Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
[SEN] Dziewczyna i smok
AutorWiadomość
[SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]25.06.17 19:07
Śniła.
Była tego dziwnie świadoma i już samo to powinno zwrócić jej uwagę; rozsunęła powieki, a jej oczom ukazał się doskonale znajomy widok. Strome wybrzeże Wyspy Wight skąpane było w świetle zachodzącego słońca, tańczącego beztrosko na falach, które rozbijały się o skały kilkanaście metrów niżej. Spojrzała w dół, sycąc się kojącym widokiem i starała się uregulować oddech, przyzwyczajając się do sytuacji, w jakiej się znalazła.
Kolejną przesłanką, jaka wskazywała na nierealność całej sytuacji były jej bose stopy; blada skóra kontrastowała na ciemnej ziemi, ale Marine nie czuła zimna. Choć w dzieciństwie miała problem z odróżnieniem prawdy od fikcji, tym razem była niemalże pewna, że śni. I nie zapowiadało się na to, że miał to być kolejny sen z serii tych, w których króluje na deskach opery, podbijając serca i dusze widowni. Tym razem w okolicy nie było nikogo i tylko wiatr szeleścił cicho, delikatnie łopocząc błękitną spódnicą panny Lestrange i jednocześnie mierzwiąc jej włosy.
Czy we śnie nie powinno wiać tak, aby cała twarz głównej bohaterki była majestatycznie odsłonięta, a wirujące w powietrzu kosmyki układały się jak po najlepszym zaklęciu? Najwidoczniej nie.
Morska piana wzywała ją do siebie coraz głośniej, gwałtowniej rozbijając się o skały. Trytony milczały, skryte w głębinach, a żadna ich pieśń nie niosła się po wodzie. W pobliżu nie widać było żadnej mewy, na horyzoncie nie majaczyły ptaki ani nawet statki, choć w rzeczywistości trasa ta była uczęszczana dość często.
Co się stanie, jeśli zrobię krok do przodu?
Marine zastanawiała się, czy poszybuje w dół, czy może magia Morfeusza sprawi, że utrzyma się w powietrzu mimo wszystko. Jak bardzo nierealny miał być ten sen? Wstrzymując na chwilę oddech, uniosła bosą stopę i ostrożnie wystawiła ją ponad skraj wybrzeża, pewnie utrzymując się na jednej nodze. Na kilka wyjątkowo długich sekund wszystko dookoła zamarło, a cisza dzwoniła jej w uszach; widok fal przestał nagle koić i skojarzył się z paszczami, które połknął ją, gdy tylko zderzy się z taflą wody.
Wypuściła powietrze i niemal jednocześnie dostawiła stopę na ziemię, cofając się o krok. Szum wiatru otoczył ją ponownie, tym razem przynosząc ze sobą coś jeszcze. Wiadomość. Nie miała pojęcia skąd wiedziała, by spojrzeć akurat w tę stronę, jednak jej wzrok zatrzymał się na wejściu do jaskini, znajdującej się kilka metrów niżej. Nie dostrzegła niczego, poza ciemnością, lecz nagle mocno zapragnęła ją zbadać.
Ruszyła przed siebie, jakby na pamięć podążając ścieżką w dół wybrzeża; w rzeczywistości droga do jaskini nie była aż tak prosta, lecz wyobraźnia zdawała się naginać wszelkie zasady. Bosonoga i z rozwianymi włosami wędrowała coraz szybciej i szybciej, by w końcu zmusić się do biegu. Nie zatrzymała się, dopóki nie znalazła się w środku i nagle nie otoczyły jej ciemności.
Cóż, nie do końca. Bo oto z tej ciemności spojrzały na nią dwa jasne ślepia, a Marine wstrzymała oddech.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]25.06.17 21:57
23 kwietnia
Sny miały to do siebie, że każdy odbierał je w inny sposób. Niektórzy posiadali wyjątkowo rzeczywiste nocne iluzje. Inni wiedzieli, że śnią i nic co się działo nie było prawdą. A co jeśli sny miały odbicie w rzeczywistości i na odwrót? Co wtedy można było brać za prawdę skoro wszystko łączyło się w jedną całość? Nie był to w końcu pierwszy takiego rodzaju sen, który mógł być równie dobrze wizją. Szczególnie że kręcił się dookoła ważnej dla niego sprawy. Najwidoczniej nie miała to być jedyna wątpliwość dotycząca realności tego przywidzenia czy może właśnie nocnej imaginacji. Wydawało mu się, że minęły całe godziny, gdy znajdował się w tym jednym miejscu. Czy już tutaj był, czy przyleciał? Gdy o tym myślał, przypomniał sobie wszystko. Pamiętał początek.
Nikt nie słyszał mocnego uderzenia po drugiej stronie wyspy, gdzie nie sięgały budynki mieszalne. Lokalni mieszkańcy tego małego skrawka lądu przymocowanego jakby do Anglii nie zapuszczali się tak daleko, chyba że na wyjątkowo długie spacery lub. Pod osłoną nocy mało co było widać, a szum fal, które działały usypiająco, zagłuszył przybycie niespodziewanego gościa. Dzięki temu nikt nie zaniepokoił się głośnym uderzeniem z ziemią, a także łoskotem zgniatania jednej z przybrzeżnych skał. Zupełnie jakby meteoryt spadł z niesamowitą prędkością na piasek jednej z dzikich plaż. Tylko nie był to martwy, kosmiczny głaz, którego nie trzeba było się lękać. Stworzenie zaryło swoim cielskiem tak paskudnie, że zostawiło za sobą długi ślad upadku, na drodze której dewastowało pomniejsze rośliny, nie wspominając o zniszczonych kamieniach. Wielki gad podniósł się wolno na grubych jak konary drzew nogach i chciał wzbić się ponownie prosto w rozgwieżdżone niebo, ale zasyczał. Czuł kłucie w boku, które nigdy nie powinno mieć miejsca. Gdy oddychał, jego boki unosiły się i opadały w miarowym tempie, chociaż wciąż odczuwał dyskomfort związany z jakąś wyraźną raną, której nie mógł dostrzec. Zlokalizował ją na prawym boku. Dostrzegał tam jedynie swoje łuski. Zdawał sobie sprawę, że długa lanca utkwiła pod nimi i z każdym ruchem mięśni przeciskała się jeszcze dalej. Bliżej serca, które biło o wiele szybciej niż powinno starając się jakoś dostarczyć energii jak i życia potworowi. Nie było jednak szans na wyciągnięcie ciała obcego, chociaż smok wyginał się i starał, by sięgnąć szczękami koniec. Drewno wbite było po samą rękojeść, zatapiając się w ciele. Skoro nie mógł uciec, musiał gdzieś się skryć i przeczekać noc. Podniósł łeb i zobaczył kilka metrów nad brzegiem sporą jamę, do której wczołgał się i ułożył, chociaż nie było to takie proste. Nawet jeśli był to jedynie sen, ból odczuwało się równie realnie, co w rzeczywistości. Wszystko byłoby dobrze. Mógłby tu zostać już do końca, byle tylko odpocząć, ale nie było mu to dane. Owiał ciepłym oddechem stojące przed nim dziecko, czekając na jego ruch. To była dziewczynka tak drobna i wychudzona, że wyglądała jak duch. A może właśnie nim była? Wyciągnął głowę w jej stronę, chcąc sprawdzić czy w jej żyłach płynęła naprawdę krew. Przez chwilę przyglądał się jej z nieufnością, aż powoli i delikatnie tknął ją w brzuch. Musiał uważać, żeby nie skrzywdzić drobnego dziecka. Trafił na ledwie zauważalny opór, co znaczyło, że nie była to senna jawa. Wyprostował się nieznacznie, rozszerzając nieco pysk, by w razie czego móc pozbyć się intruza. Na razie jednak jedynie stała, a on czekał.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]27.06.17 10:37
Instynkt przetrwania zwodził ją nawet we śnie, a zamiast czym prędzej uciekać jak najdalej od jaskini, wciąż tkwiła pogrążona w jej ciemnościach i ani myślała się ruszyć. Wypuściła wreszcie powietrze, nie cofając się nawet o krok, stojąc dumnie wyprostowana przed wyłaniającym się z mroku stworzeniem. Czy powinna zacząć już odliczać sekundy do momentu, w którym otuli ją żar smoczego oddechu? Obudzi się, czy będzie śniła dalej? A może to wszystko jednak było prawdziwe?
Nigdy nie widziała smoka z tak bliskiej odległości. Choć w dzieciństwie dziadek zabierał ją do rezerwatów, a ona pielęgnowała swoją pasję sumiennie, te piękne gady było jej dane podziwiać tylko z daleka. Jako mała dziewczynka marzyła o przejażdżce na smoku, podziwianiu świata z perspektywy przestworzy i oswojeniu sobie jednego z gadów, lecz z biegiem lat dojrzała do świadomości, że ujarzmienie bestii wyrządzi jej tylko krzywdę. Kim byli ludzie, by odbierać wolność tym majestatycznym stworzeniom? Strach mieszał się z fascynacją za każdą szansą, jaką Marine miała na spotkanie zwierzęcia w rezerwacie, a jej dziecięce marzenie uległo przekształceniu – teraz pragnęła, by smoki powróciły na Wyspę Wight i żyły na niej jak za dawnych czasów.
Czy jej życzenie miało się spełnić? Co robił tutaj rosły przedstawiciel swojego gatunku? Mijały sekundy, a on wciąż jeszcze jej nie pożarł, nie przygniótł masywnym cielskiem, nie przewrócił jednym uderzeniem ogona. A może… był jej równie ciekawy, co ona jego?
Gdy wreszcie się poruszył, nie zamknęła oczu. Nie skuliła się w sobie i nie cofnęła; choć była przerażona i jednocześnie podekscytowana, za wszelką cenę chciała ukryć przed nim te słabości. Smok nie był hipogryfem i nie trzeba było mu się kłaniać, jednak Lestrange twierdziła, że stworzenia te potrafią doskonale wyczuwać ludzkie nastroje; dlatego bardzo powoli obróciła dłonie ukazując gadowi, że nic w nich nie trzyma, przychodzi w pokoju i nie stwarza dla niego zagrożenia. Dotknął jej brzucha i wycofał się, co uznała za dobry omen, a przynajmniej do momentu, w którym nie otworzył pyska.
Instynktownie cofnęła się o krok, nie spuszczając zwierzęcia z oczu; w okalających ich ciemnościach nie widziała całej jego sylwetki, lecz po rozmiarach głowy mogła przypuszczać, że reszta jest równie imponująca. Nie potrafiła stwierdzić, z jakim konkretnie okazem ma do czynienia, lecz było to w tej chwili najmniej ważne. Pragnęła jedynie także go dotknąć i przekonać się, czy nie jest snem; poczuć fakturę jego grubej skóry i łusek.
- Pozwól mi – zanim zorientowała się, że stworzenie może wcale jej nie rozumieć, zaczęła powoli sięgać do kieszeni spódnicy, bo gdzieś w zagłębieniach materiału znajdowała się jej różdżka.
Żaden jej ruch nie był gwałtowny, drugą dłoń trzymała wyciągniętą w pokojowym geście i starała się utrzymywać ze zwierzęciem kontakt wzrokowy. A może powinna pokornie pochylić głowę? Na tę decyzję było już za późno, bo Lestrange wreszcie dobyła różdżki i niewerbalny Lumos zajaśniał na jej czubku, oświetlając także sporą część jaskini. I kiedy wreszcie mogła dostrzec smoka w pełnej okazałości, na jej twarzy widać już było tylko zachwyt. Zrobiła spokojny krok w jego stronę, obserwując, czy pozwoli jej podejść bliżej. Cierpliwość była drogą do sukcesu lub szybkiej śmierci w płomieniach.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]27.06.17 16:57
Powinna uciec. Powinna odwrócić się i czym prędzej zniknąć z pola widzenia, gdzie smok by jej nie dostrzegł. Nie wiedziała, że był ranny i nie był tak szybki jak normalnie, ale wciąż mógł dosięgnąć ją pyskiem, by zgruchotać jej delikatne kości niczym suche patyki pod lekkim naporem siły. Żadna z żyjących istot nie stałaby tak pewnie przed największym drapieżnikiem na świecie i nie odczuwała strachu. Chyba że była niedomagająca psychicznie. Czy i to dziecko takie było? Stojące i drżące od chłodnego powiewu od strony morza i zimnej wilgoci wyłaniającej się z jamy przed sobą? Stworzenie nie mogło być tego pewne, jednak wiele na to wskazywało. Gad słyszał jednak jak jej małe serce tłukło się w piersi, gdy patrzyła na to jak wyłania się z mroków, a w nędznej łunie księżyca widać było delikatny zarys jego sylwetki. Nawet we śnie ludzie nie posiadali tak dobrego wzroku jak magiczne stworzenia. Ludzie byli słabi, krusi. Pozbawieni twardej, opancerzonej skóry, a jedynie przywdziewali podobne, by się chronić się przed ciosami. Nie czuł, że te małe pionki odbierały mu wolność. Przecież znał je doskonale - tak pewne siebie, panujące nad całym stworzeniem, a jednak niszczące swój rodzaj od środka. Zgnilizna pośród ludzkości była jak fale - jedna napędzała drugą. Stąd też zło panoszyło się po świecie z taką prostotą. Nie trzeba było być niesamowitym obserwatorem, by wiedzieć, że do tego by się mu poddać wystarczyło jedno małe pchnięcie. Może właśnie dlatego tak nie chciał między nimi przebywać? W tym świecie wszystko było prostsze, ale gdy przychodziło do samych ludzi... To było niesamowicie skomplikowane.
Tak samo jak postać przed nim. Nawet gdy wychylił się w jej stronę, nie drgnęła. Stała tam dalej, wpatrując się w niego szeroko otwartymi oczami jakby ją zmroziło. Mogła się jednak poruszyć, ale nie odwróciła się, a zamiast tego ukazała dłonie zupełnie jakby zamierzała szukać pokoju i potwierdzenia, że nad wszystkim czuwa i nie chce krzywdy. Nie bez powodu jednak smoki nie ufały ludziom. A przynajmniej większości. Zdarzały się wybitne jednostki, którym pozwalały do siebie podchodzić, ale było to tak rzadko... Czemu to dziecko sądziło, że jest inne i warte pozostawienia go przy życiu?Potrząsnął głową, gdy sięgnęła do kieszeni, a zaraz potem najeżył się, pozwalając, by we wnętrzu zamruczał ryk. Nie chciał tu magii. Chciał spokoju i pozwolenia mu spędzić tu paru godzin, by mógł odpocząć. Nie chciał tu też ludzi. Czy nawet we śnie musiano mu niszczyć nadzieje? Obserwował ją uważnie w każdej chwili zdolny do zakończenia jej pobytu w jaskini jak i na świecie. Jeśli tylko jej zachowanie mu się nie spodoba... W tym samym momencie coś zajaśniało zaraz przed jego oczami i odchylił się gwałtownie, rycząc przez chwilę i próbując walczyć z oślepieniem. Wielka paszcza otwierała się i zamykała, aż w końcu smok znieruchomiał, starając uspokoić oddech. Jego boki unosiły się i opadały, a on był nie tylko na chwilę oślepiony, ale również i czuł rosnący ból po lewej stronie. Gdy znów przejrzał, odnalazł spojrzeniem człowieka i mruknął, zagradzając jej drogę wielką łapą. Nie zamierzał jej do siebie dopuszczać po tej chwili dezorientacji. Nikomu by nie pozwolił. Gdyby ufał każdemu człowiekowi, którego by spotkał, miałby więcej wbitych pod żebra broni. Powinien pozwolić jej spłonąć?



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]07.07.17 16:13
Naiwna, głupiutka Marine. Jeśli pewność siebie miałaby ją kiedykolwiek zgubić, to dlaczego by nie teraz? Co ją podkusiło, by w towarzystwie smoka wyciągać przed siebie różdżkę? Co chciała udowodnić samej sobie, tkwiąc w miejscu przed stworzeniem i ukazując mu, że przychodzi w pokoju? Tak, powinien pozwolić jej spłonąć, być może w następnym śnie zachowałaby się lepiej, a jej czyny nie przywodziłyby na myśl zachowania małej dziewczynki, która nasłuchała się bajek i tak uwierzyła w samą siebie, że nie bała się konfrontacji ze smokiem. W dawnych czasach czarownice płonęły na stosach, a dzięki magii płomienie jedynie wesoło je muskały; to była łaskotka w porównaniu z tym, co mógł zaserwować jej tutaj smoczy ogień.
Gdy uciekł od światła, poruszając ogromną paszczą, Lestrange natychmiast opuściła różdżkę, jednocześnie uświadamiając sobie własną głupotę. Czy będzie miała jeszcze czas na żal za ten grzech, czy też może jej kości już niedługo posłużą smokowi za wykałaczki?
Zrobiła krok do tyłu i natrafiła na kamień; nie reagując w porę, wylądowała pupą na twardym podłożu jaskini, lekko amortyzując upadek jedną ręką. Ból rozszedł się po całym jej ciele, a mina dziewczyny musiała go odzwierciedlać. Czy powinna już rozpocząć odliczanie ku ostateczności? Nawet gdyby chciała, nie mogła się teraz podnieść; była zbyt zaaferowana smokiem, zbyt obolała na gwałtowne ruchy i wycofywanie się rakiem z jaskini. Znajdowała się tylko i wyłącznie na łasce stworzenia, które znajdowało się tuż przed nią.
Oczywiście, że była tu niepożądanym gościem, a mimo wszystko coś wewnątrz niej wciąż chciało tu pozostać. Czy była to odwaga, czy kompletna głupota? Szaleństwo Lestrange’ów postanowiło objawić się chyba tu i teraz, w nadbrzeżnej jaskini i w obliczu stworzenia, które mogłoby ją pozbawić życia jednym ruchem.
Ale skoro jeszcze tego nie zrobiło, co więcej miała do stracenia? Przecież za podjęcie ryzyka zapłaci jedynie ewentualnie i tylko nierealną cenę.
- Boli cię – jej schrypnięty głos odbił się w jaskini cichym echem; obtartą po upadku dłonią wskazała w stronę boku stworzenia, zauważając wcześniej utkwioną tam lancę.
Zrozumiała już czemu się ukrywał, czemu nie życzył sobie towarzystwa, a droga zastawiona potężną łapą dała jej do zrozumienia, że smok nie życzy sobie jakiegokolwiek kontaktu. Chciała mu pomóc, lecz nie wiedziała, jak ma to zrobić. Nawet przez chwilę nie rozważała użycia magii, wiedząc doskonale, że kolejne uniesienie różdżki mogłoby się dla niej skończyć fatalnie. Czy miałaby tyle siły, by wyciągnąć lancę? We śnie wszystko było możliwe…
Poza kredytem zaufania od smoka.
- Chciałabym być taka, jak ty – oznajmiła powoli, ponownie przesuwając ciekawskim spojrzeniem po sylwetce stworzenia – Ale nie jestem. Dlatego masz przewagę i możesz ze mną zrobić, co chcesz. Ufam Ci, że mnie nie skrzywdzisz, bo ja nie zamierzam robić żadnej krzywdy tobie.
Oczywiście, że nie nastawiała się na żadną odpowiedź, ale skoro jeszcze nie zrobił jej krzywdy, Marine była przekonana, że zwierzę ją rozumie. Stawiając wszystko na jedną kartę powoli podniosła się na nogi i ponownie stanęła nad smokiem.
- Pozwól sobie pomóc.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 13:08
Sen czy prawda... Nieważne. Ból był tak samo realny w obu tych płaszczyznach ludzkiego istnienia. Tkwił w umyśle, dlatego tak ciężko było rozpoznać, w której z nich się znajdowało. Dla smoka mogłaby to być senna jawa podobnie zresztą jak rzeczywistość. W obu czuł przesuwającą się broń w boku i kłucie, którego uczucia ulgi nie dało się zainicjować. Nie było dla niego różnicy, gdzie się znajdował, bo to i to było niesamowicie realne. Miał tu zdechnąć i pozwolić, by wzrastająca gorączka narastała z każdą godziną, aż w końcu padnie z wyczerpania, nie mogąc dojść nawet do wody i zanurzyć się w jej chłodzie, by osłodzić sobie śmierć? Możliwe że taki los go czekał, ale nie bał się. I tak żył już wystarczająco długo, by dostrzec absurd ludzkiego życia. Tego jak niszczyli swój świat, wciąż pragnąc więcej i nie zamierzając nigdy przestawać. Możliwe że właśnie wyczekiwał tego końca. Opuszczenia ziemi i nie wracania już do tego zniszczonego miejsca. Kiedyś było inaczej, ale wciąż nachodziły nowe, niezrozumiałe dla niego zmiany. Dlaczego nie mogło być normalnie? Naturalnie? Chyba zresztą nadszedł jego czas, żeby sobie odpuścić i zasnąć. Na zawsze.
Na razie jednak nie dane było mu odejść w spokoju, gdy miał przed sobą ją. To dziecko. Przestraszoną dziewczynkę, która jednak wciąż tu trwała być może z ciekawości, a może jak on szukała końca. Śmierci, a on miał być jej najlepszym wyborem. Dopiero gdy znowu udało mu się przywyknąć do słabego światła, zobaczył, że siedziała na ziemi najwyraźniej przerażona tym nagłym ruchem. I słusznie. Nie powinna była podchodzić do smoka i oczekiwać, że ten będzie spokojny przy każdym jej gwałtownym ruchu. Patrzył na nią wyraźnie niezadowolony i czujny, mając nadzieję, że to ją czegoś nauczyło. Dziecko... Nie był mordercą dzieci i jeśli tego od niego chciała to musiała się zawieść. Jednak gdyby nie zostawiła mu wyboru, pewnie zrobiłby to. Nie oznaczało to, że tego chciał. Chciał po prostu samotności. Gdy uniosła dłoń i ponownie się odezwała, nie poruszył się. Wiedział, że pokazywała jego ranę, ale nie zamierzał spuszczać z niej spojrzenia. Może był to jakiś podstęp? Zdawał sobie sprawę, że smok jako nie tylko magiczne stworzenie, ale również źródło ingrediencji był niezwykle cennym towarem. A on nie chciał skończyć jako rozczłonkowane kości, pazury i sproszkowane łuski. Dlatego nie zabrał łapy sprzed nosa dziewczyny. Rozumiał jej słowa, ale nie mógł odpowiedzieć. Nawet gdyby mógł, nie zrobiłby tego. I tak miał tu zdechnąć, jednak nie zamierzał oddawać się tak łatwo i szybko. A na pewno nie drobnej dziewczynce, która przypominała bardziej niematerialnego ducha niż kogokolwiek z krwi i kości. I ponownie się odezwała. Smok, gdyby potrafił mówić, powiedziałby, że jest głupia. Naiwna i pozbawiona życiowego doświadczenia. Nic w byciu takim jak on nie było wspaniałe. Musiał ciągle walczyć o przetrwanie, a gdy żył, widział tylko zniszczenie. A zaufanie... Już dawno zapomniał czym było to słowo. Jego pobratymcy nie żyli i został sam. Być może ostatni żyjący smok na ziemi. Nie poruszał się, ale gdy zaoferowała pomoc, zdał sobie sprawę, że i tak było mu wszystko jedno. I tak gdyby nawet wbiła mu lancę głębiej w serce, zdążyłby ją zgnieść na miazgę. Jedyne czego od niej wymagał to wyrzucenia różdżki. To teraz w nią się usilnie wpatrywał i czekał na podjęcie decyzji przez dziewczynę.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 20:06
Nigdy nie było jej dane doznać bólu fizycznego w tak wielkiej dawce, by zapamiętała to do dziś; potknięcia w tańcu już jej się nie zdarzały, nigdy nie przećwiczyła dłoni na tyle, by później nie móc operować nimi na klawiaturze fortepianu, a upadek z wierzchowca zaliczyła raz w życiu, na dodatek do wody. O wiele gorszy był dla niej ten rodzaj bólu, który przenikał do głębi, osiadając niepozornie na duszy, by później ukłuć w najmniej spodziewanym momencie. Odrzucenie ze strony ojca, wychowanie bez matki, walka z chorobą i świadomość tego, jak bardzo zawodzi wszystkich dookoła… choć w przeciwieństwie do swojego towarzysza z jaskini nie dostrzegała jeszcze wyraźnie absurdów życia, zdołała zasmakować jego goryczy. Ale czy były to wystarczające powody, by chcieć się z nim pożegnać?
Nie pragnęła śmierci, choć w tej chwili wyraźnie z nią igrała. Śmierć była za prosta, zbyt przewidywalna; w snach oznaczała ich rychły koniec, a w prawdziwym życiu ucieczkę od jego trudów. Marine Lestrange nie była tchórzem i nie ważne, jak nieodpowiedzialnie zachowywała się w tym momencie, pragnęła zasmakować czegoś zgoła innego, niż normalności. Popisywała się właśnie niezmierzoną głupotą i odwagą, ale przecież właśnie o to chodziło – odważni ludzie nie zabijali smoków, oni na nich szybowali.
Stworzenie nie spuszczało z niej czujnego wzroku, a dziewczyna była tym faktem niezwykle ukontentowana; nie przyjmowała do wiadomości, że zwierzę jest po prostu ostrożne. Pod skórą miała wrażenie, że jest jej równie ciekawe, co ona jego.
- Postaram się to wyciągnąć – zapowiedziała, mierząc siły na zamiary i spoglądając w ślepia znajdującego się przed nią smoka, wciąż zagradzającego drogę do swojego boku i znajdującej się w nim rany.
Odruchowo otrzepała się po podniesieniu z ziemi, jednocześnie zdając sobie sprawę z faktu, że wciąż trzymała różdżkę w dłoni. Jeśli chciała, by smok zaufał jej choć trochę, musiała ją odłożyć. I tak nie była na tyle silna, by powstrzymać go zaklęciami; nie posiadała także umiejętności magii leczniczej, musiała więc zdać się na własne dłonie i proste rozumowanie pielęgniarki – amatorki. Powoli więc postąpiła kilka kroków w bok, odkładając różdżkę na najbliższą skalną półkę. Magiczny płomień przytłumił się, lecz nie zgasł całkowicie, a Marine powróciła na swoje miejsce, wciąż dzielnie wytrzymując na sobie spojrzenie zwierzęcia.
Teraz albo nigdy.
Postępując najspokojniej, jak tylko potrafiła – a przecież ekscytacja niemal trawiła ją od środka – wykonała krok w stronę smoczej łapy, przyjmując pokorną postawę i wykonując ledwo zauważalny ukłon, podobny temu, który zarezerwowany był dla hipogryfów. Na chwilę ogarnęło ją zawstydzenie, a róż wstąpił na blade dotąd policzki; miała przeczucie, że się wygłupiła, ale przecież tak bardzo chciała, by smok jej zaufał. I żeby jej nie pożarł.
Serce niemalże wyrywało się jej z piersi, gdy ponownie wyciągała ku niemu dłoń, usilnie pilnując, by ta nie drżała ani trochę i tym samym nie zdradzała stanu, w jakim znajdowała się panna Lestrange. Milimetry dzieliły ją od smoczej skóry, a gdy wreszcie poczuła jej fakturę, wypuściła powietrze, nie zdając sobie sprawy z tego, że wcześniej znowu wstrzymywała oddech. Najdelikatniej jak umiała, pogładziła jego łapę; miała przecież do czynienia z majestatycznym smokiem, a nie maleńkim nieśmiałkiem i to ona z ich dwojga była zdecydowanie bardziej krucha, a mimo to na razie nie odważyłaby się na gwałtowniejszy ruch. Powoli chciała osiągnąć swój cel, jakim było sprawienie ulgi rannemu stworzeniu.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 20:45
Smok oddychał coraz szybciej, boki opadały mu rytmicznie jak miechy w kuźni, ogon miotał się w mroku jaskini od czasu do czasu, jakby chciał zaraz zerwać się do lotu gdzieś przed siebie, nie zważając na przeszkody. Czekał i obserwował z uwagą postać, która wydawała mu się i delikatna i z drugiej strony dziwnie silna. A może chora na umyśle? Skoro nie bała się smoka... On sam nie znalazł się tutaj przypadkiem, dając się zaprowadzić nie tylko intuicji, instynktowi, ale również i węchowi. Potrzebował schronienia, a zimno i charakterystyczna stęchlizna starych grot przywiodła go właśnie w to miejsce. Na odpoczynek. I później pojawiła się ona. Pomimo że mocna woń morskiej wody pochłaniała całą okolicę, wciąż dało się wyczuć tę charakterystyczną woń, która ciągnęła się jak cienka nić pomiędzy pętami innych należących do stworzeń zamieszkujących wyspę. Nie znał wcześniej tego zapachu, który należał do dziewczyny, której nie powinno tu być. Na świecie było ich wiele, ale każdy człowiek, każda istota posiadała swój własny, niepowtarzalny aromat. Delikatny, można by powiedzieć, że w pewnym sensie nawet orzeźwiający. Tak łatwo było oceniać pod tą postacią... Pojmowanie świata przez człowieka w niczym nie dorównywało odbieraniu bodźców przez magiczne stworzenie. Wpatrywał się w linię horyzontu daleko przed sobą, zupełnie jakby wyczekiwał na to, aż pojawi się ktoś na kogo czekał. Spiął się w jednej sekundzie, wyczuwając, że się poruszyła, ale zaraz rozluźnił mięśnie, widząc, że odkładała jedynie różdżkę. Spokojnie, bez gwałtownych ruchów, uważając na najmniejszy znak z jego strony. Nie ocaliłaby się, gdyby wpadł w gniew. Żadna magia nie rozdzieliłaby smoka i jego ofiary. Może i zdecydowałby się ją zaatakować, ale na razie nie dawała mu powodów do obaw. Pozwolił jej przejść obok, gdy sama patrzyła na niego z niemą fascynacją, a serce w klatce piersiowej biło jak oszalałe na widok wielkiego, czarnego stworzenia, które nawet nie starało się wyglądać przerażająco. Same rozmiary budziły respekt, a szacunek, który mu oddała, nie został niezauważony. Miał nadzieję, że nie zajmie to wieczności, bo sądząc po jej rozmiarach nie miała w sobie zbyt wiele siły. Chciał jednak się ukryć. Nie było łatwo wytropić latające stworzenie, chociażby nawet tak wielkie jak on, ale ten kto mu to zrobił na pewno nie zamierzał przestawać. Masywny smok nie mógł zapaść się pod ziemię, więc łowca na pewno nie sądził, że ten zwyczajnie spadł do morza. Był zdany na łaskę małej dziewczynki, która teraz trwała przy nim. Tak chorobliwie krucha... To było wręcz absurdalne, że jego los zależał od niej. Z każdym kolejnym krokiem, ludzkie serce biło coraz szybciej. Uciekając, stracił rachubę czasu mniej więcej w tym samym momencie, w którym nie czuł już boku. Dopiero gdy zdecydował się na odpoczynek w grocie, poczuł co się stało. Ciało w tym miejscu pulsowało, stara krew zakrzepła na łuskach, a ona wciąż wylewała się małym, ale wciąż żywym strumieniem. Dziwny posmak oznaczający krew w pysku stał się wyraźniejszy. Zaraz jednak odrętwienie ustąpiło potwornemu bólowi. Niekontrolowany ryk poniósł się po okolicy, potęgując na tafli wody, gdy tkwiąca w jego boku lanca zaczęła się ruszać. Skały zadrgały, a kilka kamieni oderwało się, by spaść na dół z charakterystycznym chrzęstem. Wiedział jednak że nie był to zdecydowanie koniec.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 22:12
W tym jednym momencie przestała się obawiać, ze zostanie pożarta lub spłonie żywcem w ciemnej jaskini; gdy smok pozwolił się dotknąć, spłynęła na nią taka ulga, jakby co najmniej odezwał się i obiecał jej nietykalność. Może rzeczywiście była chora na umyśle – choć dokumenty wystawione przez uzdrowiciela sugerowały coś innego – skoro jedna chwila wystarczyła, by Marine nabrała niemalże uświęconej pewności odnośnie tego, że ze strony wielkiego, czarnego smoka nie spotka jej teraz nic złego. Zaufała mu.
Gdyby trafił na kogokolwiek innego, nawet na członka jej rodziny… lord Lestrange mógłby niebawem poszczycić się przepiękną smoczą czaszką, trzymaną w lochach posiadłości, a lord Slughorn na pewno umiejętnie spieniężyłby otrzymane ingrediencje. Lecz Marine, spoglądając na stworzenie, nie widziała szansy materialnego zysku, nie przeliczała tego spotkania na złote galeony. Jawiła się przed nią szansa na przeżycie niesamowitej przygody, nawet jeśli faktycznie miałby to być jedynie sen; takiego spotkania nie wymyśliłaby na jawie. Smoki interesowały ją od dziecka i jedynym zyskiem była dla niej zaspokojona ciekawość i wszystkie zmysły pobudzone do maksimum. Przypływ adrenaliny tak wielki, jakiego jeszcze długo nie miała zaznać w rzeczywistości.
Pozwoliła sobie na nieco śmielszy gest, dokładniej badając fakturę smoczej skóry. Do jej głowy przebiła się bardzo dziwna myśl, ale przez moment Lestrange nie mogła się jej wyzbyć: Czy on czuje, że mam zimne dłonie?
Nie uważała wcale, że był na jej łasce; to ona była od niego zależna i w tym momencie całkowicie mu posłuszna. Czyż nie odłożyła różdżki? Dla każdej czarownicy wybór niemagicznej drogi nie był wcale powodem do dumy, lecz teraz nie mogłoby jej to obchodzić mniej. Liczyli się tylko oni, tkwiący w wilgotnej grocie, mierzący się spojrzeniami zupełnie tak, jakby nawiązywała się między nimi jakaś więź. Jednak czy tak właśnie nie było? Marine miała wrażenie, że jest z nim tu tak długo, a słońce zdążyło zatańczyć na nieboskłonie i ponownie zniknąć, ustępując miejsca księżycowi. Gdyby mogła, zostałaby w tej jaskini dopóki stworzenie nie dojdzie do siebie, chłonąc każdą sekundę jak najcenniejszy prezent od Morfeusza.
Jego ryk potraktowała jako znak; nie mogła już dłużej się ociągać i badać, czy aby na pewno powinna wyciągnąć lancę. Każdemu człowiekowi włos mógł zjeżyć się na głowie, lecz ona w tej chwili była już skupiona tylko na jednym. Mocno chwyciła za drewno i szybko przejechała po nim dłonią, upewniając się, że za łatwo się ono nie wyślizgnie. Drugą rękę położyła na skórze zwierzęcia, tuż przy wlocie rany. Wiedziała, że będzie go bolało, ale nie miała prawa zwlekać i przedłużać jego cierpienia oraz dyskomfortu. Zaparła się nogami o ziemię i zacisnęła mocno własne zęby, jakby miała zaraz współodczuwać to, co smok. A później z całej siły wyszarpnęła lancę, nie decydując się na żadne oznaki delikatności. Gdyby je zachowała, broń mogłaby pozostać w miejscu, a jej poruszenie wywołałoby kolejną falę bólu.
Mimo wszystko z lekkim zaskoczeniem przyjęła widok kompletnej lancy w swojej dłoni; zachwiała się na nogach, lecz próbując utrzymać równowagę wolała ponownie wylądować na ziemi, niż nie daj Morgano zranić już i tak skrzywdzonego smoka. Dumna ze swojego wyczynu opadła na kolana, w duchu prosząc o szybkie ukojenie bólu dla swojego towarzysza.



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 22:52
Grube łuski chroniły go nie tylko przed atakami, ale również temperaturą. Poczuciem wody, która kapała delikatnie na jego grzbiet ze sklepienia, które miał nad głową. Nie musiał tego czuć. Słyszał ją i wyczuwał odpowiedni zapach. Podobnie gdy delikatne dłonie dziewczęcia dotknęły jego boku. Łuski nie ugięły się pod praktycznie zerowym naciskiem, dlatego też nie wiedział, gdzie dokładnie wędrowała ręka człowieka. A przynajmniej nie wiedziałby, gdyby jej nie obserwował. Dostrzegał zmiany pojawiające się na jej twarzy. Była niczym otwarta księga, którą wystarczyło nauczyć się czytać. A on widział już niejedną osobę, niejedną reakcję, by nie wiedzieć, co oznaczały nawet najdrobniejsze elementy w zmianie mimiki. We śnie wszystko było możliwe i jednocześnie ograniczały śniącego bariery świata przedstawionego. Jak więc miał rozpoznać czy miał do czynienia z kimś realnym? Czy może była to również projekcja jego pogrążonego w gorączce umysłu? Nie miał pojęcia... Nie wiedział też, ile trwało wyczekiwanie na poczucie bólu, który miał nastąpić po uchwyceniu drewna przez dziewczynę. Nie trafiłby tutaj, gdyby nie konflikty. Nie wiedział czemu zaczął myśleć o tym wszystkim właśnie teraz. Na przykład niezależność, za którą zabijali się ci wszyscy malutczcy. Czy była niezależność od innych krajów? Niezależność pracy lub walki lub śmierci? Dlaczego ludzie walczyli przeciwko sobie w ten sposób? Całe życie słyszał o ludziach, którzy poświęcali czyjeś życie. Oni gadali cały czas. To był ich interes. Brzmieli wspaniale. Śmierć przed dyshonorem. Ziemia uświęcona krwią. Ci mężczyźni których widział, lecąc nad polem usłanym od trupów po horyzont, polegli w chwale. Oni nie umrą. Ich wspaniała śmierć nie miała w sobie nic pięknego. Byli zimnymi trupami, których truchła zżerały dzikie psy. Co w tym wspaniałego? Co miał powiedzieć ich trup?
I znów był tutaj. W jaskini. Z nią. Tylko tym razem jej obecność została oznajmiona falą bólu, którego nie dało się w żaden sposób pokonać. Poczuł jak mięśnie w dolnej części tułowia wstrzymywały oddech, ale nadal oddychał. Nie było żadnego powietrza, które mógłby zatrzymać. Jego płuca zasysały je gdzieś poza jego tułowiem. Wiedział teraz, że to musi być kłamstwo i był ciekaw. Nie mógł umrzeć dopóki wszystkiego nie zrozumiał. Nie mógłby stracić tyle siebie i nadal żyć. Oddychał ciężko i szybko, rycząc raz po raz, chcąc przy okazji nie okazywać słabości, która mogła przywołać kogoś z zewnątrz. Ale nie potrafił. Ból opanował całe jego ciało, napiął wszystkie mięśnie, zesztywniał... Nie miał pojęcia czy trwało to chwilę, czy godzinę. Mocowanie się smoka z człowiekiem. Dzieckiem, które praktycznie nie miało w sobie żadnej siły. Powstrzymywał się przed poruszeniem gwałtownym cielska, by nie zrobić jej krzywdy. W końcu jednak po raz ostatni rozległ się smoczy lament i nastała cisza. Odetchnął z ulgą, ale równocześnie poczuł zimno, szybko schnącą krew po lewej stronie. Zimne, nocne powietrze wdarło się zamiast lancy w jego wnętrze, zupełnie jakby zamierzało dotrzeć do każdej komórki jego ciała poprzez ranę. Smok dopiero teraz położył bardzo powoli głowę na zimnych kamieniach i oddychał ciężko, ale z pewną ulgą. Ból wciąż był, ale zdecydowanie mniejszy dzięki świadomości, że lancy już tam nie było. Musiał odetchnąć. Nie zapomniał jednak o pomocy, która podarowała mu tę wolność. Obejrzał się z trudem i widząc jak klęczała ze zmęczenia, poruszył ogonem, by jego końcem, pomóc jej wstać. Nie mogła tu zostać. Nie była bezpieczna. Musiała wracać do swoich.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: [SEN] Dziewczyna i smok [odnośnik]08.07.17 23:51
W takiej chwili była sobą bardziej, niż na salonach, czy w Pokoju Wspólnym Slytherinu. Odrzucając daleko od siebie maskę konwenansów, pozę perfekcyjnej damy, pokazywała stworzeniu tę część siebie, której dawno nikt nie widział. Mógł czytać z niej, jak z otwartej księgi, to fakt; każdy jej gest był szczery i na dobrą sprawę wciąż niewinny, choć podczas całego zabiegu pozbywania się lancy pokazała mu się przecież z nieco twardszej strony. Chęć przypodobania się magicznemu stworzeniu była dla niej nowością, lecz wcale nie nieprzyjemną. Czy przez swoje zachowanie urosła choć trochę w jego oczach? Czy stała się godna, by przebywać z nim w jaskini trochę dłużej?
Gdy usłyszała jego lament, zmroziło ją; przez kręgosłup przebiegł dreszcz, a w głowie pojawiła się natrętna myśl, że oto nastał koniec tego wspaniałego zwierzęcia. Marine przeraziła się, że rana okazała się być poważniejsza, niż początkowo myślała, ale nie miała najmniejszego pojęcia, co powinna teraz robić. Instynkt kazał sięgnąć po różdżkę, lecz na szczęście czarownica nie odważyła się na ten gest. Przecież zaszła już tak daleko, nie chciała pogrzebać tych kruchych podwalin zaufania, jakie chyba udało jej się postawić. Ale czy nawet kosztem jego życia?
Na szczęście nie musiała odpowiadać sobie na to pytanie, bowiem smok powoli położył pysk na ziemi i odetchnął z ulgą, a wraz z nim zrobiła to Marine, nieświadomie unosząc dłoń do ust, jakby właśnie była świadkiem czegoś mistycznego. Drgnęła lekko, nie spodziewając się dotyku smoczego ogona, jednak gest ten sprawił, że uśmiechnęła się szczerze – zwierzę pomagało jej wstać, a ta interakcja była chyba najcenniejszym dla niej zdarzeniem, mającym miejsce w ciemnej jaskini.
Posłusznie podniosła się do pionu, ponownie zerkając na ranę, jaką zadała smokowi lanca. Ludzka broń. Kto byłby zdolny do takiego ataku i dlaczego miałby to robić? W tej chwili Marine wstydziła się za cały rodzaj ludzki i gotowa była przepraszać smoka na kolanach, gdyby nie fakt, że potrzebował on teraz czegoś zgoła innego. O ile nie martwiła się o to, że jest mu zimno, darowała sobie także opatrywanie mu rany (bo musiałaby się chyba rozebrać i podarować mu swoją sukienkę, a wszystko miało swoje granice), pomyślała sobie, że na pewno jest spragniony. Tylko jak mogłaby rozwiązać tę sprawę bez użycia magii?
Pozwalając sobie samolubnie na delikatne przejechanie dłonią po jego ogonie, przeniosła wzrok z rany na pysk zwierzęcia, niemalże rozczulona widokiem, jaki otrzymywała.
- Wrócę – obiecała, po czym powoli zaczęła wędrować na skraj jaskini.
Nie cofnęła się po różdżkę, chciała przecież tylko wyjrzeć i przekonać się, czy w pobliżu znajduje się coś, co pomogłoby jej ukoić smocze pragnienie. Nawet największa muszla nie nadawałaby się na misę dla tak olbrzymiego stworzenia, ale może trytony zdołają jej jakoś pomóc? Pochodziła przecież z szanowanego przez nie rodu Lestrange i liczenie na ich pomoc nie było aż taką kompletną naiwnością z jej strony. Prawda?
Wychodząc z jaskini odwróciła się, by jeszcze raz spojrzeć na zostawianego w tyle smoka; za tę chwilę nieuwagi miała spotkać ją okrutna kara. Ścieżka prowadząca do groty, wcześniej przecież tak znajoma, zniknęła nagle spod jej stóp i zanim Marine zdążyła się zorientować, szybowała w dół w kierunku fal.
Nie poczuła bolesnego upadku, bowiem gdy następnym razem otworzyła oczy, znajdowała się w pościeli własnego łóżka w dormitorium. Oddychając ciężko przyzwyczajała wzrok do ciemności, a z każdą sekundą ogarniał ją coraz większy żal za utraconym snem.

KONIEC



The past is gone. It went by, like dusk to dawn. Isn't that the way everybody's got the dues in life to pay?

dream on


Marine Yaxley
Zawód : śpiewaczka, dama
Wiek : 18
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Isn't it lovely, all alone? Heart made of glass, my mind of stone. Tear me to pieces, skin to bone

"Hello, welcome home"
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
[SEN] Dziewczyna i smok 060da7246cff3ea68a8b3d81a5de583b
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4601-marine-lestrange https://www.morsmordre.net/t4712-gloriana#101007 https://www.morsmordre.net/t4713-lady-lestrange https://www.morsmordre.net/f317-wyspa-wight-thorness-manor https://www.morsmordre.net/t5142-skrytka-bankowa-nr-1190 https://www.morsmordre.net/t4719-marine-lestrange#101064
[SEN] Dziewczyna i smok
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach