Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Skalny Donikąd
AutorWiadomość
Skalny Donikąd [odnośnik]17.07.17 1:42
First topic message reminder :

Skalny Donikąd

Podłużna ścieżka usypana z ostrych, dużych kamieni i wchodząca prosto w spokojne wody Tamizy, dziś w jej zaporę, pochodzi jeszcze z czasów masowych polowań na czarownice. Kobiety uciekające przed mugolami uzbrojonymi w pochodnie i widły mogły przebiegnąć kamienny most kończący się nagle nad wodą - należy iść dalej. Choć dla mugoli wygląda to, jakby czarodziej wskoczył w przepaść i znalazł się pod wodą, w rzeczywistości zaczarowana pułapka porywa każdego śmiałka jak świstoklik i wyrzuca w losowym, niegdyś bezpiecznym miejscu. Dziś mapa Londynu uległa lekkiej zmianie, a z mostu nikt nie potrafi ściągnąć potężnego zaklęcia. Otoczony gęstą roślinnością i wysokimi drzewami Donikąd stanowi pierwszy plan w doskonałym widoku na okoliczną przyrodę, jak i na spokojne spacery na łonie przyrody.

Przejdź na koniec Donikądu: rzuć dwa razy kością k10, suma rzutów przekieruje cię do miejsca, w które zostaliście przeteleportowani - razem, jeśli weszliście razem lub osobno, jeśli nie. Wówczas druga osoba, jeśli również wejdzie w przejście osobno, również powinna rzucić kością.

2. świstoklik
3. świstoklik
4. świstoklik
5. świstoklik
6. świstoklik
7. świstoklik
8. świstoklik
9. świstoklik
10. świstoklik
11. świstoklik
12. świstoklik
13. świstoklik
14. świstoklik
15. świstoklik
16. świstoklik
17. świstoklik
18. świstoklik
19. świstoklik
20. świstoklik
Lokacja zawiera kości
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalny Donikąd - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Skalny Donikąd [odnośnik]13.03.21 11:20
22.10

Oczekiwała Tatiany już piętnaście minut przed umówionym czasem - lubiła dawać sobie zapas na rozeznanie nawet wtedy, gdy była wyłącznie gościem, a dziś to ona nadzorowała ich małe spotkanie. Kto by pomyślał, że Rosyjska wiedźma i ladacznica ze złamaną kością, z którą później przypadkiem rozkoszowała się urokami londyńskich barów, okaże się bliska ich sprawie. Z jednej strony wzbudzało to zażenowanie - być może nie powinna spoufalać się z nią tak szybko i dawać sobą wątpliwe świadectwo. Z drugiej jednak po raz kolejny wyszedł na wierzch niezawodny instynkt w rozpoznawaniu jednostek godnych uwagi. Coś ich do siebie przyciągało, w innym wypadku nie zdzierżyłaby tak długich rozmów i wycieczek pod wpływem narkotyku. Nie była ani towarzyska ani rozrywkowa, choć właśnie Tatiana mogła odnieść inne wrażenie.
Słodka Anastazja. Perełka na zarzyganym chodniku.
Późny październik dawał się już we znaki chłodnymi podrygami wiatru; nad Tamizą unosiła się dusząca woń wilgoci zmieszana ze smrodem szlamu, tak typowego dla wód zanieczyszczonych wieloletnią obecnością mugoli na ich ziemiach. Wody i gleba mogły nareszcie odetchnąć ze spokojem, lecz minie pewien czas, nim odzyskają dawną świetność.
Elvira ubrała się ciepło, zarzucając czarny płaszcz na sweter i wciągając spodnie na granatowe rajstopy. W trakcie pojedynku - nawet koleżeńskiego, treningowego, stanowiącego raczej formę nauki - nic nie powinno jej przeszkadzać. Połyskujące kozaki miały płaski obcas, protezę schowała pod skórzaną rękawiczką. Tylko jasne włosy puściła dziś swobodnie, pozwalając im zawiewać na jedną stronę w sposób iście melancholijny. Mogły przyciągnąć wzrok, rozproszyć przeciwnika. O ile tylko Tatiana pozwoli rozproszyć się tak łatwo.
- I jak ci się podoba? Przeczytałaś legendę? - zapytała bez powitania, gdy dostrzegła zbliżającą się sylwetkę czarownicy.
Kamienisty brzeg nie był zbyt wygodny i zwiastował bolesne upadki, z każdą minutą robiło się ciemniej, a kraniec urwanej w połowie ścieżki niknął w wieczornej mgle.
- Kto cię wprowadził? Pytam z ciekawości, nie zamierzam cię odpytywać - Rozłożyła ręce pokojowo, a potem sięgnęła do kieszeni, by wyciągnąć białą różdżkę. - Proponuję grę. Kto pierwszy unieszkodliwi przeciwnika, ten pierwszy wejdzie na ścieżkę. Wystarczy, że będziemy się trzymać, nie rozdzieli nas. - Oblizała wyschniętą wargę, podekscytowana widmem tajemnicy oraz przygody. - Przez unieszkodliwienie rozumiem wytrącenie różdżki lub powalenie na kolana. Nie walczymy dla krzywdy. Cenimy się, prawda, Anastazjo? - zapytała, ocierając się o słodką nutę. Na moment przed tym nim uniosła różdżkę. - Betula!


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed


Ostatnio zmieniony przez Elvira Multon dnia 15.03.21 13:56, w całości zmieniany 1 raz
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 9 +1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 28 +2
TRANSMUTACJA : 15 +3
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f416-worcestershire-evesham-dom-nad-rzeka-avon https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]13.03.21 11:20
The member 'Elvira Multon' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 84

--------------------------------

#2 'k10' : 7
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalny Donikąd - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]15.03.21 13:48
Świat to banalnie małe miejsce.
Maciupeńkie, żałośnie nieduże, kulka, która zawsze obróci się tak – na tyle gwałtownie by powywracać – by zrzucić na siebie tych, którzy faktycznie mieli się na siebie natknąć. W całej tej absurdalnej maleńkości, Londyn był brudną, zawszoną klatką. Taką, w której skazani byli sami na siebie, choć los faktycznie puszczał im oczko – w końcu można było odetchnąć świeższym powietrzem. Wolnym od szlamu, na ziemiach wyzwolonych spod stóp tych, którzy uzurpowali sobie prawo do czarodziejskich ziem. Być może miałaby to głęboko w poważaniu – i Londyn, i londyńskie szlamy, i całą Anglię wzdłuż i wszerz; gdyby tylko w tym wszystkim nie było tego, na czym faktycznie zaczęło jej faktycznie zależeć.
Na samej sobie, własnym dobrobycie, zaspokojeniu żarłocznych ambicji – ile przypadków miało dla niej jeszcze to miasto, by z przypadkowej znajomej od ćpania tworzyć sojuszniczkę pod tym samym, politycznym sztandarem?
– Mhmmm – wypuszczone krótko, niezobowiązująco, łącząc charakterystyczne, chrapliwe zmęczenie i beztroskę w tańczącym na wargach uśmiechu. Ich trening pozornie też był obowiązkiem; codzienność ubrana w woalkę wzniosłych idei potrafiła stać się odrobinę bardziej znośna, schadzki z panną Multon pod sztandarem poszerzania własnych umiejętności wydawały się zgoła odpowiedniejsze niż wspólne ćpanie w łazience na tyłach pubu.
Ale na wszystko był i czas, i miejsce.
Dzisiaj był czas na angielskie legendy, kurewsko zapewne interesujące.
– Nie zaplanowałaś atrakcji związanymi z ucieczką, jak mniemam? – rzuciła, nawiązując do historii, jaka okalała skalny, usypany kamieniście pomost, na który wstąpiły. Morskie wietrzysko rozwiewało pojedyncze kosmyki wysoko spiętego kucyka, zaglądały za kurtyny skórzanego płaszcza, raz po raz nakazywały zmrużenie powiek.
Spacerowała spokojnie, stawiając ostrożne kroki na skalistym podłożu, zupełnie jak gdyby beztrosko wymieniały się plotkami; z taką różnicą, że obracała między palcami długą różdżkę.
– Bracia – nie brat; było ich dwóch, choć kiedyś wydawało się to tak absurdalne. Graham był inicjatorem, Ramsey opiekunem płomienia, jaki powstał za sprawą wzniosłych słów martwego bliźniaka – Mulciber.
Tyle musiało jej wystarczyć – tyle zdecydowanie wystarczało, by zrozumiała. Potwierdziła zasłyszane plotki, dowiedziała się całkowitej nowości, otarła o niedowierzanie; nie wiedziała jak wiele Elvira wiedziała, jak wiele wiedzieli inni, jak wielką wiedzą o swoistym protektoracie zdecydował się podzielić Ramsey z innymi.
– Jak najbardziej, moja droga. Nasze losy splątała ścieżka wróżkowego, pamiętasz? – przytoczyła z rozbawieniem, drobnym przekąsem, w tym wszystkim cieniem naprawdę dobrych wspominek, nieważne jak zakończonych. Przytaknęła głową na propozycję blondynki, pozwalając jej na kilka chwil, w których zajęła pozycję. Trening był zawsze dobrym pomysłem, odrobina zabawy jednym z najlepszych sposobów na nudę.
Nawet w przypadku sięgania po czarną magię.
– Protego – Tatiana uniosła różdżkę prędko, nadgarstkiem kreśląc przed sobą tarczę, mimo to odrobinę zaskoczona.



will the hunger ever stop?
can we simply starve this s i n?
Tatiana Dolohov
Zawód : emigrantka, pozowana dama
Wiek : lat 23
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczona
wanderess, one night stand
don't belong to no city, don't belong to no man
I'm the violence in the pouring rain
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8945-tatiana-dolohov#267430 https://www.morsmordre.net/t8948-ivan#267594 https://www.morsmordre.net/t8949-russian-doll#267610 https://www.morsmordre.net/f312-smiertelny-nokturn-9 https://www.morsmordre.net/t9019-skrytka-bankowa-2104#271324 https://www.morsmordre.net/t8959-t-dolohov#267756
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]15.03.21 13:48
The member 'Tatiana Dolohov' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 47
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalny Donikąd - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]15.03.21 16:15
--> z szafeczki

