Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kuchnia
AutorWiadomość
Kuchnia [odnośnik]27.08.17 10:04
First topic message reminder :

Kuchnia

Podczas, gdy drzwi na lewo od wejścia w salonie prowadzą do sypialni, to te na wprost - do kuchni. Na podłodze leżą stare deski, lecz ściany odmalowane zostały na biało. Jest bardzo skromnie, lecz Poppy dokłada wszelkich starań, by było schludnie - w oknie wisi bielusieńka, świeża firanka, tak samo obrus. Piękny, rzeźbiony kredens kupiła kiedyś za bezcen na Pokątnej - trzyma w nim porcelanową zastawę po babci ze strony mamy. Naprzeciwko okna stoi natomiast kilka szafek i półek, gdzie panuje doskonały porządek - wszystko stoi na swoim miejscu. W pokoju tym znajduje się również palenisko, zarówno pod garnek,
jak i kociołek.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285

Re: Kuchnia [odnośnik]07.02.19 19:06
Wright z poważną miną zasalutował Poppy, chcąc udowodnić swą gotowość do pomocy we wszelkich remontowych sprawach. Dopiero zdrapywał rdzę ze swych zapomnianych umiejętności, a nie było nic lepszego niż szlifowanie talentów i przy okazje pomaganie innym Zakonnikom. W ratowaniu niewinnych ludzi i naprawianiu zdezelowanych łóżek. – Coś ty, dopiero się nauczyłem odróżniać gwóźdź od własnego palucha – wyznał trochę skrępowany, drapiąc się po karku, po czym zerknął na pielęgniarkę z ukosa, podejrzliwie, zastanawiając się w jakim kontekście użyła słowa bestie i czy nie ma poczuć się obrażony. Uznał jednak – te urocze rumieńce i wielkie oczy – że powinien odebrać to jako komplement. – Przy tych bestyjkach nie ryzykuje życia. Chyba, że umrę z miłości do nich – odparł wyraźnie rozczulony, prawie ocierając łezkę z kącika powieki. Jego ukochany Frank, jego ulubiony Okruszek: wzruszał się na myśl o podopiecznych, ignorując fakt, że każdy ze smoków przyczynił się do jakiegoś uszczerbku na zdrowiu: zarówno jego zdrowiu, jak i zdrowiu innych. Poparzenia, złamania, ba, podobno kiedyś jakiś nieszczęśnik tak zdenerwował Franka, że ten został zmuszony do zjedzenia niestrawnego agresora. – Wiesz, że dla nich tez przygotowuję jedzenie? Lubią pikantne dania – podzielił się z Poppy ciekawostką z życia opiekuna smoków, kontynuując nacieranie mięsa i przygotowywanie go do upieczenia. – Chętnie zajmę się grzybami, moja mama robiła wyśmienity sos. Śmietana…i coś jeszcze – zrobił dziwną minę, nie potrafiąc sobie przypomnieć żadnych szczegółów. – Także jeśli będziesz mieć dużo tych frykasów, wproszę się na kolację – mrugnął do niej lekko, po czym oblizał palce z marynaty, zdziwiony tym sekretnym dodatkiem. – Po co tam dosypujesz igieł? To dodaje smaku czy tak kłuje w język, że potrawa lepiej smakuje? – spytał, nieco przestraszony spożywaniem jodłowych czy sosnowych gałązek. Zdecydowanie nie był fanem zieleniny, nawet w tak iglastym wydaniu. Posłusznie słuchał jednak instrukcji Pomfrey, wycierając wilgotne dłonie o spodnie, by móc pewniej pochwycić sznurek. Obwiązał nim część mięsiwa, niezgrabniej niż Poppy, ale w końcu pieczeń była gotowa do znalezienia się w brytfance. Razem z warzywami – bez pytania Benjamin złapał ciężkie naczynie i władował do środka wieprzowinę, obsypując ją kawałkami marchewek. – Jakie kłody ostatnio spadły ci pod te małe stópki? – spytał poważnie, odbierając pielęgniarce brokuły, licząc na to, że nie rządzi się zbytnio. – Wiesz, pochodzę ze znanej rodziny drwali, może jakoś się przydam– dodał żartobliwie, by poprawić jej humor. – Polewamy to wodą? Czy jakimś sosem? – dopytał, mrugnięciem krzaczastych i nieuporządkowanych brwi pytając o to, czy powinien już wkładać naczynie do ognia, czy też wymagało ono jeszcze jakichś poprawek. Najchętniej już zabrałby się za konsumpcję, ale przeczuwał, że to dopiero środek doprawiania i pilnowania, by mięso stało się idealnie aromatyczne. - A będą do tego jakieś ziemniaki? - zafrasował się nieobecnością zapychacza, który wyjątkowo cenił w matczynej kuchni. Nie, żeby należał do tych typów czarodziei, płaczących za domowymi specjałami: on jadł wszystko, niezależnie od stopnia spalenia, chociaż nad tym musiał też popracować i liczył, że Poppy zdradzi mu jakieś sekretne sposoby na niezamienienie dania w kostki węgla, rozsypującego się potem na widelcach. Patrzył na kobietę uważnie, tak, jakby mogła zdradzić mu tajemnice wszechświata, co poniekąd było prawdą - czyż jedzenie nie stanowiło jakiegoś wyjątku od jakiegoś tam prawa kogośtam?



Make my messes matter, make this chaos count.
Benjamin Wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Re: Kuchnia [odnośnik]17.02.19 13:02
- Człowiek uczy się przez całe życie. Naprawdę dobrze ci idzie, oby tak dalej, Ben - pochwaliła go z uśmiechem rozbawienia na ustach, gdy jej zasalutował, niczym żołnierz - którym wszak był jako Gwardzista.
Do nauki domowych obowiązków zazwyczaj trzeba było po prostu dorosnąć. Młodzi ludzie nie garnęli się do nauki gotowania, dbania o dom, czy majsterkowania, traktując to jako nużące obowiązki, do których zmuszają ich rodzice - oczywiście po to, by w swej złośliwości uprzykrzyć młodym życie. Sama Poppy przy kuchni stanęła dość późno; jako dziecko sporo pomagała ciotce Euphemii przy przygotowywaniu posiłków, jednakże gdy większość roku zaczęła spędzać w murach Hogwartu, na wiedzy tej osiadł kurz. Później cały jej czas pochłaniała nauka. Zgłębiała tajniki ludzkiej anatomii i uzdrowicielstwa, czasami zupełnie zapominając o tym, że zadbać musi także o własne ciało i zdrowie fizyczne. Z pomocą przyszła jej Sally, dzięki której odświeżyła pamięć i zajęła się tym, czym kobieta umieć powinna.
Nie chciała Benjamina urazić nazywając smoki bestiami. Szanowała te stworzenia, ich potężną magiczną moc i siłę, ale jednocześnie bałaby się stanąć z nimi twarzą w... pysk. Były niebezpieczne, agresywne, mogły zabić z dziecinną łatwością. Martwiła się o Benjamina, tak jak o każdego przyjaciela, ryzykującego w pracy własnym życiem i zdrowiem. - Muszę przyznać, że to dość taka... Nietypowa miłość - mruknęła ostrożnie Poppy, nie chcąc popełnić nietaktu, kiedy Wright wyrażał się o swych podopiecznych z nieprawdopodobnym rozczuleniem. - Pikantne dania? Myślałam, że smoki jedzą surowe mięso... - w głosie panny Pomfrey zabrzmiało wahanie; tak po prawdzie, to jej wiedza o magicznych stworzeniach nie była zbyt imponująca, chętnie jednak uczyła się nowych rzeczy - i najpewniej wysłuchałaby Benjamina z ciekawością, gdyby zechciał o nich opowiedzieć. Pewnie musiałaby się postarać, by ukryć przy tym zdziwienie, jakie towarzyszyłoby jej na myśl o tym, że Benjamin traktuje niebezpieczne smoki jak ona sama małe kocięta.
- Oooch, taki jest najlepszy. Z borowików i podgrzybków. Do tego tylko cebula, czosnek, śmietana, trochę białego wina i natka pietruszki... Szybkie i proste danie, a jakie dobre na jesień - podjęła temat, a oczy jej rozbłysły na samą myśl; miała nadzieję, że Regina już niebawem zapuka do jej drzwi z wiaderkiem leśnych zdobyczy. - Możesz być pewien, że napiszę ci list. - Dostrzegła wahanie i niepewność na twarzy Wrighta, kiedy wspomniała o igłach, zaśmiała się lekko, machając krótko ręką w uspokajającym geście. - Dla intensywniejszego aromatu. Tylko kilka, nic cię nie ukłuje w język, zapewniam
Nie spodziewała się, że Gwardzista będzie tak chętnie pomagał jej w kuchni. Przekonała się, że Benjamina nie trzeba prosić dwa razy, że zawsze chętnie wyciągał pomocną dłoń do wszystkich członków Zakonu Feniksa, ale żeby w kuchni? Mężczyźni zazwyczaj stronili od tego babskiego zajęcia, dlatego była wręcz zachwycona.
- Och, kiedy już się ożenisz, będziesz dla żony prawdziwym skarbem w kuchni! - stwierdziła panna Pomfrey z szerokim uśmiechem, wracając z rozbawieniem do chwili w czerwcu, kiedy ona złapała bukiet Eileen, a Benjamin beret Herewarda. Przesąd zwiastował rychłe zaślubiny, ale jakoś w to nie wierzyła.
Gdy spytał o kłody, jakie rzuciło jej pod nogi ostatnio życie, posmutniała wyraźnie, uśmiech stał się smętny.
- Och, no wiesz. To wszystko. Strasznie się tym wszystkim przejmuję i martwię... - wyznała mu szczerze. Nie chciała jednak się tu rozpłakać na środku kuchni, więc złapała w ręce brytfankę, którą Benjamin wypełnił pokrojonymi krzywo warzywami i wsadziła do pieca. - Będziemy podlewać gorącą wodą w trakcie pieczenia. Zimna sprawiłaby, że mięso zrobiłoby się łykowate. Ewentualnie można by użyć bulionu, ale mamy intensywną marynatę. Z mięsa wytopi się tłuszcz i sos zrobi się w brytfance sam. - Chętnie dzieliła się wiedzą, zwłaszcza, gdy pomyślała, że Benjamin wciąż pozostaje kawalerem - a wolni mężczyźni zazwyczaj nie jadali najlepiej, bo któż miał im podsunąć pod nos pełnowartościowy, zdrowy posiłek? Tym bardziej chciała dziś go porządnie nakarmić. - Tak. Możemy je upiec z przyprawami, albo ugotować, utłuc i dodać masła, jak wolisz?
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]17.02.19 13:44
Ucieszył się z komplementu Poppy. Wbrew pozorom wielkiego i niezbyt czułego Gwardzisty naprawdę potrzebował wzmocnień, nawet w zakresie umiejętności majsterkowania, gotowania czy innych przydatnych a niedocenianych talentów, którymi mogła pochwalić się pielęgniarka. Właściwie to on powinien dziękować jej: bez możliwości zdobycia dodatkowego doświadczenia jako złota rączka lub szef kuchni osiadłby na laurach rutyny. Stawianie sobie nowych wyzwań pozwalało mu pozostać czujnym, gotowym, bo kto wie, kiedy przyda mu się zwinne wbijanie gwoździa w ścianę i pichcenie wybitnych smakołyków? Może będą musieli w mugolski sposób zbudować klatkę dla jakchś rycerskich patałachów a potem serwować im dania z zgniłymi pomidorami, tak w ramach podłamania morali. Zastanowił się nad tym głęboko, dalej oddając się kuchennym zadaniom, postawionym mu przez głównodowodzącą Pomfrey.
- Surowe, ale zmieszane z papryczkami chili. Moje ogniomioty katalońskie najbardziej lubiły takie mięsiwo - westchnął z nostalgią; ciągle tęsknił za tymi staruszkami. Stare panny kochały swe koty, a stary kawaler, jakim już się przecież stał, oddał swe serce smokom. - Taki tatar, ale hiszpański, wiesz. No i bez jajka, ale można im dać żywą przepiórkę, w sensie, spetryfikowaną - kontynuował, znajdując pewne korelacje pomiędzy gotowaniem dla ludzi a sporządzaniem posiłków dla tych potężnych istot. Największą różnicą był stopień surowości kulinarnego dzieła oraz rozmiar porcji.
Także rozmarzył się na myśl o grzybach: wychował się w szkockich lasach, jego kuzyni często wracali ze spacerów z lewitującymi koszami pełnymi przysmaków: kurek, podgrzybków czy kani. - Wino? A nie można dolać ognistej? Albo piwa? - dopytał, już widząc oczyma wyobraźni, jak przyrządza niezwykle alkoholowy sos - a może nawet i zupę grzybową. - Na razie widuję na drzewach same boczniaki, w większości jakieś oślizgłe, nie nadające się do jedzenia - podzielił się wiedzą z zakresu grzybów, dość żałosną w porównaniu z ogromem informacji, które bez wątpienia posiadała przyjaciółka Poppy. Dzieląca się z pielęgniarką tajnikami kuchennego fachu: pierwszy raz słyszał o dosypywaniu igliwia i postanowił, że gdy sam wykona pieczeń, doda tam kilka liści dębu i żołędzi.
Z czego nie byłaby zadowolona teoretyczna małżonka. Jaimie zakaszlał nieco nerwowo a przed zalaniem się rumieńcem ochroniła go gęsta broda oraz blizny, które tak czy siak pęczniały czerwienią. Temat ślubu był dla niego grząski niczym bajoro na ziemiach Yaxleyów i wolał nie zapędzać się w te rejony. - No - odparł elokwentnie. - Liczę, że nie tylko w kuchni - dodał, mrugając zawadiacko do Poppy: najlepszy temat ślubu to zmiana tematu. Wychodziło mu to trochę słabo, widział zaszklone poprzednim pytaniem oczy pielęgniarki: chciał okazać jej wsparcie a zamiast tego sprawił, że musiała myśleć o tragicznych wieściach i trudach toczącej się wojny. - To na razie martwimy się tylko o nasze pyszne mięsiwo! - podsumował przesadnie radośnie, karcąc się w myślach za psucie nastroju beztroski, będącego w tych cięzkich czasach towarem deficytowym. - Podlewamy wodą, tak - a ja ugotuję ziemniaki. Masz może jakieś zioła? Koperek? Szczypiorek? - zdecydował, rozglądając się za workiem ziemniaków: gdy już go zlokalizował, zabrał się za obieranie bulw, dość niechlujnie, ale szybko. Później odmierzył odpowiednią ilość wody i wsypał do niej zdecydowanie za dużo soli, machnięciem różdżki sprawiając, że garnek zagwizdał i w środku zabulgotał wrzątek. - Ja zjem z...dziesięć. A ty...kobiety jedzą mniej, to osiem? - spytał, rzucając liczby typowo męskie: nie chciał wyjść na głodomora, czasem pochłaniał naprawdę zatrważające porcje, lecz przy tych gabarytach, męśniach i ciężkiej pracy było to względnie zrozumiałe. - I maślankę. Myślę, że pasuje do tego maślanka - zadumał się, zerkając kontrolnie zarówno na gotujace się ziemniaki, jak i na wstawioną już do piekarnika pieczeń. Wszystko pod kontrolą; spoglądał też na Poppy, wyraźnie oczekując oceny swych obiadowych przygotowań - oby była zadowolona z wspólnego kucharzenia.


Make my messes matter, make this chaos count.
Benjamin Wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Re: Kuchnia [odnośnik]17.02.19 15:12
- Naprawdę? Kawałki mięsa z papryczkami chili? - powtórzyła za Benjaminem ze szczerym zdziwieniem; sądziła, że żołądki zwierząt nie są przystosowane do trawienia ostrych potraw - albo w ogóle przypraw. Tak przynajmniej powtarzał jej magiweterynarz, którego odwiedzała, gdy coś działo się jednemu z jej dwóch kotów, albo sowie, Sabrinie, która teraz drzemała na żerdzi w salonie; zbudzi się dopiero o zmierzchu, by wyfrunąć na polowanie. Winnie i Robin najpewniej nie pogardziliby porządnym kawałkiem mięsiwa nawet i z najostrzejszą papryczką, głodne kocury próbowały ukraść wszystko, co samotnie stało na blacie lub stole, ale przypłaciłyby to pewnie dużymi boleściami. To ciekawe, że smokami było inaczej. Wiedza Poppy na temat żywienia zwierząt i magicznych istot była ograniczona, dotychczas zajmowała się jedynie niegroźnymi kotami i sową, w których próżno było szukać magii.  - Taka przepióreczka to chyba na zagryzkę dla tak wielkich istot, co? - wysiliła się na żart. Wizja rzucania na pożarcie żywych zwierząt smokom nie robiła na Poppy tak wielkiego wrażenia jak mogłoby się początkowo wydawać; była delikatna i wrażliwa, ale miała świadomość tego jak działał łańcuch pokarmowy. Do tego trzymała w mieszkaniu dwa kocury, które bardzo lubiły bawić się jedzeniem. Nawet teraz Winnie turlał kartofla po podłodze, ganiał za nim jak wścieknięty.
- Do sosu grzybowego lepiej będzie pasowało wino. Z piwa i miodu można zrobić pyszny sos do mięsa. Mam świetny przepis na kurczaka pieczonego na butelce jasnego piwa, mogę ci go przepisać, jeśli chcesz. A whisky dobrze pasowałoby do steka - tłumaczyła cierpliwie Poppy; mogła wpaść na to, że takie przysmaki przypadłyby do gustu mężczyźnie, ale sama nie za bardzo lubiła mocny posmak alkoholu na talerzu, czy w słodyczach. - Mówiąc szczerze znam tylko kilka grzybów, które są jadalne. Borowiki, podgrzybki, maślaki, koźlarze, kurki... Może kiedyś porwę Eileen na grzybobranie, z nią nikt nie może się równać, jeśli chodzi o rośliny. Wiesz, kiedy skończy się do wszystko - stwierdziła z rozmarzeniem Poppy, oczyma wyobraźni widząc te chwilę - spokojną sobotę, jesienny, chłodny i rześki poranek - i one dwie, najlepsze przyjaciółki, w kaloszach i grubych swetrach, przemierzające leśną gęstwinę z wiaderkami, w poszukiwaniu grzybowych przysmaków.
Benjamin zakasłał dziwnie nerwowo, nie podejmując tematu zaślubin, a panna Pomfrey zintepretowała to na swój własny, babski sposób - może miał już na oku pannę i przymierzał się do poproszenia o jej rękę? To byłoby cudowne, zasługiwał przecież na szczęscie. - Wyremontujesz pracownię, zajmiesz się zwierzętami, z pewnością nie tylko w kuchni! - zaszczebiotała Poppy, nie rozumiejąc znów dwuznaczności słów Benjamina.
W chwili, gdy Wright szukał worka z kartoflami, ona zajrzała do pieca. Był magiczny, zaczarowany, wszystko w nim piekło się dużo szybciej, niż zwyczajnie, dlatego chwyciła za dzbanuszek i nalała doń gorącej wody z czajnika, by polać nią pieczeń.
- Nie ma się o co martwić, jeśli chodzi o mięso - stwierdziła, uśmiechając się do Wrgihta. - Mam. Świeże natki koperku są w spiżarni - skinęła głową. - Pójdę po nie. - Zniknęła na kilka chwil za drzwiami przy oknie, gdzie miała malutki schowek, na który nałożono czary - trzymała tam świeże warzywa i owoce, by nie więdły i nie usychały. Wróciła z natką aromatycznego koperku, którą zaczęła szatkować na drobno. - Może być osiem - odparła Poppy, z wdzięcznością przypatrując się Benjaminowi obierającemu kartofle; robił to z takim zaangażowaniem, że naprawdę nie miała serca zwrócić mu uwagi, że w sumie to wyrzuca połowę ziemniaka do kosza, takie robi obierki. Nie szkodzi. Pewnie nie zje aż ośmiu, bulwy były spore, ale miała nadzieję, że Benjamin poprosi o dokładkę - i nie chciała, by czegoś zabrakło, bo jak już oboje wiedzieli - jedno z praw magii mówiło o braku możliwości wyczarowania jedzenia.
- Bardzo dobrze. Pamiętaj, by osolić ziemniaki. Łyżka soli na taki garnek wystarczy - pouczyła go, wskazując nożem na słoik, gdzie trzymała sól. Był podpisany, więc nie mógł pomylić go z cukrem. Na piegowatej twarzy znów pojawił się rozmarzony wyraz. - Ooo tak, maślanka, albo skisłe mleko. Najlepiej mi smakuje z takimi młodymi, letnimi ziemniaczkami z koperkiem... Lato dopiero co odeszło, a już za nim tęsknię.
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]17.02.19 17:06
Odpowiedział kiwnięciem głową na pytanie Poppy, postanawiając nie zanudzać jej szczegółami o żywieniu smoków. Mógłby o tym opowiadać godzinami, ba, tygodniami, lecz większość normalnych czarodziei nie przepadała za krwawymi i obrzydliwymi szczegółami pożeranych żywcem kóz, owiec czy nawet krów. Ewentualnie kotów: wzdrygnął się na myśl, że Ptyś mógł skończyć jako przekąska dla Okruszka - dobrze, że o tym Poppy nie miała pojęcia. - No, taka wykwintna zagryzeczka. Jak ogórek kiszony. Albo jak brukiew do wielkiego, pysznego haggis - rozmarzył się, widząc przed oczami tłuściutką mieszaninę flaków: reprezentacyjną, szkocką potrawę. Obiecał sobie, że następnym razem stworzy własnie coś takiego - i że to on zaprosi wtedy Pomfrey na kolację.
Nakładając jej na talerz mocno alkoholowe potrawy. Gdy je wymieniała, piwne oczy Benjamina zaświeciły się. - Gdybyś była tak dobra - dziękuje. Ja piszę jak hipogryf pazurem, a te potrawy brzmią pysznie. Wyśmienicie. No i mam do nich niezbędne składniki w swojej kawalerskiej spiżarce - pochwalił się, nie mogąc powstrzymać entuzjazmu. Coraz bardziej podobało mu się to gotowanie a liczba obiecanych przepisów mogła wystarczyć mu na wiele miesięcy wykwintnych dań dla trojga. Dla niego, dla Percivala i dla wszystkich zwierząt, które posiadali. Jedynie grzyby zostawi ludziom, te niezbyt służyły czworo- i więcej nogom.
- Weźcie mnie ze sobą - na grzybach też się nie znam, ale wiem, gdzie są dobre grzybowiska. I kaniowiska - zaoferował swe leśne usługi - był wszak Wrightem z dziada pradziada - już wyczekując przyjemnego, jesiennego spaceru po szkockim lesie. O ile dożyją do tego czasu. Odgonił posępne myśli, mimo wszystko woląc już ukrywać zakłopotanie tematem ślubu oraz panienek niż wróżyć im śmierć w męczarniach, zadaną z rąk okrutnych Rycerzy Walpurgii. - No chyba, że jakiś miły kawaler, którego masz na oku, poprowadzi cię w przyjemniejszą część lasu - uzupełnił, znów mrugając do Poppy, co sprawiało wrażenie jakiegoś tiku nerwowego. Może to jednak dobrze, że nie podchwyciła dwuznacznej aluzji: był naprawdę głodny i zadowolony z procesu gotowania, nie chciał więc wylecieć za drzwi tak szybko. Ślinka ciekła mu na samą myśl o tłuczonych ziemniakach, maślance i pieczeni, dlatego z werwą obierał ziemniaki a później niecierpliwie poszturchiwał różdżką garnek, chcąc jak najszybciej zabrać się za przygotowywanie kolacji. Aromat siekanego koperku sprawił, że aż zaburczało mu w brzuchu: umięśnionym i płaskim, dużo się ruszał i nie było po nim widać zatrważających ilości wchłanianych posiłków. - Ziemniaki gotowe! - zameldował chwilę później, odcedzając je tak zamaszyście, że wrzątek zalał nieco blat: nie przejął się tym, przystępując do sięgania po tłuczek - niestety nie quidditchowski - i masło, które w silnym duecie stworzyły papkę idealną. Słoną, sytą i kaloryczną. Sprawnie otworzył też piekarnik. - Jak sprawdzić, czy już gotowe? I czy no, w środku nie jest surowe? - zafrasował się nieco, spoglądając bezradnie na Pomfrey, lecz ta, jak zwykle, uratowała sytuację. - Daj, ja się tym zajmę! - zaoferował się, chwytając przez ściereczkę uchwyty brytfanki, by unieść ją z magicznego piekarnika. Mięso pachniało obłędnie: Ben aż przymknął oczy. - Dobry Merlinie, to będzie wyśmienite - mruknął zachwycony. Sznurki nie rozpadły się, mięso było zwarte a warzywa dobrze dopieczone - pozostawało tylko oddać się nieskrępowanej konsumpcji. Najpierw jednak ostrożnie rozciął pyszny pakunek i hojnie nałożył ziemniaki na obydwa talerze, posypując je fantazyjnie koperkiem. Chciał ułożyć go we wzór smoka, ale w ogóle mu to nie wyszło - trudno, liczy się smak, a nie wygląd - a przynajmniej z takiego założenia wychodził do niedawna, bo upieczone wspólnie z Poppy mięso wyglądało i smakowało tak samo niebiańsko.


Make my messes matter, make this chaos count.
Benjamin Wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 2548bf6970f74d0d9594e17b72bc2037
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f203-kornwalia-sennen https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Re: Kuchnia [odnośnik]20.02.19 21:55
Żywienie smoków być może nie było i najprzyjemniejszym tematem, z pewnością jednak ważnym i cennym. Wiedza panny Pomfrey o magicznych stworzeniach była podstawowa, zbyt wąska, wedle jej własnego mniemania, szczerze pragnęła dowiedzieć się więcej, widząc w tym szansę dla samorozwoju i potencjał przyszłych badań. Pożywienie mogło wszak wpływać na jakoś pozyskiwanych ingrediencji, wykorzystywanych później w eliksirach. Co prawda składniki pochodzenia zwierzęcego rzadziej były wykorzystywane w eliksirolecznictwie, jednakże Poppy zdecydowanie nie chciała się ograniczać do mikstur leczniczych. Odkryła w sobie talent i pasję do sztuki eliksirów, jednakże sama wiedza o wpływie ciał niebieskich i znajomość receptur nie będzie wystarczająca. Pragnęła dowiedzieć się więcej o magicznych stworzeniach i ziołach, a w pierwszym wypadku mogła liczyć - jak sądziła - na pomoc Wrighta, który był w swym fachu prawdziwym specjalistą. Na rewelacje wykwintnych zagryzeczkach odpowiedziała kilkoma kiwnięciami głowy, towarzyszył temu ciepły uśmiech; wykwintne przystawki ona sama wyobrażała sobie zupełnie inaczej, choć wciąż uznawała wyższość domowej, prostej kuchni.
- Oczywiście, że ci przepiszę i prześlę. Musisz mi jednak obiecać, że obok tych składników w twojej kawalerskiej spiżarce znajdą się też świeże owoce i warzywa, więcej kaszy i dobrego mięsa. Musisz się zdrowo odżywiać - poradziła Poppy, choć najpewniej słowa ta był zbędne; Wright wcale nie wyglądał jakby za mało jadł, bądź jadł w zły sposób, ale czuła wewnętrzną potrzebę, jaką czuje każdy uzdrowiciel, aby przypominać o konieczności dbania o siebie.
- -Z przyjemnością weźmiemy cię ze sobą, z pewnością znasz najbardziej urokliwe leśne zakątki w Szkocji - ciche westchnięcie rozmarzenia wyrwało jej się z ust. Te fantazje o przyszłości, czystej i spokojnej, dawały jej nadzieję i siłę do działania. Potrzebowała ich, tych marzeń, by nie dać się całkiem zdeptać. Przez sugestię Bena o miłym kawalerze zarumieniła się szybciutko. - Nie ma żadnego takiego kawalera. - Zaprzeczenie padło z jej ust chyba zbyt prędko, towarzyszyło temu speszenie i zawstydzenie na samą myśl, że mogłaby się tak jawnie oddalić z mężczyzną sam na sam... Co by sobie o niej pomyśleli?
Zajęła się pilnowaniem pieczeni, dochodzącej szybciej, niż zazwyczaj, dzięki drobnym urokom; gdy tylko uchylała piec, buchała z niego gorąca para, a powietrze nasycało się aromatem mięsa i przypraw. Zaburczało jej od tego w brzuchu.
- Bierzemy drewnianą, długą szpilkę, o taką... - powiedziała czarownica, biorąc z blatu wykałaczkę - ... i wbijamy ją ostrożnie w mięso. Nie mogą z niego wypływać różowe soki. Wtedy jest gotowa - wytłumaczyła, pozwalając, aby Wright wyciągnął ciężką brytfankę i postawił ją na drewnianej desce. Ostrożnie usunęła z niej sznurek.
- Mam taką nadzieję!
Przygotowany obiad może i nie był najbardziej wykwintny, z pewnością jednak sycący i smaczny. W końcu oboje siedli przy stole, a koty Poppy plątały im się pod nogami, mając nadzieję, że któreś z nich rzuci im smakowity kąsek.
- Bardzo ci dziękuję za pomoc. Gdybym wiedziała, że tak chętnie pomagasz w kuchni, zapraszałabym cię częściej - zażartowała czarownica, nabijając na widelec kawałek żółtego ziemniaczka posypany koperkiem, smakowity kęs popiła maślanką. Spędzili wieczór w naprawdę miłej atmosferze, nie pozwalając, by ostatnie przykre wieści zawisły nad nimi jak burzowe chmury - potrzebowali oderwać od nich myśli.


| zt x2 :pwease:
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:15
8 listopad

Krzątała się po kuchni przygotowując palenisko pod kociołkiem. Dawno już nie warzyła eliksirów we własnej kuchni, jednakże w pracowni obecnie nie dało się przebywać. Uwarzyła ostatnimi czasy okrutnie smrodliwy eliksir i dopóki zapach miał nie wywietrzeć nie mogła nawet tam wejść, bo od razu żołądek podchodził jej do gardła - a nie mogła zwlekać. Nie znała dokładnej daty wyprawy członków Zakonu Feniksa do Azkabanu, ale wiedziała, że wkrótce dojdzie do skutku. Udało im się utkać na tyle potężny świstoklik. Musiała więc rozpocząć przygotowania - nie mogła pójść z nimi, mogła ich jednak wyposażyć w potrzebne eliksiry. Mieszanka antydepresyjna, która ukoi nerwy i uspokoi może okazać się tam zbawienna.
Rozpaliła palenisko, nalała do kociołka wody, po czym wrzuciła doń serze eliksiru, ślaz, a raczej jego podwójną ilość, gdyż chciała otrzymać jak najwięcej wywaru. Wszystkich ingrediencji użyła podwójnie. W kuchni pachniało gryfonią, głównego składnika, który wprawiał w dobry nastrój, kiedy wrzucała go do kociołka. Później dodała jeszcze garści włosów z grzywy jelenia i gdy wywar bulgotał powoli poszatkowała wątrobę smoka i zsunęła z deski do kociołka jego drobniutkie kawałki. Jako ostatnią dolała wodę miodową.

| mieszanka antydepresyjna, st 25, zużywam ślazx2 (warzę podwójną porcję)
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:15
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 51
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:23
Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówiły, że uwarzyła eliksir z powodzeniem. Miał odpowiednią barwę, konsystencję oraz zapach, przelała więc mieszankę antydepresyjną do fiolek, dokładnie odmierzając porcje. Każdą fiolkę podpisała wyraźnym, starannym pismem. Opróżniła kociołek i zaczęła warzyć inny eliksir. Mieli już listopad i od kilku dni szalała potężna burza. Temperatura spadała nieustannie i już zaczęła mieć do czynienia z przypadkami przeziębień oraz magicznego kataru po chłodnym październiku. Niedługo wszyscy będą chodzić zasmarkani i musiała być na to przygotowana.
W kociołku zagotowała czystą wodę z większą ilością wody miodowej oraz soku z cytrusów. Zamierzała i w przypadku wywaru wzmacniającego podwoić porcje, aby otrzymać większą ilość wywaru. Kiedy ciecz zaczęła bulgotać wrzuciła do kociołka podwójną porcję skrzeloziela oraz cztery fiolki krwi salamandry. Mieszała intensywnie, gotując wywar na dużym ogniu, po czym wrzuciła do kociołka łusek węgorza i zmniejszyła ogień, by ciecz doszła powoli, bulgotając przy tym leniwie.



| wywar wzmacniający, st 20, zużywam skrzelozielex2 (podwójna porcja)
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:23
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 66
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:30
Wywar wzmacniający przybrał pożądany zapach i konsystencję. Barwa też wydawała się pannie Pomfrey odpowiednia. Napełniła nim więc kolejne fiolki - jej szafa z gotowymi eliksirami robiła się już trochę za mała na takie zapasy, musiała albo ją magicznie powiększyć, albo odwiedzić sklep meblowy - i wyczyściła kociołek z resztek.
Tym razem otworzyła inną książkę, z recepturami na eliksiry przydatne w walce, odnajdując w nim eliksir niezłomności. Warzyła już go kilkukrotnie i miała nadzieję, że uda się i tym razem. Członkowie Zakonu Feniksa potrzebowali nie tylko uleczenia ran, ale i wsparcia w boju - musiała im to zapewnić tak jak potrafiła. Zagotowała wodę z podwójną porcją olejku z nasion malin. Kiedy zaczęła wrzeć dolała tam cztery fiolki krwi byka oraz dziesięć łyżek skrzeku ropuchy. Czekając, aż wywar zgęstnieje, gotując się na małym ogniu, utarła w moździerzu serce eliksiru róg garboroga, starając się go zmielić jak najdrobniej, po czym wrzuciła do kociołka. Odczekała dwa kwadranse nim dorzuciła ostatni składnik - igły szpiczaka. Wszystkie ingrediencjie użyła w podwójnej ilości, aby otrzymać więcej eliksiru niezłomności.


| Eliksir niezłomności, st 30, zużywam róg garboroga x2 (podwójna porcja)
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:30
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 96
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:39
Eliksir niezłomności okazał się zaskakująco udany. Z zadowoleniem wypełniła im kolejne cześć fiolek. Zanim wzięła się za czyszczenie kociołka sprawdziła ile jeszcze miała naczyń - nie była pewna, czy będzie miała na tyle flakoników, by wypełnić nie następnym wywarem - jednakże było ich tyle, że mogła spędzić przy kociołku czas do rana.
Po wyczyszczeniu saganka z resztek eliksiru niezłomności powróciła do poprzedniej książki, aby przeczytać dokładnie recepturę na eliksir znieczulający. Był to leczący specyfik, jednakże sprawiał Poppy trudności. Był dość trudny w uwarzeniu i musiała być bardzo ostrożna. Dwa kwadranse później na małym ogniu gotowała się już ciecz z podwójną porcją płatków ciemiernika. Ryzykowała, jednakże chciała je podjąć. Potrzebowała jak najwięcej eliksiru znieczulającego i przygotowała podwójne porcje wszystkich składników. W odpowiedniej chwili dodała do wywaru kory lipy oraz igieł szpiczaka. Kiedy bulgotał powoli na małym ogniu Poppy krajała soczysty, mięsisty aloes na drobne kawałki; zsunęła je nożem z deski wprost do kociołka, a kiedy wywar bulgotał mocno, wrzuciła tam zęby druzgotka - rozpuściły się niemal natychmiast.
Wywar powinien był przybrać barwę szmaragdu i nie wydzielać żadnego zapachu. Mieszała go zgodnie ze wskazówkami zegara licząc, że właśnie tak się stanie.

| eliksir znieczulający, st 70, zużywam płatki ciemiernika x2 (podwójna porcja)
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:39
The member 'Poppy Pomfrey' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 76
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kuchnia - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kuchnia [odnośnik]01.04.19 19:46
Stało się dokładnie tak jak opisywała to receptura. Barwa cieczy stała się szmaragdowa, przywodząca na myśl lśniący klejnot, a ona sama nie wydzielała żadnego zapachu. Poppy mogła więc być spokojna - tym razem udało jej się uwarzyć ten trudny eliksir. Uśmiechnęła się lekko, dumna ze swoich postępów, po czym wypełniła cztery fiolki szmaragdowym eliksirem. Nie osiadła jednak na laurach, nie pozwoliła sobie na popołudniowe lenistwo, pracowała dalej. Skoro udało się raz, musiało udać się po raz drugi!
Starała się powtórzyć wszystkie wykonywane przez ostatnie dwie godziny ruchy. Zagotowała wodę z podwójną porcją płatków ciemiernika. Znów przygotowała podwójne ilości wszystkich składników. Miała ich sporo, ostatnio odwiedziła aptekę, a eliksir znieczulający w krytycznej chwili mógł okazać się cennym na wagę złota. Dodała do wywaru kory lipy oraz igieł szpiczaka. Zostawiła go na małym ogniu i znów poszatkowała kolejną porcję aloesu. Zsunęła go z deski i gdy wywar wrzał intensywnie dodała tam zębów druzgotka. Czuła się podekscytowana, wypatrywała szmaragdowej barwy.


| eliksir znieczulający, st 70, zużywam płatki ciemiernika x2 (podwójna porcja)
Poppy Pomfrey
Zawód : pielęgniarka w Hogwarcie
Wiek : 25 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
 Rozważna i romantyczna
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4756-poppy-pomfrey#101735 https://www.morsmordre.net/t4768-listy-do-poppy#102037 https://www.morsmordre.net/t4767-siostra-poppy#101999 https://www.morsmordre.net/f322-woodbourne-avenue-13-7 https://www.morsmordre.net/t4787-skrytka-bankowa-nr-1224#102337 https://www.morsmordre.net/t4784-poppy-pomfrey#102285

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Kuchnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach