Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zapisane w Gwiazdach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Zapisane w Gwiazdach   17.07.17 1:39

Kawiarnia "Zapisane w gwiazdach"

Kawiarenka znajduje się nieopodal mugolskiej części Londynu, ale jest jak najbardziej magiczna - tylko czarodzieje są w stanie ją dostrzec. W środku panuje półmrok, ściany są ciemne, a na suficie - zupełnie jak w Hogwarcie - stworzono iluzję nocnego nieba, które zawsze jest gwieździste. Znawcy astronomii mogą wypatrywać na nim prawdziwych konstelacji. W kawiarni tej często można spotkać wróżbitów i wieszczki, którzy półdarmo przepowiedzą chętnym przyszłość. W menu króluje herbata pozostawiająca na dnie filiżanek fusy - każdy gość znający się na wróżbiarstwie może bez problemu wywróżyć sobie przyszłość. Dla tych, którzy nie mają pojęcia o tej sztuce, razem z zamówieniem przygotowana zostaje krótka lista zdradzająca, co mogą oznaczać otrzymane kształty - stety lub nie, zapisana jest ona z użyciem starożytnych run.

W celu określenia kształtu, w jaki ułożyły się fusy, rzuca się kością k10. Do odczytania sensu otrzymanego kształtu potrzebna jest biegłość wróżbiarstwa lub starożytnych run.
1 - Ponurak: czeka na ciebie wyłącznie śmierć.
2 - Drzewo: przed tobą zmiany na lepsze.
3 - Góra: na twojej drodze staną problemy.
4 - Balon: możesz spodziewać się wielu zmartwień.
5 - Nóż: szykuj się na ostrą kłótnię.
6 - Fajka: osoba, na którą patrzysz, ma złe intencje.
7 - Cygaro: odnajdziesz nowego przyjaciela.
8 - Kapelusz: możliwe, że zmienisz pracę.
9 - Serce: miłość zapuka do tych drzwi.
10 - Koniczyna: uśmiechnie się do ciebie los.

Dla znawców astronomii przygotowana jest niespodzianka - ten, który na zaczarowanym suficie dostrzeże Gwiazdozbiór Kruka, otrzyma darmową, czarną jak noc kawę o niebiańskim smaku. ST wypatrzenia gwiazdozbioru jest równe 60, do rzutu dodaje się bonus za astronomię.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   12.08.17 13:37

| 5 kwietnia

Myśl o zbliżaniu się do mugolskiej części miasta napawała go obrzydzeniem jak jeszcze nigdy dotąd - a jednak to właśnie tu znajdowała się kawiarnia jedyna w swoim rodzaju, o stropie upstrzonym połyskującymi konstelacjami przybliżającymi śmiertelnikom nocne niebo, obłożonym zaklęciami znacznie silniejszymi niż sypialniany sufit mieszkania, którego pozbył się wraz ze stanem kawalerskim. Nie uważał się za osobę sentymentalną, jednak tego dnia dziwnie zatęsknił za tym miejscem. Nie zwykł o tym mówić, wszelkiego rodzaju marzenia i niespełnione, bzdurne aspiracje wciskając w zamknięty rozdział spowity milczeniem, lecz odkąd tylko pamiętał, roziskrzone w oddali gwiazdy pochłaniały jego myśli, napełniając niespokojną głowę pięcioletniego panicza Avery niepoprawnymi wizjami kariery astronoma. Teraz to wspomnienie już tylko wykrzywiało jego usta w półuśmiechu. Z jakiegoś powodu to właśnie ten lokal zdawał się być idealnym na spotkanie z Yvette, choć sam nie był do końca pewien, co prawdziwie kieruje jego motywami, gdy z podświadomości niczym topielec wypływały zatrzymane w czasie obrazki wspólnie czynionych obserwacji wysoko na szczycie Wieży Astronomicznej - i subtelny zapach jej perfum, gdy pochylała się nad mapą nieba, by odnaleźć gwiazdozbiór, który wciąż mu umykał.
A może po prostu mąciła mu w głowie po raz kolejny, podburzając fundamenty teorii, że i na jej urok zdołał (zdoła?) się z czasem uodpornić. Zapach ten powrócił do niego ponownie, gdy charakterystyczny trzask aportacji obwieścił jej przybycie w umówionym miejscu, a on sam witał ją wylewnie jak na swoje standardy, składając daleki od teatralnego pocałunek na wierzchu jej smukłej dłoni. - Promieniejesz, Yvette. Nie mogę uwierzyć, że tak długo odmawiałem sobie przyjemności spotkania z tobą - oznajmił, wypuszczając dłoń półwili z objęć i prostując się na powrót, by prześlizgnąć się spojrzeniem po jej eterycznej twarzy. Nic się nie zmieniła - zachwycała niezmiennie od tylu lat. - Dotkliwie odczułem twoją nieobecność na moim ślubie, moja droga - szepnął konspiracyjnie, lecz zawadiacki uśmiech nie wygiął jego warg, które zachowywały pełną powagę wypowiedzi. Oferując pannie Blythe swoje ramię do wsparcia i zaprzątając jej uwagę przyziemnym nadrabianiem zaległości, prowadził ją do oddalonego w głębi sali stolika otoczonego półmrokiem, dumny jak paw, gdy na jej widok odwracały się wszystkie głowy.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Yvette Blythe
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4582-yvette-sapphire-blythe https://www.morsmordre.net/t4613-jeszcze-pusta-klatka#99470 https://www.morsmordre.net/t4627-panna-blythe https://www.morsmordre.net/f290-blythburgh-suffolk-ivy-alley-28 https://www.morsmordre.net/t4718-yvette-sapphire-blythe#101045
alchemiczka, baletnica
25
Czysta
Panna
Beauty is terror.
Whatever we call beautiful,
we quiver before it.
5
2
21
5
0
2
10
0
Półwila

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   18.08.17 11:46

Świadomość, że był w stanie znaleźć dla niej czas, wywoływała przyjemne odczucia, lekkim mrowieniem rozchodzące się po ciele - lubiła wspominać. Z nim zaś miała wspomnień wiele, zamkniętych w kamiennych murach szkockiego zamku; myśli cichych, subtelnych i owianych słodką nutą sekretu, która idealnie komponowała się ze świeżymi perfumami oraz mapami nieba upstrzonymi niewielkimi punktami. Ceniła sobie te schadzki, Perseus miał talent do łechtania jej ego, będąc przy tym niemałym wyzwaniem. Stawiała sobie poprzeczkę wysoko, a duma rosła, gdy jej pierwsze zauroczenie okazało się nieobojętne na urok - choć wierzyła, że widzi w niej wiele ponad śliczną buźkę. Miała szczęścia na tyle dużo, by wszelkie negatywne relacje i emocje miały szansę na zamaszysty obrót o sto osiemdziesiąt stopni - manipulacja, skierowana w lorda Avery'ego, początkowo trzymała się dyktatury złośliwości, wymierzonej w dwie Ślizgonki. Nie mogła znaleźć z nimi wspólnego języka, a rozsądek podpowiadał, że prowadzą jakąś cichą wojnę, bez żadnych oficjalnych wypowiedzeń, za to z mentalnymi podchodami. Czerpała satysfakcję z towarzystwa Perseusa, lubiła obserwować zmiany w opanowanej, obojętnej i typowej dla szlachetnej krwi mimice - bo to ona te zmiany powodowała. Mimo upływu lat i diametralnej zmiany okoliczności, upodobania te zachowały się w niej, przynajmniej częściowo, lekko rozbrzmiewając w trzepocie sowich skrzydeł, gdy odpowiedź na list dotarła w jej ręce, oraz w tym momencie - gdy witał ją niewymuszonym muśnięciem warg i ciepłymi słowami. Skinęła głową w podziękowaniu za uprzejmości.
- Ja również, Perseusie - odparła krótko - to prawda, powinien był odezwać się wcześniej, ale miała świadomość tego, jak bardzo przewrotne mogły być koleje losu - jej w ostatnich latach nie oszczędzał, dokładając na barki kilka ciężarów, z trudem niesionych, gdy głowa unosiła się dumnie. Kłody, choć zrzucone z ulgą, pozostawiły po sobie kilka drzazg - zbyt głęboko, by mogła pozbyć się ich z łatwością. Lekko uchwyciła ramię, podążając do wybranego stolika. Nie miała okazji być tu wcześniej, lecz niebo skutecznie odświeżało pamięć, przywołując w myśli cztery długie stoły. Oraz parę ukradkowych spojrzeń znad pucharu z sokiem dyniowym, tłumione uśmiechy i kolejny raz - satysfakcja, że odwróciła uwagę młodego lorda od jego przyjaciółek. Pochłonięta otoczeniem i gwiazdami, nie zwracała uwagi na spojrzenia, ciągnące się za nimi - miała wprawę w ignorowaniu ich.
- Wybacz. Nie chciałam psuć wam wyjątkowego dnia, bywałam ostatnio trochę... - zawahała się, przygryzając wargę, gdy już usiadła na fotelu, grzecznie odsuniętym przez mężczyznę. Rozbita? Zrozpaczona? Zagubiona? - kapryśna - dokończyła ostatecznie, spoglądając w niebo. - Budzi wspomnienia.
- Mogłam chociaż wysłać list - a może godziło w nią to, że romanse z lordami rozpadały się i miała coraz większe problemy z ustawieniem życia w pożądany sposób? Pasja wyślizgnęła jej się z rąk. Matka zaginęła. Na horyzoncie nie było odpowiedniego mężczyzny - w każdym razie - nie wolnego. - Opowiedz mi - poprosiła, chcąc wiedzieć, w jaki sposób życie pod jego batutą wpłynęło na wody stałe i spokojne, rozpryskujące wokół stagnację.




you're a chemical that burns, there's nothing but this
it's the purest element, but it's so volatile
feel it on me, love; see it on me, love

strangeness and charm

Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
broken bones and empty screams
sleepless nights in burning sheets
lightning strikes inside my eyes
tell me, is this love alive?
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 13:56

28 maja

Istniały takie interesy, które najlepiej załatwiało się w cztery oczy, preferowalnie przy szklaneczce czegoś mocniejszego, lub z braku laku gorącej, mocnej herbaty lub kawy. Pisanie listów ułatwiało sprawę, lecz niekiedy pozostawiało uczucie niedopowiedzenia, a estetycznie spisane zawijaski nijak miały się do natury próśb w nich składanych. Istniał jeszcze aspekt sentymentalny i po prostu ludzki; tęsknota kontaktu z drugim człowiekiem musiała wypełznąć nawet z największego samotnika. Być może miejsca takie, jak Zapisane w gwiazdach nie należały do malowniczych aren, na których dobijano wielkich targów, lecz na pewno stanowiły miłe dla oka tło spotkania znajomych przy kawie.
Caley opuszczała budynek pod numerem jedenastym na Mansfield Road z wielką chęcią, ostatnimi czasy robiła to zresztą coraz częściej. Nie tęskniła za czterema ścianami ani mężem, z ochotą udając się na spotkanie z mężczyzną, którego poznała przed laty i dość nieoczekiwanie połączyła ich relacja zakrawająca o sympatię. Pracoholizm i profesjonalizm zawsze pomagały im odnaleźć się w swoim towarzystwie, nawet pomimo różnicy statusów. Alphard był specyficznym znajomym, jednak Spencer-Moon lubiła się z nim spotykać – niezależnie od tego, czy spacerowali w milczeniu wzdłuż Grimmauld Place, czy też wymieniali przysługami związanymi z pracą.
Ciekawa jego dzisiejszego nastroju weszła do kawiarni chwilę przed umówioną godziną i zasiadła przy jednym ze stolików, wcześniej jeszcze odwieszając pelerynę na jeden z pobliskich stolików. Pogoda wciąż pozostawiała wiele do życzenia, a jak na końcówkę maja było zdecydowanie zbyt chłodno. Wszystko to jednak było wynikiem anomalii, których temat wałkowało się teraz zawsze i wszędzie; Caley dałaby sobie rękę uciąć, że siedząca nieopodal czarownica wyglądająca na wieszczkę wmawiała właśnie dwóm młodym dziewczętom, że kolejna fala anomalii nadejdzie pierwszego czerwca, podczas koniunkcji Wenus z Uranem. Spencer-Moon uśmiechnęła się pod nosem i bliska była pokręcenia głową. Ach, jakże bawiły ją wszelkiego rodzaju przepowiednie i wróżby, mające na celu jedynie zapełnienie sakiewki tego, kto je wygłaszał.
Rozejrzała się po kawiarni i po prostu nie mogła odwrócić wzroku od sklepienia. Choć była absolwentką Durmstrangu zdawała sobie sprawę, że iluzja nocnego nieba, stworzona na suficie, do złudzenia przypomina tę z Hogwartu. Kto wie, może kolacje jedzone w takiej atmosferze spodobałyby się nawet przyzwyczajonej do chłodnych, surowych warunków potomkini rodu Goyle?
Zastanawiając się jaką pozycję z menu powinna wybrać zauważyła, że dla każdego czujnego obserwatora przygotowano specjalną promocję. W oczekiwaniu na swojego dzisiejszego rozmówcę spojrzała więc w górę, poprawiając ciasno spleciony koczek włosów z tyłu głowy. Gwiazdozbiorze Kruka, gdzie jesteś?

| astronomia poziom I (+10)




I can't bear the thought of you locking arms with someone else, holding very tight, crystallized image in my mindI won't tell a lie now
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 13:56

The member 'Caley Spencer-Moon' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 6


Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Zaręczony
Livin’ in the heartache was never something I pursued
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 17:03

Po przekroczeniu progu lokalu w pierwszej kolejności ściągnął z siebie płaszcz, który zaraz zawiesił na swym przedramieniu, następnie przeczesał niedbale długimi palcami ciemne włosy, aby uporać się z co bardziej natrętnymi kosmykami, co śmiały zawężać mu pole widzenia. Tego dnia pozwalał sobie na swobodę, przynajmniej w tych nieznaczących gestach, poddając się swemu dobremu nastrojowi. Świat, który popadł w chaos, zdawał się być mu bliższy niż ten istniejący przed wystąpieniem anomalii. Nagle gonitwa myśli, jakiej nieustannie poddawany był jego umysł, stała się czymś naturalnym i zamiast uznać ten fakt za niedorzeczny, uparcie doszukiwał się w nim sensu. Nawet zmienna pogoda nie był w stanie zabić w nim entuzjazmu, stale wypełniony chęcią do działania nie zrażał się żadnymi przeciwnościami, nawet stertą dokumentów na przypisanym mu ministerialnym biurku.
Uderzył w niego mocny aromat zmielonych ziaren kawy, ciepło przylgnęło do skóry, wrażliwej jeszcze od kontaktu z chłodnym, szczypiącym wręcz powietrzem. Ale dzięki temu kontrastowi poczuł się przyjemnie podrażniony. Wypełnił płuca zapachem kawiarni – sumą serwowanych kaw i herbat – po czym z wielką śmiałością postąpił kilka kroków w głąb pomieszczenia, nie chcąc dłużej blokować innym osobom przejścia.
Był pewien, że zjawił się punktualnie, nie wykluczał więc, że jego znajoma mogła zjawić się chwilę wcześniej na miejscu. Szybko odnalazł ją spojrzeniem ciemnych oczu przy jednym ze stolików, tak intensywnie śledzącą wzrokiem mapę nocnego nieba wyczarowaną na suficie. Widok ten sprawił, że powrócił do wspomnień z uczty powitalnej na pierwszym roku w Hogwarcie, kiedy sam spoglądał na sufit równie mocno oczarowany. Sentyment wymusił na nim uniesienie prawego kącika ust w subtelnym uśmiechu. Ostrożnie zbliżył się do zajętego już przez nią stolika, nie chcąc przerywać jej poszukiwań konkretnego gwiazdozbioru. Niech ta ulotna chwila trwa te kilka sekund dłużej.
Czyżbyś poszukiwała kruka, moja droga? – spytał uprzejmie i na krótką chwilę posłał jej serdeczne spojrzenie, nawet nie kryjąc się z tym jak rozbawiła go ta drobna gra słów. Równie dobrze mógł mieć na myśli gwiazdozbiór, jak i własną osobę. Nie bez powodu Alphard bywał nazywany krukiem, w końcu w herbie Blacków znajdują się aż trzy kruczoczarne ptaszyska.
Zaraz płaszcza zawiesił na oparciu krzesła, a teczkę z dokumentami odłożył na blat stolika. Przysiadł naprzeciwko swej towarzyszki i rozpoczął prywatne poszukiwania. Wierzył, że jako członek szlachetnego i starożytnego rodu Blacków nie będzie miał większych trudności z odnalezieniem gwiazdozbioru Kruka.

Astronomia: poziom I (+10)


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   14.01.18 17:03

The member 'Alphard Black' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 57


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
broken bones and empty screams
sleepless nights in burning sheets
lightning strikes inside my eyes
tell me, is this love alive?
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   24.01.18 20:54

Nie zauważyła go od razu; dopiero, gdy pojawił się przy stoliku i posłał w jej stronę uprzejme pytanie okraszone serdecznym uśmiechem, Caley oderwała się od poszukiwań i przeniosła wzrok na swego dzisiejszego towarzysza. Nawet nie studiując heraldyki rodów krwi szlachetnej trudno było nie skojarzyć Blacków z krukami, dlatego również i ona uśmiechnęła się w porozumiewawczej wymianie spojrzeń.
- Chyba sam mnie znalazł – odpowiedziała, obserwując jak mężczyzna zajmuje miejsce naprzeciwko niej, wcześniej odkładając płaszcz na oparcie krzesła, a teczkę z tajemniczą zawartością kawałek na bok stolika.
Dokumenty na razie nie przyciągnęły jej uwagi, choć Spencer-Moon wiedziała, że prędzej czy później staną się głównym tematem ich rozmowy. Po to właśnie tu przyszli i nie było sensu tego ukrywać. Nie łączyli się w żadnej głębokiej tajemnicy, gdy zdarzało im się łączyć siły i współpracować w kwestiach związanych z pracą. Nawet w Ministerstwie Magii można było zawrzeć wartościowe znajomości.
- A czy tobie się poszczęściło? – obserwowała go uważnie, usiłując z wyrazu twarzy odczytać, czy Alphard odszukał na zaczarowanym sklepieniu ukryty gwiazdozbiór, mogący zagwarantować mu darmową kawę. Potomek starożytnego rodu Blacków posiłkujący się promocjami – na samą myśl oczy zaświeciły jej radośniej; gdyby jej towarzysz chciał, mógłby zapewne wykupić cały lokal, a nie jedną tylko kawę.
Wydawał się być w dobrym nastroju, a ona nie zamierzała być przesadnie ostrożna. Obchodzenie się z kimkolwiek jak z jajkiem było po prostu uwłaczające; Caley traktowała każdego adekwatnie do sytuacji i poziomu znajomości, dlatego Alphard mógł liczyć na względną szczerość z jej strony oraz być może kilka koleżeńskich przytyków na temat pracy, za które na pewno nie postanowi się obrazić.
Nie odnalazła gwiazdozbioru, lecz nie zamierzała spędzać czasu w kawiarni bez skosztowania tego, co miała ona do zaoferowania. Do kelnerki, która po chwili pojawiła się przy ich stoliku, zwróciła się spokojnym, uprzejmym tonem i zamówiła dużą herbatę z fusami. Może jej towarzysz odczyta później ich ułożenie? Sama Caley jakoś nigdy nie miała głowy do herbacianych symboli.
- Przyznaj, Alphardzie, jak długi był list z przeprosinami, który otrzymałeś z Ministerstwa? – kąciki lekko muśniętych szminką ust drgnęły nieznacznie; Międzynarodówka powinna im wszystkim zadośćuczynić za tę niepewność związaną z zatrudnieniem, a przede wszystkim chaos, jakim były ostatnie miesiące pracy w Departamencie.
Spencer-Moon podejrzewała, że ktoś taki jak lord Black mógł faktycznie liczyć na więcej przy przywracaniu stanowisk, lecz nie miała mu tego za złe. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, w jakim świecie przyszło jej żyć i pracować.




I can't bear the thought of you locking arms with someone else, holding very tight, crystallized image in my mindI won't tell a lie now
Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Zaręczony
Livin’ in the heartache was never something I pursued
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   25.01.18 23:10

Skupił się na obserwowaniu południowej części nieba, doskonale pamiętając, że to tam powinien znajdować się szukany przez niego gwiazdozbiór. Najpierw odnalazł konstelację Panny, jedną z większych i bardziej odznaczających się na niebie, po czym skierował spojrzenie jeszcze bardziej na południe, aby ujrzeć jasne gwiazdy tworzące wyróżniający się kształt czworokąta. Tak oto wypatrzył swego Kruka. Uśmiechnął się pod nosem tryumfalnie, nie zachowując swego małego zwycięstwa tylko dla siebie.
Ciągnie swój do swego – odparł z jawnym zadowoleniem i wskazał palcem odpowiedni punkt na mapie nocnego nieba, wciąż będąc pod wrażeniem zaczarowanego sufitu, nawet jeśli nie był tak majestatycznie rozległy jak ten w Wielkiej Sali w Hogwarcie. Szkolne czasy zawsze wspominał z rozrzewnieniem, ponieważ były pozbawione wszelkich trosk i stanowiły początek odkrywania siebie. Ale to nie był odpowiedni moment na powrót do przeszłości.
Gdy kelnerka zbliżyła się do ich stolika, również poprosił dla siebie o herbatę, nie myśląc o skorzystaniu z promocji na darmową kawę, na którą wcale nie miał ochoty. Źle by to wyglądało, Black żądający darmowej kawy, bo jego sprawne oko dostrzegło gwiazdozbiór Kruka. Zaraz jednak skupił się na swej towarzyszce, która skierowała ku niemu pytanie.
List? – wyrzucił z siebie niby zaskoczony, gdy w kącikach jego ust czaił się łobuzerski uśmieszek. – Sam Minister zawitał w mych progach, aby błagać o mój powrót – zażartował otwarcie i nie zamierzał się z tym kryć. Zresztą, nie potrafił udawać szacunku, nie do człowieka, który zdawał się być równie szalony co jego poprzedniczka i zarazem matka. Może i jego czeka podobny koniec, trawiony przez szaleństwo na oczach wszystkich dopuści się morderstwa. Alpharda bardziej jednak ciekawiło, któż do tego właściwie się przyczyni, bo nie wierzył, że wcześniejsza Minister Magii, kobieta niegdyś charyzmatyczna i rozsądna, tak po prostu zwariowała. Czy naprawdę wszyscy przyjęli takie tłumaczenie jej działań, zrzucili wszystkie odstępstwa w jej zachowaniu na utratę zmysłów?
Wcześniejsze zawirowania są niczym w porównaniu z obecnym chaosem, jaki zapanował w Departamencie – zdradził bez wahania i to tylko dlatego, że miał pewność, iż ta sytuacja zostanie w pełni zrozumiana przez Caley, która przecież mierzyła się z biurokracją. – Wszystkie europejskie kraje nagle stały się zainteresowane współpracą merytoryczną i niezbyt dobrze maskują prawdziwe motywy dla tej zmiany. Góra też żąda jak najszybszego nawiązania relacji z innymi ministerstwami na odpowiednim poziomie. Dużo papierkowej roboty, mało kompetentnych ludzi.
Rzucił Caley uważne spojrzenie, w pamięci mając wszystkie jej służbowe walory – wiedzę, obycie, umiejętności. Doprawdy, dlaczego nie otaczały go równie kompetentne osoby, przeciwnie, każdy kolejny współpracownik wydawał się coraz głupszy. Głośno narzekał, podważał kwalifikację co niektórych, ale również po cichu wysuwał propozycje dotyczące powrotu pewnych osób na dawne stanowiska.
Nie chciałabyś wrócić do tego chaosu?
Za pytaniem tym kryła się propozycja, a właściwie to jej zarys. Trochę czasu zajmie mu przekonaniu odpowiednich osób do przeforsowania pomysłu przyjęcia do pracy pani Spencer-Moon, nie zamierzał jednak się zniechęcać.
Naprawdę niewiele osób zna goblidegucki.


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
broken bones and empty screams
sleepless nights in burning sheets
lightning strikes inside my eyes
tell me, is this love alive?
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   31.01.18 13:41

Podążyła wzrokiem za kierunkiem wskazanym przez jego palec i wkrótce sama dostrzegła Kruka, którego bezskutecznie poszukiwała wcześniej. Ukrył się na południowym niebie, a Caley skarciła się w myślach za takie przeoczenie, lecz nie zamierzała pastwić się nad sobą zbyt długo. To była tylko niewinna zabawa, ledwie konkurencja stanowiąca wstęp do spotkania. Darmowa kawa tak naprawdę nie obchodziła nikogo z ich dwójki.
Z wyrazem aprobaty na twarzy skinęła głową, uznając sukces Alpharda, a dobry nastrój ogarniał ją bardziej z każdym słowem towarzysza. Zapowiadało się na to, że nawet spotkanie w interesach będzie można przeprowadzić w świetnej atmosferze, chociaż i tak niczego innego się po Blacku nie spodziewała.
- A w dłoniach niósł świeżego croissanta na śniadanie dla panicza, po czym dołączył do Twoich skrzatów w kuchni. Właśnie to sobie wyobraziłam – młody Tuft musiałby się wykazać czymś naprawdę wielkim, by Spencer-Moon obdarzyła go szacunkiem, bowiem na razie jawił jej się tylko i wyłącznie jako marionetka.
Zawirowania w rządzie obserwowała czujnie, wyciągając wnioski i wyrabiając sobie opinie na przeróżne tematy, lecz na dobrą sprawę nie miała się z kim nimi podzielić. Bracia umiłowali się w morzu, nie zaś w politycznych rozgrywkach, a mąż widział ją w zdecydowanie innej roli, niż kompanka do długich rozmów. Caley cieszyła się z obecności Alpharda, który – mimo swej natury – wprowadzał odrobinę normalności do jej świata. Nie sądziła nawet, że zwykła dyskusja i wymiana przysług były tym, czego potrzebowała, by czuć się dobrze. I nie tęskniła nawet za szklaneczką czegoś mocniejszego, to już coś!
Słuchała go uważnie, skupiona i doceniająca to, że mówił szczerze i bez zawahania. Nie warto było owijać w bawełnę, a fałsz niedobrze robił na struny głosowe.
- Już niedługo koniec roku szkolnego – odpowiedziała spokojnie, przyjmując przyniesioną przez kelnerkę herbatę; póki co nie zajęła się nią, pragnąc dokończyć swoją myśl – Na pewno zaleje was rekordowa liczba stażystów i w mig poradzicie sobie z papierkową robotą – dokończyła nie bez ironii.
Przecież ktoś tych stażystów będzie musiał nadzorować, wyszkolić ich. Znaczna większość znajdzie się w Departamencie z polecenia, część z protekcją wysoko postawionych bliskich – nie będzie ich można ot tak wyrzucić na zbity pysk, choćby to było jedyne, na co będą zasługiwać.
Caley zerknęła wreszcie na swoją filiżankę, nad którą wznosiły się jeszcze cieniutkie obłoczki pary; herbata miała przepiękną, głęboko brązową barwę, a pachniała jeszcze lepiej. Błogi wyraz twarzy blondynki wyrażał uznanie dla specjału małej kawiarenki.
- Wiesz, jakich słów użyć – nieomal zacmokała, podnosząc głowę i z powrotem spoglądając na Alpharda; chaos poruszył odpowiednie struny.
Oczywiście, że rozmyślała nad powrotem do stałej pracy, lecz dotychczas powstrzymywało ją jeszcze kilka rzeczy – gdyby się zgodziła, piastowałaby chyba stanowisko równe Cedricowi, a tego mąż po prostu by nie zniósł. Jednak i ich sytuacja miała się w końcu rozwiązać, czemu więc nie zaryzykować.
- Muszę jednak wiedzieć trochę więcej żeby ocenić, czy będzie to dla mnie wyzwanie, czy też spadnę z deszczu pod rynnę – oznajmiła, podnosząc filiżankę i upijając wreszcie łyk gorącej herbaty – Jak ty się tam odnajdujesz? Nie rzuciłbyś tego wszystkiego, gdybyś mógł? – nie do końca była to kwestia możliwości, a raczej braku konsekwencji po podjęciu decyzji.




I can't bear the thought of you locking arms with someone else, holding very tight, crystallized image in my mindI won't tell a lie now
Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Zaręczony
Livin’ in the heartache was never something I pursued
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   01.02.18 21:53

Wiedział, że jego towarzyszkę rozbawi jego odpowiedź, bo komuż mógłby imponować Ignatius Tuft? Choć wcześniej przejawiał wiele talentów, również ten oratorski, dzięki czemu porywał innych, wraz z objęciem stanowiska stał się równie nieobliczalny, co jego matka pod koniec swych rządów, jakże absurdalnych, w ostatecznym rozrachunku wręcz tragikomicznych. Syn jej tuż po objęciu stanowiska począł przemawiać bez ładu i składu, wyrażał dziwne wizje przyszłości, stając się wręcz niedorzecznym w swych. Alphard nie tylko nie wróżył mu zbyt długiego utrzymania władzy w swoich rękach, zwiastował mu rychły i nieszczęśliwy koniec, a przecież nigdy nie posiadł daru jasnowidztwa. Niezwykle łatwo było mu wyobrazić go sobie zniżającego się do poziomu skrzatów domowych, dobrze rzucony Imperius może zdziałać tak wiele dobrego. Na całe szczęście zdołał zdusić w sobie śmiech, jednak chytry uśmieszek zakradł się na jego usta.
Gdyby twoja wizja się ziściła, wówczas musiałbym się modlić o to, aby przypadkiem skrzaty nie pozwoliły mu zbliżyć się do jedzenia, bo niechybnie groziłoby to poważnym zatruciem, jeśli nie śmiercią.
Oderwał spojrzenie od rozmówczyni, aby badawczo przyjrzeć się zgrabnym ruchom kelnerki, która ostrożnie odłożyła jego filiżankę z herbatą na blat stolika, następnie szybko umknęła. Nie zamierzał dzielić się swoimi spostrzeżeniami w jej obecności, wszystkie jego uwagi adresowane były tylko do Caley, która w pełni mogła zrozumieć jego rozterki. Zresztą, ironia, jaką zawarła w wypowiedzi nakazywała mu w podobny sposób podejść do tematu.
Nawet nie wspominaj o tej zarazie – wyrzucił z siebie nad wyraz niechętnie, w żaden sposób nie maskując swojego negatywnego stosunku do stażystów. – Wiem, że sam rozpocząłem staż dość późno, co może zaburzać mój pogląd na tę sprawę, jednak wszyscy stażyści zdają się być najzwyczajniej w świecie tępi i to niezależnie od tego, z jakich środowisk się wywodzą – wyrzucił z siebie śmiało swój pogląd. – Oczywiście, niektórzy z nich mają więcej obycia ze względu na swe pochodzenie, mimo to ciężko im przychodzi przyswojenie nawet najprostszych informacji. Czy tak trudno zapamiętać rozmieszczenie pomieszczeń i przy okazji wbić sobie do głowy, że moje biuro najlepiej omijać szerokim łukiem, jeśli chce się szerzyć swoją osobą jedynie głupotę a bardziej rozumnym istotom zabierać tlen?
Sam wszystkich stażystów traktował niczym zło konieczne, niektórym zaś nadawał status kłopotliwych pomagierów, a i tak tylko nieliczni z czasem stawali się w niewielkim stopniu pożyteczni, gdy już potrafili bez jakiekolwiek pomocy uporać się z odniesieniem dokumentów do właściwego biura. Trudno mu jednak było pojąć, z jakiego powodu osoby bez odpowiedniej znajomości choćby jednego obcego języka i podstawowej wiedzy o sytuacji politycznej pchają się do Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów, zwłaszcza w czasie jego kryzysu. Niemałym komplementem dla niego byłoby to, gdyby niektórzy rezygnowali z pomysłu stawiania w nim swoich pierwszych kroków ministerialnej kariery ze względu na jego osobę.
Odrobinę rozchmurzył się, skupiając na mimice jej twarzy, wyrażającej zadowolenie nad wyrazistym aromatem herbaty. Jej pierwotna ocena wystarczyła mu w zupełności, bo sam rzadko poddawał się tego typu zewnętrznym bodźcom.
Czyżbyś odzwyczaiła się od mojego braku subtelności? – spytał nieco zaczepnie. – To całkiem dobry powód, żeby jednak wrócić za ministerialne biurko – kusił ją wizją stałej pracy, choć może mało umiejętnie, w końcu współpraca z nim nie należała do najłatwiejszych. – Nie jestem osobą decyzyjną, jednak wiem, że rozpaczliwie poszukuje się osób posługujących się językami magicznymi. Z początku na pewno nie będzie łatwo. Niemcy zechcieli nam uprzejmie udostępnić ich dokumenty o regulacjach prawa bankowego, ale tylko w języku goblideguckim i naprawdę nie jestem w stanie pojąć, czym to sobie zawdzięczamy. W każdym razie możesz być pewna, że po powrocie czeka cię niekończąca cię sterta dokumentów, ponieważ Włosi ponoć wpadli na ten sam pomysł.
Wzruszył niedbale ramionami, najwidoczniej zapominając na chwilę o powinności zachowania jak najbardziej godnej postawy. Oczywiście, nie dziwiło go to, że podobne dokumenty spisane zostały w tym języku, w końcu gobliny najlepiej znają się na złocie i wszystkim, co z nim związane, jednak nie wierzył w to, żeby nie sporządzono ich również w językach narodowych.
Możesz nie wierzyć, ale to jedyne zajęcie do jakiego się nadaję – wyznał całkiem szczerze. – Lubię nasłuchiwać tego, co się dzieje w świecie. Podejście do magii czasem wydaje się takie różne zależnie od kraju. Nawet Europa nie jest jednolita pod tym względem. I miło czasem wymienić korespondencję z dawnymi znajomymi, którzy również wylądowali w swoich krajowych Ministerstwach na podobnych stanowiskach do mojego.
Próbował swoich sił w Służbach Administracyjnych Wizengamotu, jednak już po kilku dniach przyszło mu stwierdzić, że jeszcze większej biurokracji nie zniesie. Dla niego powrót do wcześniejszego Departamentu zdawał się wybawieniem. Krok po kroku torował sobie drogę na wyższe stanowiska, mając nadzieję, że w przyszłości przyczyni się tym do rozrośnięcia sieci wpływów swojego rodu.
Cóż niby trzyma cię w domu? – spytał może zbyt bezpośrednio, a nawet zuchwale, jednak czasem brakowało mu cierpliwości do zabawy w wymianę formułek grzecznościowych. Poznał Caley na tyle, aby wiedzieć, że nie dla niej siedzenie w domowym zaciszu, była na to zbyt inteligentna. Rozumiał również to, iż często to mężowie wstrzymują rozwój swych żon i łatwo byłoby przyjąć mu do wiadomości, że właśnie do takich jegomości zalicza się pan Spencer-Moon.


Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
broken bones and empty screams
sleepless nights in burning sheets
lightning strikes inside my eyes
tell me, is this love alive?
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   03.03.18 19:42

Nazwiska bywały wizytówkami, których ludzie usiłowali pozbyć się latami, źródłami stereotypów i błędnych ocen charakteru, prowadzącymi ku porażce każdego, kto zbyt pochopnie oceny tej dokonał. Tylko i wyłącznie czyny mogły zmienić to postrzeganie, a Ignatius Tuft nie robił doprawdy nic, by zmazać blamaż swej matki i urosnąć do pozycji, jaką przyszło mu piastować. Tymczasowo. Wszyscy wyczuwali to w powietrzu, lecz tylko niewielu zdecydowało się o tym mówić. Podobnie jak Alphard, również i Caley zwiastowała obecnemu Ministrowi rychły koniec – skłamałaby, gdyby powiedziała, że nie ucieszyłaby się z otoczki dramatu, jaka mogłaby temu towarzyszyć. Ostatnimi czasy coraz bardziej lubowała się w chaosie.
- Zapamiętam to i niebawem przyślę Ci dobre antidotum – rzuciła w formie żartu, choć gdyby przyszło co do czego, nie wahałaby się sięgnąć po kociołek, by wspomóc Blacka w potrzebie. Już samo to powinno świadczyć o sympatii, jaką go darzyła.
Nie była to relacja, w której wymieniali fałszywe uprzejmości, choć jednocześnie na całkowitą szczerość we wszystkich kwestiach nie zdobyli się i bardzo prawdopodobne, że nigdy nie zdobędą. Pewne kwestie miały pozostać tajemnicą. Spencer-Moon ceniła swojego towarzysza i najzwyczajniej w świecie lubiła z nim rozmawiać, a choć przypominał jej w tej kwestii Cedrika z czasów narzeczeństwa (z którym potrafiła wtedy przegadać pół wieczora), tym razem miała pewność, że znajomość nie skończy się brutalnie. Nie brakowało im ironii, do pogawędek wkradał się sarkazm, ale o ile to możliwe, Black podchodził do wielu spraw racjonalnie i analizował je w podobny sposób, co ona, tym łatwiej było im się więc porozumieć.
- A stażystki? – zapytała z błyskiem w oku, uwielbiając żartować z tematu, który ją samą wpędził w kłopoty; ich pamiątką była ciążąca na jej palcu serdecznym obrączka – Młode szlachcianki nie łudzą się, że częste przebywanie w okolicach Twojego gabinetu może skończyć się pierścionkiem? Od aranżowanych spotkań do aranżowanych małżeństw niedaleka droga – po raz kolejny upiła łyk przepysznej herbaty, nie spuszczając wzroku z rozmówcy.
Miała nadzieję, że nie będzie miał jej za złe tej personalnej wycieczki. Tak naprawdę mogła spać spokojnie nawet i bez plotek o potencjalnym ożenku swojego kolegi z pracy, była jednak ciekawa co Alphard sądzi o takim obrocie spraw. Musiał wiedzieć, że ma przed sobą przykład kobiety, która niewiele miała do powiedzenia w kwestii swojego zamążpójścia, a choć bywała z tego powodu gorzko-niemiła, nie tym razem. Wyuczony dystans do własnej sytuacji przydawał się w chwilach takich, jak ta.
- Jeśli biurko będzie mahoniowe, mogę rozważyć propozycję powrotu – kąciki jej ust uniosły się lekko – Może to i lepiej, że są po goblidegucku, bo nawet trollański jest lepszy od niemieckiego. Dobrze jednak znać skalę problemu i wiedzieć, jak bardzo gardzą nami nasi europejscy przyjaciele. Aż chce się odbudowywać relacje i wypracowywać dialog – obserwując wzruszenie ramion swojego towarzysza oceniła szybko, że mimo drwin z tematu, sytuacja w Ministerstwie jest nieco poważniejsza, niż myślała.
Powrót do stałej pracy na pewno byłby więc wyznaniem, a także powodem rozdrażnienia Cedrika, Caley mogłaby więc upiec dwie pieczenie na jednym ogniu.
- A nie wolałbyś porozmawiać z tymi znajomymi w cztery oczy, sącząc narodowe trunki w miejscach, których zwiedzanie zajęłoby Ci wcześniej kilka dni? – brała go pod włos, bowiem siedzenie za biurkiem na pewno nie było jedynym zajęciem, do którego się nadawał; już samo jego nazwisko otwierało tak wiele drzwi, o których ona mogła tylko pomarzyć.
Cóż niby trzyma Cię w domu?
Coraz mniej, pomyślała, lecz nie dała po sobie poznać, że jej odpowiedź będzie starannie utkana z tego samego materiału, z jakiego zrobiona była jej maska dobrej, zadowolonej z życia żony.
- Ego mojego męża. Biedak był wcześniej zbyt blisko ludzi Tuft, by teraz liczyć na podobną łaskę, co ja. To niewyobrażalne, by żona piastowała lepsze stanowisko od męża – Alphard musiał wyczuć, że w całej wypowiedzi blondynki nie obyło się bez drwiny z Cedrika.




I can't bear the thought of you locking arms with someone else, holding very tight, crystallized image in my mindI won't tell a lie now
Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Zaręczony
Livin’ in the heartache was never something I pursued
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   07.03.18 23:33

Wzmianka o stażystkach, zwłaszcza tych mogących pochwalić się dobrym pochodzeniem, na krótką chwilę pozbawiła go rezonu. Zakłopotanie rozlało się na jego twarzy w postaci lekkiego rumieńca, nad którym wcale nie zapanował tak skutecznie i szybko, jakby tego sobie życzył. Przez całe lata wręcz nie dostrzegał błąkających się po ministerialnych korytarzach młodych szlachcianek, lecz to uległo zmianie i to całkiem niedawno, gdy nieopatrzenie najdroższa matka podzieliła się z nim kilkoma uwagami na temat tego, jak wiele panien krąży wokół jego osoby. Do tych panien, godnych i w pełni gotowych do zamążpójścia, niewątpliwie należała lady Malfoy, którą przecież nie tak dawno gościł w swoim gabinecie. Samo wspomnienie o tym spotkaniu wynikającym z realizacji zawodowych zobowiązań, jak również o własnym niezwykle żenującym zachowaniu, dziwnym trafem uderzyło w niego dość mocno w tej jednej chwili, choć zdawał się być ślepy na kobiece wdzięki, gdy zazwyczaj próbował ujrzeć w każdej damie coś więcej niźli jej powierzchowność. Udało mu się jednak zdystansować do temu, gdy padło niemiłe mu zagadnienie aranżowanych małżeństw. Niesmak w nim rodziła wizja spędzenia reszty życia z całkowicie obcą niewiastą, z drugiej strony pozostawanie kawalerem też nie było korzystne, w końcu utrzymanie takiego stanu zbyt długo rodziło wiele pytań i narażało na ostracyzm. Zapewnienie ciągłości rodu należy do powinności każdego szlachcica, tego zadania nie uniknie. Świadomość tego fatum sprawiła, że skrzywił się nieznacznie.
Na chwilę obecną żadnej pannie nie grozi przyszłość przy moim boku – stwierdził dość pewnie, choć nie znał woli nestora rodu w tej materii. Mógł żywić nadzieję, że w ostateczności wybrana dla niego lady okaże się rozumną istotą, która będzie mu życzliwa choćby w najmniejszym stopniu. Uparcie wykluczał możliwość powstania wielkiego uczucia, sam przecież za sobą nie przepadał, więc i od potencjalnej małżonki nie mógłby tego wymagać.
Jestem w stanie sam zakupić dla ciebie to mahoniowe biurko, a nawet wnieść je na własnym grzbiecie do twojego biura, jeśli uczynisz mi ten zaszczyt i powrócisz na ministerialne łono, choć oboje zdajemy sobie z tego sprawę, jak bardzo jest ono dalekie od ideału.
Może był zbyt nieostrożny z podobnymi deklaracjami, jednocześnie czuł, że rozmówczyni w niedalekiej przyszłości, gdy już odzyska dawne stanowisko w Ministerstwie Magii – głęboko w to wierzył, ponieważ był to najbardziej racjonalny scenariusz – nie będzie wymagać od niego ich urzeczywistnienia.
Przez ten miesiąc nabawiłem się poważnej awersji do każdej europejskiej nacji. Francuzi, Niemcy, Włosi – zaraz jednak uśmiechnął się jakby tęsknie, gdy przypomniał sobie hiszpańskie upały. – Przynajmniej Hiszpanie mnie oszczędzili.
Posłał jej serdeczny uśmiech, a w oczach wciąż tlił błysk pełen sentymentu do tych pięknych czasów, gdy jako młodzik miał możność podróżować po Europie. A potem spoważniał na nowo, bo teraz był już człowiekiem dojrzalszym, przynajmniej wiekiem.
Przedstawiciel starożytnego i szlachetnego rodu Blacków miałby skończyć jako obibok i pozostawić nieszczęsną Wielką Brytanię na pastwę czarodziejów niekompetentnych i niegodnych władzy? – spytał sarkastycznie, przy czym nie brzmiał srogo, raczej prześmiewczo, jakby ton wypowiedzi dopasowywał do absurdalnych obrazów, które malowały obecne realia. – Na każdym spoczywają jakieś powinności – odpowiedział krótko, w tych słowach zawierając wszystko. Poczucie obowiązku, własne aspiracje, tęsknotę za podróżami i niechęć do biurokracji.
Kolejny raz się skrzywił, bo usłyszał słowa, których usłyszeć nie chciał, a przecież podświadomość od początku mu podpowiadała, że powinien się ich spodziewać. Ego mojego męża – niosło się echem po jego umyśle. Cedrik Spencer-Moon nigdy nie zrobił na nim dobrego wrażenia i zawsze reagował na jego obecność wręcz alergicznie, kiedy jeszcze za czasów swej ministerialnej kariery zachodził do żony pod pretekstem zapytania o jej samopoczucie.
To niewyobrażalne, że zabiera się ponoć bliskiej sercu osobie możliwość samorealizacji – wyrzucił z siebie nad wyraz krytycznie, mrużąc przy tym oczy w wyrazie niezadowolenia. – Pozorną porażkę przecież łatwo w tym przypadku przekuć w zwycięstwo. Czyż mądrość żony nie świadczy o mądrości męża? Małżonka spełniająca się zawodowo w Ministerstwie Magii może okazać się niezwykle solidnym oparciem w przyszłości.
Chwycił za filiżankę herbaty i upił z niej solidny łyk, po czym odłożył ją spokojnie. Musnął palcami teczkę, którą zaraz ostrożnie przesunął po blacie stolika w stronę Caley, samemu sobie w ten sposób przypominając o sprawie, która doprowadziła do tegoż uroczego spotkania.
Niby nie spieszy mi się z tym tłumaczeniem, jednak byłbym ogromnie rad, gdyby udało ci się z tym uporać w ciągu tygodnia. Ekonomiści wręcz się rwą do dyskusji na temat ujednolicenia prawa bankowego, co mnie osobiście przeraża.
Pokręcił głową z rozbawieniem, jakby to właśnie opowiedział dobry kawał, następnie zajął się ponownie piciem swojej herbaty, wykazując nawet entuzjazm wobec jej walorów smakowych.




And my heart is a hollow plain
For the devil to dance again

Powrót do góry Go down
Caley Spencer-Moon
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5536-caley-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t5568-idun https://www.morsmordre.net/t5569-cry-little-sister https://www.morsmordre.net/f116-mansfield-road-11 https://www.morsmordre.net/t5566-caley-spencer-moon
tłumaczka
25
Czysta
Zamężna
broken bones and empty screams
sleepless nights in burning sheets
lightning strikes inside my eyes
tell me, is this love alive?
0
20
5
0
0
10
8
2
Czarownica
you already know how this will end

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   15.03.18 19:54

Za czasów biurowej kariery docierały do niej najróżniejsze plotki, bowiem nawet Ministerstwo Magii nie było pozbawione wady obmawiania ludzi za ich plecami, a niektórzy pracownicy uwielbiali wymieniać się soczystymi nowościami na temat swoich kolegów i koleżanek. Ze względu na swoją płeć Caley mogła usłyszeć więcej nawet mimowolnie, ponieważ z góry zakładano, że jako kobieta na pewno będzie chciała posłuchać na przerwie o nowym narzeczonym nielubianej współpracownicy albo niepowodzeniach towarzyskich szefa. Większa część strumienia plotek była całkowicie bezużyteczna, zdarzały się jednak prawdziwe perełki, a jak na córkę żeglarza przystało, blondynka potrafiła skutecznie je wyławiać. Wszakże to informacje były najcenniejszą walutą, do której czasami nie umywało się nawet złoto. Spencer-Moon kolekcjonowała je, by użyć w odpowiednim momencie i dzięki swojemu działaniu mogła pochwalić się kilkoma wielce udanymi zagraniami – Komisja Handlu Magicznego spuściła rodzinę Goyle z celownika, a szantaż był naprawdę potężną bronią.
Od kiedy jednak opuściła mury Ministerstwa, do jej uszu przestały docierać pomniejsze sprawki, nie miała więc zielonego pojęcia o istnieniu panny Malfoy ani jej ewentualnych awansach czynionych w stronę Alpharda, ale ewidentny rumieniec na jego policzku zdradził go natychmiast. Wyćwiczona w odczytywaniu emocji Caley niemalże sama zdradziła się z własnym zdumieniem. Rumieniący się Black był niczym szczodry goblin – rzadkim, niespotykanym zjawiskiem.
- Poważnie zastanowię się nad powrotem chociażby po to, by poznać te wszystkie plotki, o których teraz ewidentnie mi nie mówisz – zażartowała, pozwalając sobie na moment podroczyć ze swoim rozmówcą.
Nie zamierzała jednak ciągnąć tego tematu; wyraźnie sprawiał Alphardowi dyskomfort, a Caley nie była osobą, która chciałaby go torturować. Jego słowa były prawdziwe, co do tego nie miała wątpliwości, a więc nestor i rodzina dają mu już zapewne popalić w kwestii braku narzeczonej. Kopanie leżącego nie było w jej stylu.
- Obiecaj mi jeszcze dawne biuro Hopkirka i wracam z pocałowaniem ręki – wspomnienie oddalonego od głównego korytarza, przytulnego pomieszczenia wywołało sentymentalny grymas na twarzy blondynki; wiedziała, że nie ma szans na własne lokum tego typu, a mimo wszystko dobrze było wspomnieć jedną z przyjemnych rzeczy, które zapamiętała z czasów kariery w Ministerstwie.
Chociaż wizję Blacka taszczącego na plecach mahoniowe biurko miała zachować jeszcze przez kilka chwil.
Zaobserwowała, że i w jego oczach pojawił się sentyment. Południowe kraje nie robiły jednak na niej takiego wrażenia; krew przodków zawrzała w jej żyłach, domagając się przywołania walorów krainy fiordów.
- Pokochałbyś Norwegów, według nich każdy problem da się rozwiązać, a jeśli coś im się nie podoba, otwarcie wyzywają na pojedynek i nie chowają się za biurokratyczną powodzią. Wyjedź kiedyś do Skandynawii, ale nie zabaw za długo, bo jeszcze zapragniesz zostać.
I być może uda Ci się żyć długo i szczęśliwie u boku kobiety, którą obdarzysz szczerym uczuciem.
Caley wiedziała, że i jego czeka aranżowane małżeństwo i naprawdę szczerze życzyła mu powodzenia i obdarzenia przyszłej żony chociażby szacunkiem, jeśli nawet nie przywiązaniem. Zasługiwał na to choćby za to, co chwilę później powiedział o samorealizacji. Słowa te, choć pozornie rzucone niezobowiązująco, w towarzyskiej rozmowie, były dla niej wsparciem. Mocniejszym dodatkowo przez to, że wypowiedziane zostały przez szlacheckie, męskie usta.
- Możesz być pewny, że powtórzę Cedricowi Twoje słowai oberwę za to, ale będzie warto.
Upiła kolejny łyk herbaty i obserwowała, jak na stół wkracza właściwy obiekt dzisiejszego spotkania – tajemnicza teczka skupiła jej wzrok tylko na chwilę, a Spencer-Moon przeniosła oczy na rozmówcę, słuchając go uważnie.
- Za trzy dni będziesz to miał na biurku – zapewniła, kładąc wolną dłoń na teczce i nieznacznie przyciągając ją do siebie palcami. Nie musiała zaglądać tam by wiedzieć, że doskonale poradzi sobie z zawartym w środku materiałem. Gdyby było inaczej, Alphard nie prosiłby jej o tę przysługę.




I can't bear the thought of you locking arms with someone else, holding very tight, crystallized image in my mindI won't tell a lie now
Powrót do góry Go down
Alphard Black
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5607-alphard-black https://www.morsmordre.net/t5622-tezeusz#131593 https://www.morsmordre.net/t5621-black-hole-in-your-soul https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t5637-a-r-black
pracownik Międzynarodowego Urzędu Prawa Czarodziejów
27
Szlachetna
Zaręczony
Livin’ in the heartache was never something I pursued
10
9
2
0
3
11
9
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zapisane w Gwiazdach   17.03.18 18:25

Nie zamierzał się zbyt długo karcić w myślach za rumieńce, na które nie mógł przecież nic zaradzić, nawet jeśli były oznaką słabości, jakże hańbiącej dla każdego szlachetnie urodzonego mężczyzny. Czyż emocje nie zaburzają trzeźwego poglądu na sprawy wszelkiej maści, jak to wpajano mu od małego? Przynajmniej miał to szczęście, że świadkiem jego drobnego potknięcia była jedynie Caley i tylko dzięki jej przyjaznemu nastawieniu do jego osoby nie doszło do całkowitego upadku. Był niesamowicie wdzięczny swej rozmówczyni za to, że wspaniałomyślnie postanowiła nie kontynuować niewygodnego dla niego tematu. Zaledwie rzuciła mu niewielki przytyk i to wypowiedziany tonem żartobliwym, co było dowodem na to, iż potraktowała go nad wyraz łagodnie. Równie dobrze mogła z niego jawnie zakpić, wprawiając go w jeszcze większe zażenowanie.
Każdy sposób zachęcenia cię do powrotu do Ministerstwa jest dobry.
Na samą myśl, iż szanowna pani Spencer-Moon miałaby ucałować jego dłoń, zaśmiał się serdecznie pod nosem, kręcąc przy tym głową ze szczerego rozbawienia, które na całe szczęście trzymał na wodzy, nie dając mu się ponieść.
Miałbym sprawić ci lepsze biuro niż moje własne? – spytał z rozbawieniem, które również zamigotało w jego oczach. – Nie wiem, czy stać by mnie było na podobny altruizm – rzucił lekko, mimowolnie wyobrażając sobie, jak wspaniale byłoby zdobyć wspomniany gabinet dla siebie. Znajdujący się na uboczu, całkiem przestronny, cichy i spokojny. A przecież nie miał prawa narzekać, w końcu jego własne biuro nie było najgorsze, choć może zbyt blisko umieszczone przy jednym z bardziej ruchliwych korytarzy. – I raczej się tego nie dowiemy. Wciąż jestem tylko zwykłym urzędnikiem i nie posiadam aż takiej mocy sprawczej, o jaką mnie chyba podejrzewasz.
Przez wzmiankę o Norwegii, która wydawała mu się krajem mroźnym, przez co prawie szorstkim, szybko zapomniał o upalnej Hiszpanii, prawie doświadczając umysłowego szoku termicznego. Brak entuzjazmu do propozycji Caley na pewno był widoczny na jego twarzy, choć próbował go maskować uprzejmym uśmiechem.
Może spędzę tam najbliższy urlop.
Aż ucieszyła go wizja, że nie zapowiada się na to, aby urlop nadszedł zbyt szybko. Kilka lat temu nie potrafiłby się powstrzymać przed podróżą do obcego kraju, teraz zaś perspektywę opuszczenia Wielkiej Brytanii przyjmował niechętnie. Czyżby był ptakiem, który zbyt długo zamknięty w klatce bał się rozprostować skrzydła? Nie podobało mu się to melodramatyczne porównanie, nawet jeśli było dziełem jego własnego umysłu. Prędzej pasowało ono do ograniczanej przez męża Caley. Zasada przyjmowania poglądów męża wydawała mu się czymś logicznym, nie potrafił jednak zrozumieć, co niby dobrego ma wynikać z zatrzymywania kobiet w domach.
– Mam nadzieję, że nie uzna tych słów za atak na swoją osobę, nie chciałbym utracić jego sympatii.
Naprawdę próbował nie brzmieć sarkastycznie, lecz niezbyt wiele z tego wyszło i znów przyszło mu ratować się uprzejmym uśmiechem, jakże nieszczerym, nawet jeśli nie był on adresowany do samej rozmówczyni. Dlatego z ulgą przeszedł do tematów zawodowych, przyjmując jej odpowiedź cechującą się ogromną pewnością siebie.
Zawsze ceniłem w tobie zaangażowanie w sprawy zawodowe. Dlaczego tak niewielu dziś profesjonalistów?
Dopił herbatę, po czym odstawił opróżnioną filiżankę na elegancki spodek. Następnie pozostawił zapłatę na blacie stolika, adekwatną nawet dla czterech herbat, nie przejmując się proszeniem o rachunek. Przyziemne czynności tego typu nigdy nie gościły zbyt długo w jego myślach, jeśli w ogóle, i zawsze uznawał je za mocno zbyteczne. Może gdyby przysiadł do ekonomii, stałby się bardziej przywiązany do swoich rachunków, nawet tych najmniejszych. I o wróżeniu z fusów jakoś nie pomyślał.
Bardzo ci dziękuję za to spotkanie i miłą rozmowę. Wierzę, że zadanie, które przed tobą postawiłem, nie sprawi ci trudności.
Powstał z fotela, po czym zgarnął leżący do tej chwili niezbyt elegancko na jego oparciu płaszcz, tym samym rozpoczynając ich pożegnanie, którego nie było sensu już odkładać. Posłał ostatni uśmiech swojej towarzyszce.
Zatem do zobaczenia na ministerialnych korytarzach, droga Caley.
Skinął jej uprzejmie głową, po czym ruszył w stronę wyjścia z lokalu. Jego odejście oznajmił strumień wyraźniejszych odgłosów jednej z londyńskich ulic wpadający przez otworzone drzwi, a potem dźwięk ich zamknięcia tuż za nim.

| z tematu




And my heart is a hollow plain
For the devil to dance again

Powrót do góry Go down
 

Zapisane w Gwiazdach

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18