Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Przeklęty kościół
AutorWiadomość
Przeklęty kościół [odnośnik]17.07.17 1:47
First topic message reminder :

Przeklęty kościół

W lesie, kawałek drogi za zamieszkaną częścią Doliny Godryka znajduje się stary kościół. Mugole nie są w stanie dotrzeć do tego miejsca, nie widzą także płomieni, które od czasu do czasu wzbierają na sile i czasem - choć bardzo rzadko - z odległości są dostrzegalne nad lasem.
Zbudowany przez okolicznych mieszkańców w siedemnastym wieku kościół stał się miejscem okrutnych wydarzeń. Dziewczyna oskarżona o czary została spalona żywcem. Młoda kobieta faktycznie pochodziła z magicznej rodziny, sama jednak nie posiadała daru - dlatego nie była w stanie się bronić.
Jeśli wierzyć legendzie jej matka, potężna czarownica rzuciła na to miejsce klątwę, odpowiedzialnych za okrutny czyn ludzi zamykając w środku i zabijając w budowli, która płonąć ma bez ustanku przez tysiąc lat.
Ile z tej historii jest prawdą - najpewniej nigdy się nie dowiemy. Legendę o czarownicy z lasu znają nawet mugole, od czasu do czasu usiłujący odnaleźć budynek, jednak nie będący w stanie. Dla nich jest to tylko miejscowa bajka, czarodzieje faktycznie mogą dostrzec to miejsce, od którego bije gorąco, a płomienie niewątpliwie są prawdziwe i zdolne zrobić krzywdę żywej osobie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Przeklęty kościół [odnośnik]20.01.21 19:13
-Może uzdrowiciel powinien na to zerknąć? Poza stłuczeniami, nie uderzyła się lady w głowę przy tak gwałtownej zmianie lokalizacji? - upewnił się troskliwie, pieczołowicie pracując nad swoją pozą rycerza na białym koniu. Nie znał się zupełnie na leczeniu ani anatomii, ale kojarzył, że urazy głowy są niebezpieczne i że potrafią dać znać o sobie z opóźnieniem. Lady Shacklebolt mogła czuć się dobrze, ale co jeśli potem dopadną ją zawroty albo bóle głowy, pod jego opieką? O wiele bezpieczniej będzie triumfalnie odeskortować ją do Munga, spotkać się tam z jej ojcem i uścisnąć mu rękę... o tak, to dobry plan.
Pohamował zdziwienie, gdy przyznała, że nigdy nie była w Dolinie Godryka. Nauczył się utrzymywać pokerowy wyraz twarzy i dostrajać okazywane emocje do okazji i rozmówcy. Tym razem nadał tonowi wystudiowaną nonszalancję i wygłosił odpowiednio neutralny, a zarazem poprawny światopoglądowo komentarz:
-Niegdyś było to piękne i historyczne miejsce, ale teraz... - wzruszył smętnie ramionami, mrużąc oczy z dezaprobatą. -Pod panowaniem Abbotów atmosfera stała się nadzwyczajnie promugolska, a ostatni Sylwester był współorganizowany przez nielegalną gazetę. - westchnął, mając na myśli oczywiście Proroka Codziennego. -Nie bywam w centrum, nie w obecnym... klimacie politycznym, ale to miejsce jest puste i posiada ciekawą historię. - dodał pośpiesznie, nie chciał aby kojarzono go z bywaniem w promugolskiej Dolinie. -Badam je dla Ministerstwa - ten ogień płonie nieprzerwanie, nie rozprzestrzeniając się w okolicy kościoła. Jak podobałby się lady w... innym miejscu, gdyby znaleźć sposób na odwzorowanie samego efektu, bez tej posępnej aury? - zagaił z żywym zainteresowaniem. Jego pomysł podpalania mugolskich zabytków był jeszcze bardzo wstępny, ale i na tym etapie warto zbadać reakcje publiki. I to nie byle jakiej publiki, samej szlachcianki z konserwatywnego rodu - ale zarazem nie na tyle ślepo lojalnego Ministrowi (jeszcze nie...), by jej słowa były przymilne, czy interesowne.
-Ten kościół to miejsce kaźni młodej czarownicy, brutalnie pojmanej przez mugoli i spalonej żywcem. - podzielił się z Safią opowieścią, starannie pomijając fakt, że ofiara była charłaczką. -Posępna aura to pewnie pozostałość po żałości i gniewie jej matki, która rzuciła czar na budynek... ale sam ognisty czar można by wykorzystać... inaczej. - zauważył.
-Dziękuję, dobrze. Faktycznie mamy sporo pracy, stolicę trzeba zabezpieczyć jak najprędzej, ale nasze wysiłki odnoszą pożądane efekty. A jak miewa się milady? Poza niefortunną... przygodą?


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]24.01.21 17:00
Pochłonięta w chwilowym zamyśleniu starała się przypomnieć, czy rzeczywiście podczas którejś niechcianej wymuszonej teleportacji nie uderzyła się w głowę. Ale im dłużej się nad tym zastanawiała, tym bardziej dochodziła do wniosku, że najwyraźniej z emocji i zmęczenia niewiele pamiętała ze swoich podróży. Pamiętała miejsca i twarze, na ten moment jednak szczątki rozmów migotały od niechcenia w pamięci czarownicy. Propozycja udania się do uzdrowiciela właściwie nie była nowością, wszak tych miała już dwie, ale zarówno wtedy, jak i teraz, szczerze wątpiła w powodzenie tej misji. Do najbliższego uzdrowiciela było daleko, a gdy w grę wchodziły eliksiry, których czasem nie było ot tak, od ręki...
Nie zdążę do niego dotrzeć, panie Sallow – powiedziała więc, nieco zgorzkniale, ale uśmiechnęła się dziękczynnie dla złagodzenia swojego tonu. Nieobeznana ze światem zawodowym mężczyzn i ich podchodami nie pomyślała nawet o tym, że za propozycją Corneliusa stało coś więcej, niż czysty altruizm i obawa o jej zdrowie, ale czy to było w tej chwili w ogóle istotne?
Z ciekawością za to wysłuchała opowieści urzędnika, szybko odnajdując przyczynę dziwnego samopoczucia – od zawsze odnosiła wrażenie, że dzięki uprawianej sztuce voodoo czuła, widziała i słyszała więcej, niż przeciętna czarownica, a takie sytuacje jedynie utwierdzały ją w tym przekonaniu. Oczywiście nie mówiła tego na głos, wszak poza kręgiem bliskiej rodziny nikt nie wiedział o praktykowaniu białej–czarnej magii w sposób inny niż uczone w szkole, dlatego uśmiechnęła się kurtuazyjnie, wbijając wzrok niekulturalnie pod stopy. Dumnie wyprostowana sylwetka nie sprawdzała się podczas spacerów wyboistymi, leśnymi ścieżkami a upadków w dniu dzisiejszym miała już dość.
Czy ten ogień może zrobić krzywdę? – spytała może odrobinę głupio, nie chciała jednak od razu odpowiadać na zadane pytanie. Tym razem ukryty sens czyhający za słowami Corneliusa zrozumiała dość dobrze: podpalić mugolskie budowle na znak wygranej wojny, ale z drugiej strony, czy spalenie czegokolwiek nie zniżyłoby ich do poziomu tych, którzy palili ich przodków przed paroma wiekami?
Dziękuję, poza dzisiejszym dniem miewam się całkiem dobrze; pierwszy raz od pogrzebu siostry odnalazłam w sobie szczere chęci do tworzenia eliksirów i talizmanów. Ponoć to znak oswojenia się ze stratą, jeśli wierzyć starszym... osobiście skłoniłabym się ku podniosłemu stwierdzeniu, że czas leczył rany a życia zmarłym nie zwrócimy marnując swoje – odparła spokojnie, choć niezwykle śmiało, wiedząc doskonale, że nawet pan Sallow – jako współpracownik lorda Shacklebolta – słyszał o tragedii, która niejako przyczyniła się do przełożenia zaręczynowych planów ze Stonehenge i wielu innych, o których pojęcia nie miała.



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]24.01.21 21:39
-Jak to nie? - zapytał ze zdziwieniem, nieświadom, że Safii nadal nie opuściła czkawka. Podobna przypadłość nie męczyła go od bardzo dawna, zapomniał, jak nagłe, męczące i dezorientujące potrafią być teleportacyjne zrywy. Dopiero po kilku sekundach uświadomił sobie ewentualną przyczynę jej problemu i zamrugał, powoli rozumiejąc. -Czkawka jeszcze... nie minęła? Próbowała milady wstrzymać oddech? - lub dać się przestraszyć? Powstrzymał drugą sugestię, płonący kościół był wystarczająco straszny. Nie znał się na zdrowiu (choć może powinien, w końcu wkraczał w wiek średni, a patrząc na własnych rodziców - niedługo zacznie dopadać go hipochondria) ani na subtelnej różnicy między zwykłą i magiczną czkawką, więc jedynie hipotetyzował. Z dużą pewnością siebie, a jakże. W końcu był wprawiony w wygłaszaniu i wymyślaniu frazesów, w które nie wierzył, w składaniu obietnic, których nie mógł dotrzymać, w odgrywaniu emocji, których wcale nie czuł. Czymże w obliczu tego wszystkiego było wymądrzanie się na tematy magiczno-medyczne?
-Na to wygląda. Gorąco jest prawdziwe, czyż nie? Przed chwilą wrzuciłem tam gałąź i chyba spłonęła. To byłby dobry znak ku temu, by nie zbliżać się do... nieodpowiednich budowli czy monumentów. - zadumał się, usiłując nie okazać pełzającego pod skórą strachu. Nie lubił ognia, bał się go odkąd ujrzał w płomieniach śmierć własnego brata. Jego własne gusta jednak się nie liczyły - szukał sposobów na to, by propaganda Ministerstwa stała się jeszcze bardziej płomienna, a mugolskie pomniki efektownie przepadły w mroku zapomnienia. Z niezadowoleniem uświadamiał sobie, że nie rozumie niestety działania klątwy nałożonej na to miejsce, że będzie musiał wrócić tutaj z runistami i numerologami. I to dyskretnie - lepiej nie pokazywać się otwarcie na ziemiach Abbottów jako ministerialna delegacja.
Nie wiedział jeszcze, że nie zdąży, odwlekając ten przykry obowiązek aż do jesieni.
-Tworzy milady talizmany? - zapytał, a oczy rozbłysły mu chciwie. Proszę, proszę, czego to można dowiedzieć się o arystokratkach i ich hobby. -Również dla... innych? Jeśli kłopotem nie byłoby drobne zlecenie dla przyjaciela rodziny... - zagaił, arogancko przedstawiając się jako niemalże kolega jej ojca. Pracowali razem, ale Cornelius marzył oczywiście o większej zażyłości. Marzył też o amulecie, pozwalającym lepiej skupić się na legilimencji - czytał kiedyś o takim cacku i niezmiernie go pragnął.
-To mądre słowa. - przytaknął, musząc teraz wprawić w szlachciankę w dobry humor i utwierdzić w niej przekonanie o swej mądrości, zagrać na chęci wspomożenia go z talizmanem. -Składałem już kondolencje lordowi Shacklebolt, ale proszę przyjąć najszczersze wyrazy współczucia. - tragedia już nieco ostygła, ale na odpowiednie słowa nigdy nie było za późno, czyż nie?
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]24.01.21 21:57
Czkawka teleportacyjna jest oporna na takie metody. Niestety – westchnęła niby rozżalona, chociaż tak naprawdę dopiero teraz zaczęła zastanawiać się dlaczego o tej dolegliwości mówiło i wiedziało się tak mało, skoro była żywym przykładem potwierdzającym, iż nie była to tylko legenda dla postraszenia niegrzecznych dzieci. Być może powinna wyciągnąć wnioski z rozmowy z Evandrą i wyruszyć w świat z kampanią na temat chorób, o których się nie mówi a potrafią zaskoczyć znienacka – wprawdzie nie była to dziedzina naukowa, ale kto wie, może istnieli w świecie badacze zajmujący się szukaniem powodów i sposobów przede wszystkim na podstępne choroby czarodziejów?
Na całe szczęście nie musiała odpowiadać na podstępne pytanie dotyczące podpalania budynków w mieście, gdy temat talizmanów – poruszony zupełnie mimowolnie – nadszedł z ratunkiem. O nich mogła opowiadać godzinami, niezrażona kręceniem nosa rozmówcy, bo po prostu nie traktowała ich jedynie w kategorii pracy a dalszego poszerzania horyzontów i rozwijania siebie. Była wprost przekonana, że jej ród był jedynym, który zajmował się tą magiczną dziedziną lub co najmniej ją zapoczątkował, wszak talizmany nijak miały się do angielskiej kultury, a do kultury, z której ona się wywodziła. Nie dopuszczała więc do siebie myśli, że mogło być inaczej.
Talizmany są praktyką popularną w kraju, z którego pochodzę, panie Sallow – przypomniała z przyjaznym uśmiechem, że nie urodziła się w Anglii, lecz dosłownie na drugim końcu świata i jedynie praca lorda ojca była powodem, dla którego jej stopy stanęły na tych ziemiach – tworzę dla tych osób, które w nie wierzą; proszę zauważyć, że czarodzieje sceptycznie podchodzą do zapisów runicznych, a przy tym do talizmanów, których moce nie są wyłapywane gołym okiem – co innego zaklęcia, eliksiry... a talizmany i wróżby? Można było wierzyć lub nie, kochać albo nienawidzić, nic pomiędzy. – Jeśli jest pan zainteresowany, to nie widzę żadnego problemu, najpierw jednak uporam się z czkawką; kto wie ile czasu mi zostało – zbyła uprzejmym milczeniem składane kondolencje i zapewnienie co do mądrości wypowiedzianych słów; tak naprawdę stała się odporna na wszelkie wyrazy współczucia, które traktowała na równi z pytaniem o pogodę. Nim zdołała dodać więcej, poczuła nieprzyjemne szarpnięcie i w konsekwencji czknięcie, po którym zniknęła z cichym pyknięciem.
Hep!

zt



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]24.01.21 22:43
-Och, jaka szkoda. - odpowiedział tylko, usiłując niepewnie zamaskować własne zażenowanie. Powinien chyba to wiedzieć, albo nie wymądrzać się przy kobiecie, która wiedziała o własnej przypadłości więcej od niego, przypadkowego obserwatora. Przecież to było zresztą logiczne. Dał się porwać własnej dumie, obnażając z niekompetencją. Argh. Zmusił się do uprzejmego uśmiechu, usiłując załagodzić ewentualne faux-pas. Nie lubił nie wiedzieć.
-Angielscy czarodzieje podchodzą ze sceptycyzmem do zbyt wielu rzeczy, uparcie ignorując czasem prawdziwy potencjał magii, nawet jeśli mają go tuż przed własnym nosem. - odpowiedział natychmiast, tym razem z prawdziwym natchnieniem. Może i nie wierzyli w magię uprawianą przez przodków Safii, ale to nie ich jedyny grzech. Unikali przecież również legilimencji, spychając potężny talent na granice przestępczego półświatka. -W mojej opinii ten sceptycyzm jest niestety zakorzeniony w zbyt bliskich kontaktach z mugolską kulturą, w zbytniej... rezerwie, niestety typowej dla naszego chłodnego, północnego temperamentu. - westchnął teatralnie, gotów uwierzyć, że sam jest spontanicznym, przesądnym romantykiem o południowym sercu. W talizmany jednak wierzył, jak we wszystko, co mogło dopomóc mu w doskonaleniu swej największej pasji.
-Mam nadzieję, że niedługo nasza... kultura i granice tolerancji zmienią się na lepsze. - uśmiechnął się wymownie, bacznie obserwując lady Safię. Gdy zgłosi się do niej po talizman, będzie musiał zdradzić się ze swoim talentem do legilimencji. Gdy władza Malfoya się umacniała, szczególne zdolności Corneliusa były coraz mniej problematyczne. Tolernacja dla wszystkiego, związanego z czarną magią i bólem rosła, a choć legilimencja nie miała nic wspólnego z czarnoksięstwem, to w Ministerstwie zaczęto patrzeć na nią przychylnie. Była użyteczna. Wątpił, by zgorszyła lady Shacklebolt i jej ojca, ale wolał odpowiednio przygotować grunt, rzucić kilka patriotycznych aluzji.
Otworzył usta, by powiedzieć coś jeszcze, ale wtem lady Safia najwyraźniej wykrakała, że nie ma za dużo czasu i... znikła. Westchnął ciężko, rozumiejąc, że nie dane będzie mu być dziś rycerzem na białym koniu. Rzucił ostatni rzut oka na kościół, raz jeszcze wzdrygnął się na widok płomieni i z ulgą opuścił to przeklęte miejsce.

/zt
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35 +5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]04.02.21 1:47
|7 stycznia

Przed przybycie w okolicę przeklętego kościoła, załatwił jeszcze kilka spraw na obrzeżach samego miasta. Choć tereny Somerset były spokojniejsze od innych hrabstw na mocy współpracy nestora Prewettów oraz Abbottów, tak jednak Anthony nie czuł się za wygodnie z myślą o tym, że miałby przechadzać się w biały dzień rynkiem Godryka. Blisko pół roku przemykania między uliczkami rzutował na jego zachowanie, a doświadczenia wyniesione z Tower jedynie podsycały tę dziwną niewygodę, ostrożność i dziś. Spoglądał z ziemi na niebo wypatrując, czy przypadkiem czarownica nie miała przybyć przed czasem. Z kwaśną miną żuł przy tym suchy, razowy chleb, jakby to był smutny obowiązek i konieczność w jednym - nie było to w zasadzie tak dalekie od prawdy.
Kiedy zbliżała się godzina spotkania dosiadł towarzyszącego mu skrzydlatego wierzchowca. Skóra wokół wciąż gojącej się rany na brzuchu napięła się boleśnie. Zafurkotał pod nosem zachęcając zwierzę by zaczęło poruszać się w stronę rzadszej w rozłożyste korony drzew połacią lasu. W kilku kolejnych susach poderwało się wraz ze swoim jeźdźcem w powietrze. Skamander zataczał dość ciasne i niskie okręgi wypatrując na horyzoncie czarownicy. Zaczynało zmierzchać. Nim dotrą w okolice Lynmouth pora powinna być już idealną. Trudno było mu wycenić jak bardzo aroganccy i niechlujni są w swych obowiązkach potencjalni szmalcownicy, lecz skoro nie przejmowali się tym, że ktoś mógł zrozumieć i zobaczyć co robią Skamander widział ich jako ludzi aroganckich, pewnych siebie - czy słusznie...? Czy kryło się za tym coś więcej niż poczucie niekaralności? Anthony nie chciał za dużo zakładać z góry. Torba wypełniona eliksirami i szczęśliwą butelką ognistej Macmilanów miała go jednak przygotować na większość potencjalnych niespodzianek.
- Cześć - zrównał lot po tym jak się spotkali - Słyszałaś o tych szmalcownikach coś więcej niż zawarłaś w liście? - zagaił na początek spoglądając na nią pytająco - Będziemy wypatrywali smug palenisk, dymu, zapachu gotowanych potraw z obrzeży miasta. Jak się uda - lądujemy i sprawdzamy już z ziemi. Jeżeli będą to dźwięki walki próbujemy w pierwszej kolejności rozeznać się w liczebności, a potem dopiero podejmujemy działania. Co najmniej co dwie godziny będziemy robili przerwę. Rozumiesz? - Czy coś z tego co mówił było nie jasne? Patrzył przy tym na nią wyceniając jej kondycję i nastawienie. Sam nie promieniał tym pierwszym, lecz zdecydowanie na poważnie podchodził do zaproponowanej przez Wright akcji - oczekiwał tego samego.

|k6 na psychozę


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]04.02.21 1:47
The member 'Anthony Skamander' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]08.02.21 2:10
Targały nią mieszane uczucia, ale wiedziała, że miało to więcej wspólnego z samą obecnością Skamandera niż podróżą do Somerset, w celu sprawdzenia, czy szmalcownicy, przed którymi uciekł Roger wciąż polowali na ludzi, jak na zwierzęta. Nie mogła mu jednak odmówić umiejętności i choć zdawała sobie sprawę, że w całym ich wspólnym towarzystwie znajdowało się wielu utalentowanych magicznie ludzi, to właśnie on miał mieć dla niej najmniej litości. To właśnie on miał jej pokazać, jak należy walczyć, nie widząc w niej ani przyjaciółki, ani zlepka wspomnień, nie kierując się uprzedzeniami ani pogłoskami. Wiedziała, że będzie surowy, wiedziała, że zezłości ją prędzej czy później, a ona da upust emocjom — i później będzie tego żałować, bo zamiast udowodnić mu, że nadaje się wymaluje mu przed oczami obraz niezrównoważonej, chaotycznej i gwałtownej. Taka właśnie była, choć chciała i próbowała być inna.
Zabrawszy ze sobą eliksiry, które wskazał jej w liście, ubrawszy cienką pelerynę i gruby sweter, ucząc się na własnych błędach pod spódnicę założyła spodnie, na wypadek, gdyby postanowił powtórzyć ostatnie wyczyny treningowe — wątpiła jednak, by któryś z przeciwników to zrobił, jeśli a nich się natkną; wsiadła na miotł i ruszyła w stronę kościoła, który jej wskazał. Dostrzegła go w powietrzu na wyjątkowo okazałym i naprawdę pięknym latającym koniu. To na nim zwróciła uwagę w pierwszej chwili, kiedy podleciała bliżej. Głos Skamandera przedarł się przez wiatr, który zaświszczał jej w uszach, ale musiała skupić się wpierw na utrzymaniu równowagi. Potężne skrzydła podrywały powietrze, wprawiały je w ruch. Czuła drgania pod miotłą, chwyciła się jej mocniej, ruchem ciała przesuwając torbę bardziej na plecy.
— Tak, nie chciałam pisać wszystkiego. Roger, to ten chłopak z listu powiedział, że to zwolennicy Sam Wiesz Kogo. Ponoć trzymają się w grupie trzyosobowej, czarodzieje mniej więcej w naszym wieku, może starsi. To znaczy w moim — poprawiła się szybko, zerkając na niego. — Wiem, że lubują się w... odcinaniu głów. Roger twierdzi, że głównie robią to dla rozrywki, ale nie wiem czy to możliwe. Założę się, że gdyby rozpuścić plotkę o tym, że jesteś w okolicy to sami by do nas przyszli. — Uniosła bez, spoglądając przed siebie. Skamander jako przynęta brzmiał zaskakująco dobrze. Wystarczyło, by się zgodził.
Skinęła głową, gdy tylko przedstawił plan działania.
— Po co przerwę? — zdziwiła się, marszcząc brwi i spoglądając na niego z wyrzutem. Szkoda czasu, powinni dotrzeć tam jak najszybciej. Co prawda miała w torbie prowiant, na wszelki wypadek — na miejsce było dość daleko, ale nie zamierzała narzekać. Miotła dziadka, choć stara i wysłużona, nie była niewygodna. — Damy radę dolecieć tam za jednym zamachem.— Nie chciała przyznać, że przerwy, po cokolwiek miały być w jego towarzystwie będą jakieś nieznośnie. Ruszyła do przodu, wiedząc, że na skrzydlatym koniu szybko ją dogoni, może nawet wyprzedzi, ale nie zamierzała marnować energii na zbędne pościgi. Nie teraz.



Like a river flows
Surely to the sea
Darling, so it goes
Some things are meant to be

Hannah Wright
Zawód : Wytwórca mioteł
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna


take me back to the night we met


OPCM : 25 +5
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Przeklęty kościół - Page 4 Tumblr_oxmjfhKUXW1u5i578o4_r1_400
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5207-hannah-wright https://www.morsmordre.net/t5219-poczta-hani https://www.morsmordre.net/t5220-hania https://www.morsmordre.net/f343-baker-street-221b https://www.morsmordre.net/t6218-skrytka-bankowa-nr-1286 https://www.morsmordre.net/t6213-h-wright
Re: Przeklęty kościół [odnośnik]10.03.21 22:12
Radził sobie z miotłą, lecz jeżeli w grę wchodziły wielogodzinne patrole lub znaczące odległości to nie był to środek transporty, który do niego przemawiał. Tym bardziej, kiedy nie wrócił jeszcze do pełnej formy. Czuł się pewniej i swobodniej dosiadając żywe zwierzak, którego umiejętności znał. Zaniżył nieznacznie lot zauważając, że miarowe ruchy rozłożystych skrzydeł utrudniają jej utrzymanie statycznej pozycji.
Uniósł nieznacznie jedną brew zastanawiając się za jak starego go uważała by miało to jakieś znaczenie czy byli bardziej w jego, czy jej wieku.
- Nie ma mowy - pogrzebał jej pomysł czując nieprzyjemny dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa. Wiedział, że Wright żywiła do niego niechęć, lecz w tym momencie postradała chyba zmysły - Jak rozpowiemy plotkę gdzie jestem to oni będą najmniejszym potencjalnym zagrożeniem - doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że przyciągnąłby uwagę nie tylko tych o których wspomniała, lecz również wszystkich z okolicy, jak nie hrabstwa którzy próbowaliby szczęścia. Pomysł nie byłby zły, gdyby miała być to zorganizowana zasadzka i miałby do dyspozycji kilkunastu biegłych w walce aurorów z którymi mógłby zaplanować całe przedsięwzięcie, lecz teraz towarzyszyła mu furiatka strugająca miotły - co jeżeli ściągniesz w ten sposób prócz nich pięciu innych, bardziej zdeterminowanych? Nie przemyślałaś tego w ogóle - stwierdził przyglądając jej się surowo z dużą dozą uwagi. Było w tym coś z nieufności bo zdecydowanie podobnym pomysłem nie mogła sobie tej u niego zaskarbić - To my musimy znaleźć ich. To my musimy wiedzieć kogo i w jakiej grupie atakujemy. Jesteśmy tylko we dwoje - przypomniał jej. On sam choć posiadał ponadprzeciętne umiejętności w posługiwaniu się urokami to ona musiała nadrabiać lukę w obronie swoimi. Jak bardzo jednak mógł na nich polegać jeżeli sytuacja się skomplikuje...? Nie wiedział - Myśl bo ktoś prócz na mojej głowie, zarobi również na twojej - nakazał sucho wyraźną reprymendą dopiero po chwili zdając sobie sprawę, że być może po części taki właśnie miała plan. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego co o nim myślała, jak go postrzegała. Prawdopodobnie byłaby jedną z tych, która z ulgą przyjęłaby wiadomość, że nie stąpa już po tym globie.
Zmarszczył gniewnie brwi popędzając aetonana by ponownie zrównać z nią lot.
- Nie skończyłem. Nie pytałem też czy chcesz by były tylko oznajmiałem, że będą. Nie powiedziałem, że nie dolecimy bo nie ma żadnego konkretnego miejsca do którego lecimy - podważał i porządkował całą ją bezmyślność, którą emanowała. Mogła tak się zachowywać na treningu, lecz teraz była na misji z nim, a on nie zamierzał tolerować takiej postawy bo zwyczajnie nie zamierzał dla jej kaprysów nadstawiać życia - Przeszukujemy okolicę w poszukiwaniu ludzi o których mówiłaś. Tyle - mogło to zająć dwie godziny, mogło dziesięć, mogło kilka dni - Masz się podporządkować i słuchać albo po prostu wrócić do domu i przestać marnować tu mój oraz swój czas. Rozumiesz? - Spytał twardo, dosadnie dając spojrzeniem i postawą do zrozumienia, że istniała jedynie jedna poprawna odpowiedź - Nie słyszę, Wright - miała to powiedzieć


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933

Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Przeklęty kościół
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach