Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Zaczarowany kocyk

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany kocyk - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime17.07.17 1:45

First topic message reminder :

Zaczarowany kocyk

Czerwony ozdobny kocyk leży na obrzeżach lasu właściwie od zawsze - czy lato, czy zima, czy deszcz, czy słońce, nic nie wskazuje na to, by był w jakikolwiek sposób sfatygowany. Być może jest zaczarowany, a może opiekę nad nią sprawują inne magiczne żyjątka, których czarodziejskie oko nie jest w stanie dostrzec. Jest dość duży, by kilka osób mogło się na nim wygodnie rozsiąść. Wśród czarodziejów krąży pogłoska, że hasłem-kluczem do kocyka jest fraza kocyku, nakryj się! Wypowiedziana na głos powoduje, że jedzenie materializuje się na porcelanowych talerzykach, pomiędzy którymi pojawia się również bukiecik kwiatów, dobra książka i napój podany w eleganckim, srebrzystym dzbanie oraz kryształowe kielichy - w takiej liczbie, jakiej kocyk ma gości.

Użyj hasła: rzuć 5k6

Pierwsza kość odpowiada za rodzaj podanego dania:
1: owoce morza, w tym kalmar i jeden przypadkiem całkiem żywy homar
2: ślimaki nadziewane po burgundzku
3: kiełbasa
4: pieczeń z zająca
5: jajecznica z boczkiem i cebulą
6: botwinka upstrzona koperkiem

Druga kość odpowiada za deser:
1. ciasto cytrynowe
2. kandyzowane śliwki
3. turrón de doña pepa
4. ais kacang
5. zapiekane jabłko z cynamonem
6. zjełczały kisiel malinowy

Trzecia kość odpowiada za podany napój:
1. przegotowana woda
2. herbata
3. kawa
4. wino
5. sok z bardzo słodkiego egzotycznego owocu, którego nie znasz
6. Pięść Hagrida

Czwarta kość za tytuł książki:
1: ilustrowana bajka dla dzieci
2: bardzo soczysty romans
3: reportaż o czarodziejach w Afryce
4: książka historyczna  dotycząca tematyki wojen goblińskich
5: podręcznik do transmutacji z III roku
6: mapy nieba zbite w elegancką księgę

Piąta kość za kwiaty:
1: kwiaty polne
2: lilie
3: forsycje
4: chryzantemy nagrobne
5: niezapominajki
6: wrzosy

Pamiętaj, że jeżeli nie posiadasz wiedzy o literaturze - nie mogłeś tych książek zobaczyć nigdy wcześniej, a jeżeli nie posiadasz biegłości zielarstwa - nie rozpoznasz nazw kwiatów. Jeżeli posiadasz biegłość numerologii, zdajesz sobie sprawę z tego, że jedzenie nie mogło wziąć się tutaj znikąd: musiało zniknąć komuś z talerza w tym samym czasie.
Lokacja zawiera kości


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Zaczarowany kocyk - Page 2 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime23.08.20 21:46

| 2 sierpnia 1957 r.

Być może żyła jeszcze marzeniami, ale kiedy tylko zobaczyła szkarłatny kocyk w zaciszu, nie mogła się powstrzymać, by nie przysiąść. I to nie tak że zaniedbywała przez to obowiązki – wprawdzie miała pojawić się w operze wieczorem na swoim występie, ale do tego było jeszcze sporo czasu. Aktualnie było przecież popołudnie, słońce dopiero leniwie przestawało górować.
Ostrożnie rozpostarła dół sukni. Pantofelki, które miała na nogach ewidentnie były problemem, ale nie zamierzała ich zdejmować. Chociaż miała taką ochotę się tutaj położyć… Wszystko tutaj tak cudownie pobudzało wyobraźnię: świeży zapach iglastych i liściastych drzew, cisza przerywana tylko przez śpiew ptaków, wilgotne powietrze, a do tego szum strumyka gdzieś w oddali. Mogłaby się tu przeprowadzić, choć raczej nie przepadała za bliskością lasu – radzenie sobie z tymi wszystkimi insektami to był czysty koszmar. Z drugiej strony rozumiała, że takie miejsce z dala od zgiełku miasta musiało mieć swoje wady. Ciężko niestety było o utopię. Ale może gdyby kupiła sobie gdzieś willę, może na jakiejś wyspie, znajdowałaby bez większego wysiłku swoje ukojenie? Szkoda że takie posesje bardzo dużo kosztowały – musiała trochę popracować, zanim byłoby ją na jakąkolwiek stać. Chociaż musiała przyznać, że zawód śpiewaczki nie był taki zły – dzięki temu była blisko muzyki, poza tym wynagrodzenie również nie było znowu takie małe.
Rozpuściła częściowo włosy, chcąc poczuć, jak unoszą się na wietrze. Nie było ani zbyt zimno, ani zbyt ciepło. Do tego co jakiś czas zrywał się lekki wietrzyk. Po prostu idealnie, niczym z baletów, które przerabiała w szkole. I owszem, słyszała już o tym miejscu, ale dopiero pierwszy raz tu była. Była naprawdę oczarowana. A nawet, szczerze mówiąc – nie do końca wierzyła własnym oczom i może dlatego poczuła się trochę bardziej swobodnie niż zazwyczaj. Normalnie jej złociste długie gęste włosy niemal zawsze przecież spoczywały w sztywnej pozycji.
Przymknęła oczy. To wszystko zdawało się wręcz nierealne. Myślała, że jest we śnie, ale wiedziała jedno – pod żadnym pozorem nie chciała się z niego budzić. Mogłaby tu spędzić resztę życia, ale wiedziała, że to niemożliwe.
Zamrugała, rozglądając się wokoło. Spokój i cisza. Żadnego żywego ducha. Tylko ona, kwitnące drzewa i zwierzęta. Sama natura. Mogła odetchnąć z ulgą. Szczęśliwie nikt nie był świadkiem jej bezeceństw. Uśmiechnęła się błogo, siadając trochę wygodniej na kocu.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
Ares Carrow
Ares Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#273424
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime20.12.20 21:58

Sielska atmosfera zamroczyła mnie w chwili w której wyszedłem z krzaków przy lesie Waltham. Oto stanął mi przed oczami obraz otoczony ciepłym światłem, poruszająca za serce sceneria, której centrum zauważyłem dopiero po jakimś czasie. Na początku jest więc zieleń, uderzająca w nos zapachem świeżych kwiatów, podbitych ciepłą pogodą, zapach żyznej ziemi przez którą stąpam w stronę wielkiej jasności w środku kompozycji. Widzę czerwony kocyk, widzę paprotki, ich lśniące od słońca liście. Wielkie drzewo daje przyjemny cień. Obchodzę je ostrożnie, nie chcąc spłoszyć siedzącej na kocyku niewiasty. Ona mnie jeszcze nie zdążyła zauważyć, ale jest wyraźnie rozluźniona. Czuję się niczym wilk, który skrada się by zaskoczyć ofiarę. Ale dziewczyna na kocyku nie zostanie moją ofiarą, nie tym razem. Wybałuszone oczy staram się uspokoić biorąc głęboki wdech. Jeszcze krok i ujrzę jej twarz. Nastąpnąłem stopą na gałązkę, a trzask który wzbił się w powietrze za sprawą jej złamania, mógł być tragiczny w skutkach. Mogłem tak przerazić dziewczę, że zaraz zerwałoby się do ucieczki. Tak bardzo byłbym na siebie zły, gdyby jaki był finał tej poruszającej sceny.
Widzę twarz dziewczyny i muruje mnie w miejscu.
Naraz przestaję się skradać, a mięśnie napinają się pod wpływem jej spojrzenia.
- Angelique? - ochrypły głos efektem suchości, która nagle poczułem w gardle. Nie spodziewałem się spotkać w lesie kobiety, a tym bardziej tej kobiety. Przełykam ślinę.
Nie widziałem Bylthe cały rok, a nasze ostatnie spotkanie można uznać za mało przyjemne. Zwaśnieni rozstaliśmy się, nie pisała do mnie wcale, a ja też nie zamierzałem odzywać się pierwszy.
- Co ty tu robisz? Czekasz na kogoś? - zastanawia mnie w tym momencie wiele rzeczy. Przesuwam spojrzeniem po jej ramionach na których leżą rozpuszczone włosy. Nie widziałem jej takiej odkąd skończyła dwanaście lat. Po tych urodzinach już zawsze nosiła wysokie fryzury, czasami miałem wrażenie, że to dlatego, że powiedziałem jej na przyjęciu, że tak uczesana wygląda najpiękniej. Bardzo się wtedy stresowałem, ale postanowiłem sprawić jej komplement na wzór tych, które sprzedawał dziewczynom mój przyjaciel szkolny - Antony Skamander. Uznałem, że ćwiczenie ich na młodszej koleżance będzie łatwiejsze. A że nie musiałbym specjalnie też kłamać, to tym bardziej uznałem, że będzie mi prosto to powiedzieć. Ale fakt, skomplementowałem ją jedynie dlatego, że dotąd nie wiedziałem jak się komplementuje dziewczęta. Może więc to fart pierwszego razu, a może jej zamiłowanie do wymyślnych wysokich fryzur w żadnym wypadku nie jest ze mną powiązane. Teraz, kiedy patrzę, jak siedzi w rozpuszczonych włosach, jestem przekonany, że tak prezentuje się o niebo lepiej. Bardziej domowo .
Znaleziona w tych przedziwnych okolicznościach jest dla mnie zagadką, ale czy ja też jestem?
Cóż takiego ja robię w lesie Waltham. I dlaczego mam na sobie tak przedziwny strój. Wyglądam jakbym zszedł z konia, ale posiałem gdzieś marynarkę i mam samą koszulę. Za jedyną ozdobę niech będzie mi trzymana w dłoni różdżka. Zaraz, czując że spojrzała na mą rękę zdumiona, zrozumiałem, że ściskam różdżkę bardzo mocno. Schowałem ją i idę w stronę kocyka. Jeżeli na prawdę na kogoś czeka, to chcę wiedzieć na kogo. Czy ma ukochanego? Jak wiele zmieniło się w jej życiu przez ten rok?


Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Zaczarowany kocyk - Page 2 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime27.12.20 0:07

Być może pozwoliła sobie na za wiele, przychodząc tutaj i zachowując się, jakby polana w cieniu lasu była jej domem. Rozpuściła włosy i wyłożyła się na kocu prawie tak leniwie jak kot. A była przecież damą, do zwierzęcia było jej daleko.
Trzask gałązki słyszany zza drzew prędko ją spłoszył. Poruszyła się niespokojnie, przyciągając do siebie nogi na kocu i odsuwając się lekko. Przez chwilę miała wrażenie, że zaatakuje ją jakieś zwierzę – wielkie i wygłodniałe. To była w końcu dzicz, prawda? To był rejon bestii, nie powinna była czuć się tu tak swobodnie…
Już, już miała zbierać się, by czym prędzej ulotnić się iście po angielsku niczym spłoszona myszka, kiedy zauważyła, że tym co wyłaniało się w tej chwili z zarośli, nie było ogromne zwierzę, a zwykły czarodziej. Kryzys został zażegnany, mogła odetchnąć, co z chęcią zrobiła (ale naturalnie bezgłośnie, bo odezwał się w niej głos dobrych manier na widok znajomego lorda).
Widok, który zastała, jednak nie był dla niej zbyt przyjemny. Niezaprzeczalnie znała mężczyznę, który się do niej zbliżał, ale musiała przyznać, że był ostatnią osobą, którą chciałaby teraz ujrzeć. Nie łączyły ich dobre stosunki. I wiedziała, że konfrontacja z nim jest nieunikniona. Ale czemu akurat teraz? Wszystko powoli wracało na swoje miejsce i zdawało jej się, że pojawienie się Aresa tylko to wszystko zburzyło. Och, gdyby los mógł zaczekać, aż Angelica wszystko sobie ułoży – jakież by to było cudowne.
Aresie – wyjąkała pospiesznie, wygładzając sukienkę, po czym podniosła się na równe nogi. Nie tylko pozycja była zła. Taki zwrot był przecież także niestosowny, nawet jeśli kiedyś łączyła ich większa zażyłość. – Nie spodziewałam się tu ciebie, lordzie Carrow. – Poprawiła się, a na jej twarz wstąpił średnio zadowolony wyraz twarzy. Naprawdę wolałaby być teraz jak najdalej od niego. Nie chodziło tutaj o jakąś personalną urazę, bo ta już powoli przygasała, po prostu… Ich spotkanie – szczególnie tutaj – było co najmniej niezręczne.
Czemu w ogóle interesowało go to, czy i z kim się spotykała? Miała ochotę go o to zapytać, uznając za rzecz całkowicie oczywistą, że po ich ostatniej kłótni powinien najlepiej nie odzywać się, dopóki sama mu na to nie pozwoli. Własnoręcznie odebrał sobie to prawo, zostawiając ją samą z problemem i skazując na wieczne cierpienie w samotności. Może i nie była już dzieckiem, ale mógł nie naciskać w ten sposób, kiedy chodziło o naprawdę wrażliwe tematy. Ostatecznie przecież i tak by mu powiedziała – gdyby mu nadal ufała, ma się rozumieć. Ale o tym już nie mogło być mowy.
Musiała jednak przyznać, że jej myśli były bezlitosne i okrutne. Normalnie nie byłaby tak opryskliwa, ale poczuła dawną niechęć, która wciąż ostała się gdzieś na dnie jej serca. Nie chodziło tu tylko i wyłącznie o błąd Aresa, ale również o jej zranione uczucia. Była delikatną istotą, nie powinno obchodzić się z nią w ten sposób.
Zalało ją nagle poczucie winy, więc finalnie darowała sobie wyrzuty i całą litanię, którą początkowo chciała sprezentować szlachcicowi. Zastanawiała się jednak, co powinna odpowiedzieć. Skłamać, że na kogoś czekała? Powiedzieć, że udała się w miejsce z dala od ciekawskich oczu, żeby trochę odpocząć? Żadna z propozycji nie wydawała się dobra.
Tak, czekam – odparła, przeciągając ostatnie słowo. Uciekła wzrokiem w bok. Nie sprecyzowała, czy na coś, czy kogoś. Niech się zastanawia, docieka. To w końcu była rola mężczyzny interesować się losem damy w opałach.
Zauważyła kątem oka to, jak jej się przygląda. Nie dała jednak tego po sobie poznać. Chyba jej nie zaatakuje, prawda? Byli co prawda na odludziu, ale to chyba nie powód, by się tak zachowywać? Może i był mężczyzną, ale przede wszystkim arystokratą na litość merlińską!
Słysząc jego kroki, postąpiła odruchowo krok w tył i podniosła wzrok czujnie. Spoglądała teraz w jego kierunku, ale tak jakby go nie widziała. Patrzała na niego nieobecnym wzrokiem tak często spotykanym u tych, którym nie zależy już na niczym.
A co lord tu robi? – Starała się, by jej ton był obojętny. Nie powinno obchodzić jej to, co tu robił. W żadnym wypadku.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
Ares Carrow
Ares Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#273424
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime03.01.21 18:11

Angelique nie dawała znaku życia od przeszło roku, a teraz, kiedy udało nam się wreszcie stanąć twarzą w twarz, wydaje się, jakby chciała jak najszybciej zakończyć spotkanie. Uniosłem brew, zaintrygowany tym, jak szybko przeszła z mówienia do mnie po imieniu, do obco brzmiącego zwracania się tytułem lordowskim. Przecież przyjaźniliśmy się od lat, już dawno powiedziałem jej, że ma do mnie mówić po imieniu, więc skąd pomysł, by zachowywać się tak oschle? Niestety nie znajdywałem odpowiedzi. Jasne, nasze ostatnie spotkanie było dość emocjonujące, ale wbrew temu co sądzi ona, ja nie uważałem, że rozstaliśmy się w tak wielkiej złości. Ba, ja zapomniałem o co się pokłóciliśmy już na drugi dzień, wybaczyłem jej i nawet napisałem list, że musimy się spotkać, bo muszę jej zadośćuczynić za ten zepsuty humor. Nie mogłem wiedzieć, że serce Angelique od dawna cierpiało, a ona sama nie stwierdziła, że to co nas poróżniło, było jedynie błahostką. Kiedy dla mnie powodów do złości na nią było mniej i mniej, ona mnożyła te wobec mnie. Nie mogę wiedzieć, że marzyła o tym, że to właśnie ona zostanie moją narzeczoną. Ja też się nad tym zastanawiałem, a przed rokiem nawet wierzyłem, że to mogłoby się wydarzyć. Wszak była damą, którą każdy lord chciałby wynieść do arystokrackiej klasy. Już sama jej prezencja dawała sygnał, że mamy do czynienia z urokliwą panieką, damą w każdym calu. Dalej było jej obycie, a także charakter nadający się na salony. I poważnie starałem się poruszać temat w którym nie-szlachcianka, mogłaby zostać przyszłą panią Carrow. Nie podawałem konkretnych nazwisk, ale stoczyłem z nestorem niekończące się trzy rozmowy w sprawie tej kobiety. No dobrze, nie w sprawie tej jednej, bo faktycznie miałem na oku jeszcze jedną, ale mogłby się to też tyczyć mej dziecięcej przyjaciółki. Ale niestety, ani nie doszło do żadnego zagęszczenia naszych relacji, ani do jakiś obietnic, gdyż zamiast tego wszystkiego, otrzymałem cały rok ciszy ze strony panny Bylthe. I za co? Za to, że troszczyłem się o nią, a kiedy jej brat umarł, chciałem się nią zaopiekować jak własną siostrą! Obraziła się i tyle ją widziałem.
- Oczywiście, że nie spodziewałaś, przecież nie byliśmy umówieni - sam się dziwię na tę logikę przemawiającą przeze mnie - Chyba, że byś mnie tu wezwała w jakiś sposób, ale... nie robiłaś tego, prawda? - wolę się upewnić. Niby sam chciałem się tu teleportować, ale co mnie do tego skłoniło? Może jakiś eliksir, który nieświadomie wypiłem z poranną kawą?
Widząc, że moje kroki wywołują w niej niepokój, zatrzymałem się, nie podchodząc bliżej. Zaskoczyło mnie, że w tej sytuacji zamiast mi się wytłumaczyć, każe nagle mi mówić co ja tu robię. Moje dłonie wylądowały na biodrach jakbym się zamienił w owego szesnastolatka, który małej ośmiolatce kazał kraść ciastka ze stołu rodziców, żeby cała banda mogła zjeść słodyczy.
- Tak się składa, że dostałem zaproszenie na przemiłą schadzkę z pewną damą na tym właśnie kocyku. Ale podejrzewam, że nie z tobą, więc zastanawia mnie właśnie co cie tu przygnało - tu mrużę oczy podejrzliwie. Tak, to prawda, ze mogłem się tutaj spotkać z damą. Inną, mniej cnotliwą niż Angelique. - Chyba, że to ty wysłałaś do mnie to zaproszenie, spryskując papier perfumami owej kobiety? - uśmiecham się lekko, na samą myśl, że Angie mogłaby wpaść na tak harlekinowy pomysł. A może wcale nie powinno mnie to bawić, wszak jest artystką. - Czy w taki sposób chcesz wrócić do mojego życia po przeszło roku milczenia?


Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Zaczarowany kocyk - Page 2 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime05.01.21 1:25

Zaskakujące było to, jak szybko relacje z innymi potrafiły się sypać po zwykłej małej drobnostce. Co prawda musiałaby doszczętnie wyjść z siebie i stanąć obok, żeby nazwać to „drobnostką”, ale rzeczywiście – od jednego niepowodzenia zaczęło się całe pasmo nieszczęść. Od kiedy jej więź z rodziną została poddana próbie, od kiedy jej brat zaczął ją odsuwać od siebie, wszystko zaczęło chylić się ku upadkowi. Każda najmniejsza rzecz, którą ćwierćwila – później czy dawniej – zbudowała, ginęła w płomieniach, których Angelica nie potrafiła zgasić. I, naprawdę, nie chciała, by strawiły wszystko, co kochała – problem w tym, że nie wiedziała, jak je zatrzymać. Miała nawet czasami wrażenie, że będąc sobą – przeciętną kobietą z dobrego domu – nie miała kompletnie na nic wpływu. Co miałaby zrobić, żeby to zmienić? Sama nie była w stanie powiedzieć.
Wbrew pozorom nie chodziło tu tylko o nadchodzące zaręczyny Aresa – gdyby tyczyło się to tylko ślubu, sprawa byłaby znacznie prostsza. Fakt faktem jednak, że perspektywa bycia odrzuconą nie pomagała. Blythe w końcu wiedziała, że tak szybko jak jej przyjaciel znajdzie sobie żonę, tak szybko o swojej przyjaciółce zapomni. Porzuci ją, znudzi się miłą odmianą od większości arystokratek i poświęci się swojej szlachciance. To było dla niej pewne. Bała się tego momentu i starała się odwlekać myśli o tym, ile tylko mogła. Sam jego widok jednak powodował w niej nieznany lęk, bo w pełni zdawała sobie, że ten czas musi kiedyś nadejść. Wszyscy zawsze opuszczali ją, gdy najbardziej ich potrzebowała – taka właśnie była rola każdej półwili. Rozrywka dla szlachty w postaci artystycznych talentów, nic więcej.
Nie chciała już nawet wspominać, że ta jego narzeczona zapewne każe wynosić się ćwierćwili z życia Carrowa. Nie posłucha tłumaczeń Angelique, że to tylko przyjaźń i że nic ich nie łączy – będzie nieustępliwa i bezlitosna, kiedy wśród reszty arystokracji rozpuści o Blythe jakąś okropną plotkę. W przypadku Angelici zaś taka plotka może okazać się kluczowa… I zniszczyć dobre imię nie tylko jej, ale i jej rodziny. A na to w żadnym wypadku nie mogła pozwolić. Po stokroć już wolała rozstanie z przyjacielem i nieodzywanie się do niego do końca życia.
Zmarszczyła brwi, patrząc na niego niemal groźnie. Prędzej jednak z perspektywy przypadkowego przechodnia przypominała małego kociaka próbującego przepędzić znacznie większego od niego tłustego szczura.
En premier, zjawiłam się tu pierwsza – odparła, krzyżując pod piersiami ręce. Naprawdę myślał, że tu na niego czekała? Dobre sobie, chyba miał o sobie zbyt wygórowane zdanie. – En second, jak miałabym cię tutaj zaprosić, lordzie Carrow? Nie wysyłałam do ciebie żadnej sowy.Ani – w moim wypadku – pustułki zwyczajnej, skończyła w myślach. To, co mówiła, było jednak prawdą. Po ich ostatniej kłótni może nie tyle nie chciała go znać, co po prostu preferowała go unikać. Ich relacja nie miała szans na dalsze trwanie.
Możliwe że oboje byli teraz bardzo uparci i wadzili się jak para gniewających się na siebie dzieci, kiedy powinni godnie reprezentować swoje rodziny i rozwiązać swój spór polubownie – ona jednak nie do końca tak to widziała. Dla niej sprawa była poważna. Nie rozumiała, czemu zachowanie Aresa prezentowała to, że nigdy nic się nie stało.
Musisz być bardzo pewny siebie, żeby w ogóle dopuszczać do myśli, że mogłam tak postąpić – odpowiedziała z oburzeniem. Perfumy? Miała swoje, na nic potrzebne jej były cudze. – Poza tym, zapominasz, kim jestem. Niepotrzebne mi takie spiski. Moje towarzystwo jest zbyt cenione, żebym musiała się do nich uciekać. – Dodała z dumą, wysoko zadzierając głowę. Może i nadal nie pogodziła się z wszystkimi przekleństwami typowymi dla każdej półwili, ale była pewna, że nie jest kusicielką. I nie musiała być. Wszystkie potomkinie wil były niewinne i to właśnie wyróżniało je spośród lubieżnych kobiet ich czasów.
Przez chwilę czuła, jak gardło jej się zaciska, a do oczu napływały łzy. „Czy w taki sposób chcesz wrócić do mojego życia po przeszło roku milczenia?” – tak właśnie to wszystko widział? Jej żal i poczucie niezrozumienia zastąpił szybko gniew, który zaczął płynąć jej coraz szybciej w żyłach. Napełniał ją goryczą, która sprawiła, że poczuła w sobie odwagę, by stąd nie uciekać.
Wiesz dobrze, że to nie był nawet cały rok, Aresie – odparła, nie siląc się już na grzeczności. Wiedziała, że ich więź zaczęła słabnąć już wcześniej. Ich kłótnia miała miejsce jednak znacznie później. I to właśnie ona wszystko przekreśliła. – Zresztą… Pewnie już masz żonę, na pewno nie spodobałoby jej się, gdyby dowiedziała się o naszym przypadkowym spotkaniu. – Ta prawda bolała ją, niszczyła od środka, ale Angelica musiała mu to powiedzieć. Arystokraci wbrew pozorom mieli bardzo ograniczone prawa – nawet mężczyźni.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
Ares Carrow
Ares Carrow

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8988-ares-carrow https://www.morsmordre.net/t9000-cooper#270633 https://www.morsmordre.net/t9001-ares#270653 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9139-skrytka-nr-2118#276166 https://www.morsmordre.net/t9066-a-carrow#273424
Zawód : biznesman, zarządca w stajniach
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Hard work and ambition are vulgar.
OPCM : 6
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarodziej

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime11.01.21 15:37

Ja - w oczach Angelique - tłusty szczur, byłem w tym momencie chyba ostatnią osoba, która skłonna by była wyrządzić jej jakąkolwiek krzywdę fizyczną. Dlatego tak bardzo zdumiało mnie, jak pilnowała, aby dystans pomiędzy nami był zachowany. Co innego, kiedy mamy na myśli krzywdę w sensie psychicznym. Rzeczywiście, kiedy by się nad tym zastanowić, nasza przyjaźń mogła być niebezpieczna dla niej, gdyby ktokolwiek odkrył, że mam do niej słabość. Horror - co jakby odkryła to moja narzeczona, albo żona. Kto wie, czy przyjdzie mi stanąć na ślubnym kobiercu z kobietą rzeczową. Może będzie miała na moje podobieństwo, zbyt wybujałą wyobraźnię i oskarży mnie (albo gorzej: pannę Bylthe!) o jakieś niecne zamiary, rozpuści złą plotkę i nagle z naszej zażyłości zrobione zostaną wielkie rzeczy, takie widły z igły. W swoich paranoicznych skłonnościach, nie odnalazłem póki co takiego scenariusza, szkoda więc, żeby Angelique trzymała to dla siebie, kiedy mogłaby tym łatwo nakarmić moją wyboraźnię i spełniłbym jej żądania po dżentelmeńsku usuwając się z jej oczu. Póki jednak tego nie uczyniła, ja nie wiem, że powinienem . A może to, że nie zrobiła tego, świadczy, że wcale w głębi duszy nie chce, bym to ja się od niej odsuwał. Może woli trzymać ster tej decyzji w swojej dłoni i sama decydować o tym kiedy ze mną się będzie kontaktowała - a kiedy nie?
- Nie - odpowiadam na kilka jej wypowiedzi na raz, ale tym jednym słowem chcę uciąć przede wszystkim to, jak się pośpieszyła, zakładając, że już dawno mam żonę. - Na prawdę wyglądam tak tragicznie, jakbym miał już żonę? Zwykłem sądzić, że mężczyznom po ślubie nagle wyrasta wielki brzuch, a pod oczami pojawiają się wielkie wory. Jeżeli tak źle z moją formą, to chyba musze zacząć nad sobą pracować - zasmucony dotknąłem się górną część brzucha. Chyba faktycznie mógłbym zrzucić trochę kilogramów, szczególnie mocno zacząłem to odczuwać, kiedy aetonany nie niosą mnie już tak lekko, a czasami mam wrażenie, że je męczę. Ta bolesna uwaga będzie zbierała żniwa, kiedy przez kolejne dwa miesiące będę ćwiczyć codziennie z prywatnym trenerem, ale o tym później.
Zaczynając od samokrytycznej uwagi, miałem nadzieję, że odnajdę w kobiecie humor, którego tak mi brakowało, kiedy wzbroniła mi swojej obecności. Kto mógł się ze mnie nabijać, kto mógł mi dokuczać i mówić, że powinienem bardziej starać się o względy panien, kiedy drogiej Bylthe nie było obok?
- Pisałem do ciebie niejednokrotnie, Angelique, ale nie dostałem odpowiedzi. Jestem dżentelmenem, więc przełykam gulę groyczy rozumiejąc, że nie jestem już osobą, którą twoje listy mogą zaszczycić, ale myślę, że jesteś mi winna wyjaśnienie. Nie mów tylko, że to przez naszą ostatnią sprzeczkę. Nie nazwałbym ją ostateczną, a jednak wydaje mi się, że z twojej strony taki miała charakter - mówienie o rzeczach wprost było możliwe jedynie z osobami, które zalegały w naszych sercach od dłuższego czasu, a w moim przypadku Angelique należała do takich osób. Nawet jeżeli nagle zachciało jej się zwracać do mnie oficjalnie i kręciła nosem na jakiekolwiek kontakty, to znaliśmy się już dość długo. Jasne, mieliśmy swoje przerwy, ale kiedy ją po raz kolejny poznałem po wielu latach, przypomniałem sobie, jakim była słodkim dzieckiem, a później oczarowała mnie swoimi umiejętnościami w Operze i przekonany byłem, że od teraz nasza znajomość będzie już nieprzerwana.
Tymczasem, okazało się, że przy pierwszej negatywnej sytuacji Bylthe uznała, że więcej nie ma we mnie przyjaciela, bo zamiast bezinteresownie ją wspierać, zadawałem pytania. Ale taką już mam naturę, naturę naukowca, który nie przyjmuje rzeczy bezkrytycznie, a o wszystkim sam sobie musi wyrobić zdanie - jeżeli chce je wygłaszać.


Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Zaczarowany kocyk - Page 2 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Zaczarowany kocyk - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Zaczarowany kocyk [odnośnikZaczarowany kocyk - Page 2 I_icon_minitime21.02.21 23:56

Choć trudno było powiedzieć o jej nastawieniu, że nienawidziła młodego lorda, uraza w sercu dalej pozostawała. Chociaż uraza to za duże słowo. Bardziej niesmak, który zostawiła po sobie ich ostatnia kłótnia. W końcu przyjaciele nie powinni się kłócić, a przynajmniej nie tak bardzo.
Ostatecznie jednak cieszyła się, że zastała go tutaj, w Wielkiej Brytanii. Nie dlatego że wybaczyła mu zupełnie lub czuła się w jego towarzystwie na tyle dobrze, by za nim zatęsknić, oczywiście. Po prostu kamień spadł jej z serca, kiedy dowiedziała się, że żyje. Sytuacja w tym kraju w końcu pogarszała się z każdym kolejnym miesiącem, a przynajmniej odnosiła takie wrażenie… Angelica zaś miała już dosyć spotykania swoich bliskich w połyskującej, szczelnie zamkniętej trumnie.
Uśmiech cisnął się jej na twarz coraz bardziej z każdym słowem Aresa, ale bezlitośnie stłumiła go, zachowując wciąż swój typowo niezadowolony wyraz twarzy. Mógł używać sobie tego humoru, żeby ją okiełznać, ile chciał – nic z tego że mu ulegnie. Była damą, a damy zasługują na dywany kwiatów i pięknie ubrane w słowa przeprosiny, nie jakieś mało wysublimowane żarty!
Brak żony nic nie oznacza. Nie ma mowy, nie zwiedziesz mnie już tym swoim… tym swoim urokiem osobistym. Wiesz, że ostatnim razem przesadziłeś, Aresie – odpowiedziała, zadzierając wysoko nosek. Teraz używała jego imienia bez żadnego wahania, mówiąc je ostro, jakby miało przeciąć powietrze. Być może zachowywała się teraz jak dziecko, ale naprawdę liczyła, że mężczyzna podejdzie do sprawy poważnie i ją przeprosi… Jak na szlachcica przystało.
Nie przestawał pytać, nieważne jak bardzo próbowałaby zmienić temat. Westchnęła w końcu zniecierpliwiona. Naprawdę musiał wnikać w coś, co go nie dotyczyło? Taki był żądny poznać prawdę, która gotowa byłaby go nawet zabić? Według niej to nie było tego warte i narażanie kogokolwiek było głupotą, ale… Cóż, skoro nalegał, będzie tym kogo ćwierćwila będzie obwiniać za następstwa jej czynów.
Myślisz, że miałabym siły, aby odpisywać na twoje liczne listy? Że mogłabym dalej cię w nich zbywać i omijać zręcznie temat? – zaśmiała się gorzko, nagle wpadając w melancholię. Ares nie wiedział, co to znaczy mieć kogoś, kogo tak się podziwia, a kogo tak bardzo się zawiodło bez jakichkolwiek szans, by to naprawić. Była tego w tym momencie pewna. – Czy jeśli powiem, że śmierć mojego brata nie była przypadkiem i że wpadł w duże tarapaty to czy to cokolwiek zmieni? Nie zrozumiesz tego, więc nie możemy dzielić tego ciężaru razem. Sama muszę się z nim uporać. – Spuściła wzrok, czując się nagle słaba i mała. Może i była już dorosła, ale w środku dalej była małą dziewczynką lękającą się świata. Bo ten świat przecież nie był ziszczeniem snów – a okropnym miejscem zrodzonym z bólu, strachu i nienawiści okrutnych osób. Tu każdy czyhał na każdego. Kobietom było tym trudniej, że ciężko było im powiedzieć, kto był zły a kto dobry. Przyjaciółki, którym towarzyszyły w ciągu swoich najlepszych dni, mogły stać się potworami, kiedy ich towarzyszki opuszczała fortuna. Kochankowie, którzy zapewniali im upojne noce, rano mogli splamić ich prześcieradło krwią z przebitych alabastrowych piersi. Nikomu nie mogła ufać w stu procentach za wyjątkiem jej własnej rodziny… Ale i ją musiała chronić, żeby nie dosięgło ich to samo co przyrodniego brata. Gdyby tajemnica wyszła na jaw i wiedziałoby o niej więcej osób niż powinno, strach byłoby myśleć o jej potencjalnych skutkach.
Twardo wbiła wzrok w ziemię, milcząc przez chwilę. Trawa u jej stóp wydała jej się znienacka dziwnie interesująca. Na pewno stanowiła lepszy obiekt do patrzenia niż twarz jej obecnego rozmówcy.
Nasza kłótnia nie była dla mnie bezpodstawna, Aresie. Nie chciałam utrzymywać z tobą kontaktu. Wiesz o tym. – Uniosła w końcu wzrok, kręcąc głową żałośnie. – Nieważne jak bardzo bym się starała, nie mogę ochronić osób, które kocham. Dlatego… lepiej się do mnie nie zbliżaj. Już nigdy. – Uśmiechnęła się smutno, a w jej oczach zalśniły łzy. Czuła, jak drży cała od emocji. Naraz mieszały się w jej sercu gniew na Carrowa, złość na samą siebie i ponura gorycz, która utrzymywała się w kobiecym sercu od śmierci przyrodniego brata. Nie chciała wychodzić na słabą w jego oczach, ale nie mogła się powstrzymać. Jej chłodna fasada wreszcie spadła, ukazując obraz zniszczonej czarownicy.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
 

Zaczarowany kocyk

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21