Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tristan Rosier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tristan Rosier
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t633-tristan-rosier#1815 https://www.morsmordre.net/t639-vespasien https://www.morsmordre.net/t637-tristan-rosier#1838 https://www.morsmordre.net/f97-dover-upper-rd-13 https://www.morsmordre.net/t2784-skrytka-bankowa-nr-96 https://www.morsmordre.net/t977-tristan-rosier#5336
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Ani żąda, ani prosi,
tylko w ślepiach żółty blask
i o schody ostrzy pazur,
aż człowieka bierze dreszcz.
OPCM : 37
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 43
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Tristan Rosier   31.07.17 11:30



Tristan Rosier

1. Na start banalnie - jaki jest ulubiony kolor Twojej postaci?
Wydaje mi się, że ulubiony kolor w przypadku Tristana nie jest do końca trafionym pytaniem, nie lubuje się w kolorach, postrzega je raczej jako przymiotniki, które opisują świat - i spośród których w każdym tkwi piękno, tylko inne. Na pewno najwięcej łączy go z czerwienią i złotem, rodowymi barwami Rosierów - otoczony nimi odczuwa przede wszystkim dumę i siłę, nieme i niewidoczne wsparcie wszechwładnej rodziny - zawsze zresztą ma przy sobie coś, co te barwy symbolizuje, zwykle element biżuterii, najczęściej broszę w kształcie róży. Podobne emocje zaczyna budzić w nim szmaragd - kojarzący się z potęgą Czarnego Pana, bo właśnie te barwy towarzyszą Mrocznemu Znakowi, który od niedawna przecież sam potrafi wyczarować i szmaragd błyszczący odcieniem Avady Kedavry, w użyciu której zaczyna się wprawiać. Kolory kojarzą mu się z kobietami - błękity z Evandrą, czerwienie z siostrami, czernie z Deirdre; każda barwa niesie za sobą inne wspomnienia, inne myśli i inne emocje, ale to raczej ludzie, przestrzeń i czasy nadają im wartość, nie na odwrót. Gdyby w jego życiu zdarzyło się coś, co nadałoby charakteru żółci, fioletom czy bieli, podchodziłby do nich podobnie. Symbolika generalnie jest dla Tristana ważna - jest w końcu poetą.

2. Wykonaj "w imieniu" swojej postaci test MBTI. Jaki otrzymałeś wynik? Czy się z nim zgadzasz? Dlaczego?
Nie jestem zaskoczona, typ Tristana to ENTP (ekstrawersja, intuicja, logika i intelekt, improwizacja). Dyskutant, w ich gronie sam Joker. Nietolerancyjny, charyzmatyczny, lubiący się wykłócać, niewrażliwy na innych, znajdujący się ponad prozę codziennego życia. Myślący. Trochę psychopatyczny. Identyfikacja - znów bez zaskoczenia - bardziej asertywna niż czujna. Generalnie opis jest trafny, momentami każdy z tych opisów przypomina horoskop, ale w ogólnym rozrachunku - tak, to jest Tristan.

Mów, co myślisz i mniej obawiaj się etykiety wariata niż stygmatu konformisty. A w sprawach, które wydają ci się ważne, za wszelką cenę zabieraj głos i daj się usłyszeć.

I dalej: Typ osobowości Dyskutanta to prawdziwy adwokat diabła, dla którego sens życia stanowi rozrywanie na strzępy argumentów i przekonań w jak najbardziej spektakularny sposób. W przeciwieństwie do osób o bardziej ukierunkowanych osobowościach Dyskutanci nie robią tego, aby osiągnąć jakiś głębszy lub strategiczny cel, lecz dlatego, że sprawia im to przyjemność. Mentalne sparingi nikogo bardziej nie cieszą niż Dyskutantów, ponieważ dają im szansę na wykazanie się przychodzącym im bez trudu szybkim dowcipem, rozległą wiedzą i zdolnością do łączenia najodleglejszych idei, aby udowodnić swoje argumenty.


Dążenie do przyjemności jest generalnie tym, czym Tristan kieruje się w życiu i stanowi jego motywację nie tylko w dyskusji, ale właściwie również we wszystkim innym. Lubi mieć rację i lubi o tę rację agresywnie walczyć - z niezrozumiałych względów jeszcze nikt mu w związku z tym nie powiedział, że jest głupi. Gdyby tylko miał okazję poznęcać się w trakcie dyskusji nad kimś intelektualnie słabszym - zrobiły to i czerpałby z tego sadystyczną radość. Nie lęka się wypowiadać na głos tego, co myśli, a że jest nawet zbyt pewny siebie - robi to bez ogródek. Zgadza się również bezkompromisowa uczciwość: nie jest to jednak uczciwość w znaczeniu takim, jaką ją rozumiemy, ale uczciwość w stosunku do wewnętrznych zasad wpajanych mu od urodzenia: uczciwość wobec rodziny, uczciwość wobec rycerskiej idei, uczciwość wobec błękitnej krwi. Nigdy nie zdradziłby tych ideałów. Podoba mi się też, że jest podkreślone, że ten typ osobowości - bywa po prostu irytujący, a rozwaga i kompromis są mu obce. Zastanawia mnie preferencja do bycia szarą eminencją bardziej niż bycia przywódcą - testy osobowościowe sprawdzają jednak ogólne preferencje bardziej niż wskazują zachowanie postaci w każdej możliwej sytuacji. Poniekąd się to zgadza - Tristan w końcu nie spiskuje, jak obalić Czarnego Pana, a zostanie jego prawą ręką, doradcą, kimś, kogo czarnoksiężnik uzna za wartościowego, w zupełności by mu wystarczyło. Podobnie nie aspiruje na stanowisko nestora rodu, nie marzy mu się władza absolutna nad rodziną - choć ofiarowaną z pewnością by przyjął. Inaczej już ma się sprawa w rezerwacie, gdzie nie chciałby, żeby ktokolwiek wchodził w jego kompetencje. Na pewno zgadza się pęd do nauki pchany fascynacją: ONMS V znikąd się nie wzięło.
Zastanawiam się też jak ugryźć niskie przywiązanie do tradycji. I chyba mogę ugryźć je tak, że Tristan tę stęchliznę widzi - ale jest mu w niej wygodnie, bo to on jest tutaj górą. Gdyby urodził się jako inny człowiek, w innej rodzinie, bez tytułu lorda, na pewno chciałby ten porządek zburzyć i nie przywiązywałby wielkiej wagi do tytułów. Pewnie byłby też ostrzejszym ojcem niż w opisie - z jednej strony rzeczywiście dawałby im pole do rozwoju inteligencji, również córkom, z drugiej nie pozwalałby, żeby zrobiły cokolwiek, co zaważy na ich reputacji.



3. Jakie marzenie miała Twoja postać w dzieciństwie? Jak widziała swoją przyszłość?
Tristan nie miał zbyt dużo czasu na marzenia - otoczony guwernantami musiał skupiać się na nauce wszystkiego po kolei, obycia, etykiety, muzyki, sztuk wszelakich, podstaw rządzących magicznym światem, jego historii, własnej historii, tańca, zapewne nieustannie strofowany skupiał się przede wszystkim na samodoskonaleniu. W pewnym momencie coś pękło - miał tego dość, jak każdy młody człowiek przechodził swój okres buntu, wysokie wymagania okazały się zbyt przytłaczające, a on sam od zawsze był raczej kruchy psychicznie - na pewno miało to wpływ na to, kim stał się dzisiaj, potworem. Znad ksiąg, pianina i pomiędzy zadowalaniem ojca i matki czasem wymykały się myśli, kim mógłby być, gdyby zadecydował o sobie. Jak na małego chłopca przystało, chciałby grać w Quidditcha, przeżywać niebezpieczne przygody, stanąć - jak prawdziwy Rosier - przed smokiem bez lęku i silniejszy od pradawnej bestii. Chyba tylko podświadomie chciał w przyszłości stać się tym, kim był jego ojciec i dziad - czarodziejem, który zapisze się na kartach historii, przyniesie chlubę rodzinie i zaszczyt nazwisku. Pewnie miał duże lęki, że nie podoła, stąd odbijający się czasem dziecięcy sprzeciw ostatecznie utemperowany i sprowadzony na ziemię. Został wychowany na księcia - i księciem zostanie, a świat ukłoni się przed nim w pas. Potrzebował czasu, żeby to zrozumieć.

4. Jak wyglądało pierwsze zauroczenie Twojej postaci? Jeżeli jeszcze nie miało miejsca - jak myślisz, jak będzie wyglądać?
Ona była dorosła, choć młodziutka, miała osiemnaście lat, on był dzieckiem, miał mniej niż dziesięć. Pewnie to widziała, zafascynowane spojrzenia, dziwny niepokój i napięcie, gdy siadała obok przy klawiaturze fortepianu i gdy porywały ich emocje związane z muzyką. Dla niej był dzieckiem - może dzieckiem wyjątkowym, ale wciąż dzieckiem - ona dla niego była kobietą, najpiękniejszą, jaką znał. Miała złote włosy, błękitne oczy, była delikatna, filigranowa i wrażliwa na sztukę. I była tylko guwernantką. Oczywiście, nic między nimi nigdy nie zaszło, a uczucie tliło się jedynie w sercu małego Tristana, ale myślę, że pamięta ją do dzisiaj. Pewnie by się zdziwił, gdyby ją dzisiaj zobaczył - zdążył ją wyidealizować w pamięci, zdążył zapomnieć, jak wyglądała i w pamięci odtworzyć ją sobie na nowo. Dziś ona byłaby już pod czterdziestką i pewnie różniłaby się od tej, którą zapamiętał nie tylko starzejącą się urodą. Pamięta jej zapach, przebieg lekcji i kwiaty czerwonych jak krew róż, które jej raz podarował - ale nie pamięta jej imienia.

5. Co o Twojej postaci mówi jej różdżka i w jaki sposób objawiają się u niej te cechy charakteru?
Włos szyszymory jest doskonały do czarnej magii i idealny dla kobiet - pierwszej kwestii tłumaczyć nie muszę, Tristan jest potomkiem dawnego rodu, który z czarną magią za pan brat był od zawsze, druga jednak pozostaje dwuznaczna. Z jednej strony - Tristan ma parę kobiecych cech, wrażliwość, zamiłowanie do sztuki, bardziej artystyczny niż pragmatyczny umysł, z drugiej - po prostu uwielbia kobiety. Drzewo różane nie tylko jest powiązane symboliką z rodem Rosier, wybiera ludzi kapryśnych i pysznych, a także kruchych psychicznie. Tristan nie jest silny, podąża za intuicją, emocją, a zniszczenie tego, co jest dla niego ważne - jest zniszczeniem jego samego. W opisie widnieje również talent i inteligencja - tego pierwszego nie można mu odmówić, o tym drugim można mieć różne zdanie, co ważne i co powinno zostać napisane, to fakt, że te przymioty są dla Tristana bardzo ważne i utożsamia je z błękitną krwią oraz swoim dziedzictwem.

6. Czy Twoja postać wciąż posiada swoją pierwszą różdżkę? Jeżeli nie - w jakich okolicznościach ją straciła? Jeżeli tak - czy ma do niej sentyment?
Tak, posiada. Standardowo zakupiona przez ojca przed wyjazdem do Francji, silne symboliczna, rzeźbiona w różanym drewnie motywami herbowymi Rosierów. Wydaje mi się, że dla czarodzieja otrzymanie różdżki jest bardziej znaczące, niż przekroczenie pełnoletności - od tej pory zaczynają w końcu panować nad swoją mocą. Kształcić się w tym kierunku, zdobywać wiedzę. To ważne. I różdżka też jest ważna.

7. Psidwak czy kuguchar?
Psidwak: wierny, oddany i przede wszystkim posłuszny. Koty chodzą swoimi ścieżkami, psa da się kontrolować i wytresować.

8. Czy bogin Twojej postaci ulegał zmianom na przestrzeni lat? Jeżeli tak - dlaczego? Jakie wcześniej przyjmował formy?
Zmieniał się, aktualny jest efektem śmierci siostry - poczuciem niemocy w obliczu zewnętrznego zagrożenia burzącego ład wśród jego najbliższych; myślę, że i on się niedługo zmieni. Tristan urósł w potęgę, boi się o najbliższych coraz mniej, wierzy, że chroni go coraz więcej powiązań. Już nie tylko nazwisko, nawet już nie tylko umiejętności, które w ostatnim czasie znacznie urosły, ale i reputacja - wprost i bezczelnie zamordował Isoldę, zostawiając przy niej czerwone róże Rosierów, stoi wysoko w hierarchii sługów Czarnego Pana, o którym wierzy, że wkrótce zapanuje nad całym światem. Rośnie w arogancję, która go pewnie pewnego dnia zgubi. Nie jestem pewna, co zostałoby jego nowym boginem - być może dementor jako symbol tego, co w razie sromotnej porażki może na niego czekać: Azkabanu. Być może gigantyczny feniks, zbyt wielki, by mógł go pokonać. Jako młodsze dziecko za bogina miał pewnie jakiegoś  oślizgłego morskiego krakena kojarzącego mu się ze straszną morską przestrzenią, którą widział przez okno i niepokojącym herbem Traversów, wśród których swoich przodków ma matka Tristana. Kiedy był już dość duży, żeby wiedzieć, że szansa na wyjście krakena z tego morza nie jest wielka, bogin pewnie przypominał ogromnego smoka. Największego, jakiego wiedział w rezerwacie - jeszcze zanim nauczył się do nich podchodzić, ale już z perspektywą, że będzie musiał się tego nauczyć. I nie będzie mógł zawieźć - bo był Rosierem. Problematyczny jest dla mnie okres pomiędzy momentem, w którym podjął pracę jako smokolog i już pokonał swoje lęki, a śmiercią siostry, ale sądzę, że byłyby to wtedy ciała najbliższej rodziny - sióstr, ojca, matki. Ród jest wszystkim tym, co ma i wszystkim tym, co kiedykolwiek miał.

9. W jaki sposób Twoja postać odreagowuje stres?
Właściwie nie bardzo potrafi to robić. Kiedy jest zestresowany, staje się zły, a kiedy jest zły, robi się agresywny - jest jak burzowa chmura, która musi cisnąć gromem, mniej lub bardziej imponującym. Najczęściej znika wtedy w rezerwacie, wyładowując ten gniew na spętanych i unieszkodliwionych smokach, korzystając z przewagi nad nimi - albo idzie te smoki pętać, w ten sposób oddając nagromadzoną złą energię. Szybki brutalny galop na zmuszony do posłuszeństwa rumaku przez lasy, polowanie, ustrzelenie dużego zwierza. Ale, Tristan najczęściej wyładowuje złość w samotności, sam na sam ze stworzeniem - albo człowiekiem, który miał nieszczęście się napatoczyć, rzadko ciska te gromy publicznie. W ten sposób u jego stóp wykrwawiała się Diana Crouch, w ten sposób wyrzucił przez okno pogniecione szczątki Isoldy Bulstrode. Nieobca jest mu brutalna bliskość fizyczna, która pozwala mu uwolnić z siebie złe emocje podobnie skutecznie - zdarza mu się mylić namiętną pasję z agresją. Mniejsze rozdrażnienia uspokaja używkami. Różnego rodzaju. I, oczywiście, pisze wiersze. Jest estetą, jego napięcie o niższym poziomie regulują rzeczy piękne, na które lubi patrzeć: magiczne stworzenia, kobiety, krajobrazy z jakiegoś powodu wyjątkowe, ale też dźwięki śpiewu i muzyki.

10. Twoja postać jest skowronkiem - lubi wcześnie wstawać i zasypiać, czy sową - późno chodzi spać i późno wstaje?
Zdecydowanie sową - jak to artyści.

11. Jak Twoja postać reaguje na krytykę - zarówno ze strony nieznajomych, jak i bliskich osób?
Jedyną osobą, z której krytyką Tristan mógłby się liczyć pod tym względem, jest jego ojciec i nestor rodu. Przyznanie się do błędu to wciąż dla niego zbyt wiele, ale mógłby wysłuchać ich słów w milczeniu, nie chcąc dać po sobie poznać, że go to w ogóle obchodzi. W rzeczywistości istnieje duża szansa, że takie słowa dotknęłyby go do żywego, w końcu uosabia ich słowa ze słowem rodu jako jakiegoś wyimaginowanego nieistniejącego tworu - oni nim są, dziwną konstrukcją, dzięki której wciąż utrzymuje się dawny porządek - a tego zawieść nie chce, a gdyby nie byłoby to całkowicie nie po jego myśli, to może nawet popracowałby nad swoim zachowaniem. Nie sądzę, żeby przejmował się krytyką od kogokolwiek, nie mając zbyt wielu autorytetów i postrzegając swoją wartość naprawdę wysoko - obśmiałby każdego, kto zwróciłby mu uwagę i zapewne zaraz by o tym zapomniał. Nie obchodzi go zdanie innych tak długo, jak długo nie umniejsza jego reputacji ogółem. Generalnie Tristan krytykę preferuje wygłaszać niż przyjmować.

12. Jakie jest ulubione miejsce Twojej postaci i dlaczego?
Ulubione miejsce, ma ich kilka. Konkretniej mówiąc, trzy. Pierwsze i pewnie najważniejsze to rodowy rezerwat, któremu poświęcił siebie i swoje życie, poznawał je od najmłodszych, dziecięco-chłopięcych lat, zawsze spoglądając na nie jak na własną schedę. Imponuje mu, że całe to miejsce jest jego dziedzictwem, a jego utworzenie to dzieło Rosierów, pielęgnowane wiekami. Imponuje mu to, że jego krewni potrafili nad smoczymi bestiami zapanować. I, wreszcie, imponuje mu to, że sam się tego nauczył. Teraz on stał się w rezerwacie najważniejszą osobą - zasłużył sobie na to i wierzy, że nie zawiedzie. Lubi zostawać tam dłużej, lubi spacerować po obserwatorium nawet wtedy, kiedy jego głowy nie zaprzątają obowiązki - przynajmniej te pilne, bo jakiekolwiek obowiązki pewnie już go nie opuszczają. Nieustannie myśli o jego rozwoju i o tym, że pewnego dnia potęga czarodziejów urośnie na tyle, że możliwe będzie wypuszczenie tych wszystkich stworzeń na wolność, żeby pożarły mugoli i pomogły Czarnemu Panu zapanować nad światem. Drugim miejscem z wolna staje się zakupiony przez niego balet  - jako prezent dla małżonki, wkrótce zmieni nazwę na Fantasmagorię, a jego artystyczna działalność ulegnie poszerzeniu. Jest uosobieniem jego artystycznych pragnień, empiryczną uciechą, spektaklem wyobraźni, czymś, czego nigdzie nie widział, a co zawsze chciał zobaczyć. Przelewa na nie swoją kreatywność, spełnia zachcianki małżonki i z fascynacją przygląda się występom syren, porwany ich wdziękiem, urodą i gracją. Trzecie to oczywiście Wenus, dom publiczny w Londynie przeznaczony dla bogatych czarodziejskich arystokratów, Tristan zagląda tam od lat i z pewnością jest jednym z wierniejszych klientów. Wychylił tam litry alkoholu, wypalił mnóstwo innych używek, zabawił się z dziesiątkami kobiet, a spośród wszystkich wypatrzył sobie jedną, nazywaną przez siebie Czarną Orchideą, którą doprowadził przed oblicze Czarnego Pana - i za sprawą której coraz rzadziej zaczął tam bywać, kiedy ich spotkania wyszły poza mury domu publicznego.

13. Czy Twoja postać ma jakieś rytuały - coś, co robi każdego dnia, np. przed wyjściem z domu lub pójściem spać? Jakie?
Tristan jak ognia unika rutyny, powtarzalne rytuały brzmią dla niego jak coś, co przeszyłoby go strasznym lękiem. Gdyby podświadomie robił coś codziennie tak samo i ktoś zwróciłby mu na to uwagę, zapewne kolejnego dnia starałby się tej powtarzalności za wszelką cenę uniknąć. Jada różne śniadania, popija je różnymi napojami, przyjmuje różne obiady, pija różne alkohole. Spędza czas w różnych komnatach, z różnymi ludźmi, a czas dla siebie wyznacza wtedy, kiedy akurat - chaotycznie - najdzie go na to ochota. A dzięki skrzatowi - te zachcianki stają się rzeczywiste. Nawet na grobie siostry nie pojawia się regularnie, nawet żony nie bierze w ramiona w te same noce.

14. Co przyczyniło się do tego, że Twoja postać posiada takie a nie inne poglądy polityczne?

W pierwszej kolejności - bez wątpienia - ród, poglądy polityczne Rosierów od wieków pozostawały niezmienne, jako zwolennicy czystej krwi, jej absolutni przedstawiciele, gardzili szlamem i zawsze stawali w opozycji do niego. Nie inaczej stanie się tym razem w  obliczu nadciągającej wojny: zadeklarowaliśmy stosunek wobec mugoli jako wrogi. Tristan wierzy, że mugole stoją na drodze rodu do pełni jego chwały, że to przez nich czarodzieje muszą kryć się ze swoimi umiejętnościami i pozwolić mugolom żyć w spokoju swoim światem, choć ci przecież są słabsi, mają mniejsze możliwości, mniej potrafią i nie powinni stawać na równi z czarodziejami. Tristan wierzy, że to się zmieni. Że to się powinno zmienić. Nigdy nie poznał mugolskiego świata, nigdy nie rozmawiał z żadnym mugolem i nigdy też nie podjął próby uczynienia tego - zamiast tego od dziecka karmiony był nienawiścią i poczuciem wyższości, które zalęgły się w nim już na dobre. Wychowanie doprawione ideologią wzmocnioną autorytetem Czarnego Pana stworzyły w umyśle Tristana własnego koryto, w którym jednym czarnym nurtem płynęły już później - i płyną dalej - jego okrutne myśli. Świat powinien spłynąć krwią, z której odrodzi się na nowo - nowy, lepszy, z ludźmi docenionymi według ich zasług oraz urodzenia - które ze sobą utożsamia - bez podziału na świat mugoli i świat czarodziejów. Z mugolami wyrżniętymi w pień, bo pozostawieni przy życiu mogą w przyszłości stawiać nieprzytomny opór. Ufa, że Czarny Pan jest w stanie tego dokonać.

15. Dlaczego amortencja Twojej postaci ma akurat taki zapach?
Bukiet zapachowy amortencji Tristana jest dość bogaty. Na pierwszy plan wysuwa się oczywiście zapach róży - ten, który towarzyszył mu od dziecka, ten który zawsze wypełniał dwór Rosierów i którym od zawsze pachniały ogrody. Najpiękniejszych róż. Mniej tutaj chodzi o dzieciństwa Tristana, a bardziej o dumę z nazwiska - za dzieciństwo odpowiada bowiem bardziej zapach morskiej bryzy unoszący się nad klifami Dover. Piżmo, bo piżmo zawierają wszystkie szlachetny perfumy - a tylko takimi pryskają się piękne arystokratki, których towarzystwo sprawia mu tak wiele przyjemności. Popioły, bo tym pachnie rezerwat - jego przeszłość i jego przyszłość, scheda, która ostatecznie mu przypadła. I jaśmin, bo zawsze lubił ten zapach - zapewne proroczo - pachniała nim Evandra, pachniała nim Deirdre, pachniała nim też Harriett w trakcie ich ostatnich spotkań.

16. Czy Twoja postać dobrze wspomina szkołę? Dlaczego? Jeżeli była uczniem Hogwartu lub Beauxbatons - czy uważała, że pasuje do swojego domu?
Ależ tak. Pierwszy posmak wolności, Tristan wydostał się spod rodzinnego klosza i wyjechał bardzo daleko - do przepięknej romantycznej Francji, gdzie - za Fleur - nimfy serenadują przy posiłkach. Wyrwał się od obowiązków,  niekończących się zobowiązań, od oczu patrzących mu na ręce na każdym kroku. Wyrwał się od oceny, bo choć paradoksalnie szkoła na ocenie właśnie pomaga, to przejmował się nią mniej niż tą, którą dostawał w domu. Odnalazł się w smokach czarujących słowem pisanym - jako poeta odnalazł zrozumienie, prędko ucząc się swoje liryczne zdolności wykorzystywać w podstępnych celach zwabienia w ramiona kolejnych dziewcząt. Pierwszy rok miał być najtrudniejszy, bo pojawił się w Beuxbatons jako najstarszy z rodzeństwa, ale nie bał się tego. Wiedział, że to on powinien być tym który toruje drogę siostrom, nie na odwrót. I utorował, wszczepiona pewność siebie pomogła mu szybko odnaleźć się na korytarzach, z później zająć się tak Marie, jak i dwoma młodszymi siostrami. Poznał tam wielu czarodziejów z Anglii, przeżył pierwszą miłość, uwiedziony czarem przepięknej Harriett. Wspomina to jako czas beztroski, okres, w którym był razem z siostrami i tylko z nimi, okres, w którym spędzał najwięcej czasu z Marie - i wreszcie okres, w którym najmocniej zapamiętał ją żywą i szczęśliwą. Wspomina to z tęsknotą. Z żalem. Ze złością - że później losy potoczyły się tak dramatycznie. Nie zyskał tam wielu przyjaciół, ale nigdy ich nie potrzebował. Oddawał się pasji, jaką była sztuka i dokładał staranności do nauk, by nie okryć hańbą nazwiska. Z dala od rodziny jako dziesięciolatek na pewno nauczył się samodzielności i zaradności, choć początkowo, gdy jeszcze mocno czuł na sobie presję sprostania wszystkiemu, z czym przyjdzie mu się w Beuxbatons zmierzyć, nie było to łatwe.

17. Jak w mimice Twojej postaci odbija się jej zażenowanie?
Żeby zażenowanie odbiło się na mimice, musiałoby najpierw w ogóle wystąpić - Tristan woli robić dobrą minę do złej gry i zapierać się, że miał rację, zamiast przyznać się do błędu lub pomyłki. Gdybym miała opisać jego zażenowanie z powodu kogoś innego, nie on sam, zapewne porównałabym to do zjedzenia łyżki zepsutej zupy. Nie jest zbyt dyskretny i nie obawia się przytłaczać innych swoimi - trafnymi lub nie - osądami.

18. Czy Twoja postać ma zwierzęta? Czy miała je w przeszłości? Jeżeli tak - jakie? Jaki jest jej stosunek do zwierząt?
Smoki? Dużo smoków? Nie są jego - należą do rodziny, ale jakby nie patrzeć znajdują się w tym momencie pod jego opieką i, co najważniejsze, pod jego zarządem. Dał żonie kota, ma psa - charta angielskiego - celuje w hodowlę koni i małe serpentarium w ogródku. Zwierzęta go w pewien sposób fascynują, odsłaniają przed nim brutalny i podły świat natury, pokazują dziedzictwo i siłę dawnej magii. A przede wszystkim są czymś, z czym lubi się siłować - zmuszane ich do posłuszeństwa i usłuchania jego woli sprawia mu niewymowną przyjemność niezależnie od tego, czy mowa o psie, ogromnym rumaku czy jeszcze większym smoku. Lubi też patrzeć na zniszczenia dokonane przez te - ich nieujarzmiona siła jest dla niego przepełniona inspiracją i błyszcząca jakimś dzikim pięknem.

19. Czy Twoja postać dba o swój wygląd? Jak najczęściej się prezentuje? Jaką ma postawę, fryzurę, ubiór? Czy przykłada do niego wagę?
Generalnie przykłada. Nie jest lalusiem, nie spędza przed lustrem więcej czasu od swojej żony, nie przebiera w garderobie szat na każdą okazję, ale zwraca uwagę na to, żeby jego ubiór prezentował się odpowiednio do jego pozycji, był schludny  i adekwatny do okazji. Bardziej niż spojrzenie na modę odpowiada mi tutaj zwracanie uwagę na etykietę - kultura, przestrzeń publiczna, salony, wszystko wymaga od niego zwracania uwagi na strój, w którym się pokazuje. I mniej więcej na tym etapie kończy się jego zainteresowanie modą. Również jako wymóg etykiety uznaje fragment stroju, który nieodłącznie powiąże go z rodem, zwykle jest to brosza upięta przy fularze. Nosi się elegancko, w nudnych kolorach, najczęściej czerni lub odcieniach szarości, w szatach najwyższej jakości, haftowanych skrupulatnie zdolnymi dłońmi gustownymi i nie przesadzonymi ozdobnikami. Zawsze ma na sobie eleganckie porządnie skrojone buty, czarodziejski płaszcz, najczęściej czarny, staromodne koszule -  z całą pewnością wyróżnia się wśród mugoli, przywodząc na myśl ubiegłowieczną francuską modę. Z cech charakterystycznych, na które można zwrócić uwagę, są czarno-srebrne rękawice wykonane ze smoczej skóry, którymi bardzo często przyobleczone ma dłonie. Od pewnego czasu na ręce nosi również, oczywiście, błyszczącą złotą obrączkę.

20. Jakie złe wspomnienia wywołują spotkania z dementorami u Twojej postaci? Jeżeli nigdy nie miała z nimi do czynienia - jak myślisz, jakie by one były?
Nie mieliśmy jeszcze przyjemności się spotkać. Tristan ujrzałby śmierć swojej siostry, której był świadkiem i wszystkie przyjemne chwile spędzone z jej zdradziecką morderczynią, wszystkie chwile, w których miał okazję rozszarpać jej gardło zanim ona zrobiła to Marie - ale czego nie zrobił, nie podejrzewając, kim naprawdę była. Czułby ból, jaki sprawiła mu próba, powróciłyby wspomnienia z czasów nauk, kiedy to smoki kpiły z niego, nie on ze smoków. Starcia z trollami -kiedy jeszcze praktykował, każdy popełniony przez siebie kardynalny błąd. Każde niezadowolone i przepełnione zawodem spojrzenie ojca i nestora. Każdy nóż wbity mu w plecy przez osobę, której ufał. Każde przepełnione złością spojrzenie Evandry.

21. O czym śni Twoja postać? Czy śpi spokojnie, może ma koszmary, a może nigdy nie potrafi zapamiętać swoich sennych wizji?
Nie pamięta ich zbyt często. A kiedy pamięta - są to sny mocno symboliczne, liryczne, niezrozumiałe i abstrakcyjne. Raczej mają wydźwięk negatywny lub przynajmniej melancholijny - na pewno często śni mu się jego zmarła siostra, przychodząca nocami jak zły duch. Czasem jest mu wdzięczna, czasem jest zła - że nie zareagował wcześniej. Najczęściej jednak - jest po prostu stęskniona. Zawsze jednak tak samo brutalnie niema, komunikuje się spojrzeniami, ruchem, dotykiem. A jemu wygodnie jest wierzyć, że te sny znaczą coś więcej. Nigdy o tym z nikim nie rozmawiał.

22. Czy Twoja postać posiada jakieś charakterystyczne odruchy, mimowolne gesty, nerwowe tiki? Jeśli tak - jakie? W jakich sytuacjach się objawiają?
Wstrętny, arogancki uśmiech, wilczy, choć pozbawiony teatralnej złośliwości. Nonszalanckie gesty, pozorna niedbałość ruchów, chód przeszyty irytującą pewnością siebie. Sylwetka jest zawsze dumna, wyprostowana, z brodą butnie uniesioną ku górze. Nie ma zwyczaju uciekania wzrokiem, a jego oczy zdają się wyrażać najwięcej - zwłaszcza w trakcie gniewu. Stają się złowrogie, choć nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, do czego zezłoszczony Tristan jest w stanie się posunąć. Energicznych, charakterystycznych tików nie ma: jeśli jakiekolwiek pojawiły się u niego w dzieciństwie, wszystkie zostały wyplewione w trakcie mozolnego procesu nakładania mu na zimną twarz kamiennej twarzy brytyjskiego arystokraty. Poddawanie się tikom, odruchom, niepanowanie nad swoim ciałem - to wszystko jest sprzeczne z etykietą, której bezwzględnie nauczył się trzymać.

23. Jak na przestrzeni lat zmieniała się relacja Twojej postaci z najbliższą rodziną? Co było tego powodem?
Z siostrami relacja nie zmieniała się wcale. Był chowany na ich obrońcę, opiekuna i przyjaciela, tę rolę przyjął z godnością i wdzięcznością, pozostając z nimi tak równie blisko dwie dekady temu, co dzisiaj. Są dla niego wszystkim - i oddałby za nie wszystko. Relacje mogły się zmieniać z jego rodzicami, a zwłaszcza ojcem - znacznie bardziej obowiązkowym od niego i znudzonym jego długim okresem nieustatkowania się - choć ojciec leży już na łożu śmierci, przed śmiercią miał okazję poczuć z syna dumę. Matka zawsze rozpieszczała Tristana, to również nie uległo zmianie. Cała rodzina odsunęła się jednak od jej krewnych - Crouchów - wiedząc, że ich córa odpowiedzialna była za śmierć Marianne. Ta zbrodnia nigdy nie zostanie wybaczona.

24. Jaki alkohol najbardziej lubi Twoja postać i dlaczego? A może w ogóle nie lubi pić?
Jego ulubionym alkoholem zdecydowanie jest absynt - halucynogenny napój francuskich poetów, ale wychowanie sprawia, że, podobnie z jak jedzeniem, lubi wszystko, co nosi znamiona wytworności - dobre wino, dobrą whisky, i oczywiście królującą na salonach Toujurs Pour. Jako smokolog pewnie przykłada szczególną wagę do węży w butelkach - licząc na najpiękniejsze okazy. Pewnie wypiłby domowy bimber, gdyby go poczęstowano... ale raczej bez radości.  

25. Jaki jest stosunek Twojej postaci do innych klas społecznych oraz osób o innej czystości krwi?
Pogardliwy. Wyjaśniałam to już wcześniej, pochodzący z wiekowego rodu Rosier Tristan wyssał z mlekiem matki pewne przywary, jedną z nich jest nienawiść wobec nieznanego magicznego świata. Wydaje mu się obcy, zagrażający, nie rozumie go. Przeszkadza: przez mugoli smoków jest tak mało. Przez mugoli ginie cały magiczny świat - jak wyglądałoby wszystko, gdyby jednorożce biegały w każdym lesie, bazyliszki czaiły się na wszystkich mokradłach, a smoki szybowały po bezkresnym niebie bez interwencji amnezjatorów chroniących mugoli? Idąc tym tropem - gardzi wszystkim, co ma cokolwiek wspólnego z muglami, również ich dziećmi, którzy jakimś cudem przedostali się przez odgradzającą ich barierę i otrzymali - ukradli? - magiczne zdolności, stając się mugolakami. Jego poglądy radykalizują się nieustannie, w obliczu wojny, pod wpływem Czarnego Pana, pod wpływem własnej mrocznej natury, która z wolna wypełza z najczarniejszych zakamarków jego serca. Serca toczonego krwią od lat mieszaną w zamkniętym kręgu, psychopatyczne skłonności jak każde inne nie biorą się znikąd.
Nieszczególnie widzi różnice pomiędzy czarodziejami czystej krwi a półkrwi pochodzącymi z rodzin czarodziejskich, szanuje dwadzieścia osiem rodów, którzy zasłużyły sobie na szlachetny tytuł. I nawet wobec członków tych, którzy zbłądzili i którzy mimo wszystko mieli w sobie błękitną krew, żywi milczący - ostrożny - szacunek. Nikogo jednak nie wywyższa tak, jak połączonych z nim krwią czarodziejów: noszących to samo nazwisko Rosierów.


26. Co czyta Twoja postać przed snem? A może wcale nie czyta, a robi coś innego?
Czytać czyta dużo, choć niekoniecznie przed snem. Traktatów czarnomagicznych, bo musi się jeszcze wiele nauczyć, by dojść do perfekcji, ksiąg smokologicznych, bo nigdy nie przestał się uczyć, i wreszcie francuskich poetów oraz dramaturgów, ale i prozę z nastawieniem na światową klasykę, już wyłącznie z przyjemności. Wydaje mi się, że jednak czas na księgi znajduje raczej w trakcie dnia, niż przed snem. Przed snem preferuje wyciszyć się nad fortepianem, przy innej muzyce, czy to granej przez inną osobę z rodziny w rodzinnym dworze, czy puszczoną z zaczarowanego gramofonu. Tristan nie śpi dobrze, ma problemy z zasypianiem; fizyczna bliskość kobiety, szeptane jej piękne słowa, pomagają mu się zmęczyć i oddać się Morfeuszowi już bez zbędnych protestów.  Wieczorami jego umysł często zatruwa zbyt wiele męczących myśli.

27. Jak wyobrażasz sobie swoją postać za dwadzieścia lat?
Dojrzały, stateczny, wciąż oddający się rezerwatowi Rosierów. Za dwie dekady Tristan będzie miał 47 lat i trójkę dzieci, dwie córki i syna, Evandry już nie będzie - odejdzie w trakcie ostatniego porodu. Z pewnością o znacznie wyższej pozycji, ceniony, być może mimo woli typowany na kolejnego następcę nestora. Poważany już nie tylko w obrębie własnej rodziny, poważany w ogóle i być może jeden z większych smoczych autorytetów, być może kandydat na szefa departamentu kontroli nad magicznymi stworzeniami. Rebelia Czarnego Pana dawno obali stary porządek, a Tristan jako jeden z jego najwierniejszych sług będzie cieszył się wysoką pozycją i obszerną władzą. Tak to widzę. Tak, nie w Azkabanie.

28. Czy Twoja postać posiada przedmiot - może pamiątkę - do którego ma wielki sentyment? Jeśli tak, czym on jest?
Posiada, nawet kilka. W jednym z tomików poezji leżącym na półce biblioteki dworu, już pewnie nie pamięta, w którym, znajduje się wetknięty kosmyk Evandry spięty błękitną wstążką - ofiarowany mu przez piękną półwilę jeszcze na weselu Marie. W swoich drobiazgach przechowuje naszyjnik z muszelką, który niegdyś, jako dziesięciolatek, zrobił dla najstarszej z sióstr, zanim wyjechał do Beuxbatons. Po jej śmierci zabrał go z jej rzeczy od Lestrange'ów i przechowuje po dzień dzisiejszy. Jest brzydki, to stary, wyświechtany rzemyk z zahaczonymi o niego trzema muszelkami zebranymi na plaży w Dover. A jednak, lady Marianne Rosier nosiła go do samej śmierci.

29. Podaj jedną decyzję, która miała największy wpływ na to, kim obecnie jest Twoja postać. Czy Twoja postać podjęłaby ją ponownie, znając już konsekwencje?
Największy wpływ dotąd na Tristana miało przejście próby rycerza. Podjął się jej, nie do końca wiedząc, do czego to zmierza, lecz dzisiaj, znając konsekwencje, z pewnością uczyniłby to ponownie. Jego przedramię szpeci tatuaż Mrocznego Znaku, a nad nim ciąży klątwa za zamordowanie jednorożca, lecz mimo to - cieszy go potęga, jaka niego spłynęła, podobnie jak względy, którymi dzięki temu cieszy się u Czarnego Pana. Próba wzmocniła w nim wszystko to, co kiełkowało w nim najgorszego: nienawiść, pragnienie zemsty, arogancję, poczucie wszechmocy. Brak litości i brak skrupułów. Poczuł się jeszcze bardziej bezkarny i nieograniczony w szaleńczym pędzie ku magicznej mocy. Czarnoksięskiej mocy.

30. Co dokładnie sądzi Twoja postać o czarnej magii?
Jest użytecznym narzędziem, drogą do celu, potęgą; okrutnie śmiercionośną bronią, której ciężar jednak nie każdy potrafi - i nie każdy próbować w ogóle powinien - udźwignąć. Fascynuje go jej wpływ na życie, wszak potrafi je zarówno odbierać - Avadą Kedavrą - jak i na powrót je oddawać - zaklęciem tworzącym inferiusa. Błądząc w meandrach rozpaczy po śmierci Marie szukał sposobu na jej odzyskanie i przywrócenie jej życia - wciąż wierzy, że to możliwe. Że jeśli zagłębi się w tej sztuce wystarczająco mocno, choćby miał zrobić z niej inferiusa, przywróci ją do żywych, całą, trzeźwą, myślącą. Uważa, że czarna magia wymaga talentu, do którego nie każdy ma odpowiednie predyspozycje. I, wreszcie, uważa to za sztukę trudną, ale będącą w stanie bezbłędnie dać mu to, czego pragnie, sztukę zarazem krwawo, morderczo i okrutnie piękną, zdolną tworzyć  krwawe spektakle porywające w ostateczne danse macabre. Orężem budzącym grozę i dającą mu znaczną przewagę nad innymi.

31. Czy Twoja postać przeklina? Jeżeli tak - jakich wulgaryzmów używa najczęściej?
Tristan raczej nie używa języka rynsztoka. Został wychowany na arystokratę, któremu to po prostu nie przystoi. Nie więdną mu uszy, kiedy słyszy bluzgi, ale woli słuchać czystego języka. Ucieka się do brzydkich słów wyłącznie wtedy, kiedy to ma jakiś cel: nie jako przecinek w zdaniu, nie jako wyraz zaskoczenia i na pewno nie jako obelga - Tristan woli obrażać ludzi w nieco inteligentniejszy sposób, wskazując błędy w ich zachowaniu, nie stosując się do argumentów ad personam. Może mu się wymsknąć jako reakcja na ból, rzadko jako hiperbola. Przechodząc do konkluzji, raczej tego nie robi, pielęgnuje piękno języka. Na jego języku coraz częściej gości jednak słowo szlama, które, jak wiemy, również jest brzydkie.

32. Co najbardziej lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Lubi w sobie... wszystko? Tristan ma wysoką samoocenę, nie myśli wiele o tym, jak mogłoby by być, gdyby było inaczej, bo jest dobrze. Jest urodzony w rodzinie, do której czuje się przywiązany i ponad którą nie postawiłby nikogo innego, jest zdolnym czarodziejem, oddanym sługą Czarnego Pana. Jego wygląd nie zaprząta mu głowy, interesują go kobiety, a kobiety interesują się nim i tyle mu w zupełności wystarcza, żeby był zadowolony. Nigdy nie wyobraża sobie siebie innego, w innym miejscu, nie zastanawia się też nad tym, co jest jego zaletą, bo uważa za zaletę siebie całego.  

33. Czego najbardziej nie lubi w sobie Twoja postać - i dlaczego?
Słabości. Tristan zdaje sobie sprawę z tego, że one istnieją, że choć bez nich nie byłby sobą, że choć go wzmacniają, bo dają motywację i wewnętrzną siłę, porywają pasją, to jednak równocześnie stanowią jego słabe punkty. Słabe punkty, których mieć nie powinien, bo jako śmierciożerca ma i mieć będzie wielu wrogów. Więź łącząca go z siostrami, bliskie jego sercu kobiety, nie oddałby tych emocji za nic w świecie, a jednak - dobrze wie, dokąd go prowadzą i dokąd go doprowadzić mogą. Dobrze wie, że sprowadza na nie w ten sposób niebezpieczeństwo. I na siebie też. Słaba wola nie pozwala mu odmawiać sobie przyjemności, zachowywać czujności, unikać błahych przyjemności. Jest hedonistą, a z hedonizmu jeszcze nigdy nic dobrego dla nikogo nie wynikło. Tristan zwykle bagatelizuje tę kwestię, ale nie dlatego, że nie zdaje sobie z tego sprawy - a dlatego, że usprawiedliwia w ten sposób samego siebie, te pragnienia są silniejsze od niego. 

34. Jaki charakter pisma posiada Twoja postać? Czy przykuwa uwagę do tego, jak pisze, a może czyni to niedbale?
Wydaje mi się, że Tristan w dzieciństwie odebrał solidne lekcje kaligrafii i choć na pewno nie były jego ulubionymi, to nie pozostały bez śladu. Pewnie z wiekiem staranność trochę się zatarła, ale litery wciąż są wyraźne, kreślone z jakąś nonszalancką niedbałością, zamaszyste i z wielością imponujących zawijasów. Jego listy zawsze są estetyczne, pozbawione popularnych skreśleń, zabrudzeń i plam - jeśli nie chce czegoś napisać, to tego nie zrobi i prędzej wyrzuci papier, niż będzie po nim mazał. Albo nie wyśle listu wcale. W okresie nauki łączenie liter pewnie było specyficzne dla języka francuskiego, ale ta maniera na pewno już się u niego zatarła, minęło dużo czasu.

35. Czy Twoja postać posiada poczucie humoru? Jeżeli tak - jak byś je krótko opisał?
Złośliwe, Tristan zwykle śmieje się z innych, nie do innych. I inteligentne, nie bawi go klozetowy humor.

36. Jak myślisz, jakie wrażenie sprawia Twoja postać na obcych - swoją postawą, mimiką, tym, co mówi i w jaki sposób?
Trochę zależy, jak zresztą wszystko. Postawą i mimiką, również głosem i sposobem mówienia, na pewno sprawia słuszne wrażenie aroganta, człowieka pewnego siebie, nieprzystępnego, tym co mówi - człowieka mocno osadzonego w najwyższej kaście społecznej czarodziejów, człowieka gardzącego ludźmi niżej urodzonymi, przekonanego, że z racji samego tytułu należy mu się cały świat. Powinien sprawiać wrażenie człowieka elokwentnego i bystrego, kogoś, kto nie lubi przegrywać i kogoś, kto nie lubi, jak mu się ktoś sprzeciwia. Dumna postawa nie może pozostawiać złudzeń, podobnie jak donośny głos: tylko czasem udaje kogoś, kim nie jest. Zwykle przy kobietach, ale tylko tych pięknych - jest przy nich łagodniejszy, mniej gniewny, szarmancki - może się wydać dżentelmenem. Pewnie przy pierwszym zetknięciu raczej trudno w nim odnaleźć krwawego mordercę urzeczonego pięknem śmierci.

37. Jaki jest stosunek Twojej postaci do dzieci? Jeżeli nie posiada własnych - czy chciałaby je mieć: teraz, kiedyś?
Stosunek do dzieci Tristan ma mocno obojętny, nie lubi ich, nie przepada, ale też go nie denerwują samym istnieniem - jako syn, mężczyzna, potomek starego rodu arystokratów po prostu nie został nauczony się dziećmi zajmować, bo też nie miałby po co tego robić. Owszem, wychował się z młodszym rodzeństwem, ale z samymi dziewczynkami - którymi zajmowała się matka i guwernantki, nie on, również nie jego ojciec. Kiedyś pewnie denerwowały go tym, że są głośne, brudne i trudne do upilnowania, ale dzisiaj już dorósł do tego, by odbierać je po prostu jako naturalną kolej rzeczy. Posiadania dzieci nie może rozpatrywać w kategoriach chcę-nie chcę, bo wcześniej ktoś je zaklasyfikował do kategorii muszę. Po prostu wie - że mieć dzieci będzie. Zdaje sobie sprawę z tego, że potrzebuje męskiego potomka i będzie go wyczekiwał, choć z pewnością pierwsze zderzenie się z niemowlęciem, które w jakiś sposób jest cząstką niego samego, będzie dla niego bardzo trudne. Właściwie już dzieci ma, lecz jeszcze o tym nie wie - syn lub córka, a może obydwoje, rosną pod piersią Evandry, już od pierwszego dnia ślubu. Ale spodziewa się ich - jest już dużym chłopcem i wie, skąd się biorą dzieci.
Nie bardzo widzę go jako kochającego i rozpieszczającego ojca, byłby apodyktyczny i surowy - zwłaszcza dla syna (synów?), problematyczne wydają mi się ewentualne małżeńskie córki, które jako ćwierćwile pewnie będą robiły z ojcem, co będą chciały - chyba, że jakimś cudem do tego czasu Tristan osiągnie V poziom jasnego umysłu, to wtedy nie. Nigdy nie zrobiłby nic przeciwko swoim dzieciom, ani nie postawiłby dobra polityki ponad dobro ich samych, bo w końcu dobrem rodu jest dobro jego członków - zresztą, jego dzieci, gdyby miały cokolwiek z ojca, i tak by sobie na to nie pozwoliły. Wymagałby jednak od nich dyscypliny i bezwzględnego posłuszeństwa, przywiązania do tradycji i dumy z krwi, którą będą dzielić. Przekonywałby je, że są warte więcej, niż cała reszta czarodziejskiej socjety razem wzięta - i wymagałby, żeby swoim zachowaniem dawali temu dowód. Niestety, nie wahałby się ich wydziedziczyć, gdyby sprzeniewierzyły się poglądom rodziny.


38. Jaki Twoja postać ma głos - niski, wysoki, chrypliwy, lekko piskliwy? Mówi w sposób znudzony, wiecznie obojętny, czy może śpiewająco? Nie boi się mówić głośno czy może eterycznie szepcze - nawet wtedy, gdy nikt jej nie podsłuchuje?
Tristan mówi głośno, wyraźnie, lubi popadać w teatralną przesadę, zdarza mu się sztucznie wzmacniać akcent, z łatwością przekłada również w głosie emocje - od uwielbienia, przez żal i znudzenie, aż po burzliwy gniew. Nie krzyczy, bo głośno szczekają tylko małe psy, stara się nad głosem panować, kiedy emocji okazać nie chce - a częściej chyba nie chce niż chce. Ma niski głos, śpiewać nie umie i nigdy nie próbował. 

39. Jeżeli Twoja postać mogłaby zmienić jedną rzecz ze swojej przeszłości, zapobiec jakiemuś wydarzeniu, podjąć inaczej jakąś decyzję - co by to było?
Nigdy by nie pozwolił na ślub swojej siostry. Marianne wyszła za Ceasara i zginęła w jego domu, pod jego dachem, jako jego żona: nie przypilnował jej. Nie obronił jej. Pozwolił jej umrzeć. Tristan wciąż nie pogodził się z jej odejściem, a fakt jej śmierci wykracza poza jego rozumienie: przecież ona była, istniała i nie mogła tak po prostu zniknąć. Wciąż szuka znaków, nie traci nadziei, wierząc, że czarna magia pozwoli mu przywrócić ją do żywych. To się zmienia - powoli, ale zmienia - z czasem Tristan zacznie się zastanawiać, czy jej śmierć nie przyniosła mu sił, motywacji, wzniosła bat zemsty i gniewu, który zapędził go aż do miejsca, w którym stał dzisiaj. Na pewno, i tak by się w nim znalazł. I tak dołączyłby do rycerzy walpurgii, i tak zgłębiałby czarnomagiczne moce, choć ich nauka rzeczywiście mogłaby wtedy przybrać inny kierunek. Czy ze szkodą, czy z korzyścią dla niego samego - trudno stwierdzić. Po prostu chciałby, żeby Marie wciąż żyła.

40. Jak myślisz - jak zginie twoja postać?
Nigdy nie zginie całkiem, bo stworzy horkruksa. Zaklnie go zapewne w pierścieniu zaręczynowym Evandry, który jako odwieczna pamiątka rodzinna będzie przez jego rodzinę pilnie strzeżony.
Jeśli ten plan nie wyjdzie, scenariuszy może być kilka - najbardziej oczywistym wydaje mi się załamanie Tristana w drodze ku potędze, nagłe zrozumienie, że jest jedynie pionkiem w wielkiej grze prowadzonej przez Czarnego Pana w samotności, kolejni odwracający się od niego bliscy, ciążąca nad nim klątwa, której sprzedał własną duszę, nagłe uzmysłowienie sobie, że stracił na tej wojnie wszystko i zapewne wówczas pozbawiłby się życia sam, przy pomocy jakiegoś strasznego czarnomagicznego artefaktu lub - z bezradności - łamiąc daną Czarnemu Panu przysięgę wieczystą. Nie bardzo widzę go ginącego w walce, to zbyt heroiczne, w ostateczności raczej złożyłby broń i się wycofał, licząc na lepszą okazję do ucieczki - lub zemsty - później, próbując wymknąć się śmierci do ostatniej chwili. Trudno mi jednak uwierzyć, żeby Gwardia Zakonu dała się na to kiedykolwiek nabrać. Gdyby kiedyś - w końcu! - dopadli go aurorzy i zamknęli za kratami Azkabanu, pewnie najdalej po trzech dniach - lub przed wykonaniem wyroku pocałunku - sam wygryzłby sobie żyły, żeby nigdy nie stać się tym, co widział, kiedy transportowanego go do jego własnej celi - otępiałą pustą skorupą, rzeczywistą powłoką na nierzeczywistą duszę, warzywem, przedmiotem pozbawionym całkowicie siebie i swojego animuszu. Może też zginąć od trucizny, kiedy Czarny Pan zawładnie już światem, a Tristan stanie u jego boku; wojna się skończy, nastaną nowe porządku, ale buntownicy nigdy nie przestaną się gromadzić. Generalnie na ten moment Tristan ma raczej niewielkie perspektywy na spokojną śmierć ze starości - może, kiedy to wszystko już się skończy. Może.







the vermeil rose had blown
in frightful scarlet, and its thorns
outgrown
Powrót do góry Go down
Czarownica
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/
Zawód : Jestem gazetą
Wiek : 0
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Tristan Rosier   31.07.17 22:38

Tristan Rosier
Na górze róże, na dole jednorożce
jestem smokiem, nie byle buchorożcem.

Gratulujemy zdobycia osiągnięcia:

ZŁOTY MYŚLICIEL


Powrót do góry Go down
 

Tristan Rosier

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Tristan Rosier
» Tristan Rosier
» Darcy Rosier
» Cedrina Rosier
» Rosier

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Złote myśli-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18