Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Fontanna Życia
AutorWiadomość
First topic message reminder :

Fontanna Życia

Jej historia jest równie zawiła, co baśniowa - ciężko stwierdzić, ile w niej prawdy. Niektórzy nazywają ją bliźniaczką Fontanny Szczęśliwego Losu, inni mówią, że stworzył ją szarlatan, który chciał wzbogacić się na legendzie. Jedno jest pewne: od niepamiętnych czasów mówi się, że czarna woda Fontanny Życia posiada lecznicze właściwości. Postawiona jest ona na niewielkim, okrągłym placyku w Dolinie Godryka, który został ukryty przed wzrokiem mugoli. Cały skwer jest jasny, wyzbyty roślinności, wyłożony piaskowcem - z niego też zbudowana jest fontanna. Zawsze roi się tu od ptaków. Niektórzy uzdrowiciele wysyłają tu pacjentów cierpiących na choroby genetyczne, wierząc, że magiczna, ciemna woda złagodzi ich objawy. Często to działa, choć prawdopodobnie to tylko efekt placebo; woda jednak uspokaja, zatrzymuje ataki chorób. Mimo to nie jest w stanie ich wyleczyć. Na fontannę został rzucony urok - można pić z niej tylko tworząc koszyczek z dłoni, woda natychmiast wyparowuje bowiem ze wszystkich naczyń.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Fontanna Życia - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down


W zaczątkach tej niewymownej relacji musiał stawiać rozważne kroki, ażeby ta milimetrowa tafla lodu, po której błądzili, nie rozstąpiła się, ściągając dziewczę w głębiny bezpowrotnej samotności. Wystarczyło bowiem, że utkwiła w matni cierpienia i osobistych, skrzętnie wypieranych ze świadomości problemów przyćmionych brakiem poczucia własnej wartości, by niemal całkowicie odizolować się od ludzi. Czy to z poczucia obowiązku uzdrowicielskiej opieki, czy podświadomego zaufania, które zasiał w niej szczerą troską, wydawało się, że ten paradoksalnie obcy facet był przezeń w ostatnim czasie dopuszczany najbliżej. Choć wciąż dzielił go z kobietą dystans, jakiego nie skrócą teraz żadne gesty, ni słowa, w tym oziębłym nastroju mógł roztoczyć nad nią ciepło, które stopi ten lód, ale nie pozwoli jej utonąć, jeśli tylko chwyci jego dłoń.
W oczach bystrego czarodzieja Aurora była cichą bohaterką, która pragnęła zbawiać ludzi bez poklasku, pokutując winy za przeżycie tragedii, w której obliczu zatraciła sens egzystencji. Jakie okrucieństwo musiało ją spotkać, jeżeli rąbka tajemnicy nie uchyliła nawet swym najbliższym? Może straciła bliskiego przyjaciela, obarczając się winą za jego śmierć? Uczyniła zło wedle wyznawanej moralności, wstydząc się własnego jestestwa? Kiedy przez głowę przewijały się te i inne myśli, natychmiast odtrącało je wspomnienie - dłonie dygocące w mimowolnych odruchach, naciągnięte, przydługie rękawy maskujące zabliźnioną krzywdę, wzdrygnięcie z każdym wypowiedzianym słowem. To dziewczę bez dwóch zdań zmagało się z brzemienną traumą, której przypuszczalnym źródłem była nieuchronna w czasach wojny przemoc. Przez kilkanaście lat pracy w wywiadzie widział jej zdecydowanie zbyt wiele, by nie zrozumieć, jakiej natury problemy gnębią tę kobietę. I najgorsze było, że jego działania przypominały błądzenie w labiryncie, z którego wyjście widać z linii startu, lecz w procesie poznawczym nie zbliżał się do niego nawet o krok.
W żadnym wypadku nie stał w miejscu. Cierpliwie i konsekwentnie parł przez kolejne przeszkody, by spłacić swój dług honoru i uratować pannę Sprout przed wpływem autodestrukcyjnych myśli. David był nader empatyczną osobą, co w pewnym sensie kolidowało z wykonywanym zawodem. W tej relacji jednakże nie był agentem zagranicznego wywiadu, a po prostu człowiekiem, który w obliczu krzywdy nie mógł przejść obok obojętnie.
Dziecięca beztroska i nieskazitelne przyjaźnie z tamtych lat to dobre wspomnienia, które ukradkiem i całkiem niepostrzeżenie przedarły się przez wszystkie, przygnębiające myśli w głowie Aurory. Wciąż w cieniu wątpliwości, miały czas by zakiełkować i pozwolić sentymentom przejąć inicjatywę. W swoich kolejnych planach mężczyzna chciał jedynie je podsycić, pozwalając kobiecie zapomnieć o problemach doczesnego świata i tych, z którymi zmagała się przez ostatnie tygodnie. Odpowiedział sympatycznym uśmiechem i nienachalnym kontaktem wzrokowym.
- Nie miałem szczęścia wychować się w tak malowniczym miejscu, jak Dolina Godryka, lecz w okolicy mojego domu rodzinnego w Warwickshire było kilka miejsc o równie barwnej historii i tradycji. - właśnie z Warwick pochodził prawdziwy David Hargrave. - Inicjacja? Jest jakiś rytuał? - spytał z nieprzesadzonym niedowierzaniem, choć znał rozwiązanie zagadki. Może lepiej było się trochę powygłupiać? - Tylko nie podpowiadaj - jestem dobry w łamigłówki. Niech zadzieje się magia - rzekł bardzo rozluźnionym tonem, od którego wprost biło nie tylko ciepło, ale i jakiś rodzaj dziecięcej radości.
Rękawice na dłoniach absorbowały chłód śnieżnego puchu, który układał w niewielką, zbitą, acz plastyczną masę, formując z niej kształt wysokiej misy. Wydrążył w niej nawet dziurę, odkładając resztki śniegu na bok, choć trudno określić, czy ten kształt przypominał Aurorze rzeczywiste naczynie. Ściągnąwszy z dłoni łapawice, dobył swej różdżki i zerknął na chwilkę w kierunku kobiety. W jego gestach nie było krzty popisywania się, kuriozalnie on po prostu dobrze się bawił - może w ten sposób próbował ją rozchmurzyć? - Accio patyk. - inkantował, wykonując gest różdżką w stronę przeciwną do miejsca, w którym kobieta stała, a z oddali upstrzony śnieżnymi płatkami gruby patyk przyleciał wprost do jego dłoni. - Potrzymaj proszę przez chwilę.
Proces kombinowania Davida w swym absurdzie był nawet zabawny, bo nie było wiadome, do czego ostatecznie doprowadzi. Niedługo po tym, jak ów patyk jej wręczył, zagadka miała się rozwiązać.
- Caeruleusio. - chłodna mgiełka skierowała się na śnieżną konstrukcję, utwardzając jej strukturę, a wówczas czarodziej rozpoczął proces modelowania i wygładzania śnieżnego obiektu przy pomocy rąk. Teraz nie było wątpliwości, że stworzył rzeczywistą misę z lodu - tylko po co mu ten patyk? - Przyda nam się trochę światła. Pozwolisz? - dotknął różdżką koniec kija i niewerbalnym czarem podpalił jego końcówkę delikatną iskrą. Jeśli panna Sprout była chętna do udziału w jego 'rytuale', ów patyk z jej pomocą powiódł ręką nad naczynie i poprosił, aby utrzymała go we wskazanej pozycji. Zaraz to skierował różdżkę na powstały cień.
- Inumbravi Contra. - padło zaklęcie, którego intencją było utworzenie z cienia materialnej, ceramicznej misy o identycznych rozmiarach, co przedmiot, który ów cień rzucał. Co więcej, zaraz to drugie zaklęcie transmutowało lodową miskę w drugą, identyczną co pierwsza, a płonący dotychczas patyk można było ugasić w śniegu. Jedno z naczyń wręczył kobiecie.
- Nie wiem, na czym polegała inicjacja, lecz wydaje mi się, że wymyśliłem własną. Mogłem co prawda transmutować jakąś puszkę w kubek, ale to nie byłoby już tak rytualne. Zaczerpniemy? - zachęcił ją z pełnym przekonaniem, choć wiedział, że w rzeczywistości zaklętej wody nie nabierze się inaczej, niżeli koszyczkiem z rąk. Chciał jednak oderwać jej myśli od problemów na te kilka minut, zupełnie jak gdyby próbował rozweselić wyjątkowo smutne dziecko. W tych wygłupach chyba było coś terapeutycznego, ale i sprytnego - nie tylko mógł wywołać uśmiech na jej twarzy, na czym zależało mu przede wszystkim, ale niejako uchylić rąbka tajemnicy o swojej magicznej specjalizacji, a zatem o sobie samym. No i przede wszystkim - teraz wiedziała, że tkwi w nim nie tylko męska dojrzałość, którą dotychczas się przed nią jawił, ale i zwyczajna, dziecięca radość.
David Hargrave
Zawód : konwojent, agent wywiadu MACUSA
Wiek : 40
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 31
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5 (17)
SPRAWNOŚĆ : 5 (54)
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t10580-david-hargrave?nid=2#321220 https://www.morsmordre.net/t10610-poczta-hargrave-a#321237 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/

Powrót do góry Go down

5.01.1958

Późną jesienią mógł odwiedzić ten las, aby znaleźć dorodne grzyby, a przynajmniej skorzystać z jego uroków przed lub po pracy. Tymczasem jednak zimne styczniowe powietrze kuło go w nos, gdy wiatr wiał między wiekowymi drzewami. Stevie podążał w stronę centrum w określonym celu, tym samym co zawsze. Przybył tu, aby zrobić świstoklik. Nie zdarzało się to rzadko, większość jego życia polegała na dokładnie tym samym. Nie miał problemów zdrowotnych miary, której wymagałaby regularnych wizyt w Lecznicy w lesie, mógł decydować się na spacery, nawet jeśli kości odmawiały czasem posłuszeństwa. Tworząc świstokliki w tym obszarze, nieustannie zmieniał lokacje, aby maga nie była skoncentrowana w jednym obszarze, ale rozproszone tak bardzo, jak to możliwe. Dziś znalazł się przy fontannie życia i wraz z jej widokiem rozpoczął proces tworzenia tego obiektu. Sproszkowany meteoryt w fiolce, którą wyjął z kieszeni płaszcza, był najdroższy i zdecydowanie najrzadszy wśród komponentów. Na szczęście ludzie chcieli mu pomóc. Często odkurzając stare zapasy, znajdowali potrzebne składniki. Nie mógł sobie wyobrazić, że ktoś z jego bliskich mógłby ruszyć w bój bez odpowiedniej ochrony, bez gotowej drogi ucieczki. Po to tu był, tym im służył i tę wiedzę musiał przekazać. Czasami jednak tak jak dzisiaj, niepokorne uczucie zmęczenia wdawało się we znaki. Z walizki wyjął kilka notatek, które utworzył wcześniej, ale które wciąż musiał sprawdzić, a przede wszystkim, musiał upewnić się w swoich obliczeniach. Współrzędne geograficzne wydają się być poprawne, podobnie jak cała reszta sprawdzonych wzorów. Rozpoczął więc proces czarowania obiektu, który był długi, ale skuteczny. Zawieszony na rzemieniu wisior w kształcie liścia, ułożył na przygotowanym wcześniej podłożu. Proces, w którym wykorzystywał nie tylko proch meteorytu, ale także rozległą wiedzę na temat transformacji miał się rozpocząć. Magia powoli osadzała się na przedmiocie, gotowa do dalszego działania tak długo, jak długo zostanie spętana przez jego zaklęcie. Oczy numerologa były nieco przymknięte, ponieważ skupiał się na magii najlepiej, jak tylko potrafił. Miał doświadczenie, ale czy to miało wystarczyć? Zwykły wisiorek nie był magiczny, ale nikt nie był w stanie przewidzieć co dokładnie się z nim stanie, gdy tylko dotknie go transmutacyjny czar.
Portus — wypowiedział czar, licząc, że ten go nie zawiedzie, a magia będzie silna.

jeśli udane, zt
świstoklik ze sproszkowanego meteorytu, typ I - wisior z liściem klonu
st 85 (-26 transmutacja, -13 talizman) = 46


Am I going crazy? Would I even know? Am I right back where I started forty years ago?
Wanna guess the ending? If it ever does... I swear to God that all I've ever wanted was
A little bit of everything, all of the time, a bit of everything, all of the time
Apathy's a tragedy, and boredom is a crime. I'm finished playing, and I'm staying inside.
Stevie Beckett
Zawód : twórca świstoklików, wynalazca
Wiek : 57
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
The blues ain't nothing but a good man feelin' bad.
OPCM : 15
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 26
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9282-stevie-beckett https://www.morsmordre.net/t9293-einstein https://www.morsmordre.net/t9292-wujek-stevie#282938 https://www.morsmordre.net/f318-dolina-godryka-warsztat https://www.morsmordre.net/t9294-skrytka-bankowa-nr-2137 https://www.morsmordre.net/t9295-stevie-beckett

Powrót do góry Go down

The member 'Stevie Beckett' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 73
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Fontanna Życia - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Fontanna Życia

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach