Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Przeklęty kościół
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Przeklęty kościół

W lesie, kawałek drogi za zamieszkaną częścią Doliny Godryka znajduje się stary kościół. Mugole nie są w stanie dotrzeć do tego miejsca, nie widzą także płomieni, które od czasu do czasu wzbierają na sile i czasem - choć bardzo rzadko - z odległości są dostrzegalne nad lasem.
Zbudowany przez okolicznych mieszkańców w siedemnastym wieku kościół stał się miejscem okrutnych wydarzeń. Dziewczyna oskarżona o czary została spalona żywcem. Młoda kobieta faktycznie pochodziła z magicznej rodziny, sama jednak nie posiadała daru - dlatego nie była w stanie się bronić.
Jeśli wierzyć legendzie jej matka, potężna czarownica rzuciła na to miejsce klątwę, odpowiedzialnych za okrutny czyn ludzi zamykając w środku i zabijając w budowli, która płonąć ma bez ustanku przez tysiąc lat.
Ile z tej historii jest prawdą - najpewniej nigdy się nie dowiemy. Legendę o czarownicy z lasu znają nawet mugole, od czasu do czasu usiłujący odnaleźć budynek, jednak nie będący w stanie. Dla nich jest to tylko miejscowa bajka, czarodzieje faktycznie mogą dostrzec to miejsce, od którego bije gorąco, a płomienie niewątpliwie są prawdziwe i zdolne zrobić krzywdę żywej osobie.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Poszukiwanie skarbu

Jej kondycja wciąż była na słabym poziomie, chociaż okazjonalnie ćwiczyła i z ruchem miała do czynienia codziennie w zawodzie. To jednak najwyraźniej nie wystarczyło, gdy do gry wchodziły odrobinę dłuższe dystanse. Nawet takie z kościoła do kościoła – zapewne po mugolsku uduchowiające. Starała się słuchać Steffena w czasie tego truchtu, ale w którymś momencie wyraźniejszy wydawał się jej własny oddech.
- Kojarzę to miejsce, właściwie znam je, ale tylko z powodu tego pożaru. Często mieliśmy w tej okolicy zgłoszenia. – nie musiał wiedzieć, co cwani czarnoksiężnicy próbowali robić w jego pobliżu z niewinnymi, niemagicznymi obywatelami. – Ale nie słyszałam o legendzie. – zatrzymała się, oddychając otwartymi ustami, którymi wypuszczała na świeże powietrze kolejne kłęby ciepłej pary. Przyglądała się płonącej budowli z uwagą. – Jeśli matka nie uratowała swojej córki, jak mówisz, to na pewno miała jakiś powód. – odparła. – Mam nadzieję, że nie będziemy musieli tam wchodzić.



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : 35
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Przeklęty kościół - Page 3 OUREPPN
Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart

Powrót do góry Go down

JACKIE, STEFFEN

Dotarliście na plac przed kościołem, gdzie do zatrzymania się zmusił was żar: bijący od płonącej od wieków budowli, topił śnieg dookoła gmachu, pozostawiając jedynie rozmokniętą, parującą ziemię. Płomienie wzbijały się wysoko w niebo, trzaskając iskrami, samo miejsce wydawało się jednak opustoszałe; jedynym, co zwróciło waszą uwagę, a co zdecydowanie nie należało do standardowego wystroju, był okrągły, biały stolik, ustawiony tuż przed dwuskrzydłowym wejściem do kościoła. Na stoliku stało sześć pękatych fiolek z eliksirami, wykonanych z ciemnego szkła, uniemożliwiającego dostrzeżenie barwy skrytych w środku mikstur. Oprócz naczyń, znaleźliście też karteczkę, na której starannie wykaligrafowane litery głosiły: Żadna z nas krzywdy nie czyni, lecz tylko jedna lodem otuli. Jeżeli spojrzeliście w kierunku wejścia do kościoła, dostrzegliście, że w głównej nawie migotały dziesiątki zawieszonych w powietrzu kluczy – póki co oddzielały was jednak od nich płomienie.

zasady:
Aby wejść w posiadanie klucza, musicie dostać się do wnętrza płonącego kościoła. Jedna z fiolek na stoliku zawiera eliksir lodowego płaszcza, który pozwoli wam tego dokonać, jednak jeżeli posiadacie mniej niż 5 punktów w statystyce eliksirów, nie jesteście w stanie stwierdzić, która: w takim wypadku przed wypiciem należy wykonać rzut kością k6. Uzyskanie wyniku 6 oczek oznacza natrafienie na właściwy eliksir, w razie niepowodzenia rzut zinterpretuje Mistrz Gry. Postacie posiadające 5 lub więcej punktów w statystyce eliksirów rzucają kością k6 pięciokrotnie, w takim wypadku uzyskanie wyniku 6 oczek przynajmniej raz oznacza poprawne rozpoznanie mikstury. Postacie posiadające 15 lub więcej punktów w statystyce eliksirów nie muszą wykonywać rzutu. Do zdobycia kluczy można wykorzystać też inną, dowolną taktykę i użyć dowolnych zaklęć, pamiętając o zachowaniu mechaniki. Wynik waszych działań zostanie podsumowany przez Mistrza Gry.

W trakcie jednej kolejki każde z was może wykonać maksymalnie jedną akcję. Powodzenia!

Czas na odpis wynosi 48 godzin.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

-Wygląda na to, że będziemy musieli tam wchodzić... - jęknął Steff, widząc oddzielone od nich płomieniami klucze i zarazem odpowiadając Jackie. Przygryzł wargi, spoglądając z lękiem na płomienie.
-Słuchaj, mam różne...talenty, ale to, że jesteś aurorem wcale nie sprawia, że muszę ci się wyspowiadać! - wybuchnął w końcu, bo tłumił w sobie wstyd i niepokój już od poprzedniego kościoła (czy przez całe poszukiwania mieli biegać po kościołach?). I poza tym, co gwarantowało mu, że Jackie nie doniesie na niego Ministerstwu? Jego zdaniem, aurorzy tym bardziej powinni przestrzegać prawa. Chyba, że mieli tak otwarty umysł jak sir Weasley, który rozumiał, że dobro Zakonu Feniksa jest ważniejsze niż jakieś głupie rejestracje animagów.
-Po prostu, dopiero się poznaliśmy i jeszcze się nie przyjaźnimy. - dodał, łagodniej. -Ale przyjaźnię się z sir Brendanem - może to trochę dużo powiedziane, ale przecież mieli umówić się na piwo, a to już coś -i on może zaręczyć, że jestem godny zaufania. W każdym razie, wracam do tematu po to, aby ci powiedzieć, że trochę się boję ognia i nie znam na eliskirach i że w tej kwestii nic nie wykombinuję... - słowotok doprowadził go w końcu do meritum sprawy. Westchnął ciężko, spoglądając na fiolki ze zniechęceniem. Nie wiedział, czy lepiej ryzykować poparzeniami czy wypiciem jakiejś trucizny, więc ostatecznie uniósł różdżkę i wycelował ją w płomienie.
-Subeo. - mruknął, wyobrażając sobie bezpieczne przejście w ścianie ognia, która odgradzała ich od upragnionych kluczy.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 10
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Na jego nagły wybuch zareagowała uniesionymi w zaskoczeniu brwiami. Nie była typem osoby, która epatowała zachęcającym do zawiązywania relacji blaskiem. Odpychała od siebie ludzi, bo taki wyrobiła już nawyk. Oklumencja oczyściła jej umysł, ale też zamknęła przed bodźcami z zewnątrz, które mogłyby naruszyć jej integralną strukturę obronną. Westchnęła tylko, porzucając próbę zdenerwowania się na niego – przecież nie miała na co. Po nazwisku wnioskowała, że nie był czystej krwi, a co za tym idzie – jeśli nie był zarejestrowany, być może nie figurował w ministerialnych aktach, gdyby władzy strzeliło coś głupiego do łba i zaczęliby szukać ludzi po sztukach magicznych, jakie znali.
Spokojnie, nie prosiłam cię o sprawozdanie. Nie jesteś też na przesłuchaniu, jak zauważyłeś – wzruszyła ramionami, lekko, w swoim uznaniu przepraszająco. – Nie miałam nic złego na myśli. Jeśli nie chcesz, nie mów. I… czemu mówisz o nim „sir”? Przecież jesteście w podobnym wieku. Nie lubi tytułu lorda, sera też może nie polubić – odparła, krzywiąc się od palącej oczy łuny pożaru wznoszącego się aż pod samo niebo. Tuż obok kościoła stał stolik. Jackie podeszła do niego i pochwyciła kartkę, a odginając ją, popatrzyła po fiolkach. Przeczytała to jedyne zdanie, oczy uciekły ku wejściu do wnętrza. Wśród płomieni coś błyszczało, kołysało się w powietrzu napędzanym ognistym żarem.
To sobie pomiałam tę nadzieję – skrzywiła się, marszcząc usta na prawą stronę. – Ja też nie znam się na eliksirach i chociaż niby nie zrobią nam krzywdy, to nie chcę sprawdzać ich działania na własnej skórze – spojrzała na chłopaka, a kiedy zobaczyła, że wyjmuje różdżkę, zmrużyła powieki. – Dobrze kombinujesz! – nie chciał, a jednak wykombinował! Zobaczyła jednak, że ogień nie zareagował na inkantację i ruch magicznego zaklęcia. – Ja spróbuję. Subeo – poprawiła po nim, mając nadzieję, że to ich uratuje od płomieni.
Bała się, że przez swoją opieszałość mogli być w tyle za innymi grupami.



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : 35
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Przeklęty kościół - Page 3 OUREPPN
Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart

Powrót do góry Go down

The member 'Jackie Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 57
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

JACKIE, STEFFEN

Zignorowaliście leżące na stoliku eliksiry, zamiast tego sięgając do tego, z czym czuliście się najlepiej: białej magii. Zaklęcie Steffena pomknęło ku płomieniom jako pierwsze, znikając jednak między nimi – i to magia wykorzystana przez Jackie zmusiła ścianę ognia do rozstąpienia się przed wami. Nie zupełnego zniknięcia, środek kościoła nadal pogrążony był w żarze i gorącu, ale jeśli byliście ostrożni, udało wam się przejść kilka kroków wzdłuż głównej nawy, unikając poparzenia. Stamtąd mogliście już bez przeszkód sięgnąć po jeden z kluczy, do którego przytwierdzony był blankiet z kolejną wskazówką.

Udało wam się zdobyć drugi klucz – gratulacje! Treść otrzymanej wskazówki otrzymacie drogą prywatnej wiadomości.

Ze względu na to, że Subeo tworzy niewielkie przejście w ogniu, nie gasząc go zupełnie, sięgnięcie po klucz wciąż wiązało się z ryzykiem poparzeń; którekolwiek z was spróbuje tego dokonać (jeśli oczywiście spróbuje) powinno wykonać dodatkowy rzut kością k100, dodając do niego podwojoną statystykę zwinności (można to zrobić jeszcze w tym temacie lub już w następnym). Wynik poniżej 40 oznacza przypadkowe podpalenie rękawa i nabawienie się niegroźnego poparzenia.


Czas na odpis wynosi 48 godzin.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

-Och...jasne, jasne... - stropił się nieco. Może i Jackie nie miała na celu go przesłuchiwać, ale coś w jej tonie i sposobie bycia sprawiło, że tak właśnie się poczuł. A może po prostu krępował się przy aurorach i pracownikach Ministerstwa? Życie z nielegalnym sekretem nie było w końcu łatwe.
-No bo... jak to tak, tytułować lorda bez żadnego tytułu? Ale sir Brendan dał mi niewerbalnie do zrozumienia, że nie lubi tytułu lorda, więc zamieniłem "lord" na "sir." - wytłumaczył, bo to wszystko było baardzo logiczne! -A uważasz, że powinniśmy być na "ty"? No nie wiem, znam go dopiero od jesieni... a wy, długo się znacie? - stropił się nieco, bo sir Brendan onieśmielał go jeszcze bardziej od Jackie. Może dlatego, że oboje byli strasznie cool, jak sir Lancelot i lady Ginewra, czy coś. Tyle, że to Ginewra była lady, a Lancelot nie był lordem i w tym równaniu brakowało króla Artura.
Nieco się speszył, gdy jego zaklęcie nie poskutkowało, ale rozpromienił się, gdy magia Jackie zadziałała.
-Brawo, Jackie!
Spojrzał w płomienie, które nadal wydawały się jakieś... groźne. Nie zrobił jednak nic pożytecznego w kwestii magii lub eliksirów, więc poczuł się zobowiązany jakoś się wykazać.
-Słuchaj, ja pójdę przodem! - zaproponował. Przez moment korciła go postać szczura, ale jako gryzoń na pewno nie doskoczyłby do kluczy, no i Jackie nadal go onieśmielała. Dlatego wziął głęboki wdech i wszedł w przejście jako człowiek, pozwalając aby podążyła za nim panna Rineheart. Gdy znaleźli się bliżej kluczy, bez wahania sięgnął po jeden z nich - zaraz po przeczytaniu zagadki ruszą dalej, by nie marnować cennego czasu!

/zt x 2

i rzucam:
k100+ 12 (2x6)


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 32
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen

Powrót do góry Go down

The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 38
Morsmordre
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

02/04


Lubiła to miejsce. Siedziała na trawie oparta o pień drzewa i nie myślała za wiele. Ogień sprawiał, że cienie innych drzew tańczyły niespokojnie, chaotycznie. Było już trochę ciemno, wystarczająco żeby czerwień płomieni stała się wyrazista, wyraźniej rzucała swój kolor na ich cery, by języki ognia odbijały się w spojrzeniach. Lotta bawiła się dłonią młodego Ollivandera.
Ani razu nie odezwała się na temat tego co wydarzyło się w Londynie, choć jej myśli krążyły dookoła tego. Nie mogła wrócić do pracy, choć to było nic w porównaniu z tym co spotkało wielu innych. Kręciła lekko długimi, smukłymi palcami, rozchylała je i łączyła bez większego celu. Jej dłonie potrzebowały chyba po prostu zajęcia.
- Zabierz mnie do Rosji. Nauczysz mnie języka. Jest zabawny. Ja będę pracować w jakimś sklepie, ty pewnie mógłbyś uczyć jakieś dzieciaki albo założyć własny sklep z różdżkami. Zmienilibyśmy imiona. Ja będę Olgą a ty Dymitrem.
Uśmiechnęła się lekko.
- We dwójkę utrzymalibyśmy małe mieszkanko. W piątki puszczalibyśmy muzykę z gramofonu i tańczyli jak w klubie. Pewnie sąsiedzi by nas za to nie lubili, ale w sumie jakby marudzili to można ich zaprosić. - dodała cicho, jakby zdradzała mu jakiś sekret. Choć trochę opowiadała mu o swoim największym w życiu marzeniu. Takim zwykłym, prawdziwym domu, prostej ale kochającej rodzinie. Nie oczekiwała pałacu, a nawet domu tak wielkiego jak Kurnik.
Tylko nie mówiła do końca poważnie. Trochę mówiła, bo bardzo by tego chciała, a trochę nie, bo wiedziała że dla Titusa to niemożliwe. Dom, rodzina, pochodzenie było dla niego zbyt ważne. Ale mogła sobie pomarzyć, w sumie przez ostatni rok głównie marzyła.
- A potem, jak skończy się wojna to tu wrócimy. Będziemy mówić po angielsku zabawnie, bo rosyjski już wejdzie nam w krew. I otworzymy własny klub, żeby wszyscy mogli potańczyć przy dobrej muzyce którą sami będziemy dobierali. Co myślisz?
Przymknęła oczy, wsłuchując się w trzaskanie ognia i opierając lekko głowę na ramieniu Titusa. Oddalili się dość daleko od głównej ulicy Doliny, ale przyjemnie było dotrzeć aż tutaj.


One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Charlotte Moore
Charlotte Moore
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_mkp6pdRTLW1qbxi45o8_500
Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052

Powrót do góry Go down

10 lipca
Hep!
Zauważyła, że ciągłe przeskakiwanie pomiędzy różnymi lokalizacjami i rozmowy z napotkanymi ludźmi, gorączkowe tłumaczenia, że nie jest intruzem, tylko to wszystko wina czkawki, było niezwykle męczące. Skłonna była nawet powiedzieć, że zgłodniała jak nigdy dotąd, co nie zdarzało się stosunkowo rzadko – aż żałowała, że jej Mambo nie mogła tego usłyszeć! Z pewnością ucieszyłaby się i przyrządziła lokalnych potraw jak dla połowy Hogwartu, ale pech chciał, że Jamajka znajdowała się mniej więcej na drugim końcu świata. Wprawdzie odległość w ich świecie nie była przeszkodą, jednak szczerze wątpiła, że prędko z powrotem zagości w rodzinnych stronach. W końcu wyjechała tam na kilka miesięcy i ledwo co wróciła z powrotem do Anglii, w najbliższej perspektywie mając raczej przed sobą ślub i zmianę dotychczasowego życia.
Tym razem trafiła w zupełnie inne miejsce, które nie zrobiło na czarownicy zbyt przyjaznego wrażenia. Kiedy tylko zorientowała się, czy aby na pewno nic jej nie grozi – a tego wcale nie była taka pewna jak w przypadku poprzednich miejsc – nie poczuła jedynie ciepła a złą energię, która biła z okolicy. Nie wiedziała jednak gdzie się znajdowała i czym była ruina nieopodal, zastanawiając się, czy kiedykolwiek na historii magii poruszany był temat budynków magicznej społeczności, czy po prostu ona to przespała, wykazując się ignorancją, ale intuicja podsuwała jej przed oczy obrazy miejsc, w których przed wiekami palono czarownice. Czy się myliła, czy nie – nie zamierzała za bardzo tego sprawdzać, w duchu uznając, że z dwojga złego wybrałaby ponowne spotkanie ze smokiem Rosierów niż znajdowanie się na całkowitym odludziu pośrodku nigdzie, w dodatku bez różdżki, która spoczywała spokojnie na szafce nocnej w jej sypialni. Bez większego namysłu odszukała wzrokiem ścieżkę, którą zamierzała wrócić do świata żywych, licząc, że żywymi okażą się znowuż czarodzieje, nie szlamy. I tak ruszyła powoli przed siebie, mobilizując swoją czujność w dwustu procentach – na wszelki wypadek.



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt

Powrót do góry Go down

10.07

Dolina Godryka, miejsce zepsute i nasączone promugolskimi sympatiami. Udał się tu incognito, chcąc na własne oczy zobaczyć płonący kościół. Bardzo dawno nie był akurat tutaj, wszyscy raczej omijali to posępne miejsce - a on, choć nie znał się na klątwach, chciał zobaczyć efekt. Płomienie podobno naprawdę parzyły (o czym akurat nie zamierzał się przekonywać), a mimo wszystko nie rozprzestrzeniały się na  las ani okolicę. Co, gdyby wykorzystać podobny trik na kilku reprezentacyjnych mugolskich budowlach w Londynie? To wzmocniłoby przekaz nowej władzy, zgniotło mugolskie morale, zniszczyło ich symbole. Może jakiś pomnik? Cornelius nigdy nie popierał bezmyślnego niszczenia. Jako pedant, uważał, że wszystko można wykorzystać do wyższych celów, a do tego potrzebny był klarowny plan. Tak, w mugolskich wykutych ze spiżu generałów i królów można walnąć Bombardą... albo można uczynić z nich płonący symbol, przypominający wszystkim o wyższości nowej władzy.
Żałował trochę, że nie wziął ze sobą żadnego runisty. Słyszał historię o tym miejscu, o klątwie zrozpaczonej matki - nie wiedział jednak, jak mogła rzucić taką klątwę. Nie znał się na klątwach, ale wiedział, że zwykły Stos tak nie działał. Widział jak działał Stos, w głowie Jade.
Może przyszedł tu też dlatego. Dawno nie patrzył w ogień, niechętnie palił nawet we własnym budynku. Na własne oczy widział śmierć swojego brata w płomieniach, choć w cudzych wspomnieniach. Chciał się uwolnić od tego widoku, naiwnie liczył, że da radę oglądać przeklęty kościół na chłodno, w celach czysto zawodowych. Ale nie był w stanie. Prędko, zbyt prędko odwrócił od płomieni wzrok, a potem ruszył w drogę powrotną. Wyśle tutaj runistów, niech oni się tym zajmą. On nie był w stanie dłużej na to patrzeć, a pod skórą czuł złą aurę tego miejsca.
Wtem zauważył, że nie jest sam. Kobieta pojawiła się na ścieżce nagle, jakby się teleportowała - a on, ku swojemu zdziwieniu, rozpoznał w niej młodą lady Shacklebolt, z której ojcem miał okazję współpracować. Samą i bez przyzwoitki. Dziwne, bardzo dziwne.
-Milady? Wszystko w porządku? - zagaił, podchodząc bliżej.
Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Family, duty, p o w e r
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Powrót do góry Go down

Zaaferowana kolejnym upadkiem, dziwną aurą miejsca i widokiem kościoła z początku nie zauważyła obecności drugiej osoby. Nieco zdezorientowana pragnęła dotrzeć do miejsca, w którym ktoś mógłby wreszcie udzielić jej sensownej pomocy, ale z każdym kolejnym krokiem i zapuszczaniem się jedynie w głąb lasu traciła nadzieję – głowę czarownicy zajęła nagle niepokojąca myśl jak długo czkawka teleportacyjna trwała. Co mogło udaremnić kolejny przeskok i przede wszystkim czy miała jakikolwiek wpływ na wybór następnej lokalizacji? Jedno musiała przyznać, pomijając stres i strach, dobór przygód i osób póki co był niezwykle ekscytujący. Zwiedzenie rezerwatu Rosierów i stanięcie oko w oko ze smokiem a potem nestorem, nadszarpnięcie dobrego imienia, żeby w następnej kolejności spotkać lady Evandrę pośród operowych kostiumów i przyprawić ją niemal o zawał. Z pozytywów – jakkolwiek źle to brzmi w tych okolicznościach – widziała posiłek w towarzystwie lorda Burke, z którego zniknęła równie szybko, co się pojawiła na posadzce jadalni w rodowej posiadłości.
Brnęła przed siebie zamyślona do tego stopnia, że dopiero na czyjś głos podniosła wzrok spod nóg przed siebie, na mężczyznę. I nie kryła ulgi, gdy okazało się, że również tym razem wpadła na znajomą osobę. Cornelius Sallow, następny bliski współpracownik lorda Shacklebolta wprawdzie nie był człowiekiem, o którym wiedziała zbyt wiele, ale sądziła, że wie tyle, ile powinna; tyle, żeby zaufać mu w tym momencie. Mimo, że właściwie nie miała innego wyboru na pustkowiu, pozbawiona różdżki.
Sir Sallow, co pan tutaj robi? – spytała mrugając kilkukrotnie, kiedy w żaden sposób nie potrafiła uzasadnić obecności Corneliusa w tym cudacznym miejscu. – Wszystko w porządku, dopadła mnie czkawka teleportacyjna – powtórzyła po raz kolejny jak mantrę wpadając w lekko męczenniczy ton, ostatecznie przystając w miejscu. Dłonie ułożyła po obu stronach bioder i rozejrzała się po raz kolejny wokół.
Proszę mi powiedzieć, gdzie my w ogóle jesteśmy? Czy pan też czuje tę... dziwną aurę? – chciała wiedzieć czy zwariowała, czy również on także czuł i widział to samo. Miała szczerą nadzieję, że jej magiczna przypadłość nie niosła za sobą żadnych psychicznych konsekwencji.



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt

Powrót do góry Go down

-Czkawka teleportacyjna? Milady, na pewno wszystko w porządku? Jak się panienka czuje? Nie wylądowała panienka w żadnych niebezpiecznych miejscach? - powtórzył za Safią, a potem zasypał ją gradem zatroskanych pytań. W jego głosie pobrzmiewała troska, a nawet cień strachu. Z pozoru szczere, choć starannie wykalkulowane. Świadomie chciał wzbudzić w szlachciance cień strachu, rozbudzić jej wyobraźnię. Mogła trafić w sam środek płomieni, albo do mugolskiej chaty! Teraz, na jej szczęście, natknęła się zaś na współpracownika własnego ojca. A Corneliusowi zależało, by wieści o jego pomocy, najlepiej ubarwione emocjonalnie, dotarły do lorda Shacklebolta. W teorii rodzina Safii popierała rządy Ministra Malfoya, ale w praktyce... mogliby uczynić trochę więcej. Sallow nie zdobył też od nich żadnych oficjalnych cytatów, nie zapowiedzieli też, czy pojawią się na publicznych egzekucjach w mieście. Nie podobało mu się to. Czasy były trudne, Londyn nie był jeszcze w pełni opanowany, Czarny Pan i Minister potrzebowali zdecydowanych sojuszników.
Może i młode damy nie mają wielkiego wpływu na politykę, ale ponoć potrafią mieć wpływ na swoich rodziców. Ponoć, bo Cornelius nie miał córki. Tak czy siak, opłacało się spróbować wzbudzić pozytywne wspomnienia w tej nieco roztrzęsionej młodej kobiecie, stać się na moment rycerzem na białym koniu.
-Spokojnie, zaprowadzę milady w bezpieczne miejsce. Niedaleko czekają moi ludzie ze świstoklikiem do Ministerstwa, chodźmy do nich. - zaproponował z łagodnym uśmiechem. -Jesteśmy na obrzeżach Doliny Godryka. - dodał, szykując się do cierpliwych wyjaśnień. -Ministerstwo prowadzi wstępne badania nad tym... ogniem, chciałem zobaczyć go osobiście. Robi wrażenie, nieprawdaż? - zagaił, zerkając na płomienie. Wyprostował się, chcąc oddać entuzjazm Ministerstwa do tego projektu - być może tak będą płonąć niedługo mugolskie zabytki. Chciał przywołać na twarz wyraz ekscytacji, ale nie wyszło. Płomienie tańczyły złowieszczo, jak we wspomnieniach Jade, jak wokół Solasa, a Cornelius zamrugał prędko. Cholerny ogień nadal wywoływał w nim trwogę. No nic, na taki efekt w sumie liczył. Triumf dla czarodziejów, strach dla mugoli. Trochę tylko głupio, że w obliczu tego żywiołu czuł się jak mugol.
Cornelius Sallow
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Family, duty, p o w e r
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 3 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155

Powrót do góry Go down

Kiedy zastanowiła się mocniej nad pytaniem Corneliusa, musiała przyznać gdzieś między Merlinem a prawdą, że mimo wszystko miała niesamowite szczęście. Słyszała bowiem wiele legend dotyczących nieszczęśników targanych czkawką, również tych niezbyt przyjemnych, gdy człowiek znikał na długie tygodnie lub lądował na odludziu, z którego nie miał jak powrócić wycieńczony targaną dolegliwością. Chociaż na upartego mogła powiedzieć, że jedyną niebezpieczną i zarazem ekscytującą przygodą dnia dzisiejszego było stanięcie w oko z przepięknym smokiem, wolała pozostawić tę wiadomość dla siebie. Nie dlatego, że narobiła nie tylko sobie, ale również swojej rodzinie wstydu, ale z prostego powodu, który przekazała lordowi już na samym początku spotkania – gdyby ktokolwiek dowiedział się, że smoki z taką łatwością wymykały się spod oka opiekuna...
Tylko odrobinę się potłukłam, to nic takiego... jak mawiają, do wesela się zagoi – do jej wesela z całą pewnością, kiedy data nie została nawet ustalona a wszelkie przygotowania były, cóż, w powijakach. – W Dolinie Godryka? – zdziwiła się nieco – chyba nigdy nie miałam okazji się tu zjawić – uporczywe sięganie pamięcią wstecz spełzło na niczym, bo tak naprawdę nie znała nawet dobrze Londynu a co dopiero okoliczne magiczne miasteczka. Inaczej sprawa miała się w przypadku zielonych terenów i wodnych zbiorników: tych znała całe mnóstwo i żałowała, że tak mało w ostatnim czasie w nich przebywała. Ale rozumiała protekcję rodziny. Do pewnego stopnia.
To prawda, niekoniecznie pozytywne, ale z pewnością robi – przyznała w odpowiedzi, zerkając jeszcze raz przez ramię w kierunku płonącej budowli – jak mało które zabytkowe miejsce, sprawia, że czuję się przy nim nieswojo – dodała szybko, ciesząc się, że powoli oddalała się w stronę bezpiecznego transportu. Miała nadzieję, że czkawka już ustawała i wyczerpała swój limit na jej osobę, ale nadzieja umierała ostatnia – być może tym razem zdoła chociaż dotrzeć do kogoś, kto będzie umiał jej odpowiednio pomóc.
Jak się pan miewa? Ministerstwo ma zapewne dużo pracy – zagaiła, by nie iść w kompletnej ciszy, a przy okazji była ciekawa jak wyglądała w tym momencie praca urzędników; jej ojciec – zapewne celowo – nie miał czasu na podobne zwierzenia.



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Przeklęty kościół

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach