Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Knajpa morderców

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Knajpa morderców - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Knajpa morderców - Page 3 Empty
PisanieTemat: Knajpa morderców   Knajpa morderców - Page 3 I_icon_minitime17.07.17 2:16

First topic message reminder :

Knajpa morderców

Nieduży lokal usytuowany przy jednej z bocznych, mało uczęszczanych uliczej, do której prowadzą niewysokie drewniane schodki - każdy mugol, który usiłuje się po nich wspiąć, nagle zostaje skonfundowany i zapomina, po co to robił - odczuwając wewnętrzny imperatyw do zmiany swoich zamiarów. Wnętrze utrzymane jest w chłodnej stylistyce, pojedyncze stoliki z twardymi krzesłami wydają się być przystosowane do najwyżej dwóch-trzech gości, a zaczarowany gramofon wygrywa rzewne melodie. Wysoki bar, za którym obsługuje młoda wyraźnie znudzona czarownica wydaje się specjalizować w winie i absyncie - ale można tam zakupić również cygaretki. Opary dymu gęsto wypełniają pomieszczenie, tworząc duszną, dekadencką atmosfera.
Pomimo nazwy istnieje bardzo nieduże prawdopodobieństwo, jakoby w knajpie rzeczywiście dało się spotkać prawdziwego mordercę - nazwa miała zapewne tylko przyciągnąć znudzoną klientelę. Udało się - to ostoja londyńskich poetów. Gdy zapadnie zmrok w knajpie morderców rozpoczynają się wieczorki poetyckie, w trakcie których młodzi artyści prezentują swoją twórczość; za sprawą magii znacznie łatwiej jest odczuwać towarzyszące słowom emocje - dwie zaczarowane statuy przedstawiające nagich kobietę i mężczyznę tworzą w tle występujących prelegentów wzruszającą pantominę. Nikt nie będzie ci przeszkadzał przy stoliku i nie musisz nawet zwracać uwagi na dziejący się spektakl, lecz jeśli tylko potrafisz - możesz dołączyć do artystów, wygłaszając własny wiersz (wymagana biegłość: pisanie poezji oraz retoryka) lub cudzy (wymagana biegłość: znajomość literatury oraz retoryka). W zależności od poziomu (znajomość/tworzenie):
I - czarodzieje wysłuchają cię z zainteresowaniem, oddając ci tę krótką chwilę tylko dla ciebie. Zapewne jednak dość szybko o tobie zapomną, porwani kolejnymi występami.
II - otrzymałeś długie owacje, parę osób wstało. Poruszyłeś ich, będziesz słyszał szepty fragmentów wygłoszonego przez ciebie utworu do końca wieczoru.
III - po twoim wystąpieniu w lokalu nastała dłuższa cisza; wzruszyłeś widownię, niektórych aż do łez. Będziesz czuł na sobie ukradkowe spojrzenia tak długo, jak długo pozostaniesz jeszcze we wnętrzu knajpy. Atmosfera ożywi się dopiero po tym, jak go opuścisz. Na długo pozostaniesz tutaj na językach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 20
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Knajpa morderców - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Knajpa morderców   Knajpa morderców - Page 3 I_icon_minitime10.01.20 17:37

17 lutego

Gdyby miała tyle entuzjazmu w sobie, co ta przyćpana dziewucha za kontuarem, to Boyle dawno by poszedł z torbami. Przez te kilkanaście minut drzwi od knajpy otworzyły się trzy razy, a ta dalej pucowała ten sam widelec. Zupełnie jakby miał błyszczeć niczym księżyc topiący się w kałuży. Powolna, melancholijna nuta dolatująca z zaczarowanego gramofonu tłumiła tajemnicze podszepty gromadzącej się po kątach klienteli. Goście pozornie posiadali nieco więcej ogłady niż w jej lokalu, choć tak naprawdę te same plugastwa wędrowały pod ich nieco delikatniejszą skórą. Tanie miejsce, niezbyt wymyślne wabić chciało amatorskich poetów z przedmieścia, których nikt nie wpuściłby na miękkie dywany szanowanych w centrum kawiarenek. Moss dobrze wiedziała, co działo się za grubymi drzwiczkami pracowniczymi, mogła także wyłapać z imponującą dokładnością myśli kelnerki. Inteligencka biedota odnajdywała tutaj całkiem kojący azyl dla wyobraźni wznoszącej się ponad wąskie strużki ulicznego syfu, a i liczyć mogła na pojedyncze towarzystwo nieco droższych fraków. Przedziwne miejsce, uwiedzione sztuką, upojone marzeniami zbyt wysokimi jak na zasobność portfela i chłopskie nazwiska. Czy jednak Philippa cokolwiek wiedziała o sztuce? Nic. Wszystko to były jej śmiałe wnioski rodzące się w chwili wyłapania wyraźnych różnic. Mordercza knajpa nijak nie mogła przyciągać jej tak po prostu. W gęstości podejrzanych oparów mieszały się wypuszczone spomiędzy warg dusze – poetów, malarzy i wariatów. Zawsze doceniała ich barwne komplementy osadzone w niezrozumiałych metaforach, ale mieli tendencje do zbyt hojnej ofiary serca, a to już niosło ze sobą ryzyko, na które nie miała ochoty. Od tego przedstawienia posklejanego z dwóch niedotykalnie plączących się w pantominie ciał wolała nieco bardziej namacalne spotkania.
Niemniej korzystała z tego widowiska. Oczy klienteli wodziły po wyginających się kończynach, gdy uliczny poeta prezentował swoje wypociny. Mogła bez przeszkód przemieścić się powoli w stronę typa, którego śledziła. Pani Boyle zależało na treści tej rozmowy, więc nie mogła jej zawieźć. Znajdowała się już tylko dwa stoliki od podejrzanego jegomościa trującego swą duszę zakleszczonym w fajce opium. Potrzebowała jednak znaleźć się bliżej. Z pewnym zamyśleniem przesunęła dłonią po koronkach pończochy obnażonej przez rozcięcie w dość eleganckim stroju. Musiała pasować, więc ta misja potrzebowała specjalnej sukni. Zwilżyła wargi znakomitym trunkiem i stuknęła lekko pazurem w stolik. Musiała usiąść dalej. Najbliższe miejsce zajmowała jednak jakaś kobieta. Zagłuszone przez podniosły śpiew liryków dyskusje nijak nie mogły dolecieć do jej ucha. Żałowała, że nie wypiła eliksiru, który wspomógłby i tak już czułe uszy. No nic, należało podnieść pośladki z wyjątkowo twardego krzesła i wzgardzić czyjąś samotnością. Zbliżyła się. Spokojny uśmiech sprawił, że kobieca twarz złagodniała. Objęła dłonią krzesło i odsunęła je, nie prosząc o pozwolenie. Pozę przyjęła wygodną, odrobinę bokiem do sceny, ale z dobrym widokiem na typa. Może i przy tej nieznajomej stanie się mniej zauważalna. Elegancka, dostojna persona skupiała z pewnością o wiele więcej spojrzeń od Moss.
Uniosła wyżej podbródek, gdy podniesiony głos szatańskiego twórcy wręcz zapiał, nie nadążając za własną ekscytacją. – Zabić za pomocą słów – zaczęła zamyślona, rezygnując z wszelkich powitań. – Obecność poezji w tym lokalu nabiera nowego znaczenia. Powiedz… czy ten bełkot zdołał cię uwieść? Mnie przywodzi na myśl piekielną truciznę – stwierdziła, udając, że cokolwiek wie o interpretowaniu poezji. W życiu nie miała w ręku tomiku, ale cóż, przyjmowała różne zlecenia, choć rzadko kiedy wymagały one tak okrutnych tortur na wyjątkowo miernych siedziskach. Przy tej niewygodzie ulatywał urok najznakomitszej metafory.
Przelotnie popatrzyła na podglądanego faceta. Rozmawiał z kimś. Z tej pozycji wyłapać mogła o wiele więcej słów.


Powrót do góry Go down
Blanche Flume
Blanche Flume

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7923-blanche-adaline-flume#225452 https://www.morsmordre.net/t7943-sois-mon-bien-aime#226674 https://www.morsmordre.net/f106-fleet-street-47-2 https://www.morsmordre.net/t7944-skrytka-bankowa-nr-1919#226691 https://www.morsmordre.net/t7945-b-flume#226692
Zawód : pianistka w Klubie Piórko Feniksa
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
jestem kobietą
wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie
wolna jak rzeka, nigdy nie poddam się

jestem kobietą
jestem wodą, jestem ogniem,
j a w ą i s n e m

OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Knajpa morderców - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Knajpa morderców   Knajpa morderców - Page 3 I_icon_minitime14.01.20 20:58

Przy naciskaniu klamki drzwi zdjęła jedną ze skórzanych rękawiczek, coby to nie pobrudzić jej rdzą, którą pokryty był metalowy element. Nie ufała takim miejscom - ani pod względem higieny, a już tym bardziej w aspekcie pojawiającej się tutaj społeczności. Nie bez powodu knajpa ta została nazwana na cześć morderców; tak przynajmniej sądziła Blanche, niespecjalnie przekonana opinią, że rzeczone określenie swoje korzenie ma w zabiegu czysto marketingowym. Swoje zdanie na temat tego lokalu, bynajmniej nie pochlebne, wystawiła już przed samą wizytą, spodziewając się ujrzeć grupkę szumowin z odległych jej dzielnicy rejonów Londynu. Nie była przyzwyczajona do takiego towarzystwa; kiedy mijała ich na ulicy, zachowywała rozsądny dystans, żeby żaden nie próbował przypadkiem skraść jej portmonetki lub zaciągnąć w inny ślepy zaułek. Nie miała podstaw do tego by czuć się lepiej od nich czy myśleć o swojej osobie w kontekście jakiejś hierarchii; i tak w istocie miała to pełne zadumy, wysokie poczucie wartości, które wykluczało tych nędznie żyjących ludzi z pola osób, które postrzegała jako równych sobie. Na pewno jednak było ją stać na stertę wymyślnych fatałaszków, zupełnie odmiennych od zwyczajnych koszul, sukienek i brudnych trepów. Toteż i dziś, będąc pośród tych skromnie poubieranych czarodziejów, znacząco wyróżniała się swoim wykwintnym wyglądem. Loki wyjątkowo nie opadały na jej ramiona - związała je ciasno z tyłu głowy, tworząc ni to kucyk, ni to kok. Makijaż, tak jak zwykle, był pełny; wzrok przyciągały jej długie rzęsy i czerwone usta. Skromna, choć elegancka czarna sukienka pozostawiała ramiona odkryte. W wolnej ręce trzymała cygaretkę, na której końcu znajdował się żarzący papieros. Na stoliku stał jakiś mierny gin, który tu zamówiła; główną uwagę skupiała jednak na odczytywanej głośno poezji. W tym celu właściwie się tu zjawiła. Gdyby nie te pogłoski o młodzieży, tak żywo dyskutującej o literaturze, wygłaszającej głośno swoje utwory, do tej pory kurzące się w szufladzie, jej noga nigdy nie przekroczyłaby progu tej budy. Tak cholernie nie lubiła, gdy ktoś otwarcie prezentował swoje (lub cudze), przeraźliwie złe wypociny, z przekonaniem, że są czymś dobrym. Chyba jeszcze bardziej nie lubiła przekonywać się, że to ta niższa od niej grupa społeczna odpowiadała za takie dyletantyzmy. Z jakiegoś powodu czuła, że sztuka powinna być dziedziną zarezerwowaną dla inteligencji. Wśród klienteli baru nie dostrzegła choćby namiastki, która mogłaby o tym świadczyć, więc przygotowaną była na porażkę. Wciąż dawała im jednak szansę, bowiem czekała na pierwsze recytacje. Oczekując w ciszy paliła, niekiedy sięgając po łyk alkoholu w naczyniu stojącym na średnio czystym stole. Siedziała tak sobie w zadumie, mając dobry humor, spowodowany chyba samym tym pobytem w tejże knajpce, będąc przygotowaną na kiepską twórczość. Zapewne zasmuci i rozśmieszy ją to jednocześnie, choć planowała powstrzymać swoje kulturowe frustracje i wyciągnąć z tego wieczoru tylko jego zabawną część. Niespodziewanym jego elementem okazało się towarzystwo tej dziewczyny. Buźkę miała ładną, ze stylem już nieco gorzej, choć w ostateczności nie wydawała się być natrętną ćpunką, która zamierza pozbawić jej brzęczących monet. Przemówiła też od razu, usiadłszy z Flume przy okrągłym stoliku. Wypowiadała się, o dziwo, z manierą pełną finezji, której nie spodziewała się od niej usłyszeć.
- Uwodzenie bywa wymagające. W moim przypadku nie jest to tak łatwa sztuka, stąd też ten kiepski bełkot przyprawia mnie raczej o mdłości niż motyle w brzuchu. - Nie przesadzała. Prezentowane utwory wymagały jeszcze wielu szlifów, by być choćby znośnymi. Zamilkła na chwilę, po czym, pozwoliwszy sobie na nutę ironii, spytała:
- Też czujesz tę truciznę w żyłach?




nie obie­cu­ję ci wie­le
bo tyle co pra­wie nic
naj­wy­żej wio­sen­ną zie­leń
i po­god­ne dni
naj­wy­żej uśmiech na twa­rzy
i dłoń w po­trze­bie
nie obie­cu­ję ci wie­le
bo tyl­ko po pro­stu sie­bie.

Powrót do góry Go down
 

Knajpa morderców

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20