Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Przeklęty kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Przeklęty kościół   17.07.17 1:47

First topic message reminder :

Przeklęty kościół

W lesie, kawałek drogi za zamieszkaną częścią Doliny znajduje się stary kościół. Mugole nie są w stanie dotrzeć do tego miejsca, nie widzą także płomieni, które od czasu do czasu wzbierają na siłę i czasem - choć bardzo rzadko - z odległości są dostrzegalne nad lasem.
Zbudowany przez okolicznych mieszkańców w siedemnastym wieku kościół stał się miejscem okrutnych wydarzeń. Dziewczyna oskarżona o czary została spalona żywcem. Młoda kobieta faktycznie pochodziła z magicznej rodziny, sama jednak nie posiadała daru - dlatego nie była w stanie się bronić.
Jeśli wierzyć legendzie jej matka, potężna czarownica rzuciła na to miejsce klątwę, odpowiedzialnych za okrutny czyn ludzi zamykając w środku i zabijając w budowli, która płonąć ma bez ustanku przez tysiąc lat.
Ile z tej historii jest prawdą - najpewniej nigdy się nie dowiemy. Legendę o czarownicy z lasu znają nawet mugole, od czasu do czasu usiłujący odnaleźć budynek, jednak nie będący w stanie. Dla nich jest to tylko miejscowa bajka, czarodzieje faktycznie mogą dostrzec to miejsce, od którego bije gorąco, a płomienie niewątpliwie są prawdziwe i zdolne zrobić krzywdę żywej osobie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you that
0
0
0
0
0
0
5
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Przeklęty kościół   05.09.17 22:25

Jedno jest pewne: z ciężkimi poparzeniami praktycznie całego ciała nie powinno się wskakiwać na oślep w krzaki - teraz już będę o tym wiedział. Błyskawicznie pożałowałem tego pomysłu, bo nawet mimo adrenaliny, która mną kierowała, poczułem pulsujący ból każdego kawałka urażonej skóry. Syknąłem padając na kolana i wczołgując się głębiej w dzikie ostępy. Od płonącego w nieskończoność kościoła bił taki blask, że cały czas miałem wrażenie, że mnie widać, choć przecież schowałem się w najgłębszym cieniu krzewów, jaki był w pobliżu. Miałem ochotę całkiem stamtąd uciec, stracić z oczu wiedźmę i pożogę trawiącą budynek, pognać gdzieś na oślep w nadziei, że w końcu trafię na cywilizację i ratunek. A jednak... coś mnie tu wciąż trzymało.
Ten mężczyzna. Nie dość, że ślepy, to jeszcze obecnie nieprzytomny, leżący u stóp kobiety mierzącej doń narzędziem tortur... Nie powinienem go zostawiać na jej pastwę! Całym sobą, mimo wszechogarniającego mnie strachu, wiedziałem, że to ten moment, kiedy winno się coś zrobić. Coś bohaterskiego. Zawsze chciałem być jednym z Rycerzy Okrągłego Stołu, prawda? A oni zawsze stawali w obronie słabszych, a już z pewnością takich, którzy sami nie mieli nawet szans się bronić. Tylko... co ja mogłem zrobić? Nawet nie miałem broni, ani tarczy... niczego. A ona? Bez większego wysiłku mogła mnie pokonać z pomocą swojego magicznego kawałka drewna.
Nagle w przypływie odwagi (czy raczej głupoty?), dusząc w sobie choć trochę lęku, złapałem za pierwsze, na co natrafiła moja dłoń w ściółce leśnej - na niewielki kamień. Kamień, którym z pewnością nie dało się zrobić specjalnej krzywdy, tym bardziej z odległości, w jakiej się znajdowałem od wiedźmy i jej ofiary... ale nie o to mi chodziło.
- Zostaw go, wiedźmo! - wrzasnąłem ze swych krzaków i bezceremonialnie cisnąłem odłamkiem skalnym w jej stronę. Bardzo głupio i zupełnie nie bohatersko... ale istniała szansa... bardzo, bardzo nikła szansa, że to odwróci uwagę kobiety i ta nie skrzywdzi wszechświatowi ducha winnego mężczyzny. Może temu udałoby się w międzyczasie odzyskać przytomność i jej jakimś cudem uciec? Cóż... nadzieja matką głupich, ale chyba zawsze warto spróbować. I nie myśleć co będzie, jeśli skutecznie odwrócona uwaga kobiety od nieprzytomnego, poskutkuje atakiem wiedźmy na moją skromną osobę.



10 - Lou trafia kamieniem w Valerie
9-6 - kamień ląduje w pobliżu Valerie
5-2 - kamień ląduje zaraz za krzakami, w których kryje się Lou
1 - kamień odbija się od najbliższej gałęzi i trafia w Lou





Look up at the night sky
We are part of this universe, we are in this universe, but more important than both of those facts is that universe is in us.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Przeklęty kościół   05.09.17 22:25

The member 'Louis Bott' has done the following action : Rzut kością


#1 'Anomalie - DN' :


--------------------------------

#2 'k10' : 4


Powrót do góry Go down
Valerie Meadowes
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4749-valerie-gaia-meadowes https://www.morsmordre.net/t4760-viscaria#101774 https://www.morsmordre.net/t4758-ze-mna-mozna-bylo-konie-krasc https://www.morsmordre.net/f321-sevenoaks-godden-green-stadnina-i-dom-rodziny-meadowes
pisarka
28
Półkrwi
Panna
Jestem wierszem
Splotem słów tęskniących
Szeptem też jestem

Rozświetlę przestrzeń
Nią też jestem
12
8
0
13
2
0
3
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Przeklęty kościół   12.09.17 0:27

Do tej pory sądziła, że była całkiem odporna na stres. Sądziła, że potrafi zachować zimną krew w każdej sytuacji, zwłaszcza w takiej, kiedy dookoła płonie chaos, a ona stoi przed osobą potrzebującą pomocy. Pomyliła się jednak, ale do końca wiedziała, że była to wina tego przedziwnego wybuchu, który zakłócił magię… a może wcale tak nie było? Może próbowała zrzucić winę na wszystko, tylko nie na to, że jej różdżka już dawno ucierpiała i w gruncie rzeczy jej moc została zaburzona znacznie wcześniej, a sama Valerie nic z tym nie zrobiła?
Jedno było pewne – po raz kolejny nie udało jej się w prawidłowy sposób wyprowadzić zaklęcia, które miało za zadanie rozbudzić nieprzytomnego i dodać mu sił. Poczuła się beznadziejnie, a w dodatku rosnący stres wprawiał jej dłonie w coraz mocniejsze drżenie. Musiała podjąć się innych kroków. I to natychmiast
Usłyszała szelest liści, więc obejrzała się w kierunku źródła dźwięku i drgnęła odruchowo, gdy mugol zamachnął się na nią kamieniem. Widziała, jak upadł obok niego. Za słabo się zamachnął? Chciał ją tylko postraszyć?
- Chcę mu… chcę wam tylko pomóc, przysięgam! – krzyknęła do niego, jednocześnie nie zwracając już na niego uwagi, tylko szukając wzrokiem swojej białej klaczy. Plątała się przy kościele, tańczyła kopytami po ziemi, chrapała niespokojnie.
- Wiem, Centaurea, wiem, ale jeszcze chwila, no chodź – podbiegła do niej i natychmiast chwyciła ją za grzywę, chcąc sprowadzić bliżej nieprzytomnego mężczyzny. Na początku się nie dawała, kopyta mocniej wczepiały się w ziemię, ale za bardzo jej teraz potrzebowała. – Pomożesz mi go zapakować na konia czy nie? Jeśli mieszkasz niedaleko, postaram się dojechać jakoś z tobą do domu! Przysięgam, nie mam złych zamiarów!
Ale wyglądało na to, że jej tłumaczenia straciły całkiem sens. Bał się jej. Nie wiedziała, dlaczego, ale bardzo się jej bał. Nawet teraz, kiedy jej różdżka znajdowała się w kieszeni płaszcza i ewidentnie nie mógł jej zobaczyć. Jeśli był mugolem… litości. Skryty za krzakami, pozostawał poza zasięgiem jej wzroku. Rzucany cień tańczył na ciele i w gruncie rzeczy nie mogła dostrzec jego ran. W innym przypadku na pewno bardziej by o niego zadbała. Teraz jednak miała na głowie ciemnowłosego, nieprzytomnego mężczyznę. Serce waliło jej jak młotem o blachę – głośno, niemal ogłuszająco. Pędząca krew krzyczała razem z jej myślami.
Centaurea zgięła się na prośbę swojej właścicielki i schyliła łeb, srebrnymi wargami skubiąc ubranie nieznajomego. Valerie chwyciła go pod ramię, próbując za wszelką cenę podnieść na tyle, by mogła jakkolwiek wciągnąć go na wierzchowca. Chociaż adrenalina pędziła w jej żyłach, ciężar mężczyzny wciąż był trudny do uniesienia. Jedyne, co jej pozostało, to ciągnąć go po ziemi i finalnie „przerzucić” go przez biały grzbiet klaczy.
- No dalej, błagam! – krzyknęła do chłopaka, próbując przekonać go do siebie, zapewne nieudolnie, bo nie miała teraz czasu rozdrabniać się nad każdym istnieniem. – Mogę ci pomóc, jeśli tylko mi pozwolisz!




I don't belong in your universe
For better or for worse
Powrót do góry Go down
Louis Bott
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t1671-louis-bott https://www.morsmordre.net/t1846-niemugolska-poczta-lou#24237 https://www.morsmordre.net/t1672-louis-bott#17379 https://www.morsmordre.net/f95-baker-street-69 https://www.morsmordre.net/t5152-louis-bott
Student astrofizyki i kosmologii, pracuje dorywczo, uliczny grajek
21
Mugolska
Kawaler
I don't recognize these eyes
I don't recognize these hands
Please believe me when I tell you that
0
0
0
0
0
0
5
4
Mugol
this is not who I am

PisanieTemat: Re: Przeklęty kościół   16.09.17 23:01

Moja bohaterska próba odwrócenia jej uwagi spełzła oczywiście na niczym. To znaczy: uwaga wiedźmy została odwrócona, ale tylko na moment i to niewystarczający, żeby nieprzytomny odzyskał świadomość i uciekł. Zresztą... ślepy? Miałby uciec?
Moje rozmyślania przerwał krzyk wiedźmy. Chciała tylko pomóc? Dobre sobie! Na pewno nie tym przeklętym kawałkiem magicznego drewna, który cały czas miała przy sobie. Niezła próba, wiedźmo!, nawtykałem jej w myślach, ale nawet nie drgnąłem schowany w swej krzewiastej kryjówce. Co teraz? Nie miałem pojęcia. Mój jedyny plan obejmował tylko to, czego już "chwalebnie" dokonałem (jak widać bez większego skutku), a teraz... teraz siedziałem bacznie obserwując poczynania kobiety, zawieszony pomiędzy chęcią pozostania w ukryciu a pragnieniem ucieczki jak najdalej od tego przerażającego miejsca.
Co ciekawe, działania kobiety były równie efektywne, jak i moje. Prawie zrobiło mi się jej żal, kiedy próbowała przytargać konia, a ten się nie dawał. Tylko... co ona kombinowała?
Praktycznie jak na zawołanie otrzymałem odpowiedź i zmarszczyłem brwi. Chciała zabrać nieprzytomnego mężczyznę... ale żeby zrobić mu krzywdę, czy...?
Przyglądałem jej się dłuższą chwilę: kiedy już udało jej się przekonać konia do współpracy i kiedy postanowiła sama wytaszczyć bruneta na grzbiet zwierzęcia. Odwróciłem głowę spoglądając wgłąb krzewów... wydało mi się, że zaraz za ich grubą warstwą, w świetle płonącego kościoła dostrzegam ścieżkę. Teraz, kiedy wiedźma była zajęta, łatwo mógłbym uciec niezauważony.
W mig podjąłem decyzję. Wstałem, na ile pozwalały mi na to krzaki i przedarłem się przez nie w miarę ostrożnie, choć i tak nie udało mi się to bez uszczerbku na moim poparzonym ciele. Trudno. Wydostawszy się z przytulnej kryjówki przez chwilę jeszcze stałem zgarbiony, nie będąc do końca pewnym czy wiedźma zauważywszy mnie, nie wyciągnie ponownie różdżki... ale ostatecznie ruszyłem w jej stronę. Tak desperacko próbowała wsadzić mężczyznę na rumaka, że... no... to nie wyglądało, jakby chciała go potem rozedrzeć na strzępy, nie? Tylko jakby faktycznie usiłowała mu pomóc. Oby. Najwyżej okażę się skończonym, beznadziejnie naiwnym idiotą.
Bez słowa zbliżyłem się do nich (trochę po łuku, bo jakoś nie za bardzo ufałem koniom - wiadomo, że gryzą i kopią, nie?), po czym złapałem "drugą część" nieprzytomnego. Nie należałem do silnych osób, do tego poparzenia dawały mi mocno w kość, ale przynajmniej byłem wysoki, a w tym wypadku, było to nawet pomocne. Wspólnie udało nam się usadowić nieznajomego na końskim grzbiecie. No i proszę, miała czego chciała.
- Tylko mu pomóż - mruknąłem zachrypłym głosem świdrując ją wzrokiem na wskroś. Zaraz potem odwróciłem się na pięcie i ruszyłem szybkim krokiem w stronę ściany drzew i krzewów.
Nie miałem zamiaru nigdzie z nimi jechać, koń nie udźwignąłby tyle osób, zresztą to by go tylko spowolniło. Jeśli kobieta mówiła prawdę, to musiała działać szybko.

[ztx3]




Look up at the night sky
We are part of this universe, we are in this universe, but more important than both of those facts is that universe is in us.



Ostatnio zmieniony przez Louis Bott dnia 16.10.17 7:45, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Przeklęty kościół   16.09.17 23:01

The member 'Louis Bott' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - DN' :


Powrót do góry Go down
 

Przeklęty kościół

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

 Similar topics

-
» Niech powstaną przeklęci

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Dolina Godryka-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18