- Tylko tchórze pozwoliliby sobie na ucieczkę. A ty nie jesteś tchórzem.
Pojedynek był krótszy niż podejrzewała, że będzie, ale choć przebijały się w nim wzloty i upadki - dla Elviry niestety dosłowne - koniec końców dała upust swej wieloletniej miłości do transmutacji, którą obecnie wciąż władała znacznie pewniej niż czarną magią. Chciała któregoś dnia bez przeszkód nazwać się czarnoksiężnikiem, lecz obecnie pozostawała na etapie treningów, wielokrotnych potknięć i niejednokrotnie frustrującej nauki. Tatianie niczego nie brakowało, doskonale radziła sobie z obroną i potrafiła wystosować celne kontrataki. Ich poziom wydawał się wyrównany, nie miałaby więc za co dziewczynę poprawiać. Potrafiła walczyć, odznaczała się pewnością, odwagą - tym, czego poszukiwali.
Jedynie ostatnia tarcza nie wyszła Tatianie jak należy, co skończyło się dla niej nie nazbyt przyjemną przemianą w małego puchatego króliczka. Błysk rozbawienia, jaki dojrzała w kobiecych oczach na moment przed zniknięciem, sugerował, że nie miała niczego za złe. I dobrze. Przegrywać też trzeba było z godnością, o czym Elvira niejednokrotnie sama zapominała.
- Do twarzy ci w futrze - szepnęła z pokrętnym uśmieszkiem, zbliżając się do stworzonka i delikatnie chwytając je w dłonie. Chciała mu się z bliska przyjrzeć, zajrzeć w czarne oczka i żartobliwie potarmosić za długim uchem. W zębach królik ściskał różdżkę, pyszczek zdawał się bez wyrazu. Zaraz odstawiła zwierzę z powrotem na ziemię, gdyż utrzymanie ciężaru kobiety w ramionach, gdy wróci do swojej postaci, zdecydowanie mogłoby ją przerosnąć. - Rozumiem, że wygrałam? - zapytała retorycznie, a potem niewerbalnym Finite ściągnęła z Tatiany czar.
Za moment miała przy ramieniu piękną czarownicę z nieco tylko rozwichrzoną fryzurą i różdżką nadal tkwiącą w zębach. Jak uroczo. Na język cisnęło się Elvirze jeszcze kilka uwag na temat tego, jakim przepięknym Tatiana była króliczkiem, ale powstrzymała się, dochodząc do wniosku, że pastwienie się po zwycięstwie jest poniżej jej poziomu. Gdyby walczyła z wrogiem, sytuacja wyglądałaby inaczej. To był wyłącznie trening. Przyjrzała się z nutą niezadowolenia własnej obitej dłoni, a potem posłała Anastazji uważne spojrzenie.
- Przed pojedynkiem wspomniałaś, że Mulciber jest twoim bratem. Nie wiedziałam o tym - wyznała cicho, nieznacznie marszcząc brwi. Nie wzbudzało to w niej zadowolenia, jej relacja z Ramseyem była nader skomplikowana, miała też świadomość, że takie rodzinne relacje mogą dać Tatianie wyjątkową pozycję w ich szeregach. Czy będzie z niej natrętnie korzystać, czy preferowała damską samodzielność? Czas pokaże. - Mam tylko nadzieję, że nie spowiadasz mu się z każdej wycieczki - rzuciła pół-żartem, pół-serio. Zapraszając Tatianę na spotkanie nie zrobiła niczego, co mogłoby go zaintrygować, jednakowoż czułaby się nieswojo z myślą, że Rosjanka może okazać się kablem. - Moja nagroda. Idziemy.
Złapała Tatianę za dłoń i pociągnęła za sobą, ani na moment nie puszczając szczupłych, chłodnych palców. Ostrożnym krokiem weszły na ścieżkę, mając na uwadze nierówne kamienie i bliskość szumiącej wody. Elvira szła pierwsza, bez lęku, dopiero na samym końcu, gdy został zaledwie metr, może mniej, przejawiając ślady wahania. Ale cofnąć się teraz byłoby tchórzostwem. Skoro zaoferowała przygodę, doprowadzi ją do końca.
Z tą myślą pociągnęła Tatianę w otchłań.


i am the wound and the blade. both the torturer and the one
who is flayed
Elvira Multon
Zawód : Anatom, uzdrowiciel, pracownik kostnicy
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Krew na twoich rękach, Falka,
Krew na twej sukience
Płoń, płoń, Falka,
za twe zbrodnie
Spłoń i skonaj w męce!
OPCM : 9 +1
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 28 +2
TRANSMUTACJA : 15 +3
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarownica
hunger
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t6546-elvira-multon https://www.morsmordre.net/t6581-kim https://www.morsmordre.net/t6579-don-t-do-that-to-yourself#167665 https://www.morsmordre.net/f416-worcestershire-evesham-dom-nad-rzeka-avon https://www.morsmordre.net/t6632-skrytka-bankowa-nr-1656 https://www.morsmordre.net/t6583-elvira-multon
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]15.03.21 16:15
The member 'Elvira Multon' has done the following action : Rzut kością


'k10' : 8, 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Skalny Donikąd - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]14.06.21 13:46
19 października
Znał historię tego miejsca - miejsca prześladowań i polowań, miejsca naznaczonego magiczną krwią. Przechadzał się po szaro-burej ziemi, która już za kilka miesięcy pokryje się soczystą zielenią i zasłoni urwany, skalny most, stanowiący niegdyś jedyną desperacką drogę ucieczki. Marszczył brwi podświadomie, nie potrafiąc pogodzić się z przeszłością ani pojąć tej historycznej agresji, która powinna wyglądać zupełnie odwrotnie. Czy ktokolwiek o zdrowych zmysłach mógł po tych wszystkich nie tak zamierzchłych, wciąż pamiętanych przez ich społeczność wydarzeniach z pełną świadomością stawać w obronie mugoli, którzy przez tyle wieków ciemiężyli czarodziejów, zmuszali ich do życia w ukryciu i strachu? Bulstrode uważał to za przejaw najwyższej ignorancji i nieposzanowania wszystkich tych, którzy ponieśli śmierć z rąk prymitywnego motłochu - i tym większą odczuwał satysfakcję z odwrócenia się ról w stolicy, jak i w dużej części kraju, gdzie mugole zostali zmuszeni do ucieczki lub wybici co do nogi. Nie potrafił żałować ani jednej przelanej kropli brudnej krwi, choć był doskonale świadom tego, że droga do oczyszczenia dopiero się zaczęła, a ich wielkie dzieło będzie wymagało jeszcze wiele pracy. Nie bał się pobrudzić sobie rąk - choć chętnie wyręczał się innymi, tak jak w przypadku Zlaty.
W oczekiwaniu na spotkanie spacerował, zastanawiając się jednocześnie nad przebiegiem możliwych wariantów zleconego półgoblince zadania i nie zamierzał wcale ukrywać, że szybka odpowiedź z jej strony, zaledwie kilka dni po pierwszym kontakcie, napawała go nadzieją co do szczegółów. Chciał wysłuchać wszystkiego osobiście, na własne uszy przekonać się co do jej skuteczności, chociaż nie wątpił w sensowność polecenia przez lordów Durham, z którymi współpracowała już od dłuższego czasu. Na miejsce dotarł jeszcze przed umówioną godziną, spacerował więc niespiesznie wzdłuż wybrzeża Tamizy, z lewą dłonią nonszalancko schowaną w kieszeni i w myślach odhaczał następne punkty ze swojej listy spraw do załatwienia przed świętami. Po ostatecznym potwierdzeniu zakończenia sprawy nieszczęsnego Greya, który postanowił zarobić na nieodpowiedniej osobie, spraw tych miało zostać już stosunkowo niewiele, co pozwalało lordowi Bulstrode z czystym sumieniem wziąć na swoje barki planowanie następnych występów w Piórku Feniksa, by wszyscy goście klubu odczuli odpowiednio przyjemną, niemalże beztroską atmosferę okresu świąteczno-sylwestrowego. Wiele miesięcy wcześniej zaplanowany miał koncert Celestyny Warbeck, ale ta z racji swojego wątpliwego statusu krwi i jeszcze bardziej wątpliwych poglądów musiała zrezygnować z uprzednich zobowiązań - i tę lukę musiał zapełnić stosunkowo szybko. Tylko kim? Pogrążony w rozmyślaniach zawrócił w kierunku mostu.
Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]17.06.21 21:40
Jest taki typ roboty, który wydaje się łatwy, po czym nagle zmienia się w coś z pogranicza komedii i jakiegoś takiego chuj wie czego - jak ten obraz z wiszącymi zegarami, przypominającymi naleśniki. Coś, co miało być tylko prostą robotą ze standardowym obiciem mordy w zestawie, zmieniło się jakieś idiotyczne pijane tańce z dywanem i rudym młodzikiem w rolach głównych.
Pal licho praca… Najgorsze w tym wszystkim było to, że przez późniejsze zapijanie smutków, albo świętowaniem czegoś, wspomnienia pokryły się gęstą mgłą przyjemnego pijackiego zapomnienia. Ale obrazy z czasem wracały, pojawiły się nagle, jakby ktoś walił mi lampą błyskową prosto w twarz. I mimo że większość historii została poskładana w jakąś logiczną całość, nadal były w niej puste miejsca i pytania. W jakim celu próbowałam komuś zrobić kolczyk w sutku? Czemu nie pozbyłam się dywanu, tylko jego zawartości… No i najważniejsze i zupełnie niezwiązane z przygodami z ginem o smaku szczyn - jak to się stało, że za drugim razem, jak odwiedziłam cholernego Greya w jego domu - nękanie również jest dobrą taktyką - zastałam go z poderżniętym gardłem, leżącego w wannie? I do tego wszystko, co było cenne, zostało na swoich miejscach. Co on takiego wiedział, że musiał zginąć? I to dopiero w momencie, kiedy sama go odnalazłam?
Coś tu było solidnie nie halo.
Albo ktoś łazi za mną, albo… chuj, nie wiem. Ale na pewno muszę jak najszybciej postawić lepsze zabezpieczenia w domu. Niby Nokturn i bezpiecznie, ale lepiej dmuchać na zimne. W przeszłości na tym przejechałam się nie raz. Ale, jak tu mówią - first things first? Więc przed próbami zmienienia swojego domu w twierdzę, muszę się rozliczyć ze zleceniodawcą.
Na miejscu pojawiam się, trzymając zdobyczny worek, przerzuconym przez prawe ramię. Nie mam do końca pojęcia, czy zawartość tobołka jest właśnie tym, czego szukał panu Lord Bulstrode, ale najwyżej powie, że nie. Wtedy sama to zabiorę i gdzieś opchnę za porządną sumkę.
Koleś albo jego wysłannik jest już na miejscu. To miła odmiana, bo najczęściej to ja muszę wiecznie na wszystkich czekać.
-Lord Bulstrode? - pytam i przyglądam się jegomościowi. Odpicowany solidnie, więc pewnie nie jest to służący. Miejscowych lordów i inne szychy bardzo łatwo można poznać i to nie tylko po ubraniach oraz zachowaniu.
Oni nie mówią jak ulica, nie brzmią jak Londyn. Ich akcent jest zbyt poprawny, wypolerowany, ułożony. Irytujący.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Skalny Donikąd - Page 2 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]18.06.21 23:21
Po wstępnym zaplanowaniu kilku scenariuszy na awaryjne zastępstwa, mające zapełnić lukę po odwołanym występie Celestyny bez żadnego uszczerbku dla renomy Piórka Feniksa i wagi repertuaru w tym najistotniejszym okresie w branży, przeszedł płynnie do rozważania spraw rodzinnych, a jego myśli zaczęły krążyć naokoło Vivienne. Przyzwyczajony do jej stałej obecności w Gerrards Cross, zawsze widział w niej o dekadę młodszą siostrę, dziecko zaledwie, lecz prawda była taka, że debiut towarzyski miała już za sobą i wkrótce miała odgrywać rolę panny na wydaniu. Czuł się z tą świadomością dziwnie, nieswojo; czyją niby żoną miałaby zostać? Ze względu na swoją pozycję znał większość możliwych kandydatów - ze względu na prowadzony przez siebie biznes znał ich prawdziwe, hulaszcze i dwulicowe oblicza i nie był w stanie wyobrazić sobie, by którykolwiek mógł być godzien lady Bulstrode, by mógł dać jej nowe nazwisko, nową tożsamość, by mógł zabrać ją do innego hrabstwa i usiłować wykorzenić lojalność wobec rodu, który dał jej życie. Ciężkie to brzemię wiedzieć więcej niż by się chciało.
Nie był świadom nieszczęścia jakie spadło na problematycznego pana Greya, lecz to zapewne miało się wkrótce zmienić. Podniósł spojrzenie piwnych tęczówek ku źródłu przywołującego go do rzeczywistości głosu i odnalazł niewielkich rozmiarów kobietę o ostrych rysach twarzy. Pokrewieństwa z goblinem mogłaby się wypierać jak żaba błota, doprawdy.
- Dzień dobry, pani Raskolnikova - przywitał ją z należytą uprzejmością, a jego akcent wskazujący bezbłędnie na pochodzenie z wyższych sfer musiał ranić jej uszy boleśnie. - Ufam, że wykonała pani powierzone zadanie - bo wszak nie spotykaliby się, gdyby było inaczej. Nie lubił tracić czasu, o ewentualnych napotkanych przeszkodach mogących wywołać opóźnienia wolał być informowany korespondencyjnie, zamiast musieć wysłuchiwać kwękania indolentów twarzą w twarz i z maską empatii przyklejoną na twarzy zapewniać, że nic się nie stało. Stało się.
- Napotkała pani jakieś problemy? - zapytał krótko, oczekując raportu z przebiegu spotkania z Greyem.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]22.06.21 21:08
-Ta, zadanie wykonane. - mówię i ściągam z ramienia lniany worek, po czym go otwieram i pokazuje zawartość. -Może być?
To było ciekawe doświadczenie, najpierw obezwładnić kolesia i bardzo długo z nim rozmawiać - stosując różne sposoby i triki, słuchając, jak ten piszczy. Ja jebie, naprawdę tyle problemów tylko przez garść głupich piór?
-Czy były problemy? Nie powiedziałabym. Wystarczyło przypalić tu i tam. Podtopić trochę. Bardzo dokładnie opisać, co jeszcze zamierzam z nim zrobić, jeśli nie zacznie mówić. Wie Pan, standard. Ludzie mają niesamowitą wyobraźnię, jak im się dokładnie i barwnie opisuje, jak chrupią wyrywane zęby czy łamane kolana przy pomocy zwykłego młotka.
Spoglądam na zawartość worka, nie mrugam. Mam nadzieję, że Bulstrode nie będzie wybrzydzać.
-Ale nie powiem, stawiał się dzielnie. I też porządnie się ukrył - miał melinę w porcie. Chociaż wszystkie ślady wskazywały na to, że uciekł gdzieś w okolice… południowo-zachodnie. Jakiegoś Dorset czy innej dziury.
Ostatecznie w Droset też wylądowałam, ale to już zupełnie inna historia.
-Tak czy siak znalazłam. Po krótkiej wymianie zdań pokazał mi, gdzie jest towar, ale milczał w sprawie tego, komu miał go przekazać. To wyglądało tak, jakby był z Panem umówiony, ale się rozmyślił i znalazł jakiegoś lepszego kupca, czy tam coś. - wspomnienie wywołuje u mnie cichy, krótki śmiech. Lubię upartych. - Cholera, gość milczał, nawet kiedy na jego oczach...psułam jego cudowny towar. Proszę się nie obawiać, to nijak to nie wpłynęło na jakość, jak Pan, zresztą, widzi.
Przepiękne kolorowe ptaki z przetrąconymi karkami były ciasno upakowane wewnątrz worka i zabezpieczone w taki sposób, żeby ich pióra się nie połamały. Śmiesznie patrzyło się na Greya, który ze łzami w oczach obserwował, jak wcielam w życie swoje groźby. Ale milczał. Nie puścił pary z ust, nawet kiedy już wszystkie ptaki były martwe.
-Odniosłam wrażenie, że ktoś próbuje sabotować Pana interes. - wyciągam z kieszeni spodni poobijana papierośnicę i sprawdzam, czy mam w niej cokolwiek. Nie mam.
Kurwa.
-Bo jak wróciłam po jakimś czasie - jeszcze tego samego dnia, żeby przycisnąć psidwaczego syna ponownie… Cóż. Ktoś go zaszlachtował w jego własnym domu, kiedy ten moczył dupsko w wannie.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Skalny Donikąd - Page 2 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]24.06.21 17:05
Powstrzymał mimowolne uniesienie brwi, po mistrzowsku dbając o to, by jego twarz nie zdradzała żadnych emocji. Słowa Zlaty wypowiadane były w niedbały, irytujący sposób; nie brzmiały dobrze w jego przywykłych do innych standardu uszach, ale jednocześnie pomny był faktu, że spotkanie miało charakter tylko i wyłącznie biznesowy, a za skutecznością półgoblinki przemawiały zaskakująco pozytywne referencje. Nikt natomiast nie obiecywał, że będzie znała zasady savoir-vivre, które - Maghnus przyznawał to z bólem serca - nie były w tym przypadku istotne. Zajrzał więc do uchylonego przez nią worka, zerkając na jego zawartość. Ptaki. W środku były martwe ptaki. Czy wyglądał na kogoś, kto miał zamiar skubać drób?
- Zdaje się, że pan Grey zapomniał o tym punkcie naszej umowy, który wymagał dostarczenia samych piór - ale zapomniał również o konieczności dostarczenia samej w sobie. - Trudno, lepiej już nie będzie - oznajmił w odpowiedzi na jej pytanie, uznając ostatecznie, że na niewiele więcej może liczyć. Spojrzał z ciekawością znad worka na kobietę, gdy ta rozpływała się w opisach praktykowanych na dostawcy tortur. Sam nie był fanem przemocowych sposobów, bazujących na wykorzystywaniu prymitywnych narzędzi do wyrządzania krzywdy fizycznej - o wiele wyżej cenił sobie użycie czarnej magii, ale ostatecznie sprawa sprowadzała się ponownie do skuteczności. - Wszystkie szumowiny wcześniej czy później trafiają do Dorset - skwitował, zabarwiając wyraźną pogardą nazwę hrabstwa podlegającą szlamolubnym Prewettom.
- Spokojnie, ptaków miało w ogóle nie być - zareagował w temacie potencjalnych uszkodzeń towaru. Gdyby dostał żywe ptactwo, to dopiero byłby zbędny problem. Wielobarwne pióra egzotycznych stworzeń mieniły się tajemniczo w przytłumionych promieniach jesiennego słońca. Betty z pewnością poradzi sobie z tą drobną niedogodnością, jaką były truchła dodane w bonusie do piór.
- Sabotować mój interes? - powtórzył teorię Zlaty z zaciekawieniem, rozważając w myślach tę opcję. Brzmiała ona dość prawdopodobnie, ludzi nieprzychylnych i zazdrosnych o sukcesy jego klubu nigdy nie brakowało. Wrogów nie miał tylko ten, co nic w życiu nie osiągnął. Wieści o zaszlachtowanym gardle dostawcy były co najmniej zaskakujące, bo oto zwykła z pozoru akcja windykacyjna zmieniła się w farsę z pogranicza kryminału. - Czy ma pani swoje podejrzenia co do potencjalnego sprawcy ataku na pana Greya? - zapytał w związku z tym, bo oczywistym stało się to, że jeśli ktoś pragnął wchodzić mu w szkodę, należało tę osobę wytropić i zneutralizować.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]02.07.21 13:48
Zauważyłam cień zniesmaczenia na twarzy mojego zleceniodawcy. No cóż - takie jest życie: brudne, śmierdzące, pełne krwi i różnych trupów. A zawartość mojego worka była właśnie kwintesencją tegoż życia. Chociaż ptaki, jeszcze nie zaczęły gnić. Tyle wygrać.
-Pewnie planował je oskubać, ale coś go zatrzymało. - wzruszam ramionami. Zatrzymało, to nawet mało powiedziane. Gość miał te ptaki przygotowane do transportu i na pewno miejscem docelowym nie był Londyn ani najbliższe okolice.
-Da pan służbie resztki, to zrobią sobie nadzienie do bułek. - rzucam lekką sugestią. W rodzinnych stronach to nadzienie do drożdżowych wyrobów można było zrobić ze wszystkiego. I czasami, jak częstowali, to lepiej było nie wnikać, co to mięso robiło wcześniej - latało, szczekało, czy zbierało śmieci.
Na słowa o Dorset tylko kiwam głową. Gówniane miejsce. Nie ma co strzępić języka.
-Ta, sabotować. Bo widzi pan… - krzywię się lekko, zastanawiając się, jak to powiedzieć, żeby zrozumiał. - To jest tak. Zasadniczo nie kroi się typa tak po prostu i nie pali się w kominku jego listów tuż po odwiedzinach kogoś, kto nie krył się z tym, dla kogo pracuje oraz po co przyszedł.
Czyli chuj musiał mnie śledzić. To bardzo zła wiadomość.
-Sama na miejscu takiego kogoś, przyszłabym za wysłannikiem wroga i sprawdziła, ile mój człowiek wyśpiewał. A jakby nawet nie puścił pary z ust, to i tak bym go profilaktycznie zabiła, żeby nie gadał. Z wymazywaniem pamięci jest za dużo roboty, a duchy, o ile się pojawiają, są ułomne. Również wychodzi na to, że Grey nie był już potrzebny. - lekko przekrzywiam głowę i patrzę uważnie na Magnusa. - Na tym etapie nie mam pomysłów, kto to może być. A ma Pan jakichś wrogów, lordzie Bulstrode? Oprócz szlamolubów i innych takich oczywiście.
Może to potyczki i przepychanki między szlachtą? Dla nich jesteśmy tylko liczbami, statystyką i meblami, które można wyjebać zaraz po tym, jak się zużyją.
-To również mógł być zbieg okoliczności... jednorazowa sytuacja, związana z felernym dostawcą. Ale ja w tym biznesie siedzę już około piętnastu lat i powiem tak: ta sytuacja śmierdzi mi na odległość. - oblizuję dolną wargę. Jest szorstka i popękana. - A jeśli ktoś próbuje udupić pański interes, to tego typu sytuacja może się powtórzyć. I to może być cokolwiek. Nawet mogą spróbować ten pański biznes spalić w cholerę. I to z panienkami wewnątrz.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Skalny Donikąd - Page 2 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]02.07.21 23:50
O dziwo lub zgodnie z przewidywaniami, śmierć już dawno przestała być dla nim szokującym wydarzeniem; nie stronił od lepkich macek czarnej magii, oblepiających go coraz ściślej, coraz łapczywiej, nie uciekał od tych wszystkich obrzydliwych i wysoce nieestetycznych aspektów, nie bał się ubrudzić sobie rąk, ale należy przyznać, że zamawiając pióra, liczył na pióra, a nie martwy drób, a zawartość worka odbiegała od jego oczekiwań. Był jednak Bulstrodem, zachował należyty mu rezon, przywdziewając ponownie właściwą mu z urodzenia maskę obojętności.
- Zapewne - skwitował lakonicznie, nie zagłębiając się już w szczegóły. Sytuacja była jaka była i nie zamierzał dalej drążyć tematu - najważniejsze, że pozyskał cenny towar, a Betty dostanie ostatecznie elementy niezbędne do zrealizowania jej wizji kostiumów. Pozwolił sobie nie skomentować propozycji przerobienia przez służbę ozdobnych ptaków na jedzenie, chociaż oczywiście w obecnych czasach żadnego jedzenia nie należało marnować. W gruncie rzeczy nie obchodziło go jednak, czy ptactwo zjedzą służący, czy psy myśliwskie; w Bulstrode Park nikt nie chodził głodny.
Sabotaż. Obracał to słowo w myślach, rozbijając je na czynniki pierwsze, oglądając ze wszystkich stron i próbując dopasować jego zastosowanie do obecnej sytuacji. Łowił uchem słowa Zlaty o morderstwie Greya i usuwaniu jego archiwalnej korespondencji przez tajemniczą osobę trzecią, ale jednocześnie przeprowadzał szybkie kalkulacje i rachunki prawdopodobieństwa, by wyłonić najbardziej prawdopodobny scenariusz.
- Pytanie czym jeszcze zajmował się szanowny pan Grey oprócz dostarczania egzotycznego pierza - bo czy faktycznie pióra były w stanie sprowokować do zabicia kogokolwiek? Owszem, były piękne i horrendalnie drogie, lecz wciąż, były to tylko pióra. - Z nazywaniem duchów ułomnymi byłbym ostrożny - oznajmił rozbawiony jej twierdzeniem, bo oto sir Dagonet, protoplasta i odwieczny nestor jego rodu, wykazywał się niezmiennie ponadprzeciętnym sprytem i bystrością umysłu.
- Każde większe osiągnięcie przysparza zazdrośników i wrogów, takie są smutne prawa rządzące światem, pani Raskolnikova. Chociaż nikt otwarcie nie zadeklarował wstąpienia na ścieżkę wojenną ze mną, z pewnością renoma, jaką cieszy się Piórko Feniksa, niejednego kole w oczy - odpowiedział na jej pytanie z namysłem. Czy ktoś faktycznie mógł być na tyle zazdrosnym, by uciekać się do takich środków?
- Nie wierzę w zbiegi okoliczności - oświadczył, niejako zgadzając się z jej stwierdzeniem, że sprawa już na pierwszy rzut oka wygląda na podejrzaną. - Chociaż wątpię, by smutny piroman zakradł się do najbogatszej i najbardziej prestiżowej dzielnicy Londynu, ostrożności nigdy za wiele - stwierdził, wydobywając z kieszeni sakiewkę z galeonami. Ciężką. Wręczył ją półgoblince, wpatrując się w nią wyczekująco; choć nie spodziewał się, by uznała zapłatę za za mniej niż godną jej trudów. - Czy byłaby pani zainteresowana przeprowadzeniem szerszego śledztwa w tej sprawie? O ile oczywiście dysponuje pani czasem, by przyjąć kolejne zlecenie.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]13.07.21 22:30
-Pan Grey siedział po uszy w bagnie, tyle powiem. Nie znalazłam żadnych listów, bo wszystkie popalone, ale ilość podejrzanych przedmiotów w jego melinie sugerowała, że nie na pewno nie prowadził nudnego życia ministerialnego planktonu. - patrzę uważnie na mojego rozmówcę. - Rzadkie zwierzęta, rośliny. Ludzkie… i nie tylko szczątki. Wyraźnie na sprzedaż. Na pewno nie zdobywał tego własnoręcznie. Typowy skup mniej lub bardziej legalnych towarów.
Mówię szybko i ostro, jakbym zdawała raport… bo w pewnym stopniu tak właśnie było.
-To, że coś nadal istnieje, rozmawia i okazjonalnie pokazuje moce, nie znaczy, że jest w pełni funkcjonalne. Nie rozwija się, jest zafiksowane na jakiejś idei… - drapię się po policzku, bo kosmyk włosów, który wypadł zza ucha, zaczął nieprzyjemnie łaskotać. Po czym uśmiecham się powoli. - No tak. Idąc tym tokiem myślenia, to około połowę społeczeństwa również należałoby zaliczyć do kategorii ułomnych. Ha. Coś w tym jest…
Mój wzrok podąża gdzieś w stronę horyzontu. Parszywi i obrzydliwi ludzie. Jak to jest, że coś takiego w ogóle jeszcze żyje i przemieszcza się po tej planecie? Jednak szybko staram się wrócić myślami do pracy, nie dając się zatracić w gniewie, który tylko czekał na odpowiedni moment, aby dać o sobie znać. Praca. Teraz tylko to się liczy. Trzeba w końcu mieć, za co jeść. I trochę odłożyć na przyszły własny biznes.
-Aha. Czyli ktoś po cichu próbuje rozwalić Panu interes. Logiczne. - wiadomo, że nikt, kto ma, choć kroplę oleju w głowie, nie pójdzie otwarcie ze szlachcicem na noże. Chyba że inny szlachcic… ale to towarzystwo jest tak małe, że chyba od razu wiadomo, kto kogo nie lubi… albo i nie. To kompletnie inny świat. Nielogiczny, dziwny, sztuczny jak chujowej jakości dekoracje teatralne. Jak to się mówi w moich rodzinnych stronach - na szczęście to nie mój cyrk i nie moje małpy.
-Oczywiście, że tak. W końcu nie wiemy, czy taki ktoś nie ma do dyspozycji eliksiru wielosokowego, czy też nie jest metamorfomagiem. - wzruszam ramionami. Chciałam już się żegnać i iść załatwiać kolejne swoje sprawy, jednak widok sakiewki wyraźnie zwrócił moją uwagę. Kolejne zlecenie?
-Stali klienci mają u mnie priorytet, lordzie Bulstrode. - uśmiecham się lekko, może mniej krzywo. Przecież nie będę wystawiać kogoś, kto prawie dosłownie rzuca we mnie pieniędzmi. - Znajdę tę gnidę. W jakiej formie życzy sobie Pan, żeby go dostarczyć? Może ma Pan jakieś, powiedzmy, specjalne życzenie?


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półgoblin
Skalny Donikąd - Page 2 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Skalny Donikąd [odnośnik]14.07.21 10:42
Słuchał półgoblinki z należytą uwagą, właściwie dopiero pośmiertnie poznając oblicze szanownego Greya, który kilkakrotnie z sukcesem wypełnił powierzone mu zadanie pozyskania rzadkich zasobów potrzebnych w londyńskim klubie - aż wtopił koncertowo, nawalając najwidoczniej nie tylko przy zleceniu Maghnusa, ale i jakimś innym. Nielegalne przedmioty, rzadkie, zapewne zagrożone gatunki, ludzkie szczątki... Czy zamierzał otworzyć sklep stanowiący konkurencję dla Borgin and Burke's? Była to śmieszna myśl, lecz zdusił ją w zarodku, nie dając rozbawieniu przebić się ponad powagę sytuacji.
- Zdaje się, że biedny pan Grey wziął na swe wątłe barki zbyt wielki ciężar - stwierdził bez śladu współczucia. Zwykli, szarzy ludzie mieli irytującą tendencję do porywania się na przedsięwzięcia przekraczające ich możliwości. A potem płacili za to odpowiednią cenę. Martwy dostawca, cóż za niefortunny wypadek, cóż za niedogodność. Będzie musiał poszukać innego źródła ozdobnych piór do kostiumów scenicznych. To będzie trwało, Merlin raczy wiedzieć ile. Mógłby powiedzieć, że Grey poniekąd miał szczęście, że leżał na jakiejś zatęchłej podłodze z rozpłatanym gardłem. Gniew wysoko postawionych potrafił być okrutniejszy.
Spuścił łaskawą zasłonę milczenia na wynurzenia pani Raskolnikovej odnośnie natury duchów i ich funkcjonalności. W parę chwil oczywistym stało się to, że nie kłopotała się sprawdzeniem tła, z jakiego wywodził się jej nowy pracodawca; prawdopodobna ignorancja w dziedzinie historii rodów szlachetnych władających krajem sprawiła, że nie miała zielonego pojęcia o lordzie nestorze Bulstrode - być może nawet nigdy nie spotkała ducha i tylko powielała zasłyszane niegdyś dziwne teorie. Nie było sensu wyprowadzać jej z błędu, nie zamierzał kopać się z koniem.
Wciąż natomiast rozważał tożsamości potencjalnych zazdrośników, którzy mogliby chcieć doprowadzić Piórko Feniksa do ruiny. Nie, nikt na poczekaniu nie przychodził mu do głowy, ale tej alarmującej kwestii nie zamierzał zbywać bez uprzedniego zagłębienia się w nią i dotarcia do sedna sprawy.
- A więc zyskuję już miano stałego klienta? - zapytał z uśmiechem rozbawienia błąkającym się na ustach, choć nie ukrywał, że Zlata okazała się być nie tylko skuteczna, ale i szybka. A swój czas Maghnus cenił ponad wszystko. - To może być początek długiej i owocnej współpracy, pani Raskolnikova - oświadczył z zadowoleniem, w myślach dziękując lordom Burke za rekomendację. - Preferowałbym żywego, w formie pozwalającej na odpowiedzenie na parę pytań - odpowiedział, nie wyznaczając właściwie żadnych innych granic. - Zostawiam pani pełną dowolność metod, może mieć potrzaskane rzepki i wyrwane zęby, chodzić nie musi, ale język niech zostanie mu na miejscu, tak samo jak i struny głosowe - cała reszta go nie obchodziła, bo gdy skończy z nim rozmowę, delikwent i tak nie będzie już do niczego potrzebny.


half gods are worshipped
in wine and flowers
real gods require blood


Maghnus Bulstrode
Zawód : badacz starożytnych run, były łamacz klątw, cień i ciężka ręka w Piórku Feniksa
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
gore and glory
go hand in hand
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 death before dishonor
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9868-maghnus-i-bulstrode https://www.morsmordre.net/t9891-helios#299311 https://www.morsmordre.net/t9887-mouth-full-of-white-lies#299287 https://www.morsmordre.net/f377-gerrards-cross-bulstrode-park https://www.morsmordre.net/t9894-skrytka-bankowa-nr-2246#299355 https://www.morsmordre.net/t9896-maghnus-bulstrode#299374

Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Skalny Donikąd
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach