Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Serce lasu   10.03.12 23:11

First topic message reminder :

Serce lasu

Poprzez chaszcze, wysokie krzewy i olbrzymie, prastare drzewa - któż ma odwagę przebrnąć ku samemu sercu lasu? Któż ma szczęście przebrnąć tak daleko?
Mimo setek dyrektorskich, policyjnych oraz prokuratorskich zakazów, nakazów, pouczeń, listów i odzewów, w okolicy wciąż znajdują się mugole, którzy w poważaniu mają owe przestrogi, spragnieni łyku adrenaliny. Przepis ostrzegający przejezdnych przed pobytem w lesie głupim nie jest; ma swoje podstawy w logice. Nikt, kto ma w głowie choć kroplę rozumu, nie odważy się zajść tak daleko: ku samemu matecznikowi, gdzie kryją się niebezpieczeństwa, jakich wielu nie jest w stanie sobie nawet wyobrazić.
Olbrzymie, szerokie korony wysokich drzew kryją niebo, skutecznie blokując napływ światła, tak za dnia, jak i w nocy, pogrążając okolice w złowrogiej ciemności. Panuje tutaj niewyobrażalna wręcz cisza, a powtarzane przez leśnika legendy, traktują o straszliwych, krwiożerczych bestiach z piekła rodem; wilkach, jaszczurach, potwornie długich wężach, monstrualnie wielkich pająkach...
Równie niemądre zwiedzanie tych lasów wydaje się czarodziejom, choć trudno ukryć; jest to dobre miejsce dla mugolaków, charłaków i innych brudnej krwi, którzy poszukują schronienia.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1679-alfie-parkinson#17486 http://morsmordre.forumpolish.com/t1693-magenta#17983 http://morsmordre.forumpolish.com/t1694-incendio#17984 http://morsmordre.forumpolish.com/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1695-alfred-parkinson#17987
Zawód : Wiedźma Straż
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
OPCM : 10
UROKI : 17
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serce lasu   06.02.16 11:14

Nie wiadomo, czy to łut szczęścia, czy przekleństwo spadło właśnie na Felixa i Alfreda. Parkinson nim sięgnął torby, nie pomyślał nawet, że przyniesie to pasmo nieszczęść. Upadli boleśnie na kolana, a obrazy w głowie atakowały wszystko na raz. Miliony igieł wbijały się w skrawki wspomnień torturach ojca, aby następnie aż nad wyraz wyraźnie usłyszeć przepowiednie. I powinien wrzeszczeć, prosił go o przerwanie tego podłego zaklęcia, o zbicie przepowiedni albo zabranie z jego rąk. Nic się nie wydarzyło, a ojciec uczył go, że najmniejszy krzyk podczas tortur spotęguje karę. Upadł cały na ziemię, wijąc się z bólu, zaciskając swoje wargi. Sylwetka Maire przewijała się przed oczami. Ledwo zdążył stracił matkę, a teraz miał ukochaną żonę? Albo dziecko? Obrączka wściekle błyszczała czerwonym światłem, a Alfred nie mógł nic zrobić. Psychika małego dziecka przypominała o sobie boleśnie, wypełniając świat dorosłego falą krzywd i smutku. Kłujący ból wyprostował palce Alfreda, a kula potoczyła się między mężczyznami. Nim zdążył przebudzić się z tego potwornego snu, uspokoić się i poczuć, że nadal ma obrączkę na palcu, że wszystko jest w p o r z ą d ku, nim mógł wstać z kamiennej posadzki, błękitne języki sięgnęły dłoni, a z ust Alfreda pierwszy raz wydobył się k r z y k. Nie potrafił go opanować, machnie kończynami nic nie pomagało. Wił się w dzikich pozach, naginając wszystkie zasady elastyczności kręgów, błagając cicho, aby to cierpienie w końcu minęło. Chociaż przepowiedni już nie było słychać w jego głowie, jej tekst wciąż odbijał się echem, przypominając o tym, że żona z Serpentyną patrzy na swoją obrączkę i myśli, że jej mąż umiera. I nie wróci, lecz będzie miał napisane na nagrobku: zasłużony dla Ministerstwa Magii. Prosił o przerwanie męki.






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
Zawód : goni mnie przeszłość
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
OPCM : 12
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Serce lasu   09.02.16 12:33

Wraz z sojusznikiem z przypadku dopadli do torby niemal w tym samym momencie. Felix przedarł się niecierpliwym gestem przez swoistego rodzaju osłonę z pajęczej sieci, która pokrywała sfatygowany materiał, kryjący w sobie… dwie szklane kule emanujące enigmatyczną poświatą.
Gdy odbiły się w jego oczach, na rogówkach zaświecił się również błysk niemożliwej do poskromienia ciekawości - nie zastanawiał ani chwili; pospiesznie pochwycił tajemniczy obiekt, zaciskając na nim kurczowo palce. Oczywiście nie powinien narażać się na bezpośredni kontakt, nie przyodziawszy uprzednio jakiejkolwiek warstwy ochronnej, ale poczuł się jak przegłodzone dziecko skuszone ociekającym czekoladą ciastkiem - to był kaprys; po prostu zapragnął dostać w swoje ręce niezwykle cenne dla Ministerstwa świecidełko, więc z uśmiechem satysfakcji na ustach popełnił popisową głupotę.
Świat wypadł z rąk mężczyzny, gdy tylko znalazł się w nich skradziony przedmiot. Miał wrażenie, że skóra dłoni stapia się w powierzchnią kuli i nawet gdyby chciał, nie mógłby jej teraz wypuścić. Poczuł, iż coś wdziera się do jego głowy bez ostrzeżenia, z zadziwiającą łatwością rozbijając ochronny mur. Atak na jego najbardziej intymną sferę przytłoczył go do tego stopnia, że upadł na kolana. A miało to być jedynie preludium do zdecydowanie mniej przyjemnej części.
Donosicielstwo jest sztuką, ale trudną w opanowaniu. Słowa potrafią ślizgać się między palcami, drogi Felixie. Jeszcze chwila, jeszcze jeden moment nieuwagi, a po brukowanych uliczkach Londynu popłynie twoja krew.
Słowa wbiły się boleśnie w jego świadomość - przyszpilając się do spłoszonych myśli (myśli, które w tym momencie szamotały się bezradnie niczym motyle pozbawione skrzydeł i nadziei). To zabolało. Przepowiednia była echem utkanym z koszmarów Felixa, którymi cyrkowiec karmił się od kilku lat.
Rozbił ją na drobne części, koncentrując się tylko na poszczególnych wyrazach. Liczył na to, że w ten sposób uda mu się pozbyć z głowy tego złowieszczego proroctwa. Jednak strzępki usłyszanych zdań raniły go coraz intensywniej - kaleczył się fragmentami lustra odbijającego jego największe obawy. Miał wrażenie, że oszaleje.
Zareagował instynktownie, wypuszczając z rąk kulę, gdy ból dłoni stał się nie do zniesienia, a głosy w jego głowie zdążyły już przycichnąć. Oddychał ciężko, dochodząc do siebie, choć klarowne myślenie skutecznie utrudniały mu błękitne języki, zakorzenione na dłoniach i wypuszczające pędy na przedramionach - języki żarzące się niczym ogień; parzące jak żywioł, z którym Felix igrał przez tyle lat.
Tremaine płonął bólem, nie będąc nawet w stanie sięgnąć po różdżkę, by spróbować rzucić jakiekolwiek zaklęcie. Zgiął się wpół, przygryzając dolną wargę do krwi.
Niech to się już skończy.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Theodore Barrowick
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1779-theodor-barrowick#21331 http://morsmordre.forumpolish.com/t1912-tadek#26831 http://morsmordre.forumpolish.com/t1920-theodore-barrowick#26969
Zawód : policjant
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I'll give you all I got to give
If you say you love me too
I may not have a lot to give
But what I got I'll give to you
OPCM : 12
UROKI : 14
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   13.02.16 15:40

Biegnę, ale widzę, że nie jestem wcale pierwszy przy skarbie. Wezbrała we mnie złość, ale tylko chwilowa, bo nim dobiegam, widzę że coś złego dzieje się z mężczyznami, którzy pierwsi znaleźli się przy kulach. Widzę, jak jeden z nich leży na ziemi, ma dlonie poparzone. Zatrzymuję Aleksa, ten spoglada na mężczyzn. Czy to ci sami, których zostawiliśmy na skraju lasu. Przeklinam i nagle zauwazam jakąś karteczkę wystającą z opakowania. Rozwijam ją drżącymi dłońmi i czytam. Nie dotkać. - To przepowiednie - mówię cicho. Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z tak zaawansowaną magią. Spoglądam na fioletowe twarze mężczyzn i na zwłoki, które już pożerały pająki.
- Słuchaj, szukajmy rękawic, muszą tu być, a jak nie to.. to spróbuj znaleźć jakieś szmaty - w razie wypadku najwyżej zdejmiejmy ten wielki płaszcz z ramion Alexa i się w to zawinie. No to szukam tych szmat, aż w końcu może udaje mi się jakoś zagarnąć te kulki spowrotem do plecaka?

(nie wiem czy tu sie rzuca czy nie, no to rzucam)




C'est toi pour moi, moi pour toi

Des nuits d'amour à plus finir  un grand bonheur qui prend sa place les ennuis les chagrins s'effacent heureux, heureux à en mourir.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   13.02.16 15:40

The member 'Theodore Barrowick' has done the following action : rzut kością

'k100' : 18


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serce lasu   13.02.16 20:52

Krok po kroku zbliżali się do groty, a niepokój w Alexie narastał, wraz z coraz dokładniejszym widokiem, jaki zyskiwał na rozgrywającą się przed nimi scenę. Ledwo poznał twarze dwóch mężczyzn, z którymi spotkali się nie tak znowu dawno temu w tunelu - tak były bowiem wykrzywione bólem i strachem. Instynktownie ruszył dalej naprzód, jednak ramię Theodora powstrzymało go przed pochopnym działaniem. Spojrzał na policjanta wzrokiem, w którym można było wyraźnie dostrzec zagubienie. Selwyn nie wiedział co robić, ani czym były przedmioty tkwiące w dłoniach parkinsona i Tremaine'a. Barrowick jednak nie poświęcił młodemu stażyście równie dużo uwagi, bowiem tę przykuła mała karteczka, którą wyciągnął z torby.
- To przepowiednie - powtórzył jak maszyna za Theo, a jego oczy zatrzymały się na jednym, konkretnym słowie, tkwiącym na kartce. Klątwa.
Polecenie Theo było proste, więc pozostawiając policjantowi do przejrzenia torbę, rozpoczął rozglądanie się po dnie jaskini. Nic jednak nie widział, co mogłoby przypominać mu rękawice. Wtem jednak, otworzył szerzej oczy gdy nić pomysłu została utkana w jego głowie. Obrócił się na pięcie i podbiegł do wiszącego na drzewie bezusznego, zakrwawionego kokonu. Jął rozgarniać palcami lepką pajęczynę, mając nadzieję znaleźć tam to, czego potrzebował.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   13.02.16 20:52

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : rzut kością

'k100' : 48


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   15.02.16 23:43

Felix i Alfred.
Głosy w waszej głowie, mimo że umilkły, żywo zapisały się w kartach waszej pamięci. Choćbyście bardzo chcieli zapomnieć o wizjach, to nie będzie możliwe. Każde jedno słowo utkwiło w waszych umysłach i na pewno niejednokrotnie przyprawi was o zawroty głowy czy nocne koszmary.
Gdy upuściliście kule, ból zdawał się nieco zmaleć. Języki błękitnego ognia wciąż parzyły, pełzając po waszych prawych przedramionach, ale pozwolił wam uchylić powieki i rozejrzeć się po jaskini. Dostrzegliście Alexa, który szuka czegoś, kręcąc się obok was. Magomedyk chwycił w dłoń znaleziony pod zakrzepłą pajęczyną kawał zakrwawionej i podartej koszuli, którą przeniósł przepowiednie do skórzanej torby. Theodore niestety nie znalazł niczego użytecznego.
Nie było tam już żadnych pająków, oprócz tych dwóch, które zabiliście.

