Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Sigrun N. Rookwood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I was born with an insatiable appetite for destruction.


OPCM : 21
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Sigrun N. Rookwood   26.10.17 10:55



A witch ought never to be frightened in the darkest forest, because she should be sure in her soul that the most terrifying thing in the forest was her


Żywotność

Wartość żywotności postaci: 213
żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5172 - 191
71-80%brak-10151 - 171
61-70%brak-15129 - 150
51-60%potężne ciosy w walce wręcz-20108 - 128
41-50%silne ciosy w walce wręcz-3087 - 107
31-40%kontratak, blokowanie ciosów w walce wręcz-4066 - 86
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 90-5044 - 65
≤ 20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, metamorfomagia, animagia, odskoki w walce wręcz-60≤ 43
10 PŻPostać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-701 - 10
0Utrata przytomności

W posiadaniu

Różdżka
Rookwood posługuje się różdżką wykonaną z cisu (trujące drewno doskonałe do czarnej magii), a jej rdzeniem jest pazur garboroga (różdżki o takim rdzeniu wybierają czardziejów o agresywnym temperamencie). Mierzy równe 13 cali, jest sztywna, a jej rękojeść posiada rzeźbione zdobienia, których motywem są rozjuszone psy.

Kamień runiczny
Podczas Festiwalu Lata Sigrun odnalazła kamień na leśnej ścieżce; jej uwagę przykuły wyryte nań runy, zabrała więc go ze sobą, ciekawa ich znaczenia. Kamień ma ponoć ułatwiać koncentrację i skupienie, a zarazem polepszać pamięć. Uznała to za dobry omen i nosi go przy sobie na cienkim rzemieniu.

medalion po matce
xxx.

Pierścień
....


Zwierzęta

Saba
Owczarek niemiecki, liczący sobie około cztery lata. Wyjątkowo duży nawet jak na swoją rasę. Ma ciemną, podpalaną sierść, czarną na grzbiecie, półdługą. Saba jest psem dobrze wytresowanym, spełnia każde polecenie swojej właścicielki,jednakże w stosunku do obcych bywa bardzo agresywny. Strzeże domu i często bierze udział w polowaniach.

Astrid
Młodziutka sowa, którą Sigrun zakupiła na Pokątnej wraz z początkiem maja. Poprzednią sowę, pod jej nieobecność, zagryzł pies, po powrocie z Rumunii musiała więc zakupić nowe ptaszysko. Astrid to średnia, lecz smukła i zwinna sowa, która korespondencję dostarcza szybko i jeśli jest taka potrzeba to zaciekle jej broni. Uwielbia przekąski i wiecznie się ich domaga. Dziobie po palcach, jeśli nie zostanie nagrodzona za doręczenie listu.


Inne

Wykonywanie zawodu






Spoiler:
 
[bylobrzydkobedzieladnie]





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs


Ostatnio zmieniony przez Sigrun Rookwood dnia 12.01.19 8:38, w całości zmieniany 58 razy
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I was born with an insatiable appetite for destruction.


OPCM : 21
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Sigrun N. Rookwood   06.11.17 15:59

Wspomnienia
when I was a child I heard voices

Grudzień 1951 | Deirdre Tsagairt | Ministerstwo Magii
OPIS


Sny
when I was a child I heard voices

SEN | Johnatan Bojczuk | Wielki napad na pociąg
Wielki napad na pociąg

SEN | Justine Tonks | To nie miało być tak
OPIS

SEN | Matthew Bott | Nieprawdopodobne? A jednak!
OPIS

SEN | Primrose Sprout | I smell rainbow
OPIS

SEN | Rory Prewett | Opowieść wigilijna
Wielki napad na pociąg



[bylobrzydkobedzieladnie]





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs


Ostatnio zmieniony przez Sigrun Rookwood dnia 05.01.19 8:43, w całości zmieniany 26 razy
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I was born with an insatiable appetite for destruction.


OPCM : 21
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Sigrun N. Rookwood   06.11.17 16:04

Maj 1956
don't worry
I promise to stay in the dark
where I belong

5 V| Rycerze Walpurgii | La Fantasmagorie
Nie mogła zaprzeczyć temu, że czekała na to spotkanie od kilku dni. Sigrun Rookwood nie należała do kobiet cierpliwych, a niecierpliwość wzmogła się z chwilą, w której jej uszu doszły wieści o zamordowaniu Jordana Rogersa. Po to tu wróciła, do Anglii, by wziąć udział w spotkaniu Rycerzy Walpurgii i zaangażować się w walkę o idee, które były jej bliskie.
Zakończone - rozliczone

8 V | Mia Mulciber | Pub "Pod Wypatroszonym Zającem"
Miała nadzieję posłuchać jak Mia spuściła komuś dobre manto, niczym dziecko bajki na dobranoc; rozsiadła się na krześle wygodniej, szklankę miała pełną, w tle cicho grała muzyka - czegóż chcieć więcej? Niestety odpowiedź Mii nie nasyciła spragnionego krwi choćby w opowieściach umysłu. Zacmokała cicho z dezaprbatą w odpowiedzi. - Mam nadzieję, Mia. Skurwysynom nie należy odpuszczać, jeszcze się przyzwyczają, że mogą z tobą pogrywać jak zechcą - powiedziała po chwili, bez cienia niezadowolenia, czy złości; w jej głosie próżno było szukać przygany, czy pouczającego tonu. Nie miała zamiaru jej pouczać, bo Mia radziła sobie doskonale.
Zakończone - rozliczone

II | 9 V | Ignotus Mulciber | Gospoda "Złota Gęś"
Złość zaczynała kiełkować we mnie coraz szybciej, by rozlać się wreszcie całą falą wraz z oglądaniem zmian, jakie zachodziły u Sigrun Rookwood. Zmrużyłem oczy, gdy zaciągała się papierosem w taki sam sposób, w jaki czyniła to jeszcze chwilę temu, gdy wyglądała zgoła inaczej, w jaki robiła to w czasie spotkania w Fantasmagorii.
- Grasz w bardzo niebezpieczną grę, Sigrun Rookwood - zauważyłem chłodno cały czas trzymając swoją różdżkę wymierzoną tuż obok niej. Szybko domyśliłem się, że spotkanie mnie siedzącego przy stole wraz z innymi Rycerzami musiało być dla niej pewnym szokiem. Wystarczającym, by pchnąć ją w stronę dzisiejszej rozmowy. Nie byłem jeszcze przekonany czy to na pewno był dobry pomysł.
- Mam nadzieję, że przynajmniej stawka jest warta ryzyka - utkwiłem spojrzenie w jej twarzy oczekując na odpowiedź na moje stwierdzenie w rzeczywistości będące żądaniem wyjaśnienia mi sensu tej szopki.
Zakończone - rozliczone

15 V | Valerij Dolohov | Piwnica Dolohova
-Wracałam przez Węgry. Uznaj to za pamiątkę z mojej podróży. To rogogon - ostatnie dwa słowa wypowiedziała z nutką dumy; rogogony były najagresywniejszymi ze smoków, niezwykłe stworzenia. Ich łuski nawet na Węgrzech było jednak dostać cholernie trudno -Nie chciałabym tego skurwysyna spotkać na swojej drodze.
Zakończone - rozliczone

16 V | Ramsey Mulciber | DURHAM
Palona skóra zasyczała cicho, pani Dastardeen zawyła z bólu, a Rookwood uśmiechała się paskudnie, spoglądając na Romualda -To tylko gra wstępna, Romualdzie, chętnie zabawię się milej z Twoją żoneczką. Chcesz tego? Może wsadzę jej rozżarzony pogrzebacz do pizdy? - spytała, zerkając w stronę kominka.
Zakończone - rozliczone

20 V | Solene Baudelaire | Biuro kontroli wilkołaków
-Dobrze, panno Baudelaire, to byłoby już wszystko, proszę tylko się tutaj podpisać - zmieniła nagle temat, wracając spojrzeniem do pergaminu, na którym zanotowała zeznania Solene. Brzuch znów przeszyła fala nieznośnego bólu, lecz zacisnęła zęby i przesunęła kartkę w stronę półwili. Wystarczył jedynie podpis poświadczający, że to ona złożyła zeznanie; kiedy znalazł się już na pergaminie, Sigrun zabrała go i schowała w biurku, po czym wstała z krzesła.
Zakończone - rozliczone

II | 21 V | Cadan Goyle | Tartak pod Coxwold
- Słyszałam, ze masz piękne wnuczki, to prawda, Lefford? - spytała niewinnym tonem, obracając swą cisową różdżkę w palcach. - Zapewniam cię, że nie chciałbyś, abyśmy je odwiedzili. A tak się stanie, jeśli dalej będziesz odmawiał. Co z ciebie za dziadek, głupcze? - mówiła dalej, z wyraźnym wyrzutem, próbując zagrać na jego strachu. - Wyrwę im paznokieć po paznokciu, każdy z nich wyślę w liscie i to będzie tylko twoja wina, rozumiesz?
Wycelowała w starca różdżką i wyrzekła miękko: - Organus dolor.
Zakończone - rozliczone

23 V | Edna Stalk | Sklep zielarski Orchideous
-Proszę zapakować tę walerianę - poleciła, wciąż uśmiechając się nieprzewrotnie; nadal się nie zgodziła. Poganiała sprzedawcę spojrzeniem, by szybciej odkręcał słój i małą łopatką przesypywał suszone zioła do papierowej torebki. W chwili, kiedy trzymała ją już w dłoniach zdecydowała się znów odezwać -Myślę jednak, że doskonale poradzę sobie sama - ostatnie słowa wypowiedziała już zimno, ze stalowym błyskiem w oku.
Zakończone - rozliczone

26 V | Caley Spencer-Moon | York, Tereny łowieckie
Zgniłe za młodu serce Rookwood nigdy nie pochylało się nad cierpieniem tych zwierząt, ba! Niekiedy odnajdywała w tym dziwną uciechę. W dręczeniu ich, sprawianiu bólu, sprawdzaniu, ile są w stanie wytrzymać. Minęły lata, a swe mordercze upodobania przeniosła na mugoli: w jej oczach stali w hierarchii zdecydowanie niżej, niż jeleń, którego poroże mogła zawiesić sobie nad kominkiem. Skóry z mugola brzydziłaby się trzymać w domu z obawy, że zacznie cuchnąć szlamem.
Zakończone - rozliczone

27 V | Alphard Black | Stadion Narodowy
-Czyżbyś znowu żył w innej rzeczywistości, niż wszyscy? - odpowiedziała równie jadowicie i złośliwie, a kpiący uśmieszek przejawiał się w uniesionym kąciku ust. Nie dała się sprowokować, jeszcze nie. Wiedziała, ze robił to z pełną premedytacją, miał w latach szkolnych dość czasu, by poznać wybuchowy charakter Rookwood. -Są świetne tak jak zawsze. Odszczekasz to wszystko, kiedy to Harpie będą walczyć o Mistrzostwo Europy, a Jastrzębie będą mogły jedynie ocierać łzy na trybunach - szydziła z rozkoszą Rookwood, teatralnym gestem ścierając z policzka nieistniejącą łzę.
Zakończone - rozliczone

30 V | Drew Macnair | ulica śmiertelnego nokturnu
- No i pięknie - powiedziała z zadowoleniem Sigrun bez zaproszenia przekraczając próg i zamykając za sobą drzwi. Nie potrzebowali żadnych świadków. - Jak się masz, Todd? - zagadnęła radośnie, rzucając wypalonego papierosa na podłogę i depcząc niedopałek butem. - Widzę, że wyśmienicie, ale to nie pora na sen - ciągnęła dalej, wyraźnie rozbawiona, unosząc różdżkę przed siebie i celując nią w unieruchomione ciało.
- Imperio! - wyartykułowała głośno i wyraźnie - jeszcze tego brakowało, by się zbłaźniła przez Macnairem.
Zakończone - rozliczone



Czerwiec 1956
I am not in danger
I'm the danger

2 VI | ROBIN HAWTHORNE | zapomniany pomost
-A czy wiesz, że serce jest tylko pompą i nie bierze żadnego udziału w przeżywaniu uczuć? - wypalił, prostując się nieco, by rozruszać swojego garba i przy okazji zatrzeć niewielką różnicę wzrostu na korzyść kobiety - ale dzięki niemu można wyczuć, kiedy dzieje się coś niezwykłego - powiedział, znacząco patrząc na własną pierś, w której serce kołatało się rozpaczliwie, jakby chciało uwolnić się od wiążących go żeber i skóry.
Zakończone - rozliczone

3 VI | Thomas Vane | Pub Stepujący Leprokonus
- Skoro tak, widzę, że muszę pomóc ci w podjęciu odpowiedniej decyzji - westchnęła ciężko Sigrun z doskonale udawanym żalem w głosie. - To przykre, że mnie do tego zmuszasz, Seamusie - wyrzekła z wyraźnym wyrzutem, celując w Seamusa rózdzką. - Aquassus - powiedziała pewnie, już bez żalu i wyrzutu, za to z satysfakcją w spojrzeniu.
Zakończone - rozliczone

6 VI | Jocelyn Vane | szpital św. munga
-Idiotka - mruknęła jedynie, bo nawet zaklęcie uspokajające nie było w stanie zmienić paskudnego charakteru Sigrun. Straciła jednak bojowy nastrój i ochotę na dalsze przepychanki.
Poczuła się senna, dotarło do niej jak bardzo jest zmęczona. Przestała uzdrowicielki słuchać, uniosła jedynie dłoń i przegnała Jocelyn gestem: -Idź już sobie.
Po chwili osunęła się w miękkie poduszki, zmrużyła powieki i pozwoliła, by otulił ją słodki sen - tym razem wyjątkowo niezmącony żadnym z koszmarów.
Zakończone - rozliczone

II | 7 VI | Caley Spencer-Moon | Pub Siwy Dym
Rozpoczęły swój taniec, poruszając się płynnie do taktów muzyki płynącej ze sceny. Caley wczepiła swoją dłoń w ramię Sigrun i nie spuszczała wzroku ze swojej tanecznej partnerki. Prowokowanie jej i wszystkich dookoła sprawiało jej przyjemność nie mniejszą, niż zażywanie jakichkolwiek używek.
- Najwstydliwszym? – uniosła jedną brew i na moment oderwały się od siebie, wykonując efektowny, zakręcony obrót – Na pewno jest nim wyobrażanie sobie tego, jak mogłaby skończyć się między nami ta noc, gdybyśmy od początku przeżywały ją samotnie – powróciła do swojej pozycji, blisko Rookwood, biodro przy biodrze. Dłoń przesunęła na jej łopatkę – Co się odwlecze…
Zakończone

II | 12 VI | Ramsey Mulciber | Kasyno "Szczęśliwy galeon"
Skądże — zaprzeczył momentalnie, jak na dżentelmena w towarzystwie prawdziwej damy przystało. — Jesteś najporządniejszą kobietą jaką znam. I mam na to przynajmniej jeden porządny argument — skinął lekko głową i posłał jej przeciągłe, choć spowite dalszym milczeniem spojrzenie. Wtem papieros wylądował pomiędzy jego wargi, a dym ponownie wypełnił usta drapiąc gardło. — Nie mówiłem nic o poranku. Założę się, że wyszłaś z wprawy i po dwóch głębszych zaczniesz tańczyć na stole. Lub co gorsza, porywać innych ludzi do tańca— dodał, tonem głosu podkreślając, że nie tańczy o czym doskonale wiedziała. — Będę tańczył na twoim grobie, Rookwood. Jeśli wyczekujesz dzisiaj zgonu i tak tego już nie zobaczysz. Straszna szkoda — dodał pod nosem, zaciskając w ustach papierosa, by sięgnąć po kolejne karty.
Zakończone - rozliczone

II | 14 VI | Jean Desmond | Sklep podróżniczy
- Najlepiej i tego, i tego - burknęła Rookwood. Strasznie dużo tych pytań. Miała nadzieję po prostu tu wejść, poprosić o mapę i kiążkę, po czym czym prędzej wyjść i zapomnieć, że musiała to zrobić. - To... Podstawowa - odezwała się znów ostrożnie, po czym nagle ją olśniło; uśmiechnęła się nagle do ekspedientki. - To na prezent. Mój bratanek marzy, aby zostać Brygadzistą - skłamała gładko i pewnie, bez najmniejszego zawahania, a ponieważ robiła to tak często i gęsto, brzmiała przekonująco - bo i dlaczego dziewczyna miałaby jej nie uwierzyć. - Niedługo ma urodziny, a lepiej żeby dostał coś pożytecznego, prawda?
Zakończone - rozliczone

17 VI | Lyanna Zabini | ulica śmiertelnego nokturnu
- Nie jestem szalona - warknęła w odpowiedzi. Przecież nie była, poczuła się słabiej, lecz wszystko było w najlepszym porządku.
Po chwili znów zapomniała o czym mówiła. Zadanie, zadanie, powtarzała dziewczynka o pięknych włosach, lecz Sigrun nie myślała o żadnym zadaniu - w głowie miała jedynie wizję, gdy zmusza ją do uległości. Każdym możliwym sposobem. Spojrzenie brązowych oczu stało się rozbiegane.
- Sratatata - odwarknęła Lyannie, zbywając jej gadaninę niecierpliwym gestem. Uwagę Rookwood przyciągnął mężczyzna. Och, tak, będzie z pewnością łatwiejszym celem... Lecz i na nią przyjdzie pora. Już za chwilę. Na wszystkich przyjdzie chwila.
Zawładnie nimi wszystkimi. Jeszcze zobaczą. Drżała z podniecenia na samą myśl.
Uniosła różdżkę i lekkomyslnie wyrzekła: - Imperio! - głos miała pogodny i radosny, jakby już zaklęcie się powiodło i czuła, że nad mężczyzną zawładnęła.
Zakończone - rozliczone

