Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Opera w Blackpool
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Opera w Blackpool

Opera mieści w sobie blisko trzy tysiące widzów, co tym samym czyni ją jedną z największych nie tylko w Anglii, ale też w Europie. Wystawiane są w niej nie tylko klasyczne opery, ale również musicale czy spektakle teatralne różnej formy. W czasie niespełna siedemdziesięciu lat swego istnienia była dwukrotnie przebudowywana i powiększana, a do jej wykończenia zatrudniono najznamienitszych artystów prosto z Włoch, którzy specjalizowali się w tworzeniu zdobień podług renesansowych kanonów sztuki. Z tego powodu wchodząc do wnętrza budynku ma się wrażenie, jakby opera istniała już setki lat. W 1955 roku przybytek stał się także domem dla organizowanego przez rodzinę królewską koncertu charytatywnego, od tego czasu będąc najważniejszym ośrodkiem kulturalnym północnej Anglii. Raz w tygodniu opera zostaje zamknięta dla widzów - jednakże tylko tych niemagicznych. Czarodzieje w czwartkowe wieczory mogą zaś uczestniczyć w magicznym koncercie, a w każdy pierwszy czwartek miesiąca operę odwiedza inna światowej sławy orkiestra, trupa teatralna bądź wokaliści.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opera w Blackpool - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Ją już naprawdę trudno było zdziwić. Widać to było po coraz bardziej skąpej w emocje twarzy, która kiedyś była wręcz ich orkiestrą. Z Marcelli czytało się jak z otwartej księgi, przynajmniej dotychczas, zapewne Stevie też nie miał problemu z tym, żeby szybciutko ją rozgryźć, gdy była jeszcze młodą, dopiero wziętą policjantką z bardzo pozytywnym zapałem i zdecydowanie za dużą naiwnością względem tego, jak dobrze postrzegała świat. Wojna, Zakon Feniksa, świat po prostu ją wyprał. Obdarł powoli z kolorów, a zaczęło się przecież od śmierci jej ojca. Straciła przewodnika swojego życia i może trochę zbyt długo szukała sobie kolejnego. Nadal nie wiedziała czy potrafiła sama obrać odpowiednią drogę… Czy ta na pewno była dobra. Wiedziała jednak, że nieważne kiedy i gdzie czułaby przynależność do tej strony wojny. Przeznaczenie nie spadnie z nieba i nie powie jej, jakie dokładnie jest dla niej, ale chciała wierzyć, że była osobą, która naprawi ten beznadziejny świat. Nawet jeśli coś pójdzie nie tak, nie mogła zejść z posterunku tak długo, jak to miejsce nie będzie bezpieczne… Dla Arabelli.
Wsunęła dłonie w kieszenie długiej, rozłożystej spódnicy. Było widać, że zostały doszyte do niej z innego materiału, nawet doskonale dało się dostrzec toporne linie nici, której najwyraźniej musiało brakować w odpowiednim kolorze. Przez to Figg sprawiałą wrażenie zarówno dbającej o efektowność, bo przecież założenie spodni było o wiele bardziej wygodne, ale jednocześnie pragmatycznej, bo potrzebowała mieć gdzie trzymać swoje rzeczy. - Nawet nie wie Pan o czym Pan mówi. - Kącik ust czarownicy uniósł się delikatnie. - Właściwie najlepiej pracuje mi się z osobami o Pana umiejętnościach. Uważam, że nie ma takich, które się nie przydają na polu walki. Trzeba tylko umieć odpowiednio je wykorzystać. - Grinderwald był naprawdę ogromnym przeciwnikiem i zrobił wiele złego… Jednak on nigdy nie sięgał tak bezpośrednio swoimi rękami po władzę nad całą Wielką Brytanią. Miał swoje powody i swoje bitwy, czasami zrozumiane, czasami nieco mniej, ale ostatecznie okazał się szaleńcem bawiącym się magią. Nie politykiem, władcą, królem. - Nie przesłyszało się Panu. Rzeczywiście każą rejestrować różdżki na imię i nazwisko czarodzieja. Ja nigdy tego nie zrobiłam, to było za dużo do zniesienia nawet dla samego zaprowadzania porządku. Miałam dużo otwartych spraw w policji… Głównie zaginięcia. Beznadziejne przypadki. - Pamiętała jak bardzo dobijająca była praca w ostatnie trzy miesiące. Ciągle słyszała o tragediach rodzin, które traciły ojców, dzieci, przyjaciół. Już wtedy nad Anglią zbierały się czarne chmury.
Ollivanderowie musieli dobrze dbać o swoje ziemie, w to nie wątpiła. Ulysses w końcu został nagrodzony za swoją pracę mianem nestora. To ponoć dla nich niezwykle ważne. Nie była więc bardzo zaskoczona, że tutaj było spokojnie. - Może powinniśmy przespacerować się bardziej w dzikie miejsce? - Zaproponowała, ponownie podarowując czarodziejowi łagodny uśmiech na zachętę i zaczęła kierować się powolnie w stronę przeciwnym do wejścia do Opery. Mieli w końcu dużo czasu.

| zt x 2


nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Marcella Figg
Marcella Figg
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
porysował czas ramiona
OPCM : 36
UROKI : 26
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216

Powrót do góry Go down

Data do ustalenia

Uśmiech leniwie rozciągnął się na piegowatym obliczu, zamykającym się w kalejdoskopie trosk mącących uporczywie pod rudą czupryną, jak i niekrytej radości, rozrywającej na strzępy gorliwe zmartwienia. Bo była tu z nim – ze skromnym istnieniem o włosach kasztanowych i oczach równie intensywnych w barwie; z tym, z którym dzieliła sekrety palące niespokojnie w policzki; i wreszcie – z mężczyzną, który w malignie wspomnień przyjmował formę raptem chłopca, który był dla niej jak brat. Bo Steffen, ten, który za czasów idyllicznie hogwardzkich trzymał ją za dłoń, stanowił dlań więcej, niż mógł przypuszczać; budził zaklęty uśmiech na jej wargach, ten utrzymujący się przez rozciągłość jego obecności. Myśli rozgotowały się pośród przemyśleń mnogich, gdy kierowała na niego spojrzenie zionące z błękitu tęczówek. Westchnięcie po chwili opuściło jej wargi, gdy zaciskała dłoń na jego ramieniu.
Bo kłębiło się w niej wiele uczuć niewysłowionych, tych, które ukrywała skrzętnie za zaciśniętymi w wąską linię ustami. Błyszczący sodalit wejrzenia, tak doskonale znajomy mu i tożsamy, oddawał się myślom, które znane mu nie były. Kiedy przestała mówić mu wszystko, każdy spośród kłębiących się szkopułów zajmujących jej pamięć? Kiedy tajemnica żarliwa, paląca jej różane policzki, stała się istotniejsza niż szczerość wobec niego? I wreszcie – kiedy zaczęła motać się pośród własnych przemyśleń, w niewiedzy tkwiąc pośród niewypowiedzianego?
Znaleźli się pod wejściem do opery, szukając miejsca przeklętego, uznając je za doskonałą sposobność do zacieśnienia odrobinę poluzowanych więzów relacji, a także odrobinę ekscytacji zionącej z subtelności adrenaliny torującej sobie drogę żyłami. Zacisnęła dłoń delikatnie mocniej na jego ramieniu, aby po chwili skierować ku niemu swoje świeże jak przymrozek jesienny oblicze.
Nie zgubiliśmy się, Steffenie? Gdzie my w zasadzie jesteśmy? Mam wrażenie, jakbym nigdy tu nie była… – rzekła, w zamyśleniu puentując ostatnie słowa opuszczające pełnię warg.
A tak poza tym, to jak ci się wiedzie? Jakieś nowości? Naprawdę dawno się nie widzieliśmy i jestem tym faktem oburzona! Nawet martwić odrobinę się zaczęłam, bo przecież to nienaturalne, abyś był ode mnie daleko przez taki szmat czasu… – urwała, koncentrując wzrok w jego zaklętym obliczu. – Hej? Uśmiechnij się, widzisz swojego ulubionego rudego chochlika – dodała po chwili, ściągając usta w ciup.
Uśmiech ponownie zagościł na jej wargach, gdy te zadrgały nieprzejednanie. Skierowała na niego spojrzenie miękkie, wygodnie moszczące się na jego obliczu, aby po chwili je urwać, zatapiając się w masywnym budynku opery.
Melody Weasley
Melody Weasley
Zawód : Łamaczka klątw
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Je viens te retrouver comme les oiseaux
OPCM : 20
UROKI : 7
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9817-melody-weasley https://www.morsmordre.net/t9849-astrolabium https://www.morsmordre.net/t9843-love-of-my-life-fire-of-my-loins https://www.morsmordre.net/

Powrót do góry Go down

Kurtyna tajemnic odgrodziła go od wielu dawnych przyjaciół, tworząc nieprzenikniony mur między Steffenem a ludźmi do niedawna mu drogimi. Ludźmi z Londynu, dawnymi znajomymi z pracy w Ministerstwie, dawnymi przyjaciółmi z Hogwartu o konserwatywnych nazwiskach, znajomymi o nieokreślonych poglądach politycznych - których lubił szczerze, ale którym nie powierzyłby własnego życia i sekretów Zakonu. Choć - odkąd nauczył się animagii i zaczął pracować dla "Czarownicy" - przyjmował różne maski, to jeszcze nigdy w życiu nie przyjmował ich tak często. Codziennie, w Londynie. W zaciszu własnego domu, gdy sięgał po pióro i natychmiast je odkładał, wiedząc, że musi pogrzebać pamięć o niektórych osobach. Dawne, szerokie grono przyjaciół skurczyło się do garstki nielicznych, najbardziej zaufanych. Narzeczona stała się nową rodziną, a Zakon Feniksa - nowymi braćmi, choć bardziej szorstkimi i poważnymi od tych dawnych braci. Kiedy zamienił towarzystwo młodzieży na starszych od siebie wiekiem i doświadczeniem aurorów? Dorastanie bolało, ale na szczęście wśród tych wszystkich zmian ostały się jeszcze jakieś pewniki. A konkretniej - Melody. Relacja z nią nie zmieniła się pomimo zawirowań losu i upływu lat, przynajmniej zdaniem Steffena. Nadal była jak młodsza siostra, której nigdy nie miał. Nadal była jedną z nielicznych osób, które rozmawiały z nim o runach i klątwach z równą pasją i bez śladu znudzenia. Nadal wyznawali te same poglądy, te same idee, idee wspólne zresztą wszystkim Weasleyom. Nadal nie mieli przed sobą istotnych tajemnic, bo sekret nielegalnej animagii splótł się z życiem Steffena tak nierozerwalnie, że uznawał go za konieczność, a nie zatajenie - chaotyczne przyznawanie się kolejnym Zakonnikom i sojusznikom wymknęło się zaś poza jego kontrolę.
Nadal nie przypuszczał, że Melody również dorasta i ma własne sekrety, sekrety dobrze przed nim ukrywane. Może, może by coś zauważył, gdyby przyjrzał się swej siostrze z innych rodziców trochę uważniej. Niewiele umykało przecież jego bystrym oczom. Tyle, że nie patrzył teraz na Melody - a nerwowo rozglądał się wkoło.
Była młodsza, co prawda n i e w i e l e, ale zarówno wiekiem, jak i stażem w Zakonie. A on, na wojennych ziemiach Lancashire, czuł się za nią odpowiedzialny. Może i znajdowali się w bezpiecznym w teorii hrabstwie, pod protekcją lorda Ollivandera, ale słyszał przecież, że źle się tu działo. Gorzej niż na Półwyspie Kornwalijskim, o wiele gorzej.
-Przepraszam, Melody. - odpowiedział na typowy dla niej słowotok z nietypową dla siebie lakoniczną powagą. Był przecież bardziej gadatliwy od panny Weasley, zwykle prześcigali się w bitwie na słowa, wchodzili sobie w słowo, żartowali w głos.
Uliczki były jednak ciche i potrzebowali tej ciszy.
-Byłem tu kiedyś w operze - dasz wiarę? Ale usłyszałem wtedy o czymś ciekawszym. - o klątwie. -Już, już ci wszystko opowiadam i jestem cały twój. - uspokoił ją przepraszająco. -Tylko... sprawdzę okolicę, dobrze? Homenum Revelio. - uliczki za budynkiem opery były dziwnie opustoszałe. Steff nie wiedział czy to zły, czy dobry znak, więc zmrużył oczy, mocniej zaciskając dłoń na różdżce.



ekwipunek: - Eliksir niezłomności (1 porcja), - Eliksir kociej zwinności (1 porcja, stat. 30, moc +15), aparat fotograficzny, pusty kałamarz=świstoklik typu I (do kuchni Steviego)


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


#1 'Zdarzenia' :
Opera w Blackpool - Page 5 CdzGjcQ

--------------------------------

#2 'k100' : 62
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opera w Blackpool - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Wszystko kryło się za woalką tajemnic, wyważoną i dzielącą ich światy na dwoje. Kiedy zaczęli nie zwierzać się sobie z każdej puenty życiowej; z każdego spośród tlących się w ognikach ocząt myśli? Odsunęli się od siebie niewątpliwie, acz widok jego rozwichrzonych w odwiecznym nieładnie włosów, sprowadzał ją do  czystej, niepokalanej troski o ten skromny bałagan, który wirował na prosceniach ich umysłów. Chciała go uścisnąć z całych sił; docisnąć do piersi mocno i pewnie, aby już nic nie zdołało rozdzielić ich relacji, tak doskonale układającej się w bratersko-siostrzaną. Kiedy welon niedopowiedzeń okrył barchanowym całunem ich kontakt, dzielony na dwoje? Może była to kwestia półmiska rozłąki?; może szczypty izolacji, której chyżo się oddali, szukając swojej namacalnej ścieżki pośród drzew o koronach rozłożystych jak z waty cukrowej?
Zawsze jednak odnajdywali się na nowo, chwytając za mały paluszek, zupełnie jakby ten pełnił funkcję niemej, acz stanowczej obietnicy.
Zadrżała, zupełnie jakby oddech demetora pokrył jej wątłą sylwetkę – nie tym razem jednak, lecz dojmujący chłód drżący ogołoconymi z liści konarami, podmuchy wiatru niespokojnego, burzyły rozwichrzoną, rudą czuprynę. Rozejrzała się spokojnie po wyobcowanej od śladu ludzkich jednostek ulicy.
Dorastali z każdym niezamieszkanym dniem przewijającym się przez palce; rozłąka nie sprzyjała im, acz z każdą dłuższą, ponowne spotkania zawierały w sobie więcej smaku. Braterskie ciepło, bijące z jego sylwety, otulało ją przyjemnie, kryjąc za sobą masę słów niedopowiedzianych, acz dla obojga oczywistych. Traktowała go jak brata i gdyby nie brak rudej czupryny zdobiącej jego skronie, niejedni gotowi byliby uwierzyć, iż w istocie wiążą ich koneksje krwi.
Och, nie przepraszaj, nie znoszę, gdy to robisz. Po prostu dbaj o naszą relację jak należy, ja też się będę przykładać – rzekła, a jej wargi rozciągnął filuterny uśmiech. – Na mały paluszek. – Uniosła dłoń do góry, oczekując, aż ich palce się splotą.
Ty i opera? Ileż o tobie nie wiem, Steffenie! Następnym razem zobaczę cię na jej deskach jako balerinę. – Zaśmiała się perliście.
Rozejrzała się uważnie, z wolna zaciskając palce na rękojeści różdżki. Poczyniła parę subtelnych kroków do bocznej uliczki, odchodzącej od głównego gmachu budynku, mrużąc nieznacznie oczy. Zerknęła za siebie, lokalizując Steffena, aby złapawszy z nim kontakt wzrokowy, skinąć głową w kierunku niewielkiej piwniczki, odgrodzonej starodawnymi, mosiężno-drewnianymi drzwiami.
Nie słyszałeś przypadkiem o tym miejscu? Wygląda bardzo podejrzanie, mam wrażenie, że kiedyś już je widziałam… – rzekła zamyślona, aby po chwili chwycić pewniej różdżkę. – Hexa Revelio – rzuciła, wykonując odpowiednią inkantację. – O! Coś tu jest…
Melody Weasley
Melody Weasley
Zawód : Łamaczka klątw
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Je viens te retrouver comme les oiseaux
OPCM : 20
UROKI : 7
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarownica

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9817-melody-weasley https://www.morsmordre.net/t9849-astrolabium https://www.morsmordre.net/t9843-love-of-my-life-fire-of-my-loins https://www.morsmordre.net/

Powrót do góry Go down

Wojna wkradała się niepostrzeżenie we wszystko, nawet w najbliższe relacje. Steff doskonale przecież wiedział, kiedy tajemnice zaczęły pojawiać się w ich bratersko-siostrzanej relacji. Może wtedy, gdy został animagiem - ale teraz represyjne prawo (nielegalna animagia grozi więzieniem, bla, bla, bla) jawiło mu się jako kolejny przykład niesprawiedliwości osób u władzy. Ważniaków, którzy byli na szczycie jeszcze w czasie pokoju, ale teraz pokazali swoje prawdziwe, okrutne oblicze.
Tak naprawdę zaczęli jednak więcej milczeć dopiero, gdy ta wojna wybuchła całkiem. Gdyby nie ona, pewne relacje Melody (o których Steff nie wiedział), byłyby naznaczone jedynie pewną kontrowersją, a nie polityką. Gdyby nie ona, Steff miałby mniej sekretów i czuł na swoich barkach mniejszą odpowiedzialność. Przynajmniej mógł się dzielić z Mel Zakonem Feniksa, co niezmiernie go radowało - ale przecież nie wszystkim, bowiem pewne sprawy nie były dostępne nawet sojusznikom.
Dorastali. Ale przynajmniej nadal byli Mel i Steffem. Duetem jak z obrazka. Jako jedyna widziała, że Steff za często przeprasza, a on jako jeden z nielicznych (chyba!) wiedział, jak łobuzerski potrafi być błysk w jej oku. Uśmiechnął się z ulgą, splótł małe palce, -Jak dobrze mnie znasz - wyszeptał, i już wszystko było dobrze, pomimo, że nieświadomie zaprzeczył jej kolejnym słowom.
Przewrócił oczami, śmiejąc się pod nosem. Wyraźnie się rozluźnił, gdy zrozumiał, że ulice naprawdę są puste i nic (poza klątwą) nie grozi na razie ich dwójce.
-Wierz mi, omal nie zasnąłem w tej operze! Czy musiałaś do nich chodzić, no wiesz, w ramach... obowiązków? - szlacheckich? Zakłopotał się lekko, bowiem obraz Melody jako szlachcianki zupełnie nie pasował mu do Weasleyówny i zdawał sobie sprawę, że rudowłosa cieszy się chyba większą wolnością niż damy z innych rodów. Wciąż była jednak lady i wciąż uczestniczyła chyba czasem w świecie dla Steffena niedostępnym. Przynajmniej przed wojną. -Rozumiałaś coś z tego? - skrzywił się lekko. Nie znał włoskiego i libretto wydawało mu się całkowicie nielogiczne.
-Słyszałem! - uśmiechnął się, jak zawsze, gdy planował jakąś niespodziankę. -Przecież nie wziąłbym cię do żadnego nudnego miejsca, nie? Sprawa jest taka, że krążą pogłoski o ukrytym tutaj przeklętym naszyjniku. Takim wiesz, kosztownym. Podobno należał do jakiejś śpiewaczki, którą zabił zazdrosny kochanek, ale to takie miejskie legendy. W każdym razie - nikt jeszcze się na niego nie połakomił, ale wojna może sprowadzić do Lancashire złodziei. Lepiej, żeby nie wpadł w ich ręce - jest i przeklęty i kosztowny, to niebezpieczna kombinacja. Pomyślałem, że jeśli go znajdziemy, to może odeślemy go lordowi Ollivander? On będzie wiedział, co z tym zrobić i... chyba przydadzą mu się dodatkowe skarby albo fundusze! - Steff pamiętał, jak lord nestor Ollivander prosił o wojenne wsparcie na spotkaniu Zakonu Feniksa. Nie był żołnierzem, nie mógł pomagać tak czynnie jak aurorzy, ale mogli zdobyć z Melody coś, co choć trochę pomoże lordowi tych ziem. Stare naszyjniki były cenne, można kupić za nie wsparcie, jedzenie dla poddanych, cokolwiek. -A przy okazji - podszkolę cię trochę ze zdejmowania klątw! Jeśli go znajdziemy, rzecz jasna... - paplał ściszonym głosem, aż urwał, bo Melody faktycznie coś znalazła. Zmrużył oczy i spojrzał na drzwi.
-To chyba wejście do dawnych budynków opery! Wspaniale! Co powiedziało ci zaklęcie? Wyczułaś, czy klątwa jest nałożona na miejsce, czy na przedmiot? I jaka to klątwa?
Obejrzał się przez ramię, bo przecież w praktyce włamią się do tego budynku. W szczytnym i patriotycznym celu, ale zawsze!
-Salvio Hexia. - szepnął, roztaczając barierę różdżką równolegle do ulicy i chcąc skryć siebie i Melody przed wzrokiem jakiegokolwiek przechodnia. -Alohomora. - dodał, a drzwi stanęły przed nimi otworem.

rzuty - zaklęcia udane
k3, jaka klątwa nas czeka?
1. Naszyjnik jest przeklęty Klątwą Pierwszego Ognia
2. Naszyjnik jest przeklęty Klątwą Robactwa
3. Naszyjnik jest przeklęty Klątwą Apolla, ale dodatkowo miejsce jest przeklęte klątwą Pajęcza Sieć (dzięki Hexa Revelio, Melody rozpoznaje lokalizację i ogólną naturę obydwu klątw)


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Opera w Blackpool - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Opera w Blackpool

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach