Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Tej nocy porwał mnie Wiatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Adrien Carrow
avatar

Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
Jednostka badawcza (Zakon Feniksa)
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
46
Szlachetna
Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
6
0
0
39
5
0
5
8
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Tej nocy porwał mnie Wiatr    27.10.17 0:36

Stał na jednym z bocznych balkonów niewielkiej magicznej rezydencji, której nie potrafił nazwać dworkiem, lecz również uwłaszczającym byłoby tytułowanie tego urokliwego miejsca domem - w kamiennych ścianach żyła magia i historia. Nie tak patetyczna, nie tak głośna i silna, lecz niezaprzeczalnie urokliwa. Kamienne ściany wznosiły się piętro ponad ziemię. Parter zajmowały pomniejsze komnaty i pokoje dla służby. Wyższa kondygnacja była jedną wielką wolną przestrzenią podtrzymywaną przez rzędy kolumn. W powietrzu rozchodził się dźwięk żywej, lecz niezwierzęcej melodii miłowanej przez młodzież klas wyższych. W jej rytm na marmurowej posadzce wirowały zamaskowane pary. Muślin, jedwabie oraz koronki w jaskrawych barwach tworzyły w tym wirze niezapomnianą pożywkę dla oczu i duszy. W głębi sali rozstawione były stoły przy których co rusz ktoś wznosił toast to po Francusku to zaraz po Polsku. Zaczarowany sufit oświecał całość nocną łuną polanej zorzy. Adrien patrzył na to wszystko podpierając się biodrem o balustradę balkonu. Między nim, a towarzyszącym mu przyjacielem wirował młodzieńczy śmiech zabawy. Wznosili toast. Żartowali. Cieszył się z tego, że tu był. Że uległ przyjacielowi. Przez chwilę zatlił się w nim jednak wyrzut sumienia, gdy pomyślał o matce, o tym, że z powodu jego zachcianki ojciec znów będzie nie w humorze. Już teraz pewnie po zamku niosły się pełne dezaprobaty echa pytań - gdzie jest Adrien?! Nikt jeszcze pewnie nie wiedział, że jest poza granicami Wielkiej Brytanii. Po raz trzeci w przeciągu miesiąca. A drugi rok stażu w Mungu ledwo się zaczął - nie było to dla niego kłopotem. W przeciwieństwie do reszty rezydentów posiadał naturalny talent, predyspozycje do magii leczniczej i był tego w pełni świadomy, jak również w przeciągu roku zdąży zrozumieć czego od niego oczekiwano.
- Oczekiwania, co... - mruknął patrząc na to, jak wprawione w ruch wino oblizało ścianki kielicha. Chciałby móc potrafić spełnić oczekiwania ojca tak, jak łatwym było spełnić oczekiwania uczących go w mungu uzdrowicieli. Właśnie - chciałby...?
Poczuł na ramieniu pokrzepiającą dłoń przyjaciela, który najwyraźniej wyczuł jego ponury humor. Zaśmiali się, wznieśli kolejny toast, wystosowali uwagę na temat niewiasty, która rzucała nieśmiałe spojrzenia towarzyszowi Carrowa. Tym razem więc Adrien klepnął raz, a porządnie przyjaciela zachęcająco po plecach zagrzewając go w czynie. Zaraz po tym patrzył jak wirują na parkiecie. Trochę chwiejnie, trochę nieśmiało. Prychnął rozbawiony pod nosem. Opróżnił szkło, a potem odwrócił się od tego wszystkiego plecami. Opierając się o kamienną barierkę balkonu dłońmi przymknął oczy. Zaciągnął się głęboko nocnym powietrzem pachnącym przemijającym latem. Przemijającą wolnością po która miał jeszcze czelność tak bezczelnie sięgać. Jeszcze. Czuł wstyd, lecz nie żałował.
Nagły wiatr szarpnął połami jego białej szaty zdobioną czarnym ornamentem. Poprawił maskę na twarzy. Jeszcze trochę i porwałby ją wiatr.
I wtedy właśnie spostrzegł ją kątem oka. Wirowała w ogrodzie malującym się pod nim. Krwista, zajadła czerwień jej sukni odcinała spełniała doskonale swe zadanie -kradła spojrzenia, usidlała, odcinała się kolorem w cieniu półmroku. Materiał jej kreacji ledwo zdawał się nadążać za jej ruchami - wił się, falował, wznosił i opadał próbując doścignąć inicjatorkę tego pięknego chaosu dyktowanego przez uporządkowany takt niosącej się melodii. Nie mógł oderwać wzroku więc patrzył na ten zjawę, żywioł...targany wiatrem żar.
I wtedy też nieumyślnie strącił kielich, który roztrzaskał się pod nim, za jej plecami zdradzając jego obecność.


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Tej nocy porwał mnie Wiatr    03.03.18 21:57

Półmrok kładł się cieniem na jej powiekach. Przymkniętych i zdawałoby się udzielających ją od otaczającego ją gwaru. Suchy głos matki i lżejszy, chociaż wciąż poważny ton ojca. Kiwnęła powoli głową, ale nie utkwiła ciemnych jak kawa źrenic w rodzicielskich spojrzeniach. Milknące kroki wtapiały się w tlący w oddali ton wygrywanej melodii. Sproszeni goście tłumnie skorzystali z zaproszenia licząc na znane już w kraju atrakcje. Uwielbiała szmery dźwięcznych taktów i sposobu w jaki pary sunęły na parkiecie, jak puszczone z wiatrem liście. Kącik umalowanych czerwienią ust drgnął. Ten sam krwisty szkarłat zdobił zwiewną suknię, której materia drgnęła, gdy tylko młodziutka dziewczyna poruszyła się. Tym samym dając sygnał pasmom czarnych włosów, które rozsypały się na ramiona, gdy jednym gestem wyjęła z upięcia ciężką klamrę. Uśmiech pogłębił się a powieki rozchyliły, odsłaniając tętniące czernią źrenice.
Nie odwróciła się ani na moment, gdy biegiem ruszyła przez rozchylone drzwi najpierw do kuchni, wywołując chwilowy popłoch wśród służby. Ale gdy tylko uśmiech na dziewczęcej twarzy odbił się w ich spojrzeniach, rozpoznali nieoczekiwanego gościa, przepuszczając przez wąskie przejście do ogrodu - Tylko ciii - wyszeptała w biegi do korpulentnej niewiasty, która krzywo zmierzyła dziewczęce lico, by po chwili westchnąć teatralnie. Stłumiony śmiech Liliany umilkł, gdy drobne dłonie przysłoniły rozchylone wargi.
Zatrzymała się na szerokim, kamiennym stopniu, wygładzonym przez wiatr i czas. Wciąż żywo prezentując rzeźbioną na jej bokach historię. Czarownica kucnęła, zmiatając cienką materiał niewidoczny w wieczornym półmroku pył. Podciągnęła obie nogi i bez skrupułów ściągnęła parę zgrabnych bucików. Oba postawiła równo na schodku, a sama podniosła się lekko do pionu, już bez pośpiechu stawiając stopy przez ogrodową zieleń trawy. Cienkie łodyżki łaskotały w stopy i Liliana nie umiała powstrzymać ulgi, która rysowała się drgnieniem rozchylonych warg.
Chwyciła w palce brzegi cienkiej sukienki, zataczając pierwszy dzisiejszego wieczoru obrót. Dźwięki tanecznej melodii unosiły się w powietrzu muskając jasną skórę razem z wirującym wokół niej wiatrem. Ciepło otulało jej ciało, odrywając od cisnącego się wpośród ścian zgiełku. Taniec był jej żywiołem, ale zamknięty w pomieszczeniach, tłumiony narzuconą etykietą, wybijał ją z rytmu, jak wrzucone gdzieś do tekstu fałszywe nuty. Teraz nie ograniczał jej żaden obcy głos, nie zatrzymywał ostry ton sprzeciwu. Była wiatrem i ten przyjmował ją w objęciach z nieskrępowana radością otulając kolejne gesty i wirujące kroki.
Powietrze napięło się, gdy pośród wieczornej wolności dostrzegła zmianę. Mówił jej o tym dreszcz, który przemknął przez całą długość kręgosłupa. szeptały jej łaskoczące skórę cienie i pewność, że do jej wiatru dołączył drugi, nieznajomy. A już rzeczywistym sygnałem bym dźwięk rozbijanego szkła tuż za jej plecami. Przesunęła się, odskakując od rozchlapywanego wina. Kilka kropel w nienaturalnym zwolnieniu zawisły w powietrzu tuż przed upadkiem na myśliwy szkarłat jej sukienki. Pochyliła się, jakby nieświadoma obecności winowajcy, sięgając po jeden z odłamków rozbitego kryształu. Zatrzymała go w palcach, a mieniące się w załamaniach szkiełko, posłużyło jej za niecodzienne lustro, przez które spojrzała do góry, wprost na ubraną w biel sylwetkę mężczyzny, opartą o balustradę balkonu na piętrze. Coś niespokojnie poruszyło się w dziewczęcej piersi, stłumione wspomnienie, które musiała zgasić - Podobno przez magiczne lustra można dostrzec ludzką duszę, co zobaczę u ciebie? - pytanie wyrwało się cicho, dźwięcznie, sięgając nieznajomego, o którego tożsamość nie pytała. Jedni umykali spłoszeni, drudzy marszczyli w niezrozumieniu brwi. Nieliczni zostawali. Nieliczni chcieli nauczyć się tańczyć z wiatrem.




Żyjemy tak jak śnimy – samotnie.
Powrót do góry Go down
 

Tej nocy porwał mnie Wiatr

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?
» Klub Nocny - Katedra Mokrej Elżbiety
» Rezerwat przyrody [Cardiff, Walia]
» Jaka ranga do mnie pasuje?
» Klif.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Myślodsiewnie-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18