Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Salon   30.09.17 15:06

First topic message reminder :

Salon

Swoistego rodzaju centrum życia rodziny Tonks, choć ostatnimi czasy lekko przymierające, gdy większość latorośli opuściła rodzinny dom. W samym salonie magia naturalnie przeplata się z mugolskim światem. Szafki, półki, stolik, wszystko zostało wykonane przez Augusta i od lat służy mieszkańcom domu. Wygodne fotele ustawione na przeciw siebie, a kanapa pomiędzy nimi nie odstaje od komfortu reszty siedzeń. Przez białe okienne ramy ubrane w lekko pożółkłe firanki w czasie dnia wpada światło. Zimowe wieczory spędzane są przy trzaskającym w kominku ogniu.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 30
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   23.09.18 22:32

Przemykała jak cień. Przez dom, przez ulice, przez ostatnie dni. Nie ustawała w działaniach. Znikając co noc, by spróbować raz jeszcze stawić czoło anomaliom. Cel. Nieustające działanie, któremu się poddawała. Musiała. Bo gdy wracała do domu, do mieszkania, do pokoju który zajmowała przed laty czuła jedynie ból. Ból, który ogarniał całe jej ciało był niczym w porównaniu do tego, co działo się w jej środku. Pierwsze dni po Próbie, gdy tylko nie zajmowała myśli i ciała działaniem spędzała w łóżku. Spazmatyczny szloch wstrząsał drobnym ciałem, gdy po raz kolejny zwinięta w kłębek opłakiwała wszystko, co przeżyła na Próbie. W innym świecie, tak realnym i tak prawdziwym. W którym oddała całkowicie siebie. Przypominał jej o tym zapach ziołowego naparu w którym moczyła bandaże, gdy zmieniała je, pilnując by magiczne rany goiły się poprawnie. Później już tylko leżała, dziwnie pusta, osowiała, wpatrując się w sufit, jakby na nim miała odnaleźć wszystkie odpowiedzi. Fantomowy ból w klatce piersiowej przychodził do niej niespodziewanie z ostrym zrywem, przypominając o klątwach, które ją ugodziły. Działała mechanicznie, próbując oswoić się z rzeczywistością na nowo.
Zapach z kuchni rozchodził się na cały dom. Doskonale wiedziała, że jest to swoistego rodzaju zabieg, mający skusić ją do zejścia na dół. Doskonale też domyślała się, kto jest za niego odpowiedzialny.
Leanne.
Nie mogła dłużej odwlekać spotkania z nią, musiała sprawdzić czy to co widziała na Próbie było prawdą, albo przyszłością do której mogły doprowadzić jej czyny i wybory. Musiała zejść, bo już za kilka dni miała opuścić ten dom ponownie. Dom, który zniszczyła przy pomocy Bombardy Maximy. Drugiego września wszystko miało się wyjaśnić. Drugiego września miała dowiedzieć się, co dalej. Wcześniej zaczęła pisać list, list do Samuela wiedząc, że gdyby zaczęła mówić, łatwo mógłby jej przerwać. Pierwszą wersję zgniotła i wrzuciła do kosza.
Jej kroki zdawały się ciężkie, gdy schodziła na dół kierując się w stronę kuchni. Serce dziwnie rozszalałe ścisnęło się samo gdy dostrzegła ją przy kuchennym stole. Wyraźnego polecenia nie zamierzała zignorować. Ruszyła powoli, pociągając rękaw koszuli, chcąc przysłonić wystające bandaże. Zapach ziół rozlał się po kuchni. W końcu usiadła, krótki grymas przetoczył się po jej twarzy, gdy ból rozlał się promieniście po ciele. Policzki wydawały się przesuszone, od słonych łez, a pod oczami widniały wory świadczące o zmęczeniu. Owinęła poranione obtłuczone dłonie wokół kubka i przyciągnęła go do siebie. Dopiero wtedy zawieszając spokojnie błękitne spojrzenie na siostrze.
- Przepraszam. - powiedziała cicho, prawie szeptem, bezbarwnym głosem, który nie dotarł daleko. Przepraszam Leanne, że cię zawiodłam. Że zawiodłam siebie. Tutaj i tam. Nie powiedziała jednak nic więcej, czekając na to, co siostra ma jej do powiedzenia.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5574-skrytka-bankowa-nr-1304#130127 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
Zawód : historyk
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Speak and may the world come undone.
OPCM : 14
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   30.09.18 0:15

Od teraz tak to wszystko miało wyglądać? Ona znikała, ja się denerwowałam, wracała kłóciłyśmy się, godziłyśmy, żeby później wrócić do punktu wyjścia i powtarzać na nowo cały schemat? Mogłam tak raz, czy dwa, ale na dłużej nie byłam przygotowana. Nie chciałam wiecznie z nią dyskutować, zwracać uwagi, wytkać błędów, właściwie mogła robić co chciała, jeśli dalej miałam w niej wsparcie i otuchę. Ostatnio tego nie czułam. Ani w przypadku Justine, ani w przypadku braci; czułam się zagubiona, żeby nie powiedzieć samotna, i nie potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić. Może powinnam być mądrzejsza i doroślejsza? Uznać teraz, że nic nie miało miejsca, te kilka dni nieobecności?
Kiwnęłam głową na przeprosiny, lecz nie skomentowałam ich; nie potrzebowałam kolejnych z rzędu, żeby za parę dni usłyszeć je znowu i znowu, a zamiast tego mogłam spróbować przywrócić między nami normalność. Przynajmniej pozorną.
Zrobiłam zupę – poinformowałam i liczyłam na to, że nie uzyskam sprzeciwu; nie zamierzałam karmić jej jak gęsi, o ile nie zamierzała stawiać oporu a byłam zdolna do wszystkiego – drugiego dania nie zdążyłam – szybko ugryzłam się w język, nie pytając, czy mi pomoże – wiedziałam, że nigdy nie lubiła gotować i raczej nawet nie potrafiła, a ja mając świadomość, że na pytanie "czy chcesz się nauczyć?" odpowie przecząco, nie proponowałam tego ponownie – musisz coś zjeść, ostatnio strasznie schudłaś, Justine – celowo użyłam znienawidzonej przezeń imienia, uznając, że może chociaż wtedy zrozumie to, co do niej mówię. Bo nie wiedziałam jak z nią rozmawiać, żeby moje słowa odniosły jakiś skutek; żeby wreszcie się przede mną otworzyła i dała sobie pomóc. Naiwnie wierzyłam, że jestem w stanie tego dokonać.
Widziałam cię na festiwalu. Dobrze się bawiłaś? – postanowiłam wkroczyć na w miarę neutralny temat, żeby po raz kolejny nie atakować jej otwartym pytaniem o to, co się z nią dzieje. Jeśli chciała – mogła sama zacząć tę kwestię, wiedziała o tym. Moje naciski mogły pogorszyć sytuację.
Przemaszerowałam do kuchni po garnek ze skończoną zupą, a gdy wróciłam, nałożyłam na talerze niewielką ilość aromatycznego rosołu, dopiero wtedy dostrzegając bandaże na rękach Tonks. Zmartwiłam się, lecz nie dałam po sobie tego poznać, nawet jeśli skręcało mnie wewnątrz, by zapytać o ich źródło. Wróciłam więc na swoje miejsce, wzdychając cicho. Wolałam dzieciństwo, życie wtedy było zdecydowanie prostsze, pozbawione ciążących na wątrobie sekretów i niedopowiedzeń.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 30
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   03.10.18 1:02

Gdy tylko zamykała oczy wracały do nie obrazy z Próby. Przeplatały się ze sobą i transformowały w nowe koszmary. Niektóre ciągnęły się niewyobrażalnie długo, przynosząc jedynie więcej bólu.
Zostawiłaś mnie. Obijało się o jej głowę z mocą. Widok rozprutego gardła Leanne wywracał jej żołądek do góry nogami za każdym razem, gdy koszmar się zapętlał odtwarzając wszystko od nowa, gdy tylko zamykała oczy, po zerwaniu się z krzykiem.
Musiała zejść, choć bała się, że jej widok przyniesie jej zbyt wielką mnogość doznań i emocji, by była w stanie nad nimi zapanować. Jednak gdy zeszła do kuchni, gdy w końcu spojrzała na nią odkryła, że wszystko skrywa się po pustką, która zdawała się rozciągać aż po horyzonty jej duszy.
Przecież była winna. Winna od dnia, gdy wyprowadziła się, by zamieszkać z Margaux. Winna, że nie potrafiła powrócić do domu po śmierci matki, zostawiając w nim jedynie przelotnie. Winna i teraz, szukając tu schronienia, bojąc się spojrzeć na niego - ojca jej dzieci, małych kochanych istot, które pozostawiła - jednak z zamiarem ruszenia dalej. Dalej, już na zawsze. Bez możliwości powrotu.
Przecież wybrała.
Skinęła głową raz jeszcze, na jej słowa. Choć obecność ciepłego jedzenia w postaci zupy zdawało się oczywistością sądząc po zapachach, które roztaczały się na cały dom.
- Nie schudłam. - odpowiedziała spokojnie, bo wiedziała, że wmuszała w siebie dostateczną ilość pokarmu, by nie stracić na wadze. Zmizerniała, trochę - zwłaszcza w czerwcu. Straciła kolory i może wtedy ubył jej z kilogram. Ale Jackie miała rację, musiała jeść i pilnować diety, jeśli chciała dostać się na kurs. Więc jadła, wpychała w siebie jedzenie, które nie miało dla niej znaczenia, by osiągnąć cel, które to znaczenia miał.
A gdy starszy auror powitał ją wśród kursantów, nie dowierzała.
Gdy zupa pojawiła się przed nią nie oponowała. Nie zwlekała też, łapiąc za łyżkę i zaczynając jedzenie ciepłego jeszcze posiłku. Kiedy ostatnio jadła coś innego niż kanapki? Nie pamiętała.
Wraz z kolejnym pytaniem jej dłoń zamarła, a plecy automatycznie spięły się, minęła chwila zawahania, nim powróciła do jedzenia.
- Nie powinnam była tam iść. - powiedziała cicho, nabierając kolejną łyżkę. - A ty? - zapytała, unosząc spojrzenie i zawieszając je na siostrze.
- Pomogę ci, może w końcu nauczę się gotować cokolwiek. - zawyrokowała, gdy w misce nie zostało już nic. Podniosła się, by pójść za siostrą i poczekać na pierwsze instrukcje i rady dotyczące trudnej sztuki nie spalania wszystkiego, co postawi na gazie.
Czuła napięcie, które kłębiło się w niej od kiedy jej kroki znaczyły schody prowadzące na dół. Próbowała znaleźć odpowiedni moment, chwilę, która byłaby odpowiednia, ale ta jak na razie nie nadchodziła. Wiedziała też, że nie będzie mogła dłużej czekać. Ale postanowiła dać sobie jeszcze chwilę. Tylko, czy ona mogła coś zmienić? Widok Leanne, żywej, troskliwej, cierpliwej i czekającej zdawał jej się przypominać mocniej jej samą, niż kiedykolwiek. Należały jej się wyjaśniania, jednak czy gdy powie jej wszystko, będzie jej w stanie znów wybaczyć? Czy będzie w stanie zrozumieć? Badawcze spojrzenie co chwilę lądowało na siostrze, tak nieświadomej tego, co przeżyła na próbie. Nigdy nie mającej poznać tego, co podczas niej doświadczyła.
Na razie, na razie chciała zrobić z nią obiad. Pomóc jej, spędzić choć chwile w czymś, co kiedyś było bliższe normalności.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Leanne Tonks
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5268-leanne-tonks#118087 https://www.morsmordre.net/t5336-cwirek#119683 https://www.morsmordre.net/t5334-szalony-naukowiec https://www.morsmordre.net/f90-manor-road-35 https://www.morsmordre.net/t5574-skrytka-bankowa-nr-1304#130127 https://www.morsmordre.net/t5338-l-tonks#119729
Zawód : historyk
Wiek : 24 lata
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Speak and may the world come undone.
OPCM : 14
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Salon   12.10.18 16:27

Niemal przewróciłam oczami słysząc jej uwagę, i choć może faktycznie nie schudła, tak zmizerniała, przypominając cień człowieka, nie człowieka wyspanego, z krwi i kości. Nie mogła zaprzeczyć: wiedziałam jak wyglądała przed majem a jak wyglądała teraz, w dodatku kolejnych kilka dni rozłąki rzutowało na moją ocenę w sposób obiektywny, ale skoro upierała się przy swoim – co mogłam poradzić? Znałam ten charakter na tyle, żeby wiedzieć, iż moje argumenty szybko zostaną obrócone w pył.
Niech ci będzie – wymruczałam pod nosem, zajmując się zawartością swojego talerza. – Nieźle, spędziłam noc u Cyrusa – nie wiedziałam jak Just zareaguje na te rewelacje znając moje podejście do wszelkich osobników płci męskiej, choć w gruncie rzeczy spędziłam noc śpiąc na kanapie i nie robiąc nic szczególnego. Ale to nie zmieniało faktu, że czułam się z tym jakoś dziwnie nieswojo i znowu – nie wiadomo czemu – zaczęłam go unikać.
Jedzenie łagodziło obyczaje, mawiali, mawiała tak też mama, więc może coś w tym było? Może po skończonej obiadokolacji nasze stosunki poprawią się, moja siostra wreszcie wtajemniczy mnie w plany podbicia świata i wytłuczenia wszelkiego zła? Chociaż wątpiłam, tliła się we mnie jeszcze mała iskierka nadziei. Szczególnie, gdy zaproponowała mi swoją pomoc.
Zdziwiłam się, kiedy Justine postanowiła mi pomóc, bo przez tyle lat nikt nie był w stanie zmusić jej do podjęcia choćby jednej próby gotowania. A teraz? Teraz sama chciała, czekała na polecenia, a ja nie rozumiałam co się stało i co motywowało tę zmianę. Fakt, nie wiedziałam co przeżyła w ostatnim czasie i że nauka gotowania niosła za sobą coś głębszego, nie mogłam o tym wiedzieć, gdy w ostatnich miesiącach wystarczająco się od siebie oddaliłyśmy. Mimo to wskazałam na mięso i nóż.
Trzeba pokroić na plastry, niezbyt grube a potem lekko rozbić – zaczęłam spokojnie wydawać polecenia, jednocześnie szykując trzy miski, tak, jak uczyła mama. Do jednej wbiłam jajka, do drugiej mąkę a do trzeciej bułkę tartą, którą odnalazłam w czeluściach szafki – byle nie za cienko, żeby nie były jak podeszwa, potem trzeba posolić i dodać trochę pieprzu – kontynuowałam, rozbełtując jajko w miseczce. Wszystko bez użycia magii, która swoim kapryśnym humorem mogła nam spalić nie tylko kotlety, ale i kuchnię. Zabrałam się do obierania ziemniaków, a gdy skończyłam, przekroiłam je na połówki i wrzuciłam do garnka.
Właśnie tak – ciągnęłam lekkim, przyjaznym głosem, kontrolując wszystkie poczynania Just – jak już rozbijesz to trzeba najpierw zamoczyć w jajku, potem w mące i bułce – garnek wylądował na kuchence a ja dodatkowo postawiłam mleko do kawy, żeby się przegotowało.


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 30
UROKI : 21
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Salon   14.10.18 2:07

Była świadoma, że prezentuje się inaczej. Ale zmieniło się też jej wnętrze. Ono właściwie przeszło największą przemianę, cichą, brutalną, szybką, dziejącą się pod powłoką skórną. I tylko ci, którzy choć w najmniejszy stopniu zdawali sobie, przez co przeszła, byli w stanie zrozumieć, co powodowało jej zmiany. Potrzebowała ich - wiedziała że tak - jeśli chciała osiągnąć swój cel. Jeśli chciała stać się silniejsza. Jednak wiedziała, jak wysoka była za to cena. Cieszyła się, że Leanne nie podjęła tematu mojej chudości, czy też chudnięcia. Z tym radziła sobie coraz lepiej, pilnując posiłków, wspomaganych ćwiczeniami. Wiedziała, że jej kondycja i sprawność pozwalają wiele do życzenia. Miała wiele do nadrobienia.
Zmarszczyła brwi, słysząc znajome imię, unosząc spojrzenie na siostrę, która siedziała na przeciw niej, przez chwilę lustrując ją spojrzeniem.
- Snape’a? - zapytała, a na usta wpełzł lekki uśmiech, łączący ją z przeszłości. Nieśmiały chłopak z zacięciem do eliksirów. Wstydliwy w jakiś sposób nieporadny w wyćwiczonych gestach przy niej. Nadal pamiętała niefortunny błąd, który poskutkował niewielkim wybuchem, który jedynie mocniej ją rozbawił, niż zasmucił. Nigdy nie radziła sobie z eliksirami, a ich wybuchy, czy niewypały nie były dla niej niczym nowym. Cyrus - wręcz przeciwnie - zdawał się tym faktem więcej, niż przejęty. - Lubię go. - powiedziała jedynie, powracając do zupy, której z każdą chwilą ubywało. Nic więcej na jego temat nie wypłynęło z jej ust, a ona postanowiła, że tak długo, jak długo jej siostra nie zacznie spotykać się z kiś, od kogo z daleka czuć czarną magię, nie będzie się wtrącać. I - cokolwiek się między nimi nie działo - naprawdę lubiła Cyrusa.
Podniosła się, gotowa do pomocy. Słuchała uważnie poleceń siostry, sama nie do końca pewna motywów, które nią kierują. Może zwyczajnie postanowiła, że nie jest w stanie jedynie polegać na kanapkach. Że powinna jeść też posiłki ciepłe. Zabrała się bez słowa za krojenie, a potem wykonywała wydawane przez siostrę polecenia starając się wypełnić je najlepiej jak tylko potrafiła. Nie odnalazła przyjemność w obtaczaniu mięsa w jajku, mące i bułce. Wręcz odwrotnie. Składniki kleiły się jej do palców. Skrzywiła się lekko, kontynuując robotę. by obserwować dalsze poczynania i czekać na polecenia.
- Leanne. - powiedziała cicho wiedząc, że nie może dłużej zwlekać, choć słowa nadal ciążyły jej na sercu. - Powinnaś znaleźć kogoś. Kogoś na co dzień. Przyjaciółkę, współlokatorkę, lokatora. Kogoś, kto nie pozwoli byś czuła się samotna. - kontynuowała dalej. Nie mieszkała już w domu od lat, właściwie już na stażu wyprowadziła się, by zamieszkać wraz z przyjaciółką i od tamtego momentu, dom odwiedzała na niedzielnych kolacjach, do których zmuszała ich matka, albo krótkotrwałych ucieczkach w czasie których zbierała się w swoim łóżku na nowo. Teraz jednak było inne. Obrazy z Próby przychodziły do niej falami, wiedziała, że istniała możliwość ich nigdy o nich nie zapomni.





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
 

Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Manor Road 35-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18