Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Zaczarowany Park
AutorWiadomość
Zaczarowany Park [odnośnik]17.07.17 3:00
First topic message reminder :

Zaczarowany Park

Przyjemny, spokojny park zajmujący dość spory teren za miasteczkiem, od strony zamku. Znajduje się w nim kilka marmurowych rzeźb, zawsze skłonnych do rozmów. Wszystkie mają jednak bardzo krótką pamięć, jeśli wrócić do nich kolejnego dnia, nie pamiętają poprzedniego spotkania - tym samym zaskoczeniem i zaciekawieniem zareagują na już usłyszane historie. Rzeźby przedstawiają młodzieńca z uniesioną różdżką, dwie panienki w trakcie pikniku oraz grupkę dzieci, które często śpiewają piosenki z początku lat czterdziestych. Przed mugolami rzeźby zastygają w bezruchu i całkowitym milczeniu czasem tylko mrugając do nieposłusznych dzieci. Ścieżki w parku są dość szerokie, latem można tu dostrzec wiewiórki, dookoła lata sporo ptaków i motyli.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Zaczarowany Park - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Zaczarowany Park [odnośnik]26.08.21 3:14
Nigdy nie chciał naciskać. To była jedna z jego cech, której był boleśnie świadom, a która w momentach takich jak ta, niezwykle mu przeszkadzała. Och, umiał narzucić kobiecie swoją osobę. Gdy chciał, potrafił czarować. Problem pojawiał się jednak w chwili, gdy przestawało to być zabawą, a stawało się poważne. Gdy nie chodziło o jedną z trzpiotek, które kokietował na francuskich salonach, ale o kogoś, na kim powoli coraz bardziej zaczynało mu zależeć. Potrafił być zaborczy. Potrafił być nachalny. W sposób metaforyczny, momentami wypełniał sobą cały pokój i wiedział, że mogło to być odpychające. Stąd też czasami popadał w skrajność w drugą stronę. Prawdziwy wyzwaniem było odnalezienie złotego środka - szczególnie w tak trudnym czasie, gdy jej uczucia wciąż były zranione, wciąż nosiła przecież żałobę. Nie było jego pragnieniem podporządkowanie sobie jej osoby. Nie widział dla siebie przyszłości jako mąż, pan i władca, siłą trzymający przy sobie zahukaną, złamaną małżonkę. W nim także kryła się odrobina romantyzmu, choć ciężko ją było dostrzec zza wielu, wielu murów, które wzniósł wokół siebie w ciągu minionych lat.
Obiecał jej przecież zaplanowane spotkanie, nie mógł więc zawieść jej oczekiwań ani także złamać danego słowa. Jego ego przyjemnie łechtała więc myśl, że Aquila także pragnęła się z nim spotkać. Nawet jeśli to wszystko było nieco niezdarne i odrobinę krępujące. Przynajmniej gdy nieco przyspieszyli kroku, przyzwoitka została bardziej w tyle. Niestety, nie mogli pozwolić sobie na głupie wyskoki. Pewien był, że starsza kobieta kryła w sobie jednak sporo werwy. Prędzej czy później by ich dopadła - a ostatnie czego by pragnął, to być przez nią skarconym, niczym jakiś uczniak. Pewnie nawet dostałby w głowę ściskaną przez nią parasolką. Póki jednak grzecznie szedł ścieżką, czując przyjemny ciężar i siłę ściskającą zaoferowane Aquili ramię, wszystko było dobrze.
Lady Black mogła być pewna jednego - gdyby faktycznie przyszło jej potknąć się o zalegający na ścieżce kamień lub inną przeszkodę ukrytą wśród liści zalegających na drodze, Craig nie szczędziłby starań, aby ją przed tym upadkiem powstrzymać. Bo o to właśnie chodziło w relacji, którą poniekąd miał nadzieję zbudować - jedno zawsze wspierało to drugie, nie pozwalało mu upaść i zrobić sobie krzywdę. Zawsze istniała jednak możliwość, że nie dałby rady. Gdyby los postanowił spłatać mu psikusa, a równowaga zawiodłaby, pewnie runąłby jak długi obok lady Black. To też mogłoby mieć znaczenie metaforyczne. Starczyłoby tylko obrócić wszystko w żart, roześmiać się w głos, sprawdzając jednak prędko, czy żadne z nich nie doznało poważniejszego uszczerbku na zdrowiu. Ubranie było mniej istotne. A potem podnieśliby się oboje z chodnika, kontynuując jak gdyby nigdy nic swoją wędrówkę. Bo przecież życie toczyło się dalej.
- Chciałabyś wrócić do tamtych czasów? - wyrwało mu się, zanim zdołał się powstrzymać. Francja. Okres, który Craig wspominał jako jeden z najlepszych. Oczywiście, żałował pewnych rzeczy i wydarzeń, ale czy był ktoś, kto niczego nie żałował? Czasu nie dało się cofnąć, można było tylko wyciągnąć z nich naukę. By nie powtórzyć tych samych błędów w przyszłości.
- Naturalnie. Za nic nie opuściłbym takiego dnia - odpowiedział prędko na pytanie o koncert. Chociaż to Primrose oraz Xavier odpowiedzialni byli za organizację całego przedsięwzięcia - on dołożył tylko niewielką cegiełkę do aukcji - Craig również miał tam swoją rolę do odegrania. Jego młoda kuzynka wykazywała się niesamowitą wręcz odwagą i śmiałością, decydując się na publiczny występ z instrumentem, który opanowała całkiem niedawno. Musiał tam być, aby ją wspierać, ale także by upewnić się, że nic nie zakłóci przebiegu wydarzenia. Z resztą, jak miałby odmówić sobie możliwości ponownego spotkania Aquili? - Moja lady, nie musisz nawet pytać. Możesz liczyć na moją pomoc - po raz kolejny odpowiedział twierdząco. Był pod wrażeniem tego, jak bardzo szlachcianki pragnęły pomagać, jak wiele robiły dla potrzebujących. Miały prawdziwie złote serca. Żałował naturalnie, że były zmuszane do tego, by w ogóle przeprowadzać podobne akcje. Kraj nie powinien tak cierpieć, ale skoro już wojna nadeszła, zbierając krwawe żniwo, maluczcy mogli przynajmniej odetchnąć, wiedząc, że ktoś się o nich troszczy. Ciężko było się nie wzruszyć.
- Nie będę ukrywać, Aquilo. Jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem. Czy wspominałem ci już, jak bardzo podziwiam twoją siłę? Brniesz do przodu, niczym niewzruszona i wyciągasz do innych pomocną dłoń. Nie jestem pewny, czy ja potrafiłbym wykazać się taką odwagą i wytrwałością. - musiał to z siebie wyrzucić, choć nie chciał się nad tym długo rozwodzić. Wiedział, że kobieta pragnęła teraz skupić się na przyszłości, nie tkwić w bolesnej przeszłości, wśród wspomnień o utraconym bracie - co właściwie także było prawdziwie godne podziwu. Musiał wyrzec to na głos. - Jesteś siłą, która postawi ten kraj na nogi. Która przywróci ludziom nadzieję. To, co robisz, jest naprawdę wspaniałe. - zakończył, ujmując jej dłoń i składając na jej wierzchu delikatny pocałunek. Oni, rycerze, mogli walczyć, jednak jaki był sens toczyć boje, jeśli jedyne co zostawiali po sobie, to gruzy i zniszczenie? To dzięki takim czynom jak zbiórka żywności dla potrzebujących ten kraj miał szansę jakoś przetrwać, a potem zacząć odbudowę.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Zaczarowany Park
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach