Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Boczna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Boczna ulica   02.05.15 13:10

First topic message reminder :

Boczna ulica

Jedna z wielu bocznych uliczek Londynu, mniej zatłoczona, cichsza, otoczona raczej budynkami i kamienicami mieszkalnymi, niż sklepikami i restauracjami. Wzdłuż chodnika piętrzy się rząd przepięknych latarni, rozświetlających nocą gęste mroki nieprzeniknionej londyńskiej mgły. Raz na jakiś czas przejedzie mugolski samochód, kiedy indziej drogę przebiegnie dziecko. Wysoka zabudowa uniemożliwia rozpoznanie jakichkolwiek orientacyjnych punktów miasta w oddali, nie da się dostrzec stąd Big Bena. Łatwo się zgubić, jeśli nie zda się dobrze miasta.  


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 32
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   15.09.17 1:11

Jak było wspomniane - lubił gdy wszystko było uporządkowane, gdy panował jakiś porządek. Tyczyło się to zarówno myśli, jak i działań następujących po sobie w z góry zaplanowany sposób. Niestety istniejący w świecie pierwiastek niepewności, losowości lubił zaburzać to wszystko. Valerij jednak usilnie próbował ignorować wiszące w powietrzu sygnały świadczące o tym, że dziś nie wszystko pójdzie po jego myśli. Po wyjściu z gabinetu zbyt długo szwendał się po pomieszczeniach w poszukiwaniu drogi do celu, dwa razy zdarzyło mu się potknąć o kawałek krzesła dla petenta czy inny typowy dla urzędu nic nie wnoszący mebel. Za pierwszym razem ucierpiał mały palec u stopy, za drugim razem feralny mebel niemalże runą na ziemię przyśpieszając puls alchemika. Niepotrzebny rumor mógłby narobić kłopotów. Valerij co prawda nie natkną się na ślady świadczące o tym, że ktoś może czuwać w tym miejscu. Nie oznaczało jednak, że nikogo takiego nie było. Na chwilę obecną mogli się szczęśliwie mijać. Aby tak pozostało. Zwłaszcza po tym, jak znalazł drogę do archiwum z którego była już tylko jedna droga ucieczki - schody którymi posłużył się by do niej zejść.
Wypuścił powietrze z ust próbując się uspokoić. Zastanawiał się przez chwilę czy nie uruchomić tej dziwnej użytkowej, mugolskiej magii lecz zrezygnował. Stąd mogli go jeszcze wykryć, a wzrok wcale nie był mu tak bardzo potrzebny. Wystarczyło w zupełności że dostrzegał charakterystyczne kontury drzwi. Podszedł do jednych przykucną przy nich. Sięgną do wewnętrznej kieszeni swojej szaty ponownie wyciągając podłużne narzędzia pracy - wytrychy. Mógł użyć zaklęcia. Było by szybciej,łatwiej, lecz to było nie rozważne. Co jeśli zaklęcie wywołałoby jakąś głośna anomalie? Albo jakąś związaną ze światłem lub ogniem. Co gdyby zaklęcie mające otworzyć zamek sprawiło, że ten zostałby rozniesiony kulą ognia...? Valerij nie miałby czasu na przeszukanie dokumentów,na odnalezienie mapy. To w końcu było archiwum. Dużo papierów, dużo szuflad i pudeł z jeszcze większa ilością nieuporządkowanej makulatury, bo nie oszukujmy się, każdy użytkownik w poważaniu ma jakąkolwiek systematykę. Mugolscy to pewnie już w ogóle.
Valerij zmrużył upominająco ślepia. Znów odpływał myślami. Zamrugał więc doprowadzając się do porządku i dalej obmacywał końcówki wytryków szukając tego podstawowego, którym miał zbadać głębokość zamka i ocenić ile dźwigni ma do pokonania. Obrócił w palcach kawałek wąskiego pręta upewniając się, ze to właśnie ten którego szukał. Palcami drugiej dłoni wymacał zamek do którego wsunął wytrych. Metodycznie zaczął go obracać próbując wyczuć drgania i przeszkody. Nastawiał też uszy. Słuchał każdego zgrzytu, skrobniecia. To wszystko to były informacje. Będzie potrzebne wyszczerbienie na środku. Co najmniej trzy milimetrowe. Na górze głębsze uwypuklenie. Trzy zapadki. Cholera. Zmieści się w tak wąski zamek? Rosjanin wyciągnął wytrych by włożyć inny. Bardziej wygięty, a potem kolejny z innego rodzaju uwypukleniami. Dziurka w zamku była niewielka. Metalowe druciki ocierały się o siebie utrudniając manewry. Opierały się o siebie, blokowały. Szorstkim dłoniom Dolohova,pokrytych grubą skorą przez te wszystkie oparzenia i zranienia sprawiały, że brakowało mu pewnej złodziejskiej subtelności. Nadrabiał to jednak cierpliwością, która była nagradzana w nie mniejszym stopniu - wytrychy oparły się na każdej zapadce zaczął je obracać...a one się wzieły i złamały cholerne dwa metalowe pręty które nadawały się w tym momencie tylko do przeciągnięcia przez układ trawienny pokracznej kreatury!!
Dolohov burknął z niezadowoleniem pod nosem tracąc kolejny kwadrans na wyciągnięciu blokującego zamek złomu i spróbowania ponownie. Wszystko po to by się dowiedzieć, że właśnie oto włamał się do pracowniczej łazienki. Fantastycznie.
Przez dziesięć sekund przeżywał dziwnego rodzaju zirytowanie, a potem przez kolejne pięć dość pokraczny proces akceptacji tego co się właśnie wydarzyło. Przeczesał potem dłońmi brodę, włosy. Mamrotaną do siebie coś po rosyjsku i z anielską maską cierpliwości podszedł do kolejnych drzwi dłonią szukając zamka. Nachylił się nad nim zaczynając cały proces włamania od nowa

|próba #2
|Wykonuję a) dot. map zejścia do podziemi sposobem e) wykradnięcie odpowiednich dokumentów (st 75, dodajemy biegłość ukrywania się i zręcznych rąk łącznie);
|moje bonusy do rzutu: +5 biegłość zręczne ręce (poziom I), +10 biegłość ukrywanie się (poziom II), +26 do ukrywania się po zażyciu eliksiru kociego kroku


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   15.09.17 1:11

The member 'Valerij Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 25


Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 32
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   17.09.17 16:19

To nie był jego dzień. A powinien. Gdzieś z tyłu głowy rodziła się nieprzyjemna obawa. Nie chciał o tym myśleć, pozwolić by to uciekło i niczym zaraza rozprzestrzeniła się po jego głowie, obłapiając myśli, usztywniając stresem palce. Już teraz, mając świadomość, że oto właśnie złamał dwa z sześciu posiadanych wytrychów nie był zbyt pozytywnie nastawiony do pracy. Nie afiszując się z tym jednak w sposób specjalny wydłubał je z zamka nie chcąc by mugole zorientowały się o tym, że ktoś tu był, a i może Lucas da rade to jakoś naprawić, przetopić, czy zrobić coś z tego...coś. Lucas był szmuglerem handlującym wszystkim - od słoików, sztućców po niebezpieczne ingrediencje poprzez artefakty o których powinno się milczeć. Valerij ufał mu na tyle, na ile można było sobie pozwolić na takie odczucia względem kogoś, kto nie miałby oporów przed ohandlowaniem własnej babki. Czyli nie na tyle by rozmawiać o czymś innym niż interesy, lecz dostatecznie by nie pomyśleć nawet o tym, że posiadane wytrychy mogły być drugorzędnej jakości. Pierwsze drzwi się przecież ostatecznie uchyliły, ujawniając dość niechlubną zawartość.
Wziął głęboki wdech. Otarł nieco spotniałe dłonie o wierzch szaty podchodząc do kolejnych drzwi. Palcami wymacał dziurkę wykrojoną na tle czegoś co miało przypominać stal, lecz nią nie było. Zdecydowanie zbyt plastyczna powierzchnia. Może to jakaś dziwna emalia? Nie ważne - istotne było to, że Valerij się skupił badając kształt i myśląc o tym co dalej. Dziurka od klucza w drugich drzwiach była mniejsza od poprzedniej - w sensie węższa, lecz nieco dłuższa. Trójka wejdzie, a jak trzeba będzie to dopchnie dwójkę, lecz nic powyżej. Zresztą powyżej to nie miał za dużego wyboru - czwórka złamała się w jednej trzeciej długości. Piątka niebezpiecznie odgięła. No ale nic - skupił się na badaniu drugiego zamka. Wyostrzył słuch wyłapując delikatne skrobanie metalu o metal gdzieś pomiędzy drewnianymi płytami z których złożone były drwi. Szuranie, zgrzytanie. Dobrze, teraz głębiej. Zahaczanie i drapanie. Alchemik zacmokał. Mechanizm był zdecydowanie bardziej skomplikowany. Siergiej by sobie z nim poradził. Valerij nie był tu jednak z bratem. Był zdany na samego siebie i musiał sobie radzić. Zrezygnował więc z próby sforsowania zamka w ten sposób. Zrobi to inaczej. Trochę zaryzykuje, lecz tak będzie lepiej jak gdyby miał stracić kolejne wytrychy. Biorąc pod uwagę wątpliwej jakości framugę okalającą drzwi oraz kierunek w którym otwierało się skrzydło to mogło się udać. Valerij więc schował narzędzia, poprawił szatę i otwartą dłonią naparł z siłą w miejsce w którym rygiel zamka wchodził we framugę blokując przejście. Valerij próbował w ten sposób wyczuć to jak głęboko w ścianę on wchodzi, jakiej jest szerokości i czy jest w ogóle szansa na to, że blokada ulegnie. Była. Gdy alchemik zdał sobie z tego sprawę naparł na nie umiejętnie, z siłą. Nie taką siłą, że siłą,a po prostu rozpędem swojej masy. Mimo wszystko był człowiekiem postawnym i w takich chwilach się to wykorzystywało. Łupnął o drzwi raz, drugi, czwarty. Drewno prychało, jęczało, mozolnie z każdym głuchym dupnięciem rozchodzącym się po kościach Rosjanina uświadczyło go o swej słabości, aż ostatecznie uległo wpuszczając go do wnętrza małego pokoju, mogącego służyć za gabinet. Dolohov mógł to stwierdzić dopiero po tym, jak wyciągnął zza pazuchy fiolkę. Potrząsnął nią budząc blade światło. Trzymając ją umiejętnie w zębach zaczął przeszukiwać regał i biurko w poszukiwaniu tego po co tu przyszedł. Co prawda trafił na kilka mugolskich planów i projektów, lecz tonie było to. Wcześniejsze obawy w tym momencie przybrały na sile. A co jeśli popełnił błąd, co jeśli wcale tutaj niema tego po co przyszedł? Valerij zamrugał gwałtownie, szybko, zupełnie jak gdyby dokonując pewnego restartu samoświadomości by następnie niczym lalka prowadzona przez swojego twórce na scenę, tak jego ciało znalazło się przy ostatnich drzwiach. Jego myśli były głupie. Gdybanie nic nie zrodzi. Pewność da tylko sprawdzenie. Z nową falą determinacji zabrał się więc za próbę sforsowania ostatnich możliwych drzwi za którymi miało znajdować się to po co tu przyszedł. Wóz albo przewóz.

|próba #3
|Wykonuję a) dot. map zejścia do podziemi sposobem e) wykradnięcie odpowiednich dokumentów (st 75, dodajemy biegłość ukrywania się i zręcznych rąk łącznie);
|moje bonusy do rzutu: +5 biegłość zręczne ręce (poziom I), +10 biegłość ukrywanie się (poziom II), +26 do ukrywania się po zażyciu eliksiru kociego kroku


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   17.09.17 16:19

The member 'Valerij Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 76


Powrót do góry Go down
Valerij Dolohov
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4909-dolohov-budowa#106821 https://www.morsmordre.net/t5027-valerij-dolohov#107940 https://www.morsmordre.net/t5028-wybuchowy-alchemik#107941 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t5051-skrytka-bankowa-nr-1263 https://www.morsmordre.net/t5026-valerij-dolohov
Zawód : Alchemik, złodziej
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 6
UROKI : 2
ELIKSIRY : 32
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   17.09.17 16:32

Ogień determinacji Dolohova podsycił skupienie, które znalazło się w tym momencie na wyższym poziomie niż dotychczas. Za jego sprawą każdy ruchy wytrychem Rosjanina w zamku był bardziej niż umyślny i przemyślany. On sam stał się wytrychem! Jednym wielkim narzędziem przedłużonym o dodatkowy kawałek metalu zyskując na precyzji. Jeszcze trochę obrócić, trochę jeszcze, chrobotnięcie, zgrzyt, zapadka się obraca. Tak, dobrze, powoli...jest! Zamek pokrótce uległ,wpuszczając Rosjanina do czegoś co mógł w końcu nazwać archiwum z prawdziwego zdarzenia. Wszędzie znajdowały się regały z wysuwanymi szufladami lub pudłami. Teraz należało to wszystko przejrzeć. Żmudna praca jednak mu nie przeszkadzała.Alchemia sama w sobie była właśnie takim zajęciem - powolnym, wymagającym cierpliwości. Z metodyczną skutecznością studiował wzrokiem to co widział, trafiając w końcu na to po co przyszedł. Teraz wystarczyło już tylko z gracją cichego kocura uciec po uprzednim doprowadzenia miejsca zbrodni do porządku.

|zt


Powrót do góry Go down
Rhysand Crouch
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t5204-rhysand-crouch https://www.morsmordre.net/t5250-lyonesse#117101 https://www.morsmordre.net/t5254-aut-vincere-aut-mori#117405 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5251-skrytka-bankowa-nr-1307#117104 https://www.morsmordre.net/t5312-rhysand-crouch
Zawód : Służby administracyjne Wizengamotu, znawca prawa
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Meet the time as it seeks us

OPCM : 5
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 5
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
 aut vincere aut mori

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   17.09.17 20:46

|10/11 maja

Choć wzdrygam się na samą myśl o tym, uświadamiam sobie, że ostatnimi czasy moje myśli częściej krążyły wokół czegoś innego, niż raczej skupiały się na jedynej słusznej sprawie. A przecież wizja nowego, lepszego świata wciąż pozostawała głęboko w moim sercu. Nie potrafiłem przerwać tej bezczynności, wykonać jakiegoś kroku w stronę przyszłości organizacji. Można by więc wręcz powiedzieć, że prośba pomocy, zasłyszana od dwóch znajomych Rycerzy wydawała się szczęściem. I nie chodziło już nawet o to, że nie mógłbym odmówić przyjaciołom, w pewien sposób cieszyłem się tym, że wreszcie choć trochę wpłynę na powodzenie kolejnej misji. Wizja ta wydaje mi się dość przyjemna, przynajmniej póki nie dostaję szczegółów mojego zadania. Wiem, że ani Rowle ani Sauveterre nie robią mi na złość, bo sami mają do nich taki sam stosunek. Mugole. Jak na ludzi, którzy tak bardzo nimi gardzą, zdecydowanie zbyt często się nimi zajmujemy. Przyjmuję jednak zadanie, z eleganckim uśmiechem na ustach, lecz z przekleństwem w myśli. Nie mam jednak innego wyboru - sprawy prywatne zbyt często ostatnio zabierały cały mój czas.
Nie mam bladego pojęcia o mugolach, nigdy nie poszukiwałem takiej wiedzy - tym razem jednak wygląda na to, że będę musiał jej poszukać. Wybieram się zatem do jednego z pracowników Ministerstwa, który na moje oko przebywa w tym środowisku zdecydowanie zbyt długo. Nie jest to samotna wyprawa, towarzyszy mi bowiem butelka ekskluzywnego alkoholu. Wiem, że Raphael Rokwood ma dziwną słabość do tego akurat trunku - i równie dziwną przypadłość mówienia wszystkim o wszystkim, zaledwie po jednej szklance. Krzywię się, gdy przekraczam próg, jednak karcę się natychmiast i na moją twarz powraca obojętny, może nawet przyjazny wyraz. Nie przepadam za Raphaelem, ale uznaję, że jest przydatny. A każdą znajomość można prędzej czy później wykorzystać.
Witam go serdecznie, starając się usilnie nie zwracać uwagi na bałagan jaki panuje we wnętrzu oraz na bałagan jaki reprezentuje sobą ten człowiek. Nierówno przystrzyżone włosy, niedbale zapuszczona broda, niestaranny ubiór. Myślę, że tacy właśnie są Ci, którzy zadają się z niemagiczną społecznością zbyt często. Zwłaszcza Ci, którzy przecież reprezentują sobą niemal zupełnie czystą linię krwi - jak mogą wybierać pospólstwo i nędzne szkodniki, kiedy mają tak wiele możliwości?
Mówi, że stara się nie pić, ale ja elokwentnie przekonuję go, że nie ma się przecież czym martwić. Jest już po pracy, a z pewnością jutro czeka go ciężki dzień. Proszę go zatem, żeby opowiedział mi więcej o swoich obowiązkach, udając zainteresowanie tym, czymkolwiek zajmuje się jego urząd. Następne kilkanaście minut spędzam słuchając i wyglądając na zainteresowanego, choć w rzeczywistości umieram w środku. Delikatnie spycham rozmowę na inne tory, wchodząc w rejony jego mugolskich zainteresowań. Z pewnością nie mam ochoty słuchać o ich dziwnych wynalazkach, jednak wiem, że nie mogę spytać bezpośrednio. Wreszcie odzywam się, mówiąc o tym nowym, dziwnym budynku, który magiczna społeczność uważa za tak szkaradny. W pełni podzielam ich opinię, tym razem wyrażam jednak raczej zdziwienie i zainteresowanie tym, kto mógł wymyślić plany tak zadziwiającego budynku. Rokwood nie ma pojęcia kim jest architekt, ale mówi, że plany powinny znajdować się w czymś co nazywa mugolskim urzędem. Nie wiem do końca co o tym myśleć, ale wyciągam z niego potrzebne szczegóły, a później upewniam się, żeby jego szklanka pozostała pełna do końca tego dłużącego się strasznie wieczoru.

Następnego dnia wstaję z łóżka ociężale i z grymasem na twarzy. Odkładam każdy ruch na później, mając nadzieję, że nie będę musiał osobiście wybrać się do tego felernego mugolskiego urzędu, czymkolwiek by nie był. Zgodnie ze wskazówkami Raphaela, którego zostawiłem już zupełnie pijanego, staram się wybrać ze swoich ubrań coś, co nie będzie budziło szczególnych podejrzeń. Przychodzi mi to bardzo ciężko - tamtejsza moda wydaje się dziwna i niezwykle pospolita. W końcu jednak wyruszam we wskazane miejsce, w kieszeni płaszcza mając fiolkę wypełnioną beżowym płynem. Sam nigdy nie byłbym w stanie stworzyć czegoś podobnego. Dobrze, że w szeregach Rycerzy, jest ktoś taki jak Valerij. Doceniam jego umiejętności, nawet jeśli wśród jego przodków znaleźli się mniej chlubni przodkowie. W mojej rodzinie przodkowie są czymś co ceni się bardzo mocno - dobrze jednak, że przynajmniej część czarodziejów pół-krwi jest w stanie być produktywnymi przedstawicielami społeczeństwa. Docieram pod drzwi odpowiedniego budynku, przypominając sobie w głowie wszystko czego dowiedziałem się wczorajszego wieczora. Wyciągam eliksir wężowych ust i wypijam go w całości, zgodnie z zaleceniami alchemika. Próbując nie zrobić z siebie skończonego kretyna, otwieram je i kieruję się w stronę miło wyglądającej sekretarki. Ma bardzo jasne włosy i miodową skórę, wygląda na młodą i ładną - przynajmniej tak wyglądałaby, gdyby nie urodziła się pasożytem dla czarodziejskiego społeczeństwa. Powstrzymuję obrzydzenie, powstrzymuję swoje uprzedzenia, które natychmiast odzywają się w mojej głowie i zamiast tego przywołuję na twarzy wymuszony uśmiech, który jednak na taki zupełnie nie wygląda. Odzywam się czarującym, lecz nieco zagubionym głosem, prosząc kobietę o pomoc. Mojej uwadze w rozmowie nie umykają nieudolne próby flirtu, które zdecydowanie wykorzystuję na swoją korzyść. Śmieję się dźwięcznie i uprzejmie odpowiadam na wszystkie pytania, by w końcu dojść do tematu, na którym mi zależy. Gdybym tylko mógł, spędziłbym we wnętrzu jak najmniej czasu, ale nie mogę ryzykować. Wierzę, że dobre kłamstwo i siła przekonywania leży po części w poświęconym temu czasie. Wyjaśniam zatem, że jestem młodym pracownikiem elektrowni - powtarzając w głowie to dziwne słowo sto razy, by się nie pomylić - i że przypadkiem zgubiłem mapę pierwszego piętra. Przełożeni zabiją mnie, jeśli natychmiast nie uzyskam kopii i właśnie dlatego mnie tu wysłali. Kobieta chichocze i znika by przynieść mi to po co się tu zjawiłem, a ja mam czas by odetchnąć z ulgą. Kiedy dostaję plan w swoje ręce, staram się jak najszybciej zakończyć rozmowę, nie pozostawiając po sobie żadnych dziwnych podejrzeń. W końcu opuszczam urząd, błagając Merlina, by ten dzień zakończył się jak najszybciej. Wszystko co dziś widziałem usilnie staram się wymazać z pamięci - pozostaje mi już tylko decyzja, którego z przyjaciół dziś odwiedzę.

| Wykonuję: 1) map elektrowni: pierwszego piętra, sposobem 4) przekonanie do podzielenia się informacjami (st 75, dodajemy biegłość retoryki i kłamstwa łącznie);
Biegłości: Retoryka IV, Kłamstwo II, Eliksir wężowe usta = 40+10+26 = 76


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
Zawód : n/d
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   22.04.18 23:33

Para nr 2

Targana anomaliami Wielka Brytania tylko pozornie nie skłaniała czarodziejów z Kontynentu do podróży. Podczas gdy przeciętni, dbający o swoje bezpieczeństwo, obywatele raczej unikali narażania się na nieprzewidziane wypadki podczas spacerów przez londyńskie ulice, ciekawscy łowcy przygód oraz odważni badacze chętnie pojawiali się w Anglii. Ignorowali ryzyko, a pęd do wiedzy - lub chęć przeżycia czegoś niesamowitego - przesłaniał zdrowy rozsądek. Jednym z badaczy, którego niezwykle zainteresował wpływ anomalii na artefakty, był Francuz, Theodore Dubouis. Zdobył on niezwykłą, wręcz światową sławę jako badacz klątw oraz starożytnych run. Wydał wiele woluminów a środowisko związane z łamaczami i nakładaczami klątw uważała go za jeden z najtęższych obecnie żyjących umysłów.


Zarówno Lara jak i Rameses, dzięki swojemu zainteresowaniami klątwami, doskonale znali nazwisko Dubois. Dowiedzieli się także, swoimi drogami, o wieczornym spotkaniu, które miało mieć miejsce pewnego czerwcowego wieczoru w pubie znanym wśród tej grupy czarodziejów - Klątwa Urodzaju słynęła z specyficznej klienteli, niechęci wobec obcych oraz dyskrecji.


Lara doskonale znała nazwisko Theodora. Wielokrotnie czytała jego książki, niektóre z ich udało się jej zdobyć już w Durmstrangu, dlatego gdy tylko usłyszała o tym, że pojawi się on w Londynie, zdecydowała, że musi pojawić się na spotkaniu. Jako młoda badaczka nie otrzymała zaproszenia, ale dzięki Nokturnowym znajomościom oraz sprytowi, udało się jej znaleźć w Klątwie Urodzaju. Już od progu towarzyszyły jej niechętne spojrzenia, ba, zdarzyły się nawet gwizdy - była tutaj chyba jedyną kobietą. Zajęła miejsce tuż przy ścianie obok postawnego mężczyzny o egzotycznej urodzie. Rameses, jako szlachcic i szanowany specjalista w zakresie łamania klątw, przed kilkoma dniami otrzymał od jednego z przyjaciół sowę z oficjalnym zaproszeniem na zamknięte spotkanie z Dubois. Pomiędzy wierszami odczytał sugestie, że badacz przedstawi całkiem nową klątwę, coś, czego czarodziejski świat jeszcze nie widział. Można było powątpiewać w te słowa, znając nieco szaleńczą opinię o Theodorze, ale dociekliwość oraz chęć podyskutowania ze znanym w środowisku czarodziejem zwyciężyła. Lord Shafiq nie miał problemu z zajęciem wygodnego miejsca w fotelu, tuż przy ścianie, skąd miał doskonały widok na kilkudziesięciu czarodziejów, właściwie samych mężczyzn, zgromadzonych wokół podestu, na którym znajdowało się miejsce dla francuskiego badacza klatw.

Dubois pojawił się przed publicznością punktualnie; był całkowicie siwy, niezwykle pomarszczony i niedorzecznie wręcz wysoki. Odchrząknął i rozpoczął swoją przemowę. Przywitał zgromadzonych w Klątwie Urodzaju przyjaciół, skrytykował Ministerstwo Magii, nazywając syna Tuft pomiotem gumochłonki, negatywnie wypowiadając się także o mugolach (pozbycie się szlamu, mości panowie, to jedyny sposób na to, by na świecie zapanował pokój i dobrobyt). Zanim jednak ktokolwiek zdążył wyrazić swoją opinię, mężczyzna dramatycznie uniósł dłonie do góry.

- To jednak mniej ważne, przyjaciele. Zaprosiłem was tu po to, by pokazać, w jaki sposób można zamknąć szalejącą po Wilykiej Brytanie w klątwie; podporządkować ją sobie! Sprawić, by działała w przedmiocie! - mówił gorączkowo, nerwowo gestykulując - a robił to w tak teatralny sposób, że nikt nawet nie śmiał się zaśmiać ani unieść brwi. - Jesteśmy w gronie znajomych, dobrych dusz, dlatego chcę z wami podzielić się tym sekretem - tym razem zaszeptał, wyciągając z kieszeni pozłacaną bransoletę i małą, lśniącą na fioletowo bransoletę. - To skomplikowana mikstura, za chwilę zdradzę wam, w czym przewyższa chociażby krew...Ale została pobrana z miejsca najsilniejszej anomalii. Teraz wystarczy jedynie kropla... - kontynuował zajadle, zapewne dopiero rozpoczynając dzielenie się szczegółami - ale, niestety, nie zdołał dokończyć nawet drugiego zdania. W momencie, w którym odkorkował fiolkę z tajemniczą substancją, w pomieszczeniu nastąpił wybuch.

Zarówno Lara jaki i Rameses nie mieli szans na jakąkolwiek reakcję. Nie zorientowaliście się w momencie wybuchu; słyszeliście tylko ogłuszający huk, coś popchnęło was w tył, przez okno, obok którego staliście, a potem zapanowała ciemność.

Gdy się ocknęliście, znajdowaliście się w raczej niewesołej sytuacji - choć mieliście szczęście. Widocznie cały budynek pubu zapadł się do środka, grzebiąc pod gruzami wszystkich się w nim znajdujących. Wy znaleźliście się na szczycie rumowiska, z boku - wypadnięcie przez okno uratowało wam życie. Lara leży na Ramesesie, obydwoje jesteście przygnieceni fotelem, na którym znajdował się lord Shafiq. Tuż obok was spoczywa oderwana, jeszcze krwawiąca ręka (od dłoni aż do przedramienia), dalej głowa, potwornie zdeformowana. Buchają płomienie, widocznie drewniane części budynku zaczęły się palić. Jesteście potłuczeni, ale posiadacie różdżki i wygląda na to, że oprócz szoku, nie stało się wam nic złego. Nie macie pojęcia co tak naprawdę znajdowało się w fiolce - wokół nie znajduje się nikt żywy i patrząc na to w jakim stanie znajduje się rumowisko, możecie być pewni, że nikt, kto został w środku, nie przeżył spotkania z łamaczem klątw. Widocznie tajemnica anomalii została pogrzebana razem z nim.

Aby bezpiecznie zejść z rumowiska, musicie podjąć pewne kroki.

Etap 1 - odepchnięcie fotela z Lary:
 
Etap 2 - ugaszenie pożaru:
 
Etap 3 - bezpieczne zejście:
 
Datę spotkania możecie założyć sami. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!




Powrót do góry Go down
Lara Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5641-lara-dolohov https://www.morsmordre.net/t5643-hagalla#132372 https://www.morsmordre.net/t5646-lara#132376 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t5644-skrytka-bankowa-nr-1387#132373 https://www.morsmordre.net/t5645-lara-dolohov#132374
Zawód : badaczka klątw, konstruktorka pułapek
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Amidst a crowd of strangers,
I still remain unknown
to myself.
OPCM : 10
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 20
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   26.07.18 11:09

24 czerwca


Theodore Dubouis był jednym z jej mistrzów, a wieści o spoktaniu w Londynie szybko rozniosły się w kręgach badaczy i klątwołamaczy. Mówiono o niezwykłym odkryciu, którego dokonał, nikt jednak nie wiedział, gdzie Duboius miał prezentować swoją pracę, ani kiedy dokładnie miało to nastąpić. Mogła zlekceważyć te plotki, jednak sprawa anomalii była jedną z tych, które spędzały jej sen z powiek. Bez względu na to, ilu starych ksiąg nie przetrzebiła, czuła się, jakby nieustannie brodziła we mgle, pozostając z dala od źródła tej niespotykanej mocy. Duboius miał rzucić światło na tę mętną sprawę. Stać się inspiracją. Dokonać przełomu, którego Dolohov nie była w stanie nawet sobie wyobrazić.
Tajemnica spotkania okazała się ciężka do rozszyfrowania, nawet dla kogoś, kto na co dzień obcował z enigmatycznymi symbolami. Nikt, kto szanował swoją pozycję w środowisku naukowym, nie chciał zdradzić młodej kobiecie - kobiecie! - szczegółów dotyczących spotkania. O czasie dowiedziała się przypadkiem, podsłuchując rozmowę dwóch mężczyzn w jednym z Nokturnowych barów. Miejsce poznała dzięki dawnym znajomościom, jeszcze z czasów pracy w spelunie. Barmani chętniej dzielili się poufnymi informacjami niż badacze, których krąg pozostawał zamknięty dla tych, którzy brodzili pośrodku szarej, nic nie znaczącej masy. Dolohov była świadoma swojej pozycji, ale nie zamierzała przyjmować jej za ostateczność. Pragnienie wiedzy było silniejsze niż społeczne konwenanse, a ona zamierzała dotrzeć na sam szczyt, bez względu na koszty.
To był świat wielkich naukowców - a do tego męski świat, o czym przekonała się nie po raz pierwszy, przekraczając progi Klątwy Urodzaju. Czuła na sobie wszystkie spojrzenia, przepełnione oburzeniem i niechęcią. Była intruzem, była inna - zbyt młoda i zbyt kobieca, by swoim towarzystwem bezcześcić spotkanie z tak znamienitą osobistością ze świata nauki. Zajęła miejsce na uboczu, dumnie zadzierając podbródek ku górze i obdarzając głębokim spojrzeniem każdego, kogo wzrok powędrował w jej stronę. Jej drobne ciało skrywało pod cienką skórą więcej siły, niż mogłoby się wydawać, nikt też nie odważył się jej wyprosić - więc zamiast upokorzenia, z każdym karcącym spojrzeniem czuła jedynie satysfakcję. Dokonała niemożliwego, czy nie zasługiwała na odrobinę szacunku?
Gdy Dubouis w końcu wystąpił, wzbudził w Dolohov mieszane uczucia. Wydał się jej nieco zbyt ekscentryczny jak na badacza, odsunęła jednak na bok tę nietypową otoczkę, która w niczym nie przypominała języka, którym przemawiał do niej poprzez swoje publikacje, skupiając się na słowach mistrza.
Słowach, które urwały się razem, wraz z donośnym hukiem i uderzeniem niewyobrażalnej siły. Poczuła szarpnięcie, znaczne bardziej brutalne niż to, które towarzyszyło teleportacji, a następną rzeczą, którą zdołała wychwycić jej świadomość, był przygniatający ją fotel i unoszący się w powietrzu swąd spalenizny. Bystre oko zarejestrowało kilka nieprzytomnych sylwetek, zalegających tuż nieopodal niej samej, a instynkt samozachowawczy w nieomal bezwarunkowym odruchu napiął wszystkie mięśnie, próbując pozbyć się przedmiotu, uniemożliwiającego jej ucieczkę, do której wyrywała się każda, najmniejsza komórka.

zrzucam fotel





Dreamers, they never learn beyond the point of no return. It's too late, the damageis done

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Boczna ulica   26.07.18 11:09

The member 'Lara Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 67


Powrót do góry Go down
 

Boczna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

 Similar topics

-
» Boczna uliczka
» Boczna Głównej
» Boczna uliczka
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18