Wydarzenia


Ekipa forum
Biblioteka
AutorWiadomość
Biblioteka [odnośnik]03.10.17 0:19
First topic message reminder :

Biblioteka

W bibliotece Prewettów znajduje się obfity zbiór ksiąg kolekcjonowanych od pokoleń. Większość z nich jest poświęcona zielarstwu, alchemii i magomedycynie - Prewettowie żyją blisko z naturą, toteż najczęściej w tych dziedzinach odnajdują swoją pasję. W pomieszczeniu oprócz ciężkich regałów stoi miękka kanapa i kilka foteli, a na przeciwko nich znajduje się biały kominek. Nie jest podłączony do sieci fiuu - pełni jedynie funkcję grzewczą i estetyczną.
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Biblioteka [odnośnik]28.09.22 23:09
- Ugh! - jęknął, nudząc się od samego słuchania. Oczywiście przerysowane jękniecie opatrzone zostało również teatralnym odrzuceniem głowy w tył i zakryciem twarzy dłońmi. - Zgubiłeś mnie już po ależ - dodał, co oczywiście było jedynie żartobliwym przekomarzaniem się ze strony młodszego brata. Był to swego rodzaju filar w interakcjach ze starszym bratem. Jakby chciał zachować tę małą drobnostkę w ich rozmowach, aby podtrzymać iluzję normalności w tych szalonych i niepewnych czasach. Wierzył, że Archibald potrzebował czasem innego powodu do zmartwień niż wojna - na przykład docinki młodszego brata. - To ostatnie, to jarzmo chętnie bym z ciebie zdjął - odparł po zastanowieniu, dowodząc, że jednak słuchał całego monologu swojego nestora. Bo wbrew pozorom często słuchał. Czasem po prostu bardziej opłacało się udawać, że jest inaczej. - Aż tak ci się pali do wyprawiania wesela? To bardzo kosztowne - rzucił, pukając końcówką pióra w stos pergaminów, na których znajdowały się wszelkie kosztorysy. - Ale jak to mówią, obowiązek jest obowiązkiem - dodał niby to z promiennym uśmiechem wskazującym na lekkość z mają wyrzucił to stwierdzenie, ale gdzieś tam w błękicie oczu pobrzmiewała powaga. Był świadom swojej powinności, tak samo jak doskonale wiedział co leżało w obowiązkach Archibalda, że w tej konkretnej sferze miał mieć do czynienia z dwiema różnymi osobami; swoim najdroższym bratem lub nestorem swojego rodu. Ale nie z oboma na raz.
- Moim zdaniem postępujesz słusznie - zapewnił z zaskakującą siłą w głosie. Jego słowa przypominały stabilnie osadzone na wybrzeżu, o które rozbijały się fale wątpliwości Archibalda.
Potakująco kiwał głową, uwzględniając podawane mu przez Archibalda informacje, które uznał za istotne do wzięcia pod uwagę przy tworzeniu kosztorysu. To było na pewno budujące - świadomość jak wiele osób z Zakonu miała dołożyć swoją cegiełkę do całego projektu, na który lordowie Dorset mieli przygotować przestrzeń oraz odpowiednie fundusze, którymi niestety nie dysponowali ludzie - szczególnie w obecnej sytuacji. Nie ukrywał błysku w oczach, który pojawił się, gdy tylko wspomniał o rozeznaniu w terenie. Z trudem opanował emocje na twarzy. - Oczywiście, skontaktuję się z Elroyem, rozsądniej będzie iść z partnerem -  odparł, bo w ten sposób będą w stanie pokryć większą powierzchnię. - Pomagałem w działaniach Greengrassów, nie odmówi - powiedział, chociaż był to zaledwie jeden z powodów, dla których wierzył, że lord Elroy nie śmiałby odmówić pomocy rodzinie swojej małżonki w tak szlachetnym przedsięwzięciu. Tym bardziej, że sam był związany z Zakonem, prawda? - No, dużo - westchnął, wtórując bratu, bo liczba nakreślona na pergaminie przerażała swoją wielkością. - Taki margines błędu zakładam - odparł, poniżej zakreślając zakres cenowy swoją szacunków. Czy miał rację? Przy tak wielu wypadkowych, trudno było określić jednoznaczny rezultat. Sięgnął po jedną z czereśni machinalnie, chociaż nie do końca zarejestrował moment, w którym ten znalazł się na stole. Skinął głową. - Daj znać, kiedy ci odpowie - poprosił. Pamiętał, że ona także brała udział w akcji z początku kwietnia i odniosła rany heroicznie osłaniając jedną z kobiet własnym ciałem.
- Myślę, że jest... konieczne - odparł, poświęcając tej opinii naprawdę sporo czasu. - Myślę, że ta wojna wprowadziła już wystarczająco dużo podziałów i powinniśmy pracować, aby je zasypywać, a nie pogłębiać - to chyba najmądrzejsza rzecz, jaką powiedział dzisiejszego wieczoru. - Masz wątpliwości?
Roratio J. Prewett
Zawód : dumny przedstawiciel swego rodu, utrapienie lorda nestora
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
owijam wokół palca wolny czas
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10993-roratio-j-prewett https://www.morsmordre.net/t11046-polypodiopsida https://www.morsmordre.net/t11047-my-zyjemy-kazda-chwila https://www.morsmordre.net/f77-dorset-weymouth-palace https://www.morsmordre.net/t11053-roratio-j-prewett
Re: Biblioteka [odnośnik]01.11.22 22:47
Nie wiedział skąd Roratio czerpał pokłady radości, ale wydawały się nieskończone. Zawsze potrafił zarzucić żartem i rozluźnić atmosferę – czasem Archibald się zastanawiał, czy nie było to pokłosiem śmierci Lacusa. Musiał zauważać w dzieciństwie smutek w oczach matki; wychowywanie syna po tragicznej stracie pierworodnego z pewnością nie było proste. Być może już wtedy nauczył się wszystkich pocieszać, choć przecież to nie on powinien to robić. Archibald czasem żałował, że wcześniej nie zwracał na to uwagi, widząc niewiele więcej poza własnym nosem i rozterkami dorastania.
Tego jarzma nie pozwoliłbym z siebie zdjąć – gdyby nie przykra sytuacja, w jakiej przyszło mu piastować stanowisko nestora, chętnie brylowałby w towarzystwie. Zawsze lubił takie spędy, a teraz szczególnie mu ich brakowało – teoretycznie mógłby spróbować zorganizować coś podobnego w gronie szlachty z Sojuszu Kornwalijskiego, ale wydawało mu się to nie na miejscu. – Może i jest kosztowne, ale pamiętaj, że dostalibyśmy posag. Wyszlibyśmy więc na zero – ciągnął dalej tę żartobliwą wymianę zdań, choć oboje dobrze wiedzieli, że w końcu Rory będzie musiał podejść do tej sprawy poważnie. Na razie dawał mu jeszcze czas na odnalezienie siebie w tym chaosie, dopiero potem będzie mógł szukać wybranki serca. To rozwiązanie wydawało się Archibaldowi rozsądne.
Elroy to dobry wybór, na pewno okaże się pomocny – zgodził się z bratem. Często zdarzały im się wymiany zdań, ale nie mógł szwagrowi odmówić odwagi i dobroci serca. Zdarzało im się sprzeczać, ale mu ufał, a w obecnej sytuacji to było najważniejsze.
Spojrzał na rozrysowane przez brata kosztorysy i obliczenia. Z każdym kolejnym spotkaniem zaczynał coraz więcej z nich rozumieć, ale dalej potrzebował pomocy kogoś lepiej obeznanego. – Drogo – westchnął. – Ale już nie ma wyjścia, trzeba znaleźć na to fundusze – obiecał sobie, że następnym razem najpierw poprosi o wyliczenia, a dopiero potem będzie potwierdzał inwestycję. Za wszystko zabierał się od złej strony, co zaczynało go frustrować, nie chciał popełniać kolejnych błędów.
To... piękne, co mówisz – uśmiechnął się lekko w odpowiedzi. – Ale za tą godną podziwu ideą kryje się faktycznie niebezpieczeństwo, które świadomie wprowadzimy wśród naszych mieszkańców. Oczywiście, że mam wątpliwości – Nie potrafił zaufać wilkołakom. Michael mógł mówić co chciał, ale nie mógł ukryć, że w czasie pełni przestaje być myślącym człowiekiem. Eliksir tojadowy brzmiał jak absolutna konieczność, ale wciąż nie znalazł żadnego alchemika, który poradziłby sobie z tak zaawansowanym przepisem. – W takim razie musimy zbadać Tyneham, sprawdzić okolicę, przygotować część domów do zamieszkania, nałożyć wszelkie potrzebne zabezpieczenia... Trzeba się też zastanowić co powiemy ludziom, żeby dalej się tam nie zbliżali... No i tojad oczywiście, muszę znaleźć dostawcę, i może uda się też zorganizować alchemika... – podkreślał, przekreślał i dopisywał, co jeszcze mu przyszło do głowy. Na papierze plan wydawał się prosty, ale Archibald wiedział, że zajmie im wiele długich tygodni. – Poza tym fundusze. Muszę jeszcze raz spojrzeć na stan konta, możesz to potem zrobić ze mną. Nie wątpię, że nas stać, ale to nie jedyne wydatki, jakie musimy ponieść w najbliższym czasie – z każdym tygodniem zbierało się ich coraz więcej, podczas gdy dochody w czasie wojny wyraźnie zmalały.


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 7 +3
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 29 +6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Biblioteka [odnośnik]14.11.22 1:00
Uśmiechnął się jedynie szeroko w stronę brata. Przez wieczny grymas zmartwienia czasem zapominał, że Archibald naprawdę czuł się jak ryba w wodzie podczas wszelkiego rodzaju spędów brytyjskiej szlachty, co samo w sobie nie było dziwne, wszakże byli Prewettami, słynęli ze swojej gościnności!
- Zależy od posagu i od wesela. Jeżeli już mam się żenić, to nie przyjmuję półśrodków - odparł z zaskakującą wręcz powagą. Co prawda nie dawał swoim weselnym planom zbyt wiele myśli - wątpił, czy w ogóle miały jakiś udział w planowaniu tejże imprezy, ale znowu żartobliwy nastrój sprawiał, że przyjemnie ciągnęło mu się bezcelową dyskusję. Czasem tęsknił za zwykłymi, słownymi przepychankami z Archibaldem, które stanowiły główny nurt ich rozmowy, a nie jedynie małe rozproszenie przed podjęciem prawdziwie poważnych tematów, które coraz częściej sprawiały, że piegowata twarz młodszego z lordów wykrzywiała się w podobnym do brata grymasie zmartwienia.
To prawda, chociaż w kilku kwestiach nie zgadzał się ze swoim szwagrem to cenił jego doświadczenie i hart ducha. Z pewnością mogli liczyć na swoją wzajemną pomoc, a sojusz zwieńczony małżeństwem Mare oraz Elroya dało im realną korzyść. Dla obu stron.
- Zdaję sobie sprawę, że obawiasz się o ludzi Dorset, również podzielam twoje obawy. Jednakże kontrola nad chociażby częścią wilkołaków podczas pełni realnie zmniejszy zagrożenie bez konieczności karania za jedną noc w miesiącu niewinnych, dobrych ludzi - jak zwykle, tam gdzie Archibald widział wady, Roratio chciał wskazać mu zalety. Wiedzieli gdzie będą znajdowały się wilkołaki, to oznaczało, że będzie można to miejsce odpowiednio zabezpieczyć, a to już coś, prawda? Jednocześnie nie mieli na rękach krwi tych, których los pchnął na okrutną ścieżkę, ścieżkę, której oni sami dla siebie nie wybrali.
- Odstraszenie ludności nie powinno być problemem. Tyneham nie cieszy się dobrą sławą, wystarczy na nowo podsycić te opowieści - zasugerował. On sam wychował się na historiach o tym miejscu, które miały stać się przestroga dla podróżnych. Pochylił się raz jeszcze nad pergaminem, gdzie wszelkie poprawki zostały naniesione. - Jasne, może uda się gdzieś zaoszczędzić - zastanowił się głośno. Z czasem nawet szlachta musiała nauczyć się zaciskać pas. Nawet ich skrytki malały w szybszym tempie niż się zapełniały. Wojna coraz głębiej wgryzała się w codzienność, dotykając nawet tych, którzy nie brali w niej bezpośredniego udziału.
Roratio J. Prewett
Zawód : dumny przedstawiciel swego rodu, utrapienie lorda nestora
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
owijam wokół palca wolny czas
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10993-roratio-j-prewett https://www.morsmordre.net/t11046-polypodiopsida https://www.morsmordre.net/t11047-my-zyjemy-kazda-chwila https://www.morsmordre.net/f77-dorset-weymouth-palace https://www.morsmordre.net/t11053-roratio-j-prewett
Re: Biblioteka [odnośnik]03.01.23 20:21
Bardzo dobrze, Rory! – Pochwalił decyzję brata, lekko uderzając otwartą dłonią o stół. – Właśnie tak trzeba żyć, bez półśrodków – skwitował z rozbawieniem, już widząc oczyma wyobraźni huczne wesele młodszego brata. Archibald wolałby, żeby doszło do niego już po wojnie, żeby faktycznie mogli świętować ożenek Roratio jak należy, z rozmachem, bez obawy o nagły atak ze strony wroga. Pozostało mu mieć nadzieję, że doczekają tego dnia szybciej niż mogłoby się wydawać.
Ma to więcej sensu, kiedy przedstawiasz to w ten sposób – westchnął, odkładając na chwilę pergaminy i prostując zmęczone plecy. Jak długo już nad tym siedział? Trzy godziny, cztery, pięć? Zaczynał tracić rachubę. – Tylko czy udostępnienie Tyneham faktycznie będzie można nazwać kontrolą? – Wątpliwości nie chciały go opuścić, nawet jeżeli nie miał zamiaru rezygnować z tego odważnego planu. Tłumaczył sobie, że Tonks nie wyszedłby z taką prośbą, gdyby nie była ona konieczna – a Tonks sprawiał wrażenie racjonalnie myślącego czarodzieja. – Na pewno bardziej niż niekontrolowane przemiany wilkołaków gdzieś w lasach – odpowiedział sam sobie, zerkając na pusty kominek. Musiał przestać tak dużo o tym myśleć, inaczej praca nad tym projektem doprowadzi go do szaleństwa. Ponownie wziął do ręki jedno z rozliczeń, chcąc skupić się na innych problemach, które mogły wyniknąć w czasie pracy. – Mam nadzieję, że podtrzymanie złej reputacji Tyneham wystarczy, żeby ludzie się tam nie zapuszczali. Ale i tak znajdę specjalistów od zabezpieczeń – tych od wewnątrz i od zewnątrz – stwierdził, dopisując myśl na marginesie swoich notatek. Żeby mieć pewność, że nikt nie wejdzie do Tyneham, ale też że nikt nie wyjdzie. Wydawało mu się to skomplikowane do rozplanowania, ale tę zagwozdkę i tak zamierzał zostawić specjalistom.
Dziękuję, Rory, za pomoc. Uporządkowałem sobie w głowie kilka spraw – plan budowy schronienia z pewnością stracił nieco na chaosie: Archibald był bardziej świadomy czyhających na niego pułapek. Kolejnym krokiem miało być wysłanie sów do zaufanych osób, które mogłyby mu pomóc w realizacji tego planu – kilka imion zapisał już wcześniej, kilka innych przyszło mu do głowy przed chwilą. – Idź już, ja jeszcze raz przejrzę notatki i zacznę pomału wysyłać listy. Gdybym nie zszedł na kolację, masz pozwolenie wyciągnąć mnie stąd siłą – powiedział, zerknąwszy na zegarek. – Tylko... bez przesady – zreflektował się, spoglądając podejrzliwie na brata, bo znając jego bujną wyobraźnię, mógłby go nawet wyciągnąć przez okno na miotłę. Potem wziął czysty kawałek pergaminu, zanurzył końcówkę pióra w kałamarzu, i zaczął pisać.

zt <3


Don't pay attention to the world ending. It has ended many times
and began again in the morning

Archibald Prewett
Zawód : nestor toksykolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Britannia,
You’re so vane
You’ve gone insane
OPCM : 7 +3
UROKI : 0
ALCHEMIA : 5
UZDRAWIANIE : 29 +6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4341-fluvius-archibald-prewett https://www.morsmordre.net/t4550-baldomero#96909 https://www.morsmordre.net/t4548-lord-prewett#96903 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4910-skrytka-bankowa-nr-1115#106844 https://www.morsmordre.net/t4549-fluvius-archibald-prewett#96904
Re: Biblioteka [odnośnik]05.01.23 22:26
Wyszczerzył zęby w szerokim uśmiechu. Siedzieli tu już we własnych oparach ciężko pracujących mózgów aż nazbyt długo. Musiał przyznać, że czuł się zmęczony, niemalże tak samo jak po długim treningu. Czuł, że było warto. Zdawał sobie sprawę, że jego brat może mieć wątpliwości - Merlin jeden wiedział, że zdaniem Roratio miał ich aż za wiele - ale przecież po to tu był, żeby swoją z kolei aż nazbyt intensywną pewnością zrównoważyć gdzieś to wszystko w strefie złotego środka. - Nie wszystkiemu można zapobiec - rzucił całkiem poważnie. Całe życie jego rodzina próbowała zapobiec podzielenia losu ich najstarszego brata przez najmłodszego z Prewettów. - Ale jeżeli możesz ograniczyć ryzyko to lepsze niż nie robienie niczego - powiedział po namyślę i wiedział, że miał rację. Co prawda jemu zawsze się wydawało, że miał rację, ale teraz już był zdecydowanie pewny, że miał rację!
Skinął głową, przezorny zawsze ubezpieczony, nie należało zawierzać samym plotkom. Najlepiej mieć pewność, że ci w samej wiosce jak i osoby, które jakimś cudem zakręciłyby się w okolicy. - Do usług, braciszku - odparł niby znowu lekko, niby beztrosko, ale prawdą było, że w ostatnim czasie naprawdę starał się być wsparciem dla swojej rodziny w trudnych chwilach jakie właśnie nastały. Aż mu oczy rozbłysły, kiedy Archibald ŁASKAWIE wspomniał, że Roratio ma prawo użyć siły w celu wyciągnięcia go z biblioteki. I och, jak różne pomysły przyszły mu do głowy! Na jego nieszczęście i to musiał przewidzieć szanowny nestor. Roratio jedynie wywrócił oczami i posłał bratu raczej wymowne spojrzenie, które jasno stwierdzało jak bardzo urażony czuje się insynuacją odnośnie ewentualnej przesady. - A ty nie przesadzaj z tymi papierami. Lepiej dla ciebie, żebyś zszedł bez mojej pomocy na kolację - odparł dziarsko po czym po chwili zawahania opuścił bibliotekę i zamyślony (co rzadko się zdarzało) ruszył w stronę jadalni, bo kto wie kogo można spotkać po drodze? A poza tym lubił zgubić się w okolicach kuchni i podjeść coś jeszcze przed głównym posiłkiem.

/ zt
Roratio J. Prewett
Zawód : dumny przedstawiciel swego rodu, utrapienie lorda nestora
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
owijam wokół palca wolny czas
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10993-roratio-j-prewett https://www.morsmordre.net/t11046-polypodiopsida https://www.morsmordre.net/t11047-my-zyjemy-kazda-chwila https://www.morsmordre.net/f77-dorset-weymouth-palace https://www.morsmordre.net/t11053-roratio-j-prewett

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Biblioteka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach