Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Fleet Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Fleet Street   02.05.15 13:23

First topic message reminder :

Fleet Street

Jedna z najstarszych ulic Londynu, przy której mieszczą się różnego rodzaju punkty usług. Jeśli wierzyć miejskiej legendzie, niegdyś jeden z nich prowadzony był przez seryjnego mordercę, golibrodę Sweeney Todda. Jego historia rozsławiła to miejsce na cały świat. Zamknięta dla samochodów, stanowi przejście pomiędzy City of Westminster a City of London, ozdobione przepiękną bramą. Można tutaj również podziwiać jedną z wielu rzeźb Charlesa Bella Bircha; postument uwieńczony statuą smoka.    


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Apollinare Sauveterre
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t4149-apollinare-sauveterre https://www.morsmordre.net/t4299-rembrandt#90382 https://www.morsmordre.net/t4232-powidoki https://www.morsmordre.net/f208-horizont-alley-21-3 https://www.morsmordre.net/t4236-apollinare-sauveterre#86874
artysta, krytyk, dyrektor Galerii Sztuki
27
Czysta
Kawaler
Sztuka zawsze, nieustannie zajmuje się dwiema sprawami: wiecznie rozmyśla o śmierci i dzięki temu wiecznie tworzy życie.
5
18
0
0
0
20
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fleet Street   03.11.17 15:29


Właściwie to nie za bardzo wiem, co się dzieje. Wszytko jakieś takie zamazane jest i mocno niewyraźne, choć zdaje mi się, że ogarniam odrobinę lepiej niż robiłem to jeszcze przed chwilą – ale znów, nie jestem tego taki pewien. Może ten specyfik którym mnie potraktował ten alchemik trochę odpuszcza, a może to tylko złudzenie.
Ale nadal niewiele zrobić mogę, więc w sumie to siedzę i pozwalam, żeby dłonie kobiety, która jeszcze chwile temu wydawała mi się poduszką ciągnęły mnie ku górze. Ale jakoś marnie jej to idzie, pewnie dlatego też, że swoje ważę, a raczej jeszcze dość bezwładne to ciało mam, nie panuje nad nim za wiele i w tym momencie pewnie dźwigniecie mnie do pionu przez tak drobną osobę graniczy niemal z cudem. Ale nie mówię tego na głos. Właściwie nic już nie mówię, bo zdaje mi, że to co mówię, to jakiś odwrotny od zamierzonego skutek przynosi. Też nie tak, żeby mi żadna kobieta nigdy nie odmówiła tańca, ale raczej nie brały i nie krzyczały tak na mnie, biednego, niczemu winnego, chcącego jedynie bujać się w rytmie przyjemnej dla ucha melodii. Ale nie, zamiast tego krzyk jest i złość i zgrzytanie zębów i ból tyłka, bowiem owa niewiasta puszcza moje dłonie i uniesione lekko ciało i na nowo pozwala mi na ziemi wylądować. Pewnie pomasowałbym pośladki, gdyby nie fakt, że trochę ciężko rękę wcisnąć między chodnik a tyłek.
- W którym momencie? - pytam z konsternacja na twarzy, bo naprawdę nie wiem, co, jak, kiedy i gdzie źle zrobiłem, bo wydawało mi się że pełen byłem elokwencji - jak zawsze i że słowa z sensem z moich ust padają - jak zawsze, a jednak podniesiony ton głos zdawał się mówić, że jest inaczej a ja ciągle nie wiedziałem co się dzieje i właściwie dlaczego. I w końcu trochę się zezłościłem nawet, jak mi tą policją grozić zaczęła, bo ja tu do niej z sercem na dłoni, kulturalnie i w ogóle a ona jakieś takie rzeczy na mnie tu rzuca. Więc nawet w tym całym oburzeniu spróbowałem się podnieść, no i chwilę to trwało i za łatwe nie było, ale w końcu na dwóch nogach już byłem. Dłoń na biodrze ułożyłem i jakże elokwentnie - znowu, powiedziałem. - A niechże pani wzywa! - bo ta cała policja to mi nakichać jedynie mogła, ot co!




Just wait and see, what am I capable of

Powrót do góry Go down
Pomona Sprout
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3270-pomona-sprout#55354 https://www.morsmordre.net/t3350-pomonkowa-poczta#56671 https://www.morsmordre.net/t3302-pomonka-oponka#56021 https://www.morsmordre.net/f298-hogsmeade-mieszkanie-nr-14 https://www.morsmordre.net/t3351-pomona-sprout
nauczycielka zielarstwa
25
Czysta
Panna

co to takiego oglądać oczami,
po co serce mi bije
i czemu moje ciało nie zakorzenione.


20
11
5
5
5
0
3
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fleet Street   04.11.17 16:20

Co to za niedorzeczny pomysł, żebym tańczyła przed pijakiem w miejscu publicznym, na chodniku? No właśnie. Nie zamierzam tego robić. Tak naprawdę tracę już cierpliwość, zaczynam panikować - co mam zrobić? Nie mogę go tutaj tak zostawić samego sobie. Umarłabym z wyrzutów sumienia. Dlatego staram się myśleć szybko nad poprawnym rozwiązaniem. Co jakiś czas rozglądam się dookoła siebie w poszukiwaniu inspiracji na rozwiązanie tego impasu. Byłoby łatwiej gdyby rzeczony mężczyzna mnie tak mocno nie denerwował swoją opieszałością. On się upił, w dodatku świetnie się bawi, boki zrywać, a ja cierpię. Tak jak moja podeptana godność i najwyraźniej zagubione poczucie humoru.
Rzuceniem go z powrotem na ziemię mam nadzieję, że się ocknie. Żeby mieć większą pewność co do tego, dodaję groźbę odnośnie policji - nic nie działa. Nieznajomy pozostaje wciąż nieugiętym, niefrasobliwym marginesem społecznym. Zaciskam mocno zęby, starając się przeczekać pierwszą i zarazem największą falę wściekłości, żeby przypadkiem nie powiedzieć za dużo, czego z pewnością później bardzo bym żałowała.
- Cały czas - odpowiadam chłodnym głosem. Aż nie poznaję samej siebie. Poprawiam swoją szatę, zawiązuję mocniej apaszkę, w tym czasie intensywnie zastanawiając się nad alternatywą. Wreszcie, kiedy uspokajam rozemocjonowane myśli, wynajduję rozwiązanie. Zostawiam mężczyznę na chwil, żeby schować się w zaułku niedaleko i stamtąd wezwać medyków. Mogę być spokojna, gdyż z pewnością nie grozi mi nagła ucieczka pacjenta - skoro nie potrafi ustać pionowo, również nie znajdzie w sobie siły na opuszczenie miejsca zdarzenia.
- Medico - wypowiadam, wyciągając różdżkę. Potem ją ponownie chowam oraz wracam do bezczelnego czarodzieja. Dobrze, że to nie mugol (oni raczej się tak nie ubierają), wtedy miałabym więcej problemów ze znalezieniem wyjścia z tej dziwacznej sytuacji. Mam tylko nadzieję, że ratownicy wiedzą, że muszą ukrywać się przed niemagicznymi; z drugiej strony to chyba są zawodowcami. Ciekawe czy spotkam Just albo Margaux? Stoję trochę zniecierpliwiona tuż obok winowajcy, przez którego mam tak niewyraźny humor.
- Zaraz zabiorą pana do szpitala - informuję go, chociaż nie wiem w zasadzie dlaczego. Oddycham z ulgą, kiedy rzeczywiście zjawia się ambulans. Wszystko odbywa się z zachowaniem Kodeksu Tajności, a kiedy mężczyzna zostaje zabrany do Munga, oddycham z ulgą. Chwilę jeszcze stoję na chodniku zastanawiając się co właściwie miałam zrobić - ach, tak, sklep i rośliny. Obym tylko nie miała nieprzyjemności w pracy za spore spóźnienie!

zt.




Może na liściu albo na piórku ptaka zawisł
ten zagubiony pierścień

Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fleet Street   28.04.18 22:05

25 maja

Dzisiaj zamykała lodziarnię. Wieczór był chłodny, więc włożyła na siebie nieco przyduży, szary, powyciągany już sweter i ziewnęła w rękaw, zaraz po schowaniu kluczy do najgłębszej kieszeni jaką w ogóle miała w ubraniach. Dzisiejszy dzień był już męczący. Nie wyrabiała z zamówieniami. W dodatku wszyscy poza nią musieli wyjść gdzieś wcześniej. Cieszyła się natomiast, że miała już na tyle zaufania kierownictwa, że powierzali jej takie rzeczy jak klucze... Jedyny problem - jutro musiała wstać z samego rana na otwarcie, a po tym jak zamykały jej się oczy z senności już wiedziała, że to będzie trudne. Być może właśnie dlatego postanowiła przejść się do domu zamiast wygodnie się teleportować. Chłodne powietrze zawsze ją ożywiało, a dodatkowo lubiła po prostu swoją drogę do domu. Teraz pewnie nie spotka nikogo znajomego, żeby zatrzymać się na miłą rozmowę o wszystkim i niczym. Było zbyt późno. Trochę minęło, zanim posprzątała w lodziarni po całym dniu pracy. Pewnie też dlatego była nieco rozproszona. Szła jedną z najbardziej znanych ulic, a wydawała się ona kompletnie pusta. Ktoś jedynie szedł tuż za nią, ale nie wydawał się jej śledzić. Tak, wydawał się to kompletny przypadek. Odwróciła się nawet na chwilę, aby dostrzec, że jest to jedynie jakaś kobieta.
Słyszała z któregoś z okien małżeńską kłótnię, chociaż starała się chociaż próbować nie podsłuchiwać. Ci ludzie byli jednak zbyt głośno. Z innego mieszkania było zaś słychać muzykę, możliwe, że z maszyny grającej lub zaczarowanych skrzypiec. Korzystając z okazji postanowiła, że zapali papierosa, odpalając go z pomocą różdżki. Przystanęła więc na chwilę, aby mozolnie znaleźć paczkę i wyciągnąć jednego niespiesznie.




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
łamaczka klątw
25
Półkrwi
Panna
.
20
10
0
0
0
5
5
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fleet Street   28.04.18 22:45

Nie lubiła mugolskiego Londynu. Unikała go jak tylko mogła; od czasu tamtego incydentu z dzieciństwa miała do tego miejsca uraz, choć minęło wiele lat od tamtej niegodnej i odrażającej napaści pijanego mugola na czarodziejskie dzieci, które chciały tylko popatrzeć na metalowe smoki, którymi mugole się przemieszczali. Wtedy była tylko dzieckiem, ciekawskim, krnąbrnym i chcącym zrobić na przekór ojcu, który nią gardził i traktował jako mniej wartościową z powodu skazy na krwi, którą wypominał jej odkąd sięgała pamięcią.
Tak czy inaczej po tamtym zdarzeniu unikała świata mugoli i ich samych. Była przecież czarownicą, nie potrzebowała ich do szczęścia. Jej świat dostarczał jej wszystkiego co mogła pragnąć. W dorosłości jednak czasem trzeba było udawać się w różne miejsca i czasem trzeba było opuścić obręb magicznej dzielnicy czy innych czarodziejskich miejsc. Czasami trzeba było zanurzyć się i w tym obcym świecie, bo niektórzy czarodzieje uparli się, by zamieszkać właśnie w nim, co wciąż ją zaskakiwało, bo spędziła swoje życie mieszkając albo na Pokątnej, albo w obłożonym zaklęciami domu ojca nieopodal lasu. Teraz, odkąd parę tygodni temu zabiła go anomalia, miała go dla siebie, a Vincent prawdopodobnie przewracał się w grobie. Nie obchodziło jej to.
Szła szybko ulicą, spiesząc do lokum czarodzieja z którym była umówiona na spotkanie w sprawie pewnego przedmiotu. Była ubrana na czarno, więc w półmroku zapadającego zmierzchu nie rzucała się w oczy. Była jeszcze jedną młodą kobietą w nieco zbyt staroświeckich ubraniach i w długim do ziemi płaszczu; ostatnie noce z powodu anomalii pogodowych były zimne, i już po zachodzie słońca zaczynało się szybkie obniżanie temperatury.
Nie było to zbyt wielu ludzi, i całe szczęście. Nie zdecydowałaby się raczej na taki spacer w godzinach kiedy ulice były pełne mugoli. Wieczór był dużo lepszy, było spokojnie i cicho. Ciszę przerywało stłumione stukanie niskich obcasów jej butów z wysokimi cholewami oraz odgłosy czegoś, co przypominało małżeńską kłótnię w jednym z mieszkań, które znajdowały się w kamienicy którą właśnie mijała, a z oddali dobiegał stłumiony warkot jakiegoś mugolskiego ustrojstwa. Kto ich tam wiedział?
Przed nią szła inna osoba, sądząc po sylwetce również kobieta. Nie widziała jeszcze jej twarzy, ale przyspieszyła kroku, zamierzając po prostu ją wyminąć. W momencie kiedy się zrównały zauważyła dłoń próbującą odpalić papierosa... Za pomocą różdżki. Czyżby czarownica? Widok różdżki w miejscu takim jak to przykuł jej uwagę na ułamek sekundy za długo, bo z różdżki (a może odpalonego nią papierosa) nagle buchnęła struga iskier, które pomknęły w stronę płaszcza Lyanny. Nie zdążyła uskoczyć, kiedy brzeg jej odzienia zaczął płonąć. Czym prędzej zaczęła je klepać dłonią, próbując zagasić ogień zanim ją poparzy i zniszczy jej ubranie.
- Co ty wyprawiasz? – syknęła do kobiety, która najwyraźniej nie przewidziała nagłego kaprysu magii w wykonaniu swojej różdżki, którą chciała dokonać tak z pozoru niewinnej czynności.


Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fleet Street   28.04.18 23:22

Dostrzegła pewną zmianę w otaczającym ją świecie. Nawet na jej niestłumioną pogodę ducha podziałały negatywnie te niezwykłe wybuchy magii. Z jednej strony były czymś fascynującym i nietypowym, z drugiej zaś - były trochę przerażające. Stephanie oczywiście starała się być jak najbardziej ostrożna - rozejrzała się nawet przed użyciem swojej różdżki, na wszelki wypadek, jednak w jaki w ogóle inny sposób mogłaby poradzić sobie z problemem zapalenia papierosa? To jest w ogóle możliwe bez różdżki?
Ostrożność nie była jej mocną stroną, to było widać. Nawet wyglądała na bardzo zaskoczoną, kiedy zaklęcie najwyraźniej wymknęło się spod kontroli. Mogłaby być też zaskoczona, że zamiast buchnąć ogniem w jej twarz, jednak postanowiło polecieć w stronę idącej za nią osoby. Nie była pewna, czy powinna odetchnąć przez to z ulgą czy może być martwić się o brunetkę. Nie musiała się nawet zastanawiać nad opcjami - oczywistym było, że ta druga była jej naturalną reakcją.
- O rany! - pisnęła przestraszona. Nie była pewna, czy ta kobieta również jest czarownicą, jednak nie mogła nie zareagować. Wyciągnęła przed siebie różdżkę i już prawie miała wypowiadać zaklęcie, gdy nastąpił kolejny nieoczekiwany zwrot akcji.
Kobieta w płaszczu zwróciła na siebie aż tyle uwagi Stephanie, że ta nie zauważyła przypadkowego człowieka, przechadzającego się tą ulicą. Pan w ciemnym płaszczu i kapeluszu, zapewne wracający właśnie po długim dniu pracy był świadkiem całego zdarzenia, a jego mugolski umysł nie potrafił zrozumieć z czym miał do czynienia. Sytuacja dla niego wyglądała, chociaż wybitnie wyjątkowo, to klarownie.
Wiedźma!
Rudowłosa usłyszała oskarżenie z ust mężczyzny, choć nawet nie zdążyła się odwrócić. Ten rzucił się na nią, wytrącając jej różdżkę z ręki, przez co nawet nie była w stanie specjalnie pomóc biednej kobiecie, która pewnie niedługo dostanie oparzeń drugiego stopnia.
- Co pan... ałć! - jęknęła, gdy mugol wykręcił jej rękę za plecy. Był całkiem silny, a Stephanie nigdy nie miała okazji trenować walki wręcz. Ba, nigdy nie sądziła, że takie umiejętności mogą jej się przydać w życiu i to jeszcze na ulicy jej własnego miasta!




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
łamaczka klątw
25
Półkrwi
Panna
.
20
10
0
0
0
5
5
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fleet Street   29.04.18 0:00

Natura anomalii w pewien sposób jednocześnie niepokoiła i intrygowała Lyannę. Chciała się dowiedzieć o nich czegoś więcej, była to czysto naukowa ciekawość która domagała się zaspokojenia, choć to, że sama też ucierpiała, niewątpliwie też miało w tym swoją rolę. Tak czy inaczej była osobą, która lubiła wiedzieć i rozumieć zachodzące wokół niej zjawiska, czuła się wtedy spokojniej i pewniej. Niewątpliwie była to bardzo potężna moc, skoro była w stanie przenosić, ranić, a nawet zabijać ludzi, niszczyć budynki oraz wpływać na pogodę, która zdecydowanie odbiegała od tego, co zwykle miało miejsce w maju.
Ulica wyglądała spokojnie, były to jednak tylko pozory. Wiedziała, że anomalie nie oszczędzały nawet mugoli. Choć ich los był jej całkowicie obojętny, tak nie podobała jej się myśl, że wiedzieli o czarach, a więc mogli stanowić zagrożenie dla świata czarodziejów. Magia była zastrzeżona tylko dla nich i nigdy nie powinna przypaść w udziale mugolom, a jednak to się stało, choć z tego co wiedziała, nie było to świadome używanie magii, a jedynie dziwne anomaliowe incydenty, których tak prymitywne jednostki nie rozumiały, a które mogły wzbudzić w nich agresję.
O tym lada moment sama miała się przekonać.
Najpierw jednak musiała uporać się z innym problemem, jakim była kobieta próbująca odpalić papierosa, a zamiast tego podpalająca jej płaszcz. Lyanna syknęła z rozdrażnieniem, szybko próbując dogasić okrycie, choć niestety i tak prawdopodobnie zostały na nim brzydkie nadpalone i tlące się lekko ślady. Trudno, tym będzie musiała zająć się później.
Dziwną scenę widziały nie tylko one; jak się okazało, zobaczył je też idący z naprzeciwka mężczyzna, sądząc po reakcji i niemal zwierzęcym strachu w oczach, mugol.
Mugole bali się tego, czego nie znali. Bali się magii, tak, jak Lyanna bała się tego, co w swoim strachu potrafili robić. Strach rodził nienawiść, jak mawiano. Blizna na jej ramieniu przypominała, że to prawda, i odruchowo się spięła, kiedy zobaczyła, jak mugol rzucił się w kierunku drugiej kobiety, sprawczyni całego zajścia. Przed oczami stanął jej widok tamtych rozdrażnionych, pijanych mężczyzn i „metalowych różdżek” w ich dłoniach. Ciągle pamiętała palący ból, który zadało jej jedno z tych narzędzi. Na szczęście w dłoni tego mugola nie widziała go, wtedy prawdopodobnie nie zawahałaby się przed użyciem magii, ale teraz jeszcze się z tym wstrzymywała, w obawie że jawna demonstracja czarów przyciągnie ich więcej i tylko spotęguje ich prymitywnie wrogie nastawienie.
Choć mogła uciec i zignorować tamtą, coś, prawdopodobnie czysta przekora i chęć poczucia, że nie jest już tak słaba jak wtedy, gdy była dzieckiem, kazało jej się rzucić na mugola. Szczupła ręka uderzyła w jego plecy i szarpnęła płaszcz, z furią strąciła z jego głowy kapelusz. Pragnęła użyć magii i przepędzić go. Nie wiedziała, kim jest nieznajoma, ale czarownica to czarownica, nie powinna paść ofiarą byle mugola, nawet jeśli przed chwilą podpaliła jej płaszcz. Żaden czarodziej nie powinien padać ofiarą mugola, żaden nie powinien musieć się mugoli bać. Po prostu nie i już.


Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Fleet Street   06.05.18 22:36

Nigdy nie sądziła, że spotka ją sytuacja, w której zostanie właściwie przyłapana przez mugola na czarach. Nie znała ich zwyczajów - nie potrzebowała żadnej wiedzy na temat ich życia, aby normalnie funkcjonować. Jedynie często, gdy poruszała się po mugolskim Londynie, zapoznawała się nieco z panującą modą, aby nie odznaczać się za mocno na tle przechodniów, jak to działo się w przypadku wielu, wielu innych czarodziejów, których znała. Zwłaszcza tych starej daty, których ubiór nawet z czarodziejską modą nie miał wiele wspólnego.
Maj przyniósł duże zmiany. Trudno było ufać nawet prognozom pogody, które otrzymywała o znajomego jasnowidza, bo ta sytuacja zmieniała się niemal co chwila. Anomalie wprowadziły w świecie ogromny zamęt i choć nie dotykały jej często, nadal się pojawiały. Próbowała prowadzić jakieś teorie, skąd ów niepokój w magii, jednak żadna z nich nie wydawała się dosyć prawdopodobna. Szkoda, że miała tak niewiele czasu na prowadzenie dochodzenia w tym temacie. Nawet Stephanie nie zawsze lubiła po prostu przyjmować to, co się dzieje i zajmować własnymi problemami. Chociaż najczęściej tak postępowała... Świat się wali, prawda, ale nadal trzeba chodzić do pracy, mieć z czego żyć, załatwiać swoje przyziemne potrzeby.
Z całej siły woli skupiła się, aby zacisnąć dłoń tak mocno, aby podczas tego niespodziewanego ataku różdżka nie wypadła jej z dłoni, nawet jesli to sprawiało, że odczuwała większy ból nadgarstka. Jednak zaraz po pojawieniu się niezadowolonych krzykach mugola, poczuła nieznaczną ulgę. Nieznaczną, ale wystarczającą, aby z poluzowanego uścisku się wyszarpać. To wyłącznie dzięki pomocy nieznajomej kobiety, jak wskazywały na to wszelkie znaki, czarownicy, która zwróciła skutecznie uwagę mugola na siebie. Nie było innego wyjścia, chociaż najchętniej stanęłaby w obronie nieznajomej, jednocześnie spłacając swój dług, uzyskany przed chwilą, musiały uciec. Nie z powodu strachu, ale zasad panujących w magicznym świecie. Nie mogły przecież pokazać temu mężczyźnie kim tak naprawdę są. Ciągle ściskając różdżkę w wolnej już dłoni, złapała za nadgarstek brunetki po czym po prostu pobiegła wzdłuż ciemnej ulicy, ciągnąc ją tym samym za sobą. Kilka razy skręciła w mniejsze uliczki, żeby nieco zmylić mężczyznę. Wyglądał na sporo starszego oraz bardziej zaniedbanego fizycznie od nich - zapewne zmęczy się po bardzo krótkim biegu.




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Lyanna Zabini
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5959-lyanna-zabini https://www.morsmordre.net/t5962-ceres https://www.morsmordre.net/t5961-lyanna https://www.morsmordre.net/f154-forest-road-8 https://www.morsmordre.net/t5964-lyanna-zabini
łamaczka klątw
25
Półkrwi
Panna
.
20
10
0
0
0
5
5
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Fleet Street   07.05.18 22:08

Lyannę nigdy nie interesowali mugole. Gardziła nimi i unikała ich oraz ich świata. Zwykle wolała marginalizować ich istnienie i skupiać się całkowicie na świecie magicznym. Jej świecie, którego była częścią. Choć się do tego nie przyznawała, w głębi duszy trochę się mugoli bała od czasu nieszczęśliwego zdarzenia z dzieciństwa. A przynajmniej bała się ich niebezpiecznych wynalazków, którymi zastępowali sobie magię i stanowili zagrożenie dla nieświadomych czarodziejów. Oni sami w swym zwierzęcym strachu przed magią też mogli być groźni, a przypuszczała, że teraz, w dobie anomalii, było to tym bardziej prawdopodobne. Świat wywrócił się do góry nogami, a porządek zdawał się o wiele bardziej kruchy niż dotychczas.
Kwestia anomalii interesowała ją dużo bardziej niż mugole, przede wszystkim, że zagrażały one czarodziejom, a więc było to coś, czym należało się przejąć nie tylko z tego naukowego punktu widzenia. Nie chciała skończyć jak jej ojciec, zabita przez anomalię. Nie spieszyło jej się na tamten świat, kiedy wciąż wiele do zrobienia pozostawało w tym. Wiele perspektyw i możliwości, po które mogła sięgnąć, i wiele wiedzy, którą mogła jeszcze poznać. To byłaby wielka strata, gdyby tak straciła życie przez anomalię lub przez rozszalałego mugola.
Co ją podkusiło, żeby się na niego rzucić? Być może właśnie chęć przezwyciężenia strachu i przekonania się, że teraz, kiedy już nie jest dzieckiem, nie musi się bać. Nie lubiła się bać, a już na pewno nie ludzi, którzy byli słabsi od czarodziejów. W ostateczności mogłaby użyć magii... pal licho zasady tajności, na pewno nie pozwoli żadnemu mugolowi się podziurawić. Niemniej jednak póki sytuacja nie była nagląca różdżki nie wyciągała, bardziej po to by nie sprowokować innych mugoli mogących być świadkami tej sceny. Gdyby rzuciło ich się na nie więcej...
Mugol warknął, kiedy go uderzyła. Niestety nie miała zbyt wiele siły fizycznej, w końcu zwykle korzystała z magii i nigdy nie potrzebowała silnych mięśni, skoro mogła użyć różdżki. Mężczyzna odwrócił się i zamachnął na nią; silna pięść uderzyła ją w ramię, a druga ręka sięgnęła ku jej twarzy, ale zanim znowu ją uderzył, Lyanna poczuła szarpnięcie za nadgarstek; to nieznajoma czarownica pomogła jej uniknąć ciosu. Lyanna zwiększyła dystans od mężczyzny, wyrywając mu się, i pobiegła za czarownicą. Obie były młode, szybkie. Na pewno szybsze niż zmęczony, znacznie większy od nich mugol, i rzeczywiście, ten dość szybko zaniechał pościgu, nie mogąc dogonić żadnej z kobiet.
W jednej z bocznych uliczek mogły przystanąć.
- Dzięki – powiedziała; nie była przyzwyczajona do tego by ktoś obcy bezinteresownie jej pomagał, ale nie była aż tak niewychowana, by nie podziękować. – Ci mugole... Przebywanie w ich świecie robi się coraz bardziej groźne – zauważyła.
Tak naprawdę nie wiedziała nic o swojej niespodziewanej towarzyszce, z którą nieoczekiwanie wpadła w kłopoty po tym, jak tamta podpaliła jej płaszcz, choć jej spojrzenie obserwowało ją uważnie w wątłym blasku dziwacznego mugolskiego oświetlenia ulic. Tutaj ów blask był słaby, nie wszystkie latarnie działały. Była do jedna z mniejszych, mniej uczęszczanych ulic w pobliżu Fleet Street, którą przed chwilą opuściły.


Powrót do góry Go down
 

Fleet Street

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18