Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pracownia alchemiczna

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime27.10.17 14:22

First topic message reminder :

Pracownia alchemiczna

Ze względów bezpieczeństwa znajduje się w wydzielonej części piwniczki znajdującej się pod domkiem. Pod sufitem jest umieszczone szerokie, choć niskie okienko wpuszczające do środka dzienne światło, jednak mimo niego i wiszących na ścianach świec panuje tu lekki półmrok. Jedna ze ścian jest zastawiona księgami poświęconymi alchemii i astronomii, na drugiej znajdują się szafki ze składnikami i fiolkami. Centralną część pomieszczenia zajmuje stół, na którym znajduje się kilka kociołków i innych niezbędnych przyborów. Pod sufitem także wiszą pęczki suszących się roślin. Pomieszczenie jest stale przesycone mieszanką zapachów ziół i innych ingrediencji, jest też tu bardzo cicho; warunki są idealne do skupienia się.

[bylobrzydkobedzieladnie]






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?


Ostatnio zmieniony przez Charlene Leighton dnia 17.04.19 0:44, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime17.05.18 22:54

The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 11


Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Pracownia alchemiczna - Page 2 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime19.05.18 1:02

Spodobało jej się podejście Charlene – nie zadawała setek pytań, a wszelkie wątpliwości rozwiały się w wymienianych wcześniej listach. Znajomości zawarte w Zakonie Feniksa po raz kolejny okazywały się niezwykle przydatne, wychodziło więc na to, że nie tylko ratowanie świata będzie plusem przynależności do organizacji.
Jessa nie chciała robić dodatkowego problemu, ale mimo wszystko uprzejmie poprosiła o herbatę, którą zresztą szybko pomogła także przygotować. Niosła kubek ostrożnie, gdy schodziły do piwnicznej pracowni Charlene. Mogąca się pochwalić całkiem niezłą spostrzegawczością rudowłosa rozejrzała się od razu po przekroczeniu progu, a pomieszczenie spełniło jej wszelkie wyobrażenie odnośnie miejsca, do którego zaprowadzić miała ją Leighton. Idealne dla młodej alchemiczki!
- Tak, dokładnie o te dwa eliksiry mi chodzi – potwierdziła, kiwając głową – Ale przyniosłam trochę więcej ingrediencji, tak na przyszłość, gdybyś zgodziła się przygotować mi jeszcze kilka mikstur. Oczywiście zapłacę lub postaram się odwdzięczyć jak tylko będę umiała. Chcesz może bilety na finał sezonu w Quidditchu? – uśmiechnęła się szeroko, jedocześnie podsuwając fiolki ze składnikami w stronę nowej znajomej.
Następnie usiadła we wskazanym miejscu, dłonią przejeżdżając po narzucie fotela. Wzmianka o pożarze w Ministerstwie wywołała kolejną falę wyrzutów sumienia – nie napisała nawet listu, by upewnić się, że z Alphardem wszystko było w porządku. Ale nie mogła przecież tego zrobić, nie po latach milczenia i sposobie, w jaki zakończyła ich znajomość.
- Pożar na pewno przysporzył wam wiele pracy – skinęła głową, obserwując Charlene przy pracy – Dlatego mam nadzieję, że nie nadwyrężam Cię zbytnio. To i eliksir niezłomności i uciekam, byś mogła mieć resztę dnia dla siebie – zapewniła.
Nie miała pojęcia, czy eliksir przygotowywany przez pannę Leighton wyszedł, czy też nie, ale jej mina nie wskazywała niczego dobrego. Czy to wina składników? Po prawdzie kupiła je na promocji w aptece, lecz sprzedawca zapewniał ją, że są świeże i dobrej jakości.
- Jakie mogą być ich efekty uboczne? – zsunęła brwi, lekko wychylając się z fotela; nie chciała zaglądać Charlene przez ramię, bo przecież nie miała zielonego pojęcia, jak teraz powinno wyglądać wnętrze kociołka, ale była ciekawa tego, co może się stać, gdy już zdecyduje się wypić miksturę.





when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime19.05.18 12:28

Charlene chciała po prostu pomóc na tyle, na ile mogła. Czuła, że nie jest dla Zakonu tak przydatna jak osoby, które potrafiły walczyć. Nie była jak aurorzy, brakowało jej ich umiejętności i siły. Była zwykłą alchemiczką, ale to w tych umiejętnościach tkwiła jej moc. Nie potrafiła walczyć, ale potrafiła warzyć eliksiry, które mogły pomóc pozostałym. Nie mogła więc skupiać się tylko na Mungu, skoro mogła zrobić jeszcze więcej i przyjąć dodatkowe zamówienia. Później wyglądało to tak, że dużą część doby spędzała nad kociołkiem i miała mniej czasu na inne zainteresowania czy życie towarzyskie, ale cóż... mieli trudne czasy, które wymagały pewnych poświęceń.
- Zaraz postaram się nad nimi podziałać – rzekła, gdy weszły do pracowni przesyconej zapachem ziół. – I chętnie kiedyś uwarzę ci coś jeszcze, jeśli będziesz zadowolona z tego, co zrobię. Nie oczekuję zapłaty, wystarczy, że przyniosłaś ingrediencje. Działamy dla tej samej sprawy, której chcę się przydać chociaż jako alchemik. Ale bilety na mecz mogę przygarnąć, znam kogoś, kto bardzo chętnie poszedłby ze mną – dodała; nie pasjonowała się quidditchem jakoś mocno, bo sama nigdy nie była szczególnie dobra w lataniu na miotle, ale przez wzgląd na pewne rodzinne oraz koleżeńskie powiązania zdarzało jej się czasem chodzić na mecze.
Skupiła się na przygotowywaniu składników, a potem warzeniu eliksiru.
- O tak, pracy mamy sporo. Właściwie odkąd zaczęły się anomalie to mamy jej więcej niż zwykle. Uzdrowiciele mają jeszcze trudniej – zauważyła, siekając składniki i dodając w określonym porządku do kociołka. – Jedyne na co pozostaje nam liczyć, to to, że w końcu wszystko się uspokoi, ale... chyba tracę nadzieję, że to tak po prostu się skończy. Jest coraz gorzej.
Nawiązywała przede wszystkim do pożaru. Już wcześniej działy się dziwne rzeczy, z anomaliami włącznie, ale to... to było coś gorszego, zdradzającego naprawdę poważny problem, może nawet nową wojnę na horyzoncie. Już od dłuższego czasu szeptali o niej ci bardziej świadomi, jak Zakon Feniksa. A Charlie najzwyczajniej się bała, nie tyle o siebie, co o bliskich i cały magiczny świat, który mógł ucierpieć. Tym razem nie była już nieświadomym dzieckiem trzymanym przez rodziców z dala od zagrożenia.  Była dorosłą kobietą, która nie mogła odwrócić wzroku ani zbagatelizować sprawy.
- Och... Ojej! – westchnęła, patrząc na to, co się zaczęło dziać z eliksirem. Miała wrażenie, że pianka nieco się zwarzyła, nie miała dokładnie takiej konsystencji jaką powinien mieć eliksir kociego kroku. – Rzadko warzę eliksiry bojowe. Chyba muszę nad nimi popracować... – westchnęła, odstawiając kociołek na bok. – Ta pianka powinna być bardziej miękka i gęsta. Chyba trochę się zwarzyła, może płomień był zbyt mocny? Na razie go odłożę i zrobię eliksir niezłomności. Oby on okazał się bardziej udany...
Z westchnieniem przygotowała drugi kociołek, zamierzając uwarzyć eliksir niezłomności. Otworzyła też książkę na odpowiednim przepisie. Głównym składnikiem był róg garboroga, do którego także musiała dołożyć składniki dodatkowe. Wybrała gryfonię, pióro hipogryfa, pancerzyki żuków i śluz gumochłona. Ustawiła kociołek nad palnikiem, tym razem mając większe baczenie na temperaturę płomienia. Zaczęła dodawać składniki w kolejności określonej przepisem, w odpowiednich momentach też mieszała i odpowiednią ilość razy. O tym należało pamiętać. Pióro i pancerzyki dodała na samym początku, potem wrzucając róg garboroga i pokrojoną na drobno gryfonię. Śluz ostrożnie wlała na samym końcu. Teraz pozostawało odczekać, by eliksir przybrał odpowiednią barwę.

| wykorzystuję róg garboroga do eliksiru niezłomności






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime19.05.18 12:28

The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 23


Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Pracownia alchemiczna - Page 2 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime20.05.18 12:12

Jeden jedyny raz miała wątpliwość, czy aby na pewno powinna dołączyć do organizacji zrzeszającej osoby walczące ze złem tego świata, jakkolwiek patetycznie to brzmiało. Aurorzy, uzdrowiciele i alchemicy stawali ramię w ramię z teoretykami zaklęć, łamaczami klątw, a ona była w tej chmarze ludzi tylko niewiele znaczącym nazwiskiem. Jej zawód nie mógł w niczym pomóc, jej umiejętności wydawały się być niewystarczające. Wtedy jednak przypomniała sobie, jak bardzo zależy jej na dobru syna i postanowiła, że zrobi wszystko, by Amos doczekał lepszego jutra. Nie była przecież nikim, miała chęci i motywację do walki, miała odwagę, by stawić czoła temu, co zatruwało czarodziejskie społeczeństwo i Wielką Brytanię – to liczyło się najbardziej. Na dodatek żaden z członków Zakonu, których do tej pory spotkała, nie uważał wcale, by była nieprzydatna, nawet gdy opowiadała im o nieudanej walce z anomalią na stadionie Os.
- Każdy z nas dokłada swoją cegiełkę do tego wszystkiego – powiedziała pokrzepiająco, wspominając swoją niedawną rozmowę z Sophią – Więc nie ważne, czy jesteśmy na pierwszej linii, czy działamy z ukrycia. Współpracą możemy zwojować naprawdę wiele – zakończyła górnolotnie.
Sięgnęła po kubek i upiła łyk herbaty, a później zastanawiała się nad słowami odnośnie anomalii. To prawda, cholerstwo było wyjątkowo odporne na czary, a te na dokładkę były jeszcze zagrożone efektami ubocznymi. Gdy więc Charlene pochylała się nad kolejnym kociołkiem i ingrediencjami, Jessa wspominała magię pulsującą na stadionie Os i opowiedziała o swojej przygodzie pannie Leighton.
Uważała ją za osobę godną zaufania już przez sam fakt przynależności do Zakonu Feniksa. I być może nie powinna z taką łatwością obdarowywać ludzi swoim zaufaniem, lecz podświadomość podpowiadała jej, że w tym przypadku robi dobrze. Musiała obdarzać innych choć minimalnym kredytem, jeśli pragnęła dobrej współpracy; miała nadzieję, że oni myślą tak samo.
- Może to kwestia składników? – zapytała nieśmiało, bo chociaż nie obwiniała Charlene za porażkę, sama także nie chciałaby być jej powodem – Nie ma sprawy, dobra niezłomność nie jest zła.
Dopiła swoją herbatę i zaproponowała, że wybierze się do kuchni, by przygotować kolejny napój, a w tym czasie Leighton będzie mogła spokojnie pracować. Gdy rudowłosa wróciła, mina jej nowej znajomej była o wiele pogodniejsza, niż wcześniej.
- Czyli wszystko się udało? – zapytała zadowolona.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime20.05.18 16:12

Charlie początkowo też miała obawy. Była w końcu wciąż młodą kobietą i wiedziała, że walka nie jest jej mocną stroną, bo nigdy nie będzie mogła się równać z aurorami i łamaczami klątw. To oczywiste, że mogła się bać i wahać, ale ostatecznie zaważyły jej chęci zrobienia dla świata i ludzi czegoś więcej niż tylko warzenie lekarstw w Mungu. Jej dobre serduszko chciało czynić dobrze, a Zakon spadł jej dosłownie z nieba. Zaczęła więc poznawać jego członków i przyjmować zamówienia na eliksiry, które wykonywała w czasie wolnym od swojej głównej pracy. Eliksiry też były potrzebne, nawet jeśli okazała się niedostatecznie dobra, by być w grupie badawczej. Zmarnowanie tej szansy wciąż ją bolało, ale najwyraźniej wciąż była zbyt młoda i niedoświadczona, by dokonać własnych odkryć, a nie tylko odtwarzać gotowe receptury.
- Może to i lepiej, że każde z nas jest dobre w czymś innym. Jedni są aurorami, inni tak jak ja tylko siedzą w pracowni i warzą eliksiry – odezwała się. W istocie, każde z nich w pewien sposób przykładało swoją cegiełkę do tego, by organizacja działała. – Musimy współpracować. Jednoczyć się ponad podziałami – dodała; taka była idea Zakonu, wspólna walka o lepsze jutro dla wszystkich, ponad wszelkimi podziałami. Tak jej mówiono tamtego dnia, kiedy zgodziła się przyłączyć, więc zapamiętała te słowa, szukając w nich pociechy i inspiracji.
Robiła wytrwale eliksir, jednocześnie skupiona na oporządzaniu i dodawaniu składników oraz słuchaniu Jessy. Pracując w Mungu musiała mieć podzielną uwagę, bo często wpadali do pracowni jacyś uzdrowiciele po mikstury, ponadto często obok pracował inny alchemik. Wysłuchała jej opowieści o anomaliach i próbach naprawy jednej z nich.
- Jeszcze nie byłam przy żadnej anomalii. Z tak wątłą znajomością obrony przed czarną magią raczej bym się nie przydała, choć obiecałam sobie, że od tego miesiąca zaczynam nad sobą pracować. Nie mogę się skupiać tylko na eliksirach i transmutacji. – Musiała umieć się też bronić, to było bardzo ważne, a niestety w Hogwarcie i po nim to zaniedbała, skupiona mocniej na eliksirach, astronomii i transmutacji.
Trudno powiedzieć, co konkretnie wywołało błąd podczas warzenia pierwszego eliksiru. Tak czy inaczej musiała poświęcić eliksirom bojowym więcej uwagi. Na szczęście jednak eliksir niezłomności okazał się udany. Kiedy Jessa wróciła z nową herbatą, Charlie właśnie przelewała miksturę do fiolek, które wcześniej odpowiednio opisała.
- Powinien działać poprawnie – odpowiedziała. – Udało mi się zrobić pięć porcji. Właśnie kończę umieszczać je w fiolkach. – Wlała resztę zawartości kociołka do ostatniej fiolki i wszystkie zakorkowała. – Mam nadzieję, że spełni twoje oczekiwania. Domyślam się, że znasz jego działanie?






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Pracownia alchemiczna - Page 2 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime31.05.18 18:53

Nadchodziły takie czasy, w których kobiety musiały wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast stać z boku i patrzeć, jak cały czarodziejski świat trzęsie się u podstaw. Jessa uważała, że podział na płeć nie ma najmniejszego znaczenia, jeśli chodziło o przydatność do walki ze złem, jakkolwiek dziecinnie by to nie brzmiało. Mężczyźni i kobiety potrafili posługiwać się różdżkami w ten sam sposób, mieli w sobie tyle samo magii, więc niedorzecznym było twierdzić, że płeć piękna nie nadaje się na pierwszą linię frontu – o tym decydowały umiejętności i charakter, a płeć czy czystość krwi niewiele miały z tym wspólnego. Z tego, co rudowłosa się orientowała, Charlene nie miała narzeczonego, choć brak pierścionka mógł być podyktowany względami praktycznymi przy okazji warzenia eliksirów. Była jeszcze młoda i miała całe życie przed sobą, a skoro takie osoby dołączały do Zakonu Feniksa bo wiedziały, jak bardzo źle się dzieje, powinno to otwierać oczy innym. Zwłaszcza tym, którzy usiłowali zostać neutralni – w nadciągającej burzy neutralność oznaczała przyzwolenie.
- Myślisz, że Zakon jest zjednoczony? Tak naprawdę? – zapytała jej, może trochę zbyt bezpośrednio, ale była bardzo ciekawa odpowiedzi.
Nie była jeszcze na zebraniu, jej pierwsze nadchodziło wielkimi krokami, chciała jednak wiedzieć co poszczególni członkowie sądzą o kondycji organizacji jako zbiorowisku ludzi z przeróżnych środowisk. Byli wśród nich przecież zarówno czarodzieje z mugolskim rodowodem, jak i szlachcie kładący na szali swoją reputację, gdyby wszystko się wydało. Diggory nie idealizowała Zakonu, chciała mieć jego jak najbardziej przejrzysty obraz, złożony z opinii, jaką wyrobi sobie sama, jednak nigdy nie szkodziło pytać.
- Nie trzeba być dobrym we wszystkim. Ja na przykład chciałabym być lepsza właśnie w transmutacji, więc widzisz, jak elegancko się uzupełniamy – uśmiechnęła się pokrzepiająco, obserwując alchemiczkę przy pracy. Podziwiała jej podzielność uwagi, jednocześnie nie mogąc przestać gadać – Jeśli chcesz, możemy kiedyś poćwiczyć obronę – zaoferowała, bo chociaż tyle była w stanie dla niej zrobić, by się odwdzięczyć.
Widząc zamówiony eliksir gotowy w fiolkach, nie mogła przestać się uśmiechać. Czuła podekscytowanie na myśl, o nadchodzących misjach i zadaniach, lecz przede wszystkim dzięki takiej przysłudze była pewna, że jest częścią sprawnie działającej organizacji.
- Znam – potwierdziła więc skinieniem głowy – Jeszcze raz bardzo ci dziękuję.




when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime31.05.18 19:40

Niestety, Charlie nie była silna fizycznie, nie była też zbyt dobra w czarach. Jedyną dziedziną czarów z którą radziła sobie dobrze była transmutacja, obrona przed czarną magią szła jej miernie, uroki – jeszcze gorzej. Z całą pewnością nie byłaby użyteczna w walce na pierwszej linii, choć na pewno istniały kobiety, które były. Niestety nie zaliczała się do nich Charlene, która prawdopodobnie padłaby bardzo szybko. Na ten moment jedyne, w czym mogła się przydać Zakonowi, to alchemia i ewentualnie zbieranie informacji korzystając z umiejętności animagii. Nie ulegało jednak wątpliwości, że powinna nauczyć się bronić, jeśli chciała zrobić coś więcej niż tylko warzyć dla innych eliksiry.
Niestety, w życiu Charlie nie było żadnego mężczyzny, bo przespała swoje lata młodości po Hogwarcie i skupiła się na kursie alchemicznym oraz nauce animagii. Nie miała wtedy wiele czasu na życie towarzyskie, dlatego wciąż była sama i dopiero teraz powoli zaczynało jej być z tym nieswojo, kiedy uświadomiła sobie, że poza rodziną i garstkę przyjaciół nie ma tej bliskiej sobie duszy.
Zawahała się przez chwilę, myśląc nad jej pytaniem i jednocześnie skupiając się na kończeniu eliksiru i przelewaniu go do fiolek.
- Myślę, że w tak różnorodnej zbieraninie zdarzają się problemy i niezgodności, ale mimo wszystko łączy nas jedno: chcemy zmienić ten świat na lepsze. To jest najważniejsze – zaczęła ostrożnie, wiedząc, że tak jest, że magia Zakonu nie przyjęłaby złych ludzi, więc każdy z nich musiał mieć w sobie dobroć, nawet jeśli z pozoru wiele ich dzieliło. – Tak naprawdę nie znam wszystkich, nie jestem w Zakonie zbyt długo. I niestety przez natłok pracy dla Munga przegapiłam majowe spotkanie. – Charlie do tej pory przez większość czasu była z boku. Nie udzielała się poważniej w organizacji poza tym, że czasem zrobiła komuś jakiś eliksir, ale jakiś czas temu postanowiła sobie, że czas to zmienić, że chce zrobić coś więcej niż robiła do tej pory.
- Chętnie poćwiczę magię obronną. A ciebie mogę nauczyć transmutacji – zgodziła się. – Zapisałam się w tym miesiącu do Klubu Pojedynków. Pierwszy raz – dodała; wcześniej Klub niezbyt ją interesował, ale czasy się zmieniły i uznała, że to dobra okazja do poćwiczenia, o ile nie trafi na kogoś, kto w kilku zaklęciach pozbawi ją przytomności. Ale transmutacja czasem też bywała bardzo użyteczna i Charlie częściej korzystała z niej niż z uroków. Ale też zdawała sobie sprawę, że w prawdziwej walce nie wystarczy na chwilę pozamieniać przeciwników w zwierzęta.
- Nie ma za co. Mam nadzieję, że się przydadzą. Gdybyś potrzebowała jeszcze czegoś, wiesz, gdzie mnie szukać, a twoja sowa też na pewno mnie znajdzie – powiedziała jeszcze, podając jej fiolki.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Jessa Diggory
Jessa Diggory

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t5833-jessa-diggory https://www.morsmordre.net/t5851-krasna#138351 https://www.morsmordre.net/t5847-she-s-whiskey-in-a-teacup#138218 https://www.morsmordre.net/f146-devon-otterton-dom-diggorych https://www.morsmordre.net/t5856-skrytka-bankowa-nr-1442#138516 https://www.morsmordre.net/t5854-jessa-diggory#138467
Zawód : łowczyni talentów
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
when it all goes
up in flames
we'll be
the last ones
s t a n d i n g
OPCM : 35
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Pracownia alchemiczna - Page 2 Ce647ec3fe24bd170c32be56a874bb97

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime31.05.18 20:55

Sama miała dwie lewe ręce do kociołka, dlatego umiała docenić talent i ciężką pracę osób, które spędzały godziny w swoich pracowniach, mieszając składniki i ściśle pilnując faz księżyca, by w efekcie otrzymać eliksir, który mógł pomóc takim ludziom, jak ona – bez aurorskiego przeszkolenia, ale za to z sercem rwącym się do działania. Miała wielką nadzieję, że już wkrótce będzie mogła użyć przygotowanej przed chwilą mikstury i przydać się na coś Zakonowi. Chciała udowodnić swoją wartość, sprawdzić się i dołożyć swoją cegiełkę, mającą pomóc zbudować lepszy świat. Tylko i aż tyle.
- Opinie takie jak twoja napawają mnie dziwnym optymizmem – skomentowała, uśmiechając się uprzejmie; racjonalne spojrzenie na sprawę spowodowało, że Charlene zaplusowała w jej oczach – Nie mogę się doczekać, aż wszystkich poznam.
Chociaż w pracy zajmowała się wyszukiwaniem talentów sportowych, jej umiejętności mogły okazać się przydatne także w organizacji. Być może pośród tłumu ludzi będzie w stanie wypatrzyć taką, z którą najlepiej będzie jej się współpracowało? Z czyją magią będzie się uzupełniała, komplementowała ją? Oczyma wyobraźni widziała już pokonywaną anomalię, lecz do tego potrzeba było jeszcze jednej różdżki, więc póki co Jessa wolała spokojnie czekać i dopiero na spotkaniu przekonać się, kto jaką ma wizję na naprawianie magii.
- W takim razie jesteśmy umówione! – ucieszyła się, klaszcząc w ręce niczym zadowolone dziecko – Nawet nie wiesz, jak bardzo mam czasem ochotę zamienić kogoś w gęś – zażartowała, śmiejąc się z własnego dowcipu – Ja także zapisałam się w tym sezonie po raz pierwszy! Może spotkamy się na arenie – puściła oczko pannie Leighton, po czym podniosła się, by odebrać fiolki.
Przyjrzała się uważnie każdej z nich, a jej mina wyrażała zadowolenie. Sięgnęła po torbę i schowała je tam bezpiecznie, przykrywając apaszką. Nie mogła pozwolić, by cokolwiek się stłukło!
- Na pewno będę się jeszcze do Ciebie zgłaszać – zapewniła - Z rogu dwurożca i włosia mantykory mogłabyś wyczarować Eliksir Lodowego Płaszcza i Ochrony oraz Kociej Zwinności – poprosiła na odchodne – Ale one absolutnie nie muszą być na już!





when the river's running red and we begin to falter, we'll hang on to the edge...come hell or high water

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime31.05.18 21:53

Nie wszyscy musieli mieć aurorskie przeszkolenie. Alchemicy, uzdrowiciele i wszelkie inne dobre dusze też były potrzebne. Cieszyło ją bardzo, że także jej siostra, łamaczka klątw, dołączyła do Zakonu. Jej zdolności mogą okazać się bardzo cenne, Charlie zawsze była ich pod wrażeniem. Obie miały zupełnie inne talenty, ale uzupełniały się.
Charlie starała się trzeźwo oceniać rzeczywistość i ostrożnie wypowiadała się w tematach, w których nie mogła udzielić odpowiedzi z niezbitą pewnością. Zbyt mało jeszcze wiedziała o Zakonie, za mało się w nim dotychczas udzielała, żeby wiedzieć jak dokładnie funkcjonował. Znała jednak niektórych jego członków, wiedziała, że to dobrzy i przyzwoici ludzie, i oczekiwała na spotkanie – swoje pierwsze, podczas którego zobaczy, jak to wygląda i funkcjonuje. Do tej pory zwykle spotykała się z członkami organizacji pojedynczo, gdy przychodzili po eliksiry, lub napotykała ich w zwykłych, codziennych okolicznościach, na przykład w pracy czy innych miejscach.
- To dobrze – przytaknęła. Musieli patrzeć w przyszłość z optymizmem, by nie dać się pożreć ciemności i zwątpieniu. – Też nie mogę się tego doczekać. Oczywiście już znam niektórych, ale takie spotkanie... To będzie coś innego.
Była bardzo ciekawa i podekscytowana, a jednocześnie onieśmielona. Co, jeśli tam wszyscy będą tacy odważni i waleczni, a ona będzie czuć się osamotniona jako ta, co siedzi w pracowni i warzy eliksiry. Pewnie będzie trzymała się z boku; pewność siebie nie była jej mocną stroną.
- Bardzo chętnie – rzekła. – Czasem zmiana kogoś w gęś stanowi wielką pokusę. Albo w królika. Albo we fretkę – dodała z rozbawieniem, jednocześnie przypominając sobie swoją ostatnią „walkę”, kiedy wraz z Anthonym przypadkowo trafili do jakiegoś dziwacznego magazynu, i użyła tam zaklęcia zmieniającego w królika na mugoli którzy porwali trzy czarownice, bo nie potrafiła rzucić Drętwoty. Nie mogła nawet potem zmodyfikować pamięci tych nieszczęsnych mugoli, bo Obliviate też pozostawało poza jej aktualnymi możliwościami. – Może się tam spotkamy.
Uśmiechnęła się, patrząc, jak Jessa ostrożnie chowa fiolki.
- Będę o tym pamiętać – zapewniła. Jej kociołek zawsze był do dyspozycji dla członków Zakonu.
Odprowadziła Jessę i pożegnały się, po czym Charlie wróciła do swoich codziennych czynności.

| zt. x 2






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime07.06.18 1:34

| 10.07

Kolejne dni mijały, ale wcale nie było łatwiej. Charlie nadal miała sporo obowiązków, w dodatku ciężka była myśl o tych wszystkich tragediach. Nadal się z nimi stykała, a także z ludźmi, którzy wciąż mieli nadzieję, że ich bliscy odnajdą się żywi, lub zupełnie ją tracili. Wydarzyło się wiele złego. Pewnie jeszcze długo będzie rozpamiętywać ten czas, choć na pewno nie tak, jak ci, którzy naprawdę stracili kogoś bliskiego. Można było powiedzieć, że miała szczęście – jej ojca nie było o tej godzinie w ministerstwie, więc uniknął pożaru. Byli jednak inni, którzy nie mieli tyle szczęścia. Widywała czasem ich zrozpaczonych krewnych na szpitalnych korytarzach, kiedy zmierzała do pracowni, by uwarzyć kolejne eliksiry dla potrzebujących pacjentów.
A kiedy godziny jej pracy dobiegały końca, zdejmowała alchemiczny fartuszek i wracała do domu, gniotąc się niemożliwie w zatłoczonym Błędnym Rycerzu, z którego z konieczności korzystali też ci, którzy zwykle woleli teleportację lub sieć Fiuu – jak Charlie. I czasem żałowała, że nie zmieniała się w jakiegoś ptaka, droga do pracy byłaby dużo łatwiejsza.
Powroty do domu nie oznaczały sielanki i wypoczynku, bo zazwyczaj wtedy albo łatała braki w swojej wiedzy, albo warzyła eliksiry dla znajomych – ostatnio głównie tych z Zakonu Feniksa. Wiedziała, że jej towarzysze potrzebują mikstur, więc nie miała serca im odmawiać, skoro te wywary mogły okazać się nieocenioną pomocą na misjach.
Nie mogła więc zignorować listu od Samuela. Gdy tylko jego sowa przyniosła jej go, szybko naskrobała kilka zdań odpowiedzi i odesłała mu ją. Oczywiście zgadzała się, by przyszedł, chciała go wspomóc w tym, co zamierzał. Oby tylko udało jej się sprostać oczekiwaniom i uwarzyć dobre mikstury.
Po pracy zdrzemnęła się na trochę, by zregenerować siły. Nie chciała stawać nad kociołkiem zmęczona, bo to zwiększyłoby prawdopodobieństwo porażki. Chciała uwarzyć dla Samuela jak najlepsze eliksiry, więc musiała choć trochę odpocząć. Obudziła się na krótko przed jego przyjściem; zdążyła przemyć twarz chłodną wodą, by zmyć resztki snu. Był już wieczór, kiedy usłyszała pukanie, i od razu podążyła w stronę drzwi.
- Witaj, Samuelu – rzekła, przesuwając się, by przepuścić wysokiego aurora. – Chodź, zejdziemy do pracowni. Powiedz, co chciałbyś, żebym dla ciebie dzisiaj uwarzyła? – zapytała go. W liście wspominał o ingrediencjach, na pewno się przydadzą, bo jej zapasy nie prezentowały się rewelacyjnie. Bywało lepiej.
Zeszli do pracowni w piwnicy.
- Podejrzewam, że dla was, aurorów, to bardzo trudny czas – mówiła, dostrzegając, że i on wyglądał na zmęczonego. Nie dziwiła się, wiedząc już, że dotknęła go ta tragedia, że choć sam miał sporo szczęścia i wymknął się, ucierpieli jego bliscy. – Ale mam nadzieję, że... jakoś sobie radzisz.
Zaczęła krzątać się w pobliżu stolika z niezbędnymi przyborami, przygotowała też kociołek, czekając, aż Sam powie, na jakich wywarach mu dzisiaj zależy.






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
Samuel Skamander

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 52
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_nkleo3UYru1sibekyo2_500

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime28.06.18 22:12

Dni i noce powoli mieszały mu się, gubiąc stały wyznacznik. Pracował wielokrotnie na dwie zmiany bez skrupułów przyjmując kolejne misje na swoje barki. Z pola widzenia coraz częściej ginęły towarzyskie spotkania i osobiste dawki oddechu. Zanurzał się w działaniu, coraz bardziej oddalając się od rzeczy, które potrafiły go rozproszyć. Łącznie z bliskimi. Znał konsekwencje, patrzył na rosnący dystans z pewny, nieumiejętnym smutkiem, ale była to cena, na którą się zgadzał. Musiał. Nawet, jeśli widział w oczach niektórych - niezrozumienie, złość i milczący smutek. Nie widział innego wyjścia, większość dziedzin podporządkowując narzuconym sobie celom. Praca i Zakon wiodły prym, coraz silniej upodabniając go do dziwnej karykatury dawnego siebie. Świadomie stawiał mury wokół siebie. Nie mógł pozwolić, by słabość, jaką upatrywał w uczuciach, miały go złamać i wykorzystać. A wiedział, że wróg był do tego zdolny. Niedoczekanie.
O tym, że potrzebował wsparcie, przekonywał się wielokrotnie. Nie tylko ze strony towarzyszy broni, ale i skutecznych narzędzi, jak tworzone zdolnymi dłońmi alchemików - eliksiry. Wsparcie nieocenione, gdy mierzyło się z nieprzewidywalnym wrogiem i czarną mocą. Teoretycznie sam potrafił uwarzyć te najprostsze wywary, ale - wolał zostawić sprawę w rękach specjalistów. Takich, jak młodziutka Charlene. W dziwny sposób, lubił obecność dziewczyny, nie tylko ze względu na jej zdolności. Miała w sobie coś urokliwego, ciepłego, kojącego nawet. Nosiła w sobie jasną iskrę, tak kontrastującą z zalegającą wokół Samuela cieniu. Może była to typowa dla kobiet natura, a może alchemiczka zachowała w sobie coś, co sam dawno temu zgubił. I lico miała przyjemne dla oka, ale o tym wspominać nie miał zamiaru. Czasy beztroskich podchodów, zapomnienia, które odnajdował w ciepłych, kobiecych ramionach zdawały się być bardziej odległe niż senne wspomnienia.
Pisany pospiesznie list spotkał się z potwierdzeniem. Wyrwał szaleńcza godzinę z wieczornej pory i pojawił się w progu jej mieszkania. W rzuconej na ramię torbie, znajdowało się nieduże zawiniątko. Kilka zdobytych ingrediencji przydać się miało bardziej przyjaciółce. W jego stwardniałych dłoniach więcej wyrządziłby szkód niż pożytku.
Rzucił dogasającego papierosa tuż przed tym, jak dziewczyna uchyliła drzwi i wpuściła go do domu. Zdeptał żarzący się jeszcze pet, poprawił czarny płaszcz i wsunął do kieszeni niepełną paczkę, pełną tytoniowych odłamków. Palił ostatnimi czasy za dużo - Charlie - mrugnął alchemiczce, zdobywając się nawet na lekki uśmiech. Chłodna aura, która zawzięcie się go trzymała, musiała na jakiś czas odsunąć się w cień. Przynajmniej częściowo - jest kilka specyfików, które przydadzą mi się w ciągu najbliższych dni - nie tylko w pracy. Zaczął, gdy przekroczył próg. Dał poprowadzić się dziewczynie do pracowni. Dopiero na miejscu wsunął dłoń do torby, wyjmując zawiniątko - Mam nadzieję, że to trochę pomoże - na stole ułożył paczuszkę, w której znajdował się, nieco koślawo poskładane ingrediencje - róg dwurożca, czułki szczuroszczeta, popiół feniksa, krew reema - zależy mi na pewno na Czuwającym strażniku i Marynowanaej narośl ze szczuroszczeta... a to... - wskazał najbardziej staranny pakunek - na Veritaserum - spojrzał poważnie na alchemiczkę. Prosił o coś bardzo trudnego, ale jeśli pamiętała spotkanie zakonne, wiedziała też, że nie zawaha się sięgnąć po cięższy, alchemiczny oręż - To prawda - skwitował lakonicznie, nie dlatego, ze nie chciał odpowiadać. Rzeczywistość mówiła sama za siebie. Pokręcił głową, na padające na koniec stwierdzenie, wyraźnie dając znak, że nie będzie opowiadał o swoim samopoczuciu. Może wychodził na gbura, niewdzięcznika, ale wiedział, że szarpanie ran, które tkwiły głęboko od początku walki, nie warto było ruszać. Użalanie było ostatnim, na co mógł sobie pozwolić - Nie przejmuj się mną - uniósł kącik warg i przetarł brodaty policzek.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Charlene Leighton
Charlene Leighton

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t5367-charlene-leighton https://www.morsmordre.net/t5375-listy-do-charlie https://www.morsmordre.net/t5374-alchemiczka-kocia-mama https://www.morsmordre.net/f98-lavender-hill-48 https://www.morsmordre.net/t5388-skrytka-bankowa-nr-1338 https://www.morsmordre.net/t5387-charlene-leighton
Zawód : Alchemiczka na oddz. urazów pozaklęciowych
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Czy to kocimiętka?
OPCM : 11
UROKI : 0
ELIKSIRY : 40
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/35
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime29.06.18 16:51

Zdawała sobie sprawę, że niektórzy mieli trudniej niż alchemicy. Uzdrowiciele, aurorzy, łamacze klątw – wszyscy pracowali pod presją i spoczywała na nich wielka odpowiedzialność, a w przypadku dwóch ostatnich zawodów także niebezpieczeństwo. Charlie w pracowni alchemicznej groziło najwyżej że popełni jakiś błąd i doprowadzi do wybuchu kociołka, nie niosło to za sobą poważniejszych zagrożeń. Presję owszem – w Mungu musiała często pracować ponad normę, odkąd zaczęły się anomalie oraz po pożarze ministerstwa, kiedy były pilnie potrzebne eliksiry dla rannych. Teraz powoli się uspokajało, ale po spotkaniu Zakonu była przekonana, że zło nie powiedziało jeszcze ostatniego słowa.
Oczywiście wiedziała też o dodatkowej presji ciążącej nad Samuelem poza pracą. Był Gwardzistą w Zakonie Feniksa i musiał podejmować naprawdę trudne decyzje. Wciąż pamiętała przebieg ostatniego spotkania, minęło ledwie kilka dni. Pamiętała przykry rozłam i różnice zdań, a on musiał wziąć to na swoje barki. Współczuła mu, ale nie obwiniała, zdążyła też już pogodzić się z tym, że pierwsze spotkanie okazało się różnić od jej wcześniejszych, nieco wyidealizowanych wyobrażeń współpracy i zgodności ponad podziałami.
Teraz jednak jej pomoc Zakonowi miała rozpocząć się na poważnie, bardziej niż to robiła do tej pory. Chciała się przydać i pomóc innym swoimi umiejętnościami alchemicznymi.
Wpuściła Samuela do domu i poprowadziła go do swojego małego alchemicznego królestwa – piwnicznej pracowni stale przesyconej wonią ziół. Wyczuła, że Sam musiał przed chwilą palić, ale nic nie powiedziała, zamiast tego po prostu lustrując go zmartwionym wzrokiem, nie wyglądał najlepiej. Nic dziwnego, skoro dźwigał na barkach taki ciężar, którego ona na pewno nie byłaby w stanie unieść. Była osobą o łagodnej, przyjaznej i ciepłej naturze, więc w pewnym momencie, widząc zatroskanie, na krótko położyła dłoń na jego ramieniu, chcąc w taki sposób okazać mu swoje wsparcie i chęć pomocy. Nie chciał jednak mówić o tym, co się działo, więc nie naciskała. Na spotkaniu usłyszała zresztą dość, by mieć pewne wyobrażenie.
Wzięła od niego paczuszkę z ingrediencjami, podchodząc do swojego stanowiska pracy.
- Zaraz spróbuję coś uwarzyć. Muszę jednak ostrzec, że Veritaserum to niezwykle trudny w przygotowaniu eliksir i musi dojrzewać przez pełny miesiąc, zanim będzie gotowy do użytku. Nie obiecuję też, że w ogóle mi się powiedzie – powiedziała; nie kwestionowała takiego wyboru eliksiru, bo wiedziała, że mogli go potrzebować, i z całą pewnością nadal pozostawał lepszą drogą niż to, co mogli zrobić im tamci.
- Zacznę od czegoś prostszego i szybszego. Zwykle warzę eliksiry lecznicze, ale współpraca z Zakonem pokazała, że warto się podszkolić w eliksirach bojowych – rzekła, zaczynając wszystko przygotowywać. – Jeśli jesteś zmęczony, możesz się zdrzemnąć lub przynajmniej napić herbaty lub kawy, bo trochę mi zejdzie – dodała. Veritaserum, jeśli jej wyjdzie, mogła dostarczyć później w odpowiednim czasie. Teraz zamierzała zacząć od tego, co mogła zrobić na poczekaniu.
Zaczęła od czuwającego strażnika. Pamiętając, że eliksiry bojowe wymagają jednej ingrediencji roślinnej i czterech zwierzęcych, do krwi reema stanowiącej serce dobrała żółć pancernika, pancerzyk chropianka, skarabeusze i liście pokrzywy.
Najpierw starannie pokruszyła pancerzyk chropianka, wsypując drobne kawałki do kociołka. Później utarła w moździerzu skarabeusze i posiekała liście pokrzywy, by dziesięć minut później dodać starannie odmierzoną ilość żółci pancernika. Zamieszała odpowiednią ilość razy, po czym, przestrzegając wymaganych odstępów czasowych, dodała serce wywaru – krew reema. Znów odmierzyła jej ilość starannie, patrząc, jak bordowa ciecz spływa do kociołka. A później zamieszała dziesięć razy, po czym musiała odczekać odpowiedni czas, by eliksir skończył się warzyć. Prawidłowo uwarzony eliksir powinien przybrać szarą barwę i metaliczny zapach, więc wpatrywała się w jego powierzchnię, czekając aż przybierze właściwy kolor.

| zużywam krew reema od Samuela na eliksir czuwający strażnik






Best not to look back. Best to believe there will be happily ever afters all the way around - and so there may be; who is to say there
will not be such endings?
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime29.06.18 16:51

The member 'Charlene Leighton' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 46


Powrót do góry Go down
Samuel Skamander
Samuel Skamander

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I’m waiting for the call, the hand on the chest
I’m ready for the fight and fate
OPCM : 52
UROKI : 31
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Pracownia alchemiczna - Page 2 Tumblr_nkleo3UYru1sibekyo2_500

Pracownia alchemiczna - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pracownia alchemiczna   Pracownia alchemiczna - Page 2 I_icon_minitime29.07.18 2:29

Zapach ziół przywodził kilka, niecodziennych wspomnień. Niektóre wywoływały konsternację, inne pociągały za sobą serię emocjonalnych strun. Gasił je jedna po drugiej, zupełnie, jak palonego  wcześniej papierosa. Nie dał dojść do głosu dawnym zadrom, wyrywając się na powierzchnię rzeczywistości i zadania, z którym przyszedł. Był zmęczony, rzeczywiście, ale sam powinien zatrzymać ciągłe nawijanie o bólu, który go trawił. Doskonale wiedział na co sie pisał, gdy szedł na Próbę. A jako auror - miał świadomość ciężaru walki, jaka podejmował. Skąd więc  trucizna depresji, która pożerała lwią część jego myśli? Bzdura.
Zmusił ciało do rozluźnienia, zrezygnował z nieustannej czujności, która załączała mu się , jak dzikiemu, zranionemu zwierzęciu. Coś w tym porównaniu było, ale tylko częściowo.  Rany służyły walce, a ból - ten miał go pozostawić silniejszym. Miał być skałą. Opoką, na której oprzeć się mieli ci, którzy sami walczyć nie mogli. O to chodziło, a fakt, że pojawił się w progu mieszkania Charlie, wyznaczał tę ścieżkę wyraźnie. Eliksiry wydawały się być koniecznością. Tym bardziej, gdy mieli ścierać się z kimś, kto sięgał po plugawą magię. Ta - bezsprzecznie była piekielnie niebezpieczna. Dawała ogromną przewagę. Moc w końcu opierała się na cierpieniu. Czy mieli razić wrogów, mając do dyspozycji tylko obronę? Potrzebowali wsparcia w postaci magicznych specyfików. Nie tylko tych bojowych, ale wspomagających przeżycie.
Drobna dłoń ułożona na jego ramieniu, przypominała mu o wartościach za które walczył. Skinął głową dziewczynie i na tyle delikatnie, na ile mógł, oplótł palcami kobiecy nadgarstek przez moment po prostu zaciskając go w swoim ręku. Może chciał w ten sposób przekazać jej swoją siłę, a może sam przyjął jej część? Tak niewiele dobrych gestów otrzymywał. Większość relacji pozostawiając w szorstkiej, czy nawet chłodnej wersji dawnych znajomości - Na pewno sobie poradzisz - wypuścił drobną dłoń, posyłając jednocześnie uśmiech - ten stary, bardziej zawadiacki, przypominający przebłysk dawnego Samuela - Nie uważałem jakoś wybitnie na zajęciach z alchemii, ale na kursie wymagali podstaw. Pamiętam, że to eliksir niebanalny i wymaga wiele doświadczenia. Ale wierzę w twoje umiejętności, panno Alchemiczko - omiótł wzrokiem pomieszczenie, szukając dla siebie miejsca, które nie przeszkadzałoby w pracy Charlie, ale i dawało mu pewien wgląd w sytuację - Na sen jeszcze za wcześnie - wypatrzył krzesło, które podsunął pod ścianę - Ale kawą nie pogardzę... tam mogę sobie ją zrobić? - i przy okazji nie spalić czajnika. Niespiesznie powędrował do wskazanego miejsca. Zapach kawy w niecodzienny sposób zgrywał się z zapachami w pracowni. Odprężał, a Samuel na kilka chwil po prostu zrzucał z siebie twardą maskę dystansu. Nie przy każdym pozwalał sobie na podobne zachowanie - Po twojej minie wnioskuję, że eliksir udany? - uniósł brwi, wchodząc na powrót w obręb królestwa alchemiczki. Postawił na stole dwa kubki, jeden podsuwając Charlene - Chyba nie spaliłem - skwitował, siadając w końcu na krześle, w dłoniach obracając kubek z kawą. Poznaczone bliznami dłonie na nowo przypominały mu o rzeczach ważnych. Potwierdzenie poświęcenia, na które się zdecydował. Co widzieli inni, patrząc na szereg widocznych szram? Wolał nie pytać.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
 

Pracownia alchemiczna

Powrót do góry 
Strona 2 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Przedmieścia :: Lavender Hill 48-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19