Theodore i Alexander.
Alex trzyma torbę, więc w tej chwili on decyduje co zrobi z przepowiedniami – zaniesie je do Ministerstwa Magii, by uzyskać nagrodę czy może zabierze je na własny użytek?


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
Wiek : 21
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
OPCM : 33
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 16
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serce lasu   16.02.16 14:25

I znalazł się w tym niezręcznym momencie, gdy oczy wszystkich z obecnych były skierowane na niego. Bowiem to na ramieniu Alexa wisiała skórzana torba z przeklętymi przepowiedniami, szczelnie zawiniętymi w podarty kawałek zakrwawionej koszuli. Selwyn powiódł wzrokiem po zebranych. Chciał otworzyć usta, by coś powiedzieć, jednak w jego głowie rozbrzmiał głosik, cichutki i dobiegający z oddali. Jednak nadal był dla Alexandra równie przerażający, jak gdy słyszał go ostatnio, kilkanaście lat temu.
- Nie oddawaj ich. Muszą być ważne, może zawierają coś, co pomoże wam z wykonaniem misji Zakonu... - zadźwięczało mu gdzieś między potylicą a prawym uchem, aż cofnął się o parę kroków, znajdując się już poza obrębem jaskini. - No, Alex, przecież to nie jest takie trudne. Znasz zaklęcie. Barrowick nawet nie będzie wiedział, ze czegoś nie pamięta, a tamci dwaj pewnie są nadal zbyt oszołomieni, by widzieć twoją prawdziwa twarz - Lexem wstrząsnął dreszcz. - NO ZRÓB TO!
Ręka stażysty drgnęła i sięgnął po różdżkę. Podniósł wzrok i spojrzał się na Theodora. Dłoń dzierżąca różdżkę ruszyła w górę...
Zatrzymała się na wysokości głowy policjanta... jednak zacisnął oczy i skierował różdżkę w bok.
- Głupiec - usłyszał jeszcze cichnący głos w swojej głowie, zanim zamienił się on w ciszę.
- Uzdrowiciele powinni obejrzeć całą Waszą trójkę - powiedział do Theo, który był najbardziej przytomny z mężczyzn towarzyszących Alexandrowi. - Przywołaj medyków, ja spróbuję powiadomić Ministerstwo. Expecto Patronum - powiedział wyraźnie.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   16.02.16 14:25

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : rzut kością

'k100' : 56


Powrót do góry Go down
Alfred Parkinson
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
http://morsmordre.forumpolish.com/t1679-alfie-parkinson#17486 http://morsmordre.forumpolish.com/t1693-magenta#17983 http://morsmordre.forumpolish.com/t1694-incendio#17984 http://morsmordre.forumpolish.com/f103-gloucestershire-cotswolds-hills-12 http://morsmordre.forumpolish.com/t1695-alfred-parkinson#17987
Zawód : Wiedźma Straż
Wiek : 36
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Cynik i król bez miłości - to tylko tytuły.
OPCM : 10
UROKI : 17
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Serce lasu   16.02.16 15:40

Echo przepowiedni rozchodziło się po głowie. Alfred nie potrafił go tak łatwo wyrzucić z pamięci. Wciąż go wszystko bolało, nie miał siły nawet oddychać. Był za stary, zdecydowanie był za stary. Zamarł w jakieś dziwnej pozie, z bolącą miną i jedyne błagał o prędki powrót do domu i zobaczenie jego żony. Nie wiedział, czy powinien mówić o przepowiedni. Czy zrozumie, jak bardzo się o nią martwi?
Po upuszczeniu kuli ból jakby malał, lecz wciąż w psychice pojawiał się niepokój o żonę. Miał się obawiać o ciążę czy o nią samą? Ciężko oddychał, ale zwinięcie się w kulkę wcale nie ułatwiało mu przepływu powietrza. Powoli rozprostował kolana i przerażony spojrzał na swoje dłonie. Co się działo, czy ktoś nam pomoże, myślał gorączkowo, lecz żadne ze słów nie padło z jego ust. Ta przepowiednia przerażała go bardziej niż ojciec. Nie będzie mógł zasnąć ani cieszyć się już tak ochoczo z lotu na hipogryfie. Ten dzień skończył się fatalnie, a on bez niczyjej pomocy zostanie tu pewnie sam. Patrzył na Alexandra pewnie jak małe dziecko, które nagle dowiedziało się, że święty Mikołaj nie istnieje, a życie jest okropne. Wcześniej wierzył w siłę współpracy, pracy zespołowej, a teraz nawet się nie zastanawiał, co powinni zrobić z tymi przepowiedniami. A co jeśli przydałyby się Rycerzom? Nadal nie mógł się ruszyć, więc cokolwiek nie przemknęłoby przez jego głowę, myśli i tak skupiały się na Maire.






If I risk it all,
could You break my fall?

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   26.02.16 16:03

Theo na polecenie Alexandra wezwał pogotowie, które pojawiło się niespełna po kilkunastu sekundach. Przeszkoleni ratownicy, popatrzyli po sobie ze zdumieniem - najwyraźniej świadomi, że tutaj ich pomoc na niewiele się zda. Jedyne co mogli zrobić, to rzucić zaklęcia uśmierzające ból, by przewieźć Theo, Alfreda i Felixa do Munga. Dopiero tam będą mogli znaleźć osobę zdolną do cofnięcia klątwy, a później całkowicie usunąć bolesne rany. Świadomi, że całe zajście jest związane z wykradzionymi przepowiedniami, wezwali także pracowników Ministerstwa, którzy pojawili się w kilka chwil w pobliżu, by przyjrzeć się sytuacji i martwym złodziejom. Jeden z aurorów po krótkiej relacji Niemca, teleportował się z Alexandrem, który bez większych obrażeń trafił do Ministerstwa ze skórzaną torbą przerzuconą przez ramię.

| Trójka panów pisze tutaj.
Natomiast Alexander tutaj.

/ zt.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
And as I spoke, my fangs were shown. Taken aback, he smiles and tells me “What you crave will soon be yours. But what I crave is already mine”

Anima vestra.
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/72
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   13.07.18 17:45

2 sierpnia
Od spotkania Rycerzy Walpurgii minęło dość sporo czasu, lecz Morgoth nie zamierzał utrudniać sobie misji i udawać się na nią w niepełnym zdrowiu. Przez niemal cały lipiec dokuczały mu powikłania od czarnej magii, lecz czuł się już zdecydowanie lepiej. Zwlekanie nie było jego cechą dominującą, dlatego od piątego chodził niezwykle poirytowany swoim staniem zdrowia i świadomością, że w każdej chwili Gregorowicz może im się wymknąć i już nigdy go nie znajdą. Czarodziej był potrzebny Riddleowi do rozwiązania zagadki poszukiwanej przez niego czarnej różdżki. Do misji wybrał Larsona mimo że nie pojawił się na spotkaniu, lecz Yaxley traktował to jako próbę przydatności niższego stopniem Rycerza. Jeśli miał z niej wrócić w odpowiednim stanie i z odpowiednim doświadczeniem, może nie miała go spotkać surowa nagana za plucie w twarz organizacji, do której sam przyszedł. Nikt jednak nie zamierzał streszczać mu idei tego, co zaszło w La Fantasmagorie. Nie znał go, nic nie wiedział o niewiele starszym mężczyźnie prócz faktu, że pracował w Dziurawym Kotle i był sojusznikiem Voldemorta. Kilka dni temu dołączyła do ich dwójki jeszcze jedna osoba - Camellia Scrimgeour. Uzdrowicielka. Najwidoczniej Morgoth miał przewodzić bandą rekrutów, jednak nie zamierzał ich niańczyć. Każdy odpowiadał za siebie, lecz równocześnie mieli działać w grupie, a starczyło jedno słabe ogniwo, jedna zła decyzja i mogli się pożegnać z zaskoczeniem, celem misji lub nawet życiem. Cała trójka znała adres, pod który mieli się udać, Yaxley wcześniej podał im również godzinę, o której mieli się tam spotkać. Udał się tam z magicznym kompasem i amuletem wyciszenia, który nie opuszczał jego szyi. Dodatkowo przygotowane przez Inarę eliksir wiggenowy, mikstura otępienia i maść z gwiazdy wodnej leżały w torbie, którą przekazał później kobiecie. Poszukiwany przez nich czarodziej miał przebywać w swoim butiku na Pokątnej, jednak opiekun smoków nie zamierzał się z tego cieszyć. Przedostanie się do środka budynku było łatwe, zbyt łatwe, a całe zadanie było zbyt proste. Nie pomylił się, bo nikogo nie zastali. Morgoth zaczął się przeszukiwać pokój w celu znalezienie czegokolwiek, co mogłoby im dać wskazówkę dokąd udał się mężczyzna. Nieobecność Gregorowicza była niepokojąca - w końcu czyżby wiedział, że nadchodzą? Całe dnie spędzał w tym butiku, a teraz nagle go nie było? Yaxley kątem oka zbadał sylwetki swoich towarzyszy, nie zamierzając się z nimi dzielić wątpliwościami. Nie ufał im i nie miał zaufać. Chodziło jedynie o zadanie i nic więcej. Różdżkarz jednak nie mógł uciec daleko, bo na jego biurku był otwarty kałamarz z niewyschniętym atramentem. Śmierciożerca uśmiechnął się do siebie niezauważalnie i cofnął się do przedsionka, gdzie na wieszaku znajdował się męski szalik. Złapał go i przyłożył do nosa, chcąc wyczuć najmniejsze drobinki charakterystycznego drżenia fali, która miała oznaczać trop. Za moment zapach miał się spotęgować, jednak zanim nastąpiła transformacja, jeszcze raz spojrzał na dwójkę Rycerzy, czekających na dalsze instrukcje.
- Spróbujcie nadążyć - rzucił jedynie, po czym zrobił krok, by w następnym momencie stąpać już nie na dwóch, a czterech kończynach. Tuż przed nim leżał kawałek materiału pobudzający wilcze zmysły i ujawniając mu ścieżkę, którą podążył Gregorowicz niemal zabarwiając ją na określony kolor. Z łatwością miał go dzięki temu odnaleźć. Ruszył przodem, nie oglądając się za dwójką czarodziejów. Wszystko prowadziło na obrzeża Londynu, a konkretniej do serca lasu pod miastem, gdzie normalnie mogliby go nigdy nie znaleźć. Tak się jednak nie stało i wkrótce Śmierciożerca zatrzymał się kilkadziesiąt metrów przed celem ukrytym w pozbijanej z desek chacie. Musieli go zaskoczyć lub mieli stracić szansę na pochwycenie. Kryjąc się wśród drzew, Yaxley wrócił do ludzkiej postaci, czekając na Larsona i uzdrowicielkę. Obserwował szałas, zastanawiając się czy ktoś nie współpracował ze skrytym tam różdżkarzem. Jeśli tak, później mieli się dowiedzieć kto to był, póki co musieli skupić się na zadaniu.

|przepraszam za obsuwę, ale zaczynamy misję <3
Statystyki Gregorowicza: OPCM 25, uroki 15, zwinność 0, jasny umysł II, żywotność 180.

żywotność gregorowicza:
 





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Luke Larson
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4583-luke-larson-w-budowie https://www.morsmordre.net/t4671-larson#100330 https://www.morsmordre.net/t4670-moze-drinka-z-odrobina-czarnej-magii#100327 https://www.morsmordre.net/f156-langley-st-25 https://www.morsmordre.net/t4677-luke-larson#100364
Zawód : Kierownik Wodopoju w Dziurawym Kotle, przemytnik
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Sarcasm is not my only defence...
OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 4
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
 This is my game!

