Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Biblioteka

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime15.11.17 11:17

Biblioteka

Jak każda rodzina, także Burke'owie posiadają swoją prywatną skarbnicę wiedzy. Biblioteka w Durham Castle stanowi dumę i chlubę całego rodu. Znajdują się tutaj tysiące, jeśli nie setki tysięcy książek - gromadzone były przez lata, a najstarsze z nich, zapisane na pergaminie rozpadającym się już niemal w palcach, pamiętają jeszcze czasy pierwszych Burke'ów. Są pośród nich i takie, zawierające sekrety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego; te są przepełnione wiedzą o czarnej magii, tak ściśle przecież związanej z tą rodziną. Aby pomieścić wszystkie te woluminy, biblioteka składa się aż z dwóch pięter. Poza książkami znaleźć można tutaj również inne przedmioty, niezwykle przydatne do nauki z zakresu wszelakich dziedzin - od astronomii, przez geografię, na alchemii kończąc.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime31.08.18 15:37

| lipiec-sierpień 56'

Choć minęło już tyle czasu, koszmary nie chciały go zapomnieć.
Nie pozwalały mu odejść, wciąż zaciskając swoje długie, przeraźliwie zimne szpony na jego umyśle. I gdy wciąż i wciąż budził się z krzykiem w środku nocy, tuż przed momentem kiedy dementorzy właśnie mieli pochylić się nad jego twarzą - za każdym razem klął się na wszystkie świętości, że nigdy nie powróci w tamto miejsce. Posyłał w diabły noc osiemnastego kwietnia, tak samo czynił z duszą zmarłego w mękach Russella, przeklinał także aurorów, którym musiał stawić czoło. Był niemal boleśnie świadom faktu, jak ogromną niemocą wykazał się tamtego wieczora. Zaledwie jedno potknięcie kosztowało go całe dwa miesiące wyjęte z życia, niekończące się koszmary, a także plamę na honorze, której nie sposób było zmyć - na honorze szlachcica, ale przede wszystkim jednak, na honorze śmierciożercy. Wstyd mu było patrzeć w oczy Rosierowi, Yaxleyowi, a nawet Tsagairt. Ciążyło mu, że musiał polegać na ich pomocy, aby uwolnić się z tamtej twierdzy. Musiał urosnąć w siłę, wyzbyć się swoich słabości, rozszarpać ograniczające go łańcuchy na strzępy, rozszerzyć swoje horyzonty. Upewnić się, że drugi raz nie upadnie.
Myśl o magii bezróżdżkowej już od jakiegoś czasu krążyła mu po głowie, jednak odnalezienie konkretniejszych informacji na ten temat było bardzo trudne - tak samo jak opanowanie tej niezwykłej umiejętności. Podczas przeglądania opasłych ksiąg w rodowej bibliotece stracił rachubę czasu. Był zdeterminowany aby odszukać właściwą wiedzę. Światło poranka ustępowało miejsca bladej poświacie księżyca, potem znów oba ciała niebieskie zamieniały się miejscami na bezkresnym tronie nieba... Cykl ten powtarzał się wielokrotnie, dzień za dniem i noc za nocą, a Craig wciąż przesiadywał w pomiędzy regałami. Nieliczne książki, które odnalazł, a które traktowały właśnie o tej niezwykłej umiejętności, tylko podsyciły jego ciekawość. Więc szukał dalej. Żywił się nadzieją, że odnajdzie tu więcej odpowiedzi na swoje pytania. I chociaż spośród opasłych woluminów, stert wiekowych pergaminów, a nawet listów, skreślonych ręką dawnych Burke'ów, odnalazł kilka prawdziwych perełek, które przestudiował