Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Pub Siwy Dym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pub Siwy Dym - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime24.06.15 21:39

First topic message reminder :

Pub Siwy Dym

Siwy Dym to urokliwy, klimatyczny, całkowicie przesiąknięty magią pub w samym centrum tętniącej wakacyjnym życiem Cliodny. Sławą dorównuje samemu Pubowi pod Trzema Miotłami. Można tu zasiąść przy barku lub przy stolikach i wybrać z bogatej oferty koktajli, win, piw i kawy przyrządzanej na dziesiątki sposobów. Oczywiście barmani nie szczędzą przy tym użycia magii, przez co każde zamówienie ma swój niezwykły charakter - błyszczące drinki przyciągają wzrok, a efekty spożycia niektórych napojów mogą być zaskakujące.
Rozrywkowa specjalność lokalu to szachy dla czarodziejów o mocnej głowie, po zbiciu pionka ma się jedyna w swoim rodzaju okazję wypicia jego alkoholowej zawartości. Popołudniami można przyjść tutaj na kolację, natomiast wieczorem zrelaksować się przed kolejnym dniem wypoczynku.
Latem posiłki i napoje podawane są również w pełnym zieleni ogródku, rutynowo przy muzyce na żywo, do której organizowane są najlepsze dancingi w altance na tyłach ogrodu, trwające często do białego rana.
Możliwość gry w darta


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pub Siwy Dym - Page 2 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime15.08.15 21:03

Kompromisy nie istnieją.
Niczym policzek wymierzony w twarz.
Dłoń wyprowadzona szerokim łukiem, niczym w spowolnionym tempie. Można zauważyć pracę pojedynczych mięśni i ścięgien. Mamy tu do czynienia z momentem nabierania rozpędu w czasie jednoczesnego pokonywania oporu i niewielkiej siły tarcia stawianego przez fazę w jakiej zachodzi reakcja, czyli w tym wypadku fazę gazową - powietrze. (Pomińmy fakt, że jest to tylko teoretyczne porównanie dziejące się w głowie Alexandra, ponieważ inaczej nie mógł sobie wytłumaczyć, co czynią mu słowa siedzącej naprzeciwko kobiety.) W momencie gdy ciało A (kobieca dłoń) spotyka ciało B (twarz mężczyzny) zachodzi kolejne zjawisko fizyczne: przekazanie energii z ciała A na ciało B. Energia potencjalna zmienia się na energię kinetyczną w miarę wyprowadzania ciosu, by w tym momencie spowodować zamierzony efekt: ból.
Manipulator.
Przecina mięso na piersi.
Choć ostrza chirurgiczne i skalpele należą do najbardziej popularnych i najprostszych narzędzi chirurgicznych, bez odpowiedniego przeszkolenia ich obsługa, użycie i utylizacja mogą stwarzać problemy. Ponadto proces utylizacji jednorazowych ostrzy ze stali nierdzewnej jest dosyć kosztowny. Jest to jednak podstawowe narzędzie w pracy chirurga, a sposób jego działania nie jest skomplikowany. Lekarz wprawnie dociska ostrze do ciała pacjenta, przeprowadzając skalpel wzdłuż narysowanej na ciele linii. Przecięte zostają liczne tkanki, między innymi naczynia układu krwionośnego. Krew wylewa się z rany, brudząc biel materiału.
Kłamca.
Gruchocze kości.
Przy upadkach z wysokości zaraz po złamaniach kręgosłupa i rozbiciach czaszki na liście urazów układu kostnego plasują się złamania kości klatki piersiowej. Żebra oraz mostek, mimo dobrze rozbudowanego systemu chrząstek i ścięgien je łączących, nie zyskują immunitetu na zniszczenia. Złamania zamknięte, złamania otwarte, złamania z przemieszczeniami, złamania z odbryzgami. Biała kość przebijająca zewnętrzne powłoki ludzkie, białe odłamki kości wbite w płuca, białe oblicze człowieka martwego za życia.
By następnie - całkowitym przypadkiem - złapać za wciąż bijące serce i wyrwać je z jeszcze żywego człowieka.
Tylko uparte pulsowanie w głowie i szum krwi w uszach próbowały mu przekazać, że jednak nadal ma serce. Więc umarł tylko emocjonalnie? Szkoda.
Wypił szybko całą szklankę napełnioną przez Allison i dolał sobie ponownie. Gdy wróci do domu będzie musiał pogrążać się w lekturze kilka długich dni z rzędu, by tylko o tym zapomnieć choć na parę chwil. A w Mungu weźmie na siebie tyle obowiązków, ile tylko się da.
Procesy myślowe ustają.
Jego opinia o rodzie Averych nie poprawiła się. Byli... byli jak brudne, wredne, marne, nic nie warte, śmierdzące szlam...
Alexandrze! Nie wstyd ci? Jeżeli chcesz przyjaźnić się ze mną dalej, to nie możesz tak myśleć o mugolakach! Nie wolno oceniać kogoś ze względu na jego pochodzenie! To krzywdzące i niesprawiedliwe. Myślałam, że jesteś mądrzejszy. Myślałam, że jesteś inny.
Słowa Annabelle rozbrzmiały w jego myślach tak, jakby stała właśnie obok niego i krzyczała mu je do ucha. Zaczął myśleć gorączkowo, patrząc się z boleścią w chłodne oczy Allison. Oczy tak chłodne, że zawstydzały wszystkie epoki lodowcowe razem wzięte. A jednocześnie oczy tak smutne, że dusza skrywająca się za ich powierzchnią nie mogła być cała. Jej dusza była jak jego serce. Zrozumiał to, gdy powtarzał w myślach jej słowa: nie potrafi go znienawidzić... nie jest świadom co robi...
Brzmiało to dla niego jak wyzwanie. Nagle ogarnęła go furia, chora chęć pokazania jej, jakim człowiekiem naprawdę jest Alexander Selwyn.
- Skoro twój brat jest takim złym człowiekiem, który jak widać chce sprawować kontrolę nad wszystkim i wszystkimi... - całą jego silną wolę pochłaniało mówienie spokojnie. Jakby nic się przed chwilą nie wydarzyło - Nie sądzisz, że nawet jeśli jest świadom co się dzieje, to ten twój brat tak go trzyma, za przeproszeniem, za jaja, że nawet jeśli by próbował ze wszystkich sił to jest to najlepsza opcja? Może kompromisy jednak istnieją?




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Allison Avery
Allison Avery

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t653-allison-avery https://www.morsmordre.net/t814-poczta-allison https://www.morsmordre.net/t815-allie https://www.morsmordre.net/f98-shropshire-ludlow-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1885-allison-avery#25620
Zawód : Alchemik u Borgina&Burkesa, badacz
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
imagine that the world is made out of love. now imagine that it isn’t.
OPCM : 0
UROKI : 2
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pub Siwy Dym - Page 2 ZytGOv9s

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime16.08.15 16:33

Żeby być szczęśliwym, trzeba iść na kompromisy. To jedna z podstawowych myśli osób, które chcą stworzyć zgodne małżeństwo. Inni znów mówią, że to wszystko przychodzi z czasem, nauka tolerancji, a potem wzajemny szacunek. Czego będę mogła się spodziewać po piesku Samaela? Na pewno nie szczęśliwego zakończenia, nawet jeśli miałoby to opierać się na widywaniu się tylko i wyłącznie we wspólnym łożu.
Twoje przyjście tutaj jest genialnym fortelem, możesz poznać mój prawdziwy stosunek do tej farsy. Gdybyś pojawił się jako Alexander Selwyn, być może nawet z kwiatami, przywitałabym cię z chłodną obojętnością, prowadząc niezobowiązującą rozmowę o pogodzie, może nawet pozwoliłabym sobie o zahaczenie o tematy bardziej prywatne – jak skomplementowanie ubioru lub fryzury. O ile masz choć odrobinę stylu i klasy. Oczywiście po usłyszeniu tych jakże wspaniałych wieści wszystko sprawdziłam – twoje pochodzenie, rodowe portrety, kuzynostwo… Co wbiło mi kolejny sztylet w serce – czy naprawdę nie mogłeś podarować mi tej nieprzyjemności? Musiałeś być spokrewniony z jedną z moich przyjaciółek? To ja będę musiała się tłumaczyć przed nią za ciebie, będę przeszkodą wciskającą się pomiędzy wasze rodzinne relacje – kto wie może je popsuję? To ty godząc się na ten związek sprawiłeś, że Elizabeth będzie się temu wszystkiemu przyglądać. A dobrze wiemy, że nie zalicza się do osób biernych i stonowanych.
Problemu nie stanowi sam fakt małżeństwa. Przecież nigdy nie liczyłam na odnalezienie osoby, która zrobi to z innych powodów niż z rozsądku. Takie sytuacje są niezwykle rzadkie, życie takimi marzeniami godne jest młodych panien, dopiero co pobierających edukację w szkołach magii, zaczytujących się bez opamiętania w czarownicy i wzdychających do graczy Quidditcha - oczywiście z tych drużyn, które prowadzą w czołówce. Obowiązek małżeństwa nie byłby taki straszny, gdyby nie Samael, główny prowodyr większości problemów. Oh, jakież życie byłoby beztroskie, gdyby w jakiś sposób pozbyć się jego osoby! 
– Nie uważasz, że to cyniczne podejście? Z nami nikt nie pójdzie na kompromisy – szepczę wpatrzona w swoje dłonie, tylko dzięki temu nie dostrzegam twojej miny, jakby dopiero co ktoś wydarł ci serce. – Nawet jeśli jest tak bardzo trzymany przez mojego brata, choć o wiele bardziej wierzę w zmanipulowanie, całkowite wypranie mózgu… – przerywam, nagle spoglądając na ciebie z widocznym oburzeniem. - Czy ty sugerujesz, że mam dać mu szansę? Wybacz, dopiero co się poznaliśmy, lecz to całkowite szaleństwo. Idę z tobą o zakład, że to będzie całkowita katastrofa, a mój mąż będzie takim samym potworem jak mój brat – może jestem już lekko pijana? Może mówię za dużo? Lecz święcie wierzę w swoje słowa, prawie jak niektórzy mugole wierzą w obrazki wiszące na ścianach.


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pub Siwy Dym - Page 2 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime16.08.15 21:57

Alexander miał ochotę wybuchnąć śmiechem. Nie wiedział tylko dokładnie jakim jego rodzajem.
Mógł to być śmiech obłąkańczy, ponieważ to co ta kobieta wyczyniała z jego głową i sercem sprawiały, że powoli zaczynał sądzić iż sam potrzebuje psychiatry. Ciekawe jakby Avery zareagował znajdując na kozetce własnego stażystę? Choć z drugiej strony, dawanie Samaelowi kolejnych powodów do szantażowania go nie wydawało się być mądrą decyzją. Rozważał także opcję śmiechu przez łzy, ponieważ dostrzegał na jak bardzo przegranej pozycji był. Podejmując zakład mógł on się zakończyć na parę sposobów:
- jego śmiercią;
- zostaniem pantoflarzem, byleby tylko postawić na swoim i pokazać, że kompromisy jednak istnieją (choć poświęcania się jednej ze stron tak właściwie to nie dało się nazwać kompromisem);
- poświęcenie całego życia na walkę z Averym, byleby wygrać zakład (choć to też groziło śmiercią).
Więcej wyjść z tego nie widział, przegranej nie przyjmował do wiadomości. Nie chciał żyć pod jednym dachem z kobietą co najmniej obojętną wobec niego. Nie myśląc już o dzieleniu z nią łóżka. I o chłodzie ewentualnego pożycia, co po przygodach z pewną panną w Beauxbatons było dość przerażającą wizją. Na tę myśl serce ścisnęło mu się boleśnie. Nie, to nie czas by rozdrapywać stare rany.
Ze wszystkich opcji najbardziej kusiła go ta ostatnia.
Pragnienie Alexandra by zostać psychiatrą pojawiło się w tym momencie, gdy skończył pisać list do zmarłej matki w dniu 42. rocznicy jej urodzin. Od dawna zadawał sobie pytanie co by było, gdyby psychiatra którego przysłano im po stracie Lottie nie zbagatelizował objawów poważnej depresji u jego matki - oraz początków zaburzeń osobowości u niego, gdy umarła także i ona. Te trzy miesiące starczyły, by rozwinęła się jego choroba - na szczęście na tyle lekka, by na jej wyleczenie potrzebne byle ledwie cztery lata. Jednak to w tamtym momencie zdecydował, że nie chce by ktokolwiek inny cierpiał z powodu złej opieki psychiatrycznej. Oczywiście nie mógł zastąpić wszystkich psychiatrów świata, ale chciał dokonać tyle dobrego ile tyko było w jego mocy.
Podjął wyzwanie Allison.
- Może i jest to odrobinę cynicznie, ale słyszałem gdzieś, że Francuzi są urodzonymi cynikami - powiedział pół żartem, pół serio.
- I Wybaczam, a także sądzę, że powinnaś dać mu szansę. Po słowie "konszachty" sądzę, że czy brudne czy legalne, pewnie tamtych dwóch łączą jakieś interesy czy relacje służbowe. A to, wierz mi - choć jako szlachcianka zapewne zdajesz sobie z tego sprawę lepiej niż ja - pozwolił sobie na drobny uśmiech. - Iż te relacje wpływają na o wiele więcej niż tylko to, czego wyjściowo mają dotyczyć. Więc... zakład? - zapytał, wyciągając w jej stronę dłoń.
- Spokojnie, nie jestem żadnym szpiegiem czy reporterem. Ale za to jestem synem dość potężnego jasnowidza.
Było to oczywiście kłamstwo, jednak utkane po to by uspokoić Allison.
Właściwie... to był manipulatorem, kłamcą i świetnym aktorem. Lecz zdecydowanie uważał te cechy za swoje zalety.




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Allison Avery
Allison Avery

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t653-allison-avery https://www.morsmordre.net/t814-poczta-allison https://www.morsmordre.net/t815-allie https://www.morsmordre.net/f98-shropshire-ludlow-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1885-allison-avery#25620
Zawód : Alchemik u Borgina&Burkesa, badacz
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
imagine that the world is made out of love. now imagine that it isn’t.
OPCM : 0
UROKI : 2
ELIKSIRY : 16
LECZENIE : 6
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 2
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Pub Siwy Dym - Page 2 ZytGOv9s

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime17.08.15 22:45

Bawi mnie twój entuzjazm. Nawet w tak parszywej sytuacji, widzisz superlatywy, wierzysz w ludzi. Może to dlatego, że nie poznałeś mojego brata? Chciałabym ci skraść trochę tego podejścia, by zagłuszyć własne, depresyjne myśli. Może pomogłaby zmiana tematu? Pozwoliłabym ci się zagadywać i przez całą noc, wypytała o Francję, o twoją Annabelle i dziesiątki innych tematów, które pewnie byłyby równie zajmujące. Jednak wiem, że nasze przypadkowe spotkanie pomału dobiega ku końcowi.
- Dobrze. Oczekuj mojej sowy z wiadomościami – ujmuję twoją wyciągniętą dłoń. Wydajesz się taki pewny siebie, jakbyś rzeczywiście był przekonany o swojej racji. - O ile ty dasz mi znać, jak poszło z twoją wdową. Może jeszcze rozważysz tę ucieczkę? – dorzucam, jakby przypominając ci, że ty też nie jesteś w lepszym położeniu niż ja.
Cliodna należała do tych wspaniałych miejsc, które dosłownie okupowane są latem. Hotele pękają w szwach, na ulicach widać grupki młodych panienek zmierzających na plażę lub w kierunku magicznego lunaparku, ponoć najlepszego w tej części Anglii, z którego słychać najróżniejsze okrzyki, od tych wesołych po te pełne przerażenia. Nawet wieczorami miasto zaczyna tętnić jeszcze bardziej niż za dnia. Miejsca takie jak Siwy Dym wypełniają się najróżniejszą klientelą. Gdy rozglądam się wokół siebie, dostrzegam tylko kilka wolnych stolików. To znak, że czas wracać. Przebywanie z mężczyzną, choć zaskakująco miłym, nie mogło świadczyć dobrze – podejmować zaczepki w barze, cóż to za desperacja! - Miło było cię poznać, Damienie. Mam nadzieję, że to nie nasze ostatnie spotkanie – daję ci znak, że to czas pożegnania, byś mógł mi służyć odsunięciem krzesła i odpowiednio pożegnał. Wciąż będąc rozbawiona twoim niepoprawnym optymizmem, kieruję swoje kroki do wyjścia, by stamtąd teleportować się pod posiadłość.  

|zt


Powrót do góry Go down
Alexander Farley
Alexander Farley

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-farley https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f223-dolina-godryka-kurnik https://www.morsmordre.net/t3768-skrytka-bankowa-nr-277 https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Zawód : Uzdrowiciel w Szpitalu Św. Munga
Wiek : 21
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
– Czy to boli?
– Umieranie?
Nie, w ogóle nie boli.
To coś takiego jak zaśnięcie,
tylko jest szybsze i łatwiejsze.
OPCM : 40
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 30
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Pub Siwy Dym - Page 2 21d440135bc4f8e1b34baa343c132f0b

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime18.08.15 0:20

Alexander lubił wyzwania. Natomiast Allison była jak niezbadana wyspa. Wysiadając z łodzi nie wiesz, na co się natkniesz gdy postanowisz ją poznać. Sielskie plaże i krystalicznie czyste źródła czy też podstępne moczary i ruchome piaski? Tak, Alexander zdecydowanie lubił wyzwania. Nieważne, że ta kobieta już zaczęła go niszczyć, że ugodziła dokładnie tam, gdzie tylko jedna osoba wcześniej dałe radę dotrzeć. Odczuwał dysonans: z jednej strony Allison raniła go jak nikt inny, powinien uciec od niej najdalej jak tylko można. Z drugiej jednak napawała go takim współczuciem, że miał ochotę pochwycić ją w ramiona, porwać z dala od Samaela i zaproponować nowy początek. O ułudo, najsłodsza chwilo zapomnienia! Czy był jak ćma krążąca coraz bliżej świecy? Cóż za paradoks - porównać Władcę Ognia do ćmy a Oziębłą Cesarzową do płomienia.
Uśmiechnął się szerzej gdy Allison przypieczętowała zakład. Teraz pozostało mu tylko grać fair, bowiem limit oszustw osiągnął przywołując do życia Damiena. Nie chciał myśleć ile bólu dozna jeszcze z jej ręki, na której teraz składa delikatny pocałunek po tym jak przestrzegając dworskiej etykiety pomógł jej wstać.
- Ciebie również, Allison. I ja także myślę, że nasze drogi jeszcze nie raz się skrzyżują, nie tylko poprzez pocztę. Au revoir.
I patrzył za nią umęczonym spojrzeniem gdy odchodziła. Jednak... mimo wszystko uśmiechał się.
Bowiem gdy była rozbawiona miał wrażenie, że naprawdę mógłby ją pokochać.

|zt




I make a list in my head of every act of goodness I’ve seen someone do.

It’s like a game. Repetitive. Even a little tedious after more than twenty years.

But there are much worse games to play.
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime02.10.15 23:52

/Przed wątkiem w mieszkaniu/

W ostatnim miesiącu w jej życiu pojawiło się zbyt dużo stresów, aby mogła spokojnie oddychać każdego dnia. Nie miała problemów ze snem- ta akurat przypadłość nigdy ją nie dopadała, ale czuła, że nie ma nad niczym kontroli. Nienawidziła, gdy wydarzenia były zupełnie od niej niezależne, a jedyny sposób by za nimi nadążyć było poddanie się fali nie mając pewności czy się nie utonie. Dlatego potrzebowała chwili wytchnienia, by przypomnieć sobie, że przecież jej życie jest całkiem proste. Może dlatego, że zawsze wiedziała, że może być gorzej bagatelizowała swoje problemy, ale teraz po prostu ich nie miała. Na ten moment, bez patrzenia na przyszłość. Spotkanie z Inarą było taką idealną przypominajką- coś tak zwyczajnego, dobrego i optymistycznego, bo Panna Carrow zawsze potrafiła jej poprawić humor. Ona nie była jak Crouch, który zachowywał się czasem jakby był zmuszony do relacji z nią. Nie, przyjaźń z Inarą była prosta, pozbawiona niewyobrażalnych dramatów i nadmiernej ckliwości- dlatego bardzo ją ceniła. To Elizabeth wybrała miejsce spotkania- Pub Siwy Dym było jednym z jej ulubionych miejsca na imprezowej liście Wielkiej Brytanii.  Szczególnie latem miejsce to nabierało uroku, w końcu jak na Fawley’a przystało uwielbiała spędzać czas na świeżym powietrzu, a tym bardziej ogrody. Do tego muzyka na żywo! Tak rzadko serwowana, że stanowiła nie małą przynętę na takie osoby jak Lizzie. Nie pamiętała do końca, ale najprawdopodobniej odwiedziła kiedyś już to miejsce z Carrow, choć imprezowały w tylu miejscach, że ciężko było być pewnym. Usiadła przy jednym z stolików ogródku poprawiając swoją białą sukienkę. Lato dawało się we znaki wszystkimi tylko wieczory dawały chwilę wytchnienia od gorąca. O tej porze ludzie wychodzili z domów i miasta odżywały, choć i tak część mieszkańców wyjechała na wakacje. Sama miałaby nie lada ochotę wybrać się ponownie do Indii albo jakiegoś europejskiego kraju, ale nawet nie miała żadnych planów co do wyprawy. Właśnie tak powinny wyglądać jej myśli na co dzień, takie błahe.


Powrót do góry Go down
Inara Carrow
Inara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Pub Siwy Dym - Page 2 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime03.10.15 17:32

Przed wątkiem z Raven

Elizzka była jedną z pierwszych osób, które Carrow chciała odwiedzić po powrocie do Londynu. Nie widziała jej tyle czasu, że aż wstyd było się przyznać. Wcale jednak o niej nie zapominała! W główce Inary, żywo przewijały się momenty ich spotkań, czy..imprez. Oj tak, Eli potrafiła zadbać o doborowe towarzystwo. Pospołu ze swym bratem tworzyli niezapomniany team. Inara może nie uczestniczyła w tak licznych rozrywkach, jak jej przyjaciółka, ale kiedy już były we dwie, potrafiły zadbać o przyjemność ze wspomnień (nawet bez bólu głowy).
"Siwy dym" był dziewczynom znany. Bywały tutaj, więc po przekroczeniu progu, skierowała kroki do ogrodu. Na tę okazję włożyła na siebie sukienkę w barwie krwistej czerwieni. Kolor komponował się idealnie z czernią rozpuszczonych włosów, opadającymi grubymi puklami na plecy i ramiona. Usta podkreśliła bezbarwną pomadką, a oczom nadała tylko delikatne przyciemnienie i tak długich rzęs. Na ramiona zarzuciła cienką, dopasowaną marynarkę. Zdecydowanie miała zamiar przyciągać uwagę i była pewna, że kreacja Elizki będzie się prezentować w równie oszałamiający sposób. Znała ją na tyle, że widząc samotną postać w bieli, mogła stawiać swa różdżkę, że w twarzy rozpozna pannę Falwey.
W dłoni zacisnęła torebkę i kryjące się w niej drobne zawiniątko. Prezent, który miała zamiar podarować przyjaciółce. na policzki wkradł się radosny rumieniec, który pospołu z uroczym uśmiechem, nadawał Inarze urzekającej, niemal dziecięcej aury pogody ducha.
- Lizka! - Inara miała w zwyczaju w specyficzny sposób zdrabniać imię aurorki. Ot, drobny motyw, który wskazywał u Carrow, na jej - nie do końca brytyjskie pochodzenie. Krew nie woda, prawda? I dostrzec to można było, nie tylko w sposobie mówienia, ale i samym wyglądzie.
Z roziskrzonym spojrzeniem, wyciągnęła dłonie, łapiąc przyjaciółkę za ramiona.
- Na wszystkie wytargane brody Merlina, jak bardzo cieszę się na twój widok! - zamiast zwyczajowego, dystyngowanego pocałunku w policzek, podnosząc się nieco na palcach, po prostu objęła ją ramionami. Przy niej, nie musiała się obawiać nagany za brak dworskich manier. Zbyt wiele je łączyło, żeby zwracać uwagę na takie arystokratyczne drobnostki...





The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime03.10.15 21:12

Zawsze tworzyły niepokorny duet, który nijak pasował do stereotypowych arystokratycznych panienek. Bardzo dobrze! Obie nie lubiły sztywnych zasad wyższych sfer i każdemu ich spotkaniu towarzyszyło łamaniu kilku z nich. Jakież życie musiałoby być nudne, gdyby kierować się zawsze głosem rodziców, dziadków czy autorytetów. Z dala od rodzinnych posiadłości, ślubnych kobierców i codziennych masek mogły się do siebie uśmiechnąć i zapomnieć. Z Inarą wydawało się to zaskakująco proste jakby było tak codziennie, a nie tylko w ramach ich spotkań, która z powodu jej powrotu do kraju powinny występować w ich kalendarzu częściej. Oczywiście, czasami nawet Elizabeth była damą i jej zachowanie było czystą kalką innych wysoko urodzonych panien, ale to tylko w te ponure dni. Odwróciła się słysząc swoje imię a przed oczami stanęła jej Inara Carrow, która definitywnie przyciągała wzrok wszystkich mężczyzn (i może kobiet) w barze. Krwista czerwień.. Ona naprawdę chciała zawładnąć tym otoczeniem. Ku zapewne zdziwieniu jej przyjaciółki Elizabeth postanowiła na łagodniejsze brzmienie, a jej biała sukienka na ramiączkach sięgająca jej do kolan raczej nadawała jej eleganckiego wyglądu niż pikanterii. Tylko Inara nazywa ją „Lizką”, choć ona sama osobiście nie wie skąd wzięło się u niej to zdrobnienie. Zapewne wpływ na to miały jej polskie korzenie- jakby nie było brzmiało uroczo. Wstała i odwzajemniła jej uścisk a na jej ustach wykwitł uśmiech, gdy po raz kolejny zauważyła jak niska była jej przyjaciółka.
- Też się cieszę, że Cię widzę. – powiedziała śmiejąc się na jej słowa. – Cudowna sukienka!- zaznacza od razu, gdy usiadły na swoje miejsce. Obserwowała ją szukając jakiś zmian, ale ich rozłąka nie była jakoś bardzo długa, by mogły się one drastycznie pojawić. To nie jest te sześć lat co z Allison… - Opowiadaj co tam u ciebie! Koniec buszowania po Europie? A może się stęskniłaś za Brytanią? – zachęca ją do zwierzeń nie mogąc się nacieszyć z jej powrotu. Niesie on o wiele mniejszy ładunek emocjonalny niż ten Ally, nie ma na widoku żadnego ślubu ani rodzinnych sekretów. Jest za to Inara co oznacza zabawę.


Powrót do góry Go down
Inara Carrow
Inara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Pub Siwy Dym - Page 2 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime12.10.15 14:41

Szlachectwo wymagało. Szczególnie od kobiet. Miały być grzeczne, ułożone, uśmiechać się na zawołanie (choć u Inary nie było z tym problemu, bo ciężko było ją spotkać bez uśmiechu). Może dziewczyna, nie powiedziałby, że trzeba bojkotować wszelkie zasady, ale wiele, z tych rządzących społecznością szlachecką, była po prostu...głupia. Podobno to człowiek wymyśla prawo i nim włada, ale większe prawdopodobieństwo, że to prawo rządzi ludźmi, nawet tych obdarzonym talentem.
Lizka w swej bieli prezentowała się ślicznie. Widziałaby przyjaciółkę z ostrzejszych barwach, ale dostrzegała w kolorze pewną przewrotność. Szczególnie, jeśli brało się pod uwagę charakter Falwey, a ten jakoś nie kojarzył się Inarze z "niewinnością". Podziwiała w Elizabeth upór i siłę, która zaprowadziła ją do pracy aurora. czarnowłosa prawdopodobnie nie odnalazłaby się w takiej profesji. Spokojnie mogła im pomagać, ale..wolała swoje eliksiry.
Zadarła w końcu głowę, by spojrzeć przyjaciółce w oczy.
- No, ja myślę, że się cieszysz! - wydęła wargi, by zawtórować śmiechem aurorce. Odsunęła się na kolejne słowa i zatoczyła wdzięczny piruet. Zatrzymała się w po chwili, by zatrzymać dłonie na biodrach - a ty jak zawsze przekorna...- mrugnęła  jednym okiem porozumiewawczo, by usiąść obok przyjaciółki. Westchnęła cicho, ale wesoły wyraz nie schodził z jej ust.
- Przynajmniej na pewien czas - koniec z długimi wyjazdami - podparła dłonią policzek, by przymknąć na chwilę oczy - Eh..chciałabym potrafić odmawiać memu ojcu, ale się nie da - wzruszyła ramionami przy lekkim chichocie -..ale znajduję i dobre strony mego powrotu i jeden z nich siedzi właśnie przede mną! - wyciągnęła dłoń, ściskając smukłe palce Lizki. nawet mimo pracy, jaką wykonywała, nie dostrzegała  na bladej skórze blizowych zmian. Zdecydowanie była dobra w tym co robiła, a wciąż pozostawała przy tym niezwykle kobieca.
- Mam coś dla ciebie! - niemal z dziecięcą radością, przytrzymała rękę przyjaciółki, by drugą sięgnąć do torebki. Krzywiąc zabawnie usta, w końcu wyciągnęła zawiniątko - niedużej wielkości, drewniane i fikuśnie zdobione pudełeczko - otwórz! - dopiero teraz Inara puściła dłoń swej towarzyszki. Swoje ręce ułożyła przed sobą, splatając ze sobą kciuki. Czekała na reakcję przyjaciółki. W środku bowiem, znajdowała się delikatna bransoletka na migocącym łańcuszku, pleciona misternymi srebrnymi listkami, uwieńczona kilkoma kwiatami lawendy, w tym samym kolorze co rzeczywisty kwiat. Inara postarała się, by każdy, maleńki kwiatek posiadał w sobie zatopiona kroplę olejku lawendowego, ubogacanego przez Carrow, by zapach mógł trwać o wiele dłużej.





The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime13.10.15 19:57

Nie, anarchia na pewno nie była rozwiązaniem ich problemów. Musiały istnieć jakieś zasady, by ludzie nie musieli się zbytnio wysilać i sami decydować czy coś jest odpowiednie czy nie. Ułatwiało one życie i zapewniały poczucie bezpieczeństwa, choć och prawo było bardzo ograniczone. Nie podejmowało zupełnie tematu rodziny i relacji rodzic- dziecko i może kiedyś to się sprawdzało, ale teraz było to po prostu luką, którą często wykorzystywano. Jako auror nie zajmowała się przemocą domową, której występowanie było zastraszająco wysokie i w żaden sposób nie kontrolowane czy sprawdzane. Wszystko zamiatało się pod dywan, a każda rodzina miała swoje konflikty rozwiązywać z daleko od ludzki oczu. Zresztą, czego spodziewać się po społeczeństwie gdzie część młodych ludzi bez własnej woli musi zawrzeć związek małżeński. Nie każda para potrafiła się dogadać- istniały takie, które się wręcz nienawidziły. Wyobrażała sobie jak męczące musiało być życie z taką osobą pod jednym dachem.. Ona nie potrafiła przebywać w jednym pomieszczeniu za długo z Mulciberem, a wyjść za mąż za podobną osobowość- nigdy.
Ognista czerwień pasowało to temperamentu jej przyjaciółki jak i podkreślała czerń jej włosów. Jak popatrzeć na ich wygląd to różniły się prawie wszystkim. Kruczoczarna czupryna kontrastowała z jasnymi blond włosami na jej głowie. Różnica wzrostu to 15 cm, która jest dokładną liczbą, bo raz się mierzyły. Inara wygląda przy niej na jeszcze niższą niż jest, a przecież jest średniego wzrostu. To wszystko jednak nikło, bo świetnie potrafiły się dogadać i wytrzymać ze sobą nawet, gdy jedna miała gorszy humor. Gdy obie miały to z nikim nie potrafiły się porozumieć.
- Kiedykolwiek sądziłaś, że taka nie jestem? Masz przed sobą przykład cnót wszelakich, lecz zbyt skromna jestem by o tym wspominać. – zapewniła ją z pewnym siebie uśmieszkiem na twarzy, który jednak zdradzał wszystko. Zresztą, ona doskonale wiedziała jaka jest prawda, a pruderia zupełnie do Elizabeth nie pasowała. – Tak naprawdę to chciałam tobie zostawić całą scenę i się nie zawiodłam. – dopowiada po chwili i przesuwa wzrokiem po zgromadzonych ludziach wyłapując kilka niemoralnych spojrzeń od przebywających tu mężczyzn.
- Jakimi argumentami Cię przekonał ? Na pewno nie jeden raz potrafił wykorzystać swój wpływ na ciebie, jednak nigdy nie zostawałaś.  Jakiego asa miał w rękawie? – zapytała zaciekawiona, gdyż Inara po raz pierwszy zdecydowała się na dłuższy pobyt w kraju. Nie żeby Elizabeth się nie cieszyła, ale musiała mieć powód. Albo po prostu jej ojciec się stęsknił. Fawley zazdrościła jej często takiego rodziciela, który zawsze wydawał się jej idealnym ojcem, a może po prostu tak różnym od jej własnego.
Prezent. Carrow ją tym naprawdę zaskoczyła, bo sama Lizzie nawet nie pomyślała o jakiś podarunku. Uznała od razu to spotkanie za coś zwyczajnego, jakby codziennie spotykała się ze swoją przyjaciółką. Bardzo szybko oswoiła się z myślą, że Inara zostanie w kraju. Sprawa ta wyglądała zupełnie inaczej niż z Ally, ale tam nakładało się wiele warstw problemów. Otwarła pudełko i zobaczyła przepiękną bransoletkę, która wydawała się jej małym dziełem sztuki, który nie powinien być noszony, bo istniała możliwość zepsucia. – Bardzo dziękuje, nie musiałaś! – powiedziała i klepnęła ją lekko w dłoń, choć nie mogła ukryć uśmiechu. Każdy lubi przecież dostawać prezenty! – Ja dla ciebie nic nie mam, ale za to stawiam dzisiaj wszystko. Jak zbankrutuje to twoja wina. – zagroziła jej, ale poczuła miłe ciepło wewnątrz. Inara Carrow na pewno była jedną z najbliższych jej osób i Elizabeth zapewne nigdy jej tego nie powie, ale bardzo ceniła ją jako przyjaciółkę, a jeszcze bardziej jako człowieka. – To opowiadaj gdzie ostatnio byłaś! Ja musiałam siedzieć w deszczowej Anglii, a ty błądziłaś niewiadomo gdzie. – Choć Elizabeth jak na patriotkę przystało uważa, że w domu jest najlepiej.


Powrót do góry Go down
Inara Carrow
Inara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Pub Siwy Dym - Page 2 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime18.10.15 21:49

Większość ludzi miała problem z własną tożsamością, a dodając do tego problemy decyzyjne, powstawała wybuchowa mieszanka charakteru, który nie wiedział dokąd zmierza. Tym bardziej jego właściciel. Inara dostrzegała, że duża grupa osób, lubowała się w dekadencyjnej zgniliźnie, choć bardzo hipokrycyzyjnie. Skrzętnie ukrywane grzeszki prywatnie, a na publicznym forum - potępiane. Tak wyglądała, szczególnie szlachecka rzeczywistość. Nieliczna grupa, miała na tyle...odwagi? prawdy? szacunku do siebie? że odrzucała takie zachowania. Byli prawdziwi. Inara próbowała tak właśnie żyć, choć - będąc mimo wszystko arystokratką, musiała zważać na pewne wymagania. Lizka także należały do grona takich person, pospołu z jej ojcem, który chyba mistrzował w tym względzie.
Wszystko oczywiście pozostawało w ramach postrzegania myślowego panny Carrow, ale była pewna, że nie była osamotniona w swojej wizji.
Jeśli chodziło o rodzinne konflikty - z ojcem nie potrafiła się kłócić. Znał ją chyba lepiej, jak ona siebie..i chyba działało to w drugą stronę. Dzielili ze sobą bardzo silną więź i w tym momencie, porównywalną, choć na zupełnie innych zasadach - dzieliła z Elizabeth.
Na pierwszy  rzut oka - dzieliło je niemal wszystko, a jednak, potrafiły znaleźć w sobie iskrę, która pozwalała na ich wzajemne uzupełnianie. Mogły się nie widywać przez długi czas, a rozmawiać, jakby widziały się zaledwie dnia poprzedniego.
- Lizka, akurat u Ciebie spodziewałabym się wielu rzeczy...a cała reszta "wszystkiego" jest jedną wielką cnotą - zmrużyła oczy, nie mogąc pozbyć się rozbawionego wygięcia ust. Nawet, gdy w słowach przyjaciółki było tyle aktorskiej powagi - pff...lubię ten kolor i tyle, to, że ludzie sobie dopowiadają do tego historie, to już całkiem inna sprawa - ton miała równie  poważny, co przed chwilą przyjaciółka, ale wciąż błąkający na jej wargach uśmiech, zdradzał tyle samo informacji Lizce, co ten u jasnowłosej - i jestem pewna, że co sami panowie, zdążyli pożerać cię wzrokiem, zanim tu weszłam - dodała już ciszej, kiedy przytulała wyższą od siebie dziewczynę.
- Zagroził, że będzie za mną jeździł w towarzystwie wujaszka Antka..i robił dokładnie to samo co ja - zachichotała przy tym, próbując sobie wyobrazić ojca w niektórych, jej popisowych wykonaniach. Po chwili jednak mina czarnowłosej nieco przygasła - i..niestety pewne "odgórne" naciski, kazały mu zainteresować się...moim ożenkiem - przy ostatnim słowie, aż się skrzywiła, przygryzając wargę - ale liczę na ojca...tak łatwo mnie nie odda - westchnęła z odrobiną ulgi, choć temat ten wciąż wzbudzał w niej niepokój.
Prezent, który podarowała Falwey, skutecznie odwrócił uwagę Inary od niezbyt przyjemnych myśli. I wcale nie liczyła, że dostanie coś od swej przyjaciółki. Z chwilą, gdy czarnowłosa dostrzegła misterna bransoletkę w jednym z Europejskich sklepów - wiedziała, że będzie idealnie pasować Lizce. Szczególnie, że przyjaciółka znała się na sztuce, więc potrafiła dostrzec piękno, tam - gdzie ono rzeczywiście się znajdowało.
- Jasne, że nie musiałam, ale chciałam, a wiesz, że jeśli czegoś chcę - to i tak to zrobię, nawet jeśli będzie to głupie - wysunęła język, który pokazała przyjaciółce i zaśmiała się na kolejne słowa, prawie przygryzając sobie, wewnętrzna stronę policzka - pasuje! i nie martw się! w razie czego, wiem u kogo będziesz mogła się zapożyczyć - rzuciła konspiracyjnie, ciszej, hamując wybuch śmiechu.
Oparła się swobodnie o swoje krzesło, założyła nogę na nogę i spojrzała gdzieś w górę, przypominając sobie swoje podróże. tak bardzo do niektórych tęskniła!
- Oj..jestem pewna, że w swojej pracy nie miała, aż takich nudów, jak niektórzy, więc liczę na jakies ciekawostki! - przechyliła głowę na bok, by po chwili podeprzeć się brodą o splecione dłonie - a ja..naet nie wiem od czego zacząć - zawahała się, wertując wspomnienia. Nie wszystkie były fascynujące, ale z niektórych była dumna - wiem! - uniosła dłoń do góry, która już po chwili opadła na stół - kojarzysz może kogoś z Nottów? - posłała przyjaciółce łobuzerski uśmiech - z jednym z nich, byłam na kilku "smoczych" wyprawach - oczy Inary błysnęły intensywną iskrą, sygnalizując fascynację. Z lubością wracała do podróży, które dostarczały jej tak wiele satysfakcji.





The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime03.11.15 20:29

Czasami przerażał ją brak poglądów pewnych osób. Nie wiedzieli jakie mają możliwości i zupełnie nie interesowali się polityką, kwestiami społecznymi wybierając odizolowanie się od trudnych wyborów. Potrzebna jest silna władza czy kontynuacja liberalizacji? Kto ma o tym zdecydować jeśli nie społeczeństwo? Jednak część osób nie obchodziły te kwestie, byle tylko miały spokój. Zamknięte na świat w swoich domach, unikające „poważnych” tematów pozostawały bezpiecznie w swej niepełnoletności. Mogły wieść spokojny żywot nie martwiąc się co będzie później. Kwestie przyszłości ojczyzny, ich dzieci czy następnych pokoleń nie leżały w kręgu ich zainteresowań, w końcu to nie za ich życia. Ojciec Elizabeth zawsze jej powtarzał, że jeśli nawet ona nie interesują się polityką to polityka zainteresują się nią.  Oczywiście, Elizabeth daleko było to ignorantki i świat politycznych rozgrywek niepokojąco silnie ją fascynował co mogło być równie dobrze jej atutem, jak i drogą ku upadkowi. Każda namiętność ludzka czy to do drugiego człowieka czy do władzy było niebezpieczna, a zarazem ciężka do okiełzania. Dlatego tak bardzo ceniła rozum i zdrowy rozsądek, który nawet w chwilach słabości mógł zwrócić człowieka ku mądrości.
- Jak ciężko obecnie znaleźć cnotę wśród nam współczesnych, teraz to tylko wspomnień kurz. – nadal kontynuowała teatralnym tonem, choć gdyby potraktować jej słowa na serio to nie były dalekie od prawdy. Nie wiedziała tylko czy to dobrze czy źle.. Świat nie może stać w stagnacji, bo ona prowadzi do recesji, a nikt nie chce się cofać. – Ma on całkiem jednoznaczne symbolikę. – zauważa nadal rozbawiona. Czerwień od razu przyciągała uwagę czego przykładem była reakcja klientów pubu na widok Inary. Nie dziwiła się wcale, gdyż jej przyjaciółka była naprawdę piękną kobietą. – Oczywiście, że tak. To przez moje arystokratyczne rysy twarzy. – powiedziała pełnym groteski głosem gestykulując przy tym dłonią. Zapewne twarz była ostatnią rzeczą, na której skupiali się obecni tu ludzie, ale przecież nie będzie wypowiadać takich oczywistości. Lubiła czuć na sobie wzrok ludzi (niezależnie od płci..), ale czasem wywoływał on tylko pewne zmieszanie. Były pewne granice, które nierzadko były łamane i trzeba było przypominać reguły.
- Ożenkiem.- powtórzyła głucho za nią czując jakby czekała na nią powtórka z rozrywki. Od razu zaczęła w głowie przeszukiwać listę kuzynów, którzy byli jeszcze wolni, aby nie dać się drugi raz zaskoczyć. Nienawidziła tego terminu „małżeństwo”, który notorycznie pojawiał się w jej rozmowach. Czy ludzie muszą od  razu brać ślub? – Mam taką nadzieję, bo po ślubie musiałabyś się zacząć „zachowywać”. – stwierdza niefrasobliwym tonem, który nie okazał całej gamy negatywnych emocji jakie poczuła, ale Inara będzie wiedzieć. Elizabeth nie była pewna czy byłaby w stanie obserwować jak jej przyjaciółka w czystej bieli podąża wyznaczoną ścieżką przez jej rodzinę; byłoby to na pewno bolesne.
Oglądała bransoletkę z wskazanym dla niej uwielbieniem podziwiając co też ludzkie ręce potrafią stworzyć. To że dała jej to przyjaciółka jeszcze bardziej podnosiło ważność tego przedmiotu, lecz nie mogła od razu powiedzieć, że była do niego przywiązana. Takie rzeczy czuła tylko do ludzi i zwierząt, co i tak można było uznać za słabością. O wiele ważniejsze dla niej niż ta bransoletka był powrót Panny Carrow. – Naprawdę chcesz dzisiaj rozmawiać o pracy? – zapytała markotnie, gdyż jest to jeden z ostatnich tematów jakie chce poruszać. W pracy aurora jest wiele naprawdę niesamowitych rzeczy, ale zarazem jest ona wykańczająco i syzyfowa. O wiele bardziej lubiła lżejsze tematy i właśnie taki zaserwowała jej Inara. – Któregoś? Znam niektórych, wiec może dokładniejszy opis?  – zaproponowała, a na jej twarzy zagościł figlarny uśmiech. – Te wyprawy musiały być wypełnione gorącem. Czy twój papa wiedział w jakie intensywne zabawy się pakujesz? – zapytała pełnym dwuznaczności głosem. Czekała z niecierpliwości na wyjaśnienia przyjaciółki, a iskry w jej oczach mówiły wiele.


Powrót do góry Go down
Inara Carrow
Inara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Pub Siwy Dym - Page 2 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime09.11.15 19:49

Przeciętny obserwator mógłby powiedzieć, że Inara to słodki aniołek. Drobnej budowy z nieschodzącym, uroczym uśmiechem i ciemnymi oczami, rzeczywiście mogła nasuwać takie skojarzenia. I w gruncie rzeczy - była bardzo dobrą osobą, na przekór wielu - wesołą, nie pozwalając, by przykrości zdławiły ten stan. Jednak Carrow miała w sobie więcej ognia, niż przedstawiała na początku. Jeśli się gniewała - emocje buzowały w całym jej ciele. Kiedy - częściej można było dostrzec w niej te burzową naturę, która prawdopodobnie tylko czekała na moment, który pozwoli jej się odsłonić. Nie lubiła gdy decydowano za nią, wrażliwa na krzywdę innych, ale wciąż z  impetem mówiąc co ma na myśli. Kwintesencja kobiecości, tak?
Falwey widziała chyba każdą z jej odsłon. Potrafiły w końcu siedzieć i plotkować, jak każda słodka panna, potrafiły bawić się - już nie tak słodko, potrafiły też - w chwilach gorszych, rozbić kilka rzeczy...
W odróżnieniu od przyjaciółki, nie lubiła zaglądać w świat polityczny, choć te - zaglądał czasem w jej rzeczywistość. Wolała wtedy mieć przy sobie Lizkę. W ogóle - lubiła zawsze mieć ją przy sobie, której chłodna refleksja, potrafiła postawić na nogi niemal każdego.
- ...który osiada na kartach historii i znika niesiony parszywym oddechem ignorancji - dokończyła i opuściła dłonie, które ze słowami przyjaciółki, uniosły się do góry, jakby obrazując punkt kulminacyjny mowy. Wydęła usta i dmuchnęła przed sobą, jako konkluzja całej tyrady - jak mi teraz walniesz wykład o całej symbolice, to ci nic nie opowiem..o tym, o czym miałam ci opowiadać - uniosła brodę wyżej, rzucając wyzwanie przyjaciółce. Oczywiście, że się drażniła i oczywiście - wiedziała, co za znaczenie kryje się za czerwienią jej sukienki. Jednak tak dawno nie widziała Lizki, że zaczepne słowa, same wciskały jej się na usta - żebyś wiedziała! - przyjaciółka mogła kpić ze swojej prezencji, ale Inara wiedziała wystarczająco o niej, by wiedzieć, jak łatwo potrafiła wzbudzić zainteresowanie swoją osobą.
- Już! Już! kończymy, bo nam obu popsuje się humor takimi tematami - skrzywiła wargi, próbując pozbyć się przykrych myśli - ja nigdy nie będę się "zachowywać" - powtórzyła wyraźnie naśladując wydźwięk ostatniego słowa - i liczę, że mi  w tym będziesz towarzyszyć - mrugnęła już wesoło, gdy poczuła napływające, figlarne wspomnienia. Odzwierciedlało się to w uśmiechu, który trwał na Inarowych ustach, jak przytwierdzony na stałe amulet.
- Oj...u Ciebie przynajmniej coś się dzieje w pracy..- mruknęła odrobinę zawiedziona - ale jeśli chcesz oszczędzać przyjaciółce emocjonujących historii, to jaasne - ułożyła dłonie przed sobą, nogi złączył, poprawiając jakiś niewidoczny paproch. Długo jednak nie zachowała swej miny, szczególnie, gdy usłyszała dalsze słowa Falwey.
- Ten najprzystojniejszy - zaśmiała się, łapiąc dziewczynę za dłonie - i ten z najbardziej fascynującym zajęciem, który w dodatku wciągnął mnie w swoje wyprawy - gdy mówiła, jej oczy błyszczały, zupełnie jak płomyki zapalonych świeczek - żebyś wiedziała, jak gorących - zmrużyła oczy, wpatrując się w błękitne źrenice aurorki, przyciagnęła jej dłonie bliżej - szczególnie..., gdy atmosfera była podgrzewana smoczym ogniem - zakończyła, i dopiero wypuściła palce przyjaciółki. Elizabet doskonale wiedziała, jakie podejście to spraw - damsko męskich miała Inara, a właściwie..jak bardzo unikała takich kontaktów. Przynajmniej..tych dużo bliższych. Nic się w tej materii nie zmieniło.





The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped



Ostatnio zmieniony przez Inara Carrow dnia 15.11.15 12:44, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Elizabeth Fawley
Elizabeth Fawley

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t745-elizabeth-fawley https://www.morsmordre.net/t773-odyn https://www.morsmordre.net/t772-elka-fawley https://www.morsmordre.net/f155-baker-street-223a https://www.morsmordre.net/t1058-elizabeth-fawley
Zawód : Auror
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
"Gwałtownych uciech i koniec gwałtowny" W. Szekspir.
OPCM : 16
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 2
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Wszechświat się cały czas rozrasta.

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime13.11.15 16:02

Pozory, pozory.. Nigdy nie powiedziałaby znając tylko aparycje swojej przyjaciółki, że siedzi w niej taki diabełek. Na co dzień była ona radosna, szczerząca się do wszystkich jakby nigdy nie rozstawała się z narkotykami i uciekająca od zmartwień, przynajmniej na zewnątrz. Wydawała się ona pełna beztroski i  kruchej wolności jakby mogła zrobić wszystko, a zarazem po prostu tak łatwo można byłoby ją jej zabrać. Jednak gdy ktoś miał to wielkie szczęście poznać ją lepiej to szybko rozumiał, że pełna jest ognia i emocje potrafią wypełnić całe jej ciało po koniuszki palców. Te negatywne odczucia można było wtedy od razu odczytać z jej twarzy, tak odsłoniętej i odkrytej. Elizabeth znała całą paletę humorów Panny Carrow i nie były one już jej straszne, choć czuła wtedy się mocno zirytowana. Nie miała wystarczająco dużo empatii, raczej znikoma jej ilości, i kontakt z taką burzą wywoływał u niej pewien dyskomfort, którego nie potrafiła zniwelować.
- … i pruderii. – dodała krótko, gdyż tą fałszywą wstydliwością wypełnione były salony arystokracji, a udawane dziewicze rumieńce na twarzach młodych dam były tylko umiejętnym makijażem. – Sama się wystawiasz, więc nie dziw się, że przyciąga to uwagę. I myślę, że bardzo dobrze znałaś ową symbolikę zakładając tę sukienkę. – poinformowała ją o swoich podejrzeniach dotyczących jej niemoralnych czynów. Tak, prowokowała ją i bawiła słowem, ale wiedziała, że jej droga przyjaciółka nie odda skóry łatwo. W końcu delikatne zaczepki panowały między nimi zawsze i obie doskonale znały zasady tej gry, by żadnej zbytnio nie zabolało. – Za tą twarzą w końcu mogą kryć się niewyobrażalne pieniądze. Klasa średnia tworzy na nas temat niezliczone ilości mitów. – poskarżyła się jej na te plotki i legendy utworzone na temat socjety. Ileż to ludzi pragnęło należeć do ich świata, a zarazem domagało się równych praw we wszystkich sferach. Ta dwojakość myślenia nie pozwala pogodzić tych dwóch spraw, bo gdyby wszyscy byli równi to nie byłoby przecież żadnego pożytku z bycia arystokratą. Ich świat byłby zmieniony i dostosowany do nowej rzeczywistości, gdzie byli tylko jednymi z wielu, a nie drudzy po bogach jak obecnie niektórzy myślą.
- Będzie to dla mnie niewyobrażalna przyjemność, w końcu co to znaczy „zachowywać się”? – zapytała retorycznie opierając się wygodnie o oparcie krzesła. Mimo szybkiej zmiany tematu jej słowa nadal obecne były w jej głowie jakby zostały tam zakotwiczone. Próbowała o tym nie myśleć, ale przecież wiedziała, że kiedyś ten dzień nadejdzie. Inara miała swoje zobowiązania co brzmiało okropnie i nieludzko jakby miała małżeństwem podziękować za to, że w ogóle żyje.
- A co w ogóle z twoją pracą? Postanowiłaś nadal pracować na własną rękę czy jednak pomyślisz nad stałym stanowiskiem? – zapytała ją, gdyż jeśli tak bardzo tęskni za tematem zawodowym to przecież jej sytuacja była o wiele bardziej ciekawa, gdyż niestała. Fawley od lat już pracowała jako auror i jej praca, choć nigdy nie była monotonna, była dobrze znana Carrow.
- Inaro, czyżbyś bawiła się z kimś innym niż ja? W dodatku przystojnym! Opowiedz mi o tych waszych wyprawach. – zachęciła ją, gdyż Carrow rzadko kiedy wykazywała takie zainteresowanie płcią przeciwną. – Czyli tak pierwotnie było. – stwierdziła z pełnym uznania głosem, ale od razu się roześmiała, gdyż brzmiało to tak absurdalnie. W takim stanie zastał ją kelner, który przyszedł odebrać zamówienie. – Dla mnie mojito. – zdołała powiedzieć, choć nadal lekki śmiech się jej wymykał.


Powrót do góry Go down
Inara Carrow
Inara Carrow

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1023-inara-carrow https://www.morsmordre.net/t1405-tu-jest-smok-ale-sowa https://www.morsmordre.net/t1100-inara-carrow https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3433-skrytka-bankowa-nr-99#59656 https://www.morsmordre.net/t1598-inara-carrow
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
I might only have one match
but I can make an explosion
OPCM : 10
UROKI : 9
ELIKSIRY : 39
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Pub Siwy Dym - Page 2 7893d0df08b53155187ac4c38e6136a0

Pub Siwy Dym - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Pub Siwy Dym   Pub Siwy Dym - Page 2 I_icon_minitime15.11.15 15:33

Wiara podobno czyni cuda. W przypadku czarodziejskiego światał - ta fraza nabierała zupełnie innego znaczenia. To co zwykłym ludziom wydawało się magią, - tutaj było czymś absolutnie naturalnym. Na miano cudu zasługiwały więc wydarzenia dla mugoli zwyczajne - prawdziwość - słów, zachowań, relacji i uczuć. Przynajmniej w taki sposób postrzegała wszystko Inara, tym mocniej uwydatnione w świecie czarodziejskiej arystokracji, gdzie na pierwszy plan wychodziła gra pozorów. Nazywana chyba nawet sztuką, przez niektóre jednostki. Inara krzywiła się za każdym razem, gdy słyszała takie określenia...ale czy miało to coś wspólnego z faktem, że dziewczyna nie potrafiła za bardzo udawać? Albo lepiej - nienawidziła tego robić. Z tej racji uwielbiała towarzystwo, które nie wymagało od niej takich sztuczek. Oczywiście - potrafiła się zachować, gdy czujne, chłodne oko nestora rodu ciskało w nią gniewnymi iskrami, za każdym razem, gdy dostrzegł jej bezczelny uśmiech.
Z Lizką nie musiała się obawiać o żadne fau pax, które wobec niej mogłaby popełnić. Choć czasem wydawała się zamknięta ze swoimi emocjami, sugerując obcym swoją wyższość, przez lata znajomości wypracowała z Carrow rzeczywisty pryzmat patrzenia.
- I się nie dziwię i oczywiście, że widziałam - zamrugała, imitując spojrzenie panienki przyłapanej na kłamstwie - sprawdzałam tylko, jak szybko mnie na tym przyłapiesz, bo widocznie obie bawimy takimi zabiegami - odsłoniła ząbki radośnie, znając ton i wyraz oczu Elki, kiedy zaczynały rozmowę w tym klimacie. Wyzwaniowe iskierki przeskakiwały z ciemnych źrenic Inary, na błękity panny Falwey, pozostawiając po sobie ogniste ślady.
- Pomyśl tylko, że niestety dużo z tych bajek ma groteskowe odzwierciedlenie w rzeczywistości - cokolwiek słyszała, jakiekolwiek opinie przemykały na temat szlacheckiego życia, mogłaby postawić wszystkie aetonaty kuzyna, że miały w sobie ziarno prawdy. Wywrócone na drugą stronę, przemielone i przemalowane - ale jednak. jednak rozumiała o czym mówiła przyjaciółka, za często słyszała od niej polityczno-plotkowe skargi, żeby nie zapamiętać, jakie zdanie ma w tej materii.
- Nie wiem, ale nie pytaj głośno, bo jeszcze ktoś nam odpowie - rozejrzała się po sali, akuratnie łapiąc spojrzenie mężczyzny, które z rozdziawionymi ustami obserwował parę przyjaciółek. Odczekała moment, by ów zrozumiał, że Inara kieruje się akurat do niego, by zaraz potem odwrócić się do aurorki. Jeszcze teraz wolała nie zastanawiać się nad ciążącymi nad nią obowiązkami. Rozmowa z Elizabeth, skutecznie odganiała takie wyobrażenia.
- Ja chyba nigdy nie będę potrafiła zatrzymać się na stałe w jakiejkolwiek pracy. Chyba, że będzie to polegało na ciągłych zmianach miejsca - przyznała, tym razem to w jej głosie słychać było cicha skargę. Niby jak miałaby teraz pozwolić sobie na wyjazdowe zadania? W końcu, dopiero co wróciła...
- Lizzy..żebys ty się nie bawiła z przystojnym Nottem...- odpowiedziała nieco ciszej. Nie wiedziała w jakim teraz momencie relacji się znajdowali, ale pamiętała, że znajomość Elki z Juliusem sięgała wielu lat. Inara tylko przelotem go kiedyś widywała, ale..znała ich historię - ale jakbym zaczęła ci opowiadać o tych wyprawach, to chyba byśmy musiały do rana posiedzieć tym klubie - przymknęła powieki, by na kilka sekund przywrócić obrazy z przeszłości. Otworzyła je akurat, gdy zbliżył się kelner.
- Dla mnie to samo, ale..truskawkowe - zerknęła na stojącego obok mężczyznę - będzie pod kolor mojej symboliki - zaśmiała się, spoglądając na chwilową konsternację kelnera, który już po chwili zniknął z pola widzenia.





The knife that has pierced my heart,
I can’t pull it out Because if I do It’ll send up a huge spray of tears that can’t be stopped

Powrót do góry Go down
 

Pub Siwy Dym

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 8Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk, Cliodna-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19