PisanieTemat: Re: Serce lasu   17.07.18 19:54

Cały czas pluł sobie w brodę, że nie pojawił się na spotkaniu Rycerzy. Kompletnie nie rozumiał jak mógł o nim zapomnieć, czuł się jak ostatni kretyn i z pewnością był tak postrzegany przez innych członków organizacji. Tak bardzo się starał żeby do nich dołączyć, chciał przy nich wszystkich nabyć nowe doświadczenie, a tutaj jeden wieczór, jedna głupia decyzja sprawiła, że o mało co tego wszystkiego nie stracił.
Więc kiedy okazało się, że był jednym z tych, któremu przydzielili misje odnalezienia i sprowadzenia Gregorowicza o mało co serce nie wyskoczyło mu z piersi. Z pewnością nie jedna osoba stwierdziłaby, że zachował sie jak durny dzieciak, ale Larson po prostu cieszył się, że dostał drugą szansę. Nie miał najmniejszego zamiaru tym razem zawieść, o nie. Czekał z niecierpliwością na informację od mężczyzny, z którym miał się udać na ta misję, jednocześnie przygotowując się do tego bardzo dokładnie. Powtarzał zaklęcia, czytał, ćwiczył, wszystko by w odpowiednim momencie być gotowy.
Tego dnia zabrał ze sobą to co stwierdził, że mu się przyda. Oko ślepego lekko błyszczało na jego palcu, amulet skupienia zawsze miał przy sobie, a dzisiaj wiedział, że będzie mu jeszcze bardziej potrzebny niż kiedykolwiek wcześniej. W kieszeni miał wygaszacz, w bucie ukryty sztylet, a różdżka jak zwykle sprawie ukryta w rękawie.
O wyznaczonej godzinie pojawił się na miejscu spotkania i lekko się zdziwił kiedy okazało się, że miał z nimi ktoś iść. Jednak nie skomentował tego, w sumie nawet doszedł do wniosku, że uzdrowicielka może im się przydać, gdyby coś poszło nie tak. Chociaż nawet nie myślał o tym, że cokolwiek mogłoby pójść nie tak.
Na początku wydawało mu się, że to trochę za proste, aby różdżkach grzecznie na nich czekał w swoim butiku. Przecież nie mogło być tak prosto. Mimo wszystko zachował szczególną ostrożność kiedy weszli do sklepiku. Rozejrzał się po pomieszczeniu, ale nie widząc i nic nie słysząc ruszył za Morgoth'em w głąb. Przejrzał wszystko, ale definitywnie nikogo oprócz nich. Gregorowicza nie było i teraz zaczął się zastanawiać czy ktoś go uprzedził, czy po prostu ten był aż tak przezorny. Powoli przestało mu się to podobać i stał się w jednej chwili bardziej podejrzliwy niż na co dzień. Jeszcze raz dokładnie przetrząsnął wzrokiem cały pokój starając sie wyłapać coś istotnego, jednak dopiero w momencie kiedy Morgoth wyszedł z sypialni jego wzrok padł na kałamarz. Moment później już stał obok mężczyzny i obserwował go uważnie.
- Spokojnie - odparł i kiwnął do niego głową, po czym zrobił krok w tył aby dać mu więcej miejsca.
Pomimo, że jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, obserwował jego przemianę z lekkim zafascynowaniem. Jednak otrząsnął się moment po tym jak czworonożny Morgoth wybiegł ze sklepiku. Sięgnął po swoją miotłę, którą przed wejściem oparł o ścianę obok drzwi, po czym wskoczył na nią i wzbił się w powietrze. Leciał na takiej wysokości by widzieć Morgoth'a ale jednocześnie też nie dać się wykryć. Wylądował jakiś sto metrów od mężczyzny, by nie narobić czasami hałasu i spokojnie, po cichu i powoli dołączył do niego. Stanął obok i skierował swój wzrok w stronę prowizorycznej chatki. No tak...gdyby nie jego towarzysz z pewnością mieliby problem z odnalezieniem swojego celu. Teraz wystarczyło poczekać na Camellię i ustalić plan działania.





Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Zawód : Opiekun smoków
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
And as I spoke, my fangs were shown. Taken aback, he smiles and tells me “What you crave will soon be yours. But what I crave is already mine”

Anima vestra.
OPCM : 1
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 45
CZARNA MAGIA : 27
ZWINNOŚĆ : 5/25
SPRAWNOŚĆ : 5/72
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   16.09.18 18:52

Oddychał spokojnie, czując na skórze chłód nocy. Pomimo sierpnia pogoda bywała różna, a mgliste obłoki panoszące się po lesie nie pomagały w rozgrzaniu się. Na szczęście niedługo miał znów zmienić formę, a twarda sierść będzie mogła najeżyć mu się na grzbiecie i przestanie mu dolegać dyskomfort. Nie podobało mu się, że musieli ustalać plan działania właśnie tutaj, lecz nikt nie przewidział, że ich cel zbiegnie w stronę lasów i schroni się w małej chatce. Mieszkanie mieli omówione, ale tego miejsca nie. Morgoth obserwował uważnie to, co działo się we wnętrzu rozpadającego się już szałasu - niewiele było widać i ciężko było stwierdzić czy ktoś tam w ogóle był. Yaxley jednak wiedział, że on tam był. Czy czekał na nich, czy nie zdawał sobie sprawy z ich przyjścia - bez znaczenia. Sławny różdżkarz na pewno nie zamierzał poddawać się bez walki, a oni mieli się nim zająć bez względu na wszystko. Otrzymane zadanie miało być przeprowadzone sprawnie i bez rozgłosu. Bez ofiar. Na koniec miał wezwać Riddle'a, który sam miał wiedzieć, co się stanie z Gregorowiczem. Nie była to już sprawa Śmierciożercy i Rycerzy. Kobieta i mężczyzna byli tam po to by odbudować zaufanie Czarnego Pana, Yaxley by upewnić się, że wszystko miało iść zgodnie z planem. - Słyszałem ruch na tyłach. Podejdziesz od frontu. Sam zajmę się tyłem, a gdy wejdę do środka, zrobisz to samo. Musi być żywy - odezwał się, patrząc na Larsona i podkreślając po co tu byli. Trup nie był im potrzebny. Mieli tylko wejść i wyjść. Nic więcej. Kobieta miała być w pogotowiu i zadziałać, jeśli obaj nie będą w stanie sobie poradzić. Skinął im głową i to był ostatni gest przed rozpoczęciem. Zmienił się w wilka i ruszył przed siebie, by ostrożnie ruszyć w stronę chatki, nie zastanawiając się specjalnie nad tym czy Gregorowicz wiedział o jego obecności. Wciąż mieli przewagę liczebną. Kazał pójść Larsonowi od przodu, bo lekkie światło migało od tyłu - być może drzwiczki były uchylone lub sam czarodziej tam się znajdował? A może to pułapka? Bez względu na wszystko musieli działać. Morgoth stąpał delikatnie, wiedząc, że jako człowiek miałby zdecydowanie mniej wdzięku i efektu zaskoczenia. Śmierciożerca nie mylił się. Po zrobieniu wielkiego łuku szedł wprost na tył szałasu, gdzie siedział w krześle nikt inny tylko Mykew. Zarośnięty z siwymi włosami i brodą w nieładzie wyglądał jakby spał. Nie lekceważył ich celu, lecz on również nie powinien był w żaden sposób nie doceniać tych, którzy po niego przyszli. Zakradł się najbliżej jak mógł, pozostając w cieniu i chociaż Gregorowicz jeszcze go nie widział, Yaxley wiedział, że atak od tyłu odpadał. Spiął ciało, naprężył się do skoku i rzucił do przodu, chcąc złapać w potężnym chwycie rękę wiodącą mężczyzny, by uniemożliwić mu dalsze używanie różdżki. Cokolwiek miało się dziać - już się działo.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Serce lasu   16.09.18 18:52

The member 'Morgoth Yaxley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 86


Powrót do góry Go down
 

Serce lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

 Similar topics

-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Smocze serce
» Południowa część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Las-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18