Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Albury, Hertfordshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 23, 24, 25
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Albury, Hertfordshire   28.08.17 17:39

First topic message reminder :

Albury

To miejsce zdaje się kompletnie zapomniane przez świat, jedynie na kilku mapach można dostrzec wypisaną drobnymi literami nazwę wioski. Jedną z nich można odnaleźć w British Museum. Czarodzieje nazwę mieściny kojarzą jedynie z nazwiskiem wynalazcy sieci Fiuu, nie zdając sobie sprawy z istnienia malutkiej wioski praktycznie zapomnianej przez świat – zarówno mugolski, jak i czarodziejski. Kiedyś tętniące życiem Albury, będące w centrum uwagi dzięki głównym kanałom sieci Fiuu, jak i manufakturze produkującej kominki na całą Anglię, dziś zdaje się zwyczajnie opustoszałe. Większość czarodziejów pracujących przy kontroli sieci Fiuu, przeniosło się wraz z otworzeniem nowego, większego punktu w Londynie, pozostawiając poprzedni na pastwę zapomnienia. Jedynie szef całego obiektu, znający jego wszystkie sekrety postanowił pozostać, by doglądać wciąż sprawnych kominków i chronić manufakturę przed wzrokiem ciekawskich mugoli, jego syn Leonard Bryat od kilku lat pracuje jako dyrektor w Biurze Głównym Sieci Fiuu. Mieszkańcy nie zbliżają się do jego dziwacznej posiadłości mieszczącej się już w lesie, kawałek od reszty zabudowań, uważają go za dziwaka i szaleńca. Co jakiś czas nad lasem unosi się dym, przeważnie nad miejscem w którym znajduje się dom czarodzieja, nikt z mieszkańców nie odważył się jednak zbadać przyczyny jego pochodzenia. Pod koniec czerwca '56 dziwna siła zrównała zniszczyła doszczętnie budynki Manufaktury




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 01.03.18 20:12, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Albury, Hertfordshire   27.02.18 18:00

The member 'Rhysand Crouch' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 81

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


--------------------------------

#3 'k100' : 87


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Albury, Hertfordshire   28.02.18 6:28

Lecąca z rur woda, w momencie gdy wcisnęła przycisk, ją zainteresowała. Teoretycznie powinna ona sobie poradzić z buchającym ogniem. Ale czy mogło być to tak proste gdy na środku pomieszczenia czekały na nią jakieś eliksiry? Nie lubiła łamigłówek, zdecydowanie czuła się lepiej gdy wiedziała wszystko od razu i nie musiała się bawić w zagadki.
Pozwoliła wodzie chwilę polecieć, może wystarczy jej, aby ugasić otaczający ją ogień? Gdy wody troszeczkę do pomieszczenia naleciało spróbowała odcisnąć przycisk, aby dowiedzieć się przede wszystkim czy może tą lecącą wodę kontrolować.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Albury, Hertfordshire   01.03.18 19:25

Percival nie ruszył ku zamykających się kamiennych wrót - postanowił spróbować sprostać anomalii w pojedynkę. Postępował zgodnie z poleceniami które otrzymał zarówno on, jak i jego towarzysze.
Przez chwilę mogło mu się zdawać, że wszystko poszło zgodnie z zamierzeniem, że choć na kilka chwil uda mu się zakłócić działanie kominków w Ministerstwie. Magia zebrała się na środku pomieszczenia przybierając zielony odcień - przypominający ogień z kominków w sieci Fiuu. Zbijał się, by w pewnym momencie zatrząsnąć się i wybuchnąć. Ostatnim co zobaczył Percival była zielona smuga światła.
Rhysandowi w końcu udało się rzucić poprawnie zaklęcie - światło zawisło nad komnatą teraz widział już splatające się z sobą w posadzkę ciemne pnącza rozpoznał też roślinę - były to diabelskie sidła. Było jednak za późno, zorientował się, gdy wciągnęło go jasne, zielonkawe światło.
Marianna zainteresowała się wodą, która nie zgasiła ognia ten zasyczał, więcej ciemnego, duszącego dymu wypełniło pomieszczenie w którym się znajdowała. Zanim zgaśnie całkowicie minie sporo czasu - zajmował całe ściany, woda zaś pięła się powoli ku górze. Wciśnięcie przycisku nic jej nie dało. Ściany zatrzęsły się, potem zobaczyła zieloną smugę światła, która ją pochłonęła.
Nie wiedzieliście co się dzieje, wszystko zdawało się rozmyte i rozciągnięte.

Szalejąca magia otłukła was o ściany pomieszczeń w których byliście. Marianna zajęła się ogniem, przez który nie przeszła. Rhysand zaplątał się w diabelskie sidła, jednak siła magii była większa, wyrwała go z jednym z pnącz zaciśniętym silnie wokół jego szyi - dusił się. Percival uderzył o kominki w sali które zawalały się wraz z komnatą, czuł uderzające w niego kawałki gruzów. W końcu wszyscy straciliście przytomność.

Marianna, ujrzałaś niebo które przesłaniały korony drzew skąpane w mroku nocy. Kręciło ci się w głowie, skóra paliła od poparzeń których doznałaś, twoje całe ciało było obtłuczone, palce prawej dłoni złamane, jesteś osłabiona, każdy ruch przynosi ci ból, nie jesteś w stanie ustać o własnych siłach. Rhysand leżał obok, ledwie przytomny, zerwane pnącze diabelskiego nadal zaciskało się na jego szyi. Miał złamaną lewą nogę, oparzenia na twarzy po ogniu z domu szefa manufaktury, optłuczenia zajmowały całe jego ciało. Na dłoniach i nogach posiadał ślady po diabelskich sidłach, nie był w stanie sam iść. Nie wiedzieliście gdzie się znajdujecie - drzewa przypominały każdy inny las. Gdzieś między drzewami zamajaczyła wam sylwetka człowieka. Nie wiedzieliście też co się stało. Piszecie tutaj, nie jesteście w stanie sami odnaleźć drogi.
Obrażenia:
Marianna: migrena (20), oparzenia dłoni i nóg (20), obtłuczenia (50) złamanie (80)
40/210; -60
Rhysand: oparzenia(15), ugryzenia bahanek (5) rany cięte (7), obtłuczenia(50), złamanie (80)
60/217 -50


Percival najpierw usłyszał szum wody, dopiero gdy otworzył oczy zauważył ciemne niebo mknące nad nim spojrzawszy w lewo mógł dostrzec wodę spokojnie obijającą się o brzeg. Kręciło mu się w głowie, czuł obtłuczenia, których doznał w pokoju z kominkami, oparzenia na twarzy również dawały o sobie znać. Kości prawej łydki i lewego śródstopia były całkowicie zmiażdżone. Słyszał głos wydawany przez kroki - ktoś się zbliżał. Piszesz tutaj, nie jesteś w stanie poruszać się o własnych siłach, ani odnaleźć drogi powrotnej
Obrażenia: oparzenia (25) ugryzenia(20) cięte (10), obtłuczenia (50), zmiażdżenie prawej łydki i lewego śródstopia (80)
45/230, -60


Potrzebujecie pomocy medyka. Jesteście świadomi, że powinniście złościć się do medyków z jednostki badawczej Rycerzy Walpurgii - nigdzie indziej nie mogliście być pewni że wasz sekret zostanie dochowany. Nie wiecie gdzie jesteście ani ile czasu minęło od waszego pobytu w manufakturze, nie jesteście też w stanie dokonać teleportacji - jeśli jej spróbujecie a wasze siły na to pozwalają odkryjecie, że nie działa. Trudno wam jednak będzie stwierdzić co jest tego przyczyną a pierwszym właściwym wnioskiem jest zmęczenie. Prawdopodobieństwo, że któremuś z was uda się wyczarować patronusa by wezwać pomoc jest znikome.
Nie jesteście w stanie stwierdzić która jest godzina - z pewnością było już po północy. Czas zdecydowanie nie był wam dziś przychylny i wiele go przetrwoniliście. Powinniście powstrzymać się od rozgrywania gier toczących się po wydarzeniach pozostałych grup rycerzy. Jeśli uda wam się przeżyć pierwszy wątek nie powinien mieć miejsca przed 7 lipca. Rozpoczęty wątek należy wysłać do waszego Mistrza Gry - Justine, póki Mistrz Gry w nim nie odpisze, należy traktować go jako zagrażający życiu i nie zaczynać gier po nim. Mistrz Gry nie kontynuuje już z wami wątku, wątek z leczeniem możecie rozliczyć jako oddzielny wątek. Wasze obrażenia muszą zostać uleczone fabularnie.

Cassius i Yvette stracili przytomność, dom Szefa Manufaktury zwalił się na nich grzebiąc ich w gruzie.
Isla zginęła, zabita przez mężczyznę z wiatrówką którego spotkaliście na początku. Nieudane protego odebrało jej życie.

Za swój udział w evencie otrzymujecie:
Percival 150PD, 3PB
Marianna, Rhysand, 80PD, 2PB
Cassius, Yvette, Isla - 0PD, 0PB,
Yvette traci rangę rycerzy, może ją odzyskać ponownie(w późniejszej fabularnej rozgrywce) jednak najpierw razem z Cassiusem muszą oprzytomnieć i spróbować wygrzebać się z własnego grobowca, by tego dokonać należy skontaktować się z Mistrzem Gry w przeciągu tygodnia (do 9 marca) - w innym wypadku postaci uznane zostaną za zmarłe.
Isla, niestety i ku przestrodze, jest martwa.

Punkty niedługo zostaną dodane do Waszych kont, eliksiry odpisane z ekwipunku, rangi zmienione.

Dopisek z dnia 21.02.2018

Yvette, nie wiedziała ile czasu minęło od czasu, gdy dam Szefa Manufaktury zawalił się grzebiąc ją i Cassiusa pod sobą, przysypując dwójkę Rycerzy różnorakimi częściami zarówno budynku, jak i jego wyposażenia. Gdy ocknęła się czuła swąd dymu, który drażnił gardło, doskwierał jej ból i wycieńczenie. Miała złamaną nogę i rękę, pęknięte żebro, złamana deska nadal tkwiła w nodze, posiadała liczne obicia i otarcia. Zdrową, prawą ręką udało jej się dobyć eliksiru szczęśliwie spoczywającego w nadal w torbie. Eliksir niezłomności był jedynym co było w stanie jej teraz pomóc. Wypicie go chwilowo uśpiło ból, jednak wiedziała że nie minie wiele czasu nim ten powróci do niej. Śpieszyła się, choć złamane kończyny nie pomagały, w końcu po żmudnym zrzucaniu z siebie gruzów udało jej się usiąść. Ciemny nocny krajobraz oświetlany jedynie światłem księżyca ukazał jej jedynie pobojowisko - nie dostrzegła żadnego ze swoich towarzyszy.
Ruszyła w drogę powrotną mając nadzieję spotkać towarzyszy przy miotłach gdzie zaczęła się ich przygoda, jednak widok który ukazał się jej oczom był wstrząsający. Na ziemi, przy miotłach leżała Isla, jej górna odzież była zakrwawione, rude włosy rozrzucone były wokół twarzy, otwarte, martwe oczy wpatrywały się w niebo nad nimi.
Nie potrafiła latać, nie wiedziała gdzie znajduje się Manufaktura. Próba teleportacji nie powiodła się - nie wiedziała, czym dokładnie jest to spowodowane. Ostatnią możliwą opcją powrotu mógł być kominek, jednak nie była pewna, czy jakiś znajdzie. Ominęła dom z którego wyszedł wcześniej tego wieczoru - był mugolem, tego była pewna - i ruszyła do kolejnych drzwi w nadziei na znalezienie drogi do domu. Dopiero gdy zaczynało świstać a eliksir przestawał działać, udało jej się trafić na jeden niepozorny dom, w którego ogródku dostrzegła gnoma. Chwilę później zniknęła w zielonych płomieniach które wyrzuciły ją pod wskazany adres.
Yvette, twój kolejny wątek powinien odbywać się zaraz po powrocie z Albury do Londynu, by móc wrócić do domu wykorzystałaś jeden eliksir niezłomności. Powinnaś (masz obowiązek) rozegrać wątek w którym leczy cię ktoś z ugrupowania Rycerzy - nie masz pewności, że inne jednostki dochowają tajemnicę. Powinnaś powstrzymać się od rozgrywania gier toczących się po wydarzeniach pozostałych grup rycerzy. Jeśli uda wam się przeżyć, pierwszy wątek nie powinien mieć miejsca przed 7 lipca. Rozpoczęty wątek należy wysłać do Mistrza Gry - Justine, póki Mistrz Gry w nim nie odpisze, należy traktować go jako zagrażający życiu i nie zaczynać gier po nim.
Yvette: oparzenia(15), kąsanie (15)  cięte (30), tłuczone(100), psychiczne (10)
39/209, -60


Powrót do góry Go down
 

Albury, Hertfordshire

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 25 z 25Idź do strony : Previous  1 ... 14 ... 23, 24, 25

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18