Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Bezimienna wyspa
AutorWiadomość
Bezimienna wyspa [odnośnik]01.10.17 15:57
First topic message reminder :

Bezimienna wyspa

Niewielka, znajdująca się w skromnym oddaleniu od angielskich wybrzeży wyspa, od ludzkich siedzib oddzielona jest nie tylko setkami metrów głębokiej wody, ale również utrzymującą się od lat złą sławą. Ukryta przed wzrokiem mugoli za pomocą ochronnych zaklęć, od wieków należy do czystokrwistej rodziny Fancourtów - trudno jednak powiedzieć, czy jakikolwiek czarodziej noszący to nazwisko wciąż zamieszkuje rodzinną posiadłość, bo w portowej wiosce nie widziano ich już od dawna. Wśród mieszkańców - głównie starszych, pamiętających jeszcze schyłek ubiegłego stulecia - krążą pogłoski o tym, jakoby najmłodsza dziedziczka sprzedała dom bogatemu kupcowi, podczas gdy sama wyjechała robić karierę w Londynie; inni twierdzą, że miejsce jest przeklęte, i to dlatego wszyscy Fancourtowie wyprowadzili się, gdzie pieprz rośnie. Jakakolwiek nie byłaby prawda, nikt w okolice wyspy się nie zapuszcza - strome brzegi, ostre i skaliste, czynią ją wyjątkowo zdradliwym miejscem do żeglugi, a jeśli wierzyć lokalnym opowieściom rybaków, łodzie, które wyprawiają się w tym kierunku, nigdy nie powracają do portu.

[bylobrzydkobedzieladnie]
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]11.12.17 23:06
Hałas w umyśle i nieprzyjemne uderzenia w skroniach powoli ustawało, a jasność myślenia wracała na właściwy tor. Ten sprzed zwodniczego upadku. Słabości, której było jej wstyd. Nie tej należącej do ciała i odbieranej witalności. Jej własny upadek, upór tak charakterystyczny dla Mii - rozgniótł się i w kilku sekundach była zdolna odpuścić. Czy była w tym prawdziwa ona? - Rzeczywistości - zmarszczyła brwi - w końcu prawda, to zgodność zmysłów z rzeczywistością, nie odwrotnie - skupiła się na obliczu nieznajomego, na odpalanym cygarze i ulotnej wizji jej ojca, który z podobna manierą sięgał po papierosy. I chyba o to też chodziło. Rzeczywistość, w której się znajdowała, była płynna. Zmysły widziały coś, co zazwyczaj powinno być niewidzialne - Wszystko co się dziej jest tylko w połowie zależne od naszych decyzji - zacisnęła usta, czując, jak coś zaciska się niebezpieczne w piersi - w połowie od innych, który podejmują własne wybory. Jak z granicami. Tam się kończą jedne, gdzie zaczynają drugie - w dużej mierze, nie rozumiała, czemu z taką łatwością wdawała się w dyskusję z... duchem? Czemu jedno pytanie pociągało za sobą drugie, a Mulciber nie ciskała sie z gniewną odpowiedzią. Nie czuła żadnego nacisku, nawet jeśli powietrze było nasączone niebezpieczeństwem. Niby rozpylony, ulotny zapach trujących eliksirów. I może sam fakt, że nieznajomy nie rzucał w nią ocenami. Obserwował, jak gentleman, który czekał na pociąg i przypadkiem podniósł parasol nieznajomej - Czy Pan jest tutaj z własnego wyboru? Czy z przyczyną działań kogoś innego? - pytanie zawiesiła w powietrzu, przyglądając się, jak gestem odsłania ciemną kotarę wejścia. Tę samą, którą wcześniej widziała poruszoną - obecnością? - Mało czasu na co? - ratunek, ucieczkę, czy może zrobienie czegoś zupełnie innego? Jeśli dom obłożony był klątwą, jeśli każda z tych istot była upiorem. Jaka była szansa, że mogli jej sie pozbyć?
Odetchnęła ciężej, zaciskając palce na różdżce. Miała ją. Nadal. I czuła ulgę, że nie zdążyła wprowadzić w czyn idiotycznej wizji jej złamania. Ciężkość w krtani nie dała szansy, by dźwięk podziękowania rozbrzmiał w powietrzu. Nie była do tego przyzwyczajona, a kiwnęła głową i mimo absurdalności, upiorności wszystkiego czego była świadkiem, kąciki warg wygięły się lekko. Mia nie uśmiechała się często, częściej zamykając wargi w gniewnej linii. On przynajmniej nikomu miał o tym nie powiedzieć - Liberta - inkantacja z niejasną łatwością spłynęła na usta. Poruszyła różdżką przypominając sobie gest. Na ile zapamiętała nauki, które dopiero niedawno starała się wdrożyć na nowo? Zawsze, prościej było atakować. Tu, przed atakiem, musiała myśleć. Tym bardziej, że jeszcze nie wiedziała, co właściwie było celem - Veritas Claro - wypowiedziała formułę niezależnie od tego, czy pierwsza zalśniła mocą, werbalizując kreśloną w duchu wolę, czy też pozbawiła Mii pomocy. I dopiero wtedy ruszyła w stronę odsłoniętego pomieszczenia, by przekroczyć ukryte wcześniej wejście. Jeśli już miała wędrować za tajemnicą planowała robić to do samego końca.

Kolejność zaklęć zgodna z tekstem wyżej
1. Liberat
2. Anomalia
3. Veritas Claro
4. Anomalia
Mia Mulciber
Zawód : byłam
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
And I find it kinda funny, I find it kinda sad
That dreams in which I'm dying are the best I've ever had.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3609-mia-mulciber-budowa#64835 https://www.morsmordre.net/t3846-dimitry#71894 https://www.morsmordre.net/t3650-uwaga-gryze#67008 https://www.morsmordre.net/f161-grimmauld-place-12-5 https://www.morsmordre.net/t4458-skrytka-bankowa-nr-888#95128 https://www.morsmordre.net/t3864-mia-mulciber#72368
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]11.12.17 23:06
The member 'Mia Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 64

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Bezimienna wyspa - Page 12 HXm0sNX

--------------------------------

#3 'k100' : 51

--------------------------------

#4 'Anomalie - CZ' :
Bezimienna wyspa - Page 12 NV7c0Tq
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]12.12.17 23:42
Widziała to w nienturalnie wielkich, szklistych oczach skrzatki, w których przygasł strach, spojrzenie zrobiło się bardziej ufne, postawa istoty bardziej przychylna; Fantine wiedziała, że zdołała ją przekonać, zmanipulować, zdobyć nadeń chwilową, kruchową władzę, dzięki magii słowa, odpowiedniej tonacji głosu i łagodniejszemu spojrzeniu. Mogła tak od razu, lecz władcza natura Rosiera i strach przed nieznanym przysłoniły Fanny jasność myślenia. Musiała być mądrzejsza, jeśli chciała się stąd wydostać. Wciąż nie odczuwała wobec strachu Rozetki współczucia, troszczyła się jedynie o samą siebie i własne dobro, musiała więc ciągnąć to przedstawienie.
-Wiesz jak przełamać to zaklęcie? - szepnęła Fantine -A może... Czy jest tu druga łódź, Rozetko? Albo sowa? A może kominek podłączony do sieci Fiuu? Miotła? - mówiła wciąż cicho, głosem ocierającym się o granicę słyszalności, nienachalnie i łagodnie; musiał być przecież jakiś sposób wydostania się stąd, bądź choćby kontaktu ze światem zewnętrznym. List posłany do Tristana z pewnością by ją ocalił.
Czuła, że jej zaklęcie się nie udało, lecz oto Rozetka Fanny w tym wyręczyła; Rózyczka obdarzyła ją jednym z najpiękniejszych swych uśmiechów, pełnym wdzięczności, położyła dłoń na sercu w teatralnym geście i wyrzekła -Dziękuję, Rozetko.
Wyprostowała się, wciąż trzymając przed sobą wyciągniętą różdżkę, z obawy, że z wnęki zaraz wychynie przerażająca zjaw - Lumos Maxima - wyrzekła Fantine, różdżkę kierując w sufit dotychczas ukrytej komórki. Wiedziała już, że nie należy opuszczać kręgów światła. Nie mogła pozwolić, by kakofonia wrzasków i ciemność ją zaskoczyły, pochłonęły jak tamtą, ciemnowłosą kobietę.
Fanny zbliżyła się do półek, nieufnie spoglądając na kociołek i fiolki; jakaś część niej westchnęła z ulgą - jeśli miała rozwikłać zagadkę związaną ze sztuką alchemii, miała poniekąd jakąś szansę. W lewą dłoń ujęła pergaminy z najniższej półki, wertując je i próbując odnaleźć jakąkolwiek użyteczną infomację. Francuskim posługiwała się biegle.

1 -retoryka
2 - zaklęcie (lumos maxima)
3 - anomalia
4 - odczytanie wskazówek (II poziom znajomości j. francuskiego)


Była także pewna chwila, której nie zapomnę. Był raz wieczór rozmarzony i nadzieje płonne przez dziewczynę z końca sali podobną do Róży, której taniec w sercu moim święty spokój zburzył.
Fantine Rosier
Zawód : Arystokratka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
emanowała namiętnością skroploną winem

wiem, że pachniała jak Paryż choć nigdy tam nie byłem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
królowa kier
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5048-fantine-rosier https://www.morsmordre.net/t5137-desdemona#111449 https://www.morsmordre.net/t5140-fanny-rosier https://www.morsmordre.net/t5141-komnaty-fantine https://www.morsmordre.net/t5136-skrytka-bankowa-nr-1272 https://www.morsmordre.net/t5138-fantine-c-rosier#111457
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]12.12.17 23:42
The member 'Fantine Rosier' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 89

--------------------------------

#2 'k100' : 88

--------------------------------

#3 'Anomalie - CZ' :
Bezimienna wyspa - Page 12 HXm0sNX

--------------------------------

#4 'k10' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]13.12.17 7:58
Jestem już wkurwiony. Dobrze, że nikt mnie nie widzi, kiedy jak kretyn pukam w taflę lustra. Nic się nie dzieje. Nawet Salome w tym odbiciu nie wygląda wcale na zainteresowaną. Nie wiem co mam robić, bo nie wiem jak się stąd wydostać. Umówmy się - nie jestem najlepszy w myśleniu. Ja to bym wolał, gdyby ktoś mi powiedział, co mam zrobić i ja bym to zrobił. O ile bym umiał, chociaż jestem tak zajebisty, że z pewnością bym umiał. A tak? Stoję jak jakiś frajer i miotam się to tu, to tam. Obracam się dookoła siebie, drapię po szyi, marszczę czoło i uruchamiam procesy myślowe. Nie wiem ile tak stoję, minutę czy rok, ale zaczyna mnie łeb napierdalać, więc kończę to. Nic dobrego z tego nie wyniknie.
Zaczekam. Niech ona tylko wyjdzie, a już ja jej powiem do słuchu, o. Zrezygnowany siadam na dywanie, opierając się o coś, pewnie o łóżko, ale niezbyt mnie to interesuje. Wyciągam nogi do przodu i sięgam do kieszeni po paczkę fajek. Już trochę obeschły, może nadają się już do jarania, przynajmniej chcę w to wierzyć. No więc próbuję odpalić jednego szluga pocierając go na końcu i olaboga, naprawdę działa. Chociaż kurwa chwila przyjemności w tym dole dna i kilometra mułu. Nie, żebym wiedział ile to kilometr.
Więc tak się zaciągam dymem w tym okrutnym oczekiwaniu, ale serio nie wiem co ze sobą zrobić. Inni to mnie tak średnio interesują, więc nie chce mi się biegać po tych korytarzach i pokojach. Chociaż może ktoś by mi wytłumaczył jak to jest, że Salome widzę w lustrze kiedy w pokoju jej nie ma? Ech, pewnie i tak bym niczego nie zrozumiał, więc czym ja się przejmuję. Po prostu czekam, jak sama nie przyjdzie, to wtedy będę się martwić i biegać po tym okropnym domu. Co mnie podkusiło, żeby tu przybyć? Ach, tak, kasa, której nie ma. Typowe.


no one cares

Oli Ogden
Zawód : zbir
Wiek : 30
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
- Kup mi whiskey.
- Będziesz pił whiskey? Jest 10 rano.
- W takim razie kup whiskey i płatki.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Półolbrzym

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4869-oli-ogden#105453 https://www.morsmordre.net/t4878-nokturnowy-smietnik#105711 https://www.morsmordre.net/t4877-oli-sie-nie-goli#105709 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t4880-skrytka-nr-1247#105726 https://www.morsmordre.net/t4879-oli-ogden
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]13.12.17 12:12
Im dłużej tu byli, tym bardziej Jocelyn dochodziła do wniosku, że jednak wciąż wiele rzeczy na świecie było dla niej zupełną niewiadomą. Przychodząc tu, nie była przygotowana na żadne komplikacje. To miała być zwyczajna rozmowa z (jak myślała) starszą panią, która jakimś sposobem miała informacje na temat jej brata. Uczepiła się tej myśli, lekceważąc podszepty zdrowego rozsądku, który kazał jej pozostać w domu i uważać na wiadomość od nieznajomej, która mogła być zwykłym podstępem. I prawdopodobnie była, biorąc pod uwagę, że od początku wszystko tu było nie tak. A ona dała się w to wciągnąć. Dobrze chociaż, że nie była tu zupełnie sama, zostawiona na pastwę złowieszczego, prawdopodobnie nawiedzonego domostwa. A po pewnej majowej przygodzie z czkawką teleportacyjną wiedziała już, że nie wszystkie duchy są tak miłe i przyjazne jak te w Hogwarcie.
Zerknęła na Alastaira, który powiedział, że rozpoznaje litery.
- Co one znaczą? – zapytała go więc, ciekawa, czy udało mu się coś odczytać. Coś, co mogło im się przydać. Potrzebowali konkretnych wskazówek, żeby zgłębić tajemnice domu. Może kolejne znajdą w zamkniętym pokoju? Ruszyła w stronę drzwi, przyjmując z pewną ulgą, że mężczyzna podążył za nią. – Dziękuję – szepnęła do niego. – Masz rację, bo kto wie, co tam znajdziemy? Mam nadzieję, że to koniec dziwnych niespodzianek i trafimy na jakieś wskazówki...
Nie wiadomo. Mogło tam być dosłownie wszystko. Albo i nic. Ale lepiej było zachować ostrożność, pokój mógł być zamknięty na klucz z jakiegoś konkretnego powodu. Wsunęła go w zamek bardzo ostrożnie, po czym przekręciła i po chwili wahania otworzyła drzwi, które ustąpiły przed nią gładko. Ale nie zdążyła rozejrzeć się po pomieszczeniu; dostrzegła jedynie zarys czegoś, co mogło być biurkiem i kilka szafek, a do jej nosa dotarła intensywna woń zgnilizny, którą do tej pory czuła tylko w jednym miejscu – w prosektorium w podziemiach Munga. Było to najmniej lubiane przez nią miejsce w szpitalu, naznaczone zapachem śmierci i rozkładu. Teraz poczuła to samo tutaj ale nie miała czasu, żeby się odezwać lub zareagować w inny sposób, gdy jej oczom ukazał się widok rodem z najgorszych, najbardziej przerażających koszmarów.
Na przeciwko niej stało coś. Ożywiony trup o odrażającej, zielonkawej skórze, z niewidzącymi oczami i pozlepianymi włosami. Był dokładnie tego samego wzrostu co Josie, a jego włosy miały tę samą długość i kolor. Był zwrócony w jej stronę, musiał ją wyczuwać, skoro z ust, niegdyś podobnych do ust Josie, wydobywał się charkot. Częściowo gnijące ciało było ubrane w znajomo wyglądającą suknię, należącą do jej siostry. Iris.
Jocelyn wrzasnęła ze strachu, zdając sobie sprawę, na co patrzy. Był to inferius. Inferius wyglądający jak jej siostra. Martwa. Kiedy ręka stwora zacisnęła się na jej nadgarstku, Josie była bliska histerii, bo właśnie widziała ucieleśnienie największych lęków: martwą siostrę i inferiusa. Iris była jej najbliższą osobą, jaką miała i nic nie przerażało jej równie mocno jak myśl, że mogłaby ją utracić. Od dawien dawna bała się też inferiusów; choć na szczęście nigdy nie stanęła na przeciwko jednego z nich, to czytała o nich oraz widziała w swoim życiu zwłoki. Ciała pacjentów, którym nie mogła pomóc nawet magia lecznicza, a którzy trafiali w mungowe podziemia. Myśl, że któreś mogłyby ożyć i się na nią rzucić zawsze brzmiała makabrycznie. I nie zupełnie nierealnie, skoro żyli w świecie magii, a takie istoty istniały. Kilka razy nawet śniło jej się, że jest ścigana przez gnijące ciała, poruszane złowieszczą mocą czarnej magii. A myśl, że coś tak odrażającego mogłoby spotkać jej siostrę... budziło w niej głęboki lęk, który jednak uświadomiła sobie w pełni dopiero teraz, patrząc, jak gnijąca dłoń zaciska się na jej nadgarstku, a martwa twarz zwraca się w jej stronę.
- Iris... – szepnęła i odruchowo szarpnęła ręką, próbując oswobodzić się z uścisku i zwiększyć dystans między sobą a... kreaturą. Wyglądającą jak martwa Iris, ale przecież to nie mogła być ona. Wiedziałaby, gdyby jej siostra też tu była, ale Iris nie otrzymała zaproszenia. Przybyła tu sama, bez niej. A kiedy odchodziła, wydawałoby się, że wcale nie tak bardzo dawno temu, Iris pozostała w domu i z całą pewnością była żywa... Jakim cudem trafiłaby więc aż tutaj i zdążyłaby zostać zabita i zmieniona w inferiusa? Kto mógłby być zdolny, by jej to zrobić? Te podrygi racjonalnych myśli próbowały się przedostać do omotanej strachem i przerażeniem świadomości.
I wtedy zdała sobie sprawę, czym naprawdę mogło być to, na co patrzyła i co wzbudziło w niej tak wielki strach. I miała nadzieję, że tym właśnie jest.
- R...Riddiculus! – wykrztusiła drżącym głosem, a na jej policzkach lśniły łzy; jeśli był to bogin, zaklęcie powinno na niego podziałać. O ile skupiła się dostatecznie; niełatwo było sobie wyobrazić coś zabawnego i niewinnego, gdy patrzyło się na coś, co budziło w niej tak silny lęk. Ale nade wszystko pragnęła, by widok martwej Iris-inferiusa zniknął sprzed jej oczu, by okazało się, że to naprawdę tylko zwykły bogin próbujący się pożywić jej strachem.

1. Uwolnienie ręki
2. Zaklęcie



Zamknięci w ramach schematówPamiętajmy, by nie zgubić siebie.

Jocelyn Vane
Zawód : Stażystka uzdrowicielstwa
Wiek : 20
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
,,,
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4647-jocelyn-vane https://www.morsmordre.net/t4674-poczta-jocelyn https://www.morsmordre.net/t4673-j-c-vane https://www.morsmordre.net/f316-maxwell-lane-84 https://www.morsmordre.net/t4747-skrytka-bankowa-nr-1200 https://www.morsmordre.net/t4675-jocelyn-vane
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]13.12.17 12:12
The member 'Jocelyn Vane' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 18, 25

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Bezimienna wyspa - Page 12 HXm0sNX
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]14.12.17 17:41
Och — wyrwało się z jej ust, gdy z rozmysłem rzucone zaklęcie okazało się nieudane. Przez moment mogła dostrzec zarys jakiegoś pokoju, lecz z tejże projekcji nie dowiedziała się niczego nowego; równie dobrze mogło jej się ukazać jej własne wyobrażenie jakiejkolwiek sypialni, tak niewiele jej próba czarów. Kątem oka obejrzała się na dwójkę czarodziejów, z którymi pozostawała na parterze, ale oni byli zaabsorbowani innymi sprawami. Zdążyła jednak zauważyć, że jasnowłosy mężczyzna rozpoznaje język wersów, zapisanych na wieczku pudełka, więc podała mu je. Może bliższy kontakt ułatwi mu zadanie. Z tego, jak się sprawy miały aktualnie, młoda wiedźma nie rozumiała wiele. Przebywali tu już od dłuższego czasu, a wszystko tylko dalej się gmatwało. Jedna odpowiedź prowadziła do dwóch kolejnych zagadek, ciemność, która nawiedzała dworek regularnie, budziła jej niepokój. Oddaliła się od tego, gdy była zajęta rozszyfrowywaniem run, lecz nagle znów była nieprzydatna. Wsadziła notes do swej torby, wolną ręką objęła się w pasie, dodając sobie otuchy. Może powinna była pójść na górę? Niestety nadal nie miała pojęcia, jak sobie radzili pozostali. Odchrząknęła, planując coś napomknąć na ten temat... wtedy nieludzka zjawa wyskoczyła z wcześniej zamkniętego pomieszczenia, rzucając się bez wahania na uzdrowicielkę.
Pandora otworzyła szeroko oczy, bezwiednie odskakując o krok do tyłu. Przez jej ciało przemknął lodowaty dreszcz, kiedy mierzyła tę istotę wzrokiem. Przedziwne. Mimo tak wielu inkantacji nie udało im się jej wykryć. Miała niewielkie doświadczenie z magicznymi stworzeniami, była nieco przestraszona, więc nie potrafiła wymyślić nic, co mogłoby w jakiś sposób pomóc. Kiedyś przyzwała ducha, to prawda... mimo to nie wiedziała, co mogłoby to coś odgonić. Jeśli oczywiście było w ogóle jakąś zjawą.


we all have our reasons.
Pandora Sheridan
Zawód : nikt
Wiek : 22.
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
you're a little late
i'm already torn
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
to form imaginary lines, forget your scars we’ll forget mine.
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t4892-pandora-a-sheridan https://www.morsmordre.net/t4914-poczta-pandory#107112 https://www.morsmordre.net/t4913-never-say-no-to-panda https://www.morsmordre.net/f324-hogsmeade-mieszkanie-nr-17 https://www.morsmordre.net/t5032-skrytka-bankowa-nr-259#108047 https://www.morsmordre.net/t4917-pandora-a-sheridan
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]15.12.17 16:13
- Ojej, naprawdę zdajesz się wiedzieć wszystko. Jakie mam szczęście, że Cię spotkałam. – Z każdą chwilą było w niej odrobinkę mniej niepewności i poczucia zagrożenia. Z każdą też chwilą coraz lepiej się bawiła, myślami odbiegając od przykrych, gwałtownych wydarzeń odcinających ją od reszty przybyłych. Wciąż chciała wrócić, nie było to tak, że rozkokosiła się na nowym gnieździe i postanowiła pozostać w bezpiecznym zawieszeniu. Kątem oka dostrzegała ruch Oliego, koncentrując się na nim jedynie na tyle, na ile było to potrzebne. Nie mogła się przecież z nim jeszcze skontaktować. Raz jedynie posłała w jego kierunku przepraszający uśmiech, domyślając się od razu jak niewiele niedogodności mu to wynagradza. Była zaskoczona faktem jego spokojnego oczekiwania – czego jak czego, jednak nie spodziewała się po półolbrzymie takiej cierpliwości. Po jego słowach zorientowała się, że jej krzyk chociaż w połowie do niego dotarł. Wiedział że tu jest, lecz i on nie mógł sięgnąć po nią ręką. Być może dlatego Isaac był tak spokojny – ona na jego miejscu panikowałaby widząc półolbrzyma gabarytów Oliego kilka czuwającego kilka kroków od siebie.
- Szyszymory to takie zawodzące zjawy. Nie jest do końca pewne czy duchy, czy po prostu stworzenia bardzo ściśle powiązane z Irlandią i jej folklorem. U mnie we Francji na ten przykład praktycznie wcale nie ma szyszymor. To widmo kobiety o smutnym obliczu, zawodzącej w domostwach i po obejściach. Pojawiają się najczęściej gdy ktoś ma umrzeć. Szczerze mówiąc, nie słyszałam jeszcze o przypadku, gdy pojawiały się w innym celu, chociaż osobiście wciąż niewiele o nich wiem. – Spojrzała na chłopca smutnym wzrokiem, poważniejąc nieco i zbierając kości w dłoń. Była rozważna i nie poddawała się dziewczęcym urojeniom, mimo wszystko to co nieznane, budziło w niej wciąż pokłady głęboko skrywanego lęku. Chciała dowiedzieć się więcej, lecz jednocześnie bała się konfrontacji. - Teraz Ty. Gdzie są panienki, pan, stajenni? Nie widziałam tu nikogo prócz skrzatki i sternika. No i Ciebie. – Lekko zamachnęła się nadgarstkiem, wypuszczając kostki na wolność. Wstrzymała przy tym oddech – miała na tyle wysoki wynik by zacząć się bać o konsekwencje jakiegokolwiek rzutu. Nie wiedziała co małemu psotnikowi przyjdzie do głowy jej zabrać, dlatego wolałaby wygrać i później ewentualnie pomyśleć o zrewanżowaniu się za uprzejmość chłopca. Z niepewnością spojrzała na swój wynik.


make me
believe
Salome Despiau
Zawód : Magizoolog stacjonarny, pretendentka do nagrody Darwina
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
When I walking brother don't you forget
It ain't often you'll ever find a friend
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 mine
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4348-salome-minerva-despiau https://www.morsmordre.net/t4367-sir-lancelot https://www.morsmordre.net/t4366-niosl-wilk-razy-kilka https://www.morsmordre.net/t5031-s-m-despiau
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]15.12.17 16:13
The member 'Salome Despiau' has done the following action : Rzut kością


#1 'k6' : 5

--------------------------------

#2 'k6' : 4
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]15.12.17 17:30
Miałem szczęście? A może byłem dobry? Wolałem drugą opcję, moje ego i wysokie mniemanie o sobie podpowiadały mi, że to właśnie ta opcja. Nie miałem jednak czasu na karmienie ego, czy chociażby zastanawianie się nad tym. Obserwowałem jak magiczna tarcza sprawia, że rzucone we mnie zaklęcie (kula ognia) odbija się od niej i przemienia w iskry magii, które wkrótce zniknęły z mojego punktu widzenia. Nie miałem czasu się zastanawiać, a moja różdżka poruszyła się sama. Właściwie to nie wiedziałem nawet co robię, mój nadgarstek poruszył się sam, z ust wypowiedziała inkantacja i nawet nie byłem pewien, czy zadziała. Zadziałało, a pewien rodzaj satysfakcji pojawił się w moim wnętrzu. Serce waliło mi szybko, adrenalina krążyła w żyłach wraz z krwią, która teraz krążyła po moim krwiobiegu dużo szybciej niż zwykle. Lubiłem to uczucie - adrenalinka, nutka strachu. I dopiero teraz zaczynałem to czuć.
Stwór odleciał, a ja nie wiedziałem czy powinienem uciekać, czy atakować. W pospiechu rozejrzałem się dookoła, na chwilę zawieszając wzrok na chatce, z której światło dochodziło i tu. Mogłem zawołać pomoc, wystarczyło tylko krzyknąć. Nie wiedziałem czy rzeczywiście by zareagowali, czy ktokolwiek by mi pomógł. Ale... nawet nie przeszło mi to przez myśl. Duma nie pozwalała mi na to, by prosić kogokolwiek o wsparcie. Zakląłem więc siarczyście, jak to miałem w zwyczaju, a potem podjąłem próbę wydostania się z bagna, które mogło być dla mnie większym wrogiem niż stwór, którego trafiłem zaklęciem, a który mógł rzucić w każdym momencie.
Oliver Bott
Zawód : Złodziej i oszust do wynajęcia
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Bo większość ludzi to durnie. Więc trzeba to wykorzystać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t4852-oliver-bott https://www.morsmordre.net/t5040-kolejna-menda#108294 https://www.morsmordre.net/f335-smiertelny-nokturn-21-8 https://www.morsmordre.net/t5034-oliver-bott
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]15.12.17 17:30
The member 'Oliver Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 22
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]17.12.17 13:34
Okej, udało mi się wyswobodzić. Moje nogi - choć całe ubłocone, co powodowało pewne uczucie dyskomfortu, wreszcie były wolne a ja, choć nieco chwiejnie - stałem na stabilnym, nie próbującym mnie wciągnąc podłożu. Odetchnąłem z ulgą, scierając z czoła tę odrobinkę potu, która się na nim pojawiła pomimo zimna. Spojrzałem w stronę, w którą odrzuciło "bestię", potem spojrzałem w stronę szopy, która wcześniej próbowała mnie przyciągnąć. Na chwilę się zawiesiłem, trybiki coś tam pobrzęczały, coś tam pozgrzytały i wreszcie ruszyły. Przez chwilę zastanawiałem się czy warto... czy warto iść do tej szopy, lub czy warto walczyć z tą bestią, ale niestabilość magii spowodowała, że jedynie ściągnąłem usta w prostą linię. Nope.
A więc odwróciłem się na pięcie i czym prędzej dałem nogę w stronę domu. Albo raczej próbowałem, bo kij wie czy mnie ta wstrętna bestia nie spróbuje dorwać.
Oliver Bott
Zawód : Złodziej i oszust do wynajęcia
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Bo większość ludzi to durnie. Więc trzeba to wykorzystać.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t4852-oliver-bott https://www.morsmordre.net/t5040-kolejna-menda#108294 https://www.morsmordre.net/f335-smiertelny-nokturn-21-8 https://www.morsmordre.net/t5034-oliver-bott
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]17.12.17 13:34
The member 'Oliver Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 24
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Bezimienna wyspa [odnośnik]17.12.17 16:28
Bzdura – burknął mężczyzna ze zniecierpliwieniem, po raz pierwszy odkąd Mia go zobaczyła, okazując jakiekolwiek emocje. – Jeżeli ścigając złoczyńcę, tylko w połowie polegasz na sobie, a w połowie na nim, nigdy nie uda ci się go przechytrzyć – dodał, pobrzmiewając odrobinę jak profesor pouczający ucznia. Jego sylwetka nadal była niemal nieruchoma, ale jeden z eleganckich butów zaczął nieco nerwowo postukiwać o drewnianą podłogę. – Działania kogoś innego popchnęły mnie do decyzji, która zamknęła mnie tutaj. Ale tak, jak powiedziałem – to w tym momencie nieistotne – odpowiedział, zaciągając się cygarem i wydmuchując sporą porcję dymu. Mia, jeżeli patrzyła uważnie, mogła zauważyć, że cygaro się nie skraca, a popiół nie spada na ziemię. – Mało czasu na wydostanie się stąd. Nie zauważyłaś tego jeszcze? – zapytał, porzucając lekki ton i oficjalną tytulaturę. – Każda sekunda, którą tu spędzacie, zbliża was do nas – dodał, nadal śledząc Mię wzrokiem, ale gdy zniknęła w pomieszczeniu za przesuwanymi drzwiami, nie podążył za nią.
Liberta rzucona przez Mię okazała się udana, ale ponieważ póki co nic nie odbierało kobiecie swobody ruchu, nie odczuła zmiany w żaden sposób. Przez najbliższy czas będzie jednak odporna na wszystkie zaklęcia tego typu. Veritas Claro nie zmieniło niczego w sposobie, w jaki czarownica widziała rzeczywistość.
Po przejściu do sąsiedniego pomieszczenia, Mia znalazła się w przeciętnie wyglądającym gabinecie. Albo prawie przeciętnie – oprócz szerokiego, dębowego biurka i regałów z książkami, znajdował się tu kwadratowy, wyryty w ścianie schowek, oznaczony dziewięcioma symbolami.

Rysunek poglądowy (cyfr nie ma na ścianie, symbole zostały ponumerowane dla ułatwienia):
Bezimienna wyspa - Page 12 Znowukombinuje
mechanika:

Rozetka słuchała Fantine uważnie, póki co nie zdradzając oznak zniecierpliwienia ani oporu. Nieufność roztapiała się stopniowo, choć w ruchach pozostało nieco nerwowości. – Łódź jest tylko jedna, panienko, ale sternik słucha tylko panienki Maureen – odpowiedziała, w długich palcach miętoląc róg kuchennej serwety, w którą była ubrana. – Sowiarnia i schowek na miotły znajdują się na zewnątrz, w szopie za domem. Kominek jest zablokowany, dopóki działa zaklęcie rzucone przez pana. – Rozejrzała się na boki, kręcąc bosą stopą w dywanie, jakby chciała wytrzeć tam dziurę. – Rozetka słyszała, jak pan mówił, że ukrył części amuletu w różnych częściach domu i wyspy, żeby nikt nie złamał zaklęcia – dodała, zerkając za Fantine, gdy ta skierowała się w stronę komórki.
Zaklęcie arystokratki rozświetliło pomieszczenie dodatkowym światłem. Ze swoją znakomitą znajomością francuskiego była w stanie rozczytać wszystkie wskazówki, zauważając, że w większości były to informacje dotyczące miejsca, faz księżyca, składu, miesięcy i pór dnia, w jakich były warzone poszczególne eliksiry. Notatki nie były niestety kompletne, Fantine mogła jednak zauważyć, że najwięcej miejsca poświęcono eliksirowi uwarzonemu z datą czerwcową, jednak jak na złość, to właśnie w tych zapiskach brakowało kilku stron.

wskazówki:

Gdy Oli usiadł ciężko na podłodze, coś zastukało głucho pod jego ciężarem, a deski ugięły się zdecydowanie mocniej niż powinny – nawet biorąc pod uwagę gabaryty półolbrzyma. Dźwięk, który rozległ się w pomieszczeniu, zdradzał, że pod podłogą znajdowała się pusta przestrzeń; jeżeli Oli odsunąłby dywan, zobaczyłby zamkniętą na kłódkę klapę, którą jednak bez problemu będzie w stanie otworzyć siłą (albo prostym alohomora).

Chłopiec zdawał się słuchać słów Salome z fascynacją, ale gdy wyjaśniła pojęcie szyszymory, zmarszczył brwi i zamiast odpowiedzieć, po prostu zacisnął usta i pokiwał głową, tak jakby niespecjalnie chciał dodawać cokolwiek na ten temat. Uchwycił się za to drugiego pytania. – Chowają się po domu albo na zewnątrz. Bardzo długo spaliśmy. Obudziło nas magiczne bum – odpowiedział, podciągając kolana pod brodę i obejmując je chudymi ramionami. Zakołysał się lekko, przyglądając się działaniom Salome i tylko od czasu do czasu zerkając w stronę Oliego. – To twój przyjaciel? – zapytał, trochę dłużej zawieszając wzrok na pokaźnej sylwetce Ogdena.
Kości rzucone przez Salome potoczyły się nieco dalej, ale kobieta widziała, że wypadła na nich dziewiątka. Nie widział tego jednak Isaac, wciąż wpatrzony w półolbrzyma. – Ile wypadło? – zapytał, wychylając się i próbując dostrzec kropki na kostkach.

Jocelyn zdawała się obezwładniona strachem, bo ani próba uwolnienia się z uścisku bogina (którego naturę poprawnie rozpoznała), ani rzucone zaklęcie, nie podziałały na stwora. Oślizgła dłoń gnijącego ciała zacisnęła się na jasnej szyi uzdrowicielki, która z każdą chwilą miała coraz mniejsze szanse na samodzielne uwolnienie się, podczas gdy żaden z jej towarzyszy nie zdecydował się udzielić jej pomocy.

Bagno wciągało Olivera coraz mocniej i tylko dzięki wyrobionej przez lata sprawności udało mu się wydostać ze zdradliwej pułapki. Wysiłek mocno go osłabił, nie na tyle jednak, by nie udało mu się dobiec z powrotem do domu. Wpadł do środka ubłocony i spocony, przy wejściu zauważając to, czego nie widzieli rozproszeni po domu czarodzieje: po pierwsze, ze stołu w jadalni zniknęło kolejne nakrycie. Po drugie, część pomieszczeń zaczęła się zmieniać – fragmenty ścian i podłóg, a także niektóre meble, wydały się nagle starsze, zniszczone, powleczone dziką roślinnością i zjedzone próchnicą, w niczym nieprzypominające starannie utrzymanego domostwa. Oliver nie wiedział jednak, czy to doskwierało mu zmęczenie, czy może przełamaniu ulegała jakaś iluzja, której początkowo wszyscy ulegli.

Fantine, dzięki trzykrotnemu, wyjątkowo udanemu użyciu retoryki, uzyskałaś częściową władzę nad skrzatką. Otrzymujesz możliwość wydania jej trzech poleceń (do wykorzystania w dowolnym momencie w ciągu całego wydarzenia), których Rozetka musi usłuchać. Przywilej można wykorzystać do ominięcia zagadek i pokonania przeszkód, nie można natomiast żądać rzeczy niewykonalnych (czy raczej - wynik takiego żądania może okazać się przykry), tj. teleportacji poza wyspę zanim zostanie zdjęte zaklęcie uniemożliwiające opuszczenie tego terenu.

Salome, ponieważ Isaac nie zauważył wyniku rzutu kością i nie wie, że przegrałaś, masz możliwość podjęcia próby kłamstwa. Przekonanie chłopca, że wygrałaś, ma ST równe 70, a do rzutu dolicza się bonus przysługujący za biegłość kłamstwa.

Jocelyn, w tej kolejce wyrwanie się inferiusowi ma ST równe 71 (rzut), a do rzutu kością dolicza się podwojoną statystykę sprawności. Jeżeli inne osoby zdecydują się udzielić Ci pomocy, rzuty będą sumowane. Nadal możesz też korzystać z magii. Utarczka z boginem w tej kolejce kosztowała Cię 20 punktów żywotności (psychiczne).

Na skutek działania anomalii, 20 punktów żywotności utraciła również Mia (psychiczne). Liberta działać będzie jeszcze przez 5 tur.

Oliver, siłując się z bagnem, stracił 15 punktów żywotności (osłabienie).

Na odpisy czekam do wtorku 19.12 do godz. 17:00. Od następnego tygodnia staramy się też przyspieszyć tempo, następne posty Mistrza Gry będą więc pojawiać się 21, 23, 26, 29 grudnia, proszę o pełną - w miarę możliwości - mobilizację. Wszelkie świąteczne nieobecności można zgłaszać mi na pw, coś wymyślimy. <3


parter:
piętro:
Żywotność postaci i bonusy:
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Bezimienna wyspa - Page 12 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 12 z 25 Previous  1 ... 7 ... 11, 12, 13 ... 18 ... 25  Next

Bezimienna wyspa
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach