Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Park Exmoor, Somerset

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Park Exmoor, Somerset   17.07.17 1:40

Park Exmoor

Utworzony niedawno, bo zaledwie w 1954 roku Park Narodowy Exmoor rozciąga się w głównej mierze na terenach Somerset, zaś jego najbardziej wysunięta na zachód część położona jest w Devon. Park słynie z najwyższych w Anglii klifów, Hangman oraz Cubonehill, wysokich na ponad trzysta metrów - w niezbyt wietrzne dni stają się one jednymi z ulubionych miejsc piknikowych zarówno mugoli jak i czarodziejów, kusząc zapierającymi dech w piersi widokami oraz niezwykłymi okazami miejscowej fauny i flory.
Niektóre strefy parku zostały wydzielone tylko dla społeczności magicznej. Somerset jest bowiem siedzibą Abbottów, którzy roztaczają honorową opiekę nad rzadkim gatunkiem dzikiego kuca aetonana; małymi skrzydlatymi konikami żyjącymi wyłącznie na terenach Parku Exmoor. Zwierzęta są z reguły łagodne, tylko młodociane okazy wykazują niezwykłą energię brykając radośnie na polanach. Na dorosłych kucach mogą jeździć dzieci oraz lekkie, drobne osoby dorosłe.


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   31.01.18 14:23

|13 V?

Trzynaście razy przemyślałem sprawę ostatecznie decydując się jednak podjąć się tego, co chodziło mi w zamiarze przez ostatnich kilka dni. Tak sobie bowiem myślałem, że anomalie dotykały swym zasięgiem również mugolski świat. Przebłyski niekontrolowanej magii przenikały przez zwyczajność codzienności mugoli siejąc w co niektórych przestrach i powody do opuszczenia Londynu, a momentami nawet kraju. Było mi to w pewien sposób na rękę. Tak się bowiem składało, że potrzebowałem pieniędzy. Każdej ich ilości. Potrzeba ta zaprowadziła mnie w progi kamienicy Siergieja. Potem poszło już z górki. Spodziewałem się, że dla Dolohova czas tego chaosu był również czasem żniw porównywalny do okresu wakacyjnego kiedy to ludzie pozostawiali swoje domy. Również postanowiłem poszukiwać w tej materii okazyjnego zarobku. Szybko zawiązaliśmy więc współpracę celem obrabowania jednego z bardziej wystawnych mugolskich domów znajdujących się w Somerset. Przypuszczenia o rzekomej majętności gościa potwierdził nasz człowiek chociaż w sumie sam nie potrzebowałem tego zapewnienia - wystarczyły mi relacje Siergieja na temat wyglądu domu by wiedzieć, że mi się to opłaci. Zresztą nie oszukujmy się, nos chytrego Rosjanina był nieraz lepszy niż niejednego niuchacza.
O ustalonym czasie znalazłem się pod domem Dolohova i stamtąd udaliśmy się na miotłach nad tereny zamieszkałe przez ofiarę. Nie potrzebowałem wytężać wzroku by dostrzec nasz cel. Oświetlona licznymi ogrodowymi lampionami i latarniami świeciła się jak psu jajca. W ich świetle można było dostrzec przepych z jakim wzniesiono dom i bogactwo rozlewające się na przyległe mu ogrody w których znajdowały się wystrzyżone z krzewów fantazyjne kształty oraz oczywiście - fontanna.
- Jebany... - mruknąłem gwiżdżąc jednocześnie pod nosem z pewnym podziwem. Przez chwilę zacząłem się zastanawiać na czym się gość dorobił, lecz dobiłem tą myśl nim zdążyła się rozpędzić. Im mniej wiedziałem tym było lepiej. W kocu nie potrzebowałem wybudzać swojego sumienia. Potrzebowałem pieniędzy.
Zgodnie z planem wylądowaliśmy na dachu.
- Mam nadzieję, że nie ma cholernych psów... - jęknąłem podpierając miotłę o komin - szukamy tego okna z poddasza czy opuszczamy się na balkon, próbując przy tym zachować równowagę na oszronionych dachówkach




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 https://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 https://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
I didn't do it,
but if I did,
I was drunk
5
12
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   04.02.18 19:04

Co to się odjebało ze światem, to Siergiej nawet nie.
Noc pierwszego maja spokojnie we własnym łóżku, chyba nawet był trochę wypity, dlatego nie zauważył, kiedy spod ciepłej pierzyny zniknęła Masza. Przekręcił się na drugi bok i chrapał dalej, nieświadom, że jego ślubną porwały ciemne moce i wylądowała gdzieś-nie-wiadomo-gdzie. A potem było już tylko gorzej. Nawet taki niezbyt bystry cymbał jak on wiedział od samego początku, że coś jest tu bardzo nie tak. Rano, kiedy wstał i chciał sobie kawę zrobić, to kiedy rzucił zaklęcie, by w czajniku zagotowała się woda, krew mu z nosa poszła tak obficie, jakby co najmniej w ryj od Ogdena dostał. Każdy następny dzień i czar był nową niespodzianką: niektóre czary przyprawiały go o ból głowy, inne o krwotoki, a znowuż inne działały inaczej, niż powinny i nigdy nie był w stanie stwierdzić dlaczego rzucił akurat ten czar. To nie było na jego głowę, zbyt skomplikowane. Obiło mu się o uszy, że to wina magicznego wybuchu, coś o anomaliach magicznym, lecz Siergiej jak to Siergiej - jednym uchem to wpuszczał, drugim wypuszczał.
Cwany Rusek zawsze zwęszy okazję.
Magia kaprysiła, zaklęcia nie działały jak powinny, świat pogrążył się w chaosie - czyż nie była to idealna okazja do zarobku dla takiego oszusta jak on? Już trzeciego dnia po wybuchu zaczął handlować amuletami, które rzekomo miały sprawiać, że w okręgu o średnicy trzech metrów magia będzie ustabilizowana. Sprzedawał je przestraszonym i niepewnym swego losu czarodziejom i czarownicom, przekonując ich, że to po prostu DZIAŁA i dzięki temu znów będą mogli normalnie czarować.
W rzeczywistości w środku tych amuletów było sproszkowane gówno bahanki. Ale o tym nie musieli przecież wiedzieć prawda? Wiara czyni przecież cuda. Musieli po prosu bardzo mocno wierzyć w to, że uda się im rzucić zaklęcie nieobciążone anomalią i tyle. Siergiej jedynie im w tym pomagał.
Nie tylko fałszywe amulety miał wzięcie. Siergiej niczym niuchacz wszędzie węszył złota, a włamania wszelkiej maści były zawsze nader owocne. Najchętniej włamywał się do domów mugoli, bo nie były obciążone zaklęciami ochronnymi, a złoto mógł wymienić w Banku Gringota. Robił to partiami, małe sumy, czasami wysyłał też Maszę, aby nie było to zbyt podejrzane. Co prawda gobliny krzywo na nich patrzyły, ale i tak wymieniały mugolskie pieniądze na galeony, sykle i knuty - żaden pieniądz wsza nie śmierdział. Inne błyskotki można było opchnąć, wystarczyło rzucić na nie kilka zaklęć, by migotały, lśniły, zmieniały kolor - nic skomplikowanego, a tyle zysku!
Matt spadł mu jak... No spadł mu po prostu jak z nieba, bo miał w planach jeden dom do obrobienia, a jego najmłodszy brat od kilku dni nie pokazywał się w domu. Pewnie zapił, albo zaćpał. Zniknął na kilka dni jak to miał w zwyczaju. Siergiej miał jedynie nadzieję, że nie obudzi się w innym kraju i nie będą musieli z Valerijem po niego tam zapierdalać.
Wyjaśnił Bottowi co i jak, nie trzeba było go długo namawiać; przygotowali miotły i o odpowiedniej godzinie wzbili się w powietrze, pędząc ku Somerset. Podróż była długa i od tego lotu Dolohova bolała już dupa, jednakże w chwilach zagrożenia miotła była bezpieczniejszą formą ucieczki. Kiedyś się rozczepił podczas teleportacji i szczerze nie miał ochoty tego powtarzać.
Wylądowali na dachu, a jeszcze w locie Siergiej zauważył, że dom wygląda na opustoszały - żadne okno nie jaśniało od blasku wewnątrz pomieszczenia, co pozwoliło im przypuszczać, że właściciel wyjechał, zgodnie z informacji, jakie Siergiej posiadał. Miotłę oparł o komin, tuż obok miotły Matta i wytarł dłonie o spodnie, by je osuszyć. Miał zamiar opuścić się na balkon i kulturalnie wejść do środka drzwiami. Niczym dżentelmen.
-Albo kotów, kurwa - szepnął w odpowiedzi, opuszczając się po daszku i ostrożnie zsuwając się z niego, by położyć jedną stopę na balustradzie balkonu. Po chwili stał już na nim i pomachał Mattowi, że może zleźć również -Ostatnio jeden skoczył mi na twarz i prawie żem stracił oko, kumasz - i wtedy świat stracił jednego, słodkiego, puchatego kotka.
Dolohov uniósł różdżkę, skierował jej kraniec na miejsce, gdzie winna znajdować się po wewnętrznej stronie drzwi klamka i szepnął: -Alohomora.




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   04.02.18 19:04

The member 'Siergiej Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   04.02.18 19:12

The member 'Siergiej Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 4


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   24.03.18 13:23

Pociągnąłem nosem, a resztę wodnistego gluta ciągnącego się z nosa przetarłem o rękaw. Zima w maju - tego jeszcze chyba w Londynie nie grali. Nie było złudzeń, że to była konsekwencja tego całego majowego szaleństwa. Niepokoiło mnie to trochę - to, dokąd to mogło dalej podążyć. Może cała Wielka Brytania zmieni się w jakąś Antarktydę czy co?
Zachęcony przez Siergieja zacząłem przesuwać się po ukośnym dachu w dół. Nie było to zadanie łatwe. Cała jego powierzchnia była oblodzona i utrzymanie się na niej wymagało nie lada wprawy. Na szczęście ja nie bylem laikiem bo w końcu trochę praktyki we włamaniach to już miałem. Pochylony, wolnymi krokami rozkładałem swój ciężar by następnie chwycić się krawędzi i opuścić się na balkon. Wylądowałem bez większych problemów na obu nogach. Poprawiłem sweter który się podciągną by mi nie gwizdało po plecach chłodem.
- O kurwa... - skwitowałem zaraz potem wyznanie swojego na szczęście dwuocznego towarzysza. Zwierzęta to jednak potrafiły być utrapieniem. To tłumaczyło dlaczego nie zdecydowałem się nigdy choćby i na sowę.
Zrobiłem twarz pokerzysty w momencie w którym światło z różdżki Siergieja zajaśniało w kolorze kompletnie innym niż powinno, a potem na szczęście iskrząc rozwiało się na wietrze nie dochodząc do okiennej framugi balkonu. Po kilku sekundach ciszy wyciągnąłem z kieszeni scyzoryk, który otworzyłem sprawnym ruchem.
- Może lepiej to zrobić klasycznie - stwierdziłem, mając przed oczami wizję w której przeinaczonym zaklęciem miałaby się okazać bombarda wysadzająca balkon, jak i nas samych, w powietrze. Balkon posiadający klamkę miał trudniejszy mechanizm, jednak przyległe do niego okno z tego co zauważyłem było zamykane na klasyczny haczyk znajdujący się w połowie jego wysokości. Wystarczyło zatem wsunąć nóż i przeciągnąć nim wzdłuż by otworzyć okno. Czynność ta nie zajęła mi dłużej niż pół minuty.
Pchnąłem okno, które z nikłym skrzypnięciem roztworzyło się na oścież. Łapiąc się za framugi podciągnąłem się tak, że w drugiej sekundzie stałem na parapecie...po czym czknąłem donośnie i tak mocno, że całe moje ciało w sposób nienaturalny uniosło mnie do góry. Przyjebałem głową o framugę tak, że aż mi pociemniało przed oczami i bezwładnie zwaliłem się do wnętrza mieszkania na biurko z którego chwilę potem stoczyłem się na podłogę.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 https://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 https://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
I didn't do it,
but if I did,
I was drunk
5
12
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   08.04.18 22:31

Żadna tam Antarktyda. Jeszcze nie. Bott przesadzał, bo tak naprawdę to mu po prostu dupa nigdy porządnie nie zmarzła, bo nie zawitał jeszcze na Syberii. Tam to dopiero było! Dolohov pamiętał syberyjskie zimy doskonale, choć niektóre wolał wyprzeć z pamięci. Kilkadziesiąt stopni na minusie, porywisty, lodowaty wiatr, mózg zamarzający w czaszce, gluty z nosa zmieniały się w sople lodu. W środku zimy, w tajdze, nieopodal Nowosybirska, można było się poczuć jak w pierdolonym piekle. Bo piekło wcale nie było gorące, tam musiała panować wieczna zima, gdzie temperatura sięga zera absolutnego - bo nie było nic gorszego. Siergiej pamiętał biel, wszechobecną biel, zaspy śniegu tak głębokie, że kiedy nie wpadał, bo zapadał się aż po łeb i zawsze bał się, że ojciec go nie znajdzie. Zwłaszcza nocą, bo one były kurewsko długie - i jeszcze zimniejsze.
To, co miało miejsce obecnie w Wielkiej Brytanii, trudno było w opinii Siergieja Dolohova nazwać zimą - to przedzimie tyko. Ta Wyspa prawdziwej zimy to jeszcze nie widziała! Futro, które nosił na Sybirze, od lat leżało w kufrze nieużywane. Teraz to by się w nim zgrzał i upocił jak świnia jakaś.
- Z kopnięcia znaczy? - spytał Dolohov w odpowiedzi.
Sądził, że mają zrobić to po cichu, w końcu dokonywali włamania, a wyważanie balkonowych drzwi z buta wykluczało ciche wejście - choć Dolohova nie trzeba byłoby długo namawiać. Zrobiłby to z chęcią, ale Matt prędko wyciągnął z kieszeni scyzoryk i raz-dwa otworzył okno.
A potem stało się coś dziwnego. Bardzo dziwnego. Dolohov podrapał się po głowie, kiedy Bott wystrzelił do góry jak piłka, choć ledwie widział to w ciemności i nie wiedział wciąż co się dokładnie dzieje. Nie chciał używać zaklęcia Lumos, dopóki nie znajdą się w środku. Sięgnął wiec wielką łapą przez otwarte okno, przez nie łapiąc za klamkę i opuszczając ją w dół, dzięki czemu otworzył drzwi balkonowe - i mógł przez nie wejść jak pan i władca.
- Ej Bott, co ty odpierdalasz co? - spytał cicho, trzymając różdżkę w pogotowiu i zamykając za sobą zarówno drzwi, jak i okno, by z zewnątrz dom sprawiał wrażenie, że wszystko jest w najlepszym porządku.




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   12.05.18 21:18

- Co? Nie. - ściągam brwi ku sobie w konsternacji na to nie porozumienie - Ja pierdole, Serdż, robimy chyba włamanie, a nie wchodzimy do Mantykory, co nie? - przypominam, a może się upewniam. Z Ruskimi to nigdy nie było nic wiadome. Trudno mi też było powiedzieć, czy w chwili obecnej towarzyszący mi Sergiej był bardziej czy mniej nawalony - Musimy być jak cholerne znikacze albo taki święty mikołaj tylko na opak - czyli niewidzialni z pustymi torbami wchodzimy i wynosimy prezenty. Co prawda zamiast sań mamy krzywe latające kije ale jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma, prawda? Mówiąc to z wprawą zawodowca rozszczelniłem okno przez które władowałem się do środka - już bez wprawy, gracji, czy jakiejkolwiek finezji. Zupełnie niczym wielki głaz wtoczyłem, a potem stoczyłem się z łoskotem na parkiet z plasknięciem. Wydając przez zaciśnięte zęby coś pomiędzy jękiem, a syknięciem niemrawo wyciągnąłem spod żeber jakąś książkę.
- Tańczę Polkę, nie widać? - warknąłem ironicznie podnosząc się do siadu, a zaraz potem na równe nogi - Cholera, nie mam pojęcia. Chyba się poślizgnąłem? - już bardziej na spokojnie próbowałem ogarnąć co się właściwie wydarzyło. No ale sprawy chyba nie było co roztrząsać. Otrzepałem się i wraz z Sergiejem rozdzieliliśmy się. Wyciągnąłem różdżkę wywołując lumos. Dostrzegłem komodę ze szklanymi półkami oraz drzwiczkami. Coś się w szczególny sposób zamieniło, a więc podszedłem bliżej i dostrzegłem płytka kryształową miseczkę z perłami. Bingo. Uśmiechnąłem się do samego siebie. Rozchyliłem jedno skrzydło i kiedy sięgałem po swój prezent to znów się stało - niespodziewanie, nagle czknąłem. To była taka siła, że aż mnie całego telepnęło tak mocno, że niemalże uniosło mnie pod sufit. Ręka którą sięgałem po perły przeorała zaś szklane półki. Wszystkie z trzaskiem, niszczejącego szkła posypały się w drobny mak, zaś wszystko co na nich stało (jakieś wazy, puzderka, kryształowe kielichy) z niemniejszym rumorem znalazło się na ziemi. Tyle w tym szczęścia było, że szkło należało do rodzaju tych kruchych więc nijak mnie nie pokaleczyło.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 https://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 https://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
I didn't do it,
but if I did,
I was drunk
5
12
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   15.05.18 21:11

- No kurwa, chyba wiem. Weź ty się czasem puknij w ten zakuty łeb - warknął w odpowidzi; przecież wiedział, że się włamywali. Nie musiał mu tego tłumaczyć jak młokosowi. - Tylko żartowałem - dodał, aby rozwiać wszystkie wątpliwości. Parsknął śmiechem na barwne porównania Botta. Pierdolone znikacze, dobre sobie. - Jakby tu był jakaś panienka, to bym jej mógł prezent zostawić... Do odpakowania za dziewięć miesięcy - zaśmiał się jak burak, ale burakiem przecież w istocie był. Doprawdy, wyborny to żart.
Zamknąwszy za sobą drzwi splótł ręce na piersi, przyglądając się Mattowi z taką dezaprobatą, jakby właśnie przyłapał syna na podjaniu ciastek (i nie chodziło o to, że jadł je przed obiadem, tylko o to, że sam chciał je zjeść, a smarkacz je zwędził).
- Chyba nie myślisz, że ja będę z tobą tańczył, pedziu jeden - przez chwilę zdawał się mówić poważnie, jakby naprawdę w to uwierzył, w ciemności trudno było dostrzec, że kąciki ust mu drżą, a w oczach błyszczą ogniki złośliwości. Kończąc zdanie roześmiał się jednak, nie za głośno, nie był aż tak durny; nie wiadomo wciąż było, czy dom jest pusty. Nie podszedł, by podać mu rękę, nie byli przecież w przedszkolu. Sam sobie poradzi. - To jak łazisz. Jesteś jak garboróg w składzie porcelany - powtórzył słowa matki, które sam słyszał aż nazbyt często.
Dolohov złapał za ciężką zasłonę i pociągnął ją pewnym ruchem, coby okno zasłonić. Przy okazji pozrywał parę żabek. Wtedy mruknął lumos i zaczął rozglądać się po pomieszczeniu. Bystre, złodziejskie oko natychmiast dostrzegło błysk za gablotą. Uchylił szklane drzwiczki i zaczął pakować do worka wszystko, co popadnie, bo znalazł srebrną, wyglądającą na drogą zastawę. Świetnie, sprzeda ją na targu, bo przecież sam z takiej żreć nie musiał. Nie był wypachnionym lordem, co wyżej sra, niż dupę ma. Był już w połowie, kiedy rozległ się huk i hałas.
Co do kurwy?
Zerwał się do biegu do drugiego pokoju, z różdżką w pogotowiu, a co ujrzał? No oczywiście, kurwa. Bott w lawinie z pokruszonych błyskotek, świetnie.
- No kurwa, co ty wyrabiasz - powtórzył się, wyraźni zirytowany. - Wiesz ile żeś pieniędzy teraz potłukł?! - zawołał z wyrzutem, rozglądając się wokół. Aż go coś w okolicy dupy bolało, gdy o tym myślał. - Złapałeś owsik, czy jaką wenerę, że tak skaczesz? A powtarzałem - nie chodzi się na portowe kurwy - powiedział z dezaprobatą.




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   15.05.18 23:00

- No nie wiem, na Mansfield jak powiedziałeś, że wpierdolisz się przez komin na szczupaka to też myślałem, że żartujesz - teraz się śmiałem, lecz wówczas, gdy faktycznie coś takiego udało mu się uskutecznić to przez dwa dni ciągałem swoją szczękę po ziemi. Takie wrażenie to na mnie zrobiło. Z tą różnicą, że widziałem już wystarczająca ilość migawek ze swojego życia w których jestem światkiem tego, jak to Dolohov otwiera drzwi z kopa by odczuwać jedynie niepokój, za każdym razem gdy przyglądam się temu po raz kolejny. No chyba, ze towarzysząc mojemu ruskiemu towarzyszowi jestem nadźgany to podobne show bawi i cieszy niezmiennie od lat.
Słysząc buraczano-zgredziałą uwagę westchnąłem zastanawiając się czy za sześć lat, jak zacznie mi się rzucać na głowę to też będę walił podobnymi tekstami. Czy może mi to nie grozi bo nie mam żony? Nie dało się bowiem ukryć, że Siergiej wchodził powoli w fazę dojrzewania do bycia rubasznym wujkiem, którego zaprasza się na rodzinne uroczystości by było zabawnie. Tak go przynajmniej trochę postrzegałem.
Gdy tak wszystko szło jak składka, a humory dopisywały nie pomyślałbym, że coś takiego się wydarzy, że narobię tyle hałasu. Gdy pozbierałem się do pionu pocierałem obtłuczoną głowę, krzywiąc się z niezadowolenia. Przynajmniej dopóki nie znalazłem fajnych błyskotek. I to znów się zaczęło - podskoczyłem jak nienormalny pod sufit alarmując Sergieja i, kurwa, mam nadzieję, ze tylko jego.
- To... - czknąłem raz jeszcze unosząc się niemal pod sufit -...cho-hyc, chole-hyc, kurwa! - syknąłem, podskakując po raz drugi i trzeci jak jakaś piłka - Rych-hyc-ło w czas ze-hyc-brało ci się na hyc mądrości - wymęczyłem zdając sobie sprawy z tego, że tak pracować się nie da. Zrobiłem więc wymowny gest, że pierdolę nie robię - Ja się już do nicze-hyc-go nie dotyka-hyc-m. Ja hyc pierdolę.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 https://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 https://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
I didn't do it,
but if I did,
I was drunk
5
12
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   17.05.18 0:06

- Wtedy to mi żeś powiedział, że tego nie zrobię, to zrobiłem - odparł takim tonem, jakby to było oczywiste, a Matt miał problemy ze zrozumieniem banałów.
Doprawdy, tyle lat się znali, a Bott nie wiedział, że takich rzeczy nie mówi się Dolohovowi w twarz? To oznaczało tylko jedno - cokolwiek by to nie było, udowodni, że to zrobi. Nawet jakby żartował, że dosiądzie piekielnej kelpii. Zawsze wtedy mówił potrzymaj mi piwo, po czym przystępował do działania. Nie zawsze kończyło się to dobrze, lecz Dolohov wyróżniał się tym, że zwykle miał więcej szczęścia, niż rozumu.
Taka niestety była prawda. Starzał się. Był żonaty od ponad siedmiu lat (chyba, nigdy nie pamiętał dokładnie daty ślubu, ale to z pewnością było coś koło tego), miał syna, kolejne dziecko w drodze. Ukończył trzydziesty rok życia, a pod nosem miał gęsty wąs. A jak powszechnie wiadomo - poczucie humoru jest odwrotnie proporcjonalne do wieku. Chociaż właściwie... Rubasznymi i wulgarnymi dowcipami sypał jak z rękawa od zawsze. Może po prostu był zwykłym burakiem? Istniało takie prawdopodobieństwo.
- To żart? - spytał oburzony. - Weźże Bott lepiej mnie nie wkurwiaj. Nie po to żem tu leciał tyle, żebyś teraz się rozwalił na podłodze jak chędożona przez elfy księżniczka i nic nie robił - rozłożył ręce w geście nie odpierdalaj maniany. - Napij się wody, czy co. Idź do kuchni i zeżryj cukru - podrapał się po głowie, coby przypomnieć sobie ten stary matczyny sposób. - Masz pojęcie ile tu skarbów jest? Bier dupę w troki i do roboty - nakazał władczo, gestem zachęcając go do ruszenia dupy z podłogi. Chyba nie miał zamiaru się stąd wycofać, skoro już tu wleźli i nawet nie wyważył kopniakiem drzwi balkonowych. Westchnął ciężko, kręcąc głową nad swym podłym losem, mina mówiła Merlinie, z kim ja muszę pracować, a idź pan w chuj. Odwrócił się od Botta i podszedł do pierwszego lepszego kredensu. Zamieszkała tu czarownica najwyraźniej naprawdę lubiła błyskotki, bo znalazł kolejne naszyjniki - i lepiej, by Matt nie rozwalił ich w drobny mak.




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   17.05.18 7:53

Tak właściwie to faktycznie miałem nie mały problem z rozumieniem nie tylko banałów. Wszystko miało w zwyczaju jednym uchem wlatywać, a drugim wylatywać. Pewnie dlatego też pomimo wieku nie miałem żadnych specjalnych życiowych osiągnięć ani przyzwoitej roboty. Wcale jednak mnie to tam nie przeszkadzało - takie byle jakie życie. Zawsze się w końcu jakaś robota znalazła, zawsze gdzieś łóżko i szklanka ognistej na mnie czekały. Było więc nie najgorzej, prawda?
I chyba zadając sobie to pytanie wykrakałem. Dopadła mnie czkawka tak potworna, jak nigdy. Tu nie chodziło nawet o czknięcia, a o to, że przy każdym jednym magiczna siła podnosiła mnie w powietrze. Można powiedzieć wręcz, że wyrywkowo lewitowalem i właściwie bawiłoby mnie to, gdybym nie byl w trakcie włamania. Robiłem hałasu. Wszystko co brałem w ręce albo do czego tylko zbliżałem ręce (rip komoda) z łoskotem lądowało na podłodze. Ja się wkurwiałem, Sergiej się wkurwiał - gorzej być nie mogło. Ze skwaszoną miną zaplotłem ręce butnie na torsie.
- Ni-hyc-e - Byrknąłem podskakując po raz kolejny by po tym, jak zdenerwowanie na twarzy Dolohova przybrało na sile podskoczyłem (hehe) na równe nogi wraz z kolejnym czknięciem - To ja hyc idę szukać ku-hyc-ni. Może ukradnę przy okazji kil-hyc-ka słoików jakiej konfitury. Boga-hyc-ctwo - posępnie zakomunikowałem nie chcąc mu tu podnosić sobą ciśnienia, jak również sobie. Tego brakowało byśmy się pokłócili i strzelili sobie po twarzy. Wyszedłem z pokoju obijając się oczywiście o futrynę drzwi bo przechodząc przez nią musiałem tez oczywiście czknąć. Snując się po pietrze też czkałem i przeklinałem. Nie mogłem znaleźć kuchni, ale chyba znalazłem łazienkę. Byłem tak zirytowany że nie zachowałem ostrożności i nie zauważyłem w porę idącej w tym samym kierunku z drugiej strony korytarza jakiejś starej kobiety (służąca?). Nie muszę chyba wspominać, że się momentalnie rozdarła i zniknęła za ściana tak szybko i niespodziewanie jak się pojawiła. Ja sam w podskokach (hehe) również zacząłem gnać tam, gdzie zostawiłem Sergieja.
- Ser-hyc-gej! - rzucam mu od progu - Dom nie jest pu-hyc-sty. Jest tu chole-hyc-na służba. Widziała mnie. Zbierajm-hyc-y sie!




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Siergiej Dolohov
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4641-siergiej-dolohov-budowa#99812 https://www.morsmordre.net/t4729-iwan#101309 https://www.morsmordre.net/t4728-ruska-mafia#101308 https://www.morsmordre.net/f320-smiertelny-nokturn-27 https://www.morsmordre.net/t4783-siergiej-dolohov#102284
Przemytnik, rozbójnik i awanturnik
32
Półkrwi
Żonaty
I didn't do it,
but if I did,
I was drunk
5
12
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   18.05.18 12:59

- Tiebia w pizdu - odezwał się po rosyjsku, twardo, lecz melodyjnie; na przestrzeni lat Matt podłapał od niego kilka słów, ale czy pamiętał je wszystkie? W zakresie wulgaryzmów słownictwo Dolohova było niesłychanie bogate. Bott zszedł po schodach w poszukiwaniu kuchni, a Siergiej dalej buszował po saloniku, pakując do worka wszystko, co zdawało mu się cenne. - Sztoby tiebia wyjebali w sraku, Bott... - mamrotał sobie pod nosem, jak to on, w przekleństwach odnajdując sposób na ujście własnych frustracji. Dom wyglądał na bogaty, a oni nie przeszli nawet po większości komnat na piętrze - a pozostawał jeszcze dół! Cholera jasna, mogli się tu obłowić tak, że będą żyli jak króle przez następne miesiące. Już oczyma wyobraźni widział te dziesiątki złotych monet... Ooo tak, Masza byłaby bardzo zadowolona i spokojna. Nie musiałaby się tak przemęczać w swoim stanie. Pakował akurat jakieś błyskotki po kieszeniach, gdy usłyszał wrzask. Kobiecy wrzask, który z pewnością do Botta nie należał - chyba, ze ktoś bardzo mocno ścisnął go za klejnoty i brzmiał tak piskliwie. Dolohov zerwał się na nogi, uniósł rózdżkę, coby z niej pożytek zrobić w razie potrzeby. Zaraz pojawił się zdyszany Bott i oznajmił, że dom nie jest tak pusty jak im się zdawało.
- Ja jebu... - warknął Dolohov; może gdyby jego towarzysz nie był wciąż w tak kiepskim stanie (najwyraźniej nie znalazł cukru), mogliby spróbować uciszyć tę służącą (i trochę się z nią zabawić), ale mogła już wezwać pana domu przez sieć Fiuu... Albo cokolwiek. Pociągnął Matta do balkonu, wciąż trzymając w rękach swój worek. Bez zwłoki obaj wsiedli na miotły i odlecili stamtąd tak szybko, jak tylko mogli. Nie widziała mu się wizyta policji, co to, to nie.
Podróż powrotna była długa i trudna. Bott cały czas czkał jak popierdolony i bujał się na tej miotle to w dół, to w górę. Kilka razy po prostu z niej zleciał i musiał zbierać jego dupsko z pól i łąk. Nie mógł go jednak tam tak zostawić, był przecież częścią jego bandy. Pomógł mu dostać się do Londynu i odstawił go do lecznicy Cassandry - co jak na Dolohova był szczytem empatii.

| zt x2




I'm here to tell ya honey
That I'm bad to the bone

Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
starszy auror
28
Czysta
Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
42
20
1
0
0
1
5
15
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   06.06.18 1:24

stąd
PŻ 100/250 (-40)

Za późno. Znowu było za późno. Jak niekończący się, przewijający w kalejdoskopie obraz, widział swoją porażkę. Ukrycie nie powiodło się, a nadlatujące stworzenia bez kłopotu dopadły i jego i Sophię. Obrzydliwa woń wydzieliny, która oblepiała ciało, przeżerała się przez ubrania i skórę. Ból wysuszał go z oddechu, z sił i nadziei, którą bardzo wolno odzyskiwał. Porażka bolała znacznie dotkliwej. I tę ciężko przełykał, pozostawiającą na języku nieznośną gorycz.
Na brzegu parku wylądował nierówno, ryjąc ciężkimi butami przy zatrzymaniu. Wokół panowała nieprzenikniona cisza, ale Samuelowi wydawało się, że wciąż słyszy uporczywie brzęczenie. Rozejrzał się, szukając w milczeniu zagrożenia, ale odpowiedzią wciąż była tylko nieprzenikniona pustka. Odwrócił się do kuzynki, która wylądował tuz obok. Oboje potrzebowali pilnej pomocy uzdrowiciela, niewiele brakowało, by stracili przytomność, ale moment oddechu musieli złapać. Najlepszą opcją była...Just. I jego własne mieszkanie, w którym bezpiecznie mogli się schronić. Tonks - jeśli nie spała - szybko podniesie się do świadomości. Wiedział, że czasem udawała, że śpi. Ale wiedział, chociaż nigdy nie próbował wyprowadzić jej z przeświadczenia, że jest inaczej - Dotarcie do mnie będzie najlepszą opcją - Dzikie swędzenie, która atakowało skórę, równocześnie z bólem - zignorował. Zaciskał tylko silniej palce na trzonku miotły i zmuszał ciało do posłuszeństwa - Jest tam Tonks - dodał, spoglądając na kobietę - zajmie się naszymi obrażeniami - mówił cicho, nachylając się do kuzynki. Nawet jeśli nie dostrzegał zagrożenia, nie chciał, by teraz, osłabionych, dopadło ukryte gdzieś przed ich oczami niebezpieczeństwo. Nie wierzył w przyjemne zrządzenia losu. Ten, zdawał się mieć w głębokim poważaniu świat i jego dobro. To ciemność pożerała coraz większe połacie ich rzeczywistości, nie przejmując się rozpaczliwymi prośbami o zmianę, o odwrócenie biegu, który nieuchronnie zmierzał ku upadkowi. Mimo to, wciąż wierzył. Inaczej nie umiał.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
33
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Park Exmoor, Somerset   07.06.18 0:49

Nie wyszło im. Po raz kolejny zabrakło odrobiny szczęścia. W tym przypadku dosłownie odrobiny, byli o włos od sukcesu. Gdyby nie te cholerne stworzenia, które postanowiły ich zaatakować... Nie obwiniała jednak Sama o to, że za późno się schował, przez co oboje zostali zauważeni. Tak po prostu wyszło – brakło może ułamków sekund, by oboje zniknęli w cieniu drzew. Mogliby wtedy w spokoju dokończyć naprawianie magii, ale jej ostatnie podrygi zwabiły dziwne stwory, które opluły ich kleistą, parzącą mazią, która przesiąkała przez ubrania i nieznośnie drażniła skórę. To bolało niczym kontakt z jakąś żrącą substancją. Miała wrażenie, że z każdą minutą piekło coraz bardziej, kiedy wydzielina przeżerała się przez ubrania, parząc kolejne fragmenty skóry. Lot na miotle w tym stanie był prawdziwą udręką. Gdyby nie to, że Sophia była bardziej wytrzymała niż większość ludzi, zapewne zwijałaby się z bólu lub nawet padłaby nieprzytomna. Zacisnęła jednak zęby, mimo bólu kurczowo zaciskając dłonie na trzonku miotły. Odlatywali, oddalając się od tamtego miejsca, ale do Londynu był kawał drogi. Brak teleportacji i awaria sieci Fiuu utrudniały wiele spraw. Oboje musieli wytrzymać. Byli aurorami, znosili gorsze rzeczy.
Niemniej jednak oboje potrzebowali chwili przerwy. Było pewne, że nie dolecą do Londynu jednym ciągiem, musieli co jakiś czas lądować, by nabrać sił przed dalszym lotem. Sophia była blada (nie licząc zaczerwienionych, podrażnionych śladów, które wciąż nieznośnie piekły), ale wciąż dzielnie zaciskała zęby, nie pozwalając sobie na żaden jęk. Na pewno nie przy Samuelu, który swego czasu napisał jej, że aurorstwo nie jest dla kobiet. Tym bardziej nie chciała okazywać słabości, wstydziła się jej. Wytrzymywała, tak jak wtedy, tamtego dnia, kiedy Samuel pokonał ją w klubowym pojedynku. Do ostatnich chwil trzymała się na nogach, i dopiero ostatnie zaklęcie ją pokonało. Nie miała jednak do niego żalu o to, co się wydarzyło. Ani o swoją porażkę, ani o brutalne zaklęcie, którego użył, przebijając jej ciało soplami. Jej obrażenia były wtedy na tyle poważne, że spędziła dobę w Mungu, ale wiedziała, że tak po prostu jest. Był od niej starszy i bardziej doświadczony. To dobrze, że nie dawał jej forów, nie traktował ulgowo.
Żyli w trudnych czasach, a Sophia, choć wciąż tak młoda, chciała im sprostać.
- Musimy tam jakoś dolecieć – powiedziała, oglądając swoje zranienia. – Żałuję, że tak niewiele pamiętam z czasów, kiedy James próbował nauczyć mnie podstaw magii leczniczej. Obawiam się jednak, że teraz bardziej nam zaszkodzę niż pomogę – westchnęła. Wiedza nieużywana zanikała, więc wiele z nauk Jamesa zwyczajnie pozapominała. W dobie anomalii wolała nie ryzykować, że zamiast ich wyleczyć sprowadzi dodatkowe obrażenia. Gdyby nie anomalie, pewnie by spróbowała, ale lepiej było spróbować dotrzeć do profesjonalisty.
- To nie wygląda dobrze. Ale dotrzemy, musimy dotrzeć. Miejmy nadzieję, że Tonks jeszcze nie śpi i nas połata – rzekła; postanowiła nie pytać, dlaczego Tonks jest u Samuela. Wiedziała, że swego czasu miał spore powodzenie wśród kobiet, ale choć byli rodziną, nie wtrącała się w jego relacje. W tej chwili najważniejsze było zresztą uleczenie ich obojga.
- Szkoda, że znowu się nie udało, ale... jestem gotowa spróbować kolejny raz. Kiedy już pozbędziemy się tego – dodała, unosząc ręce i krzywiąc się przy tym.
Oczywiście, że była gotowa. Zamierzała próbować walczyć z anomaliami do upadłego.

| PŻ 120/270 (-30)





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
 

Park Exmoor, Somerset

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park
» Park Tiergarten

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18