Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   17.07.17 1:50

Szarodrzewo z Nuneaton

Szarodrzewo z głębi lasów pod Nuneaton to jedno z najstarszych magicznych drzew w Anglii, a może i całej Europy: ponoć zawsze, gdy zbliżali się do niego drwale lub myśliwi, jego gałęzie ożywały i straszyły mugoli, którzy chcieli się do niego dostać – w ten sposób przetrwało już ponad 1600 lat. Ma sześć metrów średnicy i jest wysoki na czterdzieści, a jego kora przypomina kolorem angielską szarugę. W dotyku wydaje się szorstka, a przyłożona do niej dłoń delikatnie piecze. Sękate gałęzie rozchodzą się na wszystkie strony, niepostrzeżenie zamieniając się ze sobą miejscami, kiedy wiatr delikatnie kołysze wiecznie zaschniętymi burymi liśćmi. Dawno temu angielscy druidzi wsłuchiwali się w ten szelest, odnajdując w jego dźwiękach odpowiedzi na dręczące ich problemy.
Dziś czarodziejska młodzież za test męskości uznaje wdrapanie się na jego szczyt, gdzie można ułamać jedyne kwitnące gałązki szarodrzewa - od dołu tego nie widać, lecz ponoć mają przepiękną, bladobłękitną barwę i płatki delikatniejsze od jedwabiu stanowiące niepowtarzalny okaz dla każdego zielarza. Zasuszone bywają składnikami perfum - słyną z wyrazistego zapachu, który każdemu czarodziejowi wydaje się inny, powiązany z jego ukrytymi pragnieniami i kojarzące się z najpiękniejszymi wspomnieniami.

k100: ST wspięcia się na szczyt wynosi 70, do rzutu dodaje się podwojoną statystykę uników lub sprawności.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore https://www.morsmordre.net/t3806-sroka https://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore https://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 https://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
11
17
0
0
0
0
18
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   09.09.17 23:53

|po 10 maja

Pogoda ostatnio lubiła ulegać gwałtownym zmianom. Tak jak wszystko wokół zresztą. Tak jak ja sama. Nie spodziewałam się po tym wszystkim co mnie spotkało być sobą...taką. Nie wiem. Może to po prostu była wina tego, że nie potrafiłam już płakać. Nie miałam już na rozpacz ani siły ani łez. Nie oznaczało to jednak, że nie myślałam ojcu i moich braciach. Wierzyłam, że są gdzieś tam, w tym świecie. Przeglądałam więc mapy, a właściwie stare, szkolne podręczniki do astronomii. Jak chciałam ich szukać w tym świecie nie umiejąc się w nim odnaleźć. Nie miałam już pięciu lat, a to nie były rurki z kremem by się beztrosko gubić mając nadzieję na przygodę w czasie której może odnajdę to czego szukałam. Przygody były teraz na prawdę niebezpieczne.
Przekręciłam ciężką stronę księgi. Nawa strona zabarwiła się granatem nocnego nieba na tle którego zalśniły konstelacje. Te podstawowe. Mały, wielki wóz, gwiazda polarna...linie przecinające obrazek układały się w kształty do których wypłowiałą już czcionką sygnatury odsyłające do przypisów. Spuściłam na nie wzrok, poprawiając jednocześnie nachodzący mi na oczy kosmyk. Leżąc tak na kocyku rozłożonym na kiełkującej młodej trawie, na brzuchu, pod drzewem - studiowałam tajemną wiedzę przeznaczoną dla dwunastolatków.
Po godzinie zrobiłam sobie przerwę. Przekręciłam się na plecy, ściągając z głowy letni kapelusz. Przymknęłam na chwilę oczy wdychając gorące powietrze. Na pewno było z ponad dwadzieścia stopni. Prawie jak lato. Otworzyłam ślepia i wpatrywałam się w majestatycznie kołyszące się gałęzie. I wtedy...wtedy dostrzegłam jakiś ruch. Zmrużyłam oczy. I to może wydać się śmieszne, lecz zaraz po tym usłyszałam miauknięcie. Zmarszczyłam czoło. Podniosłam się do pół siadu.
- Kurka... - mruknęłam pod nosem po tym, jak się zbliżyłam i dostrzegłam kota na gałęzi. Kiciałam i szumiałam na niego. Dostrzegł mnie. To co mnie zaniepokoiło to to, że wcale nie emanował typową, kocią aurą posiadania wszystkiego podogonem. Miał tarapaty. Po szybkiej kalkulacji i ocenie swoich możliwości, doszłam do wniosku, że...wspięcie się na tamtą gałąź to w sumie nie taka trudna sztuka. Zsunęłam z nóg trzewiki, a dół staroświeckiej sukienki z falbankami podciągnęłam na wysokość połowy ud związując nadmiar materiału w kok.
Przepełniona determinacją i skupieniem rozpoczęłam swoją wędrówkę, która z chwili na chwilę się wydłużała. Zwierze pomimo posiadania kłopotów się mnie obawiało. Ja jednak byłam cierpliwa i pozbawiona lęku wysokości. Nie na takie drzewa się wchodziło, prawda....?

|korzystam ze statystyk uników!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   09.09.17 23:53

The member 'Sally Moore' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 83


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   05.10.17 18:11

Nic, dosłownie nic nie zapowiadało szaleństwa tamtego dnia. Prawdopodobnie już sam pomysł wycieczki do Anglii w celu poznania sławnego drzewa z Nuneaton oraz zebrania nieco kwiecia potrzebnego do testowania nowych eliksirów jawiło się niektórym jako pozbawione zdrowego rozsądku, lecz Cyrus uznawał to za wierutne bzdury. Owszem, większość alchemików zostawiało pozyskiwanie ingrediencji wykwalifikowanym dostawcom, jednakże Snape miał w swej duszy coś z Gryfona - uwielbiał przygody. Niegdyś oddawał się im częściej niż teraz, ponieważ nawet w dzieciństwie świat wyglądał piękniej niżli w czasach obecnych; zawziął się mimo wszystko. Spakuje niewielki plecak, weźmie miotłę w garść… nieważne, że latanie przy tak niewielkich umiejętnościach miotlarskich na tak duże odległości było misją samobójczą - nic go nie obchodziło, naprawdę nic. Głowę miał wypchaną marzeniami, serce bolączką, a umysł prostym planem zapomnienia. Tylko to się liczyło. Wziął skromny prowiant, woreczki lniane do zbierania kwiecia oraz cienką kurtkę mającą ochronić go przed ewentualną wilgocią spadającą z nieba - pogoda była co najmniej niepewna. Magiczne anomalie zakłócały rutynowy przebieg życia, nawet jeśli na chwilę obecną egzystencja w tym kraju daleka była od spokojnego istnienia w cieniu szarego człowieka. Chyba nikt - nawet starowinki u schyłku życia, profesor Bagshot była tego idealnym przykładem - nie oddawał się flegmatycznym zajęciom dziergania na drutach bądź odbijaniem piłki od ściany. Szykowała się wojna, nawet jeśli niektórzy uprzejmie o tym nie wspominali, wręcz udawali, że temat nie istniał.
Dziś Snape wziął z nich przykład. Uprzednio zadbawszy o bycie niewidzialnym dla mugoli odepchnął się od ziemi na Pokątnej i wzbił się w powietrze. Niewielki pakunek na plecach łopotał delikatnie na dość silnym wietrze. Po raz kolejny alchemik się zawziął - niestrudzenie parł do przodu, uprzednio upewniwszy się, w którą na pewno stronę ma lecieć. Mijał dachy budynków oraz korony drzew, nawet mikroskopijne kuleczki będące ludźmi; zimne powietrze wzdrygało nim raz po raz powodując niekontrolowany slalom na wysokościach. Mimo przeciwności aury doleciał. Zobaczył je z daleka - tego drzewa nie można było przegapić w żaden sposób. Jedno z najstarszych, widział je w ilustrowanym albumie przeznaczonym dla zielarzy. Jednakże ledwo je wypatrzył pośród szarugi typowego, angielskiego klimatu, doprawianego jeszcze załamaniem się magii. Zbliżył się, łagodnie pikując w dół. Zamierzał wychylić się na miotle oraz zerwać nieco gałązek, lecz zamarł w połowie zaplanowanego manewru. Niemal u szczytu, w koronie drzewa, siedziała kobieta. Snape wytrzeszczył oczy z niedowierzania, mocniej zacisnął dłonie na drewnianym trzonku swojego środku transportu.
- Panienko… wszystko w porządku? - krzyknął z dość znacznej odległości, będąc pełnym obaw. Nie znał jej, nie wiedział, czego mógł się po niej spodziewać. Szczerzę wątpił, żeby jakakolwiek czystokrwista czarownica posunęła się do tak nieeleganckich czynów, lecz nie mógł mieć pewności. Istniały przecież inne osobniki, szczerze nienawidzących takich jak on - mogła być zbieraczką ingrediencji właśnie. I mogła również wprawnym ruchem różdżki go zaatakować, nie bacząc na możliwe konsekwencje wywoływane przez anomalie. Jak widać mogła naprawdę wiele. Dlatego przełknął ślinę, szeroko otwartymi oczami wpatrując się w jej sylwetkę przysłoniętą w dużej mierze przez rozłożystą koronę drzewa.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore https://www.morsmordre.net/t3806-sroka https://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore https://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 https://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
11
17
0
0
0
0
18
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   11.10.17 23:59

Wspięłam się na gałąź jedną, drugą...na szóstej przystanęłam czekając aż zwierze się przyzwyczai do mojej obecności. Przy trzynastej gałęzi pozwoliło się pogłaskać, lecz nim zdołałam się pochwycić kocię zostało spłoszone przez ptaka, a może zbudowane zaufanie się posypało. Trzeba było zacząć od nowa, ale...co to za problem...? Budowałam i wspinałam się wyżej wraz ze zwierzęciem tracąc nieco przy tym poczucie rzeczywistości, nie czując, że co raz mocniej wieje, że konar i gałęzie drzewa są coraz to lichsze i delikatniejsze, a odległość między mną, a ziemną co raz bardziej śmiertelna. Trochę to wszystko uległo zmianie, gdy kotek dostał ostatecznie się w moje łapki, a ja poczułam jak moje serce cofa się do krtani. Nagle stałam się aż nazbyt świadoma wysokości, wiatru i względnej kruchości gałęzi na której siedziałam. Obiełam lichy, chybotający się czubek ramieniem nie mogąc się zmusić po raz drugi do spojrzenia w dół. Utknęłam. Nawoływałam pomocy, lecz nikt prócz wiatru i ptactwa mnie nie usłyszał. Nie miałam pojęcia ile tak chybotałam się na tym czubku, lecz kot który przede mną uciekał teraz zalęgł się w torbie którą byłam przepasana i nie świadomy mojej katastrofy spał. Szczęściarz. Zaczynałam już myśleć,że utknęłam tu na zawsze, gdy dostrzegłam coś na niebie. Było to większe od ptaka, lecz mniejsze od samolotu - był to czarodziej na miotle! Chyba popłakałam się ze szczęścia. Trzymając się jedną ręką konaru, drugą zaczęłam majtać nawołująco
- Nie! O rety, pan nawet nie wie jak bardzo nie jest nic w porządku! Proszę mi pomóc! Utknęłam tu chyba milion lat temu i mam dość! Jest tak bardzo wysoko, ziemia tak bardzo daleko, wieje i jestem już głodna i nie mam pojęcia co dalej. Nie mam różdżki. Słyszy mnie pan!? Proszę, błagam, ja się odwdzięczę!


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   13.10.17 21:45

Niezaprzeczalny fakt istnienia ludzi równie szalonych co on sam - wszakże wybycie z domu w taką pogodę było niedorzeczne - napawało go ulgą oraz przerażeniem jednocześnie. Nie spodziewał się tutaj nikogo zastać, tak naprawdę to liczył nawet na perfekcyjną samotnię wygrywaną przez szum liści świszczącą melodią. Znosiło go bardzo z tej miotły, może nawet za bardzo - dodatkowy balast byłby wręcz na wagę złota. Nie uśmiechało mu się jednakże ratować damy z opresji niźli zbierać kwiaty w celach stricte naukowych, lecz dostrzegłszy kobietę na szczycie drzewa wiedział już, że jego plany zostaną pokrzyżowane. Nieważne, czy miałby jej pomóc czy to ona cisnęłaby w niego paskudnym zaklęciem - samotność przestała istnieć, a więc i cel podróży w to miejsce został zakłócony. Westchnął pod nosem, z całych sił próbując utrzymać miotłę w statycznym miejscu nad ziemią. Tylko trochę jej trzonek poruszał się na boki, przyprawiający Cyrusa o mini zawały.
Dostrzegł jej emocje na twarzy, ostatecznie nie znajdowali się w dużym oddaleniu od siebie, a gałęzie u szczytu były mocno przerzedzone. Uśmiechnął się, chociaż przypominało to bardziej błaganie o niezabijanie go niż faktyczną radość - nie miał ku niej powodów.
Na pewno nie powinien wierzyć jej słowom niesionym przez wiatr, lecz z drugiej strony, jakież to ona miała mieć teraz powody do kłamstwa? Wątpił, że siedziała na drzewie kilka godzin w oczekiwaniu na swoją ofiarę, to brzmiało bezsensownie w jego głowie. Dlatego usłyszawszy informację o braku różdżki, nabrał większej pewności siebie. Współczuł nieznajomej. Wyglądało na to, że spędziła wiele czasu wśród gałęzi chybotliwego szarodrzewa, w tak oddalonym od cywilizacji miejscu jak Nuneaton. Postanowił jej pomóc - tylko jak?
- Pomogę panience. Jeszcze nikt nigdy nie cieszył się tak na mój widok, a to zobowiązuje - krzyknął, może chcąc nieco rozluźnić niewesołą sytuację. Snape zerknął w dół, oceniając odległość; nie było dobrze. Zadarł głowę, przez długie sekundy analizując odległość miotły od korony oraz samej czarownicy. - Zapikuję do panienki od góry, żeby nie narazić się na zepchnięcie w ostre gałęzie - dodał równie głośno, po krótkim - jak na niego - wymyślaniu odpowiedniej strategii.
Jak powiedział, tak zrobił. Poderwał miotłę do góry, co miało pewien minus, mianowicie mocniej tam wiało. Zmrużył oczy pokonując opór powietrza, następnie z premedytacją zaczął lecieć wprost na czubek drzewa. Zatrzymał się - czy raczej zawisł - w niewielkiej odległości od kobiety. Użył całej swojej silnej woli oraz siły mięśni, żeby obrócić się do poszkodowanej tyłem - gdyby puścił chociażby jedną dłoń z drewna, nie zdołałby zapanować nad tym środkiem lokomocji. Miał zatem nadzieję, że nieznajoma da radę podciągnąć się i usadowić na miejscu za nim.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore https://www.morsmordre.net/t3806-sroka https://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore https://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 https://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
11
17
0
0
0
0
18
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   07.11.17 21:34

Nie wszystko co mówiłam było konieczne do przekazania bo w sumie byłam w stanie uwierzyć, że ten człowiek ma oczy i wyobraźnię by wiedzieć o niebezpieczeństwie zlecenia w dół. Potrzebowałam jednak spuścić z pary. Niczym nabuzowany czajnik zaczęłam więc trajkotać ignorując spiekotę zadartego gardła.
- Naprawdę?! - miałam wrażenie, że się zaraz popłaczę ze szczęścia ale pociągnęłam tylko nosem bo wisiałam już tak trochę, wiało, a to wcale lato nie było - Pan nawet nie jest wstanie jak mnie to cieszy, że Pan tu jest. Bałam się już, że będę tu siedziała do jesieni - jak jabłko jakieś lub śliwka która jeszcze przed tak dojrzała zdołała wpaść w kompot! Rety! Takie rzeczy to chyba umiałam tylko ja.
- W porządku! A ja..ja tu poczekam i nie będę się ruszać - tak, to brzmiało jak dobry plan. Nie byłam najlepsza w kwestii nicnierobienia, lecz w tym momencie zamierzałam przejść samą siebie! Skoro raz mi się to udało (przecież wpełzłam na to przeklęte drzewo!) to uda mi się znów! Przełknęłam ślinę i przywdziałam dziarską minę. A potem wszystko szlag trafił bo widząc tego mojego rycerza na fruwającej miotle, zdałam sobie sprawę aż nazbyt z tego, że właśnie - jest na miotle. Nagle ogarnęły mnie wątpliwości.
- Tylko wie pan...ja tak właściwie nigdy nie dogadywałam się z miotłami. Są takie wąskie...rozumie, pan? To nie tak, że oczekuję fruwającej, dziesięciu calowej deski ale...ale nie lata pan może w towarzystwie jakiegoś kolegi, który jest tu z panem na takowej, hm? - Nie? Nie, prawda...? Przygryzłam wargę patrząc na ten fruwający kijek. Billy pękałby ze śmiechu. Mogę się założyć - A jak nie trafię? W sensie - jest wąska. Co jak jej nie chwycę, lub chwycę krzywo i się nie podciągnę tylko zawisnę, zakołyszę nami i spadniemy razem? - to nie tak, że byłam pesymistką - Mówiłam już, że ciężka ta miotła...? - jak szczebel drabinki.


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   24.11.17 14:30

Zazwyczaj daleki był od złośliwości, chociaż przez krótki ułamek sekundy miał ochotę powiedzieć żartowałem, po czym udać, że odlatuje. To słowo nawet zatańczyło na końcu jego języka - szczęśliwie w porę się opamiętał. Nie powinien drwić sobie z kobiety, zwłaszcza w tak niedogodnym położeniu. Żarty mogły się również obrócić przeciwko niemu, wszakże wiatr nie ustawał na gwałtowności. Cyrus z całych sił starał się trzymać trzonek miotły, manewrował wręcz niczym zawodnik Quidditcha - tylko brakowało mu pewności siebie oraz gracji typowych dla zawodowców - i był z siebie niesamowicie dumny. Spodziewał się, że nieznajoma po prostu wsiądzie na miotłę, z tyłu, tak jak do niej to przed chwilą wykrzyczał, lecz wszystko wskazywało na to, że… zmieniła zdanie?
Snape aż się wychylił spoglądając na nią przez ramię. Wzrokiem pełnym niedowierzania. Wąskie miotły. Kolega. Ciężkie miotły. I co jeszcze? Powinien tu może przylecieć latającym dywanem z zastawą, ciepłą herbatą i regenerującym posiłkiem? Mężczyzna wziął głęboki wdech oraz przymknął oczy bardzo starając się uspokoić narastającą irytację. Usiłował racjonalizować sobie sytuację - to kobieta, przerażona, przemarznięta. Okaż więcej współczucia, nawoływał do siebie w myślach.
- Niestety nie panienko. Czy w takim razie mam odwołać nasz lot? - spytał uprzejmie, nie do końca wiedząc jak postępować z wystraszonymi przedstawicielkami płci pięknej. Nigdy nie zdarzyło mu się ratować ich z drzewa - prędzej spodziewałby się zagubionego kota bądź kuguchara niźli damy w opałach. - Ja rozumiem te obawy, jednakże nie posiadam w chwili obecnej lepszego asortymentu. Nie chciałbym być także nieuprzejmy, lecz im dłużej gawędzimy w tym miejscu, tym trudniej jest mi utrzymać miotłę w ryzach - dodał, naprawdę zachowując stoicki spokój. Szkoda, że nikt tego nie doceniał! Powinni odznaczyć go orderem za cierpliwość.
- Myślę, że prościej będzie porozmawiać na ziemi, tam mniej wieje a i grunt jest stabilniejszy - powiedział z przekonaniem, mimowolnie spoglądając w dół. Gałęzie dość skutecznie zasłaniały wątpliwie przyjemny widok pozwalając nie odczuwać wysokości tak mocno.
- Proszę się chwycić mocno miotły, będę się starał nie zrobić panience krzywdy. W przypadku zawiśnięcia spróbuję podlecieć nad gałąź. Jednakże sądzę, że będzie to zbędne. Jeśli jeździła kiedyś panienka na koniu proszę sobie wyobrazić, że dosiada narowistego rumaka. - Naprawdę się starał przekonać ją do podciągnięcia się w celu zasiądnięcia z tyłu za nim. Wszystko, żeby mogli wyrwać się z tego koszmaru, odlecieć z czubka drzewa oraz uspokoić szybkie bicie serca. Niepokój kobiety zaczął przechodzić także na alchemika.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore https://www.morsmordre.net/t3806-sroka https://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore https://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 https://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
11
17
0
0
0
0
18
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   28.12.17 7:51

- Nienienienienienie - NIE! - zareagowałam nerwowo, bardzo nerwowo, na myśl o tym, że mógłby odlecieć - Ja przepraszam, ja się mocno denerwuję i pewnie gadam w tym momencie tonę totalnych głupot ale to z nerwów. Proszę nie słuchać. To znaczy - tych głupot bo tego by pan jednak niczego nie odwoływał i nie odlatywał to proszę jednak posłuchać, proszę... - to się zawsze tak kończyło. Inni zajadają stres, innym odbiera mowę, jeszcze inni po prostu nadmiernie się pocą, a ja robię z siebie żywy, żałosny, megafon głupoty. Za każdym razem. Jeśli to przeżyję to prawdopodobnie przez najbliższy tydzień będę na wspomnienie dzisiejszego dnia wydreptywała kilometry spacerując z kuchni do salonu i na zad. Tyle dobrego, że nie towarzyszyła mi żadna widownia.
- Ja... rozumiem - przynajmniej bardzo się zrozumieć starałam o czym świadczyło to wątłe przekonanie w moim głosie - Niech pan sobie tylko nie myśli, że pański asortyment jest nieodpowiedni albo że z niego szydzę. Jest doskonały - z powodów nietypowych okoliczności odkrywałam drzemiące we mnie przekonanie i przywiązanie do rzeczy wyjątkowo wąskich i długich. Miotły niebyły złe. Tak właściwie to były w tym momencie fantastyczne. Tak. Dokładnie.
Pokiwałam potakująco głową, niepewnie odczepiając swe ręce od konara za który się trzymałam. Przełknęłam głośno ślinę. Największym problemem w tym wszystkim wydawało mi się to, że właśnie umiałam jeździć konno. Do tego tak całkiem całkiem. Pomysł przyrównania trzonu miotły do końskiego grzbietu wydał się więc mi co najmniej urojony. Myśl tą jednak zostawiłam dla siebie. Zamknęłam kocie w torbie, a potem nie myśląc z okrzykiem przerażenia dosiadłam tę miotłę. Tyle w tym wszystkim było szczęścia, że na niej nie zawisłam, a faktycznie siedziałam na niej boczkiem. Z przestrachu obwiązałam ręce wokół torsu mężczyzny z osiem razy. Uścisk poluzowałam dopiero gdy znaleźliśmy się bliżej ziemi pozwalając tym samym mojemu wybawcy zaczerpnąć nieco powietrza. Zachwiałam się gdy moje stopy dotknęły gruntu - Boże Drogi... Ostatni raz! - jęknęłam, roztwierając zaraz torbę w której kotłował się powód zamieszania - kocur dachowiec - Pan sobie wyobraża, że to chuchro wpełzło z ziemi aż tam na szczyt?! - zademonstrowałam wyleniałe kocurzysko, które jakoś dziwnie obezwładnione pozwalało mi się trzymać pod pachami. Westchnęłam po chwili przygarniając go do piersi. To nic, że pewnie był siedliskiem pcheł. Mogłam z nim dzielić lekarstwa. Właściwie czułam, że mogę dziś wszystko po tym co przed chwilą przeżyłam!
- Dziękuję panu - zwróciłam się ostatecznie od serca


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   08.01.18 13:41

Podejrzewał, że kobieta zaprotestuje. Odetchnął głęboko, słuchając jej tłumaczeń oraz zaprzeczeń. To wszystko przedłużało całą akcję ratunkową, jednakże Cyrus naprawdę starał się być cierpliwy. Zwykle było to jego cechą rozpoznawczą - wszakże był alchemikiem, musiał czasem długie godziny stać przy kociołku - dzisiaj coś zabrakło mu do tego szczęścia. Lub skończyły się zapasy niezmąconej pewności siebie doprawionej cierpliwością. Nie wiedział, która odpowiedź była prawdziwa, lecz wreszcie uznał, że nie powinien w tym momencie dywagować nad bezsensownymi sprawami - winien skoncentrować się na próbie przeżycia. Przede wszystkim.
- Dobrze. Rozumiem. Spokojnie, zaczekam na panienkę, chociaż jak już wspomniałem, czas nie stoi po naszej stronie, dlatego prosiłbym o pośpiech - powtórzył swoje słowa, wierząc, że wreszcie przekona Sally do wejścia na miotłę. Naprawdę rozumiał strach, sam również go odczuwał - także w tej chwili. Niestety nie było na to czasu, należało go przede wszystkim przezwyciężyć. Im szybciej to uczynią, tym lepiej dla nich. Wiatr wiał nieprzerwanie, trącając gałęziami drzew bezlitośnie. Miotła też drżała pod naporem silnego ruchu powietrza; do tej pory Snape’owi udawało się nad nią zapanować, lecz niestety nie mogło to trwać w nieskończoność. Bolały go już dłonie od kurczowego ściskania drewnianego trzonka, chybotliwie lewitującego tuż przy szczycie drzewa.
- Bardzo dziękuję za komplement - rzucił odrobinę zbity z tropu. Nawet w tak skrajnych warunkach zachowywał kulturę wypowiedzi oraz starał się podążać w ślad za elementami dobrego wychowania. Brawo, Cyrus. Twoja nowa znajoma na pewno doceni twoje starania kiedy już oboje umrzecie ciśnięci przez wiatr z tej wysokości w ziemię.
Czarownica wreszcie zdecydowała się umieścić swoje cztery litery na miotle, co wywołało w mężczyźnie niesamowite poczucie ulgi. Na chwilę rozluźnił uchwyt, przez co pojazdem zatelepało, jednakże szybko powrócił do kierowania ich jedyną gwarancją na zejście w dół bez łamania karku. Musiał, ponieważ panna Moore oplotła go niczym ośmiornica, powodując dodatkowe rumieńce na policzkach nieśmiałego alchemika. Moment, w którym znaleźli się już na twardej ziemi, ucieszył go mocniej niż powinien - aż pozwolił miotle upaść na trawę. Było to alegorią spadającego z serca ogromnego kamienia.
- Do następnego razu - odpowiedział, z większą ironią i poczuciem humoru. Przeżyli, mieli co świętować! On również zarzekał się w myślach, że po raz ostatni leciał gdziekolwiek na miotle, jednakże wszyscy - włącznie z nim - wiedzieli jaka była prawda.
- Może to pająk, a nie kot? - Zaryzykował kolejnym żartem na rozładowanie atmosfery. Było mu trochę głupio z powodu całej tej sytuacji. - Cieszę się, że mogłem pomóc. Nazywam się Cyrus Snape - przedstawił się, ponieważ przeżyli razem kataklizm, to oznaczało, że powinni się znać. - Wszystko w porządku? - spytał, chcąc się upewnić, że może ją tak puścić do domu. A może powinien ją odprowadzić albo zawieźć? Och, chyba drugiego namawiania na wejście na miotłę to nie przeżyłby.




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
Sally Moore
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3629-sally-moore https://www.morsmordre.net/t3806-sroka https://www.morsmordre.net/t3719-sally-moore https://www.morsmordre.net/f152-winchester-street-45-4 https://www.morsmordre.net/t4370-sally-moore#93745
Asystentka Julii Prewett
23
Mugolska
Panna
Silly Sally
11
17
0
0
0
0
18
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   12.01.18 1:10

Zaśmiałam się panicznie i trochę nerwowo gdy sobie zażartował bo doskonale zdawałam sobie sprawę, że faktycznie - to była kwestia czasu aż znów to zrobię. Może nie, że wejdę ponownie na to konkretne drzewo z tego samego powodu tylko, że znów coś zrobię zanim pomyślę i będzie płacz. Tylko kto wie czy następnym razem znajdzie się w pobliżu ktoś kogo będę mogła prosić o pomoc. Bo nie powiem - dzisiejsza historia mogła się skończyć bardzo smutno.
- Pająk - powtórzyłam uśmiechając się już będąc faktycznie bardziej rozbawioną - Doskonałe imię. - stwierdziłam, uznając, że tak oto będzie się wabił. Był pokraczny, włochaty i zdecydowanie nie cierpiał na lęk wysokości o czym zdołał mnie dziś utwierdzić.
- Sally Moore - mówię, przekładając zwierza podpachę i wyciągając dłoń z zamiarem uściśnięcia ręki pana Snape'a. Ściskam ją porządnie, jak na kobietę ze wsi przystało z czego również nie zdaję sobie do końca sprawę - Nawet pan nie wie, panie Cyrus jak jestem wdzięczna. To wszystko mogło się skończyć dla mnie dość przykro... Dziękuję - zwłaszcza, że zdaję sobie sprawę z tego, że nie było łatwo - uśmiechałam się krzywo, lecz w żartobliwym tonie. Zburaczyłam się przy tym trochę, bo w tym momencie przeżywałam zwolnioną retrospekcję swojego popisu totalnego błazeństwa i żenady. Chrząknęłam po chwili, powracając z tej smutnej przeszłości do przyjemniejszej, naziemnej teraźniejszości.
- Tak, jak w najlepszym. Przeżuwam po prostu wstyd. Uf, ale kocioł! Kto by pomyślał. Wyjdź na dwór, ładna pogoda, dotleń się, co może pójść nie tak - tak sobie myślałam dziś rano. Kto by pomyślał. Raz jeszcze dziękuję - mówiłam szczerze i z głębi serca. Zauważyłam jednocześnie, że mężczyzna na coś czeka. Zorientowawszy się być może o co może chodzić dodałam - Wrócę pobliskim kominkiem. Tak będzie bezpieczniej. Dla nas obojga- uśmiechając się sugestywnie. Tak, mimo,że miotła uratowała mi dziś życie to nie zamierzałam go jej ponownie powierzać. Pożegnałam się po tym z panem i udałam się w swoją stronę. To był niezwykle długi dzień.

|zt


Powrót do góry Go down
Cyrus Snape
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t5269-cyrus-snape https://www.morsmordre.net/t5324-poczta-cyrusa#119174 https://www.morsmordre.net/t5323-cirrostratus#119172 https://www.morsmordre.net/f89-pokatna-10-3 https://www.morsmordre.net/t5325-cyrus-snape#119177
Alchemik
30
Mugolska
Kawaler
I wish
we could take it
back in time,
before we crossed the line,
no now, baby
we see a storm is closing in,
I reach out for your hand.
10
5
20
0
0
0
5
6
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire   08.02.18 20:37

Cyrus zaśmiał się tuż po rozpoczęciu salwy śmiechu przez Sally, lecz także i jego wesołość brzmiała dość sztucznie - czy raczej niepewnie, z dużą dozą zawstydzenia oraz zażenowania. Poczuł się w obowiązku dołączenia do wybuchu niezbyt radosnego śmiechu, nie wiedząc jednocześnie nic o przyczynie takiego zachowania. Zarówno ze strony kobiety jak i swojej własnej. Zatuszował to wszystko zwinięciem dłoni w pięść, przystawieniem jej go ust i odchrząknięciem, jak gdyby nic się nie stało. Uśmiechnął się nieznacznie, posyłając czarownicy przepraszające spojrzenie. Ledwie powstrzymał się przed wsunięciem dłoni w kieszenie - nie wypadało tego robić, zwłaszcza przy damie, dlatego jedynie rozprostował palce. Kości strzyknęły cicho.
- A niby ma tylko cztery kończyny - skomentował nadanie kocisku imienia. Spojrzał przy tym na włochatą kulkę - czyżby Snape miał właśnie swój udział w udomawianiu sierściucha? Zdziwiła go ta obserwacja, aż drgnął niespokojnie, zezując to na pannę Moore, to na Pająka. Faktycznie, dumna nazwa.
Kolejne zdziwienie następuje podczas uścisku ich rąk. Pewne, silne i krzepkie zamknięcie jego dłoni pomiędzy jej palcami wywołało w alchemiku konsternację. Uniósł brwi oraz spojrzenie, nie zerkając już na ich kończyny, tylko na twarz wydawałoby się drobnej kobieciny. Uniósł jeden kącik ust ku górze, nie domyślając się ani zawodu Sally, ani jej pochodzenia. Chociaż - może powinien? Zbył to milczeniem.
- Cieszę się, że mogłem pomóc. I że nic się panience nie stało. Przyznaję, że przez ten wiatr nie byłem najlepszej myśli. Okazuje się, że całkiem do rzeczy ze mnie kierowca miotły, nawet pomimo wydania nierodzinnego - odpowiedział jej, tym razem nie starając się ukryć szczerego rozbawienia. Nie zamierzał wytykać czarownicy jej ociągania się w wejściu na jego środek transportu, to byłoby niegrzeczne. W myślach natomiast dość długo to analizował uznając, że skoro nic złego się nie stało, to nie było powodu do rozpaczy.
- Los lubi z nas czasem kpić, to nic złego. Gdybym nie odczuwał skrajnego zażenowania na samo wspomnienie tamtych chwil, od razu opowiedziałbym panience o moich ostatnich wyczynach. Wejście na szczyt ogromnego drzewa to nieduża ujma akurat - powiedział spokojnie, starając się ją w pewien sposób pocieszyć. Zasługiwała na to. - W takim razie powodzenia. Życzę przyjemniejszej części reszty dnia. Do widzenia - rzucił na odchodne, lekko jej machając. Westchnął chwilę potem, zerkając na miotłę. Odechciało mu się szukania ingrediencji, dlatego ponownie wsiadł na drewniany trzon i powrócił do swojego mieszkania.

zt




Love ain't simple
Promise me no promises

Powrót do góry Go down
 

Szarodrzewo z Nuneaton, Warwickshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18