnięcie jasnych, niemal białych brwi. W kociołku bulgotało, aż miło, a unoszący się wokół zapach grzybów kondensował się gdzieś pod sufitem i opadał bezgłośnie, wdzierając się do nozdrzy. Robiła swoje – warzyła Trutkę, choć nie powinna, ale obietnica sowitej zapłaty wygrała z wyrzutami sumienia. Nie wygrała jednak z niepokojem kryjącym się pod skórą.
Odkaszlnął.
– Przestań – syknęła zniecierpliwiona, wyjmując grubą, długą pęsetą namoczone korzenie diabelskiego sidła, które pod wpływem mieszanki zastygającej, niemal całkowicie wyblakły. Delikatnie puknęła nim o brzeg naczynia, by resztka gładkiej, nieco gęstej cieczy spłynęła ze składnika do środka.
Spojrzał na nią przez ramię.
Miał skórzany płaszcz, którego pasek zwisał luźno ze szlufek już od momentu wejścia do mieszkania na Grimmauld Place. Rozchełstana na klatce piersiowej koszula oznaczała, że ten człowiek nie potrzebował zbyt wiele, żeby się zagrzać. Pewnie wystarczyło, że pomyślał o wyższej temperaturze i od razu wykluczał możliwość ubrania czegoś, co powstrzymałoby chłód przed wdzieraniem się pod skórę. Szybko owionęła jego sylwetkę wzrokiem i wróciła do swoich obowiązków. Odrywanie poszczególnych kręgów z kręgosłupa skorpeny i oczyszczanie ich z półprzezroczystej mazi było czynnością, przy której powinna się skupić. Jeden niewłaściwy ruch i kręg nadawał się tylko do wyrzucenia.
– Skup się na tym, co robisz, a nie na moim oddechu, złotko – wymruczał przyjemnym barytonem, wracając do przeglądania jeden z ksiąg o sztuce alchemii, które trzymała na regale nad blatem, przy którym zazwyczaj pracował Cadan. Znali się. I nie za bardzo lubili. Ale Diagar znał umiejętności Eir i doskonale również wiedział, że jeśli Cadana nie było obok, nie miała jak się bronić. Był maj, nikt niemądry, a zwłaszcza kobiety w ciąży, które musiały za wszelką cenę zapewnić bezpieczeństwo swoim dzieciom, nie używały magii. W szczególności tej najczarniejszej. Zresztą, miał na nią haka. – Bo chyba to ci jedynie przeszkadza, prawda?
Nie odezwała się, mieszając powoli w miksturze, kontrolując jej zabarwienia z każdym wrzuconym do kociołka kręgiem skorpeny. Odczekała krótką chwilę i dodała trzy miarki sproszkowanych kłów węża. Mikstura zabarwiła się na ciemny granat. Wywar musiał złapać odpowiedni odczyn, nim zdecyduje się dodać do tego suszone pająki. Chwyciła za nóż, przez chwilę obracając go w palcach.
Wspomnienie tamtego wieczoru wciąż w niej żyło, chociaż teraz, po tych kilku latach, zdawało się powoli gasnąć, blaknąć pod wpływem cieknącego przez palce czasu. Była zbyt młoda, by rozumieć, że Nokturn to nie miejsce dla takich, jak ona, Cadan nie ostrzegał, a jeśli już, to jego półsłówka bardziej zachęcały, niż obrzydzały wizyty na tym zakazanym gruncie. To nie było jej pierwsze zamówienie w karierze, ale pierwsze na ulicy Śmiertelnego Nokturnu i dopiero uczyła się, jak należy stawiać kroki, by nie zostać schwytanym i zasztyletowanym gdzieś w ciemnym zaułku; komu patrzeć w oczy, a komu nie; jak trzymać różdżkę, by wyjęcie jej zajmowało mniej niż mrugnięcie oka i stanowiło okazanie odwagi, a nie cwaniactwa. Nic dziwnego, że została wtedy zaatakowana przez jednego z oprychów – była nieostrożna i zbyt pewna siebie z uwagi na dopiero co zawarte małżeństwo z cenionym w tym środowisku nazwiskiem. Chciał ją okraść, nie tylko z sakiewki, ale również z wartościowych składników, które dostała jako zapłatę za dobrze wykonaną pracę. Zaklęcie niewybaczalne przecięło powietrze, zostawiając napastnika stękającego i jęczącego z niewyobrażalnego bólu. Miała wtedy więcej szczęścia niż rozumu, przyznawała to za każdym razem. Diagar wykorzystał swoją przewagę, jaką dawał mu ratunek damy w opresji, na swój własny użytek – powiedział, że kiedyś ją odnajdzie, a ona zrobi to, o co ją poprosi. Zrobił tak raz, potem zaczynał jej coraz więcej płacić. Nie rozumiała tego, chociaż coś biło w niej na alarm. Wyraźnie poczuła niebezpieczeństwo, kiedy Diagar odnalazł jej dom. Złożył jej jedną wizytę, potem drugą i trzecią. Raz próbowała mu odmówić.
Zagroził jej śmiercią. Cadan miał się o tym nigdy nie dowiedzieć.
Znów odchrząknął. Działał jej na nerwy, ale była spętana własnymi ograniczeniami. Zajęła się jednak dalej swoją pracą, świadoma, że jeśli coś pójdzie nie tak, słono za to zapłaci. Zamieszała ostrożnie drewnianą łyżką, zerkając do kociołka, w którym wywar koloru ciemnego, wpadającego w czerń granatu bulgotał od dłuższego czasu. Trzy ususzone pająki wrzuciła pojedynczo, po każdym z nich stukając leszczynową różdżką o brzeg kociołka. Mikstura najpierw stała się jaskrawo różowa, potem wpadła w odcień lawendy, by na koniec zabłysnąć purpurą. Pora nie była zbyt odpowiednia, Trutka nigdy nie wychodziła silna, jeśli za chmurami świeciło słońce, w dodatku wciąż na ziemi leżał śnieg. Wszystko nie tak. Podeszła do niewielkiego okienka i zasłoniła je, odgradzając niewielką pracownię od jakichkolwiek naturalnych, ciepłych promieni energii. Krzemieniem rozpaliła płomyk na długim, drewnianym kadzidełku i przytknęła jego koniec do białych, przyprószonych siarką knotów świec. Potem zabrała się za dokładne krojenie w drobne plasterki korzenia diabelskiego sidła i dwóch muchomorów, by za chwilę razem wrzucić je do wywaru. W pracowni zaczął unosić się delikatnie drażniący, choć wciąż nietrujący zapach grzybów i całej mieszanki, jaka gotowała się w kociołku. Chwyciła za swoją szkarłatną chustę, by obwiązać nią nos i usta. Niby była świadoma nieszkodliwości mikstury na tym etapie, ale wolała dmuchać na zimne. Była ostrożna – zawsze i wszędzie. Inną historią jest, że nie zawsze ta ostrożność dawała pożądane skutki.
Kiedy eliksir dojrzewał, Eir zabrała się za przygotowywanie ingrediencji do kolejnego.
Zauważyła już wcześniej pewną zależność, którą doskonale rozumiała. Prócz trucizny, zawsze zamawiali antidotum. Jeśli ofiara nie zdradzi wymaganych informacji, można jej podać jad i patrzeć, jak w męczarniach przysięga posłuszeństwo, byleby podano tylko potrzebną odtrutkę. Znany sposób na osiągnięcie celu. To nic, że antidotum podstawowe nie zniweluje działania Trutki, a tylko chwilowo zatrzyma jej rozprzestrzenianie się po organizmie. O to właśnie chodziło.
Ścisnęła bezoar pod ostrzem noża, krusząc go na desce na mniejsze drobiny. Twarda skorupka pękła pod naporem siły, zalewając pokój mdłym zapachem niedoprawionego, pieczonego mięsa. Zawsze ten zapach właśnie tak jej się kojarzył. Doskonale wiedziała, w którym momencie do blatu podszedł Diagar. Na szczęście nie zapytał o czas. Jego zasadniczą zaletą była cierpliwość. Uchwyciła z półek słoiczki z płynnymi ingrediencjami – śluzem gumochłona, sokiem z jagód oraz z kory lipy – a potem słoiczek z kwiatami trzepotki. Przyglądał się jej uważnie, gdy odkładała wszystko na bok i wlewała gorącą jeszcze Trutkę do szklanych fiolek. Odstawiła je na bok.
– Nie wiem, jak się dawkuje Trutkę – odparła zgodnie z prawdą. – Ale domyślam się, że to dla ciebie nie ma najmniejszego znaczenia.
Kiwnął głową.
– Posłużę się metodą prób i błędów – odparł niskim, nieco znudzonym głosem. Oczywiście, że nie widziało mu się czekanie na efekty, ale nie miał innego wyjścia, skoro chciał dostać gotowe mikstury od razu po ich uwarzeniu.
– Zdążą ostygnąć, zanim je podasz – odpowiedziała tylko, zabierając się za czyszczenie kociołka, by znów mógł zostać użyty.
Tym razem celem było antidotum podstawowe. Zasadniczo proste i szybkie do uwarzenia z uwagi na zapotrzebowanie. Do ziołowego bulionu od razu wrzuciła zgnieciony bezoar, zaraz po nim sok z jagód i kory lipy. Dwa stuknięcia różdżką w górny brzeg kociołka zmusiły wywar do zmiany barwy z przezroczystej na delikatnie różowawą. Zamieszała ostrożnie.
– Nie oczyścisz nią ciała z bardziej skomplikowanych trucizn. Nie zadziała na Agonię, na czerńca, czy na wywar skorpenowy – wytłumaczyła mu spokojnie, próbując zapomnieć o tym, że jeden niewłaściwy ruch mógł kosztować ją życie. Albo życie któregoś z jej dzieci. Zerknęła na niego przez ramię. Nie odezwał się, ale słuchał.
Dodała trzy łyżeczki śluzu z gumochłona, na koniec rzucając na powierzchnię wywaru żółtawe płatki trzepotki – nie minęła nawet chwila, kiedy drobiny odbarwiły się, a cała mikstura wchłonęła ich barwę. Odetchnęła z ulgą. Przelanie antidotum do fiolek trwało kilka chwil. Przekazała je Diagarowi, a on położył na stole sakiewkę z galeonami.
– Interesy z tobą to czysta przyjemność, Goyle – na jego ustach zalśnił paskudny uśmiech szelmy.
– Weź to i idź już. Wystarczająco dużo czasu tu straciłeś.
Ociągał się, rozglądając się po korytarzu i salonie, w którym spał mały Hjall, ale wyszedł w końcu zostawiając dom w ciszy. Nie zabrał ze sobą drażniącego zapachu grzybowej mieszanki Trutki.
Czuła ją do końca następnego dnia.

| zt


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]17.05.18 21:11
| 28 czerwca
Eliksir odtworzenia: 3 roś.: aloes, krwawnik kichawiec, kwiaty dyptamu;  2 zwierz.: popiół feniksa, gąsienice

Oddech. Stabilizowała tętno i pracę serca, oddychając. Kiedy napełniała płuca powietrzem pachnącym ziołami, życiodajny organ zatrzymywał się na, zagłuszał w jej piersi; gdy wydychała go z płuc, nagle dudnił niczym wojenne bębny. Dookoła niej była cisza i względny spokój – Hjall spał, ukołysany snem pozbawionym alchemicznych oparów, Cadan chyba też, choć tego nie mogła być do końca pewna. Odcięła się od nich, całkiem oddając się swojej sztuce. Po raz drugi w tak krótkim czasie warzyła eliksir odtworzenia, ale o ile w tamtym przypadku chodziło o znajomego lorda, o tyle teraz sprawa dotyczyła jej męża. Jego zmasakrowana twarz wciąż jawiła się pod jej powiekami niczym jeden z jej rysunków wypełnionych ciemną materią węgla.
Wzięła ostatni wdech i wrzuciła do moździerza popiół feniksa, łącząc go od razu ze świeżo wyciśniętym sokiem z aloesu, żeby razem stworzyły zbitą, mazistą strukturę. Tuż obok niej grzał się już wywar rośliny w kociołku, czekający tylko na to, aż doda do niego odpowiednią mieszankę składników i połączy wszystko w jedną całość. Wyjrzała za okno, zawiązując na szyi fartuch ochronny, poplamiony i naznaczony zapachami, którymi nie zdołała sprać; na czarnym niebie zalśniły już pierwsze gwiazdy, łącząc się w gwiazdozbiory, których poszukiwała. Miały wzmocnić nie tylko ją samą, ale także i sam eliksir.
Poczekała, aż wywar nabierze odpowiedniej temperatury, po czym wrzuciła do niego kilka gałązek krwawnika kichawca, stukając trzykrotnie końcem różdżki w rozgrzaną ściankę kociołka. Zabulgotało wyraźnie. Odczekała kilka chwil, po czym wrzuciła pięć kwiatów dyptamu razem z włosem Cadana. Teraz miała sporo czasu na to, żeby zająć się dżdżownicami. Odsączyła je z płynu konserwującego i rozcięła wszystkie trzy wzdłuż ich ciała, oczyszczając nożykiem z wnętrzności. Potrzebowała tylko ich skóry. Również wylądowały w miksturze, oddając jej wszystkie wartości, na których jej zależało.
Po godzinie gotowania wyjęła wcześniejsze ingrediencje (włos zdołał się rozpuścić) i zaczęła ostrożnie dolewać wyciąg z popiołu feniksa i aloesu, który uzyskała, oddzielając w moździerzu stałe elementy miąższu aloesowego od wartościowego płynu. Zamieszała ostrożnie, koniecznie w prawo, obserwując, jak szarawa ciecz zamienia się w żółtawą, półgęstą. Uchwyciła w dłoń fiolkę z pobraną od Cadana krwią. Jasne, cienkie brwi drgnęły w skupieniu. Kolejny wdech wypełnił jej płuca powietrzem pachnącym nocą.
Jedna kropla. W kociołku zawrzało. Druga kropla. W żółci pojawiły się pierwsze bezbarwne plamy. Trzecia kropla. Bąble stały się grube, pękały, rozbryzgując wokół siebie smugi eliksiru. Czwarta kropla, a zaraz po niej piąta.


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?



Ostatnio zmieniony przez Eir Goyle dnia 17.05.18 21:13, w całości zmieniany 1 raz
Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]17.05.18 21:11
The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 44
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]06.06.18 21:22
| Eliksir brzemienności: 3 roś.: piołun, lawenda, kora lipy; 2 zw.: włos jednorożca, krew memortka; + sok z buraków

Gotujące się w garnku buraki wydzielały przyjemny, choć nieco ostry zapach, zalewały nim nie tylko pracownię, ale również i resztę domu. Nie była sama. Cadan przechadzał się po salonie, od czasu do czasu siadając na lekko skrzypiącej kanapie i zajmując czymś ręce. Nie grała żadna muzyka, Hjall spał, jego zabawki razem z nim. Tę chwilę spokoju postanowiła wykorzystać na zagłębienie się w swoim królestwie.
Miarką wlała wody do kociołka i podpaliła pod nim niewielki knot zanurzony w purpurowym roztworze czystego denaturatu. Magia wciąż była niestabilna, a używanie jej w stanie Eir było z miesiąca na miesiąc coraz bardziej niebezpieczne, dlatego wolała unikać tego tak długo, jak tylko mogła. Na pierwszy ogień poszły liście lawendy i pokruszona kora lipy. Zamieszała kilkukrotnie i odłożyła łyżkę na bok, żeby zająć się dalszymi składnikami. Do niewielkiego słoiczka ze świeżą krwią memortka (nabytą dzisiejszego ranka) dolała nieco gorącego jeszcze buraczanego soku – nagotowała go cały garnek, na pewno nie zabraknie. Szklaną bagietką połączyła obie ciecze, aż roztwór zgęstniał, puszczając od dna niewielkie bąble powietrza. Wygarnęła całość i ostrożnie dodała to do wywaru, powoli kręcąc łyżką tak, żeby zastygnięty bulion rozpuścił się w miksturze. Zerknęła do środka, upewniając się, że całość nabrała odrobinę śliwkowej barwy. Włos jednorożca wypuściła delikatnie nad warzącym się eliksirem i zostawiła go tak, nie sięgnęła nawet po łyżkę.
Oparła palce na szczycie nosa, przez chwilę próbując skupić swoje myśli na tym, ile powinna dodać kropli esencji piołunowej. Słabo jej się liczyło proporcje w takim stanie, więc postanowiła pójść za instynktem.
Odkręciła buteleczkę i przechyliła ją nad kociołkiem, pozwalając, by z szyjki spłynęły trzy krople płynu.


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle
Re: Pracownia [odnośnik]06.06.18 21:22
The member 'Eir Goyle' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 40
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pracownia - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pracownia [odnośnik]06.06.18 21:34
| Eliksir brzemienności: 3 roś.: piołun, lawenda, kora lipy; 2 zw.: włos jednorożca, krew memortka; + sok z buraków

Rozrzedził się za bardzo, a zamiast buraczkowej woni pojawił się obcy akcent zgniłego mięsa. Wywróciła tylko oczami, wygarniając wszystko z kociołka i od razu go czyszcząc. Zaczęła więc jeszcze raz, zmieniając odrobinę proporcje dodawanych składników.
Do gotującej się wody wrzuciła pokruszoną korę lipy i lawendę, tym razem jednak oskubując z gałązki drobne, aromatyczne listki i dodając je w ten sposób, cienką łodyżkę odrzucając. Krew memortka dolała tym razem samą - dokładnie cztery krople. Zamieszała łyżką cztery razy w prawo i odłożyła ją na bok. Włos jednorożca (ostatni, jaki jej pozostał) delikatnie opadł na powierzchnię wywaru, a kiedy całkiem się rozpuścił, dodała dwie krople piołunowej esencji. Zamieszała ostrożnie, dokładnie raz przez całą objętość kociołka, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, po czym połączyła cały eliksir z czterema łyżeczkami buraczanego soku. Serce zabiło jej nieco mocniej.


Powiedz ty mi, kości biała,
Kto cię więził w mrokach ciała,
Kto swój los na tobie wspierał,


Kiedy żył i jak umierał?

Eir Goyle
Zawód : trucicielka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zamężna
nierozumni
niestali
bez serca
bez litości
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Pracownia - Page 3 N9cjEVZ
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4853-eir-goyle https://www.morsmordre.net/t5088-do-eir https://www.morsmordre.net/t4873-eir#105642 https://www.morsmordre.net/f329-grimmauld-place-4-2 https://www.morsmordre.net/t4874-skrytka-bankowa-nr-1246#105646 https://www.morsmordre.net/t5386-eir-goyle

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Pracownia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach