Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Mugolski Teatr Nowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Mugolski Teatr Nowy   17.07.17 1:57

First topic message reminder :

Mugolski Teatr Nowy

Teatr Nowy w Londynie powstał w 1876 roku, obecnie jest jednym z bardziej popularnych miejsc kultury odwiedzanych przez mugoli. Większości dane jest widzieć jedynie połączonego z szatnią sporych rozmiarów foyer, u którego końca znajdują się schody prowadzące do kolejnych elementów widowni. Obsługa ubrana w czarno-czerwone stroje znajduje się w okolicy każdego z wejść, by służyć pomocą ewentualnym zagubionym widzom poszukującym miejsc oraz pilnować porządku w trakcie spektaklu.
Scena jest dość duża, a aktorzy oraz scenografowie robią tam prawdziwe cuda.
Prócz tego w części niedostępnej widzom znajdują się pracownie krawców i scenografów, szatnie aktorów oraz na piętrze - mieszkanie właścicieli teatru, starszego małżeństwa, które nadal można czasem zobaczyć na scenie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Kieran Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-1 https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : auror
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   06.05.18 20:26

Trzech przeciwników zostało obezwładnionych, na tę jedną krótką chwilę tylko to miało największe znaczenie. Nie było czasu na wątpliwości, należało skupić się na celu, który znajdował się przed nimi. Kieran liczył się z tym, a raczej usilnie trzymał się swojego pierwszego przypuszczenia, że to w głównej sali przyjdzie im zmierzyć się z większą ilością agresorów. Czyż nie znajdowali się właśnie na deskach teatru? Przedstawienie musi trwać. Jednak Jackie chwyciła go za nadgarstek, zmuszając go do przystanięcia i zastanowienia się nad prawdziwymi intencjami wroga – czarodziejów, którzy dali spaczyć się czarnej magii. Nie dochodziły do nich krzyki, nieważne czy ofiar, czy oprawców, była tylko niepokojąca cisza.
Huk wreszcie przerwał tę ciszę. Wybuch drzwi nie był zaskoczeniem, te plugawe pomioty na pewno musiały jakoś się zabarykadować. Kieran również umknął w bok, nie chcąc być łatwym celem, jednak przez rozwarte wybuchem drzwi nie wyleciało żadne zaklęcie. To mogło nastąpić w każdej chwili, bo przecież wyraźnie słyszał przynajmniej kilka głosów przy donośnie wykrzyczanych inkantacjach. Jackie ruszyła pierwsza, Kieran poszedł w jej ślady niecałą sekundę później, cały czas trzymając różdżkę w pogotowiu, gdyby jednak atak miał w końcu nadejść. Nie nadszedł, a raczej nie został skierowany ku nim, gdyż inna grupa aurorów zaczęła chwilę wcześniej toczyć bój.
Zacisnął zęby ze złości na to ponaglenie ze strony Hopkirka, bo sam widział wszechobecne płomienie, zarazem bardziej skupione na samej scenie, gdzie sięgały zgromadzonych na niej ludzi wykrzywionych w pozycjach nienaturalnych. Groteska – mógłby ktoś krzyknąć z tyłu jako rozczarowany widz i miałby rację. Ofiary palone żywcem, pozbawione możliwości wykrzyczenia swej agonii, tym samym jakby obdarte z resztek swego człowieczeństwa. Dźwięki powinny być elementem ten krwawej sztuki, stanowiłyby jej donośne uzupełnienie. Oprawcy z pewnością chcieliby słyszeć te krzyki, lecz musieli z nich zrezygnować, ponieważ nawoływania o pomoc zmusiłyby aurorów do bardziej zdecydowanych działań i wówczas sztuka skończyłaby się przed czasem. To był makabryczny widok, obraz aktu barbarzyństwa, od którego wielu obserwatorów w odruchu bezwarunkowym wykrzywiało twarz z obrzydzenia, bądź ukazywało po sobie bezkresne przerażenie. Kieran zaś przyglądał się temu beznamiętnie, bardziej przejęty ponaglającymi wrzaskami Hopkirka niż losem tych biednych istot. W swoim życiu widział już wiele okropieństwa, więc zdążył się nauczyć jak przyoblekać grubą skorupę, która zatrzyma wszystkie uczucia, jak i zachowa go przed emocjami płynącymi z otoczenia. Umiejętność zachowania dystansu nieraz uratowała mu życie. To Jackie rzuciła zaklęcie, lecz jej głos wydał mu się zbyt łamliwy, co odbiło się na sile wyczarowanej mgły.
Nebula exstiguere – powtórzył za nią, tworząc intensywnie gęstą i fioletową chmurę, która zdecydowanie szybciej rozlała się po otoczeniu, powoli niwelując płomienie rozmieszczone po całym pomieszczeniu. Chmura sięgnęła i ofiar, być może przynosząc im ulgę, kiedy uwolniła ich od płomieni. Kieran nie chciał myśleć o ich odczuciach, musiał zachować zdrowy rozsądek.
Jackie zastygła z szoku, jej ramiona opadły, całe jej ciało nagle w oczach ojca stało się wątłe, słabe, tak bardzo bezbronne. Nie powinna okazywać emocji, nie teraz, w chwili, gdy jeszcze nie padł ostatni przeciwnik i kiedy każdy auror mógł na nią spojrzeć i dostrzec jej słabość. Wzrok Rinehearta ruszyła za spojrzeniem córki, ale nawet wtedy nie chciał zrozumieć jej reakcji. Ciało aurora zwisało z żyrandola, a martwe oczy wyglądały w stronę drzwi, jakby po śmierci chciano w nich utrwalić nadzieję na ratunek, który nadszedł za późno. Ale to nie była ofiara na marne. Rest nie mógł być głupi na tyle, aby nie znać ryzyka.
Chwycił mocno za ramię Jackie i szarpnął nią ostro, chcąc zmusić ją do odwrócenia wzroku i przyjęcia odpowiednio niewzruszonej postawy.
Natychmiast przestań – skarcił ją ostro, a w jego oczach kryła się surowość i niezadowolenie. Nie chciał widzieć na jej twarzy tego płaczliwego wyrazu, przecież lata temu nakazał jej wyrzec się łez, przez wiele lat próbował zabić w niej wszelką słabość. Dlaczego w jej oczach widział teraz wszystko? – Weź się w garść – raz jeszcze przywołał ją do porządku. W tej samej chwili ostatni przeciwnik padł, załatwił go inny auror, przez co Kieran skrzywił się z irytacji.




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   06.05.18 20:26

The member 'Kieran Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Jackie Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-9 https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Zawód : auror
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Do not go gentle into that good night
Old age should burn and rave at close of day
Rage, rage against the
dying of the light
OPCM : 26
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   01.06.18 20:26

Sądziła, że zwyciężyli. Och, nie, nie sądziła – była tego pewna. Patronus przybył wyjątkowo szybko, a oni równie szybko zareagowali, teleportując się pod wskazany adres. Nie wszystkie różdżki były posłuszne, ale większość z nich trzymała się słów swoich panów, sztywnych inkantacji, a te sięgały celów i natychmiast je pacyfikowały. Wszystko szło po ich myśli i wszyscy zgromadzeni przed i za teatrem aurorzy sądzili, że byli mądrzejsi i sprytniejsi. Tymczasem pomylili się bardziej, niż ktokolwiek mógłby podejrzewać. Któryś z elementów w mechanizmie nie zadziałał – czarnoksiężnicy byli pierwsi, najwyraźniej zorganizowali się lepiej niż Departament Przestrzegania Prawa Czarodziejów, zdołali złapać większość, uciszyć ich i jeszcze podpalić cały gmach teatru. Zawsze krok przed nimi.
Przy każdej misji spodziewać należało się ofiar. Była to naturalna konsekwencja działań mających na celu uspokojenie trudnej sytuacji w trakcie walki. Ginęli cywile, ginęli aurorzy – była tego świadoma tak samo mocno jak tego, że na niebie każdego dnia pojawia się słońce. A jednak teraz widok wiszącego pod żyrandolem Resta skruszył w niej wszystko, czego do tej pory się nauczyła, nie tylko z kursów aurorskich, na których dokładnie wpajano im zachowania podczas takich sytuacji i mentalnie przygotowywano do podobnych widoków, ale również z nauk ojca, z każdego otrzeźwiającego szarpnięcia i z każdego wrzaśnięcia jej w twarz. Cała jej wola za wszelką cenę chciała podtrzymać ten mur, który zbudowała dookoła siebie, nie dopuszczając nikogo poza jego granicę, ale on się tak kruszył, opadające fragmenty, coraz większe, zaczęły uderzać o jej głowę. Miała ochotę zwymiotować, kiedy patrzyła na Resta, tak bezradnego, tak biernego, tak martwego. Nigdy nie chciał taki być. To prawda, wolał bezpieczne schronienie w Biurze niż nagłe wezwania w terenie, ale nigdy, przenigdy się z nich nie wycofywał i zawsze wywiązywał się z powierzonych mu obowiązków, czego Jackie mogła się od niego nauczyć, jako od swojego partnera. Nie mogła się z tym pogodzić, wszystkie jej myśli przekrzykiwały się w pustej dotąd głowie w zaprzeczeniach i argumentach potwierdzających to, co widziały oczy. Jedne wrzeszczały, że to nie on, ale inne za chwilę wskazywały palcem na błękitną chustę, którą zaczynał powoli muskać szkarłatnymi językami ogień.
To nie mógł być on.
Niemal zachłysnęła się powietrzem, kiedy ojciec szarpnął jej ramieniem, aż zachybotała się w miejscu. Spojrzała na niego jak spłoszona sarna, nie ukrywając przerażenia zmieszanego z obrzydzeniem. Znowu była dwudziestolatką w samym środku kursu, niedoświadczoną, przerażoną legilimencją, przerażoną tym, co może zrobić sztuka wdzierania się do ludzkich umysłów. I znów utraciła kontrolę, nad jaką pracowała latami.
Nebula exstiguere – zająknęła się, różdżka, najwyraźniej również zawiedziona jej wątłą postawą, nie odpowiedziała. – CHOLERA! To Rest, tato! – złość wybuchła w jednej chwili i również w jednej chwili wybuchła. Trzęsła się. – On nie żyje, wisi jak szmaciana lalka, a ty mi każesz wziąć się w garść?!
Ciemna mgła zaczęła zalewać widownię, kiedy do akcji dołączyli pozostali aurorzy z wolnymi różdżkami. Wokół nich wciąż rozgrywał się istny dramat, ale wyglądało na to, że zmierzał ku końcowi. Wymierzyła różdżkę w sznur, na którym powieszony był Wood.
Diffindo! – zaklęcie trzasnęła cicho, ucinając jednym, prostym ruchem sztywną strukturę liny i od razu zrzucając mężczyznę na ziemię. – Mobilicorpus! – zareagowała w porę, choć przez drżącą dłoń nie była pewna, czy poradzi sobie z jakimikolwiek zaklęciami. Promienie były wątłe, jakby właśnie kłóciła się ze sobą różdżką. Rest opadł powoli na jedno z siedzeń. Nieruchomy, nieżywy. – Sam weź się w garść! – wrzasnęła na ojca głosem zupełnie nieprzypominającym swój własny. W dogasających płomieniach mógł dostrzec lśniące od wilgoci oczy.
Oczy, których widoku już dawno nikt nie uświadczył.





find me in the backyard
in the dark
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-1 https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : auror
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   03.06.18 1:40

Jeden czarodziej nie był w stanie uporać się ze wszystkimi płomieniami, dlatego do gaszenia dołączyli inni i nikt, ani jeden auror, nie dał się ponieść emocjom. Na twarzach tych młodszych stażem dostrzec można było niedowierzanie, rozgoryczenie i obrzydzenie, jednak działali dalej, a z ich ust wypływały jedynie inkantacje zaklęć. Każdy parł do przodu, robił swoje, ale Jackie…
Widok ciała zawieszonego na żyrandolu zmroził ją całkowicie. Utkwiła w nim wzrok, całkowicie nieruchomiejąc, na krótką chwilę nawet rezygnując z oddychania. Stała i patrzyła, przestając zważać na to, co działo się dookoła niej. Nie dostrzegała posyłanych jej spojrzeń aurorów znajdujących się najbliżej, lecz Kieran nie był w stanie ich przeoczyć. Chciał jak najszybciej wyrwać ją ze szponów ogromnego szoku, przypomnieć o priorytetach, do których wcale nie należało przeżywanie własnych emocji. Szarpiąc za jej ramię zburzył zaporę, fala negatywnych odczuć rozlała się, a z ust wypłynął krzyk. Z początku przyglądał się swojemu dziecku, tak bardzo bezradnemu i słabemu, z dozą niedowierzania, jednak szybko jego spojrzenie stało się obrazem prawdziwej irytacji.
Przestań – wyrzucił z siebie wyraźnie zniecierpliwiony, stając się jeszcze bardziej stanowczym, aby jak najszybciej ukrócić ten niepotrzebny wybuch, wobec którego czuł ogromny niesmak. Nie było w nim troski, współczucia czy zrozumienia, stał się jeszcze bardziej nieczuły na lament córki, tak bardzo niepotrzebny, żałosny. Krzyk Jackie w niczym nie pomógł, przeciwnie, uczynił atmosferę tylko bardziej nerwową, zaczął budować napięcie również u innych osób, podobnie rozżalonych przebiegiem całej akcji.
W jego oczach Rest był już niczym innym, jak kolejnym martwym ciałem w czasie jego długoletniej kariery. Stał się pustą skorupą, z której uciekła dusza. Jeśli miał szczęście, nie umarł w cierpieniach, a na pewno spotkał go los nieco lepszy niż pozostałych nieszczęśników, co płonęli żywcem, nie mogąc nawet wydać z siebie odgłosów bólu. Osoby zgromadzone w tej sali nawet nie mogły się bronić, były bezradne w obliczu tej rzezi. Wood miał obowiązek zareagować. Skoro był martwy, zrobił właśnie to, co powinien – sprzeciwił się bestiom, stając w obronie bezbronnych. Może go złapali, gdy chyłkiem wysyłał patronusa do współpracowników. A może został unieszkodliwiony, gdy śmiało wystąpił przeciwko agresorom. Kieran chciał się tego dowiedzieć i postawił sobie za punktu honoru przejrzenie wspomnień zbrodniarzy, których ujęto żywcem.
Z zaciśniętymi mocno zębami spoglądał na zaklęcia umykające z różdżki Jackie, pozwalając jej sprowadzić ciało na ziemię. W jego mniemaniu zrobiła to niezbyt zdecydowanie i zbyt tragicznie, ściągając tym samym na siebie niepotrzebną uwagę. Bones się o tym dowie, takich rzeczy nie można zatuszować, a Jackie zmuszona będzie do spotkania z jakimś popieprzonym magipsychiatrą. Palący wstyd dał o sobie znać. Nazwiskiem Rineheart nie szczycą się słabi ludzie.
To był dorosły mężczyzna, który dobrze wiedział na co się pisze, więc przestań histeryzować, do cholery! – warknął wściekle, mocno zirytowany jej emocjonalną rekcją, łzami, które właśnie zbierały się w jej oczach. Złość budził w nim ból wymalowany na jej twarzy zbyt wyraźnie. Był w stanie zrozumieć gniew, który nią targał, lecz nie mógł zdzierżyć tego, że był całkowicie źle ukierunkowany. Rozczarowała go swoją postawą, udowadniając innym, jemu, ale przede wszystkim sobie, że wciąż nie była w pełni gotowa na wyrzeczenia będące wynikiem trudnych decyzji, jakie nieraz przyjdzie jej podjąć podczas wykonywania swoich obowiązków. W Biurze Aurorów nie ma miejsce dla ludzi słabych czy karierowiczów marzących o stabilnym zajęciu. Łapanie największych zwyrodnialców czarodziejskiego społeczeństwa nie było pracą, ale prawdziwą misją, której trzeba podporządkować resztę swojego życia.
Spójrz na mnie – rozkazał jej głosem nieznoszącym sprzeciwu, zbyt kategorycznym, aby mogła pozwolić sobie go zignorować. Ale nigdy nie należał do ludzi cierpliwych, dlatego nie zamierzał czekać na to, aż w końcu łaskawie spełni jego polecenie. Zmusił ją, aby spojrzała mu prosto w oczy. Ujął palcami jej podbródek, kierując jej twarz ku sobie. Piwne tęczówki w tej jednej chwili zdawały się ukazywać wszystko, całą przeszłość i bolesną teraźniejszość, z którą umysł nie był w stanie się pogodzić. Zacisnął mocniej palce prawej dłoni na różdżce, w myślach wypowiadając jedno słowo. Legilimens. Wtargnął do jej umysłu i pierwsze co poczuł, to własne rozczarowanie tym, jak znikomy opór napotkał. Czy niczego się nie nauczyła?




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   03.06.18 18:21

The member 'Kieran Rineheart' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Jackie Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-9 https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Zawód : auror
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Do not go gentle into that good night
Old age should burn and rave at close of day
Rage, rage against the
dying of the light
OPCM : 26
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   22.06.18 23:29

Wróciły do niej wspomnienia pierwszych chwil, jakie spędziła w towarzystwie Resta jako swojego partnera. To było miesiąc czy dwa po skończeniu kursu, zaznajomieniu się z funkcjonowaniem całej jednostki aurorskiej i towarzyszeniu innym, bardziej doświadczonym w codziennym akcjach – nie tylko tych dających efekty w postaci zesłanych do Tower czy Azkabanu czarnoksiężników, ale i podczas śledztw w terenie, przesłuchań i obchodów. Tej misji nie zapomni do końca swojego życia. Wyobraźnia wepchnęła ją przed oczy Jackie, wykopała ją z najgłębszych czeluści jej umysłu, spod stosów, które sama usypała, żeby odciąć się od emocjonalności tego zdarzenia. Już wtedy wiedziała, że będąc oklumentką, będzie musiała je od siebie odrzucić najdalej jak to tylko możliwe.
Razem z trzema innymi aurorami pracowali nad sprawą pojmania i zaciągnięcia pod wymiar sprawiedliwości jednego z najgroźniejszych czarnoksiężników w tamtym czasie. Ona i Rest dopiero zaczynali, chociaż oboje zdołali zdobyć na tyle spore doświadczenie, że nie pasowało do nich niepochlebne wyzwisko żółtodziób, ale jednak zbyt wiele brakowało go, by mogli się nazywać prawdziwymi aurorami. Na początku wszystko przebiegało po ich myśli – dokładnie jak dzisiaj – sprawa zaczęła komplikować się dopiero później. Sądzili, że dorwą Hendricka, bo wszystko wskazywało na to, że znowu był sam, w rzeczywistości z ukrycia wyszła jego świta. Walka nie była wyrównana, szybko sobie z nimi poradzili, a Rest, z uwagi na swój zachowawczy styl walki, został przytomny jako ostatni. I wtedy zdobył się na krok, jakiego Jackie w tamtym czasie nie byłaby w stanie dokonać i jakiego nie spodziewałaby się po samym Restcie – poświęcił się za całą czwórkę, samemu padając na ziemię w stanie krytycznym – użył zaklęcia Sacrificio.
Sacrificio.
To pierwsze słowo, wypowiedziane ustami Resta, usłyszał Kieran w głowie Jackie. Potem świst rzucanych zaklęć, niewyraźne smugi ludzkich sylwetek, zamazane twarze – a jednak oklumencja przyniosła skutki, Rineheartówna zdołała je wymazać; to przecież ludzkie rysy, lśniące oczy, spierzchnięte usta, wywoływały najwięcej uczuć, poruszały serce, które u oklumenty powinno pozostać zimne jak lód. Dzięki niemu poradzili sobie, wciąż z trudem, ale czarnoksiężnicy padli. Ciężkie oddechy aurorów słychać było w przepełnionym zimowym chłodem powietrzu, krew odznaczyła się na śniegu i ubraniach wszystkich walczących szkarłatnymi plamami.
Sacrificio.
To jedno słowo znowu zaczęło jej dzwonić w uszach, niemal rwąc najbardziej czułe struny na strzępy.
Sacrificio.
Wspomnienie przelało się w następne. Wciąż wszyscy byli na polu walki, ale czerwone iskry działającego jeszcze wtedy Medico przywołały służby medyczne. W stronę zbiegowiska aurorów biegli dwaj uzdrowiciele. Zauważyła to, ale nie przestawała trzymać go za rękę.
Wszystko będzie dobrze.
Uśmiechał się tylko do niej. Jakoś blado, boleśnie, ale z przemykającą między kącikami ust satysfakcją. Zapamiętała wyraz jego twarzy dokładnie i nawet w czasie nauki oklumencji nie pozwoliła zamazać jej umiejętnościami ojca. Nie umożliwiła mu wtedy dotarcia do tego wspomnienia, nie chciała pozwolić na to nigdy. Wystarczyła jedna akcja, jeden obraz jego ciała zawieszonego pod sufitem, i wszystkie liny, mocne supły jej psychiki – to wszystko puściło. Teraz miała do czynienia ze swoim ojcem, ale co, jeśli przyszłoby jej stanąć przed czarnoksiężnikiem? To miała być dla niej nauczka. I rzeczywiście była.
Bitwa, jaką toczyła w swojej głowie, kiedy czytał jej wspomnienia, wywoływała gorszy ból niż ten spowodowany ingerencją w jej umysł – do niego była zbyt dobrze przygotowana, znała go na wskroś. Zaciskała zęby tak mocno, że aż czuła zawiązujące się wokół czaszki mięśnie, ale zduszony krzyk i tak zdołał się przez nie wydostać. Zamykała swój umysł powoli, napierała na jego bramy z ogromną siłą, aż w końcu – nie była pewna, ile to trwało, minuty czy godziny – udało jej się. Kiedy obudziła się z transu, klęczała na ziemi, podtrzymując się jednym ramieniem opuszczonego, nadpalonego teatralnego siedziska. Jej głośny, ciężki oddech był wszystkim, co słyszała, ale powoli i on zaczął niknąć pod naporem innych. Usłyszała głosy aurorów – nie, to już nie był Rest, już nie; usłyszała szybkie kroki na trzeszczących schodach. Gdy sprzed jej oczu zniknęły czarne plamy, podniosła wzrok na sylwetkę stojącą przed tuż obok. Jej twarz przybrała wyraz prawdziwej wściekłości. Podniosła się sama – wyglądała jak zmora, blada, ze skroplonym na skroniach potem – choć chybotliwie, słabo. W głowie wciąż wirowało.
Zadowolony? Do tego chciałeś doprowadzić? Teraz znasz mnie lepiej niż ktokolwiek inny – wycharczała przez zęby, nie szczędząc cynizmu. Wewnętrznie znała sens jego zachowania, ale nie chciała do siebie przyjąć tego, że znowu podniósł na nią rękę. – Zrozumiałam – dopowiedziała jeszcze, sucho, bez emocji. – Nie powtarzaj tego nigdy więcej. Bo nigdy więcej na to nie pozwolę.
Przyznała się w ten pokrętny sposób do swojej porażki – świadomej, ale tak słodkiej w przynoszeniu ulgi, tak błogosławionej w swojej bierności. Nie, dość, nigdy więcej.
Nazywała się Rineheart.





find me in the backyard
in the dark
Powrót do góry Go down
Kieran Rineheart
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f101-hartlake-road-18-1 https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Zawód : auror
Wiek : 52
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 20
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Mugolski Teatr Nowy   23.06.18 2:08

Sacrificio.
Tak wiele znaczyło dla niej to jedno słowo, inkantacja zaklęcia, które wymaga od rzucającego ogromnego poświęcenia. Widział wspomnienie jej oczyma – wyraźne, jaskrawe i wypełnione emocjami, tak wieloma, które wypłynęły nagle i osaczyły również jego, obserwatora, który ponoć potrafił się zdystansować. Spoglądał na pole walki, wymianę zaklęć i poświęcenie towarzysza. Wreszcie widział tego człowieka takim, jakim zawsze był dla Jackie. Opoka i druh, przyjaciel. Nie wspomnienia była najgorsze, ale uczucia, które musiał w tej chwili dzielić. Gdyby mógł, poukładałby je jakoś, stłumił, jednak nie miał odwagi dokonać takiej ingerencji, był tylko obserwatorem. Jeszcze nigdy nie wymazał ani jednej chwili z przeszłości z umysłu córki i nie zamierzał zmieniać tego stanu rzeczy. Szturmował bramy umysłu, wydobywał najgłębiej skryte myśli, ale nie miał zwyczaju w nich mieszać.
Stawiała opór. W pierwszych minutach dość słaby, prawie niewyczuwalny, jakby zbyt zaskoczona wdarciem się do jej umysłu, mocno zdezorientowana. Natarcie osłabiło również jej ciało, upadła na kolana, wykrzywiając przy tym twarz z bólu. Mimo to ojciec, w tej chwili pełen surowości, napierał dalej, ona zaś z coraz większą determinacją odpowiadała na mentalny atak. Wiele wysiłku kosztowało go wypchnięcie go poza ściany własnego umysłu, jednak dokonała tego, pozostając na ziemi całkowicie bladą, lekko drżącą. Jednak podniosła się, zawsze się podnosiła, a tym razem szczególnie nie chciała dać mu satysfakcji. To było piękne, ale też i smutne. Ten hart ducha, lecz niepotrzebny, gdyby pamiętała o nim nieustannie. Gdyby nie okazała słabości, nie spanikowała.
Byłbym bardziej zadowolony, gdybym nie musiał tego robić – odpowiedział boleśnie szczerze, z goryczą, złością, żalem. Myślał, że tę naukę już od dawna mają za sobą. Nie chciał ponownie odbierać jej tej intymności, którą tak uparcie odbudowywała, od kiedy tylko została pełnoprawnym aurorem, lecz nie dała mu wyboru. Swoim zachowaniem zmusiła go do użycia drastycznych środków. Był pewien, że nie posunął się za daleko, przeciwnie, wierzył, że zrobił coś słusznego, pokazując jej, jak ważne jest opanowanie w każdej sytuacji. Przez emocje człowiek zaczyna popełniać błędy, a przeciwnik nie zawaha się wykorzystać nawet najmniejszego potknięcia. – Dobrze, że zrozumiałaś – rzekł już beznamiętnie, choć w jego niebieskich oczach nadal krył się gniew. Dlaczego jednak był on kierowany w jego stronę? Wdarcie się do umysłu Jackie niewątpliwie było również jego porażką, do której nie chciał się przyznać. – Zatem wiesz, że nie powinnaś dawać mi powodów, abym to kiedykolwiek powtarzał – dodał jeszcze ostro, ale jego wypowiedzi brakowało prawdziwej mocy, przez co zdawać by się mogło, że ta groźba nie ma żadnego pokrycia. Tymczasem Kieran nie rzucał tych słów na wiatr, zamierzał w ostateczności ponownie przywołać córkę do porządku w tak bolesny sposób. Jednak na tę chwilę miał dość jej najbardziej skrytych myśli, tych emocji.
Jeśli już musisz, zajmij się Restem – wyrzucił z siebie cierpko, zdradzając, że wciąż jest wytrącony z równowagi, zarazem ukazując też niewielki szacunek do poległego aurora, w końcu nie powiedział: „zajmij się tym ciałem”. Dla Jackie to nie był bezimienny trup, choć tak przecież byłoby łatwiej, obedrzeć to ciało z resztek tożsamości, którą posiadało za życia. Sam właśnie tak czynił, aby po śmierci towarzyszy pozostać niewzruszonym. Tylko jedno ciało, z którego uleciało życie, w pierwszej chwili obdarzył czcią i nie pozwolił nikomu go skalać. Abigail.Zasłużył na godny spoczynek.
Zacisnął usta i nieczule wyminął córkę, ledwo stojącą o własnych siłach na równych nogach. Tak naprawdę nie kierował się bezdusznością, chciał zejść jej z oczu, dać jej czas. Dał jej prawo na pożegnanie, choć na dobrą sprawę nie był kimś, kto mógłby nim dysponować. A może uciekł w pracę, jak ma w zwyczaju? Ruszył w stronę Hopkirka, który wraz z innymi aurorami zajmował się ujętymi sprawcami. Musieli ich przetransportować najpierw do Tower na przesłuchania i tak zrobili, w międzyczasie zabezpieczając wszelkie ślady, za najważniejsze dowody uznając różdżki, z których rzucali czarno magiczne zaklęcia. Kilku zdążyło zwiać, niech szlag ich trafi.

| z tematu




When one must fight, he had to do it without hesitation, according to his own nature
Powrót do góry Go down
 

Mugolski Teatr Nowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18