od deski do deski, większość z nich traktowała raczej o najczarniejszych i najpaskudniejszych z zaklęć, do których jednak wymagano korzystania z różdżki. Po dniach mało owocnych poszukiwań, do Burke'a uśmiechnęło się jednak szczęście. Rozwiązanie, którego potrzebował, objawiło się któregoś dnia, nagle, w osobie dawnego znajomego, poznanego przez Brytyjczyka, gdy ten ledwo co osiedlił się we Francji, opuszczając na dłużej rodzinne gniazdo. Nieco już starszy, elegancki mężczyzna o imieniu Arnaud, tak samo jak Burke parał się handlem obejmującym nie do końca legalny towar - i akurat przybył do Londynu w interesach. Francuz władał ową przedziwną umiejętnością, niezwykle rzadko spotykaną w ich świecie. Zdolnością tak trudną, że wielu nie próbowało się nawet jej nauczyć, z góry zakładając, że nie podołają. Talent ten posiadał tym więcej zalet, im dłużej Craig rozmyślał o tej niezwykłej formie magii. Spoglądając na swoją różdżkę, dostrzegał ograniczenia, jakie nakładało na niego korzystanie z tego kawałka drewna. Wcześniej czuł się dumny, z jego posiadania. Jakarandowe drewno było piękne, a do tego bardzo silne. Podobnie było z rdzeniem: fakt, że jego komponentem był jad bazyliszka, stworzenia tak rzadkiego i niebezpiecznego, napawało go zadowoleniem. Ale spójrzmy prawdzie w oczy - kim był, gdy nie dzierżył w rękach tego cudu, dzieła i owocu wielu lat badań przeprowadzonych przez Ollivanderów? Zdany jedynie na prymitywną siłę swoich niezbyt imponujących mięśni, stawał się równie bezbronny jak... brudni mugole!
Zapragnął władać magią bezróżdżkową. Dzięki niej utrata różdżki już nigdy nie miała stanowić dla niego problemu. Wymagało to odrobiny pięknych słówek, trochę przekonywania, krzty przekupstwa a także zaciągnięcia wielkiego długu w postaci przysługi - ale finalnie Arnaud zgodził się zostać w Anglii dłużej, a co więcej, zatrzymać się w pokojach gościnnych zamku Durham i nauczyć Craiga wszystkiego, co sam potrafił. A była to niezwykle ciężka nauka. Trudno było mu przywyknąć do faktu, że oto z własnej woli odkłada różdżkę. Był doskonale świadom, że magia tkwiła w jego osobie, zawsze przecież powtarzał, że była jego dziedzictwem. A jednak bez tego kawałka drewna czuł się zupełnie bezbronny, jakby to głupi patyk tak naprawdę był źródłem mocy, a nie czarodziej. W ramach nauki, każdego wieczora dwaj mężczyźni prowadzili długie rozmowy, a Arnaud wykazywał się niezwykłą cierpliwością, odpowiadając na pytania swojego ucznia i gospodarza - choć i on nie potrafił wyjaśnić mu wszystkiego. Dyskutowali długo, usiłując rozłożyć magię na czynniki pierwsze - zupełnie jakby chcieli omówić każdą z zębatek w mechanizmie zegara. Wspominali o dzieciach - o tym, jak to w nich po raz pierwszy budzi się moc i manifestuje swoją obecność na różne sposoby, mimo braku różdżki. Rozmawiali także o tym, jak różdżka staje się przekaźnikiem, wzmacniaczem, wykonawcą woli czarodzieja. To pomogło Craigowi spojrzeć na magię z zupełnie nowej perspektywy. Pomogło bardziej ją docenić, nabrać większego podziwu dla tej cudownej siły, która płynęła w jego żyłach, w każdej cząsteczce ciała... i która tak bardzo odróżniała go od szlamowatych mugoli. Ale zrozumienie teorii - lub chociaż jej części, zarysu - było dopiero początkiem drogi. Żmudne ćwiczenia, które kazał mu wykonywać Arnaud wielokrotnie doprowadzały Burke'a do wściekłości. Powtarzanie do znudzenia tych samych czynności, które nie przynosiły żadnego rezultatu, sprawiało, że Craig miał ochotę rzucić to wszystko w diabły. Nigdy nie potrafił wykazywać się przesadną cierpliwością - szczególnie w takich sytuacjach jak ta, gdy niemal rozpaczliwie pragnął jakiejś zmiany, poprawy, jakiegoś przełomu. Tak trudno było pozbyć się przyzwyczajeń związanych z różdżką. To ona zawsze krzesała zaklęcia, korzystając z jego magii, odpowiednie ruchy ręką i rzucane inkantacje urzeczywistniały jego wolę. Odrzucając to czuł się, jakby odrzucał niemal dwudziestu lat nauki. I choć wiele było kryzysów i ciężko było zliczyć przekleństwa, które padały z ust Burke'a po kolejnych porażkach, Arnaud był nieugięty. Po każdym niepowodzeniu jeszcze raz pokazywał swojemu przyjacielowi jak powinien się do tego zabrać, kusił prezentując końcowy efekt - zwykle była to lewitująca w powietrzu książka lub otworzenie zamkniętej na klucz szkatuły. A Craig mełł w ustach kolejne słowa przepełnione gniewem, zerkając na swoje lewe ramię, na którym widniał Mroczny Znak.
Podczas tych ćwiczeń uczył się nie tylko władania swoją wewnętrzną magią - uczył się też cierpliwości. Z czasem, nawet pomimo porażek, nieco lepiej panował nad gniewem, choć wciąż go czuł. Ciężka praca w końcu zaczęła przynosić efekty. Pamiętał to uczucie tryumfu, gdy na znak dany ręką, książka lekko podskoczyła na stoliku. To był pierwszy raz, gdy magia zareagowała na jego żądanie bez używania różdżki. Sukces był niewielki, jednak zdecydowanie podbudował pewność siebie Burke'a. Tę samą pewność siebie, która jeszcze do niedawna była podkopywana regularnymi, ponoszonymi dzień w dzień porażkami. Nawet jego nauczyciel był zadowolony, choć nie okazał przesadnej radości w sposób otwarty - ciągle czekała ich jeszcze daleka droga.
- Skup się na efekcie. Nie na procesie. - poradził Craigowi Arnaud. To była całkiem cenna rada. Wyobrażenie sobie konkretnego rezultatu wymagało od jego magii konkretnej reakcji. On tej reakcji wymagał. I im dłużej skupiał się na swoich oczekiwaniach, tym częściej czuł ciepło spływające ku jego palcom - a potem obserwował, jak księga lekko drga, jak kałamarz przesuwa się po stole, jak wieko szkatułki odskakuje. Ilekroć zabierał się za ćwiczenia z czystym, wypoczętym umysłem, wtedy wychodziło mu lepiej. Z czasem zaczęły wychodzić mu proste zaklęcia. Alohomora. Accio. Wingardium Leviosa. Gdy któregoś razu zamknął oczy i wyobraził sobie w ręce własne pióro, już po chwili poczuł w na skórze łaskotanie - przyrząd do pisania, wcześniej leżący na stoliku, wślizgnął się w jego dłoń. Kiedy Burke zacisnął je w pięści, jego wnętrze przepełniła duma. Nie było to mistrzostwo. I choć zamierzał ćwiczyć codziennie, wiedział, że do całkowitego opanowania tej umiejętności będzie potrzebował zapewne miesięcy, jeśli nie lat... ale już wiedział, jak miał to robić. Jak rozwijać swoją moc oraz jak uniezależnić się od polegania tylko i wyłącznie na różdżce. Mógł polegać na swojej własnej sile.
Wiedział, jak nie pozwolić sobie znów upaść.

zt




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime17.10.18 19:19

15.07

Z początku ukrywał się w swoich komnatach. Tak było prościej. A inni dawali mu spokój. Chcieli, by się oswoił Przyzwyczaił do myśli, że nie otaczają go już grube, przerażające muzy Azkabanu, a przyjazne ściany Durham. Wciąż nieco mroczne - ale to był mrok swojski. Znajomy. Wyryty w duszy każdego z krwią Burke'a. Więc chcieli, dali mu szansę, żeby spróbował jakimś sposobem zapomnieć o tym, jak przez dwa miesiące jego osoba była poddawana najgorszym z możliwych tortur. Tortur, które jednak wcale nie bolały. Nie na ciele. Kości, mięśnie, żyły - to wszystko było odrętwiałe. Lodowato zimny kamień, na którym przyszło mu leżeć i powoli tracić zmysły, powodował odrętwienie, nie ból. Craig wciąż czuł ten chłód - wniknął tak głęboko, że nawet pomimo, że był lipiec, że palono w kominku oraz że na swój grzbiet zakładał po kilka warstw najgrubszych szat i przykrywał się puchowymi, ciepłymi kocami - nie potrafił się do końca tego zimna wyzbyć.
Po tym, jak razem z Blackiem udało im się perswazją oraz kilkoma prezentami przekonać jednego z sędziów do pomocy w oczyszczeniu nazwiska Burke'a, Craig odzyskał odrobinkę spokoju - ale tylko niewielką odrobinkę. Rozmiarowo porównać ją można było do ziarnka piasku. Jednakże był to promyk nadziei, szansa na względnie bezpieczny powrót do normalności. Póki co jednak umysł Craiga zalewały fale wspomnień czarnych niczym najgłębsze rejony oceanów. Gdy próbował sięgnąć pamięcią do czasu spędzonego w celi, nie potrafił sobie przypomnieć nic konkretnego. Dni i noce zlewały się w jedno, wszystko stawało się szarą, lodowato zimną masą, która wypełniała wnętrzności przerażeniem.
Gdy Burke w końcu przestał widywać ukryte po kątach, wyimaginowane zjawy, zdołał opuścić swoją komnatę. Przedstawiał sobą wtedy obraz niewiele lepszy niż w chwili opuszczenia Azkabanu - przeraźliwie chudy, z niespokojnym wzrokiem i skórą tak białą i cienką, że niemal przezroczystą. Z jakiegoś powodu uznał, że to w bibliotece odnajdzie coś, co pozwoliłoby mu powrócić, chociaż w niewielkim stopniu, do dawnego siebie. W finalnym rozrachunku, to właśnie tak później Craig spędzał większość swojego czasu. Jego przeczucie okazało się słuszne - gdy zajmował miejsce przed kominkiem, usadawiając się w jednym ze swoich ulubionych fotelu i zagłębiał się w morzu liter i słów, dawał radę zapominać o demonach, które wciąż próbowały go dręczyć. Zawsze jednak wracały.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
Amadeus Crouch

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime18.10.18 17:20

Istniała tylko garstka miejsc, które wzbudzały w Amadeusie niepokój, lecz owiany ponurą sławą Azkaban plasował się na pierwszej pozycji tej mało zaszczytnej listy. Powszechnie wiadomo było, że czarodziej przekraczający próg tego mrocznego więzienia rzadko kiedy miał szansę powrócić, a jeśli już los obdarzył go tym szczęściem, skazaniec opuszczał mury Azkabanu odmieniony.
Już sama myśl o tym miejscu sprawiała więc, że lord Crouch czuł się nieswojo.
Gdy jednak dotarły do niego wieści, iż jego kuzyn, lord Burke, został stamtąd wyratowany przez ich wspólnych przyjaciół, Amadeus nie zastanawiał się zbyt długo, czy złożyć mu wizytę. W przeszłości często dochodziło między nimi do sporów – zwykle spowodowanych przeświadczeniem Amadeusa, że z racji starszeństwa miał zawsze rację – lecz obecnie pozostawali w dobrych stosunkach, choć lord Crouch z pewną zazdrością obserwował, jak szybko jego drogi kuzyn prześcignął go w hierarchii organizacji, do której obydwoje należeli.
Dziś jednak wyjątkowo wypadało zakopać topór wojenny; Craig był jego rodziną, synem ciotki Amadeusa, więc lord Crouch czuł się zobowiązany stawić się w Durham i wypytać o jego zdrowie.
Zjawił się zatem w Durham Castle dość niezapowiedzianie, obwieszczając na progu, że przybył odwiedzić lorda Burke’a. Miał ze sobą butelkę doskonałego włoskiego wina, którą przechowywał już od kilku lat z myślą o podarowaniu ją komuś w prezencie i którą zamierzał wręczyć Craigowi, by sprowadzony z gorącej Italii trunek choć trochę pokrzepił go po niedawnych przeżyciach. Dowiedziawszy się od sług, że jego kuzyn przebywał w bibliotece, Amadeus pośpieszył w tamtą stronę, dość niepewnie przemierzając zamkowe korytarze, jako że minęło sporo czasu, odkąd był tutaj po raz ostatni. Wreszcie dotarł jednak do drzwi biblioteki i zapukawszy kilkakrotnie w wiekowe drewno, wkroczył do środka, znajdując Craiga pogrążonego w lekturze przed kominkiem.
Nie umknęło jego uwadze, że choć był lipiec i środek lata, w kominku płonął ogień.
- Kuzynie – odezwał się, podchodząc bliżej fotela, w którym siedział lord Burke, i stawiając wino na najbliższym stoliku. - Wybacz tę niezapowiedzianą wizytę. Zmagałbym się jednak z własnym sumieniem, gdybym nie odwiedził cię w trosce o twoje zdrowie. Przyjmij proszę to znakomite wino prosto z Włoch – przerwał nagle, przypatrując się uważniej Craigowi. W istocie można było martwić się o jego zdrowie; lord Burke był śmiertelnie wychudzony i nawet ciepły blask kominka nie potrafił ukryć trupiej bladości, której nabrała jego twarz. - Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej.
Amadeus podejrzewał, że w przypadku Craiga rekonwalescencja nie miała być krótkim i łatwym procesem – podobnie jak odbudowanie reputacji wśród szlacheckiego środowiska, nadwątlonej poprzez niechlubny pobyt w Azkabanie.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime19.10.18 1:47

To oczywiste, że nie spodziewał się gości. Nie otrzymał żadnej sowy, a nie sądził, by któryś z jego przyjaciół prawdziwie zainteresował się losem Craiga na tyle, by zaryzykować gniew innych lordów Durham, odwiedzając zamek bez zapowiedzi. Poza tym, większość spośród tych, którzy znali tego konkretnego Burke'a, wiedzieli, że nie lubił niezapowiedzianych wizyt. Nie lubił być nieprzygotowanym. Od momentu swojej porażki w dzielnicy portowej, gdy stanął przeciwko dwóm aurorom - nienawidził tego jeszcze bardziej. Brak jakiejkolwiek kontroli sprawiał, że jego niepokój wzrastał, osiągał niemal postać paniki. Nawet jeśli chodziło o tak błahą kwestię jak niemożność dostosowania właściwego stroju do czekającej go konfrontacji. Gdyby wiedział, że tego dnia kuzyn wpadnie do niego z wizytą, Craig przygotowałby się jakoś. Nie był pewien jak. Może chociaż spróbowałby lepiej ukryć wystające kości i skórę szarą jak papier? Kazał zaparzyć herbatę dla gościa?
- Amadeus - odezwał się, podnosząc nieco nerwowy wzrok na kuzyna. Stukanie w do drzwi biblioteki, które rozniosło się cichym echem w przestronnym wnętrzu pośród regałów, zaskoczyło go. Służba zwykła obwieszczać o swojej obecności w inny sposób.
- To niespotykane. - zauważył, odkładając lekturę na stolik postawiony tuż obok. Istotnie, wizyty Amadeusa w tejże posiadłości zdarzały się raczej rzadko. I chociaż niezapowiedziane przybycie znów spowodowało lekkie spięcie nerwów u Burke'a, właściwie to nawet cieszył się z tych odwiedzin. Zawsze na pierwszym miejscu stawiał rodzinę - chociaż mimo wszystko trzeba było przyznać, że lepsze kontakty miał z tymi jej członkami, z którymi dzielił nazwisko. - Dziękuję za twoją troskę. I za podarek.
Wino potrafiło być lekiem na udręczony umysł, wiedział to. Przez tych kilka tygodni, które minęły od chwili jego uwolnienia, zdążył się już dwa razy upić niemal do nieprzytomności, gdy próbował pozbyć się wyjątkowo natrętnych i przerażających zjaw, które nawiedzały go w nocy. I choć wedle zasad gościnności powinien teraz przyniesione wino otworzyć, by mogli napić się razem, nie zrobił tego. Zbyt często w ostatnich dniach sięgał po alkohol. Podniósł się jednak z fotela by - z lekkim opóźnieniem, acz to mu trzeba wybaczyć - w końcu powitać kuzyna jak należy. Jego uścisk nie należał do najsilniejszych, jednak istotnie, Burke'owi poprawiło się już nieco od chwili powrotu do rodzinnej posiadłości.
-Odrobinę. Wciąż mam wrażenie, że to był zwyczajny koszmar. To zbyt nierealne - odpowiedział. Nie zdarzyło się jeszcze przecież, aby jakiś skazaniec opuścił mury Azkabanu. Czarodzieje trafiali tam na dożywocie! - Gdybyś wysłał sowę, na pewno prezentowałbym się nieco lepiej. - niestety musiał mu to wytknąć. Na pewno rozsiedliby się też w jakimś dużo bardziej komfortowym miejscu niż biblioteka - chociaż pusty fotel, który stał tuż obok tego, w którym siedział Craig, był dość wygodny.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
Amadeus Crouch

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime20.10.18 15:58

Po raz kolejny złapał się na banalnej myśli, tak oczywistej w obecnej sytuacji, że Craig nie wyglądał najlepiej - począwszy od nerwowego błysku w jego czach, skończywszy na wymizerniałej sylwetce i nie tak energicznych jak kiedyś ruchach. Ten widok jedynie wzmógł w Amadeusie niepokój – czyż Azkaban i jego mroczne czeluście, pochłaniające codziennie dziesiątki dusz, nie stanowił realnego zagrożenia dla każdego, kto splamił swoje ręce zbrodnią?
Szybko jednak odegnał podobne myśli, zły na samego siebie, że nieomal dał się zastraszyć. To, co stało się z Craigiem, było niefortunnym zbiegiem okoliczności, wynikiem nieoczekiwanego rozwoju wypadków, więc takiego właśnie przekonania powinien był trzymać się Amadeus. Naturalnie tylko głupcy ignorowali ponurą sławę Azkabanu, ale do tchórzów należeli z kolei ci, którzy unikali konfrontacji z nią.
- Przyjemność po mojej stronie – odrzekł tylko, obserwując powolne ruchy kuzyna. Może powinien był zapewnić go, że z uwagi na swój stan nie musiał wstawać? Z drugiej strony nie chciał jednak okazywać Craigowi przesadnej litości; szczerze wątpił, aby spodobało się to jego kuzynowi. - Dobrze słyszeć, że powoli wracasz do sił – powiedział, odwzajemniając uścisk, po czym zajął wolny fotel. - Koszmar, który jednak przetrwałeś – dodał zaraz. Oczywiście pobyt w Azkabanie trudno było nazwać źródłem dumy, lecz po tygodniach spędzonych w mrocznym więzieniu Craig jeszcze jakoś się trzymał, co zasługiwał na pewien podziw.
Słowa lorda Burke’a uświadomiły Amadeusowi, że być może faktycznie dla zasady powinien był zapowiedzieć swoją wizytę. Lord Crouch należał jednak do ludzi głęboko – i czasem błędnie - przekonanych, że byli mile widziani zawsze i wszędzie, dlatego darował sobie pisanie listu.
- Sowom zdarza się gubić listy. Poza tym nie chciałem dłużej zwlekać – stwierdził tylko, machnąwszy nonszalancko dłonią. Rozsiadł się wygodniej w fotelu, wyciągając przed siebie nogi, choć żar bijący od kominka stanowił dla niego drobną niewygodę. Domyślał się jednak, że w Azkabanie nie można było uświadczyć ciepła ognia… czy jakiegokolwiek ciepła.
Milczał przez moment, wpatrując się w płomienie liżące ściany kominka, po czym znów skierował wzrok ku Craigowi, obserwując go uważnie.
- Nie chcę popełnić nietaktu, pytając cię o coś, co z pewnością nie jest w tej chwili przyjemnym tematem do rozmów. Wybacz mi, jeśli tak się stanie – zaczął wreszcie. - Jednak ciekawi mnie, czy opowieści mówią prawdę o tym miejscu. O Azkabanie – dodał, badając reakcję Craiga.
W istocie Amadeus czuł ciekawość, choć niewykluczone, że była to bardziej chęć upewnienia się, że zasłyszane przez lata historie nie kłamały i że znajdujące się na wyspie więzienie słusznie owiane było mroczną sławą. Z uwagi na kondycję Craiga – zarówno psychiczną, jak i fizyczną – Amadeus był jednak gotów porzucić temat, gdyby okazał się on zbyt drażliwy dla kuzyna.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime24.10.18 1:01