18 VI | Matthew Bott | Biała Wywerna
- Tak więc... - zacząłem, kiedy olbrzym się usunął z pomieszczenia, a my zostaliśmy sami - ...jesteś jakąś lady Rosier, czy coś? Mąż ci tak pozwala chadzać samej w takie miejsca jak to, gdzie czeka takie towarzystwo jak my...? - nie mogłem za bardzo ogarnąć tej liczby mnogiej. Zatrudniliśmy. Też była Rosierówną? Jeśli tak to trochę abstrakcja to wszystko dla mnie zawiewało. Zawsze myślałem, że szlachta lubi pilnować tego gdzie ich kobiety mogą i nie mogą chodzić. A tu jedna z nich ma nam patrzeć na ręce i ma przy tym nie mniej wyparzony język?
Zakończone - rozliczone

19 VI | Lyanna Zabini | ulica śmiertelnego nokturnu
Rookwood zatrzymała się przy nim z twarzą wykrzywioną przez gniew. Trwała chwilę w bezruchu, po czym wymierzyła mu kopniaka prosto w twarz: tak mocno, jak tylko zdołała i pozwalało jej na to osłabione ciało. Nie spodziewał się tego, a w stanie upojenia alkoholowego nie bronił się nawet. Nawet w ciemnościach dostrzegła, że twarz zalała mu krew z nosa.
Zakończone - rozliczone

21 IV | Caelan Goyle | Biała Wywerna
- To Twoja obecność na placu budowy powinna być większym zaskoczeniem. Chcesz poukładać trochę cegieł? Poprzerzucać worki z cementem? - Caelan przechylił nieznacznie głowę, próbując ocenić, czy kobieta byłaby w stanie unieść choć jeden taki worek bez uszkodzenia sobie pleców.
Zakończone - rozliczone

II | 21 IV (wieczór) | Caelan Goyle | Parszywy Pasażer
Zaczekała wsparta o framugę, a kiedy do niej dołączył, zaczęła leniwie wspinać się po schodach. Właściwie dobrze się złożyło. Bardzo dobrze. Za kilka dni miała udać się do miejsca, gdzie ludzki żywot zazwyczaj się kończy - pragnęła więc skorzystać jeszcze z życia. Z bliskości. Drzwi pokoju, który chyba nawet niegdyś wynajmowali przez dwie noce, otworzyła zaklęciem, a gdy zamknęły się za nimi, leniwie zmrużyła oczy jak kot wylęgujący się w słońcu - choć otuliła ich ciemność, a źródłem ciepła był gorący oddech na jej karku.
Zakończone

24 VI | rycerze vs zakon | Plac Piccadilly Circus
dwóch mężczyzn podnosiło nieprzytomną Sigrun i zabierało w sobie tylko znanym kierunku, teleportując się z placu. W tym czasie jeden z policjantów podszedł do Samuela i Brendana sprawdzając ich obrażenia i lecząc tego pierwszego.
- Czarnoksiężniczka? - Zapytał, a potem sam sobie przytaknął uzdrawiając Skamandera.
Zakończone - rozliczone

25 VI | event rycerzy walpurgii | Azkaban
jak woda zatrzymała się w powietrzu zamiast opaść na ziemię, nic się nie poruszało. A gdy chwila bezruchu minęła, niewyobrażalna siła zaczęła wciągać was w sam środek kipieli. Promieniująca z niej magia była aż widoczna, oślepiające, białe światło, przeszywało wasze ciała powodując cierpienie nie do wytrzymania. Sigrun natychmiast straciła przytomność. Wszyscy śmierciożercy poczuli jak ręce w miejscu mrocznych znaków rozsadza ból i w ułamku sekundy zmienili się w obłoki ciemnej mgły, pozbawieni wszelkiej kontroli nad własnymi zdolnościami i magią. A potem każdy po kolei zniknął w powstałym wirze.
Zakończone - rozliczone




[bylobrzydkobedzieladnie]





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs


Ostatnio zmieniony przez Sigrun Rookwood dnia 08.08.18 13:44, w całości zmieniany 10 razy
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I was born with an insatiable appetite for destruction.


OPCM : 21
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Sigrun N. Rookwood   15.05.18 11:23

Lipiec 1956
I don't believe in anything.
I'm just here for the violence.

26 VI | Rycerze Walpurgii | Kasyno/lecznica
- Sigrun? - upewniła się szeptem, choć tego nie potrzebowała, miała pewność; czarownica musiała nią być. Gestem uciszyła trolla, odsyłając go na legowisko, po czym przykucnęła przy kobiecie, pobieżnie oglądając jej ciało - dotknęła dłonią policzka, chcąc dać jej znać, że tutaj była. Nawet, gdyby nie dosłyszała słów, trzeźwiący chłód dotyku winien wystarczyć. - Zamknij oczy - szepnęła mimo to, doszukując się reakcji na jej słowa; dostrzegała, że Sigrun była wycieńczona, utrzymywana na nogach sztucznie, być może przy pomocy eliksiru. Niebawem - siły jej odpłyną. - Połóż się, jesteś bezpieczna.
Zakończone - rozliczone

27 VI | Caelan Goyle | High Timber Street 8/5
Zacisnął mocniej zęby, kiedy przestała sięgać po różdżkę, a zamiast tego zaczęła mówić; myślała, że zdążyli się już poznać? Ten dwuznaczny komentarz nie załatwiał sprawy; ktoś mógł wiedzieć o łączącej ich niegdyś relacji, ktoś mógł wiedzieć o niedawnym spotkaniu w Parszywym Pasażerze. Zanim jednak zdążył ją ponaglić, zaczęła mówić dalej i to o rzeczach, o których nikt spoza ich organizacji wiedzieć nie powinien. Zaiste, odwiedził z Burkiem kasyno, by zostawić tam świstoklik dla uciekinierów z Azkabanu. Zaś ona, ona powinna być jednym z więźniów, których mieli stamtąd wydostać.
Wodził po jej licu badawczym, choć już nieco mniej gniewnym spojrzeniem; nadal czuł się oszukany, a to odczucie wzrastało z każdą chwilą, która przynosiła kolejne obrazy z przeszłości. Jak często korzystała ze swego daru? Czy kiedykolwiek wcześniej użyła go, by go oszukać? Czy kiedykolwiek wcześniej zrobiła z niego głupca?
Zakończone

5 VII | Rycerze Walpurgii | La Fantasmagorie
Minęły dwa miesiące od ostatniego spotkania, a nie mogła oprzeć się wrażeniu, że te dwa księżyce były jak dwa lata. Z czego półtorej roku przypadło na te kilka dni, które mijały od nocy w Azkabanie. Dłużyły się i ciągnęły jak guma, ponure i zimne. Pełne dziwnej pustki. W pewnym sensie nie dowierzała, że znów się tu znalazła - w La Fantasmagorie, okazałym budynku pełnym marmurowych posadzek i niesłychanie drogich dzieł sztuki, nie dlatego, że ze względu statusu materialnego nie było jej dane brylować w takich miejscach jak to, lecz dziwiła się, że naprawdę udało im się przeżyć.
Zakończone - rozliczone

6 VII | Magnus Rowle | Biała Wywerna
-Och, korzystanie z nich to żaden wstyd - żachnął się, choć z równym ukontentowaniem przyjął poprawione zaklęcie kobiety. Charakterna, nie ma co - tym razem klątwa trafiła celu, silna, konkretna, wywołująca nieprzyjemne skurcze. Prosta tortura, raczej łaskotka w kontekście tych, jakimi mogliby potraktować tutejszych niewolników. Starczyła jednak, by powalić draba na kolana przed Sigrun, Magnus z rozbawieniem uniósł brew i krzyknął do grupki biernych widzów pod ścianą, by wzięli się do roboty, jeśli nie chcą skończyć jeszcze gorzej.
Zakończone - rozliczone

8 VII | Lyanna Zabini | Biała Wywerna
Po przekroczeniu progu sali dostrzegła znajomą sylwetkę. Niezbyt dobre wiązała z Zabini wspomnienia, miały za sobą dwa ubogie w sukcesy spotkania, lecz właściwie młódka niczemu nie była winna - a najwyraźniej teraz chciała wziąć się do pracy.
- Nie ma zmiłuj, trzeba do roboty, co? - mruknęła zmęczonym głosem, wyciągając z kieszeni paczkę papierosów. Wyciągnęła zeń jednego, wetknęła sobie do ust i wyciągnęła ją ku dziewczynie, proponując, by się poczęstowała.
Zakończone - rozliczone

16 VII | Caelan Goyle | Wybrzeże Dover
Magiczna Oranżeria
Szwalnia
Wycofali się. Opuścili szwalnię, jak i cały przybytek. Sigrun z poczuciem porażki i goryczą pod językiem. Nie ruszyli już dalej; to wyraźnie nie była ich noc, szczęście im nie sprzyjało wprost przeciwnie. Oboje byli już rozchwiani gniewem i sfrustrowani. Rozstali się w złości, choć nie na siebie; Sigrun musiała ochłonąć, zebrać myśli - i uwolnić się od natrętnych wspomnień, które zatruwały ją przed następnych kilka dni.
Zakończone

17 VII | Valerij Dolohov | Piwnica Dolohova
- Sam napisał do mnie z tą propozycją - nie potrafiła się powstrzymać przed zdradzeniem mu tego; uśmiech jeszcze bardziej się pogłębił - sam lord Avery zabiegał, by u niego pracowała. Była dobra w tym co robiła i otrzymała tego najlepsze potwierdzenie. - Lepiej. A w dodatku pozwalają na więcej... - dodała z łobuzerskim uśmiechem, unosząc naczynie do ust. Trunek nie pachniał zachęcająco, lecz alkohol nie miał pachnieć, czy smakować - a uderzać do głowy, ot co. - Będziemy potrzebować dobrego alchemika, który nie zawaha się dostarczyć nam... wszelkich niezbędnych środków - zwłaszcza trujących i mniej legalnych - zaproponowałam więc ciebie. Na początek to jedno zlecenie, a jeśli będą zadowoleni... Kto wie. Jesteś zainteresowany?
Zakończone

26 VII | Caelan Goyle | Wyspa Achill
Wyciągnęła różdżkę z kieszeni i rozbłysła kilkukrotnie; zamek szczęknął dopiero po kilku próbach. Goyle uniósł wieko, a Sigrun zaczęła przeszukiwać kufer: złote urządzenia i dziwne artefakty mogłyby wzbudzić jej zainteresowanie, lecz teraz w głowie miała tylko jedną myśl - czarną różdżkę. A gdy ujęła w dłonie podłużny przedmiot owinięty w drogocenny, karmazynowy materiał, jej zgniłe serce zabiło mocno, a oczy rozbłysły niezdrowo.
- Myślisz, że to...? - szepnęła, nawet nie starając się ukryć podekscytowania.
Z najwyższą ostrożnością rozchyliła materiał, odsłaniając coś, co różdżką mogło być z całą pewnością - a do tego bardzo stałą. Przez chwilę wpatrywała się w nią z triumfem wymalowanym na twarzy, po czym przeniosła spojrzenie na Caelana. Na ustach Theona pojawił się wilczy uśmiech. - Masz nosa, Goyle.
Zakończone

Sierpień 1956

You may not be interested in war,
but war is interested in you.

2 VIII | Ramsey Mulciber | Festiwal Lata

Poddała się temu. Dziwnym uczuciom, których nie potrafiłaby ująć w słowa. Zapomniała gdzie jest, kim jest, jak się nazywa, to przestało mieć znaczenie. Wyimaginowana, ostatnia zapora pękła, a żar letniej nocy spłynął na nią jeszcze mocniej, gęsty i lepki. Nie zauważyła, kiedy Ramsey znalazł się za nią, w którym momencie dłonie znalazły się na jej ciele - poczuła je dopiero po chwili, cicho wypuściła z ust powietrze.
Szarpnęła się, gdy rozwarł jej usta, jak zwierzęciu, jak psu; czuła, ze czarna smoła wypływa spomiędzy warg, spływa po brodzie, szyi, piersiach, parząc skórę. Długie, smukłe palce zacisnęły się na jej bladym gardle, ściskając krtań, na kilka chwil, które wydawały się trwać w nieskończoność, zabrakło jej oddechu. Z ust wydobył się dziwny charkot, kiedy próbowała złapać powietrze, odczuwała test jako silniejszy, niż był w rzeczywistości; uniosła własne dłonie, łapiąc go kurczowo za rękę, wbijając w skórę długie paznokcie aż do krwi.
Zakończone

3 VIII | Drew Macnair | Festiwal Lata
Nie dała się wyprowadzić z równowagi przez jego drwiącą uwagę, choć na samo wspomnienie tych stworów zimny dreszcz przebiegł jej po plecach. Wyciągnęła bez zawahania rękę, by boleśnie uszczypnąć go w przedramię. - Żebym ja ci dementora nie wywróżyła, stracisz coś więcej niż duszę - syknęła przez zaciśnięte zęby. Wróciła spojrzeniem do własnej wróżby. Przyglądała się jej z przechyloną lekko w bok głową. - To chyba ma rogi... - zastanowiła się na głos, mrużąc przy tym oczy, jakby miało to wyostrzyć jej wzrok - zwłaszcza trzecie ok, którego nie posiadała. - Kozioł. Nic dziwnego, mieszkam nieopodal gór - dodała zawiedziona; liczyła na coś bardziej spektakularnego. Z zerową wiedzą na temat wróżbiarstwa nie potrafiła tego poprawnie zinterpretować.
Zakończone

4 VIII | Sybilla i Lara | Festiwal Lata
OPIS

6 VIII | wyścig konny | Festiwal Lata
Czarodzieja, który opowiadał im ckliwą historię Caer obdarzyła nieco znużonym spojrzeniem; nigdy nie przepadała za podobnymi, pragnęła, by gonitwa już się rozpoczęła. Zacisnęła dłonie na wodzach, czując uczucie ekscytacji gdzieś w klatce piersiowej. Na sygnał, wystrzelone w górę czerwone iskry, dała aetonanowi sygnał do ruszenia; wyrwał się do przodu, a Sigrun poczuła znajome uczucie wiatru we włosach, smagającego policzki.
Zakończone

9 VIII | Oli Ogden | Karczma Pod Mantykorą
trwa

11 VIII | Rycerze vs Zakon | Malinowy Las
Początek
Nie mieli już tego tutaj szukać; nie byli w stanie poradzić sobie z anomalią. Nott nie musiał powtarzać dwa razy. Ledwie do niego doszła, a dosiadła miotły, obejmując mężczyznę w pasie, aby nie spaść w czasie lotu; odetchnęła z ulgą, gdy oderwali się od ziemi, pozostawiając na niej rozwścieczone gady - i zaczęli zmierzać ku lecznicy, by opatrzono ich rany. Choć urażona duma piekła po stokroć silniej.
Zakończone - rozliczone

13 VIII | Ernie Prang | Bank Gringotta
Przez kilka chwil była w szoku, gdy zamiast goblina, który ją tu przyprowadził, ujrzała młodego mężczyznę. Miała wrażenie, że skądś go kojarzy. Wpatrywała się w niego rozgniewana, lecz nieruchoma; gniew jeszcze bardziej uwydatniał nieprzyjemny wyraz twarzy, powieki zdawały się jeszcze cięższe, spojrzenie ciskało pioruny. Zwłaszcza, gdy z jego ust wydostał się śmiech; najpewniej nie powinna była dziwić Sigrun ta reakcja, prawdopodobnie sama parsknęłaby śmiechem na jego miejscu - empatia i wyrozumiałość nie leżały jednak w jej naturze.
- Nazwałeś mnie złodziejką? - warknęła rozjuszona, czyniąc krok do przodu i wyciągając różdżkę. Wyrwę ci za to język i cię nim nakarmię. - GDZIE TEN IDIOTA, KTÓRY MNIE TU ZAMKNĄŁ?! - wrzasnęła na goblina, który wpatrywał się w nią z uwagą - i podejrzliwością. Dziś - wyjątkowo - nie miała nic na sumieniu.
Była niewinna, ha! To brzmiało jak dobry żart.
- A może jego zamierzaliście zaprowadzić do mojej skrytki? - wycedziła przez zaciśnięte zęby; wróciła jednak spojrzeniem do Pranga. - Nie obchodzą mnie twoje marne knuty - warknęła
Zakończone

17 VIII | Caelan Goyle | Świat Dyni
Sala Planet
Nagle zrobiło się cicho.
Spojrzała na Caelana z niepokojem, nie zdążyli jednak ani się do siebie odezwać, ani tym bardziej wycofać. Oboje poczuli na nowo jak powietrze pulsuje, jeszcze mocniej niż wcześniej; magia anomalii wymknęła im się spod palców, uciekła, a za wystąpienie przeciwko niej - ukarała. Grawitacja znów przestała działać, ciała czarodziejów poderwały się wysoko w górę na kilka chwil, tylko po to - aby zaraz runąć bardzo boleśnie na ziemię. Sigrun upadła na plecy i przez bardzo długi moment nie była złapać oddechu; ból wypełniał każdą tkankę pogruchotanego ciała. Musiała złamać lewą rękę, zwichnąć kostkę - każdy ruch kosztował ją mnóstwo energii.
Nie wiedziała jak wydostali się z przeklętej Sali Planet; chyba ledwie się stamtąd wyczołgali, oboje pogruchotani i połamani - a przede wszystkim wściekli.
Zakończone

20 VIII | Susanne Lovegood | Brzeg Tamizy
- Masz pieniądze? - spytała bezpardonowo, jak gdyby dziewczyna wcale nie leżała przed nią wykończona, poraniona, na skraju utraty przytomności. Bynajmniej nie wzruszał jej ten stan. Jedynie zastanawiało ją jego źródło. Co się stało? Walczyła z kimś? Była ciekawa szczegółów, zwłaszcza krwawych; do tego teleportowała ją anomalia. Jak to się stało?
- Oddaj pieniądze, a dostaniesz się do Munga - zażądała Sigrun, nie opuszczając różdżki. Dziewczyna miała pecha. Naprawdę okrutnego pecha, że trafiła akurat na nią. Na czarnoksiężnika, na mordercę, na kobietę pozbawioną ludzkich odruchów i empatii, na człowieka, w którym próżno człowieczeństwa było szukać. Nie zamierzała jej pomagać, jeśli nie odniesie z tego żadnej korzyści. Bezinteresowna pomoc nie leżała w jej naturze.
Zakończone

25 VIII | Magnus Rowle | Wierzbowy Park
Zaułek
Zawyłaby ze wściekłości, zawyła jednak z przeraźliwego bólu. Pisk wdzierał się boleśnie do uszu, wwiercał w czaszkę, dręczył mózg, a po chwili ból rozszedł się po całym ciele. Słabła z każdą chwilą. Opuściła różdżkę, strumień magii został przerwany, anomalia wymknęła się im z rak - po raz wtóry. Podeszła ich, podstępnie pokonała. Pozornie uległa, lecz uderzyła z całą mocą, powalając ich oboje na kolana. Nie zdołali zachować jasności umysłu, przytomności. Sigrun opadła na ziemię, wycieńczona i zmęczona. Z uszu pociekły strużki krwi.
Zakończone

26 VIII | Magnus Rowle | Madame Tussaudus
Podczas minionych tygodni odniosła wiele niepowodzeń, lecz w końcu wyciągnęła z nich wnioski. Podążała za instrukcjami przekazanymi przez Pana, coraz bardziej rozumiejąc ich istotę i lepiej stosując je w praktyce; czuła, że magia im się poddaje. Czuła, że ją tłamszą. Powietrze jęło się uspokajać, nie drżało już i nie pulsowało. Rookwood nie odpuszczała jednak ani na moment, obawiając się, że anomalia znów wyślizgnie im się z palców - ale tak się nie stało.
Zakończone

27 VIII | Caelan Goyle | High Timber Street 8/5
Wyglądała zupełnie inaczej. Wyglądała delikatnie, niewinnie, bardzo młodo, co tylko potęgowało jego złość; przyjemna dla oka aparycja niebywale kontrastowała z podłymi zamiarami żmii, która chowała się za jej fasadą. Tym chętniej zacisnąłby swe palce na jej kruchej szyjce.
Rozsiadł się wygodnie, choć w jego postawie było coś sztywnego, coś nienaturalnego; powstrzymywanie buzujących w nim emocji wymagało od niego pewnego wysiłku. Prawdę mówiąc, nieco zaskoczony był tym, na ile Rookwood była w stanie podnieść mu ciśnienie. Z drugiej jednak strony - doskonale wiedział, że była nieobliczalna i bez skrupułów mogła zagrozić jemu i jego najbliższym.
- Doprawdy? - odparł powoli, bez większego zainteresowania, obdarzając ją niezmiennie surowym wzrokiem; jemu także robiło się niedobrze, gdy słyszał jej przesłodzony ton głosu. - To niesamowita historia. Chyba muszę pogratulować małżonce znakomitego pomysłu jakim niewątpliwie było urządzenie tej kolacji. - Jego ruchy, jego spojrzenie, wszystko to zadawało kłam wypowiedzianym przez niego słowom. Poprawił rękawy koszuli i wsparł łokcie na stole; gdyby tylko miał coś teraz pod ręką, z pewnością zacząłby się tym bawić.
Zakończone

29 VIII | Lyanna Zabini | Dworzec King Cross
- Czujesz to? - spytała Sigrun, gdy wyczuła znajome wibracje powietrza; była ciekawa, czy Zabini zbliżyła się już do ogniska anomalii. Przemierzał kolejne perony, a przekroczywszy niewidzialna granicę działania anomalii - przed ich oczyma ukazał się dziwny obrazek. Wszystko zaczynało się kurczyć. Sigrun od razu sięgnęła po różdżkę, aby odwrócić działanie anomalii i zawołała: - Engiorgio!
Zakończone

30 VIII | Rycerze vs. Zakon | Rezerwat jednorożców
- Czyżbyś miała tak wiele do czynienia z lordami i lady Parkinson? Nie wyglądasz - odparła kpiąco; wór pokutny, dobre sobie. Czarna, lekka szata niczym się nie wyróżniała, a kaptur chronił jej tożsamość - przynajmniej na razie. - Nocną porą zwierzęta są spokojniejsze, a ty zakłócasz ich sen - wycedziła Sigrun. A do tego stajesz mi na drodze.
Jej klątwa zmieniła trajektorię lotu, popędziła gdzieś w dal, nie mając szansy, by dosięgnąć młodzieńca, który wykorzystał sytuację. Syknęła ze złością.
Zakończone




[bylobrzydkobedzieladnie]





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs


Ostatnio zmieniony przez Sigrun Rookwood dnia 16.01.19 20:44, w całości zmieniany 8 razy
Powrót do góry Go down
Sigrun Rookwood
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Zawód : łowczyni wilkołaków
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa


I was born with an insatiable appetite for destruction.


OPCM : 21
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 26
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Metamorfomag
I am insane

PisanieTemat: Re: Sigrun N. Rookwood   23.10.18 18:16

Wrzesień 1956

I don't give a damn about my bad reputation.

1 IX | Caelan Goyle | Harrogate, Skała
OPIS

5 IX | Rycerze Walpurgii | Biała Wywerna
zainteresowaniem chłonąc każde słowo. Nie potrafiła powstrzymać uśmiechu zadowolenia, który wpłynął na pełne usta - Czarny Pan rósł w siłę, dostał to, czego pragnął. Gregorowicza, Grindelwalda, Czarną Różdżkę. Wciąż wracała wspomnieniami do momentu, w którym przez kilka chwil miała w dłoniach tak potężny artefakt. Zwłaszcza, gdy Caelan zabrał głos, aby uzupełnić jej lakoniczną relację.
Zwróciła spojrzenie w stronę Śmierciożerczyni; skinęła głową, rada, że jej zaangażowanie zostało docenione - miała nadzieję, że jej służba nadal zacierać będzie nieprzyjemne wrażenie pozostawione przez inne Rycerki, że ona także dołoży swą cegiełkę do tego, by pokazać siłę kobiet w szeregach tej organizacji, co Deirdre zdołała już uczynić. Nie zamierzała osiadać na laurach.
Zakończone

7 IX | Solene Baudelaire | Lodyn,  Lavender Hill 100
OPIS

8 IX | Valerij Dolohov | Biała Wywerna
Wpatrywała się wyczekująco w Rosjanina, zaintrygowana tym, o czym chciał z nią porozmawiać, czekając, aż wreszcie skończy pić, tak się dossał do tego kufla, jakby nie pozwalano mu się napić od tygodnia.
- Oczywiście, że słyszałam - żachnęła się Rookwood, unosząc przy tym brew; za kogo ją miał? Akurat o magicznych stworzeniach niewątpliwie miała obszerniejszą wiedzę od niego - i to by było na tyle, jeśli chodziło o dziedziny naukowe. Wysłuchała go jednak dalej w ciszy, sącząc nieśpiesznie swoje wino.
Gdy skończył mówić pochyliła się nad stołem, zaciskając palce na kielichu. Minę miała zupełnie poważną.
- Co za gówniana sprawa - wyrzekła śmiertelnie poważnym tonem, ale zaraz potem parsknęła śmiechem - spodziewała się czegoś bardziej... Krwawego? Niebezpiecznego? - Widziałam je kiedyś - uzupełniła. Nigdy sama ich nie szukała, bo ingrediencja z ich... odchodów nie była jej potrzebna, pamiętała jednak, że kiedyś podczas wędrówki z bliźniaczym bratem u stóp Gór Pennińskich mieli okazję przyglądać się tym dziwacznym stworzeniom. - Potrzebujesz tego do czegoś konkretnego? - spytała z czystej ciekawości.
Zakończone

10 IX | Caley Spencer-Moon | Anglia, nadbrzeżna łąka
OPIS

8 IX | Valerij Dolohov | Muzeum Madame Tussaudus
OPIS

13 IX | Hjalmar Goyle | Londyn, Horizont Alley
Nie podobało jej się to, co ujrzała w witrynie sklepu papierniczego. Ani trochę. Kilka razy w życiu zdarzyło się jej zmienić w staruchę, dzięki darowi, który otrzymała wraz z czystą krwią, darowi metamorfomagii, głównie po to, aby kogoś oszukać, coś na Nokturnie załatwić, bądź się zakamuflować, miało to miejsce jednak wtedy, gdy wyraźnie sobie tego życzyła. Teraz było to mimowolne, to złośliwy urok i sam fakt tego mocno ją uwierał - i działał na nerwy.
Może też dlatego, że naprawdę nie lubiła ciotki Alvildy.
Krewna ze strony Borginów liczyła sobie najpewniej ze sto lat, o ile nie więcej; była uważana za strasznie starą już wtedy, gdy Sigrun uczyła się latać na dziecięcej miotełce. Do tego cuchnęła starą krwią, co miało najpewniej związek z wywarami niezbędnymi do nakładania klątw, a także ziołami - w ten wyjatkowo nieprzyjemny sposób. Wpatrując się w swoje odbicie marszczyła gniewnie brwi. Musiała zapalić papierosa, jak najszybciej. Jednego wetknęła sobie do ust i zaciągnęła mocno, a wtedy z zamyślenia wyrwał ją dziecięcy głos, niewątpliwie należący do chłopca.
Zakończone

15 IX | Cyneric Yaxley | Szkocja, Skara Brae
OPIS

17 X | Mildred Rookwood | las
OPIS

28 IX | Lyanna Zabini | Londyn, opuszczony plac zabaw
Wtedy wszystko się zatrzymało. Huśtawki przestały zapadać się pod ziemię. Kilka chwil później wróciły już na swoje miejsce. Ziemia pod ich stopami przestała drżeć, a powietrze nie pulsowało już niebezpiecznie.
- Wygląda na to, że się powiodło. Świetnie - podsumowała zadowolona z siebie, gdy upewniła się, że nic im już nie zagraża.
Zawróciła, aby przejść się po placu zabaw, który znów wyglądał zupełnie niepozornie, próbując wyczuć jakąś niestabilność. Cisza. Rozkoszna cisza.
Zakończone


Październik 1956

She wars the smell of blood and death like a perfume.

5 X | Drew Macnair | Biała Wywerna
OPIS

10 X | Sybilla Vablatsky | Londyn, magiczny port
OPIS

15 X | za zamkniętymi drzwiami | Kumbria, Kraina Jezior



[bylobrzydkobedzieladnie]





Look in these eyes of changing dyes, let me dissolve your moral ties, I'll tranquilize, I'll tantalize, I'll move you with
my lusty sighs
Powrót do góry Go down
 

Sigrun N. Rookwood

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19