Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Salon   30.09.17 15:06

First topic message reminder :

Salon

Swoistego rodzaju centrum życia rodziny Tonks, choć ostatnimi czasy lekko przymierające, gdy większość latorośli opuściła rodzinny dom. W samym salonie magia naturalnie przeplata się z mugolskim światem. Szafki, półki, stolik, wszystko zostało wykonane przez Augusta i od lat służy mieszkańcom domu. Wygodne fotele ustawione na przeciw siebie, a kanapa pomiędzy nimi nie odstaje od komfortu reszty siedzeń. Przez białe okienne ramy ubrane w lekko pożółkłe firanki w czasie dnia wpada światło. Zimowe wieczory spędzane są przy trzaskającym w kominku ogniu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   13.03.18 12:51

23 czerwca

Od początku maja poznałam najbardziej absurdalne zakamarki mojego umysłu, jak i równie absurdalne sposoby na odtrącenie od siebie informacji o śmierci mamy. Od dwóch miesięcy, dłużących się okropnie, nie widziałam ani Justine, ani ojca, nie zauważając, że wynika to z mojego dziecinnego zachowania. Dopiero rozmowa sprzed kilku dni z Johnatanem uświadomiła mi, że dłużej nie mogę się tak zachowywać, bo to nic nie zmieni a co najwyżej pogorszy i że życia matce w ten sposób nie zwrócę. Nie rozumiałam, dlaczego z taką łatwością przyszło mi zrzucenie winy na własną siostrę, ale wypowiedziane kiedyś przez Cyrusa słowa, że z wielką łatwością przychodzi mi obwinianie innych niż siebie, obijały się echem po mojej głowie przez cały dzisiejszy wieczór. Musiałam wyjść. Daleko, gdziekolwiek, tam, gdzie nie było niczego, co mogłoby mi przypominać o nieprzyjemnej dyskusji z początku maja, jak i o moich przygodach od tamtego dnia aż do teraz.
Wstydziłam się ich i swojego zachowania. W końcu w naszej rodzinie jako jedyna byłam naukowcem, a więc teoretycznie powinnam być przecież najmądrzejsza, prawda? Niestety moja wielka mądrość kończyła się na historii magii, w życiu nie radziłam sobie wcale. Mieszkałam z rodzicami, opiekowałam się nimi, a oni mną, chyba nie miałam po prostu szansy dorosnąć. Początek maja zmusił mnie do tego, rzucając mnie od razu na głęboką wodę. To wszystko minie, myślałam, a raczej oszukiwałam się usilnie, byleby nie dostrzec, że teraz może być tylko gorzej, jeśli nie zmienię swojego podejścia. Zdecydowanie bliżej było mi do głupich sytuacji, niż do pokazania, że faktycznie sobie radzę i mój wiek nie jest tylko zapisem w akcie urodzenia. A może chciałam w ten sposób zwrócić na siebie uwagę siostry, która - podobnie jak ja - nie zamierzała przerywać panującego między nami milczenia? Nie byłam pewna, w zasadzie nie byłam już pewna niczego, po raz pierwszy w życiu czując się tak rozbita, zła i bezradna na raz.
Nie chciałam wracać do domu ze swojego spaceru, jednocześnie jednak nie miałam gdzie się podziać. Czułam się tu obco, a puste cztery ściany przytłaczały mnie za każdym razem, kiedy tylko wyszłam ze swojego pokoju. Wydawało mi się, że nasz dotychczas tętniący życiem dom, stał się ruiną; nie było przyjemnych zapachów, śmiechu rodziców i niegroźnych kłótni o wynoszenie wiórów drewna na świeżo umytą posadzkę salonu. Nie było nas, rodzeństwa, robiącego sobie na złość, ani nas, rodziny, wspólnie siedzącej przed kominkiem i pijącej kakao, dyskutującej o tym, jak minął nam dzień. Za każdym razem czułam się źle, czułam się tak i teraz, gdy trzymając puszka w dłoni przekraczałam próg. Mimo tego, że poza mną w domu od czasu do czasu gościł Bojczuk, pozostawałam czujna, dlatego też w wolnej dłoni trzymałam różdżkę. Nie mogłam pozwolić sobie nawet na najmniejszy błąd a dom nie zapewniał mi już bezpieczeństwa.
Weszłam do salonu, znajomy głos zatrzymał mnie w miejscu. Z jednej strony niemalże odetchnęłam z ulgą, widząc Justine całą i zdrową, siedzącą w fotelu, z drugiej jednak nie umiałam cieszyć się z tego spotkania. Wiedziałam, że musimy porozmawiać. A ja nienawidziłam takich rozmów.
- Dlaczego siedzisz po ciemku? - Spytałam, ignorując jej uwagę. Usiadłam w fotelu naprzeciwko, potem posadziłam puszka na swoim ramieniu, jeszcze przez chwilę gładząc go po łebku w ramach odstresowania. - Postanowiłaś wrócić do domu? - W moim głosie pobrzmiewała fałszywa nuta złośliwości; wiedziałam, że Justine rozpozna ją od razu.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
25
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   07.04.18 23:21

Tykanie zegara zdawło się przenikać ją i wypełniać, jednakowo też płynąć obok i odmierzać czas, który mijał ją gdy wpatrywała się w powoli gasnącą parę nad herbatą, której nie upiła nawet jedneog łyka.
Czekała.
Wiedziała - a może raczej miała nadzieję - że w końcu pojawi się w domu. Może to właśnie ona miała w sobie więcej odwagi niż Just, wszak potrafiła tutaj zostać, próbowała dalej żyć, podczas gdy Tonks bała się zawitać tutaj ponownie, zostać dłużej niż musiała. Westchnęła ciężko.
- Siwatło w nocy tylko mocniej pokazuje jak wiele mroku czai się wokół. - odpowiedziała swobodnie, cicho i poważnie. Lepiej było pozostać w ciemności niż rozświetlać ją nikłym światłem. Wzrok potrafił przyzywczaić się do ciemności i rozponać kształty. Zresztą, mogłaby mieć zamknięte oczy a i tak potrafiłaby poruszać się po tych pomieszczeniach bezbłędnie - znała je na pamięć.
- Nie wiem. - odpowiedziała na jej kolejne pytanie zgodnie z prawdą. Nie potrafiła jeszcze wyobrazić sobie siebie tutaj. Jeszcze - a może już nigdy. Trudno jej było jednoznacznie stwierdzić. Jednak jednoznacznie czuła się rozdarta faktem, że pozostawia tu Leę samą. Czy nie powinny właśnie teraz mocniej niż zawsze trzymać się razem? Czy nie winna być dla niej oparciem, starszą siostrą? Egoistyczna część jej pozwalała w tym konkretnym aspekcie zachowywać się jak tchórz. Czemu w innych potrafiła być odważniejsza?
Nie wiedziała.
- Powiedz to, Leanne. - powiedz wszystko, co potrzebujesz powiedzieć. Nie zachowuj niczego na później. Nic nie pomijaj. Powiedz, wykrzycz jeśli musisz. To ja, nie potrzeba ubierać przede mną maski. Czemu zamiast być obok siebie pozwoliłyśmy rozejść się naszym ścieżkom na ostatni miesiąc? Znajdźmy rozwiązanie, bo w tym układzie dłużej nie możemy trwać.
Słowa powinny popłynąć, a ona powinna je przyjąć, znieść każde jedno bo powinna. Bo każde jedno słowo należało jej się dokładnie takie, jakie miało popłynąć z ust jej siostry i nie chciała by ta, powstrzymała choćby jedno. Sięgnęła po różdżkę i machnęła nią, mając nadzieję, że anomalie nie przeszkodą jej w zapaleniu światła. Teraz, gdy były już obie nie było sensu by siedzieć w ciemnościach. Może nie było go i wcześniej, ale w to nie chciała już wnikać.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Salon   07.04.18 23:21

The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   12.04.18 23:22

Gdy światło dostało się do moich oczu, zmrużyłam je odruchowo, a zaraz potem ponownie wlepiłam swoje niebieskie ślepia w siedzącą nieopodal siostrę. Przyglądałam się jej w milczeniu, z uwagą, próbując dostrzec jakieś zmiany w jej twarzy - teraz, kiedy pierwszy raz nie uciekałam i nie zachowywałam się jak rozkapryszone dziecko, którym przecież nie byłam. Milczałam, nie wiedząc co powiedzieć albo raczej od czego zacząć. Gdy faktycznie miałam ją naprzeciwko siebie myślenie odmawiało mi posłuszeństwa, łącznie z językiem, który splątał się w mojej buzi; teraz, kiedy miałam okazję do wyrzucenia tego wszystkiego z siebie naprawdę, nie umiałam złożyć w całość sensownego zdania, jak na złość. Nie raz myślałam nad tym, co jej powiem, kiedy się spotkamy, raz pokusiłam się o spisywanie wszystkiego na pergaminie, tak, jak zwykłam to robić przed publicznymi wystąpieniami. Jednak to publiczne wystąpienie przed jednoosobowym gronem niezwykle mnie stresowało, co dało się bez wątpienia zauważyć po moich nieco drżących rękach. Szybko skrzyżowałam je pod biustem.
Wreszcie podjęłam próbę, rozchylając wargi i próbując zacząć w miarę neutralnie, spokojnie swój monolog.
- Nie wiem, co mogłabym ci powiedzieć Justine - zaczęłam, odwracając wzrok na okno. Tak było mi łatwiej - trochę mnie poniosło, wiem o tym, przepraszam - zawiesiłam głos, zbierając myśli w sensowną całość i odwagę, by wreszcie wyrzucić: - ja po prostu nie poradziłam sobie z tą informacją. - Nie radziłam sobie dalej, a świadomość, że obwiniłam o śmierć mamy własną siostrę dołowała mnie dwukrotnie bardziej. Wiedziałam, że nie była niczemu winna i nie rozumiałam, czemu tak w ogóle mogłam pomyśleć. Może rzeczywiście z łatwością, bezpodstawnie obwiniałam wszystkich dookoła? To zdecydowanie do mnie nie pasowało, jednak w ostatnim czasie byłam bardzo niestabilna emocjonalnie - co było dla mnie nowym, niemiłym doświadczeniem.
- I nie radzę sobie dalej, Justine, w ostatnim czasie zrobiłam tyle głupich rzeczy... dalej mam wrażenie, że to tylko koszmar, z którego się wybudzę a ona będzie stać w kuchni, jak co rano i parzyć kawę, robić naleśniki i obierając owoce - mój głos zaczął się łamać; nie kontrolowałam tego - albo, że to wszystko okaże się pomyłką i że tamtej nocy to nie ona była ofiarą - obie wiemy, że to niemożliwe, nieważne jak bardzo byśmy chciały w to wierzyć - obwiniłam cię o to, że jej nie uchroniłaś, ale ja wiem, że robiłaś wszystko, co w twojej mocy. Wiem o tym, Justine. Z kolei ja obwiniam siebie o to, że nie było mnie tu, z wami, że się nie pożegnałam... - zaczęłam płakać, zaciskając mocno zęby i ukrywając twarz w dłoniach. Chyba nie miałam nic więcej do dodania, poza kluczowym pytaniem: w jaki sposób zginęła? ale nie byłam pewna, czy chcę znać bolesną prawdę.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
25
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   20.04.18 0:47

Nie zraziło jej światło. Oczy zapiekły nagle od jasności która nastała ale nie zmrużyła ich odruchowo nadal wpatrując się w siostrę z którą w końcu znalazła się w jednym miejscu. Miejscu które od zawsze należało do nich. Miejscu, które znały lepiej niż własną kieszeń. Miejscu, które teraz zdawało się dziwnie puste; pozbawione życia którym niegdyś tętniło. Obie milczałyśmy, ale zdawało jej się, że ich milczenie było różne. Just zwyczajnie czekała. Nie ona miała mówić - nie ona powinna mówić. I to nie o nią tutaj chodziło. Chodziło o Leanne i ich relacje. Żeby móc ruszyć dalej musiały zmierzyć się z tym, co czuła. Denerwowała się - i Justine to dostrzegała, znała ją doskonale, wszak razem dorastały - drżenie rąk jasno o tym świadczyło jak i to, że sama do końca nie wiedziała co z nimi zrobić. W końcu z jej ust popłynęły słowa, ale inne niż te których się spodziewała. Jej brwi zeszły się powodując na czole podłużną zmarszczkę - nie rozumiała. Nie rozumiała za co ją przeprasza, póki ie powiedziała dalej. Ale na razie milczała po prostu czekając, przeczuwając że dalej kryje się więcej. I nie myliła się. Te pierwsze słowa popchnęły kolejne, popuściły tamę którą musiała wstrzymywać długo.
Zmarszczka zniknęła z czoła. Pojawiła się na niej łagodność której Leanne nie była w stanie zauważyć patrzeć wszędzie tylko nie w jej kierunku. W końcu jej dłonie powędrowały na podłokietniki a gołe stopy opadły na podłogę salonu. Już za chwilę lekko przeniosła się nad siostrę, by jej ramiona objęła jej, a wargi złożyły krótki pocałunek na czubku głowy.
- Każdy radzi sobie z żałobą na własny sposób. - powiedziała tylko głaszcząc ją po głowie.Mogła i miała zamiar odpowiedź na każde z jej pytań. Ale każde z jej tłumaczeń były dostateczne. Potrzebowała jedynie znaku, że siostra dalej chce z nią utrzymywać kontakt, że wina którą jej przypisywała i którą ona sama sobie przypisywała, nie jest tą, która rozdzieli ich już po resztę czasu który przyjdzie im spędzić na tym świecie. - Wyrzuć z siebie wszystko. - dodała jeszcze zachęcając siostrę. Wcześniej, gdy były małe zdawało jej się, że nie mają przed sobą żadnych tajemnic. A teraz? Z biegiem czasu gromadziło się ich coraz więcej i wiecej i Just nie była już całkowicie pewna, czy zna każdą jedną myśl swojej siostry i czy byłaby w stanie przewidzieć jej zachowanie.
Dłonią sięgnęła do jej brody i uniosła jej twarz zmuszając do spojrzenia w jej oczy.
- Nie rób głupot, Leanne. - nakazała. Nie prosiła, była w tym momencie przeraźliwie poważna. - Robienie głupot jest przywilejem spokojnych czasów - my w nich nie żyjemy. - ostrzegła siostrę poważnie. Nie oceniała jej, sama popełniła takich występków w życiu sporo, mnogą ilość, ale zdawało jej się to wszytko dawne i odległe.
Nic już nie było takie jak kiedyś.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   24.04.18 10:39

Faktycznie, nie dostrzegłam zdziwienia, jakie malowało się na twarzy Justine a potem łagodnego spojrzenia, wkradającego się w jej oczy. Nie zauważyłam, jak wstaje i do mnie podchodzi, dopóki nie poczułam jej ciepła wokół, szczelnie zamykającego mnie w swoim uścisku - wtuliłam się w nią bez większych oporów; w końcu tego ciepła brakowało mi przez bardzo długi czas.
- Nie obwiniam cię o nic, pamiętaj o tym. - Powtórzyłam cicho, jednocześnie tym samym dając jej do zrozumienia, że nie chciałabym zepsuć naszej siostrzanej relacji, która była jedną z niewielu rzeczy, na których zależało mi tak bardzo. Miałam pewność, że rozmowy w złości nigdy nie są dobrym rozwiązaniem; byłyśmy na to odpowiednim przykładem a ta rozmowa - choć z pozoru ciężka - miała nam pomóc. Przynajmniej taką miałam nadzieję, gdy brak bliskich wokół był dla mnie problematyczny i pociągał mnie do wielu dziwnych czynów.
Zgodnie z wolą Justine, spojrzałam w jej oczy. Poczułam się nieswojo: czułam zarówno ulgę, jak i wstyd, wywołany niezrozumieniem dlaczego mogłam tamtego dnia zrzucić na nią całą winę, gdy potrafiłam dostrzec w jej oczach dobro i ciepło, za które ją ceniłam, ale i coś, czego nie umiałam zdefiniować. Miałam wrażenie, że była trochę nieobecna? wyprana z części uczuć? co niekoniecznie mnie zdziwiło; po tym, czego była świadkiem było to chyba dość naturalną koleją rzeczy.
- To się nie powtórzy - zapewniłam, wiedząc, że muszę zrobić to dla siebie, dla niej i rodziców. Usiadłam wygodniej, robiąc miejsce obok i dostrzegając mojego puszka wplątanego we włosy siostry. - poznajcie się, to jest Absurd, najbardziej leniwy puszek świata - wtrąciłam pół żartem pół serio z małym grymasem, nie chcąc na razie odbiegać od tematu.
- Justine, co się wtedy stało? - spytałam, ale wcale nie poczułam się lepiej z wyrzuceniem tego pytania z siebie - musisz mi powiedzieć wszystko, niezależnie od tego, jak bardzo zaboli. - Otarłam policzki i westchnęłam głęboko, zamieniając się w słuch.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
25
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   29.04.18 0:33

Nie była zła - nie mogłam być. Nie oceniała nigdy nikogo, jedynie starając się zrozumieć szalejące nimi uczucia. A może starała się ni oceniać. Wcześniej, teraz, czasem wymknęła jej się opinia - głównie na temat osób których postępowania zrozumieć nie mogła a Leanne nie była jedną z nich. Słowa które wydostały się z ust jej siostry były tymi których się spodziewała. Gdy złość opadała, pozostawiała jedynie zniszczenia których dokonała. A Justine nie zamierzała pozwolić by właśnie ona zmieniła relacje które łączyły ją z siostrą.
Nadal kucała przed nią, gdy zapewniała, że to się więcej nie powtórzy. Nie zależało jej na tej obietnicy. Zależało jej tylko na tym, by później były w stanie porozmawiać niezależnie od tego, jak ciężka byłaby rozmowa. Uniosła wzrok by zerknąć na nowego pupila siostry i podniosła dłoń by pogłaskać puszka. Podniosła się słysząc kolejne pytania. Odeszła siadając na nowo na kanapie niebieskie spojrzenie zawieszając na siostrze. Co powinna powiedzieć? Prosiła o wszystko, ale Just sama nie była pewna, czy znała odpowiedź na to konkretne pytanie.
Podciągnęła nogi i objęła je dłońmi jeszcze chwilę myśląc, brwi zeszły się z sobą gdy wracała do ciężkich wspomnień, do których starała się nie obierać ścieżki - wracały do niej same, głównie w czasie snów.
- Poszłyśmy na przesłuchanie do Ministerstwa. - zaczęłam więc wracając do samego początku. - Zabrano nam różdżki na czas przesłuchania. Dopiero wychodząc zrozumieliśmy, że coś jest nie tak. Pojmali nas i wywieźli. - zaczęłam spokojnie, opierając brodę na kolanach, które przyciągnęłam do siebie. - Obudziłam się w ciemnym pomieszczeniu, dopiero potem dotarło do mnie że to Hogwart. Na początku byłyśmy same - ja z Lilą, kompletnie przerażoną. - relacjonowałam spokojnie dalej. - Próbowałyśmy znaleźć wyjście - bezskutecznie. Spotkałyśmy jedynie dzieci, ale inne, dziwne, pozbawione... - zatrzymałam się na chwilę by się zastanowić, podniosłam się i przeszłam kilka kroków - ...nadziei? Chyba tak. - pamiętałam dokładnie te dzieci, każde jedno z nich. Powtarzające, że nie ma wyjścia i okropnie się czegoś bojące. - Potem znalazłyśmy drzwi. Z zagadką, ale odpowiedziałam źle. Musiałam walczyć z magicznie zaczarowaną zbroją mając jedynie deskę. Lila dostała ataku paniki - uciekła. - mówiłam dalej zatrzymując się przy ścianie na której wisiały ruchome zdjęcia całej rodziny. Przez chwilę wpatrywałam się w to z wesela mamy i taty. Potem ponownie odwróciłam się w stronę siostry. - Miałam sporo szczęścia zważywszy na to, że żyję i pozostało mi jedynie to. - powiedziała, sięgając do skrawka białej koszuli którą pociągnęła ku górze by zaprezentować swojej siostrze siedem krzywych, nierównych blizn, które składały się na pokraczną gwiazdę. - Potem przybył ratunek. Udało nam się rozwiązać zagadkę i dostać do góry. - znów się zatrzymała, doskonale pamiętała zapach krwi roztaczający się po wieży i ślady krew prowadzące wzdłuż schodów. - I tam ją zobaczyłam. - wróciła na fotel w który ponownie się wcisnęła. Zwyczajnie i znów podciągnęła pod siebie nogi, które szczelnie oplatała ramionami. - Podbiegłam i odwróciłam ją, była jeszcze ciepła. - Przymknęła powieki układając brodę na kolanach. - Nie byłam w stanie nic już zrobić. - dodała cichym, łamiącym się głosem. Gdyby rozwiązała zagadkę wcześniej, gdyby znalazła się do góry wcześniej. Wtedy... wtedy może dałaby radę wskórać cokolwiek. - Zakładamy że robili na niej badania - jak na dzieciach, była też pokarmem dla wampira, które tam trzymali. Z pewnością imali się też tortur. - nie tak powinna umrzeć. Jeszcze nie teraz miała zginąć. Ale chciała dowiedzieć się wszystkiego, prawda Leanne? To jest wszystko.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
szalony naukowiec, historyk
24 lata
Mugolska
Panna
Speak and may the world come undone.
14
20
0
1
0
0
0
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   16.05.18 19:32

Słuchałam uważnie, starając się kontrolować zarówno myśli, jak i emocje, czy kanaliki łzowe, które zabolały mnie kilkukrotnie podczas tej opowieści. Szybko jednak zdołałam doprowadzić się do porządku, nagle otwierając dotychczas przymknięte oczy i kierując zdezorientowane spojrzenie na Justine.
- Wampiry? - powtórzyłam po niej cicho; moja naukowa strona wreszcie wskoczyła na odpowiednie tory, wypierając załamaną i depresyjną Leanne - skąd oni mieli wampiry? - Nie wydawało mi się, żeby ów dziwny gatunek był czymś powszechnym i często spotykanym, przynajmniej osobiście odnosiłam takie wrażenie przeglądając podręczniki i zakurzone woluminy w piwnicach biblioteki. Wreszcie zaczęłam łączyć fakty oraz przedstawione przez siostrę informacje, jednak niestety doszłam do wniosku, że pojawiło się więcej pytań niż odpowiedzi. Uświadomiłam sobie, jak mało wiem; być może naprawdę byłam ignorantką. Nie spodobało mi się to.
- Jaką zagadką... Justine... - zapowietrzyłam się, wstając gwałtownie z miejsca. Dlaczego nie zostałam tutaj, w Anglii? Miałam coraz większe wyrzuty sumienia; kiedy rodzina mnie potrzebowała, ja przebywałam gdzieś daleko, w środku lasu latając za magicznymi stworzeniami... miałam nadzieję, że mama nie ma mi tego za złe, bo w mojej pokrętnej logice uważałam, że dalej jest obecna w tym domu, wśród nas i że na pewno nad nami czuwa. Musiała patrzeć na nas z góry, prawda?
Podeszłam do siostry i tym razem to ja objęłam ją w szczelnym uścisku, dopiero teraz dopuszczając do siebie fakt, że jej też na pewno jest ciężko z tym, co się wydarzyło.
- Gdzie jest jej ciało? - Spytałam nagle, chociaż domyślałam się, że zbezczeszczone leżało gdzieś w okolicach Hogwartu i nie było sensu, by go szukać. Uznałam więc to pytanie za retoryczne i szybko dodałam: - Nie zrobiliśmy jej pogrzebu, tak nie powinno być. - Mogłyśmy zrobić to nawet teraz, co ty na to, Justine? Zebrać jej rzeczy i zakopać w ogródku, posadzić w tym miejscu piękny kwiecisty krzaczek. Wtedy byłaby z nami, tutaj. Musiałyśmy się z nią w końcu pożegnać.
Uniosłam twarz siostry, ujmując jej podróbek w jedną dłoń; drugą z kolei zgarnęłam przyklejone do policzków pukle, zahaczając je za uszami.
- Jesteś bardzo dzielna. - Uśmiechnęłam się lekko, pokrzepiająco, chcąc stać się dla niej realnym oparciem niż kulą u nogi, którą musiała się zajmować. Miała wystarczająco dużo problemów, bym mogła stać się kolejnym z nich.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
ratowniczka w czarodziejskim pogotowiu ratunkowym
27
Mugolska
Panna
Don't worry mother,
your daughter is a soldier
25
15
0
13
6
0
4
2
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   23.05.18 18:34

Chciała poznać prawdę i to przecież postanowiła zrobić - powiedzieć jej. Dlatego starała się, możliwie jak najdokładniej zdać relację z dni, które zmienił ją całkowicie i piętnem odbiły się robiąc długą rysę na jej jasnej duszy. Nie zawahała się ani razu, niczego też nie przemilczała wątpiąc, by tajemnice były w stanie pomóc. Może niosły złudne wrażenie że w ten sposób mogłaby ją uchronić, roztoczy ochronny parasol, ale wisiało nad nimi winno wojny i każdy powinien być jej świadom, jej i okrucieństw, których dopuścił się ich świat.
- Nie wiem. - odpowiedziała jej wprost. Nie zastanawiała się też nad tym jak udało im się posiąść jedno z niebezpieczniejszych stworzeń z bestariusza ani gdzie je znaleźli. Jej wiedza w tym kierunku była nikła, jedynie podstawowa, nie miała też żadnego tropu który mógłby przynieść jej odpowiedzi.
- Na drzwiach była tabliczka z punktami. - odpowiedziałam przeraźliwie spokojnie unosząc dłoń i łapiąc nią za czubek nosa. Przymknęłam powieki a pod nimi obraz sam wyklarował się przeraźliwie wyraźnie. Wielkie, potężne i zdobione drzwi i tabliczka na której widniały punkty. - Trzeba było je odpowiednio ułożyć. - wyjaśniła nie zagłębiając się w to mocniej. Jeśli Leanne zapyta z pewnością odpowie. Ale rżący był jeden fakt - ona, wychowanka Ravenclavu nie odpowiedziała poprawnie za pierwszym razem. Wybrała źle, naraziła siebie i Lilę, i obie z nich doznały obrażeń - ona miała swoje nosić ze sobą już na zawsze, Lila z pewnością też, jej psychika była krucha, Złota Wieża złamała ją całkiem.
Nie ruszyła się, gdy ramiona siostry zacisnęły się wokół niej. Nie należał jej się uścisk, nie należało pocieszenie - zawiodła i gorzki smak porażki nadal czuła na końcu języka.
- Uznali ją za zaginioną, Leanne. - stwierdziła cicho, ponuro, nie można było dostać ciała kogoś, kto mógł jeszcze żyć. Na wydarzenia w Hogwarcie zrzucono kurtynę milczenia i tylko ci, którzy tam byli wiedzieli co się stało. - Zrobiliśmy razem z papą, mało kto o nim wiedział. - na cmentarzu stała jednak pusta kamienna płyta, jej położenie nic nie znaczyło, bowiem nie zawierało niczego. Była jednak miejscem w którym można było oddać się w bezsłowną konwersację z duchem, którego może wszechświat dopchnął właśnie tam. Nie skomentowała też jej ostatnich słów. Nie czuła się dzielna. Przetrwała to wszystko jakoś, bardziej dzięki przypadkowi, niże jej umiejętnością. A jednak ludzie powtarzali jej tą frazę i sama nie wiedziała czy były to jedynie słowa chcąc pomóc jej przebrnąć przez to wszystko, czy rzeczywiście uważali dokładnie tak jak mówili, a ona nie doceniała własnych poczynań.




I need a hand but here I stand alone. I hear a cry but I think it’s just my own. How can I see when the darkness blinds my eyes? How can I love when my heart is
broken inside?

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Manor Road 35-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18