Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Recepcja   10.03.12 23:11

Recepcja

Wchodząc do budynku przez duże drewniane drzwi przyozdobione przedwojennymi jeszcze witrażami i wysłużoną tabliczką z napisem "Elizabeth", od razu trafia się do wielkiego pomieszczenia utrzymanego w ciepłych barwach. Tuż przy stojącym w kącie zegarze z wahadłem stoi duża skórzana sofa, a przy niej stoliczek - naprzeciw zaś okrągły blat, recepcja. Tuż za nią wisi duża oszklona tablica z numerkami pokojów oraz kluczami do tych pomieszczeń, brzoskwinie ściany zdobią obrazy martwej natury oraz znanych czarodziejów, którzy odwiedzili hotel. Na ladzie nie ma prawie nic: jedynie usychający kaktus, księga gości i kilka czasopism. Ścianę zdobią obrazy przedstawiające krajobrazy angielskie, kilka reprodukcji Williama Turnera. Przez niewielkie okna nie wpada za dużo światła, ponieważ pokryte są one - tak jak i drzwi - witrażami. Dzięki temu na drewnianej podłodze tworzą się przepiękne wzory. Całe pomieszczenie oświetla starodawny żyrandol. Pod ścianą obok drzwi wejściowych stoi kilka stolików z krzesłami i kanapa, naprzeciw nich zaś schody prowadzące na pierwsze piętro, a także łukowata witryna, przez którą dostać się można między innymi do kuchni, jadalni tudzież ogródka.


Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   03.04.17 22:16

Chociaż ostatnio w świecie czarodziejów nie działo się najlepiej, ulicę Pokątną nadal wypełniał gwar, a ludzie próbowali przynajmniej udawać odrobinę normalności. Zajmowali się zwyczajnymi sprawami, nawzajem uspakajając swoje niepewne serca – bo póki mieli chociaż namiastkę swojej zwyczajnej codzienności, wszystko było dobrze. Nie musieli przejmować się absurdami władzy, ciemnością nadchodzącą nad ich świat... Wstyd przyznać, że Stephanie była jedną z takich osób. Wzdychała jedynie na wieść o kolejnych zmianach na gorsze i starała się zapomnieć o nich, gdy wracała do swoich prozaicznych czynności przy pracy. Lub raczej jej zmienianiu. Tak jak teraz...
Weszła do pomieszczenia, trochę zbyt jej już znanego. Tym razem ubrana była zupełnie nieoficjalnie – w brązowe spodnie i przydużą marynarkę oraz kwiatową koszulę, z torbą przewieszoną przez ramię. Trzymała w niej te marne kilka sykli na dzisiejszy obiad. Nie chciała za wiele wydawać ze swoich oszczędności, w końcu miały one inne przeznaczenie.
Miejsce to wywoływało już u niej delikatny ból głowy i ledwo powstrzymała niechętne westchnięcie, gdy po raz kolejny poczuła delikatny zapach drewna, dostrzegła zieleń stojącego na ladzie kaktusa. Zabrakło tylko westchnięcia ulgi mężczyzny za ladą – tym razem Anderw wiedział, że nie ma po co wzdychać z ulgą. Rudowłosa posłała mu delikatny uśmiech, w którym chciała przekazać również odrobinę przeprosin, po czym z torebki wyciągnęła klucze i położyła je na ladzie.
- Dzięki za wszystko. – powiedziała spokojnie, na co ten tylko wzruszył ramionami. Tak, właśnie rezygnowała z kolejnej pracy, aby popędzić w poszukiwaniu następnej. Wczoraj dostała już swoją, całkiem nawet przyjemnie wyglądającą wypłatę i zdała klucze do recepcji, nic jej więcej tu nie trzymało...


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   04.04.17 0:09

22 kwietnia
Jayden akurat lubił podróże. Miał do nich pewną skłonność i słabość już wpisaną w geny. Dziadek był nie tylko sławnym astronomem, ale potrafił łączyć obie swoje pasje - zwiedzanie świata jak i badanie nieba. Wnuk Vane raczej miał co do tego teraz nieco ograniczoną możliwość, chociażby ze względu na to, że był profesorem w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. A to już jednak do czegoś zobowiązywało. Chociażby do tego by nie znikać za granicami i trzymać się swojego państwa, by w razie czego szybko móc się przenieść z powrotem do zamku, gdzie najczęściej właśnie poszukiwano jego osoby. JJ nie potrafił długo usiedzieć w jednym miejscu, chociaż wszędzie było mu dobrze, gdzie mógł prowadzić badania nad swoimi ciałami niebieskimi. Kto jednak powiedział, że nie mógł tego robić również poza szkołą? Szczególnie że przyszedł do niego dość interesujący list. Nie spodziewał się podobnego zaproszenia, chociaż głównie dlatego, że Vane nie znał swojej pozycji w świecie astronomicznym. Sądził, że wiele osób wcale nie przeczytało jego artykułów czy książki. A jednak... Tak, to chyba było to życie na innej orbicie, o której wspominała mu jego ukochana kuzynka. Listy które do niego przychodziły należały głównie od rodziców i dziadka, z którym konsultował się w sprawach astronomicznych. Nagminnie. Starszy mężczyzna też był ciekawy poczynań wnuka i pewnie dałby sobie odciąć rękę, by chociaż przez chwilę nacieszyć się skarbami, które znajdowały się w bibliotece Hogwartu. Jednak ten przywilej posiadał jedynie JJ. Oczywiście że mógł kopiować ich treść i wykorzystywać do badań, ale było to żmudne i bezcelowe. Dlatego też po prostu często zabierał je, by oddać... No, po kilku latach z powrotem. Szczególnie teraz gdy odnalazł swoją gwiazdę, na którą czekał dwa długie lata i przepowiedział jej narodziny. Nie był żadnym jasnowidzem, a jedynie obserwatorem. Widział tę walkę na niebie na Drodze Mlecznej, którą prowadziły ciała niebieskie. To była kwestia tych lat, by zauważyć w końcu tę niemowlęcą gwiazdę. Tak bardzo pochłonęły go odkrycia z tamtej nocy, że zupełnie zapomniał o nauczaniu. Woźny musiał go dosłownie ściągać do sali, chociaż nigdy się to nie wydarzyło. W amoku Jayden prowadził zajęcia, ale w końcu się udało je zakończyć i wrócić do badań. I... No, właśnie. Zlot astronomów w Cliodnie w hotelu o uroczej nazwie Elisabeth był dość poważnym zdarzeniem. Szczególnie że miały pojawić się dość poważne osobistości. Poproszono go nawet o kilka słów o najnowszych odkryciach i odniesienie się do badań jego kolegów po fachu. W końcu wszyscy orientowali się mniej więcej w swoich dokonaniach. Na szczęście jednak dyrektor zgodził się go puścić na to spotkanie, bo wyjątkowo nie miał zajęć. Jayden nie był w pozytywnych relacjach z Grindelwaldem jako swoim szefem, ale również nie wstąpił z nim na wojenną ścieżkę. Wiedział, że nie mógłby otwarcie mu się przeciwstawić. Nie zamierzał zostawiać swoim uczniów bez słowa... Ale tego jednego dnia ich zostawił i pojawił się we wspomnianym miejscu. Podszedł do recepcji, by stanąć obok drobnej dziewczyny i spojrzeć z uśmiechem, który nigdy nie opuszczał jego twarzy na mężczyznę przed sobą.
- Jayden Vane. Mam tu rezerwację - odezwał się, przejeżdżając dłonią we włosach. Był to naprawdę ciepły dzień.




I BELIEVE A TRUE  sacrifice

IS A
 victory
Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   05.04.17 14:18

Nie czuła żalu z powodu opuszczania starej posady – nigdy nie miała problemu ze znalezieniem nowej. Miała dużo znajomości na Pokątnej, dzięki temu, że często się tam pojawiała, a w dodatku dzięki ojcu. Wielu kojarzyło ją po nazwisku – Robert w końcu był bardzo szanowanym czarodziejem, a gdy się było z nim spokrewnionym, od razu wielu dzwoniło w głowie. Córka Pettigrew'a, tego uprzejmego mężczyzny, który stawiał ognistą w Dziurawym Kotle, podczas piątkowych wypadów. Tego, na którego zawsze można było liczyć – na pomoc, na lekkie naciągnięcie zasad dla przyjaciela. Takim człowiekiem był Robert. Stephanie zawsze go podziwiała, jego otwarte serce i umiejętność poradzenia sobie z każdym człowiekiem – dlatego była teraz życzliwa dla każdego, kto się pojawiał bliżej. Chciała oddać światu choć część jego pogody ducha. Miała motywację do tego, aby być lepszym człowiekiem. W końcu tego każdy chciałby po śmierci – pamięci. Zostawienia po sobie czegoś więcej niż tylko martwe ciało i łzy najbliższych. Nie chciała po nim płakać, nawet jeśli towarzyszył jej ból z powodu odejścia, nigdy nie chciała płakać za tymi, którzy odeszli, a cieszyć się z tego, co od nich otrzymała.
Usunęła się na chwilę na bok, kiedy okazało się, że Andrew będzie miał klienta. Zajmowała się bardziej swoimi myślami niż obserwowaniem otoczenia, choć nigdy nie mogłaby zignorować tego głosu – głosu znanego jej już z przeszłości, uderzającego niczym zapach mocnej, czarnej kawy, którą jej matka piła w towarzystwie pani Vane. Odwróciła wzrok, aby zlustrować dokładnie sylwetkę mężczyzny stojącego obok i w końcu rzuciła:
- Jay?
Dawno nie widziała starego przyjaciela. Być może to już cztery lata, od kiedy skończyła Hogwart i przebrnęła przez ostatnią lekcję Astronomii w swojej małej historii edukacji. Zmieniła się na pewno, o jakieś trzydzieści centymetrów długich, rudych włosów.




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   06.04.17 10:02

Nigdy nie był w tym miejscu. Mógł wyglądać równie dobrze na turystę jak i zaznajomionego z okolicą przejezdnego. Vane czuł się we wszystkich miejscach jak w domu z tego względu, że dużo poruszał się po kraju u boku dziadka. Rodzice nie widzieli żadnych przeciwwskazań, by do tego nie dopuszczać, a często sami również wybierali się wraz z nimi. Praca uzdrowiciela jednak wymagała stacjonarności, ale pianistka mogła koncertować w wielu krańcach Wielkiej Brytanii. Jay od małego więc był przyzwyczajony do przemieszczania się u boku rodziny. Zawsze jednak wracał do Londynu, gdzie było jego miejsce, do którego przynależał i w którym się wychował. Do teraz stolica Anglii była dla astronoma wyjątkowym miastem, gdzie po prostu czuł się bezpiecznie. Każdy kto kochał swój dom, znał to uczucie. Gdy wracało się z dalekiej podróży lub po długiej nieobecności wszystkie zmartwienia i troski jakby odchodziły odjęte jednym ruchem dłoni. Nie można było powiedzieć dlaczego, ale tak właśnie było. Przebywanie gdzieś indziej jednak nie powodowało, że tracił swój humor i nastrój. Szeroki uśmiech na twarzy nigdy nie opuszczał Jaydena i wszyscy, którzy go znali bardzo dobrze o tym wiedzieli. Można by powiedzieć, że znał cały świat i wszędzie czuł się dobrze, dlatego zachowywał spokój, chociaż z tym stwierdzeniem należałoby się spierać. Czasami się gubił. Jak nie często na przykład w Zakazanym Lesie, gdy korony drzew splatały się ze sobą tak gęsto, że nic nie było przez nie widać albo w zachmurzoną noc. Odczytanie kierunku bez podglądu nieba było dla niego prawdziwym wyzwaniem jak nie wyzwaniem z góry skazanym na porażkę. Profesor nie przejmował się jednak, bowiem zawsze odnajdywali go jego wierni towarzysze - centaury lub Eileen, która dzielnie przeczesywała okolicę w poszukiwaniu zaginionego mężczyzny. Nie było to jednak jego winą, że czasem zachodził w miejsca, które nie powinien. Jak dla przypomnienia jaskinie, które zwyczajnie wydawały się mu interesujące. Nie wziął właśnie pod uwagi powrotu z grot, w których nieba na pewno widać nie było. Gajowa szukała go całą noc, aż w końcu przypadkiem natrafiła na tamto miejsce niedaleko wioski Hogsmeade. Przypadek czy opieka gwiazd? Jayden bez dwóch zdań wierzył w to, że właśnie ciała niebieskie nad nim czuwały i go prowadziły. Przecież jeszcze nigdy go nie zawiodły. Dlatego też pojawienie się na wykładzie lub spotkaniu, gdzie będzie poruszany ich temat uważał za obowiązkowy. I może dowiedziałby się czegoś nowego? Kto wie. Nie dostrzegł początkowo w drobnej pannie obok dziewczynki, którą się zajmował, gdy był młodszy. Dzieliło ich przecież siedem lat, ale na spotkaniach rodziny Vane jak i Pettigrew zawsze lubił patrzeć na tłustego bobasa. Widywał małą Stephanie regularnie do czasu aż dostał list z Hogwartu, a gdy zakończył swoją edukację w zamku, ona wchodziła tam na jego miejsce. Mimo wszystko widywali się od czasu do czasu. Teraz zdecydowanie coraz rzadziej, gdy jako dorośli czarodzieje mieli swoje zajęcia, ale na pewno JJ nie mógł powiedzieć, że zapomniał o małym szkrabie. Słysząc swoje imię i to jeszcze wymawiane przez znajomy głos, spojrzał na stojącą obok rudowłosą i uśmiechnął się szeroko.
- No, przecież że ja, Phie! - odpowiedział wesoło i zaraz wyciągnął dłoń, by zmierzwić jasne włosy znajomej młodej panny. Chwilowo zapomniał o swojej rezerwacji. Zawsze tak było gdy spotykał dawnego znajomego, a ostatnio dość często mu się to zdarzało. - Co ty tutaj robisz? - spytał, chociaż bardziej ciekawiło go to, co działo się w międzyczasie z córką państwa Pettigrew po skończeniu Hogwartu.




I BELIEVE A TRUE  sacrifice

IS A
 victory
Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   07.04.17 23:48

Trochę czasu minęło od kiedy była takim tłustym bobasem. W dodatku zupełnie tego czasu nie pamiętała, więc nie mogła pamiętać też jakie wtedy sprawiała wrażenie. Matka często opowiadała jej, że miała zawsze słabe, króciutkie włoski, które wyglądały jak małe płomyczki. Teraz urosły mocne i gęste, czyli nie zawsze wszystko widać na pierwszy rzut oka, gdy się jest tylko malutkim człowiekiem. Czasy jej dzieciństwa były jednak bardzo beztroskie i przywoływały dobre wspomnienia, nawet jeśli pełne były bezsensownego strachu. Niestety, bojaźliwa była z niej istotka jeszcze kilka lat wstecz, jednak najwyraźniej każdy z tego musi w końcu wyrosnąć. Teraz nawet najmniej przenikniona ciemność jej nie przerażała, a wręcz lubiła patrzeć prosto w noc – przecież to właśnie w ciemności można dostrzec gwiazdy, gdy nie przyćmiewa je ciepły blask słońca. I choć raczej bliżej było jej do tej najbliżej gwiazdy, te niewielkie punkty na ciemnym niebie zawsze wydawały się dla niej fascynujące. Lubiła o nich rozprawiać, choć jej wiedza w temacie była niewielka... Więc dialogi o astronomii raczej ograniczały się do monologów. Życie w takim biegu jak jej, miało wiele minusów, choćby brak czasu na to, żeby przyjrzeć się światu lepiej. Zanim zdążyła znaleźć chwilę na wytchnienie, już musiała pędzić dalej. A książki, które kiedyś uwielbiała, leżały i kurzyły się na półce. Kiedyś najlepsze przyjaciółki, dzisiaj zapominane, szare stronice...
Gdy ciepła dłoń zmierzwiła jej włosy, jakoś nie mogła powstrzymać radosnego odruchu ciała – stając na palcach objęła szybko mężczyznę za szyję, jednocześnie pozwalając swojej twarzy śmiać się radośnie. To zawsze przyjemność, spotkać starego przyjaciela oraz osobę, która zawsze jej pomagała, gdy w Hogwarcie zdarzały się niegroźne przewinienia czy naciągnięcia delikatne reguł. Szkoły nigdy nie spaliła ani nie naraziła niczyjego bezpiczeństwa, więc nie można było powiedzieć, że robi coś wybitnie złego. Ot, zwyczajny bunt młodzieńczy.
Odsunęła się grzecznie już po chwili i poprawiła marynarkę.
- Rzucam pracę. - poczuła na sobie bolesne spojrzenie recepcjonisty więc zerknęła na niego i uśmiechnęła się bardzo przepraszająco. Zwróciła się jednak znów do swojego rozmówcy. - A Ty, co tu robisz? Nie kształtujesz młodych umysłów?




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
Jayden Vane
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-jayden-vane#95083 https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#143987
astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
30
Czysta
Kawaler
Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było.
20
20
3
0
0
0
1
8
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   09.04.17 20:36

Może i naprawdę minęło wiele lat od tego, gdy młoda Pettigrew była małym niemowlakiem to jednak w głowie Jaydena wciąż pozostawała właśnie nim - dzieciaczkiem, którego mama mówiła, by nie dotykał, nie jadł przy nim, ani nie podawał mniejszych przedmiotów. Oj, tak. Trzeba było uważać, żeby nic się nie stało małemu promyczkowi rodziny tak bliskiej do tej astronoma. Ta znajomość ciągnęła się od czasów szkolnych pani Vane i matki Stephanie, które chyba stały się sobie niesamowicie bliskie. Tak naprawdę Jay nie wiedział czy między nimi była jakaś różnica wieku, czy poznały się inaczej. Nie miało to znaczenia. Ważne było to, że nie było pani i pana Pettigrew. Mały JJ traktował ich praktycznie jak wujostwo i tak też się do nich zwracał. Dopiero gdy był starszy okazało się, że pojawi się jeszcze jedno dziecko w rodzinie i do tego będące dziewczynką. Jayden od razu chciał się z nią bawić i pokazywać niebo, które regularnie badał wraz ze swoim dziadkiem. Nie spodziewał się tylko jednego - że przeszkodzi mu w tym czas. Wpierw niemowlak musiał się urodzić, a potem urosnąć, by chociażby zacząć chodzić. Było to niesamowicie demotywujące dla spragnionego przygód chłopca, ale nie poddawał się. Początkowo mała Phie tak naprawdę nie brała udziału w budującej się między nimi przyjaźni, a przynajmniej nie zdawała sobie sprawy. Była bobasem. Co ona mogła wiedzieć? Dopiero po kilku latach, gdy JJ był w połowie edukacji w Hogwarcie mógł złapać jakiś kontakt z młodszą kuzynką. Wciąż miał gdzieś schowane jej listy, a na nich zapisane koślawymi literkami zdania nie będące dłuższe niż kilka słów. Było w tym jednak coś niesamowicie miłego i rozczulającego. Vane wyobrażał sobie jak mała rudowłosa dziewczynka skrobała z wielkim skupieniem owe wiadomości, byle tylko dowiedzieć się jak jest w Szkole Magii i Czarodziejstwa i kiedy znowu będą mogli się pobawić. Wysyłali między sobą sowy tak często jak to było możliwe, chociaż w pewnym momencie zrobiło się dość nieprzyjemnie. Wojna mugoli dotknęła nie tylko ich świat. w trzydziestym dziewiątym wybuchła też Wielka Wojna Czarodziejów przez co było naprawdę niewiele bezpiecznych miejsc, a każdy nadlatujący ptak mógł nieść ze sobą tragiczne wieści. A potem jeszcze śmierć tej biednej uczennicy... Tak. To nie były dobre czasy, ale miały również i swojego chwile. Jak na przykład te wyrwane spotkania na świętach lub feriach, gdy można było chociaż na moment zapomnieć o grożącym wszystkim niebezpieczeństwie. A potem był koniec Hogwartu i zaczęła się praca, która pochłonęła zupełnie młodego Vane'a i zacisnęła na nim swoje szponowate palce. Jemu to odpowiadało, bo właśnie po to żył - by móc patrzeć i badać niebo. W sumie to jakoś od zakończenia szkoły przez młodą Pettigrew nie utrzymywali specjalnie kontaktu. Dlaczego? W sumie sam JJ tego nie wiedział, chociaż dla niego mogli równocześnie nie widzieć się od wczoraj.
Nie zdążył nawet zabrać dłoni z jej włosów, gdy ta zaraz się przytuliła, ciągnąc go w dół. Zachwiał się, ale utrzymał równowagę, również ją obejmując i lekko unosząc w górę. Dalej praktycznie nic nie ważyła, co jednak powinno się zmienić. Zaraz też miłośnikowi jedzenia pojawił się w głowie pomysł, by zabrać ją gdzieś na porządny obiad. Lub kolację. Nie wiedział, która zresztą była godzina. Otworzył szerzej oczy, a usta ułożyły się w nieme o, gdy powiedziała mu, co tutaj robiła. Powędrował też spojrzeniem na sekundę na mężczyznę w recepcji, ale skupił się ponownie na rudej.
- Ale coś się stało? Mam się wynieść z tego miejsca? - spytał wyraźnie zmartwiony. W końcu kto by rzucał pracę ot tak. Może wydarzyło się coś poważnego? Wiedział, że nie zrezygnuje, gdy nie upewni się, że wszystko w porządku. - Jest tu zjazd astronomów i zapewne będzie wiele ciekawych ogłoszeń. A tego nie nie mogę przegapić! - uśmiechnął się, chociaż wciąż patrzył wyczekująco na rudą. - Jadłaś coś? Bo umieram z głodu.
Jak zwykle zresztą.




I BELIEVE A TRUE  sacrifice

IS A
 victory
Powrót do góry Go down
Stephanie Pettigrew
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4568-stephanie-pettigrew https://www.morsmordre.net/t4577-poczta-stephanie https://www.morsmordre.net/t4575-kwieciste-dziewcze https://www.morsmordre.net/f282-harley-street-19-1 https://www.morsmordre.net/t4576-stephanie-pettigrew
profesjonalna dekoratorka lodziarni Fortescue
23
Czysta
Panna
Człowieku dźwigający,
usiądź ze mną.
Pomilczymy, popatrzymy
w tę noc ciemną.
10
22
0
0
0
0
14
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Recepcja   16.04.17 15:38

Była bardzo mała, kiedy rozpoczęła się wojna mugolska i niewiele z tego pamiętała. Jedynie krótkie rozczarowania, kiedy znów od miesiąca nie przychodziła sowa od Jaya, który uczył się w Hogwarcie. Wtedy najczęściej pisała kolejną, w końcu mama tłumaczyła jej, że pewnie nawet nie dostał tej sowy, ale starała się również jak najmniej wspominać o tym, że to wszystko z winy czegoś takiego jak wojna... Mimo to nawet do jej uszu dotarło, że właśnie to się dzieje. Mugole i ich wojny niszczyły jej wszelkie przesyłki. W tamtym czasie uważała, że mugole są pełni nienawiści. W końcu jej mama bardzo się starała, żeby nie usłyszała o tym, co się wśród nich dzieje, ale nawet czarodziejskie gazety trąbiły o postępach wojny, o strasznych tragediach w jakimś państwie na drugim końcu świata, spaleniu całych miast... Będąc już starszą i mądrzejszą zrozumiała, że nie można tak generalizować - to, że jest się mugolem nie oznacza od razu, że jest się potworem w ludzkiej skórze, zaś bycie czarodziejem nie oznaczało braku złych zamiarów. Proste myślenie małej Steph jednak obwiniało okropnie cały niemagiczny świat o niepowodzenia w kontakcie, zaś z biegiem czasu trudniej było go utrzymać - ona poszła do Hogwartu, zaś Jay miał swoje codzienne, dorosłe sprawy i nie musiał już przyjeżdżać z mamą do ich domu na kawę. Ba, pewnie nawet nie miał na to czasu. Nawet mimo tego, że w końcu znaleźli się w tych samych szkolnych murach, to nie było już to samo - rudowłosa zbuntowała się przeciwko wszystkiemu co nazywało ją małym dzieckiem. Bo przecież miała wtedy aż szesnaście lat, a w jego oczach zawsze będzie z niej to małe bobo, które dla rozrywki gryzło własną rękę dziąsłami, bo na ząbki było za wcześnie. Trudno pozbyć się pierwszego wrażenia. Nawet jeśli nauczyciel Astronomii kilkakrotnie musiał ratować ją z opresji, gdy trochę za mocno nabroiła, a jej opinia wśród całej reszty ciała pedagogicznego bardzo się pogarszała. Trudno utrzymać w ryzach młodego, psotnego Gryfona.
Miękko opadła na podłogę, poprawiając kilka kosmyków, które wypadły jej z rudego kucyka po czym na jego słowa machnęła ręką rozbawiona.
- Skąd, jest świetnie, bardzo polecam, mają cudowne omlety! - przyznała szczerze. - Po prostu będę szukać czegoś w Londynie. Na razie nigdzie nie mogę się zatrzymać na dłużej, wiesz... Szybko się nudzę.
Westchnęła cicho. Kiedy usłyszała pytanie o jedzenie, chciała wzruszyć ramionami i nie męczyć go dłużej swoją obecnością, ale nagle żołądek o sobie przypomniał. Nie, nie wydał z siebie groteskowego dla takiej sytuacji dźwięku, ale przez przypomnienie o tym, dotarło do niej, że dzisiaj jeszcze nic nie tknęła. Tak się kończyło życie w ciągłym biegu. Odruchowo spojrzała na zegarek wiszący tuż obok drzwi. Dochodziła piętnasta...
- Właściwie to trochę... Nic dzisiaj jeszcze nie jadłam. Wiesz, ta pusta głowa zapomina o takich rzeczach. - Klepnęła się po czole, mówiąc to.

zt. x2




The reason the world appears to be so ugly,
is we're always trying to paint over it.

Powrót do góry Go down
 

Recepcja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Hol/Recepcja
» Recepcja

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk, Cliodna :: Hotel "Elizabeth"-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18