Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Kuchnia   18.09.17 11:34

Kuchnia

W porach posiłków w kuchni uwijają się skrzaty, wyczarowując jedne z wykwintniejszych potraw w tej części Anglii. Choć pomieszczenie znajduje się pod ziemią i może wydawać się ogromne oraz chłodne, w rzeczywistości jest w nim bardzo ciepło. Podłoga z cegieł oraz drewniana zabudowa sprawiają wrażenie, jakby kuchnia była fragmentem starego zamczyska, co nie odbiega wiele od prawdy. Palenisko kominka jest wysokie, szerokie i głębokie, na nim bowiem skrzaty przygotowują jedzenie. Rzadko kiedy można tu spotkać jakiegokolwiek z Selwynów, toteż kuchnia może być idealnym miejscem, jeżeli szuka się odosobnienia.


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.12.17 20:58

1. czerwca 1956, noc
Był środek nocy, kiedy oderwałem się od lektury - zegar właśnie wybijał trzecią. Westchnąłem i, zatrzaskując książkę, wstałem z łóżka. Byłem całkowicie rozbudzony, bowiem prawa na noce sprawiła, że z lekka przestawił mi się zegar biologiczny, zaburzając mój ugruntowany rytm dnia. Zacząłem dreptać po pokoju, w pewnej chwili potykając się o róg dywanu. Niestety, z wytłumionym rzez materiał łomotem wylądowałem na rzeczonym dywanie, obijając sobie łokcie. Obudzona hałasem Fumea, która do tej pory grzecznie spała na swojej żerdzi obudziła się i zahukała, zatrzepotawszy skrzydłami.
- To tylko ja - mruknąłem średnio zadowolony, po czym wstałem na nogi i automatycznie otrzepałem się z nieistniejącego kurzu - Dzwoneczek zawsze niezwykle dokładnie sprzątała moją sypialnię. Podszedłem do Fumei i pogłaskałem ją po głowie, zastanawiając się co bym mógł zrobić, żeby trochę się zmęczyć i może w końcu zasnąć. Pomysł przyszedł bardzo szybko. Eliksiry. Zaraz jednak zweryfikowałem mój plan - jeżeli uwarzę sobie coś nasennego istnieje ryzyko, że nie obudzę się na rano najbliższy dyżur. Ale może zrobię coś innego - w końcu eliksiry były dość absorbujące i tym samym męczące; były też elementem wymaganym na egzaminie końcowym na stażu, więc mogłem połączyć pożyteczne z... pożytecznym. Dawno już nie stałem nad kociołkiem.
Chwyciłem pudełko na składniki alchemiczne, różdżkę i rzeczony kociołek, po czym wyszedłem z pokoju i ruszyłem aż do kuchni. Beaulieu było ogromne, o wiele większe niż Hylands, toteż przejście na parter zajęło mi chwilę. Tam pozostawiłem na blacie wszystkie przyniesione rzeczy i wziąłem się za rozpalanie w kominku. Zaraz jednak usłyszałem skrzaci teleportacyjny trzask i obok mnie zmaterializowała się Dzwoneczek z pytaniem, cóż robię o takiej godzinie w kuchni.
- Chciałbym uwarzyć eliksir. Mogłabyś mi pomóc z rozpaleniem? - zapytałem jej, a skrzatka ochoczo pokiwała głową. Pstryknęła raz palcami, a drewno na palenisku ułożyło się idealnie równo. Pstryknęła ponownie - drwa zajęły się ogniem. Podziękowałem jej po czym odprawiłem z kuchni; w powietrzu rozległo się kolejne trzaśnięcie i zostałem w pomieszczeniu całkiem sam.
Wpierw wlałem do kociołka przefiltrowaną na mchu wodę i ustawiłem go nad ogniem, by delikatnie zagrzać jego zawartość. W tym czasie wziąłem się za przyrządzanie bezoaru. Wrzuciłem kawałek do moździerza i zacząłem ucierać go na drobny proszek. Jakoś w połowie przerwałem, by zestawić kociołek, bowiem woda w nim była już letnia; nie potrzebowałem jej mocniejszego nagrzewania. Dokończyłem następnie ucieranie bezoaru i po bardzo dokładnym wymyciu moździerza utarłem również i garść liści mięty. Odłożyłem je na razie na bok i zacząłem szukać chińskiej kąsającej kapusty - znalazłem ją niezwykle szybko, bowiem ugryzła mnie w palec kiedy włożyłem rękę do wnętrza skrzynki. Złapałem poczwarę i prędko jąłem siekać ją nożem, nieczuły na zawodzenia zabijanego właśnie warzywa. Skończyłem po chwili, z ponadgryzanymi palcami i małą stertą kawałeczków kapuścianej głowy przed sobą. Potarłem brodę w zamyśleniu, rozważając ostatni składnik roślinny. Zadecydowałem, że najwłaściwsze dla dzisiejszej kompozycji okażą się goździki. Odliczyłem dwanaście - zawsze u mnie było ich właśnie tyle, ni mniej, ni więcej - po czym z zadowoleniem objąłem spojrzeniem efekty mojej dotychczasowej pracy. Pozostawało przygotować jeszcze jedną ingrediencję zwierzęcą i mogłem brać się za warzenie. Przeglądałem zawartość mojej skrzynki, szukając najwłaściwszego elementu; przez chwilę wahałem się między żółcią pancernika i żabim skrzekiem, ostatecznie decydując się na to pierwsze.
Przygotowawszy wszystkie potrzebne ingrediencje zacząłem dodawać je do kociołka. Wpierw odmierzyłem cztery części sproszkowanego bezoaru, po czym dorzuciłem dwie części utartych liści mięty. Postawiłem kociołek na ognień, aż jego zawartość lekko nie zmętniała. Machnąłem wtedy pierwszy raz różdżką i zdjąłem kociołek z ognia, pozwalając miksturze dochodzić przez dziesięć minut, ustawiając odpowiednią klepsydrę obok na blacie. W tym czasie wziąłem się za sprzątanie. Kiedy piasek się przesypał wziąłem żółć pancernika i kapustę, po czym kolejno dorzuciłem je do kociołka. Pochwyciłem drewnianą łychę i zamieszałem całość dwa razy, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Dodałem na końcu goździki, ponownie dwukrotnie zamieszałem - tym razem w kierunku przeciwnym niż poprzednio - i postawiłem tak przyrządzoną miksturę na ogień, tym razem na piętnaście minut. Dokończyłem więc sprzątanie i czekałem na efekty mojej pracy.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.12.17 20:58

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 70


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Kuchnia   22.12.17 21:18

Zajrzałem do kociołka, a na moje usta wpełzł uśmiech samozadowolenia. Płynna zawartość naczynia była mlecznobiałej barwy, a zapach unoszący się z kociołka mdlił, gdy dotarł do moich nozdrzy; antidotum podstawowe okazało się być uwarzone prawidłowo. Zdjąłem kociołek z paleniska, po czym przelałem jego zawartość do fiolki. Zaczekałem aż eliksir ostygnie, po czym zakorkowałem fiolkę i po wyczyszczeniu kociołka zabrałem się ze wszystkimi rzeczami na górę. W sypialni odłożyłem wszystko na swoje miejsce i skreśliłem jeszcze naprędce notatkę, aby pamiętać o dokupieniu bezoaru następnym razem, kiedy znajdę się w okolicy apteki. Przyrządzony eliksir schowałem do nocnej szafki i zadecydowałem, że był to już najwyższy czas, aby położyć się spać. Zegar wskazywał trzynaście po czwartej.
Wsunąłem się pod kołdrę i z różdżką w ręce pod poduszką ułożyłem się na łóżku. Zamknąłem oczy, czekając na sen - ten jednak uparcie nie przychodził jeszcze przez jakiś czas. Kiedy zaś w końcu usnąłem, wyśniłem kolejny koszmar - otulony mleczną bielą mgły, do złudzenia przypominającą kolor antidotum schowanego w głębi nocnej szafki.

| zt[bylobrzydkobedzieladnie]




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
 

Kuchnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Boreham, Pałac Beaulieu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18