Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pałac zimowy
AutorWiadomość
Pałac zimowy [odnośnik]17.07.17 1:58
First topic message reminder :

Pałac zimowy

Dawna rezydencja królewska, która wieki temu przejęta została przez czarodziejów. Dzięki zaklęciom nałożonym na pałac oraz okolicę, wszędzie panuje wieczna zima. Dzięki temu żyją tu magiczne stworzenia, dla których angielski klimat zwykle jest zbyt ciepły. Podziwiać można je przez okna restauracji lub hotelu, które powstały w pałacu. Wycieczki po ogrodach możliwe są tylko z przewodnikiem, który doskonale wie, którędy chodzić, by nie płoszyć zwierząt. Czasem jednak da się go przekonać, by pozwolił na chwilę swobody wśród zaśnieżonych drzew.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Pałac zimowy [odnośnik]16.11.21 20:44
The member 'Rita Runcorn' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 18:32
Pierwszy raz gdy spotkała Ramseya Mulcibera wywarł na niej ogromne wrażenie. Dziś czuła się znacznie swobodniej w jego towarzystwie, być może wpływ na to miał fakt, że została oficjalnie sojusznikiem Rycerzy, a może też większe obycie młodej czarownicy. Przestała już być tylko dzikim dzieckiem Durham, wyszła poza mury bezpiecznego domu i zaczęła wytyczać własną ścieżkę. -Liczę, że zawiodę pokładanych we mnie nadziei, panie Mulciber. - Odpowiedziała z delikatnym uśmiechem na ustach, a następnie chłodne, szarozielone spojrzenie spoczęło na Corneliusie. -Cała przyjemność po mojej stronie. - Z zadowoleniem stwierdziła, że mężczyzna ma przy sobie talizman w formie przypinki w kształcie figury szachowej, który ostatnio dla niego wykonała. Miło by widzieć, że jej wyrób przypadł do gustu zamawiającemu. To oznaczało pochlebne opinie, a za nimi zwykle idzie więcej zleceń, na które szczerze liczyła. Gdy jej wzrok spoczął na przyjacielu, też i na twarzy pojawił się cieplejszy uśmiech. -Nie czuję się jeszcze na tyle wybitną jednostką aby coś wnieść w akademickie dyskusje i zaprezentować swoje doświadczenie. Mam go zdecydowanie zbyt mało. - Odpowiedziała zgodnie z tym co sądziła o samej sobie. Uważała, że musi się jeszcze wiele nauczyć i wiele dowiedzieć by móc oficjalnie występować na takich konferencjach. Nie znaczyło to, że nie miała zamiaru kiedyś wygłosić prelekcji. -Tym razem jeszcze się uczę.
Podążyła do stolika, gdzie podziękowała skinieniem głowy panu Mulciber za asystę. Po drodze dostrzegła gest Calypso Carrow i odpowiedziała podobnie. Tak samo jak jej bratu, bowiem nie żywiła do niej urazy. Wiedziała, że były narzeczony w dniu koncertu wybrał kochankę nad jej osobę i nie miał o Primrose najlepszego zdania, jednak nie miała zamiaru tym sobie głowy zaprzątać. Było minęło, życie toczyło się dalej. Dostrzegła jeszcze Odettę oraz pannę Multon wśród zaproszonych gości. Innej osoby nie były jej znane choć kojarzyła nazwiska ze świata naukowego, przynajmniej część.
W tym momencie do ich stolika została zaproszona jeszcze jedna kobieta. Przywitała się grzecznie a następnie opłaciła upominek, który został jej podany przez czarownicę.
-Czy któreś wystąpienie interesuje państwa najbardziej? - Zagadnęła jeszcze wskazując na rozpiskę prelegentów.

|Płacę 10 PM czarownicy i losuję upominek



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 5
UROKI : 6
ALCHEMIA : 30
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 8
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Pałac zimowy - Page 7 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 18:32
The member 'Primrose Burke' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 19:07
Choć nie obawiał się tłumów (niektórzy mogliby się kusić się o twierdzenie, że jest ekstrawertykiem) i był już w życiu uczestnikiem niejednego naukowego sympozjum, nie oznaczało to konieczne, że pamiętał i zachowywał każdą jedną zasadę ogólnej grzeczności. Elric był z natury mężczyzną czarującym, uprzejmym, ale zamyślony nie zastanawiał się, czy każdy uzna jego krótkie skinienie głową i uśmiech za godne powitanie. Do tych, do których chciał się zbliżyć, czyli do Jaydena, jego rodziny i przyjaciół, zrobił to nie z potrzeby wymiany zdań, lecz po to, aby życzyć szczęścia w zbliżających się wykładach - w sali mogło nie być już na to czasu.
Wszedł zresztą do środka jako jeden z pierwszych, zajmując miejsce przy wciąż samotnym stoliku, ale nie mając nic przeciwko dosiadającym się gościom. Zrywał się z krzesła za każdym razem, gdy ktoś do niego dołączał, aby uścisnąć towarzystwu dłoń.
- Dobry wieczór, panie Vane. Jak najbardziej, zapraszam - Dawno nie miał okazji porozmawiać z ojcem Jaydena; po prawdzie, nie przypominał sobie, by w przeciągu ostatnich lat w ogóle widzieli się na oczy. - Musi być pan dumny z syna - powiedział uprzejmie i pozornie niewinnie, próbując wyczuć Ethana, jego aktualny stosunek do spraw.
Everetta i Jade przywitał z większą swobodą, przytrzymując dłoń kobiety dłużej i pociągając ją lekko do siebie, jakby zamierzał ucałować wierzch jej palców; to wszystko, rzecz jasna, było jedynie żartobliwą zagrywką, gdyż nim zdążyłaby naprawdę się zirytować, puścił ją i wybuchnął krótkim, pełnym ciepła śmiechem. Wiedział, że dziewczyna nie znosiła być traktowana po babsku, preferowała szorstką rzeczowość. Miał jednak nadzieję, że w tym kilkusekundowym wygłupie zdołał zawrzeć wystarczająco wiele sympatii, by dać kobiecie do zrozumienia, że między nimi nic się nie zmieniło. Słyszał o tragedii, która ją spotkała, słyszał też plotki. Cholera, wiedział, co się stało, ale na samo wspomnienie czuł naciskający na ramiona ciężar wyczerpania. Czy czułby się lepiej nie wiedząc? Czy sądziłby to samo, co sądzi?
- Oj będzie. To wspaniale znów cię zobaczyć, Jade. Do twarzy ci w sukience i nie wątpię, że w niczym by ci nie przeszkodziła w spuszczaniu mi bęcków. Pana za to miło poznać, Elric Lovegood. - Przez stół wyciągnął rękę do brata Jade. - Myślę, że miejsc przy stoliku obok wystarczy. Większość zajęła już miejsca - Rozejrzał się, a potem ucichł raptownie i usiadł, gdy głos zabrał czarodziej z wydawnictwa naukowego.
Z nerwową ekscytacją poprawił krawat i uniósł do ust kieliszek, udając, że nie dostrzega wpatrzonych w niego oczu obcej czarownicy. Na sympozjum naukowym flirt był ostatnim, o czym myślał. Może to dlatego wciąż nie masz żony, Ellie...
Mając okazję wpłacić datek na młodych naukowców, szybko wygrzebał z kieszeni marynarki kilka srebrnych monet, w zamian z ciekawością przyjmując upominek.

10 PM dla czarownicy, losuję upominek



I'm here
I whisper
You can talk to me
or not talk to me
But i'm here
Elric Lovegood
Zawód : Smokolog
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
A potem świat
znowu zaczął istnieć
ale istniał zupełnie inaczej
OPCM : 15
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Jasnowidz
my kind belongs nowhere
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9649-elric-lovegood https://www.morsmordre.net/t9725-vincent#295249 https://www.morsmordre.net/t9722-droga-niewybrana#295200 https://www.morsmordre.net/f393-somerset-dolina-godryka-dom-na-rozdrozu https://www.morsmordre.net/t9724-skrytka-bankowa-nr-2210#295204 https://www.morsmordre.net/t9723-elric-lovegood#295203
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 19:07
The member 'Elric Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 20:29
Uśmiechnął się do młodego lorda Blacka zaskakująco (jak na siebie) ciepło. Potrafił wykrzesać uprzejmość wobec każdego, ale ciekawość młodego arystokraty poruszyła w Sallowie ostatnie podrygi lokalnego patriotyzmu. Shropshire, jeśli się nad tym zastanowić, było przecież piękne. Dla ludzi, którzy nie brzydzą się lasów, robaków i natury.
-Góry Long Mynd są przepiękne jesienią, a panowie Avery z pewnością zaaranżowaliby wycieczkę dla zainteresowanego lorda i naukowca. - zaproponował, idąc z Rigelem do stołu. -Wapienny wąwóz Cheddar może zainteresować również historyka, wspominano o nim już w pierwszych angielskich kronikach. Ogrody Preen Manor są związane z druidzkimi tradycjami, a dzięki nowej polityce nie musimy już dzielić tego miejsca z mugolami. Co najlepsze, siatka łowców wilkołaków pod patronatem lorda Avery jest tak skuteczna, że rozległe lasy Shropshire są bezpieczne nawet w trakcie pełni i alchemicy mogą pozyskiwać w nich rzadkie składniki, za pozwoleniem lordów tych ziem. - rozwodził się z satysfakcją, próbując zarazem wpasować się w potencjalne zainteresowania naukowe potomka rodu Black. Pomyślał z sentymentem o Ulyssesie Vale, synu zmarłej przyjaciółki swojej matki, który robił karierę wśród łowców wilkołaków. Pamiętał, że jego własna pani matka plotkowała dość złośliwie o tym wyborze ścieżki życiowej, ale Cornelius Sallow oddałby wszystko, by mieć syna brygadzistę, a nie cyrkowca, który skonał bez ręki wśród szczurów.
By mieć żywego syna.
Nadal bolało. Jak ścisk w żołądku na widok jelit porzuconych na swoim progu. Właściwie, może powinien napisać do Vale'a - bił się dobrze, był piekielnie sprytny, Cornelius samemu go uczył jak zachować się w towarzystwie. W obliczu podobnych pogróżek byłby przydatny.
Bolało, jak pamięć o Solasie. Zamrugał.
-Mój brat był wybitnym runistą. - odpowiedział chłodniej, bezbarwnie. Potrafił doskonale udawać, ale kłamanie na jednym wydechu ze wspomnieniem brata było jakieś... niewłaściwe.

Gdy usiedli przy stole, zacisnął lekko szczękę, widząc jak Jade usiłuje nie reagować na jego niewerbalną prośbę. Zabawne, ile osób zapragnęło przestać go znać po tym, jak zrobił jedyną nie-egoistyczną rzecz w swoim życiu. Powinien był zeznawać na jej niekorzyść, wtedy pan ojciec wciąż by się do niego odzywał. Na korzyść nie mógł, nielegalna legilimencja nie była żadnym dowodem. Umył więc ręce i nie zeznawał w ogóle, dla Solasa.
Znał jednak szwagierkę na tyle, by domyślać się, że ją zaciekawił. Uniósł lekko kąciki ust do góry, a następnie zwrócił uwagę na resztę sali.
-Widzicie dawnego króla Polski? - zagaił do towarzyszy. -Wstydu nie ma, pokazywać się wśród czarodziejów po tym, jak pozwolił by mugole rozgrabili jego ziemie. - szepnął ściszonym głosem. -Przynajmniej przybyli również autorzy artykułów w "Horyzontach Zaklęć." - westchnął, towarzystwo nie było aż tak rozczarowujące.
Zerknął na lady Burke, gdy przyznała, że nie czuje się jeszcze gotowa na wystąpienia.
-Sądzę, milady, że świat nauki jak nigdy potrzebuje teraz świeżej krwi... i osób o odpowiednich przekonaniach. - zwrócił się do niej łagodnie. -Jeśli byłaby kiedyś lady gotowa podzielić się swoimi zainteresowaniami lub wnioskami publicznie, mój gabinet jest zawsze otwarty. - uśmiechnął się łagodnie, a potem podchwycił kontakt wzrokowy z Belviną, która obiecała mu artykuł propagandowy naukowy.
Uśmiechnął się dość chłodno do czarownicy, która rozdawała prezenty - widział, że niektórzy wręczali jej napiwki, ale on nie zamierzał. Głupi zwyczaj - w restauracjach też zresztą dawał napiwki jedynie ładnym kelnerkom o długich nogach, a nie, ot tak, każdemu. Wykonywali przecież tylko swoją pracę.
-Najbardziej interesuje mnie wystąpienie profesora Vane, mam nadzieję, że będzie można mu zadać kilka pytań. - odpowiedział Primrose, zerkając na program. -Ogromnie się cieszę, że będzie można posłuchać również o badaniach lorda. - zwrócił się do Rigela.
Drgnął, gdy zobaczył, że profesor Vane podchodzi do ich stolika - może obmawianie tak działa na ludzi. Przybrał na twarz profesjonalny, fałszywy uśmiech i z udawanym szacunkiem skinął mu głową.
-Profesorze, winszuję sukcesu i znakomitego wydarzenia. Nie mogę doczekać się wykładów. - zapewnił miękko. -Osobiście dopilnuję, by współpracujący z Ministerstwem dziennikarze - Walczącego Maga, na Horyzonty nie miał niestety wpływu -oddali istotność tego sympozjum. - uśmiechnął się szerzej, niemalże szczerze. Profesor z Hogwartu, goszczący w Shropshire arystokratów - to było idealne.


zaginam trochę czasoprzestrzeń bo dużo nas, przepraszam


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made



Ostatnio zmieniony przez Cornelius Sallow dnia 17.11.21 20:37, w całości zmieniany 2 razy
Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 20:29
The member 'Cornelius Sallow' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 3
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 22:08
Zajął miejsce, rozglądając się po Sali, zaraz też sprawdzając swój kieszonkowy zegarek i marszcząc brwi? Gdzie oni wszyscy byli? Jego żona już dawno powinna tu być wraz z ich rodzicami. Czy coś ich zatrzymało? Chwilę później został jednak wyrwany z szeregu własnych myśli przez Elrica, na którego słowa uśmiechnął się przyjaźnie, a w jego lekko zaszklonych oczach widać było ogromną dumę. – Oczywiście, Jayden osiągnął tak wiele, że byłbym głupcem, gdybym nie dostrzegał jego poświęcenia i zapału, a przede wszystkim faktu iż jego celem wcale nie była sława, a rzeczowe przedstawienie faktów. Zrobił coś niesamowitego, na co moje pokolenie, czy pokolenie moich rodziców nie miało odwagi. Nie wiem, czym sobie zasłużyłem na takiego syna, ale jestem za niego wdzięczny każdego dnia – przyznał, rozwijając myśli, które od jakiegoś czasu chodziły mu po głowie. Nie raziły go kontrowersje wokół książki, zgadzał się ze wszystkim, co było w niej zawarte. Ktoś musiał wreszcie poprzeć tę tezę dowodami, a Jayden zrobił to, przynajmniej według Ethana, perfekcyjnie. Owszem, mógł obawiać się, że to przysporzy kłopotów, ale tak należało postąpić i nie było wobec tego żadnych wątpliwości. Zresztą, ludzie zawsze gadali, niezależnie od czasów, trzeba to było przełknąć i przeć dalej swoją własną ścieżką.
Uśmiechnął się pod nosem na przepychankę Jade. Może nie nadążał za młodymi, prawdopodobnie w jego czasach nie byłoby nawet miejsca na tego typu słowne zaczepki, ale już dawno nauczył się, że czasy szybko się zmieniały, a zaczepność kobiety poniekąd mu imponowała, przypominając o żonie, która bardzo zbliżonym tonem strofowała Ethana co dzień. Czy gdyby miał córkę, to ta również posiadałaby tego typu umiejętność? Ostatnio ta myśl częściej kłębiła się w jego głowie. – Jeszcze dla ciotki Jocasty, choć ta akurat ma zwyczaj wielkich wejść… - powiedział wpół ponuro w stronę Jade. Nie miał pojęcia dlaczego w ostatnich listach ze swoją kuzynką musiał mieć taki długi język, może dlatego, że była ona ostatnią osobą, która pojawiłaby się na takim wydarzeniu? Zaczął mieć już nawet parszywą nadzieję, że przywdzieje taki strój, którego nie zaakceptują wrota pałacu i z minuty na minutę prosił o to co i raz goręcej. – Już są – wskazał niewinnie głową stoliki po lewej stronie, dostrzegając małżonkę w otoczeniu rodziny. Właśnie próbowali rozplanować usadzenie przy stolikach, co zajmie im pewnie dłuższą chwilę, skoro ciotka Jocasta wciąż nie raczyła się pojawić, a trzeba było zająć jej najbardziej oddalone miejsce – była typową czarną owcą rodziny, zupełnie inną od nich wszystkich, przecierającą szlaki nader niezależnej kobiety. Oczy uzdrowiciela zabłyszczały, a serce urosło tak bardzo, jakby zaraz miało wyrwać się z piersi. Skinął żonie głową z uśmiechem, obserwując ją od stóp do głów, odzianą w jedną z najpiękniejszych, choć bardziej obszernych i zwiewnych sukni. Cóż, niektóre rzeczy było coraz ciężej ukrywać, a jeszcze nie byli gotowi obwieszczać światu pewnego faktu, aczkolwiek byli pewni, że i ten moment musi nadejść w najbliższej przyszłości. Uniósł nieznacznie kieliszek w kierunku żony w wyrazie uznania i pełnej aprobaty, wypijając z nią niemy toast, różnica była jedynie taka, że małżonka nie miała okazji skosztować trunku i musiała zadowolić się wodą, choć zapewne i ta była niezwykła.
Poprawił się na krześle, gdy sympozjum rozpoczęło się na dobre. Zawiesił wzrok na stojącym za mównicą mężczyzną i z pełnym zaangażowaniem czerpał z informacje spływające z jego ust, będące wstępem całego wydarzenia. Z lekkim uśmiechem przywitał czarownicę, która podeszła do ich stolika po datki w zamian za upominek. Wyciągnął z kieszeni odpowiednią kwotę, przekazując ją kobiecie i odbierając od niej wyraźnie niebanalny przedmiot.
Ethan Vane
Zawód : uzdrowiciel na oddziale Chorób Wewnętrznych w św. Mungu
Wiek : 53
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 25
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9703-ethan-vane#294844 https://www.morsmordre.net/t9714-ophelia#295129 https://www.morsmordre.net/t9713-ethan#295128 https://www.morsmordre.net/f363-enfield-town-apple-grove-13 https://www.morsmordre.net/t9715-skrytka-bankowa-2222#295136 https://www.morsmordre.net/t9716-ethan-vane#295138
Re: Pałac zimowy [odnośnik]17.11.21 22:08
The member 'Ethan Vane' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 5
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 1:35
Ostrożnie przysiadła, zajmując miejsce na spokojnie kiedy tylko musiała wewnętrznie westchnąć nad brakiem gentlemana, który pomógłby im zająć miejsca. Wyglądało na to, że panowie nie dość, że wybrali inny stolik, to jeszcze pominęli zasady wspomagania dam, ale jeżeli tak miło być w naukowym świecie…nie dziwota, że nie było wiele dam i lordów na miejscu. Ostrożnie usiadła przy stoliku, ciesząc się, że będą mieć tak dobry widok i posłuch na przemawiających na dzisiejszym sympozjum. Być może też będzie w stanie zapamiętać lepiej, kto wysnuje jakieś ciekawe badania.
Uwagę jej oczywiście przykuły komentarze skierowane przez grupkę przechodzącą obok – brwi Odetty powędrowały w górę, nie zdążyła jednak w pełni skomentować wszystkiego, stwierdzając, że chyba nie ma po co udowadniać, że szlachta miała pełne prawo tu przebywać. Spojrzenie jej powiodło na Rigela, tak jakby chciała sprawdzić, czy on też usłyszał ten komentarz, ale wydawało się, że nie miało to najmniejszego znaczenia. Odwróciła się na nowo w kierunku Elviry, obdarzając ją kolejnym uśmiechem i ciesząc się z obecności kuzynki na wydarzeniu. Ona przynajmniej nie narzekała na obecność Odetty w tym miejscu.
- Pomyślmy… - odwróciła się jeszcze w kierunku reszty osób na sali, unosząc podbródek i zastanawiając się kiedy spoglądała na stroje. Spojrzenie przez chwilę spoczęło na Jade i Belvinie, jakby oceniała je dość szybko, ostatecznie jednak spoglądając na jedną z kobiet aby pochylić się na nowo do panny Multon. – Jak widać, niektórzy potrzebowali wygadać się na temat innych, bo sami nie potrafili dojrzeć własnej wartości w ubraniu. Podejrzewam, że za dużo pieniędzy poszło na badania aby ubrać się godnie i ze smakiem. – Jej słowa oczywiście skierowane były tylko w stronę Elviry i głos ściszony był na tyle, iż jedynie siedząca obok niej kobieta miała odebrać te słowa, jednak szło wywnioskować ze spojrzenia o kim rozmawiała.
Kiedy do stolika przysiadła się Calypso, Odetta uśmiechnęła się szeroko, odchylając się tak, aby wszystko kierować w stronę obecnych już.
- Czy macie jakieś dziedziny, dla których tu dziś tutaj siedzimy razem? Jestem szczęśliwa, że przynajmniej znam kogoś z obecnych i mogę się cieszyć wybitnym towarzystwo. Elviro, nie wiem czy się orientujesz, ale lady Carrow jest niezwykle utalentowana w sztukach plastycznych. Calypso, panna Multon to wybitny uzdrowiciel który bardzo przykłada się do naszej sprawy. – Chciała je jakoś pochwalić, może bardziej zapoznać ze sobą, zakreślić potencjalne tematy do rozmowy.
Spojrzała na przechodzącą obok niej czarownicę, która przystanęła przy stoliku, wyciągając upominki w ich stronę. Odetta naturalnie już dostrzegła coś, co jej się podobało, co jednak ostatecznie uda jej się otrzymać w zamian za datek? Nie wiedziała jeszcze. Przyszła z przygotowaną i odłożoną sumą, już wcześniej nosząc się z zamiarem jakiegoś wsparcia artystycznego czy naukowego, teraz jednak w pierwszej chwili nie miała żadnej ochoty wręczać jakąkolwiek sumę pieniędzy za ten wcześniejszy komentarz, musiała jednak pokazać, iż była ponad to, dlatego po wręczeniu datku sięgnęła po upominek.

Przekazuję 100 PM i odbieram podarek


Someone holds me safe and warm
Horses prance through a silver storm,
Figures dancing gracefully across my memory
Odetta Parkinson
Zawód : ambasadorka Domu Mody Parkinson, alchemiczka
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
It’s a game of war
death, love
And sacrifice
OPCM : 7
UROKI : 0
ALCHEMIA : 21
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9654-odetta-eimher-parkinson#293343 https://www.morsmordre.net/t9761-kitri#296220 https://www.morsmordre.net/t9760-ksiezniczka-labedzi#296219 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t9839-skrytka-bankowa-nr-2212 https://www.morsmordre.net/t9759-odetta-parkinson#296218
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 1:35
The member 'Odetta Parkinson' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 1:56
Widząc kątem oka, jak szlachcianki składają kolejne datki (jednak nie napiwki!) dla krążących między stołami kobiet, Cornelius sięgnął w końcu do kieszeni i wyjął pieniądze.
Niemalże teatralnie wstał, aby wrzucić kilka monet do kosza przechodzącej obok kobiety, a następnie zwrócił się do profesora Vane - naprzeciwko którego teraz stał.
-Co za szczytny cel, datki charytatywne! - wykrzyknął z nadmiernym podziwem, lekko podniesionym głosem - tak, aby nie przekroczyć zasad dobrego wychowania, ale aby usłyszały go sąsiednie stoliki.
-Czy organizatorzy zdecydowali już, na co je przeznaczyć, panie profesorze? - zapytał wprost, wbijając przenikliwe spojrzenie w naukowca, a następnie położył dłoń na sercu i powiódł wzrokiem po reszcie sali.
-Gościmy dziś na ziemiach Shropshire, o których bezpieczeństwo dbają lordowie Avery. Wspaniale jest móc korzystać z gościnności Zimowego Pałacu i powrócić w rodzinne strony. Zanim zostałem Rzecznikiem Ministerstwa Magii - wplótł umiejętnie w przemowę, gdyby ktoś z sąsiadów raczył go nie rozpoznać (spodziewał się, że gości wśród ludzi czytających gazety i umiejących zachować się w każdym towarzystwie, ale obecność Sykesów uświadomiła mu, że wśród publiczności mogą się również znaleźć dobrze ubrani dzikusi) -wychowałem się na tych ziemiach, poznałem patriotyzm okolicznej ludności. Niestety, nawet tutaj dociera zagrożenie rebelii zdradzieckiego uzurpatora - tak lubił nazywać ten konflikt. Zakon Feniksa kojarzył się z jakimś ideałami - nawet jeśli bzdurnymi, to wciąż ponadpersonalnymi. Samozwańczy Minister, uzurpator, zdrajca - przedstawienie wojny w kategorii puczu wywołanego przez zazdrosnego człowieka było o wiele lepsze. -i dotarły do mnie wieści, że kilkoro synów tutejszych ziem poległo w walkach nad Rzeką Severn. - młodzieńcy w istocie polegli, zaciągnąwszy się do Ministerstwa jako szmalcownicy, ale niekoniecznie nad rzeką - niektórzy zwyczajnie nie grzeszyli mądrością i dali się zaskoczyć mugolskim kulom. Rzeka pozostawała, póki co, w rękach rebeliantów i będzie dobrym przykładem. -Jeden z nich był zdolnym alchemikiem, a inny - synem obiecującego runisty, którego nie widzę wśród zebranych, pewnie z powodu żałoby. Czy szczytnym celem nie byłoby przeznaczyć część dzisiejszych datków na wspomożenie rodzin poległych, otarcie łez matek, uhonorowanie wojennych bohaterów? Ziemie, na których dziś gościmy, są bezpieczne jedynie dzięki ich poświęceniu. - zaproponował profesorowi z uśmiechem przylepionym do warg, pozorując szczerą troskę i poruszenie. Przybrał wzruszony ton, tak jakby radził Vane'owi z dobrego serca.

perswazja III, kłamstwo II, daję 20 PM kelnerce, kto chętny niech słucha


I watched with glee

While your kings and queens
Fought for ten decades
For the gods they made

Cornelius Sallow
Zawód : Rzecznik Ministerstwa Magii, propagandzista
Wiek : 44
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
I'm a man of wealth and taste
And I lay traps for troubadours
OPCM : 5
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_p5310i9EoI1v05izqo1_500
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8992-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/t9022-gaius https://www.morsmordre.net/t9023-cornelius-sallow https://www.morsmordre.net/f146-chelsea-mallord-street-31 https://www.morsmordre.net/t9021-skrytka-bankowa-nr-2119#271390 https://www.morsmordre.net/t9123-cornelius-sallow#275155
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 9:34
Pałac Zimowy wypełnił się po brzegi miłośnikami wiedzy, a powietrze niemalże zgęstniało od ilości nagromadzonej tu magicznej siły. Tyle poruszonych głodem wiedzy umysłów, tyle spowitych aurą chorobliwej niemalże ambicji głów, tyle serc wyrywających się ku poznanu intelektualnych sekretów. Demony fanatyków magicznej nauki były w tym miejscu silne, lecz prawdziwy był tylko jeden z nich. Ogma.
Nie istniało lepsze miejsce na rozpostarcie skrzydeł niefizycznego jestestwa. Może wyczuwał wibracje intelektualnego nienasycenia, może pragnął tego wieczoru się zabawić, a może jego motywacją była czysta potrzeba ekspansji - Ramsey nie mógł tego wiedzieć, wyczuł jednak od razu, gdy tylko zasiadł przy stoliku, że jego ciało lada moment przestanie zasługiwać na to miano. Oblał go zimny pot, wiodąca ręka nagle zdrętwiała, a sekundę później, za falą obezwładniającego chłodu, nadszedł podmuch gorąca, jakby ścierający z ciała Mulcibera świadomość, spychający ją do małego, ciasnego, niewygodnego skrawka gdzieś w zakamarkach mózgu. Ogmios przejął kontrolę w niezauważalny - przynajmniej początkowo - dla postronnych sposób. Z czasem zachowanie czarodzieja mogło przykuwać uwagę coraz bardziej, na razie osób, które znajdowały się przy jednym stoliku. Oczy Ramseya rozbłysły, rozsiadł się na krześle inaczej, szerzej, nonszalancko a dłoń powędrowała do nieistniejącej brody oraz łańcuchów zwisających z języka. Na ich końcach powinny kołysać się martwe, pokrwawione głowy: Ogmios zapominał, że w tym wcieleniu ich nie posiadał. Ze złością machnął dłonią zaciśniętą w pięść, rozglądając się dookoła.
- Co to za spęd? Pochodzenie magii? Obskurusy? To spotkanie prowadzi mistrz - czy pachołek ledwie rozpoczynający podróż w krainę wiedzy? - wychrypiał pogardliwie, głośno na tyle, by ludzie dookoła doskonale go słyszeli, przesuwając wyniosłym wzrokiem po zgromadzonych przy stolikach ludziach. Jak kury na grzędzie, jak ściśnięte w klatce pisklęta, czekające na resztki z rodziawionymi dziobami. Do tego znajdowały się tu czarownice, od wieków głupie; tylko jednostki, wyjątkowe wiedźmy, zasługiwały na możliwość sięgania po wiedzę. Tu - nie wyczuwał żadnej wielkiej myślicielki i kochanicy magii. - Co tu robią niewiasty? - zapytał na głos, wyraźnie zdegustowany, na przestrzeni tysięcy lat nieprzywykły do tego, by w tak bliskim jego otoczeniu przebywały wiedźmy, zwłaszcza podczas posiedzeń mędrców. Jeśli już, przynosiły na koniec debat miody i wino, stanowiąc niepotrzebne rozkojarzenie, łechcenie prymitywnych słabości. Ogmios ich nie posiadał, lecz gardził nimi równie mocno, co głupotą. - Przynieś mi miodu, dziewczyno - złapał siedzącą obok niego Primrose za nadgarstek, mocno, z całej siły, po czym popchnął ją od niechcenia, tracąc zainteresowanie, z wzrokiem utkwionym w podeście. To tam było jego miejsce. By nauczać, łaskawie obdarzać swą niepojętą maluczkim wiedzą. Znów stać przed spragnionymi wiedzy magami. Przytłaczać ich swym doświadczeniem, wskazywać światło w ciemności zaślepienia. - Polihistor jest tu tylko jeden - wypowiedział z dumą, powoli podnosząc się z krzesła. Chciał ruszyć ku swemu przeznaczeniu.

| Interwencja MG w związku z opętaniem Ramseya.
Ramsey, możesz próbować wyzwolić się spod jarzma Ogmiosa.

Na razie zachowanie Ramseya zauważają ludzie przy jego stoliku.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 11:16
Uczucie ulgi spłynęło na nią w momencie, w którym usta Rity rozciągnęły się w przyjaznym uśmiechu. Bagman musiała przyznać, że wizja wzięcia udziału w sympozjum najświatlejszych umysłów rozpalała jej wyobraźnię do czerwoności, do tego stopnia, że nie przemyślała nawet kwestii pobocznej, czyli tego, że otoczenie, w jakim się znajdzie, będzie kompletnie odmienne od tego, do którego była przyzwyczajona i że miło by było mieć przy sobie znajomą twarz, która doda jej animuszu. Czy to nie śmieszne, że nie miała żadnych obaw w związku z samotnym życiem w chatce skrytej w głębinach lasu wypełnionego zwierzętami, a to właśnie elegancko ubrane sylwetki zgromadzone w pałacu napawały ją swoistym uczuciem niepokoju?
- O numerologii? Faktycznie, to naprawdę ciekawa dziedzina, chociaż bardzo daleka od mojej specjalizacji - alchemia i zielarstwo pochłaniały jej czas praktycznie w całości, dołączając do tego pracę w Delamere, nie zostawało jej już za wiele przestrzeni na rozwijanie kolejnych pasji. Chociaż może kiedyś? Przysłuchiwała się odpowiedzi Runcorn z ciekawością, nie doszukując się jednak żadnych teorii spiskowych w jej obecności w tym miejscu; cieszył ją fakt, że wykazała zainteresowanie światem nauki i zdecydowała się wziąć udział w wydarzeniu, niezależnie od jej pobudek. Rozglądając się po wnętrzu monumentalnej sali, nie dostrzegała tego, że jej towarzyszka zdecydowanie więcej uwagi poświęca ludziom zasiadającym przy sąsiadujących stolikach. - Ja? Miałabym tu przemawiać? - zerknęła ku ciemnowłosej z lekkim zdziwieniem, słysząc jej pytanie. Szczerze wątpiła w to, by zgromadzeni na sympozjum byli zainteresowani tym, co miała do powiedzenia, a i jej samej brakowało obycia w stopniu umożliwiającym publiczne przemawianie. To zdecydowanie nie był ten etap, jeszcze nie teraz. - Chociaż ciężko w to uwierzyć, nie zawsze siedzę w krzakach - zaśmiała się cicho z drobnej uszczypliwości, która w żaden sposób w nią nie godziła. Różniły się chyba tak bardzo jak tylko to było możliwe, Revna rozumiała zdziwienie jej wyborami życiowymi, które prowadziły ją coraz dalej od miast i skupisk ludzi. Chwilę później ucichła jednak, skupiając się na rozpoczynającym się wydarzeniu, uchem wyłowiła jednak słowa wypowiadane przez pana Sallowa, wysławiającego łaskawość protektorów Shropshire i nakreślając ryzyko, jakie sięgnęło i tych ziem. Zerknęła ku Ricie porozumiewawczo, wszak ledwie przed kilkoma tygodniami rozprawiły się z trójką mugoli wędrujących bezczelnie po Wenlock Edge, a żółć podjechała do gardła Bagman - zagrożenie było coraz bliżej miejsca, którego wciąż nie nazywała domem, lecz z którym wiązała swą najbliższą przyszłość mocnym węzłem. Gdy między stolikami pojawiły się czarownice zbierające datki, wyciągnęła z niewielkiej torebki kilka monet i przekazała kobiecie, w zamian odbierając podarek. Miała nadzieję, że to nie kolejny list od Ministra.

przekazuję 10 PM czarownicy i odbieram podarek
Revna Bagman
Zawód : alchemik, łowca ingrediencji
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
let it hurt
until it can't hurt anymore
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 25
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10569-revna-bagman#320253 https://www.morsmordre.net/t10660-rangvaldr#323147 https://www.morsmordre.net/t10658-written-in-the-stars#323141 https://www.morsmordre.net/f401-cheshire-delamere-forest-lesniczowka https://www.morsmordre.net/t10659-skrytka-bankowa-nr-2333#323142 https://www.morsmordre.net/t10661-revna-bagman#323148
Re: Pałac zimowy [odnośnik]18.11.21 11:16
The member 'Revna Bagman' has done the following action : Rzut kością


'k6' : 6
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pałac zimowy - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 7 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 6, 7, 8 ... 10, 11, 12  Next

Pałac zimowy
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach