Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zapomniany pomost

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zapomniany pomost - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime17.07.17 1:31

First topic message reminder :

Zapomniany pomost

Miejsce rzadko odwiedzenie przez ludzi - zarówno czarodziei jak i mugoli. Niewiele wie o jego istnieniu. Wejście na pomost znajduje się za zakrywającymi go zaroślami. Same zaś deski, z których jest zbudowany, skrzypią pod stopami ze starości i wilgoci, jaką przesiąknęły.
Nie jest to miejsce, w które zabiera się wybrankę na randkę, jednak sprawdza się idealnie gdy potrzeba prywatności i spokoju. A z racji swojego położenia i faktu, że mało osób wie o tym miejscu jest też bezpiecznym miejscem dla spotkań, które powinny pozostać tajemnicą.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Evandra Rosier
Evandra Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Your hands are scarred from murder, and yet I trust them completely.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime22.01.21 22:44

Możliwość pomocy przyjaciółce była zawsze istotną sprawą. Młoda czarownica planowała w najbliższych miesiącach, prócz podjęcia się nowych obowiązków, odzyskać najbliższych - Primrose, Rigela i Aquilę. Wierzyła, że wciąż jest dla nich szansa, nawet jeśli nie w znanej im dotychczas formie, to w choć okrojony sposób. Spotkania z każdym z osobna były sympatyczne i zapewniały choć namiastkę tego, czego potrzebowała, nic nie mogło się jednak równać z zebraniem ich wszystkich w jednym miejscu. To wśród nich nie bała się wyrażać uczuć i szczerze wygłaszać niepopularnych opinii. Oczywiście takich, które w żaden sposób nie łamały ogólnie przyjętych norm, w tym poruszonego przez nie tematu czystości krwii.
- Dobrze wiesz, że nie sympatyzuję - wtrąciła od razu, patrząc na nią z wyrzutem, grając przewidziany przez siebie scenariusz. Dlaczego nie ugryzła się w język, skoro wiedziała, że Primrose będzie o to pytać? To przejaw głupoty, mądrości po szkodzie czy po prostu chęć posiadania choć jednej osoby, przed którą nie musiała kłamać? Evandra miała problem z odrzuceniem czyjejś sympatii wyłącznie ze względu na krew. Nie pominęła oczywiście żadnej z lekcji o wyższości krwi szlachetnej ponad każdą inną, rozumiała każdy z podawanych jej argumentów, co jeśli jej własne doświadczenia mówiły coś innego? Doskonale pamiętała co wydarzyło się w szkole, zacisnęła więc usta w wąską linijkę, dając za wygraną. - Po prostu nie rozumiem napędzania się czystą nienawiścią. Chciałabym powstrzymać rozlew krwi, przestać żyć w ciągłym napięciu. Powiedz, czy jest nam to teraz potrzebne? - Także ściągnęła brwi i westchnęła cicho. - Nie twierdzę, że rebelianci czynią dobro, tylko że konflikt należy jak najprędzej zakończyć. - Zacisnęła palce na dłoni Primrose, chcąc szczególnie zwrócić jej uwagę na swoje słowa. - Ostatnie, co chcę znajdować w przeglądanej prasie, to nekrologi i listy gończe.
Musiała jednak przyznać, że na moment zawahała się nad tym, co mówi. Wydarzenia na Connaught Square wywarły na niej mocne wrażenie, już od pierwszych chwil czuła ich wpływ, począwszy od błagający u jej stóp jeden z wychwyconych elementów, który obrzuciła chłodnym spojrzeniem, kiedy prowadzono go na straceńczy podest. Musiała utrzymać silny wzrok podczas wykonywania wyroku, plama czerwieni rozlała się po drewnianych deskach. Pojawił się chłód i to dziwne mrowienie w dłoniach, zaraz za tym pustka. Ze skupienia wyrwało ją dopiero rzucone zaklęcie, później pamiętała już tylko ścisk w dole brzucha i niepokój związany z pospiesznym opuszczeniem placu.
Tajemnice. Co innego zdradzać własne, a co innego cudze. Przygryzła nerwowo wargę, gdy spuszczając wzrok na wilgotne deski pomostu zastanawiała się nad odpowiedzią. - Chciałabym móc odpowiedzieć na te pytania. Obawiam się jednak, że problem jest zbyt głęboko schowany, by móc ot tak rozwiązać go podczas jednej rozmowy. - Dochodziły do tego argumenty, o których istnieniu Evandra nie wiedziała. Nie umiała pozbyć się wrażenia, że wiele kwestii było przy niej pomijanych, zatajanych. Ostrzeżenia, jakie dostawała, były zbyt ogólne, by wyciągać wnioski; ignorowała wrodzoną ciekawość z obawy przed naruszeniem tematu, który wywołałby czyjąś złość. Przyjmowała milczenie za odpowiedź, godziła się z niedoinformowaniem, mimo iż straszliwie jej ciążyło. - Wspomniałam ci już podczas konnej przejażdżki, że zamierzam pokonać swoją bezradność i zaangażować. Wymagają ode mnie powagi i odpowiedzialności, o których rychłym nadejściu wiedziałam, lecz dopiero teraz dociera do mnie ich ciężar. - Wolną rękę przeniosła na drewnianą barierkę, wyczuwając pod palcami jej wyszczerbioną fakturę. Na twarzy Evandry pojawił się lekki uśmiech, mający choć trochę rozluźnić atmosferę. - Obecnie przygotowuję się mentalnie do rozmów z lady Cedriną. Poprosiłam ją o udzielenie mi kilku lekcji zarówno z historii rodu, jak i prowadzenia domu. Wspominała coś o różach, więc najpewniej chce przetestować moje umiejętności zielarskie, także życz mi szczęścia. - Herbowy kwiat Rosierów był pielęgnowany w Château Rose bez pomocy skrzatów, kwestią czasu było, by i Evandra przyczyniła się do rodzinnej tradycji. - A tobie jak idą badania? Wspominałaś o nauce run i nowych talizmanach. Nie chcesz mi chyba powiedzieć, że zamierzasz poprzestać na wykonywaniu zamówień dla klientów? - Rzemiosło w połączeniu z magią w wykonaniu lady Burke z pewnością prezentowało się rewelacyjnie, lecz to praca naukowa była od zawsze pragnieniem Primrose. Jak wiele zmieniło się w tej kwestii?





How long are you going to wait...
... before you demand the best for yourself?


Powrót do góry Go down
Primrose Burke
Primrose Burke

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ELIKSIRY : 21
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Zapomniany pomost - Page 5 Dd3436d291f269d9d228b8e0011b3018

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime22.01.21 23:46

W czasach szkolnych raczej żadna z nich nie była w stanie przewidzieć jak się potoczą ich losy. Mieli ogólny zarys, wizje jaką snuli przed nimi rodzice, ale jak będzie to wyglądać w rzeczywistości? Ciężko było przewidzieć siedząc na szkolnych błoniach powtarzając do egzaminów lub wymieniając się plotkami. Jednak już wtedy Primrose zaglądała tam, gdzie jej przyjaciele nawet nie myśleli, że można.  Pomimo tego, że byli blisko każdy z nich miał swoje tajemnice. A młoda lady Burke powoli poznawała świat czarnej magii, która kusiła ją i wołała do siebie. Na początku nie miała odwagi, później zaczęła zajmować się artefaktami w rodzinnym biznesie, gdzie miała do czynienia z wieloma czarno magicznymi przedmiotami, aż w końcu trafiła na stare zwoje i zapiski. Wkroczyła na ścieżkę, z której nie było już odwrotu, choć ona sama miała jeszcze chwilę by jedna zdecydować się na inną drogę. Pytanie tylko czy chciała. Spojrzała na śliczny profil przyjaciółki, a na jej stwierdzenie, że nie sympatyzuje uniosła do góry jedną brew w powątpiewający minie. Ile lat się znały? I chociaż jako dorosłe kobiety kontakt miały słabszy to jednak przyjaźń pozostała, a pewne rzeczy się nie zmieniały. Naprawdę sądziła, że lady Burke nie będzie pytać? Na pewno to wiedziała. Być może jednak oczekiwała tych pytań, których nie zadawała sobie sobie albo nikt wcześniej nie wypowiedział ich na głos. Czasami zdawało się, że pewne rzeczy nie istnieją póki się ich głośno nie nazwie. Słowa, które padały tak bardzo przypomniały jej rozmowę jaką prowadziła z Aquilą, jednak wyglądała ona zupełnie inaczej. Aquila zdawała się nie być sobą. Jakby trzymała się pewnych zasad w obawie przed ostracyzmem. Primrose wiedziała, że lady Black nie mówiła wszystkiego. Jednak z czego wynikało wtedy to dziwne zachowanie, nie potrafiła stwierdzić.
-Każda wojna podejmowana jest w imię wolności i pokoju - odezwała się w końcu. - Zawsze będziemy ścigać te dwa ideały i nigdy nie zdołamy ich dosięgnąć.
Wyczuła uścisk dłoni Evandry wiedząc co ta czuje. Primrose sama nie rozumiała rozlewu krwi dla samej satysfakcji zabijania. Sianie terroru nigdy nie przyniosło niczego dobrego, ale niestety jeżeli zapominamy o własnej historii, jesteśmy skazani na jej powtórne przeżycie.
-Ludzie bywają nieprzewidywalni. Kierują się emocjami, odruchami, chwilowym pożądaniem. Władcy tracili korony, najczęściej wraz z głowami a całe dynastie upadały na skutek głupoty, durnego błędu lub niekontrolowanych emocji. Tym właśnie jest rozlew krwi.
Wzięła głębszy oddech czując jak chłód przenika przez nos aż do płuc i wypuściła powietrze ciężko. Z jednej strony rozumiała tą rządzę walki, chęć zabicia wroga, upokorzenia go, sprowadzenia do parteru. Tylko osoba złamana nie stawia oporu, ale złamania się leczą, a nawet jeżeli nie, to pojawi się inna jednostka gotowa dalej walczyć.
-Czasem dobrym traktatem można zdobyć więcej niż wojną, a kiedy lepiej podpisać traktat? - Ponownie spojrzała na przyjaciółkę a wzrok miała chłodny, opanowany i niczym nie przypominający pannę Burke z lat szkolnych. - Jak nie wtedy, gdy za piórem i pergaminem stoją tysiące żołnierzy? Siłą rzecz nie ma dobrych powodów by zabijać. Każdy z nich jest zły. Ale czy na pewno? Zabicie w obronie własnej? Ale to rozmowa o pojęciach.
Oparła się plecami o poręcz pomostu krzyżując ręce na piersi nadal patrząc uważnie i w skupieniu na lady Rosier.
-Zabijając w obronie czy dla kaprysu, czy po prostu zabijając robisz dokładnie to samo, nie ma w tym różnicy, pozbawiasz życia, dalej jest tylko dorabianie sobie pobudek by wybielić się przed oczami swoimi i cudzymi. Nadal jednak pozostajesz mordercą. Niektórzy tego nie akceptują i ubierają to w pstrokate słówka: Zabiłem bo się broniłem, zabiłem bo był szlamą. Nadal jednak pozostają mordercami, zwyczajnie chcą umniejszyć wagę swojej przewiny. Wojen nie wygrywa się tylko siłą magii i różdżki, ale też siłą umysłu, charakteru i wiedzą o przeciwniku. Czasami zdaje mi się, że ci którzy prowadzą działania o tym zapominają.
Była w pełni świadoma, że niekiedy nie ma jak uniknąć wojny, jest ona nieodwracalna. Jednak jeżeli Evandra chciała aby rozlew krwi się zakończył musi poznać jedną i drugą stronę tak aby wykorzystać siłę i słabość przeciwników. Pytanie tylko czy posiadała taką wiedzę, bo Primrose miała świadomość braku informacji. Podobnie jak przyjaciółka była trzymana w niewiedzy, a jedynym jej źródłem był Walczący Mag oraz pojedyncze słowa brata i kuzyna. Jednak trzeba było być ślepym aby nie widzieć tego w co się obrócił Londyn. Nawet arystokratki trzymane w bańce musiały coś dostrzegać, ale tylko nieliczne miały odwagę zadać pytanie i zastanawiać się czy dalsze działania mają sens.
-Nie musisz rozwiązywać problemu tu i teraz, ale wiedząc jakie pytania postawić, być może, pewnego dnia, odnajdziesz na nie odpowiedź. Nie sądzisz? - Odepchnęła się od balustrady aby znów stanąć obok przyjaciółki i dłońmi obleczonymi w czarne rękawiczki oprzeć się o chropowatą powierzchnię barierki, przy której ta stała. - Ważne jednak, że pytania zadajesz. Gdyby nie one nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy.
Jakkolwiek żyły w dość mrocznych czasach tak dzięki sztuce zadawania pytania, poszukiwania i wątpienia czarodzieje tak daleko zaszli i mogli zajść jeszcze dalej, tylko czy metody, które teraz były stosowane były słuszne? Nikt ich raczej nigdy nie zapyta o zdanie. Mogły rozmawiać między sobą - otwarcie. Primrose wierzyła, że Evandra nie zawiedzie jej zaufania. Hasła o odpowiedzialności i obowiązkach sprawiły, że Prim zastukała palcami o barierkę, jednak usłyszała informacje o prowadzeniu domu, historii rodu oraz pielęgnowaniu róż. Ktoś by mógł powiedzieć, że to żadne obowiązki, ale rodziny arystokratyczne nie przetrwałby gdyby nie hołubiły pewnym tradycjom.
-Mogłabyś uczyć sztuki dyplomacji - uśmiechnęła się do przyjaciółki zachęcająco.- Zawsze potrafiłaś odpowiednio pokierować rozmową, podtrzymać ją. Nie jeden mógłby się uczyć od ciebie tej subtelnej sztuki.
Nie było to puste pochlebstwo. Czasami kiedy spryt i upór Prim nie pomagał, tam potrafiła zdziałać cuda umiejętność władania słowem lady Rosier. Zerknęła z ukosa na przyjaciółkę kiedy ta zaczęła wypytywać. Zastanawiała się czy ta zrozumie pociąg lady Burke do odkrywania tajemnic dość mrocznych i dotykających sfery czarnej magii.
-Oczywiście, że nie. - Odpowiedziała po chwili. - Zamówienia dla klientów pozwalają mi się rozwijać i szlifować umiejętności. Jednak zajmuję się też badaniem artefaktów oraz poszukiwaniem informacji na temat tych zaginionych. Nie porzuciłam moich planów odnośnie wielkich wypraw do piramid Azteków.
Zaśmiała się dźwięcznie tym samym odganiając trochę ponurą atmosferę jaka się wokół nich wytworzyła gdy rozmawiały o wojnie.





May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Powrót do góry Go down
Evandra Rosier
Evandra Rosier

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8762-evandra-rosier https://www.morsmordre.net/t8771-dzwoneczek#260729 https://www.morsmordre.net/t8766-wanda#260651 https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t9233-skrytka-bankowa-nr-2076#280737 https://www.morsmordre.net/t8767-evandra-rosier#260654
Zawód : Arystokratka
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Your hands are scarred from murder, and yet I trust them completely.
OPCM : 0
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Półwila

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime23.01.21 1:15

Bezpośredniość z jaką Primrose mówiła o brutalnym wymierzaniu sprawiedliwości nasunęła jej dawno nie widziane wnioski. Nie spodziewała się, że uda im się poruszyć tak bardzo temat wojny, jak i otwarcie przyznać do wątpliwości. Uwadze Evandry nie umknęło także padające z ust przyjaciółki słowo szlama, które przyjęła tylko ze skinieniem głowy.
- Chciałabym wiedzieć. - Uśmiechnęła się, przywołując swoje własne słowa, jakie zwykła przed laty powtarzać. Lubiła zadawać pytania, ale jeszcze bardziej lubiła słuchać, szukać odpowiedzi i zrozumienia. Wspinać się na wyżyny obiektywności, zestawiać informacje, podważać ich prawdziwość, a także dopuszczać prawdopodobieństwo powodzenia tam, gdzie nikt inny go nie zakładał. - Wciąż pozostajesz mordercą… - powtórzyła ciszej słowa Primrose. - Łatwo jest wypowiadać się na tematy, jakie znamy wyłącznie z teorii. Łatwo nam stwierdzić, że jest to przewinienie, wycofując się za kulisy i ślepo kładąc na szali kolejne dusze. Nie wiemy jak to jest zadać komuś ostateczny cios. - Nie znając szczegółów ostatnich kilku lat życia przyjaciółki nie wiedziała czy może wciąż wypowiadać się za oboje. - Może niedalekie od prawdy jest stwierdzenie, iż ludzkie istnienia są nierównej wartości? Jak wobec tego poznać ich wagę, kiedy samemu nie decydowało się o cudzym życiu? - Nie wymagała odpowiedzi na to pytanie, zresztą nie była wcale taka pewna czy chciałaby ją usłyszeć. I znów pojawił się ten znajomy ścisk w brzuchu, cichy głosik szeptał mantry, namawiał do przesunięcia kolejnej granicy. Dość! - Poza tym, Prim… Kim jesteśmy, jeśli nie ludźmi? Kierujemy się emocjami i chwilowym pożądaniem, jesteśmy nieprzewidywalni. Czy zamiast walczyć z samym sobą, skupiając się na powierzchownych pobudkach i pragnieniu korony, nie powinniśmy się zatrzymać, by być tu i teraz, okrywając to, co naprawdę do nas przemawia? - Znów wypłynęły idealistyczne wizje, które z uporem maniaka pojawiały się w jej umyśle, chcąc wyjść na światło dzienne. Na ile jednak były to prawdziwe przemyślenia i potrzeby zakłopotanego umysłu Evandry, a na ile próba zagłuszenia tego, co wciąż tkwiło uśpione głęboko wewnątrz jej duszy? Płytki oddech, nerwowo rozmywająca się plama o nieokreślonym kształcie.
Zerknęła na piegowatą twarz Primrose, gdy ta ze splecionymi na piersiach rękami zdecydowanym tonem głosiła wyznawane przez siebie racje. Czy nawet, jakby się z nią nie zgadzała, nie powinna uścisnąć jej i przyklasnąć za odwagę w zajmowaniu stanowiska? Dwa miesiące temu podczas zaręczyn Alpharda i Melisande panna Black wypowiadała się równie poważnym głosem na temat zmian w szkolnictwie. Evandra nerwowo przeskakiwała wtedy w duchu z jednej nogi na drugą, dyskretnie badając najdrobniejsze zmiany w zachowaniu zaproszonych gości w poszukiwaniu nieprawidłowości. Szczęśliwie się stało, że nie doszło do żadnego kryzysu, ale co się nastresowała to jej! Teraz odpowiadała na czujny wzrok Primrose, wytrzymując jego ciężar. Próba wyjścia poza własną bańkę mogła skończyć katastrofą; tym, przed czym wszyscy wokół starali się je uchronić, odwlekając nieodwracalne na ostatni moment. Mówi się, że zdobywają pełnoletniość, zdolność do samodzielnego myślenia, życia i decydowania o sobie, a mimo to traktuje się je jak dzieci, trzymając z dala od wszelkich epicentrów, niczym nadwrażliwa matka, która pragnie swe potomstwo zagłaskać i trzymać pod brzegiem spódnicy. Jak wygląda bilans zalet i wad dla uchylenia klosza w tak późnym czasie? Czy wcześniejsze oswajanie skutkowałoby wstrząsem i gwałtownym szokiem?
- Dyplomacja, manipulacja. - Z rozbawieniem wywróciła oczami, pamiętając jakże cenne nauki o wykorzystywaniu wszystkich posiadanych pod ręką informacji. - Ja po prostu znam wartość dobrego towarzystwa i staram się wyciągnąć z niego jak najwięcej. - Przyjemności z miło spędzonego czasu, ma się rozumieć. - Subtelność, to przecież moje drugie imię.
Znajomość czarnej magii zdawała się być w rodzinie Burke umiejętnością powszednią i Evandra rozumiała, że w życiu Primrose nadejdzie moment, gdy i ona zdecyduje o powiązaniu swojej duszy z potężną mocą. Wyczekiwała tej chwili z niepokojem, wciąż nie wiedząc jak zareagować - czy ta magia mogła dać jej to, czego prawdziwie pragnęła? Na to pytanie także nie znała odpowiedzi, pozwoliła pannie Burke znaleźć ją samodzielnie.
- Opowiedz mi o planach i o spisie zaginionych artefaktów. Znając ciebie, masz już je pogrupowane ze względu na trudność zdobycia, liczbę mil do pokonania oraz atrakcyjność pod kątem praktycznym. - Sugestywne spojrzenie i podtrzymany uśmiech; odepchnęła się od barierki, znów służąc przyjaciółce ramieniem w drodze powrotnej z zawilgoconego pomostu.

| zt x2





How long are you going to wait...
... before you demand the best for yourself?


Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime09.03.21 17:24

|4.10.1957

Od rana zastanawiam się, czy to dobry pomysł, żeby już wychodzić z cienia i zaczynać się spotykać z innymi. Z jednej strony - nie… Nadal nie mam pewności, czy ktoś właśnie w tej chwili nie próbuje mnie wyśledzić, albo, co gorsza, już to zrobił. I tylko czeka, żeby zaatakować. Z drugiej, bez uruchomionych bądź odświeżonych kontaktów nie da się pociągnąć dłużej w takiej sytuacji politycznej.
Nie.
Inaczej - da się, tylko ja nie potrafię. Praca w banku daje bezpieczeństwo finansowe i pewną rozrywkę, kiedy trafi się wyjątkowo oporny dłużnik. Ale tego mi mało. Potrzebuje zleceń, polowania, adrenaliny, krwi na rękach. Muszę się zmęczyć, aby słaniać się na nogach, prawie mdleć, czuć ból, nie móc policzyć siniaków i ran… Żeby ostatecznie paść na pysk i zasnąć, nie widząc żadnych snów.
Muszę zacząć znowu kontrolować swoje życie.
Tylko żeby to osiągnąć, muszę się dowiedzieć, na czym stoję. Miesiąc siedzenia w tym bagnie nie daje pełnego obrazu sytuacji. Dlatego wysyłam listy, sprawdzam, kto jest, kto spierdolił, na kogo można liczyć, a kogo lepiej zabić.
Do której kategorii mogę przyporządkować Clearwatera? Te siedem lat mogło wielu zmienić - życie ma w zwyczaju przeżuć i wypluć, pozostawić tylko resztki. Chociaż list wskazywał, że Kai pozostał tym cholernym Kaiem… albo to tylko takie pisemne kozaczenie. Kurwa. Za dużo niewiadomych.
Ciekawe, czy mnie rozpozna? Kiedy ostatni raz się widzieliśmy… byłam głupia i miałam piękne plany na przyszłość. Nierealne i kompletnie zjebane… jak to, że uda mi się prowadzić normalne życie i zajmować się tym, czym zawszę chciałam - domami. Tworzeniem miejsc, gdzie każdy czułby się dobrze i bezpiecznie. Ale życie jest chujowe i ustawia wszystko po swojemu.
Miejsce, w którym mamy się spotkać jest dosyć specyficzne. Zupełne odludzie - idealne na tego typu rozmowy.
Przychodzę przed czasem i dla pewności jeszcze sprawdzam, czy nie ma tu żadnych pułapek - zboczenie zawodowe, ale co poradzisz. Lepiej być żywym panikarzem niż martwym naiwniakiem.
Poprawiam kołnierz skórzanej kurtki, żeby zasłonić kark przed wiatrem i wilgocią, kładę ręce na balustradzie i opieram na nich głowę. Mgła spowija większość krajobrazu, kłębi się, przelewa, jakby była żywą istotą. Zamykam oczy, bo jej ruchy zaczynają mnie rozpraszać. A na to nie mogę sobie pozwolić. Muszę słuchać, czy ktoś się zbliża… i być gotową na każdą ewentualność - nawet na walkę.





To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Powrót do góry Go down
Kai Clearwater
Kai Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime20.03.21 16:07

Nie palił zbyt często. W czasach swojej beztroskiej świetności, przesadzał. I nie tylko ze zwykłym tytoniem. Ale całość wydawała się miejscami rozmywać. I nawet, jeśli stanowiły niezachwianą formę wspomnieniowej przyjemności, nie miał zamiaru powtarzać więcej pewnych doświadczeń w tak intensywnej formie. Projekcja wolności, którą kiedyś upatrywał w zmysłowych rozrywkach, spierzchły na dalszy plan. A powrót do mglistej Anglii na wszystkich płaszczyznach udowadniał mu, że wybrał właściwie. Być może, nie przez sypiące się zewsząd szczęście - wręcz odwrotnie - ale nie chciał sobie nawet wyobrażać, jakby wyglądała rzeczywistość, gdyby zachowywał się inaczej. Nie odmawiał sobie co prawda niektórych z przyjemności, jak pewne spotkania, czy boks, ale nie doprowadzał się do skrajności. I przede wszystkim, skupiał się na siostrze. I... sprawie zabitego brata - o tym ostatnim jednak nie miał zamiaru mówić. Była też praca, która pozwalała mu zapewnić odpowiednie utrzymanie siostry (nawet jeśli sama łapała zlecenia) oraz utrzymać w zasięgu marzenie, które od dawna mu towarzyszyło. I to praca przygnała go w okolicę Londynu. Nie bez ciekawości kierując kroki ku wyznaczonemu miejscu spotkania.
Praca. Niezależnie od czasu i okoliczności, autorka listu, jaki tak niespodziewanie otrzymał, kojarzyła mu się z korzyścią. Na bardzo różnych płaszczyznach - zawsze czymś mu się zarobkowym obrywało (i nie tylko). Minęło sporo czasu, gdy ostatnio się widzieli i równie wiele zmian przekształciło rzeczywistość, ale z krótkiej treści na pergaminie był w stanie wywnioskować, że Złotko, którą znał, w kwestii charakteru pozostała przynajmniej rozpoznawalna. Nie znał zbyt wielu kobiet, z którymi tak łatwo przychodziło mu złapać kontakt, rozplątać nawet język i czuć się w porządku bez konieczności zakładania kilku masek. I mimo (a może za?) ostrego charakteru, wydawała mu się po prostu urocza. Niezależnie do faktu, jak groźna być potrafiła i ile krwi widział na rozbitych knykciach drobnych pięści. Potrafiła być straszna, bardzo skutecznie stawiając do pionu, albo raczej degradując do gruntu potencjalnych przeciwników. Clearwater - czy to własnym urokiem, czy po prostu byciem sobą, szybko wplótł swoją obecność w towarzystwo narwanej półgoblinki.
Odludzie, do którego dotarł, zdążył już poznać. Miejsce, w którym spotykało się po to, by nie kusić losu o niechcianych obserwatorów i słuchaczy. Kai nie był ignorantem, by liczyć, że aktualna władza spełnia się w praktyce w całej, głoszonej propagandzie. Wystarczyło nieodpowiednie słowo w nieodpowiednim miejscu, by przypłacić to nieprzyjemna wizytą w Tower. Jemu już wystarczyło wrażeń w tej materii i bez konieczności, omijał Londyn łukiem. Wolał i tak pracować w terenie. I mimo wszystko był ciekaw propozycji Zlaty. I jeśli się nie pomylił, znalazłby nową ścieżkę dostępu do miejsc względnie (dla niego) niedostępnych. O tym jednak miał dopiero się przekonać.
Kaptur płaszcza zsunął już stawiając ciche kroki na pomoście. Drobna postać oparta o balustradę, raczej nie wymaga domysłów, ale na kretyńskie zagrywki było za wcześniej - A jednak się stęskniłaś... Złotko - odezwał się, gdy znalazł się wystarczająco blisko, by rozpoznała i jego. Nacisk położył mocniej, na ostatnie słowo. Imię, które kiedyś wywoływało w rozmówczyni dość charakterystyczną reakcję. I mimo ponurego klimatu otoczenia, zęby błysnęły, gdy usta rozciągnął zdawkowy, ale równie dla niego charakterystyczny uśmiech. Oczy ogniskował na jasnowłosej, by zgarnąć pierwsze, zaobserwowane zmiany.


Powrót do góry Go down
Zlata Raskolnikova
Zlata Raskolnikova

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Zawód : Komornik i łowczyni nagród po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
A man in debt is so far a slave.
OPCM : 15
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime24.03.21 18:58

-Mówiłam ci już kiedyś, że jeśli jeszcze raz przekręcisz moje imię, to ukręcę ci ten durny łeb przy samych jądrach? - mówię śmiertelnie poważnym tonem i powoli odwracam się w stronę Clearwatera. Na mojej twarzy rysuję się wyraz pełnego zniesmaczenia i zmęczenia, że po raz kolejny musimy zaczynać ten temat.
Nie mam wątpliwości, że stoi przede mną właściwa osoba - w końcu tylko Kai wypowiada to pseudoimię w taki... arcyirytujący sposób. Automatycznie podpieram bok zaciśniętą w pięść dłonią, lewą nadal trzymając na poręczy i nerwowo bębniąc palcami w rozmokłe drewno.
Wiem, że moje pytanie jest retoryczne. Oczywiście, że mu to mówiłam - ponad 40 razy. Chociaż... kalkulacja może się nie zgadzać. Były w naszym życiu momenty, kiedy byliśmy za bardzo pijani, żeby to zapamiętać… Cokolwiek zapamiętać.
Uszczypliwości to już chyba taka nasza tradycja. Rytuał. Hasło rozpoznawcze.
Chociaż nie byłoby mi źle, jeśli by w końcu przestał.
Prawdopodobnie.
-Chciałbyś. - marszczę brwi, ale po chwili lekko się uśmiecham. Dobrze było spotkać znajomą twarz w tym parszywym kraju. - Dobrze, że przyszedłeś.
Lustruję go wzrokiem i zauważam, że coś się w nim zmieniło od momentu, kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. Nie chodziło tu o wygląd - wiadomo, czas zawsze zabiera swoje. Było tu coś innego, coś małouchwytnego na pierwszy rzut oka. No nic. Chce, to mi powie.
-Masz szlugi albo flaszkę? - nie chce wyjść na żebraka, ale rozmowa, którą mamy tu prowadzić nie będzie należała do najprzyjemniejszych. Ale można spróbować, choć odrobinę ją ulepszyć.
Opieram się z powrotem łokciami o wilgotną drewnianą balustradę. Jest trochę śliska - pokryta jakimś zielonym nalotem, który brudzi mi kurtkę.
-Nie jestem w Londynie w celach rozrywkowych. - zaczynam, ale nie wiem, czy na tym etapie chcę się zagłębiać w szczegóły. To by wymagało odtworzenia całego Tamtego Dnia. A ja... Nie chciałam tego robić. Przez ten cały czas, odkąd wyruszyłam z Leningradu, zajmowałam się sprawami bieżącymi, całą energię poświęcając na pracę… Jednak cholerny mózg nie dawał za wygraną, co noc racząc mnie koszmarami. Najpierw były to epizody, ale z każdą nocą było coraz gorzej. A od kiedy skończył się alkohol - moje życie zmieniło się w piekło.
-Zabawię tu pewnie dłużej, niż bym chciała… i potrzebuję dodatkowej roboty. - nigdy nie byłam dobra w pieprzenie o emocjach czy innej chujozie. - Ale tu jest taki rozpierdol, że ciężko jest nadążyć. To jak to teraz wygląda? Na czym można najlepiej zarobić? I gdzie.
Łapie się na myśli, że nie wyjaśniłam mu, o jaki rodzaj roboty mi chodzi, jednak uznaję, że z tym poczekam. Lepiej nie ryzykować.
-Nadal chwytam się różnych zleceń. - dodaję tylko, podkreślając odpowiednio przedostatnie słowo.
Przeczesuję dłonią swoje włosy, sprawiając, że wilgoć, która na nich osiadła, zbiera się w krople i wpada wprost za mój kołnierz. Kiedyś miałam piękne długie kudły. Niestety polowanie w 53’ uświadomiło mi, że lepiej nie dawać przeciwnikowi dodatkowych “narzędzi” do pochwycenia i obezwładnienia.
-A ty czym się teraz zajmujesz? - zerkam z ukosa w stronę Clearwatera. - Masz już tego hipogryfa?





To go wrong in one’s own way is better than to go right in someone else’s.
Powrót do góry Go down
Kai Clearwater
Kai Clearwater

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8473-kai-clearwater-budowa#246888 https://www.morsmordre.net/t8515-yippe#248176 https://www.morsmordre.net/t8513-kai#248131 https://www.morsmordre.net/f182-lancashire-lancaster-17-2 https://www.morsmordre.net/t8520-skrytka-nr-2013#248322 https://www.morsmordre.net/t8516-kai-clearwater#248180
Zawód : Łowca ingrediencji, podróżnik
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Cze­mu ty się, zła go­dzi­no,
z nie­po­trzeb­nym mie­szasz lę­kiem?
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Zapomniany pomost - Page 5 Empty
PisanieTemat: Re: Zapomniany pomost [odnośnikZapomniany pomost - Page 5 I_icon_minitime15.04.21 22:25

Cienie z okolicy i sama kładka, nadawały spotkaniu - wcale nie dziwnie - ponurego wydźwięku. A mimo to, nawet przeciskający się przez kurtkę chłód nie zatrzymał go przed ripostą, która niemal natychmiastowo wykiełkowała na języku z lekkością, która była tak naturalna dla ich znajomości. Po tym też ją poznawał zawsze. Nikt nie potrafił podrobić sposobu w jaki się do niego odzywała. I bardzo sobie to cenił, odnajdując nawet specyficzna ulgę. To był ona - Mówiłaś - kiwnął powoli głową, nawet nie próbując zgasić szerokiego rozciągnięcia warg w uśmiechu - i to bardzo często - zgodził się raz jeszcze, przechylając głowę na bok, pozwalając ciemnym pasmom włosów wysunąć się zza ucha. Usta zminimalizowały początkowy grymas, jakby pozwalał sobie na moment refleksji - ale jak widać, mam wszystko na miejscu - dodał ostatecznie wzruszając ramionami, niemal teatralnie wzdychając w zderzeniu z cierpką miną towarzyszki - I nie, nie planuję tego zmieniać - uprzedził, jeszcze zanim uderzyła go przynajmniej złośliwą odzywką.
W jasnych źrenicach jeszcze przez moment pełgała iskra rozbawienia, tym bardziej, gdy mógł podziwiać znajomy gest dłoni i minę. Nie komentował jednak bardziej, nie chcąc - wyjątkowo - rozjuszyć półgoblinki. Przynajmniej teraz. Spotkanie z założenia nie miało być towarzyskie. To interesy sprowadziły ich ścieżki ku sobie. Znowu. I wcale mu to nie przeszkadzało. Powiedziałby nawet, że brakowało, przypominając ulotnie o beztrosce przeszłości. Dobry omen - i mam - zakończył przekomarzanie krótko, skupiając się na kolejnych słowach.
Błyskające wcześniej rozbawienie, rozmyło się już niemal całkowicie w ponownym kiwnięciu głową. Z większą uwagą przyjrzał się kobiecie. Cisnęło mu się na usta złośliwe pytanie, za ile sprzedała swoje złote włosy, ale pozostawił myśl niezwerbalizowaną, ogniskując wzrok na czubku jasnej głowy dłużej. Zmieniła się. I nie chodziło tylko o fryzurę.
- Diable ziele - wsunął dłoń w kieszeń płaszcza, wyciągając zawiniątko - Nieco suszu i dwa gotowe papierosy - podsumował, oferując zawartość Zlacie. Sam obrócił się na pięcie, by tuż obok kobiety, oprzeć się lekko o chwiejną i zdecydowanie obrośnięta próchnem balustradę - Domyślam się - skwitował, przekręcając głowę w stronę rozmówczyni, spoglądając z góry - Twój list wyglądałby nieco inaczej, gdybyś potrzebowała tylko pogawędki - zatrzymał sobie tylko jeden papieros, zawiniątko pozostawiając w rękach towarzyszki - jeśli tylko je przyjęła. Kątem oka obserwował reakcję. Coś mu umykało, coś, co chowała pod maską kwaśnej powagi. Ale z wyciąganiem cieni, miał jeszcze poczekać.
- Ładne podsumowanie, ale trafne - zmarszczył brwi, ale odpalony w międzyczasie papieros, odwrócił uwagę. Zaciągnął się, wstrzymując dym w płucach, by wypuścić go powoli, przez nos - Właściwie, odnajdziesz się nieźle w panującym klimacie zarobkowym. Mamy dokowe bójki, ochroniarzy wszelakich, handel i przemyt jeśli cię zainteresuje - zatrzymał się w odpowiedzi, spoglądając przed siebie, na ulatujący dym i wdychając woń ziela - z twoimi umiejętnościami, mogę polecić cię kilku moim zleceniodawcom plus… - zawiesił głos, pozwalając, by papieros zakołysał się na wargach. Przygryzł końcówkę zębami, symulując grymas uśmiechu - mi też się przydasz - zakończył krótko, chwytając zwitek w palce. Żarząca się końcówka, wydała mu się wyjątkowo interesująca. Zdawkowy uśmiech, niepodobny do błysku powagi w oczach, wciąż kołysał się na ustach - W gruncie rzeczy, poluję na ingrediencje. Dla wielu, całkiem luksusowy towar, a więc i chodliwe zajęcie - odpowiedział, nie odwracając się, chociaż czuł na sobie krótkie spojrzenie Raskolnikowej - Nie. Mam trochę dodatkowych wydatków - wzruszył ramionami, jakby strząsał klejące się ku niemu rozkojarzenie. Marzenie pozostawało marzeniem, które wciąż uznawał za realne. Ale rzeczywistość aktualnie, wykrzywiała jego plany. I musiał na nie zarobić. Więcej niż zazwyczaj.


Powrót do góry Go down
 

Zapomniany pomost

Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21