Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Podwodna restauracja "Tryton"

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Empty
PisanieTemat: Podwodna restauracja "Tryton" [odnośnikPodwodna restauracja "Tryton" - Page 4 I_icon_minitime17.07.17 1:47

First topic message reminder :

Podwodna restauracja "Tryton"

Podwodna restauracja Tryton znajduje się na jednej ze szkockich zatok i jest dość popularnym miejscem. Umiejscowiona w zatopionym około sto lat wstecz drewnianym statku, dostać się do niej można wyłącznie drogą teleportacji. Miejsce jest rzecz jasna całkowicie niedostępne dla mugoli, którzy widzą jedynie wystające elementy wraku. Ten zaś za sprawą zaklęć zabezpieczających nie niszczeje już bardziej od chwili przejęcia przez obecnego właściciela.
Wnętrze jest całkowicie suche, nie da się z niego wydostać na zewnątrz, a próby otwierania klapy czy wybijania okienek (okrągłych rzecz jasna!) wiążą się z przymusem opuszczenia Trytona z dożywotnim zakazem wstępu. Lokal ma dwa poziomy, górny jest zdecydowanie przestronniejszy i tutaj do okrągłych stolików serwowane są także obiady. Na dole znajduje się kilka najpewniej nie działających i służących jako ozdoby armat, oświetlenie jest słabsze, stolików jest więcej i zawsze panuje bardziej nasilony gwar - na dół klienci schodzą głównie pić. Im później w noc, tym na dolnym pokładzie więcej pijanych czarodziejów - a upijać się jest czym, bo prócz piwa można tu skosztować szkockiej whisky z okolicznych destylarni.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Johnatan Bojczuk
Johnatan Bojczuk

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5318-johnatan-bojczuk https://www.morsmordre.net/t5328-majtek#119230 https://www.morsmordre.net/t5329-ahoj-przygodo#119234 https://www.morsmordre.net/f167-gloucestershire-okolice-bibury https://www.morsmordre.net/t7231-skrytka-bankowa-nr-1332 https://www.morsmordre.net/t5516-johnatan-bojczuk
Zawód : maluje, kantuje, baluje
Wiek : 25
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
kto kombinuje ten żyje
OPCM : 3
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 24
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Podwodna restauracja "Tryton" [odnośnikPodwodna restauracja "Tryton" - Page 4 I_icon_minitime23.02.21 20:19

Atmosfera robi się tak gęsta, że nawet Steff zaczyna się jąkać, a ja unoszę nieznacznie jedną brew, posyłając mu krótkie spojrzenie - stary, wyluzuj, dopóki nie wyciągnie na ciebie różdżki jest twoim przyjacielem. Puszczam do Cattermolla oczko, po czym przesuwam wzrokiem po reszcie. Bombarduje mnie fala powątpiewań i pytań - kimże jest twoja wybranka? Mrużę nieznacznie oczy w pierwszej chwili chcąc palnąć prosto z mostu, że to Phillipa Moss; myślę, że w to byliby w stanie uwierzyć, zawsze byliśmy blisko i chyba każdy zebrany przy stoliku to wiedział, ale... no właśnie, czy gdyby Phillie się o tym dowiedziała to urwałaby mi łeb przy samych jajach czy tylko przy łokciach? Mrużę nieznacznie ślepia, po czym pochylam się w przód wspierając jeden łokieć na blacie, unoszę pierścionek na wysokość oczu i przez chwilę obracam go w palcach po czym wzdycham przeciągle, jakby rozmarzony. Łatwo przychodzi mi ignorowanie natarczywych spojrzeń, kiedy myślę o swojej nieistniejącej wybrance - Wiecie, ona jest artystką - kiwam delikatnie głową; jaka inna mogłaby mnie zauroczyć do tego stopnia bym chciał się hajtać? - Poznaliśmy się w Ognisku, przyszła na moje zajęcia i JEB! Strzała Amora uderzyła prosto w serce, a teraz proszę, może na wiosnę zabalujemy na naszym ślubie - taaaaa, na bank. Moje usta wykrzywia delikatny uśmiech - Co amortencji, oczarowałem ją swoim naturalnym urokiem, dzięki, że we mnie wierzysz - śmieję się, pacając Smitha w kolano - Chciałem powiedzieć ci wcześniej, ale bałem się, że jeszcze mógłbyś mi ją odbić czy coś. Tobie akurat na bank by się spodobała - mieliśmy podobny gust - zasadniczo lubiliśmy wszystkie. Potem wlepiam gały w Steffena, a raczej to co trzyma w łapach bo oho, widzę, że przyniósł ze sobą więcej niespodzianek - Tużur pur?! - grzmię na pół lokalu zanim zdążę ugryźć się w język; kilka par oczu obraca się w naszą stronę, a ja przyciskam wolną dłoń do ust, rzucając chłopakom przepraszające spojrzenie - Skitraj to, stary, bo jak ktoś z obsługi zobaczy to dostaniemy zakaz wstępu na zawsze, a ja lubię to miejsce - rzucam półgłosem, machając głową. Oczywiście niech kitra tak, żeby i polał ukradkiem, bo zaraz zacznę się ślinić, no no, nie posądziłbym Steffa o gustowanie w takich trunkach, a tu proszę! Ponownie kiwam łbem, to na butlę, to na szklanki, tym samym chcąc mu dać niemo do zrozumienia, żeby rozlał - Frak? - uparcie podłapuję temat - Myślisz, że by mi pasował? Taki w grochy? Myślałem o czymś bardziej klasycznym, ale w sumie... - ściągam brwi - Tylko wtedy Harry też musiałby przywdziać jakieś grochy, bo stanie po mojej lewicy i będzie pilnował, żebym jednak nie uciekł - rzucam ze śmiechem, po czym posyłam przyjacielowi kilka buziaków w powietrzu - O, ja chętnie skorzystam z... - zaczynam, bo chętnie się napiję na koszt Blacków, ale Marcel nie odpuszcza. Wsuwam pierścionek w kieszeń, oddam Stefkowi później, i szukam wsparcia u Harrego, który przychodzi z niejaką pomocą, chociaż wątpię, że to przekona młodego Sallowa. Opuszczam dłoń, pod stolikiem wspierając ją na udzie Marcela i delikatnie zaciskam na nim palce - Marceli, proszę... - zerkam na niego. Ja wiem, że to poważne sprawy i nawet rozumiem jego postawę, ale to miał być niepoważny wieczór pozbawiony trosk dnia powszedniego. Zresztą byłem pacyfistą i nie chciałem zwalczać nienawiści nienawiścią, nie tędy droga.






Powrót do góry Go down
Steffen Cattermole
Steffen Cattermole

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zaręczony
I like to go to places uninvited
OPCM : 26
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/56
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Podwodna restauracja "Tryton" [odnośnikPodwodna restauracja "Tryton" - Page 4 I_icon_minitime23.02.21 20:58

-Bojczuk, to... - wspaniała, zmyślona historia! Powinien zareagować jakoś entuzjastycznie, dla uwiarygodnienia znajomości Johnny'ego i jakiejś artystki. Pewnie typowy Steffen zerwałby się z krzesła, wzniósł toast.
Ale nie był w stanie. Choć usiłował skupić wzrok na przemawiającym Bojczuku, to spojrzenie błądziło mu od Marcela do Rigela i do Marcela i z powrotem na Rigela i na Toujours Pur, które nagle skojarzyło mu się z Blackami. Może powinien poprosić Francisa Lestrange o jakiś inny drogi alkohol?
-...to wspaniale! - wykrzesał z siebie, jakoś słabo. Cały pobladł. Troll, Most Miłości, ledwo żywa Hannah, gęsie pióra, Alphard Black.
Na domiar złego, Smith właśnie powiedział coś o "Czarownicy", właściwie to odpowiadając na pytanie Marcela. Steff poruszył się nerwowo.
-Co? Haha, dobry żart! Jakiej "Czarownicy"? - spojrzał na Smitha wymownie. Umiał kłamać i zgrywać debila, ale czy w stresie się uda?
Potem przeniósł wzrok na Marcela.
-Co ty mówisz? Ten alkohol to od wdzięcznego klienta z... banku, a nie... - wydukał, widząc zawód w oczach przyjaciela. Pamiętał ich ostatnią kłótnię, nie chciał go znowu rozczarować, znowu stracić. Nie chciał, by Marcel miał go za tchórza i egoistę - a nie mógł mu przecież powiedzieć o Zakonie Feniksa i o walkach, nikomu nie mógł. Najchętniej wyrzuciłby z siebie wspomnienia z potyczki na Moście Miłości, ale nie mógł, nie mógł, nie mógł, zżerały go od środka. Zaszumiało mu w uszach, zgarbił się na krześle.
Starannie unikał wzrokiem Blacka.
Aż wreszcie podniósł na niego smutne spojrzenie.
-Harry ma rację, nie za sprawą różdżki Rigela. - wyrwało się Steffenowi - słowa na pozór łagodzące sytuację, tak jak Smith zamierzał, ale wypowiedziane zgoła odwrotnym tonem. Niechcący (chcący?) zaintonował wymownie imię jednego z Blacków, myśląc o innym przedstawicielu tego wpływowego rodu. Wbił w Rigela wymowne spojrzenie. Wiesz coś o tym? Z kim i dla kogo kurwi się twój brat? - Steffen nawet nie wiedział, że zna takie słowa, ale przekleństwa (zasłyszane pewnie u Willa) same cisnęły mu się do głowy na wspomnienie Alpharda i tamtej nieznajomej. Krwi Hannah, Duny, własnej słabości.
Znowu był słaby.
Nie chciał znów być słaby.
-Ale chyba wszyscy doskonale wiemy, za sprawą czyich różdżek. - dokończył, zadzierając brodę do góry. -Dziękujemy za propozycję, lordzie, ale jeśli... jeśli nie masz nam nic do powiedzenia, to... wybaczcie, wszyscy straciłem apetyt na jeszcze jedną kolejkę. - proszę, Rigel, proszę. Powiedz nam, że się z tym nie zgadzasz. Że nic o tym nie wiesz. Że to nie ty. Udowodnij nam, że jeszcze może być tak jak dawniej, że nie muszę wybierać między tobą, a Marcelem, ranną Hannah, mamą Marcela i własną matką.




intellectual, journalist
little spy

Powrót do góry Go down
Rigel Black
Rigel Black

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8887-rigel-black https://www.morsmordre.net/t9011-apt#270971 https://www.morsmordre.net/t9014-skeletons-in-my-closet#271101 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9012-skrytka-bankowa-nr-2091#270977 https://www.morsmordre.net/t9026-rigel-a-black#271647
Zawód : Praktykant w Departamencie Tajemnic
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
To właśnie cali śmiertelnicy - mają tylko parę chwil na tym świecie, a poświęcają je na komplikowanie najprostszych spraw.
OPCM : 5
UROKI : 15
ELIKSIRY : 11
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Podwodna restauracja "Tryton" [odnośnikPodwodna restauracja "Tryton" - Page 4 I_icon_minitime21.03.21 22:10

Na początku Rigel starał się ignorować dziwne komentarze, skupiając się na barwnej opowieści Bojczuka. Oczywiście, że była przekoloryzowana do granic możliwości, ale umysł sam rysował w głowie obrazy, w których to Johnatan w śmiesznym fraku u ołtarza, za wszelką cenę nie pozwala po sobie poznać, że bardziej od pięknej twarzy panny młodej interesuje go uchylone okno, przez które był już gotów czmychać, gdyby nie ciężkie spojrzenie Harrego. No i zaklęcie Colloshoo, jakie, które mu zaserwował dla pewności.
Cóż. Lepsze nawet najidiotyczniejsze wizje przyszłości niż przeklęta polityka.
Na wspomnienie “Czarownicy”, zerknął pytająco na Steffena, unosząc prawą brew. Nie brzmiało, jakby kłamał, choć zareagował zbyt nerwowo. W sumie, jeśli by się nad tym zastanowić, to Steffen bez problemu mógłby znaleźć tam pracę. W końcu w szkole to od niego dowiadywał się wielu najnowszych plotek. Mogłoby się wydawać, że Cattermole był lepiej obeznany kto, co i z kim zrobił, niż Evandra. No... dobra, może nie zawsze.
-Nawet gdybyś teoretycznie tam pracował, to nie rozumiem, w czym problem. - Rigel wzruszył ramionami. - Przecież to świetne pismo. Wiele osób je chwali.
Przecież nie przyzna się przed kolegami, że od wielu lat sam podkrada je matce, żeby zaszyć się gdzieś w swoim laboratorium i poczytać na spokojnie najnowsze ploteczki. No i rubrykę o modzie, oczywiście.
Niestety, niedane mu było dalej pociągnąć tego wątku, ponieważ tematy zabijania kompletnie zdominowała całą rozmowę. Teraz chyba jedynie Bojczuk trzymał się już od tego z daleka.
Black nie do końca rozumiał, co się właśnie tu zaczyna dziać. Dlaczego nagle padały jakieś ukryte oskarżenia, dziwne insynuacje. Zaprosili go do stołu tylko po to? Czarodziej zmarszczył czoło, powoli zaczynając się irytować sytuacją. Już miał coś powiedzieć, gdy dotarła do niego jedna zasadnicza kwestia, przez którą poczuł na plecach zimny dreszcz i momentalnie pobladł jeszcze bardziej.
Czy jego kumple, szkolni przyjaciele i znajomi właśnie nie zasugerowali mu, co konkretnie myślą o walce z terrorystami?
-Nie rozumiem, dlaczego sądzicie, że ja mógłbym…kogokolwiek zabić. - skrzywił się. Brzydził się krwią, przemocą. Czy oni już o tym zapomnieli? Przecież znali się wystarczająco długo.
Sam Rigel również nie do końca rozumiał, dlaczego ostatecznie, zamiast pochwycić i uwięzić terrorystów, spróbować rozwiązać problem na tyle pokojowo, na ile się da, zdecydowano o tak drastycznych krokach. Niestety nie znał całej sytuacji. Możliwe... że po prostu nie było innego wyjścia.
Rzucił zebranym pytające spojrzenie.
Nie, tak to się nigdy nie dowie, o co konkretnie im chodzi. A musiał, po prostu musiał za wszelką cenę się upewnić, że jego znajomi nie mają wypranego mózgu przez terrorystów… albo, co gorsza, trzymają się z nimi. Może nie Bojczuk, ten też wyraźnie również miał dość. I Smith chyba też.
Dlatego czarodziej skupił swój wzrok na pozostałej dwójce. Zrobił to też celowo, wiedząc, że przynajmniej Marcel nie będzie owijać w bawełnę.
-Proszę, powiedzcie wprost, o co konkretnie wam chodzi... i nie bawmy się już te podchody. - powiedział zmęczonym głosem, a ręka mocniej zacisnęła się na szklance. Bał się tego, co może usłyszeć, ale chciał już to mieć za sobą. Jakaś jego część próbowała uspokoić nerwy, tłumacząc, że jeśli mieszkają w Londynie, to na pewno nie są zdrajcami.
Nie ma innej możliwości.




Sometimes you wake up.Sometimes the fall kills you. And sometimes, when you fall, you fly.


Powrót do góry Go down
Marcelius Sallow
Marcelius Sallow

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t8833-marcelius-sallow#263287 https://www.morsmordre.net/t8838-marcelius-sallow#263482 https://www.morsmordre.net/t8835-marcelius-sallow#263320 https://www.morsmordre.net/f319-arena-carringtonow-wagon-7 https://www.morsmordre.net/t8839-skrytka-bankowa-nr-2088#263495 https://www.morsmordre.net/t8841-marcelius-sallow#263502
Zawód : Akrobata
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

I walk the line

OPCM : 5
UROKI : 2
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 29
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej

Podwodna restauracja "Tryton" - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Podwodna restauracja "Tryton" [odnośnikPodwodna restauracja "Tryton" - Page 4 I_icon_minitime06.04.21 16:14

To Rigel Black, nie Grindelwald, mówił Harry do Steffena, nie, Grindelwald był postrachem połowy świata, nie, był od Rigela starszy i znacznie bardziej doświadczony, a Marcel nie sądził, że Rigel kiedykolwiek byłby w stanie podjąć się czynów równie straszliwych, co straszny Grindelwald. Ale nazwisko Black dzisiaj wybrzmiewało bardziej złowieszczo niż w czasach szkolnych, ale dzisiaj czystokrwiste rody były odpowiedzialne za wszystko, co najgorsze. Za wszystko, co działo się, co wydarzyło się na ulicach. Pamiętał Rigela ze szkoły, czy mógł temu przytakiwać? Chyba nie. Czy zrobił coś, żeby to zatrzymać? Pewnie też nie. Czy mógł zrobić? To już Marcela nieszczególnie interesowało. Rosła w nim frustracja, z chwili na chwilę, nie przestawała: nie tylko ze względu na samą osobę Rigela, ze względu na pominięcie, przedziwne uczucie sekretnej atmosfery, dziwne zachowanie Bojczuka. Nie spojrzał na Smitha, kiedy próbował usprawiedliwić Rigela, stać obojętnie i patrzeć na przelaną krew wydawało mu się taką samą zbrodnią jak tę krew przelewać. Sam zrobił niewiele - nie potrafił, nie wiedział co, nie udało mu się też nawiązać kontaktu z Zakonem Feniksa, tragiczny ciąg zdarzeń, który go do nich doprowadził, miał się wydarzyć dopiero za kilka długich tygodni - i chyba sam się sobą brzydził, swoim tchórzostwem, marazmem, nijakością, hipokryzją. Nie chciał być taki. Czy Rigel chciał? Bojczuk snuł swoją opowieść o wielkiej miłości między nim a przypadkowo napotkaną artystką, niż przyszła, jutro przejdzie, on wpatrywał się w Blacka, z roziskrzoną emocją w oku, której nie było już w stanie ugasić żadne trzeźwe słowa. Cichą prośbę Bojczuka porwał gwar w pubie, poczuł jego dotyk na swojej nodze, ale w odpowiedzi tylko spojrzał gniewnie i na marynarza. Gdyby kierował nim rozsądek, pojąłby jego przekaz, ale od zawsze szedł za sercem  - inaczej nie potrafił. Spokojny wieczór przestał być spokojnym, gdy prócz ofiar przy stole zasiadł ich oprawca. Oni wszyscy - byli przecież normalni. Przemawiała przez niego wściekłość, żar, którego nie potrafił pohamować.
- Jak ma na nazwisko? - zapytał Bojczuka w odpowiedzi na jego spojrzenie. Ta dziewczyna, o której mówił, nie była panną z dobrego domu i co do tego nie miał przecież najmniejszych wątpliwości. - Jesteś pewien, że w ogóle dożyje dnia ślubu? - Rozgoryczenie wyziewało każdym jego słowem, nie potrafił zrozumieć przemilczanych słów Bojczuka. Steffen wydawał się bardziej markotny, nie przeszłoby jednak przez myśl, że przyjaciel postanowi go okłamać w tak ważnej dla siebie sprawie, a jednak i on wziął w obronę Rigela. Po co? Dlaczego? Ostatecznie jednak Steffen stanął po jego stronie - poczuł się lepiej, wiedząc, że wciąż ma w nim bliską osobę.
- Rigel, do cholery! - wypalił w końcu, zbierając się na wypowiedzenie całego tego żalu wprost - sprowokowany słowem Blacka, utkwił spojrzenie jasnych tęczówek prosto na jego twarzy, burzliwe emocje kłębiące się w źrenicach mieszały lęk z rozczarowaniem, ból ze strachem i gniew z nienawiścią. Zawsze taki był, szczery, częściej bardziej szczery niż być powinien - a emocjonalność wszechogarniająca całe jego ciało szarpała nim dzisiaj jak sztormowe fale oceanem. - Nikt nigdy nie sądził, że byłbyś w stanie, a jednak twoja rodzina popiera tę otwartą rzeź, rzeź, na ulicy zginęło mnóstwo ludzi! - wykrzyczał mu w twarz, bez chwili zawahania. Bez namysłu. Gdyby życie straciła jego matka, o niej pewnie też by powiedział, pomimo tego, że jego ojcem oficjalnie był stary Carrington, ale jego matka przecież żyła, a on nie odwiedzał jej od długich tygodni - żeby nie narazić, jak wierzył, ani jej ani siebie. - Zawsze byłeś wrażliwy. Inny od nich. Mądrzejszy. Nigdy nie byłeś kim, kogo bawiłyby wyprute flaki i krzyk rozpaczy. Kimś, kogo bawiłaby wojna. - Nie odjął od niego wzroku, błękitne spojrzenie tęczówek pozostało utkwione prosto w jego źrenicach - rozpaczliwie i szkliste, jakby usiłował chwycić ostatnią linę ratunkową, z determinacją, wewnętrzną siłą, gdy w nagłym porywie spróbował odnaleźć w nim tego, którego poznał, którego znał. - Mugole, ludzie, którzy próbowali ich chronić, nic im już nie wróci życia. Do czego miała prowadzić ta śmierć? Wyrżnięcie całego kraju tylko dlatego, że część tych ludzi nie podoba się twojej rodzinie, to odpowiednie rozwiązanie? I ty się dziwisz, o co nam chodzi?! - Gorycz wybrzmiała w jego głosie bardziej niż dosadnie, wylewała się każdą głoską, wybrzmiewała przy każdym pojedynczym akcencie. Ból, żal, Marcel zawsze głęboko przeżywał emocje, ale tamta noc, tamta noc wstrząsnęła nim jak jeszcze nic nigdy.




jeszcze w zielone gramy jeszcze nie umieramy, jeszcze się nam ukłonią ci co palcem wygrażali

Powrót do góry Go down
 

Podwodna restauracja "Tryton"

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21