Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Loch Muick
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Loch Muick

Loch Muick to jedno z przepięknych jezior na terenie Szkocji charakteryzujące się szczególnie bujną fauną i florą. Otoczone jest górami, oddalone od jakiejkolwiek cywilizacji, jest to idealne miejsce na ucieczkę od problemów życia codziennego. Już siedzenie na jego brzegu pozwala się zrelaksować i wyciszyć - i najbezpieczniej poprzestać na tym. Jednymi z najciekawszych istot, jakie żyją przy dnie tego jeziora są bowiem trytony - stworzenia znane ze swej terytorialności i waleczności.
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Loch Muick - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


Nie miała w zwyczaju napawać się cierpieniem drugiej osoby. Wojna niosła ze sobą wystarczająco wiele cierpienia. Gdyby każda komórka jej ciała wchłaniała smutek, który ma miejsce aktualnie w ich społeczności, to nie mogłaby funkcjonować. Zwariowałaby zatracając się w cudzych rozterkach, bólach, smutku. Miała wystarczająco wiele własnych powodów do odczuwania tragedii. Z jednej strony oznaczało to, że starała się być obojętna na wszystko co ją otacza, z drugiej odczuwała empatię, wiedziała, jak się z nią obchodzić. Patrząc na smutek rządzący życiem mężczyzny nie potrafiła odsunąć od siebie uczuć. Bolało ją serce na myśl jak wiele musiał przejść w ostatnim czasie, bolało ją też serce, że Pomona zdecydowała na tak wielkie ryzyko mając przy sobie rodzinę, osobę, która będzie cierpieć i tęsknić, jeśli coś jej się stanie. Może i było to głupie podejście, może w tym wszystkim była po prostu pieprzoną egoistką, ale ona nie rozumiała jak można stawiać wszystko na jedną kartę w imię wojny. W imię walki. Nie wybrałaby dla siebie takiej ścieżki. Nie brakowało jej odwagi, a jednak nie wyobrażała sobie by walczyć o coś czego sama nie pojmuje.
Miał racje. Robiła wiele. Może nawet więcej niż kiedykolwiek zamierzała. Świat w końcu musiał się zatrzymać, a gdybanie o tym co przyniesie przyszłość była bezsensowa. Czy ludzie już nauczyli się, że to wszystko jest zbyt niepewne by oddawać życie nadziejom? Czy nauczyli się, że liczy się tylko to jak żyją teraz? Jacy są teraz? Szatynka skinęła głową gasząc dopalonego już papierosa na zimnym gruncie.
Nie śmiała powiedzieć, że to wszystko minie. Nie śmiała też rzec, że życie przyniesie mu jeszcze radość i ukojenie. Nadzieja nie była tym co w takich chwilach pomaga. Źle ulokowana pielęgnowała jedynie ból. Może i o ludziach nie wiedziała zbyt wiele, ale na nadziei znała się jak nikt. Dawniej bardzo kurczowo trzymała się nadziei. Siedząc w cieniu i marząc o wielkich planach, lub później gdy życie na farmie zmieniło się bezpowrotnie. Już nigdy nie chciała popełnić tego samego błędu i chyba nie życzyła też tego nikomu.
- Naprawdę? – powtórzyła zaskoczona. W tej chwili ta tragedia wydała jej się jeszcze większa, jeszcze bardziej dla niej niezrozumiała. Jak mógł się czuć samotny ojciec? Jak wyjaśnić dzieciom, że mama już nigdy nie wróci? – Ile mają lat? – zapytała, a na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech, bo mimo tych wszystkich uczuć, które miała w tym momencie, to myśl o nim jako ojcu była prawdziwie ciepła. Miał dla kogo żyć. Nigdy nie był sam. – Nie wiemy jaka ta rzeczywistość będzie, ale bez względu na to co się wydarzy, to twoi synowie na pewno będą dumni ze swojego ojca, tak jak ty pewnie jesteś dumny z nich. – dodała. Na szczęście życie tych najmłodszych mogło się jeszcze odmienić. – Opowiedz mi o nich. Czy to twoje małe kopie? Czy wypatrują w gwiazdach wspaniałości?


no one can say what we get to be so why don't we rewrite the stars?
Luna Lupin
Luna Lupin
Zawód : właścicielka farmy, dawna solistka
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
We li­ve, as we dream – alo­ne
OPCM : 11
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 14
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8986-luna-lupin?nid=2#270434 https://www.morsmordre.net/t8996-azra#270488 https://www.morsmordre.net/t8995-to-the-moon-and-back#270465 https://www.morsmordre.net/f75-north-yorkshire-farma-lupinow https://www.morsmordre.net/t8998-skrytka-bankowa-nr-2117#270564 https://www.morsmordre.net/t8999-luna-lupin#270567

Powrót do góry Go down

Czego mógł chcieć, jeśli nie powrotu dawnych dni? Tego, czego nie mógł mieć już z powrotem. Czego nie mógł wyczarować machnięciem różdżki. Co utraciło wszelką materialność. Czegoś, co nakierował jego życie na aktualne tory, na których znajdował się w tym momencie sam. Bo w końcu to z Pomoną miał to robić. Wiązać pod brodami chłopców sznureczki od czapek. Czuwać nad momentem pierwszego postawionego kroku. Dostrzegać zmiany w tych samych, a równocześnie tak innych twarzyczkach. Uczyć się być rodzicami — popełniać błędy, naprawiać je i udoskonalać. A teraz robił to wszystko sam. Sam musiał się nauczyć, jak to jest zajmować się dziećmi od chwili ich narodzin i być może wiedział od innych rodziców o wiele więcej. Robiąc wszystko po trzy razy i bez przerwy. Ale czy to miało oznaczać, że był dobrym ojcem? Czy w ogóle to, co się wydarzyło, na co pozwolił by się zdarzyło, nie reagując odpowiednio, nie skreślało go z miejsca? W końcu jego dzieci od dnia narodzin miały posiadać w sobie poczucie odrzucenia, a wkrótce także przybrać miano sierot, pozbawionych matki. A przecież był ich ojcem. Czy nie powinien był chronić każdego członka tej rodziny? Czy nie powinien był przewidzieć? Analizował tę noc setki, jeśli nie tysiące i dziesiątki tysięcy razy pod tym względem. Pijany szczęściem, jakie przyniosły mu narodziny chłopców, nie był w stanie zrozumieć. Ani w ogóle dopuścić do siebie myśli o odejściu — swoim, Pomony. Czyimkolwiek. Mieli w końcu przed sobą prawdziwą przyszłość, prawdziwy owoc związku, który budowali. Mieli dzieci. Mieli je i jak można było w ogóle chcieć je...
Zacisnął powieki. Głos Luny dopiero przywrócił go do rozmowy. To spotkanie było w jakimś sensie stanięciem twarzą w twarz z prawdą, która miała być teraz rzeczywistością Jaydena. Bo przecież relacje z innymi nigdy nie miały wyglądać ta samo. Zawsze miała pojawiać się granica. Mimo to uśmiechnął się nikło, gdy spytała o ich wiek. Lata... Te miesiące wydawały się latami, to prawda. Niekończącymi się, a równocześnie spieszącymi na łeb na szyję, gdy widział, jak chłopcy rośli. Wszak jeszcze niedawno zmieścił każdego z nich w swojej dłoni — wcześniaki. Trojaczki. Z natury mniejsze i potencjalnie słabsze. - Mają niecałe pięć miesięcy - odparł, przejeżdżając dłonią we włosach. - Są jeszcze za mali. - Za mali na wpatrywanie się w gwiazdy, ale i za mali na to, co ich spotykało. W jakimś stopniu rozmawianie o tym sprawiło, że Vane jedynie uciekł ku bardziej błahym tematom, nie chcąc zbytnio pochylać się nad własną sytuacją. Na dobrą sprawę nie po to się spotkali. Wymienili się jeszcze paroma zdaniami, uścisnęli się nieco niepewnie na pożegnanie i każde ruszyło w swoją stronę, zapewne by już nigdy więcej się nie spotkać.

zt x2


what survived may not be the same, but it's me
BEAUTIFUL AND KIND,
BUT sad

Jayden Vane
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, nauczyciel, ojciec
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their faith rewarded.
OPCM : 43
UROKI : 25
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane

Powrót do góry Go down

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Loch Muick

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach