Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Nadbrzeżna łąka

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Nadbrzeżna łąka - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Nadbrzeżna łąka - Page 7 Empty
PisanieTemat: Nadbrzeżna łąka   Nadbrzeżna łąka - Page 7 I_icon_minitime17.07.17 2:06

First topic message reminder :

Nadbrzeżna łąka

To bardzo urokliwe miejsce gdzieś na południowym wybrzeżu Anglii, położone z dala od większych skupisk mugoli, dzięki czemu panuje spokój. To wprost idealny zakątek do rodzinnego spędzania czasu, pikników czy aktywności na świeżym powietrzu, zwłaszcza latem, kiedy słonecznych dni jest znacznie więcej. Prawdopodobieństwo napotkania mugola jest bardzo nikłe, ci z jakiegoś powodu nie potrafią znaleźć tego miejsca.
Łąka z pięknym widokiem na plażę i morze jest także lubianym miejscem dla ludzi poszukujących samotności lub natchnienia. Sama plaża jest piaszczysta, a wybrzeże łagodne i bezpieczne, pozbawione zdradliwych miejsc. W wodzie często można spotkać małe, kolorowe rybki i muszelki. Przy odrobinie szczęścia i dobrym oku można wypatrzeć okazy magicznych roślin wodnych, jak skrzeloziele; żeby je rozpoznać należy posiadać biegłość zielarstwa na poziomie co najmniej I. Zwykle rośnie nieco głębiej; żeby wydobyć kawałek należy zanurkować.

ST wydobycia fragmentu skrzeloziela wynosi 80. Do rzutu dodaje się biegłość pływania.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Shelta Vane
Shelta Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6786-nathalie-dluga-budowa#177379 https://www.morsmordre.net/t7019-fiu#184686 https://www.morsmordre.net/t7020-shelta-vane#184691 https://www.morsmordre.net/f255-lancashire-stara-latarnia-morska-w-fleetwood https://www.morsmordre.net/t7030-skrytka-bankowa-1707#184954 https://www.morsmordre.net/t7029-shelta-vane
Zawód : Naukowiec
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 19
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 https://i.pinimg.com/originals/a8/4a/37/a84a37cf278a89bc1624516ff1f8d801.gif

Nadbrzeżna łąka - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Nadbrzeżna łąka   Nadbrzeżna łąka - Page 7 I_icon_minitime10.09.19 23:32

|20 stycznia

Stojąc na otwartej przestrzeni nabrzeża zadygotała w chwili gdy zimowy, mroźny wiatr oparł się ciężej o jej brodzącą niemalże po kolanach w śniegu sylwetkę. Tak. To może być zaskakujące, lecz w styczniu zima wciąż trwała i zimno też wciąż było. Ciemne brwi złączyły się nad nosem w politowaniu do poziomu dedukcji, który dziś sobą reprezentowała. Ogólnie cała dziś była jakaś taka nieposkładana, rozbabrana. Patrzyła na mapę której krawędzie trzymała poprzez dwupalczaste rękawiczki jak jakiś krab i nie wiele w tym pergaminie widziała. Potrząsnęła głową szepcząc pod nosem jakąś reprymendę i z zaciętą miną spróbowała raz jeszcze. Sięgnęła po kompas, to po inne, bardziej dokładne narzędzie astronomiczne dzięki którym obierała odpowiedni kierunek sunąc się przez zaspy w stronę wyliczonych przez kuzyna współrzędnych. Zatrzymywała się co jakiś czas by się rozejrzeć dookoła. Szczęśliwie bowiem się złożyło, że pewna czarownica odpowiedziała na jej zgłoszenie, lecz nieszczęśliwie dla niej (a może dla nich obu) miejscem spotkania miała okazać się ta skuta śniegiem i lodem przestrzeń, a nie gabinet w latarni. Bała się, że to może spłoszyć dziewczynę, a warto było zaznaczyć, że chętni wcale nie walili do niej drzwiami i oknami. I w ogóle to chyba wywołała wilka z lasu.
Dostrzegła na tej śnieżnej pustyni drobną, człowieczą sylwetkę. Trochę niepewnie postanowiła pomachać w jej stronę. W najgorszym przypadku właśnie wygłupiała się przed jakimś obcym człowiekiem, który nie miał wobec niej żadnego interesu. W najlepszym, jak się okazało z czasem, to faktycznie była zainteresowana.
- Naprawdę, naprawdę panią przepraszam, że tak w ostatniej chwili zmieniłam miejsce spotkania. Biorę udział w pewnym projekcie i dziś muszę dopiąć pewien etap do tego kilka naglących zleceń mi się poprzesuwało... cieszę się, jednak, że pani tu jest i całe to zamieszanie pani nie zraziło - w głosie pobrzmiewała jej szczera skrucha i zakłopotanie - Shelta Vane - dodała na koniec podając jej zarękawiczkowaną dłoń - Będzie pani przeszkadzało, jeżeli będziemy się przemieszały w trakcie rozmowy...? I mogłaby pani potrzymać tę mapę? Byłoby to bardzo pomocne... - nieco niepewnie, trochę płocho wytaczała prośby zastanawiając się czy w ogóle wypadało to robić. Z drugiej strony to spotkanie rekrutacyjne już teraz było jednym z dziwniejszych w jej życiu - Mogę mówić pani po imieniu...?





you need chaos in your soul to give birth to a dancing star
Powrót do góry Go down
Jennifer Leach
Jennifer Leach

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7551-jennifer-leach https://www.morsmordre.net/t7572-cisza https://www.morsmordre.net/t7573-jenny https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t7571-skrytka-bankowa-nr-1808 https://www.morsmordre.net/t7570-jennifer-leach
Zawód : wróżbitka
Wiek : 18 lat
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna

The seconds ticking, tocking,
Creeping closer to midnight.

OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 3
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Nadbrzeżna łąka - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Nadbrzeżna łąka   Nadbrzeżna łąka - Page 7 I_icon_minitime12.10.19 23:29

Powtarzam sobie - kolejny z resztą raz - że należy terminowo odpowiadać na listy, i w ogóle dołożyć wszelkich starań, żeby potencjalna pracodawczyni nie zraziła się już na starcie, ale przy drugim z kolei podejściu do plątania się w zeznaniach dochodzę do wniosku, że jest to starcie z góry skazane na niepowodzenie. Stawienie się we wskazanym miejscu, o ustalonym czasie, wydaje mi się bardziej perspektywiczne, niż cokolwiek, co próbuję przelać na papier, a czas niestety nie stoi w miejscu. Drugi z kolei list wysłany przez panią Vane rozwiewa przynajmniej tą jedną obawę, że braku odpowiedzi nie uznała za odpowiedź samą w sobie. Jeszcze nie. Na wiadomość przyniesioną przez sowę również nie odpisuję - sumienna dostarczycielka listu tuż po odebraniu przesyłki odlatuje, zanim pomyślę o skreśleniu wiadomości zwrotnej, Cisza i tak nie wróci przed wieczorem, bo wyprawiłam ją w daleką drogę z pewną paczką, a mniej więcej cztery godziny dzielące mnie teraz od terminu spotkania i tak nie dają gwarancji, że list dotarłby na miejsce na czas. Przyzwyczajenie się do niczym niezakłócanej teleportacji przychodzi mi szybko, tak jak każda zmiana na lepiej. Nieograniczona transportem, mam w planach spędzenie tego dnia na wróżbach, daleko od Londynu, w losowych, przypadkowo wybranych miejscach. Niewielka zmiana tych planów, zakładająca wyprawę w okolice Puddlemere, niczego w tym temacie tak naprawdę nie przekreśla. Miasteczko kojarzy mi się tylko z nazwą drużyny quidditcha i rezerwatem testrali, innych skojarzeń nie wywołuje, a jeśli czarownica, z którą mam się spotkać jednak rozmyśli się w kwestiach współpracy, to kto wie, może i tam kogoś namówię na wysłuchanie, co takiego mają do powiedzenia o jego przyszłości karty tarota. Albo herbaciane fusy.
Względy praktyczne przeważają nad prezencją, więc brnąc przez śnieg nie wyglądam szczególnie reprezentacyjnie, ale opatulona w nadmiarowe warstwy ubrań przynajmniej za bardzo nie marznę - a na otwartej przestrzeni wydaje się znacznie zimniej, niż pomiędzy ścianami budynków. Przez wiatr, podrywający płatki śniegu i złośliwie sypiący nim w oczy. Rękawiczki w dwóch różnych kolorach, czerwona i żółta, zamotany wokół szyi szalik w barwach Harpii i bordowa wełniana czapka trochę się ze sobą gryzą, bez wątpienia skutecznie odwracając uwagę od zaczerwienionych od chłodu policzków. Nie zapytałam o drogę. Wspomnianą w liście łąkę lokalizuję na własną rękę, przy kurczącym się zapasie czasowym, ale wątpliwości nie mają okazji zakiełkować - machająca sylwetka również zgadza się z treścią listu. Również macham, a później szybszym, bardziej energicznym tempem pokonuję resztę odległości. I oczywiście przejmuję mapę, wsłuchując się w słowa czarownicy przedstawiającej się imieniem i nazwiskiem kobiety, do której pisałam w sprawie stażu. Przerwać jej byłoby niegrzecznie, więc tego nie robię, tylko kiwnięciem głowy potwierdzam, że prowadzenie rozmowy w trakcie drogi, nie stojąc w miejscu, jest mi jak najbardziej na rękę. W bezruchu zimno jest przecież bardziej odczuwalne.
- Jennifer Leach - przedstawiam się - ale wystarczy Jen. Albo jakkolwiek będzie pani wygodniej. Jak mam się do pani zwracać?
Wzmianka o domknięciu etapu projektu brzmi na tyle interesująco, że aż szerzej otwieram oczy - czyżby szansa zobaczenia numerologa przy pracy badawczej miała się nadarzyć szybciej, niż myślałam? O ile jej nie zaprzepaszczę. Uśmiecham się, w zamyśle przyjaźnie i uspokajająco, bo zakłopotanie w głosie czarownicy jest słyszalne nawet dla mnie.
- To ja przepraszam, że nie odpisałam na wiadomości. Pomyślałam sobie, że jest większa szansa, że się pani rozmyśli, jeśli rozpiszę to na kartkach, niż powiem na głos, no i słowa same w sobie rzadko zostawiają materialne ślady. Nie zraża mnie brak wynagrodzenia, nie pisałabym, gdyby było inaczej. Utrzymuję się głównie z wróżbiarstwa, czasem dorywczych prac. Tak naprawdę to zależy mi, żeby to nie był oficjalny, udokumentowany staż. Raczej po prostu możliwość nauki. Moment nie sprzyja zatrudnianiu mugolaków, i powiem to teraz, że nie skończyłam ostatniego semestru szkoły.
To chyba jest ten moment, w którym odsyła mnie do wszystkich psidwaków. Badawczym spojrzeniem śledzę reakcję czarownicy, bo łączenie jej nazwiska z moim w jakichkolwiek okolicznościach w niczym nie pomoże, a może co najwyżej zaszkodzić jej reputacji. Z wypowiedzeniem na głos, że bez dowodów pisanych, gdyby zdecydowała się mnie przyjąć na pomocnicę właściwie ma możliwość trzymania się wersji, że nic o tym nie wie, albo okłamałam ją w tych kwestiach, gdyby kiedyś ktoś zapytał, na razie się nie wyrywam. Nie całkiem tak powinno się zaczynać rozmowę rekrutacyjną, ale i tak wyszłoby na jaw. Lepiej wcześniej, niż później, na razie jeszcze wydaje się miła, niech więc przynajmniej wie, na czym stoi.




The future is a dark place. We all die there.

Powrót do góry Go down
Shelta Vane
Shelta Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6786-nathalie-dluga-budowa#177379 https://www.morsmordre.net/t7019-fiu#184686 https://www.morsmordre.net/t7020-shelta-vane#184691 https://www.morsmordre.net/f255-lancashire-stara-latarnia-morska-w-fleetwood https://www.morsmordre.net/t7030-skrytka-bankowa-1707#184954 https://www.morsmordre.net/t7029-shelta-vane
Zawód : Naukowiec
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 19
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
 https://i.pinimg.com/originals/a8/4a/37/a84a37cf278a89bc1624516ff1f8d801.gif

Nadbrzeżna łąka - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Nadbrzeżna łąka   Nadbrzeżna łąka - Page 7 I_icon_minitime11.11.19 1:33

Brązowe tęczówki prześlizgiwały się z kolorowych części garderoby zbliżającej się czarownicy by ostatecznie odnaleźć się na jej młodej, poczerwieniałej od chłodu twarzy. Obrazek ten nie mógł nie wywołać wyrzutów sumienia. Szybko poczuła potrzebę usprawiedliwienia się i wyjaśnienia tego lekkiego zamieszania co prawdopodobnie nie świadczyło o niej, jako pracodawcy, najlepiej. To nic. Nie pierwszy raz przez swoje roztrzepanie wychodziła na lekkiego oszołoma. Przełknęła więc wzbierające zażenowanie z typową dla siebie naturalnością by następnie wyjść na przeciw.
- Miło mi cię więc poznać, Jen - wypróbowała brzmienie jej imienia we własnych ustach. Usatysfakcjonowana pociągnęła zaraz dalej - Możesz również zwracać się do mnie po imieniu, często też mówią mi po prostu Shelly. Jeżeli jednak czujesz opory to się nie zmuszaj - nie przeszkadza mi bycie panią Vane - uśmiechnęła się lekko doskonale zdając sobie sprawę z tego, że ciężko było komuś młodszemu przeskoczyć z marszu pewne niepisane zasady tytułowania osób starszych. Nie zamierzała forsować tego na siłę tym bardziej, że nie wiedziała jeszcze czy uda im się finalnie zawiązać jakąkolwiek współpracę.
- Przez myśl, że nie skończyłaś ostatniego semestru szkoły masz na myśli Hogwartu, czy jakiegoś rodzaju kurs...? -  nie potrafiła nie unieść brwi wyżej w zaskoczeniu słysząc coś podobnego. Nie wiedziała, że tak się w ogóle dało - być czarodziejem i nie ukończyć podstawowego systemu nauczania. Nawet jeżeli była czarownicą mugolskiego pochodzenia to przecież ją też obowiązywał. Może coś się jednak zmieniło. Może właściwie coś źle zrozumiała. Nie wiedziała - Dlaczego...? - wlepiła badawcze tęczówki w Jen nie mogąc aż tak beztrosko przejść bez zainteresowania obok podobnych rewelacji. Zresztą nie jedynych  - Jestem niezależnym numerologiem. Nie podlegam pod żadne ministralne struktury, mogę zatrudniać kogo chcę i na jakich chcę warunkach i nie potrzebuję informować Ministerstwa o posiadaniu stażystki by na koniec wystawić referencje - spojrzała na nią w zmartwieniu bo nawet jeżeli Shelta przekazałaby jej całą posiadaną wiedzę to trudno byłoby by ktokolwiek w przyszłości uwierzył Jen na słowo, składał u niej poważne zlecenia, angażował w bardziej skomplikowane, lepiej płatne projekty. Chyba, że dla niej numerologia była wyłącznie pasją i nie zamierzała tej wiedzy jakkolwiek spieniężać. Wówczas miałoby to jakiś sens - Moja pracownia znajduje się na terenie hrabstwa Lancashire w niewielkim mieście Fletwood. Samo hrabstwo znajduje się pod opieką  Ollivanderów więc raczej nikt z okolic nie powinien rozbić ci nieprzyjemności z powodu twojego pochodzenia, jeżeli będziesz chciała się nim dzielić z innymi. Tak mi się wydaje - większość mieszkańców była neutralnie nastawiona, a nawet wspierała represjonowaną grupę czarodziei. Dla Shelty nie miało to większego znaczenia czy jej stażystka będzie czarownicą mugolskiego pochodzenia, czy szlachetnego, czy będzie ruda czy też łaciata - Mi samej nie robi to różnicy, Jen, jakiego jesteś pochodzenia. Bylebyś tylko potrafiła popełnić porządek w korespondencji i w przeciągu miesiąca być wstanie samodzielnie stworzyć świstoklik przy użyciu księżycowego pyłu - zakomunikowała ostatecznie zatrzymując się w miejscu by na chwilę oderwać się od tych myśli i przeskoczyć nimi ku zadaniu, które na nią wyczekiwało. Przez cały czas przemieszczali się wolnym krokiem w stronę miejsca w którym miała zawiązać magiczny węzeł. Finalnie wyczuła drobną zmianę w magii przestrzeni uznając, że osiągnęły punkt zero - Mogę odzyskać mapę...? - mruknęła sięgając po kawałek pergaminu który jakiś czas temu podarowała Jennyfer do przytrzymania. Teraz potrzebowała go odzyskać by zweryfikować czy ma rację i jak się zaraz okazało - miała. Zrulowała więc pergamin chowając go we wnętrzu opierającej się na biodrze torby. Ściągnęła rękawiczkę z wiodącej dłoni by pewniej ująć w niej pekanowe drewno różdżki - Boisz się Jennifer, że źle cię będę traktowała, czy że mnie będą źle traktowali jeżeli cię zatrudnię, czy czegoś jeszcze innego...? - podpytała chcąc znaleźć powód dla którego sama z siebie wyskoczyła z podobnym wyznaniem. Zamierzała słuchać jednocześnie rozpoczynając pracę nad pętaniem magii w porządny splot. Rozpoczęła od zatoczenia dłonią półokręgu zupełnie jakby naganiała różdżką wiatr tak by ten przeciągnął się po źdźbłach wysokiej, dzikiej trawy i tak właściwie w pewnym sensie to właśnie robiła - wypuszczając cząstki magii sprawdzała jakość wijących się w okolicy magicznych nici, ich wytrzymałość, długość, ilość. Ostrożnie naginała je ku sobie, cierpliwie przyciągała posuwistymi ruchami.

|rzut na badania, etap IIc, numerologia IV





you need chaos in your soul to give birth to a dancing star
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Nadbrzeżna łąka - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Nadbrzeżna łąka - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Nadbrzeżna łąka   Nadbrzeżna łąka - Page 7 I_icon_minitime11.11.19 1:33

The member 'Shelta Vane' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 76


Powrót do góry Go down
 

Nadbrzeżna łąka

Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Kornwalia, Puddlemere-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19