Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Czytelnia na polanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Czytelnia na polanie Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime17.07.17 1:23

Czytelnia na polanie

W ogrodzie magizoologicznym znajduje się malownicza, cicha polana, na której dla odwiedzających czekają rozłożone bawełniane koce, na których mogą usiąść i się zrelaksować. Na każdym z nich leży kilka książek traktujących o gatunkach magicznych stworzeń, ich klasyfikacji, mocnych i słabych stronach, zwyczajach oraz historii, ale także - opiece nad nimi. Przez wakacje bardzo często czas spędza tutaj czarodziejska złakniona wiedzy młodzież, ale nie brakuje również bardziej doświadczonych badaczy oraz opiekunów magicznych stworzeń, którzy mają nadzieję natrafić w owej czytelni na prawdziwe białe kruki. Podczas deszczu - jak i zimą - polana chroniona jest przed niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Osłania ją magiczny klosz, który odbija tak deszcze, grad, jak i śnieg oraz błyskawice, zarazem nie stanowiąc żadnej przeszkody dla czarodziejów.



Powrót do góry Go down
Willow Lovegood
Willow Lovegood

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7002-willow-lovegood https://www.morsmordre.net/t7022-stella https://www.morsmordre.net/t7021-kolejna-dziwna-lovegood https://www.morsmordre.net/f266-sevenoaks-st-julian-road-lesny-dom-rodziny-lovegood https://www.morsmordre.net/t7074-skrytka-bankowa-nr-1668 https://www.morsmordre.net/t7023-willow-lovegood
Zawód : opiekunka stworzeń w ogrodzie magizoologicznym
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Wszystko co utraciliśmy, prędzej czy później do nas wróci. Ale nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime02.07.19 1:53

| 22.11?

Naprawdę lubiła tą pracę. Uwielbiała mieć do czynienia z magicznymi stworzeniami, choć przez anomalie nie było to zadaniem łatwym, gdy trzeba było pilnować nie tylko samych stworzeń, ale i zabezpieczeń ogrodu, bo oddziaływanie anomalii na zwierzęta było niebezpieczne zarówno dla nich, jak i dla zwiedzających, których z racji pogody nie było aż tak wielu. Wcale się nie dziwiła strachowi ludzi przed anomaliami i temu, że często woleli pozostać w domach niż oddawać się zwiedzaniu. Latem było tu więcej ludzi, to nie ulegało wątpliwości, ale wtedy anomalie były nasilone w mniejszym stopniu niż teraz, tak jej się przynajmniej wydawało. A przed anomaliami? Wtedy już w ogóle przebywanie tu było czystą przyjemnością. Teraz nawet jej towarzyszyły pewne obawy i smutek. Musiała zejść z obłoków na ziemię i przyjąć do wiadomości, że działo się bardzo źle, a także być jak najlepszą pomocą dla starszych pracowników. Pomagała im jak tylko mogła, warząc eliksiry dla stworzeń, karmiąc je i doglądając. Były to pomniejsze zadania, ale z racji wieku nie wyznaczano jej do tych najbardziej odpowiedzialnych, jak wzmacnianie magicznych barier czy trzymanie w ryzach najbardziej niebezpiecznych stworzeń. Ale te drobniejsze rzeczy też ktoś musiał robić i Willy była jak znalazł.
Po porze karmienia, gdy akurat miała trochę przerwy i nikt jej do niczego nie zaangażował, wymknęła się do jednego z bardziej lubianych przez siebie miejsc w ogrodach. Polana świeciła pustkami, choć panował tu względny spokój dzięki regularnie wzmacnianej kopule, która nie dopuszczała kapryśnych warunków atmosferycznych i było to pewnie jedno z nielicznych suchych miejsc w najbliższej okolicy. Na trawie wciąż leżały koce i książki poświęcone magicznym stworzeniom. Czasem lubiła czytać je przesiadującym tu tłumnie dzieciom, które przed anomaliami chętnie przyprowadzali tu rodzice, by mogły pooglądać zwierzęta. Ale dziś żadnego dziecka nie było. Nikt nie czytał ani nie siedział na kocach. Ta pustka była przytłaczająca nawet bez widoku szarych chmur nad głowami i rozlewającej się po niebie siatki błyskawic. Nie pasowała do tego, co pamiętała choćby z dni wiosennych.
Podeszła jednak do jednego z koców i usiadła na nim, przez chwilę bezwiednie gładząc palcami sfatygowaną okładkę leżącej obok książki, a później nagle położyła się, wyciągając się i patrząc prosto w szczyt kopuły i znajdujące się nad nim niebo. Było coś hipnotyzującego w tych zawiłych zygzakach, oślepiająco jasnych na tle szarości chmur. Och, tak dawno nie widziała już błękitu pogodnych dni ani słońca!
Normalna osoba pewnie nie pokusiłaby się na coś takiego w obecnych czasach. Ale Willow, jako Lovegood, wymykała się typowym schematom i w jej przypadku chyba nie powinno dziwić, że choć świat się walił, ona leżała sobie na kocu i próbowała doszukać się czegoś ładnego w tym, co widziała nad głową mimo całej swojej tęsknoty do ładnej pogody i słońca. Prawie nie mrugała oczami, leżąc tak sobie z rękami splecionymi pod głową, zupełnie jakby wylegiwała się na łące w jakiś całkiem normalny dzień. Na dłuższy moment nawet zapomniała o świecie dookoła, skupiona na wpatrywaniu się w niebo i próbie zrozumienia, na co właściwie patrzy, dlaczego to wszystko się działo, choć pewnie było kwestią czasu, aż ktoś z pracowników ją tu znajdzie i zleci jakieś zadanie, by nie trwoniła czasu na czcze lenistwo i rozmyślania.




Oh, she lives in a fairy tale,
somewhere too far for us to find.
Forgotten the taste and smell
of a world, that she's left behind.

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime18.07.19 0:44

22.11

Steffen miał dość czytania w ciemnym i ciasnym mieszkaniu, więc postanowił pouczyć się w przestronnej czytelni na łonie natury. No, na mokrawej trawie i pod pochmurnym niebem, ale to zawsze coś. Trzeba korzystać z każdej godziny, w której w człowieka nie uderzają pioruny.
Wszedł na polanę obładowany naręczem książek o łamaniu klątw i opiece nad magicznymi stworzeniami (wziął z domu więcej tomów niż zamierzał, bo mogą mu się przydać, a w drodze pożałował. Były ciężkie, ale co zrobić!) i już miał zająć miejsce i zatopić się w lekturze, gdy ujrzał znajomą sylwetkę.
-Bu! - stanął nad Willow i przywitał się w bardzo dojrzały sposób. Posłał zawadiacki uśmiech koleżance ze szkoły. Chociaż byli w różnych domach, oboje lubili zajęcia z Opieki nad Magicznymi Stworzeniami i często zostawali po godzinach, pomagać przy zwierzątkach. Willow częściej niż Steffen, który był zajęty swoimi rozmaitymi hobby, a głównie nauką animagii. Zdążył poznać i polubić pannę Lovegood, która była jedną z niewielu dziewczyn, z którymi rozmawiał normalnie. Bez onieśmielenia ani nieudolnych prób flirtu ani nic. Może dlatego, że poznał ją w przyjacielskim kontekście, dzięki wspólnym zainteresowaniom. I na szczęście nie wpadło mu jeszcze do głowy przekroczyć ten przyjacielski kontekst. I tak był bardzo kochliwy, więc nie mógł kochać się w każdej koleżance.
-Dawno cię nie widziałem! - ich relacja nie była na tyle zażyła, aby przyszedł do ogrodu specjalnie w poszukiwaniu Willow, ale w głębi duszy miał nadzieję, że ją gdzieś tutaj spotka. Wiedział, że tu pracuje, bo utrzymywali kontakt od skończenia Hogwartu. Kontakt dość regularny, ale nie dość zażyły, by wiedział, co u niej słychać. Ze wstydem uświadomił sobie, że ostatni list wymienili jeszcze przed wybuchem majowych anomalii. Najpierw wszyscy byli pochłonięci nową rzeczywistością, potem spłonęło Ministerstwo, potem opłakiwał zmarłego mentora, potem zawalił egzamin do Gringotta, potem znalazł pracę w "Czarownicy", potem dowiedział się o Zakonie i...
-Nie odpisałem ci na ostatni list! - uświadomił sobie nagle. Policzki oblał mu rumieniec wstydu. -Jejku, Willow, strasznie cię przepraszam, tak dużo się u mnie działo i myślałem, że odpisałem...ale powiedz, co u Ciebie? Sporo się zmieniło od maja, nie? Nie można spokojnie rzucić zaklęcia... - urwał, uświadamiając sobie, że wpadł w słowotok.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Willow Lovegood
Willow Lovegood

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7002-willow-lovegood https://www.morsmordre.net/t7022-stella https://www.morsmordre.net/t7021-kolejna-dziwna-lovegood https://www.morsmordre.net/f266-sevenoaks-st-julian-road-lesny-dom-rodziny-lovegood https://www.morsmordre.net/t7074-skrytka-bankowa-nr-1668 https://www.morsmordre.net/t7023-willow-lovegood
Zawód : opiekunka stworzeń w ogrodzie magizoologicznym
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Wszystko co utraciliśmy, prędzej czy później do nas wróci. Ale nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime19.07.19 1:12

Willy, jak na Lovegooda przystało, miała swoje dziwactwa i czasem robiła rzeczy, które normalnych ludzi wprawiały w zdziwienie. Często napawało ją smutkiem to, że niektórzy mieli tak szary świat i wąskie horyzonty, podczas gdy jej dusza była tak barwna i nawet w tych czasach próbowała wznosić się ponad te ciężkie chmury, z nadzieją wyczekując radosnego błękitu i słońca gdzieś poza tą burzą. Bo przecież w innych miejscach na świecie musiało teraz świecić słońce, prawda? Och, jak bardzo chciała się tam teraz znaleźć choć na chwilę, by chociaż przez minutę popatrzeć na błękit i słońce.
Tak więc odleciała myślami dość znacznie, i z tego powodu nie od razu zauważyła nadchodzącego Steffena. Dopiero słysząc nagłe „bu” gdzieś nad głową drgnęła i wyrwała się z zadumy, sprowadzona na ziemię. Usiadła i przekręciła głowę lekko na bok, lustrując go wzrokiem. Pamiętała go z Hogwartu, wydawał jej się zawsze dość sympatyczny i nie traktował jej jak dziwadło, a rozmawiali zupełnie normalnie, bez uprzedzeń. Nie byli może bliskimi przyjaciółmi, ale lubili się i po szkole czasem wymieniali listy. Jakiś czas temu Steffen jednak przestał pisać i ciekawiło ją to, dlaczego, a nawet się martwiła. Bo co, jeśli nie odpisał, bo coś mu się stało? Przecież wiele mogło się stać. W jej życiu również się stało, pierwszego maja umarła jej mama, więc wtedy Willy również wyleciało z głowy napisanie do kolegi, by mu o sobie przypomnieć. Czy w ogóle istniał w tym kraju ktoś, kogo anomalie nie doświadczyły w żaden sposób?
Naprawdę wiele się wydarzyło przez te miesiące.
- Ja ciebie też – odezwała się, a na jej bladej twarzy pojawił się lekki uśmiech. – I w porządku, nie gniewam się. Wiele się działo, rozumiem że pewnie miałeś poważniejsze problemy niż pamiętanie o dawnej szkolnej koleżance. Ja też mogłam do ciebie napisać, przypomnieć o sobie... Ale i u mnie sporo się wydarzyło – dodała, wykazując zrozumienie wobec jego milczenia. Taka już była, zawsze starała się rozumieć i wybaczać. – Jest... inaczej. Wszędzie. Brakuje mi czarów. I słońca. Tego, jak było... przed majem. – I mamy, dodała w myślach, ale nie powiedziała tego głośno. Brakowało jej osoby, którą straciła, choć starała się trzymać wiary, że mama w jakiś sposób ciągle jest przy rodzinie. – Myślisz, że jeszcze kiedyś zobaczymy słońce, księżyc i gwiazdy? – zapytała nagle, a jej spojrzenie stało się nieco odległe, może odrobinę nawiedzone.




Oh, she lives in a fairy tale,
somewhere too far for us to find.
Forgotten the taste and smell
of a world, that she's left behind.

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime24.07.19 15:19

Wpatrywał się w Willy z mieszanką radości z tego nieplanowanego spotkania i zmieszania i poczucia winy z powodu własnego milczenia. Wiedział, że ludzie nie mają za złe kilkutygodniowej przerwy w kontakcie, zwłaszcza w przypadku na tyle luźnej znajomości, jak jego i Willow. Kilka miesięcy to jednak co innego. Poza tym Willow była dziewczyną i zawsze wydawała się taka... bezbronna, a on nawet nie sprawdził, czy wszystko u niej w porządku. Prostolinijnie, nawet nie pomyślał o tym, że sama też mogła napisać - dopiero sama mu o tym przypomniała.
Na jej słowa, że się nie gniewa, uśmiechnął się z wyraźną ulgą. Willow była naprawdę fajna! Z zawstydzenia, płynnie przeszedł w stan wesołości - kontrastujący z nagłą nostalgią panny Lovegood.
-Och, trochę się pokomplikowało, ale u mnie wszystko w porządku, wszyscy żyjemy, mamy się dobrze... - faktycznie, miał problemy, ale i szczęście. Dzieląc się nim, zupełnie zapomniał o swoim mentorze (pożar Ministerstwa nie był w końcu spowodowany anomaliami...chyba) i był boleśnie nieświadom losu mamy Willow. Czasem powinien szybciej myśleć niż mówić, ale z natury był optymistą i nie zakładał, że jego znajomi albo ich rodziny mógł spotkać najgorszy los.
-Ta burza jest naprawdę wkurzająca. - przyznał praktycznie i prozaicznie. Wkurzało go, że nie działała teleportacja, a chodzenie wszędzie w deszczu było potrójnie denerwujące.
-Dasz głowę, że mama mojego kolegi o mało nie spowodowała pożaru w kuchni, bo jej "Chłoszczyść" zamieniło się w błyskawicę? - gorliwie przytoczył swoją ulubioną anegdotkę z Ministerstwa. Jego mama była mugolką i sprzątała po mugolsku, co napełniało go w tym kontekście pewną wyższością. Oczywiście, nie rozpowiadał kolegom o jej anomaliach - biedna mama przez cały chodziła ostatnio z kaczym dziobem.
Ale przynajmniej żyła i miała się dobrze, choć codziennie się o nią martwił. Czasy były niebezpieczne dla mugoli.
-Mi też brakuje czarów. I słońca. - zapewnił poważniejszym tonem. -Ale przecież ta burza musi się skończyć...prawda? - zmarszczył lekko brwi, po raz pierwszy zastanawiając się nad tym problemem. Burza trwała już trzy tygodnie, ale zakładał, że kiedyś się skończy... Dopiero Willow zasiała w nim ziarno wątpliwości.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Willow Lovegood
Willow Lovegood

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7002-willow-lovegood https://www.morsmordre.net/t7022-stella https://www.morsmordre.net/t7021-kolejna-dziwna-lovegood https://www.morsmordre.net/f266-sevenoaks-st-julian-road-lesny-dom-rodziny-lovegood https://www.morsmordre.net/t7074-skrytka-bankowa-nr-1668 https://www.morsmordre.net/t7023-willow-lovegood
Zawód : opiekunka stworzeń w ogrodzie magizoologicznym
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Wszystko co utraciliśmy, prędzej czy później do nas wróci. Ale nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime25.07.19 0:09

Willow bywała na tyle roztrzepana i oderwana od rzeczywistości, że czasem zwyczajnie zapominała o tym, że powinna pierwsza przerwać milczenie i do kogoś napisać. W ostatnich miesiącach, tych które nastąpiły po śmierci mamy, starała się przekuć swój żal na coś konstruktywnego i poświęcała sporo czasu na opiekowanie się stworzeniami w ogrodzie magizoologicznym. Anomalie i na nie wpływały negatywnie, więc konieczne było częstsze niż zwykle doglądanie ich i uspokajanie, kiedy stawały się nerwowe. Przy bardziej niebezpiecznych stworzeniach rzecz jasna robili to starsi, silniejsi i bardziej doświadczeni czarodzieje, więc Willy, jako młoda i ucząca się, wykonywała lżejsze zadania i zajmowała się tymi mniej groźnymi zwierzętami. Warzyła też różne uspokajające i inne niezbędne eliksiry dla zwierząt i pomagała w leczeniu tych, które się uszkadzały. Do domu wracała po południu, zwykle na tyle zmęczona, że rzadko już wychodziła gdzieś dalej niż na podwórze. Większość jej znajomych miało swoje życia, więc spora część szkolnych znajomości przywiędła.
- Cieszę się – rzekła, słysząc że u Steffena wszyscy żyją i mają się dobrze. Cieszyła się, że jego ominęło nieszczęście takie jak utrata kogoś bliskiego. Nikt nie powinien tracić bliskich, a na pewno nie w taki sposób. Jej mama powinna odejść dopiero za wiele lat, jako staruszka, która przeżyła długie życie pełne dobrych wspomnień, gotowa pozdrowić śmierć jak starego przyjaciela i udać się wraz z nią. Niestety los miał inne plany dla niej i wielu innych, którzy zginęli przez anomalie lub w płonącym ministerstwie.
- Och, takie rzeczy się dzieją. Mi też się kiedyś zdarzyło coś podobnego, kiedy się zapomniałam i użyłam różdżki. Błyskawica uderzyła tak blisko mnie, że porządnie się wystraszyłam! – przyznała, wpatrując się w niego tymi wielkimi oczami, przez co wyglądała na ciągle zdziwioną. – Musimy bardzo uważać na zwierzęta, bo anomalie je płoszą i niepokoją. One też czują, że źle się dzieje.
Poruszyła się nieznacznie na kocu. Ta mała enklawa była jednym z nielicznych względnie spokojnych miejsc w ogrodach, i jednym z nielicznych gdzie można było spokojnie spędzić przerwę od pracy.
- Chciałabym tego. Niewielu rzeczy pragnę bardziej niż końca tej burzy i powrotu słońca, błękitu nieba dziennego i poznaczonego gwiazdami granatu tego nocnego – odezwała się. – Chcę, żeby po prostu było... Normalnie. Tak jak wcześniej.
Zamyśliła się na moment.
- A poza tym co u ciebie słychać? Co ciekawego ostatnio robiłeś? – spytała nagle.




Oh, she lives in a fairy tale,
somewhere too far for us to find.
Forgotten the taste and smell
of a world, that she's left behind.

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime27.07.19 1:09

-Och, dobrze, że nic ci się nie stało! Ani zwierzętom. - roześmiał się, nieświadom, że przypadkowa błyskawica to najmniejszy z problemów Willy. Nie wspomniała mu o mamie, a on niefrasobliwie nie dopytał o jej bliskich i założył po prostu, że wszystko w porządku.
Chciał być świetnym dziennikarzem, ale czasami nie umiał słuchać ani czytać mowy ciała między wierszami.
-Błyskawice są najgorsze, mam wrażenie, że w listopadzie wszystkie anomalie to jakieś błyskawice lub wyładowania... - kontynuował, bo zdziwione spojrzenie Willow zachęciło go do własnych rozważań. Miło mu się z nią rozmawiało, bo zawsze spoglądała na świat z nieco innej perspektywy. Nie na tyle dziwnej, by się nie zrozumieć, ale na tyle oryginalnej, by zachęcić jego samego do dalszych przemyśleń na temat rzeczy, które do tej pory uważał za oczywiste.
-Też bym tego chciał. - dodał ciszej i łagodniej. Odruchowo spojrzał na zachmurzone niebo. Od dawna nie myślał o tym, że brakuje mu słońca, ale czuł się przecież gorzej. Trudniej było mu wstawać o poranku, a deszcz utrudniał mu drogę do pracy i psuł humor. Miło byłoby usiąść z książką na ławce w parku, zamiast zamykać się codziennie w bibliotece albo mieszkaniu. Przynajmniej Willow  starała się czytać w ładnej scenerii.
-Co czytałaś? - zagaił, próbując odczytać napis na okładce leżącej obok książki. Zaraz podniósł wzrok na Willow, zastanawiając się, jak streścić co u niego. Od wybuchu anomalii i czerwcowego pożaru Ministerstwa, w jego życiu wydarzyło się wiele. Śmierć mentora, nowa praca, wiadomość o Zakonie Feniksa... W sumie nic, czym mógłby się podzielić.
-Nadal pracuję w Ministerstwie, oblałem próbę dla chętnych do pracy w Gringottcie. - westchnął. Nie było to nic, czym chciałby się podzielić, a o jego podejściu do pracy w banku nie wiedziała nawet najbliższa rodzina. W czasach szkolnych wspominał jednak Willow, że Gringott to jego marzenie, a obecnie czuł się z dziewczyną na tyle swobodnie, że zdecydował się przyznać jej do porażki. Wiedział, że nie będzie oceniać.
-Może za rok spróbuję jeszcze raz, jak nabiorę doświadczenia. - wzruszył ramionami z udawanym optymizmem, bo wcale nie był pewien, czy spróbuje.  Łatwiej będzie mu działać dla Zakonu z Anglii, na mało wymagającym etacie.
-A co u Ciebie?




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Willow Lovegood
Willow Lovegood

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7002-willow-lovegood https://www.morsmordre.net/t7022-stella https://www.morsmordre.net/t7021-kolejna-dziwna-lovegood https://www.morsmordre.net/f266-sevenoaks-st-julian-road-lesny-dom-rodziny-lovegood https://www.morsmordre.net/t7074-skrytka-bankowa-nr-1668 https://www.morsmordre.net/t7023-willow-lovegood
Zawód : opiekunka stworzeń w ogrodzie magizoologicznym
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Wszystko co utraciliśmy, prędzej czy później do nas wróci. Ale nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime27.07.19 13:10

Willy uśmiechnęła się lekko. Nie zdradziła mu jednak prawdy o tym, co zdarzyło się pierwszego maja. Nie należała do osób które dużo mówiły o swoich troskach i uczuciach. Choć była osobą otwartą i przyjazną, była też jednocześnie dość skryta i nikt nie wiedział, jakie dokładnie uczucia kryły się pod jej zamyślonym uśmiechem i często nieco odległym spojrzeniem.
- Jest gorzej – odezwała się. – Odkąd nadeszła ta nienaturalna burza, anomalii jest więcej i są gorsze. A może to tylko takie moje wrażenie? Praca w tym miejscu nigdy nie była równie trudna jak teraz.
Opiekowanie się zwierzętami w dobie anomalii było bardzo angażujące, ale też niebezpieczne. Dlatego właśnie Willy nie pozwalano się zbliżać do najgroźniejszych gatunków, zwłaszcza że w ogrodach zdarzały się już wypadki śmiertelne odkąd nastały anomalie i niektóre zwierzęta stawały się bardziej agresywne lub wyrywały się z ryz zabezpieczeń. Gdyby Willow była bardziej jak większość dziewcząt w jej wieku i gdyby miała więcej instynktu samozachowawczego pewnie rozejrzałaby się za innym zajęciem, ale magizoologia była jej pasją, chciała też pomagać stworzeniom i ich opiekunom w obecnym kryzysie.
Czepiała się wciąż resztek optymizmu i nadziei na to, że to minie. Że nadejdzie taki dzień, w którym kryzys dobiegnie końca i anomalie odejdą tak, jak przyszły.
- Mówią, że po każdej burzy wychodzi słońce – powiedziała nagle. Tej myśli wciąż starała się trzymać, nawet jeśli to, co od listopada działo się nad ich głowami, nie nastrajało zbyt pozytywnie.
- Och, to tylko podręcznik do magizoologii. Większość z nich już znam, ale... Zawsze to jakiś sposób spędzenia przerwy w nieco spokojniejszym otoczeniu – wyjaśniła, zerkając przelotnie na okładkę książki, którą czytała zanim przyszedł. Potem spojrzała z ciekawością na niego, zastanawiając się jak się miewał. Nie wiedziała, że i on przeżywał teraz dość trudne chwile. – Może jeszcze kiedyś uda ci się spełnić to marzenie? – zastanowiła się. Domyślała się że praca dla ministerstwa nie była zbyt ciekawa. Ale że oboje byli młodzi, od czegoś musieli zacząć, zanim sięgną po śmielsze marzenia. Dlatego nie oceniała go, wychodząc z założenia, że najwyraźniej tak miało być, ale nie musiało to przekreślać jego przyszłości. – Ja chciałabym kiedyś podróżować tak jak mój tata i badać magiczne stworzenia z różnych zakątków świata. Ale póki co jestem tutaj i zdobywam wiedzę i doświadczenie. – I ona nie planowała spędzić w tych ogrodach całego życia, ale były dobrym miejscem na rozpoczęcie drogi magizoologa. Gdy będzie starsza i posiądzie większą wiedzę, pragnęła zostać podróżniczką i magizoologiem z prawdziwego zdarzenia. Jak jej ojciec. Była osobą, którą ciekawość ciągle gdzieś gnała i trudno było sobie wyobrazić całe życie w jednym miejscu. Była Lovegoodem, a w ich rodzinę wpisana była pewna nieszablonowość, chodzenie własnymi drogami, poszukiwanie swojego miejsca w świecie, a zdaniem niektórych nawet szaleństwo. Nie dla nich było zwyczajne, szare życie przeciętnych obywateli, którzy nigdy nie wyłamywali się poza swoje schematy.
- Zawsze pamiętajmy o naszych marzeniach. Prędzej czy później los się do nas uśmiechnie – a ona uśmiechnęła się do niego, wierząc, że kiedyś w nieokreślonej przyszłości ona zostanie prawdziwym magizoologiem, a on łamaczem u Gringotta.
- Nic nowego. Przychodzę tu, opiekuję się zwierzętami, a potem wracam do domu. Może w przyszłym roku uda mi się załapać na jakąś wyprawę z tatą? – Spojrzała znowu na niego, a potem na książkę. A później na niebo.




Oh, she lives in a fairy tale,
somewhere too far for us to find.
Forgotten the taste and smell
of a world, that she's left behind.

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime27.07.19 13:29

-Jak radzicie sobie ze zwierzętami? I czy one same...no, powodują jakieś anomalie? - wiedział, że komplikacje dotyczą mugoli, charłaków i dzieci, ale - choć uwielbiał zwierzęta - nigdy nie zainteresował się tym, czy i one same przyciągają anomaliczną magię. Po prostu nie miał zwierzątka domowego, a od rozważań teoretycznych odciągały go wszystkie inne sprawy.
Spojrzał na Willow z mieszaniną współczucia i podziwu. Była taka delikatna, a zarazem oddana swojej pracy. Nie chciał dopytywać, ale miał nadzieję, że nie poturbował jej żaden przestraszony kuguchar albo kotopodobny zwierz.
Nie, żeby kuguchar był oczywistym kandydatem do turbowania ludzi, ale Steff naprawdę nie lubił kugucharów.
-Też tak myślę. - zapewnił dziewczynę, chociaż wcale nie był pewny. Odbierał świat bardziej rozumem niż intuicją i wiedział, że anomalie są trudne do okiełznania, że najpierw trzeba zgłębić ich istotę, a potem z nimi walczyć. Jego optymizm brał się jednak z gotowości do działania - Bertie wspomniał mu, że Zakon potrafi okiełznywać pojedyncze anomalie, a Steffen cierpliwie czekał na sygnał od kogoś, kto nauczy go to robić. Nie chciał obciążać wszystkim przyjaciela i bardzo chciałby poznać więcej Zakonników, ale wiedział, że wtajemniczenie przyjdzie w swoim czasie.
-Praca dla Gringotta to też podróże. Kto wie, może za kilka lat spotkamy się niespodziewanie w Egipcie, ty tropiąc zwierzęta, a ja artefakty? - uśmiechnął się szeroko, ucieszony samą perspektywą.
Choć smutne było samo to, że użył określenia "za kilka lat." Dawny Steffen był niecieprliwy, entuzjastyczny i gorliwy. Sądził, że spełnienie marzeń to kwestia kilku miesięcy, a trzyletnia nauka animagii (i tak krótka w porównaniu do doświadczeń innych!) była dla niego prawdziwym utrapieniem. Anomalie, śmierć mentora, porażka w pracy, zmagania Zakonu - to wszystko zmusiło go do zmiany perspektywy i pewnej weryfikacji idealistycznego podejścia do życia. Nadal pozostawał optymistą, ale zaczął roztrząsać cele bardziej długoterminowo.
Na razie liczyła się wojna o lepszy świat, a nie jego marzenia.
Miał jednak nadzieję, że Willow nie myśli o tym w takich kategoriach. Była...po prostu Willow, nie wyobrażał sobie jej w walce, ani zatroskanej o politykę. Podświadomie martwił się o wielkooką dziewczynę, a jej niewinność i pewne marzycielskie podejście do świata uważał za jej największą zaletę.
Chciał walczyć dla Zakonu właśnie po to, by Willow i inni mogli spać w spokoju.
-Będziemy pamiętać. - uśmiechnął się pokrzepiająco. -Gdzie ostatnio był twój tata, ma już jakieś plany na kolejną wyprawę? - zainteresował się, bo uwielbiał podróże, a opowieści o panu Lovegoodzie zawsze były pasjonujące.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Willow Lovegood
Willow Lovegood

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7002-willow-lovegood https://www.morsmordre.net/t7022-stella https://www.morsmordre.net/t7021-kolejna-dziwna-lovegood https://www.morsmordre.net/f266-sevenoaks-st-julian-road-lesny-dom-rodziny-lovegood https://www.morsmordre.net/t7074-skrytka-bankowa-nr-1668 https://www.morsmordre.net/t7023-willow-lovegood
Zawód : opiekunka stworzeń w ogrodzie magizoologicznym
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Wszystko co utraciliśmy, prędzej czy później do nas wróci. Ale nie zawsze wtedy, kiedy tego chcemy.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime27.07.19 21:15

- Nie, na szczęście nie! – powiedziała z ulgą. Tylko dzieci i mugole wywoływali wokół siebie anomalie, zwierzęta nie. – Ale to nie znaczy, że nie są podatne na działanie anomalii. Długa ekspozycja na anomalną moc ma na nie zły wpływ. – Były niespokojne, czasem agresywne, słyszała też o przypadkach mutacji stworzeń, które zbyt długo przebywały przy ogniskach anomalii. Do jednego z bardziej jaskrawych znanych jej przypadków doszło w rezerwacie jednorożców, słyszała o nim, gdy kiedyś miała okazję tam być.
- Byłoby super, gdybyśmy tak kiedyś w przyszłości wpadli na siebie w jakimś innym kraju, gdzie oboje wybierzemy się, by spełniać nasze marzenia – zgodziła się. Nie było to wykluczone, bo kto wie, gdzie los postanowi ją rzucić? Magiczne zwierzęta występowały na całym świecie i najchętniej odwiedziłaby każdy kraj, choć zdawała sobie sprawę, że to kosztowne i problematyczne, i nawet jej ojciec nie zdążył jeszcze postawić nogi w każdym zakątku świata (a miał znacznie więcej lat od niej) ale wierzyła, że ma dużo czasu, żeby zdążyć zjechać cały świat wzdłuż i wszerz, poznając i badając tamtejsze gatunki fauny. Nawet ona, będąc osobą z natury dość naiwną i oderwaną od prozaicznej rzeczywistości, zdawała sobie sprawę, że na spełnienie jej marzeń potrzeba lat, bo świat był olbrzymi, a zwierząt mnóstwo i wiele nawet nie zostało jeszcze odkrytych. Ale tym lepiej, będzie miała co robić.
Willow nie była świadoma tego, że Steffen aktualnie miał inne zmartwienia i tak naprawdę spełnianie marzeń o pracy dla Gringotta zeszło na dalszy plan. Była na tyle oderwana od rzeczywistości, że nie wiedziała, że anomalie nie były jedynym zagrożeniem i że w ich kraju ścierały się właśnie dwie skrajne siły. W jej domu temat polityki w zasadzie nie istniał, bo Lovegoodowie rzadko zawracali sobie głowę czymś tak przyziemnym i nudnym. To co się działo mogło zacząć dotyczyć także ich, choć jak dotąd nikt Willy nie próbował w nic wciągnąć ani zaangażować, więc – nie miała pojęcia o żadnym Zakonie i nic nie wskazywało na to, by to się miało w najbliższej przyszłości zmienić. Żyła sobie swoim życiem, opiekując się zwierzętami, ucząc się magizoologii i snując marzenia o podróżach.
Uśmiechnęła się do Steffena, a następnie zaczęła snuć długą opowieść o podróżach swego ojca, także o tych, w których miała okazję mu towarzyszyć. Nie była jeszcze na żadnej niebezpiecznej ani bardzo wymagającej wyprawie, jednak zdążyła już zobaczyć co nieco poza granicami Anglii. Miała więc o czym opowiedzieć dawnemu szkolnemu koledze, i opowiadała dopóki na łąkę nie przyszła jedna ze starszych pracownic.
- Willow! Wszędzie cię szukam! – odezwała się, a Willy zdała sobie sprawę, że znacznie przedłużyła sobie przerwę.
- Przepraszam cię, Steffen, ale chyba muszę już iść – powiedziała szybko do kolegi, patrząc na niego przepraszająco. Wyraziła nadzieję, że niedługo uda im się gdzieś spotkać znowu, a potem pożegnała go i ruszyła za czarownicą, która po nią przyszła, by powrócić do swoich obowiązków.

| zt. dla Willy




Oh, she lives in a fairy tale,
somewhere too far for us to find.
Forgotten the taste and smell
of a world, that she's left behind.

Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : łamacz klątw w Ministerstwie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I like to go to places uninvited
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/36
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Czytelnia na polanie Empty
PisanieTemat: Re: Czytelnia na polanie   Czytelnia na polanie I_icon_minitime10.09.19 4:24

-Byłoby ciekawe zbadać, jaki wpływ mają na zwierzęta anomalie po dłuższym czasie... - zapalił się nagle Steffen, chociaż temat wcale nie był fajny. Ale tak już miał, naukowa ciekawość odzywała się w nim czasem z zaskakującą mocą i na moment zapominał wtedy o wrażliwości innych. Jego brat przejawiał bardziej jaskrawą wersję takiej postawy - nie licząc się z niczym i z nikim, gdy skupiał się na badaniach. Steff bywał bardziej empatyczny, bo po sekundzie uświadomił sobie, że nie powinien mówić takich rzeczy przy lubiącej zwierzęta Willow.
-Znaczy, biedne zwierzęta, na pewno bardzo cierpią! - zreflektował się. -Mam po prostu na myśli, że nauka nie zna takich przypadków i w przyszłości mogłaby pomóc... ale trudno zbadać systematycznie cokolwiek, gdy wkoło panuje chaos. - zamyślił się.
Uśmiechnął się szeroko na pomysł Willow, że może kiedyś spotkają się w jakimś egzotycznym kraju - on poszukując najrzadszych artefaktów, a ona badając najdziwniejsze magiczne stworzenia. Spojrzenie miał jednak smutne, więc zręcznie uniknął wzroku Willow. Bardzo lubił dziewczynę, ale nie chciał i nie mógł dopuścić jej do swoich aktualnych zmartwień (wątpił nawet, czy by je zrozumiała, skoro większość tyczyła się polityki). Gdy Bertie opowiedział Steffenowi o Zakonie, ten podjął decyzję i tym samym zepchnął marzenia o Gringottcie na dalszy plan. Wiedział, że tego pragnąłby dla niego zmarły mentor z Ministerstwa - chociaż Howard widział w Steffenie potencjał na zdolnego łamacza klątw, to przede wszystkim widział w nim dobrego i odważnego człowieka. Gdy tylko Steff dowiedział się, że Howard działał w Zakonie, zobaczył w nowej działalności szansę na pomszczenie poległego w pożarze Ministerstwa czarodzieja.
Szansę, która na razie grzebała jego marzenia i nadzieję na spokojne (to znaczy, spokojne inaczej i spędzone na poszukiwaniu skarbów) życie. Podobnie jak Willow, liczył na to, że chaos przeminie. Przeczuwał jednak, że nie obędzie się bez ofiar.
Ale na razie miał szansę zapomnieć o tym wszystkim, chociaż na moment. Z radością pogrążył się w opowieści o przygodach pana Lovegood, słuchając uważnie i wyobrażając sobie wszystkie piękne i dalekie miejsca. Potem pożegnał się z Willow i siedział na polanie, zadumany, jeszcze dłuższą chwilę. Koleżanka z Hogwartu nieświadomie przypomniała mu o tym, że czas pożegnać własną młodość. Wprawdzie wciąż był młody, ale skończyły się lata beztroski.

/zt




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
 

Czytelnia na polanie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley :: Ogród magizoologiczny-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19