Litość rzeczywiście była ostatnią rzeczą, której Craig by oczekiwał. Tak naprawdę wcale nie chciał troski, nie chciał, by skakano wokół niego, uważając na każdym kroku, aby przypadkiem nic sobie nie zrobił. Potrzebował spokoju i czasu, aby odbudować twierdzę, którą stanowił jego umysł. Jej kamienie leżały niemal w gruzach, jednak fundamenty wciąż stały - głównie dzięki temu, że Burke spędził w Azkabanie zaledwie dwa miesiące, a nie całe lata. Wsparcie rodziny także było dla niego w tym momencie bardzo pomocne - ale potrzebował go nie w formie niańczenia, chuchania niczym na jajko, które w każdej chwili może się stłuc. Zdecydowanie wolał samą świadomość, że tuż obok były osoby, którym mógł zaufać. Czasami słyszał ich głosy na korytarzu, słyszał też jak wydawali konkretne polecenia służbie. Zaglądali do niego czasem, ale dawali mu spokój oraz czas, aby mógł przykryć wspomnienia o Azkabanie chociaż cienką warstewką kurzu. Bardzo fortunnie się złożyło, że Burke'owie nigdy nie należeli do zbyt wylewnych rodzin.
- Jakoś - odparł cicho. Był święcie przekonany o tym, że jeśli spędził by w towarzystwie dementorów jeszcze miesiąc, w końcu by się załamał. Rozpacz i strach doprowadziłyby go do krawędzi, a potem po prostu zepchnęłyby w otchłań szaleństwa. Bo tak było prościej. Zapaść się w siebie. Odciąć od wszystkiego co boli, od zimna i przerażenia. Były takie zakamarki w ludzkim umyśle, do których dementorzy nie mieli wstępu. Na nieszczęście, jeśli człowiek już zdecydował, by się tam zamknąć, nie sposób było wyjść.
- Więc przygnała cię tu ciekawość - mruknął, odwracając ponownie wzrok na płomienie. Patrzenie na ogień go uspokajało. Nie próbował udawać silniejszego niż był. Chciałby, naprawdę chciałby móc opowiadać o Azkabanie tak, jakby zupełnie go to nie ruszało. Odciąć się od wspomnień, od zimna. Mówić o tym tak, jakby cała ta historia dotyczyła kogoś innego. I chociaż miał świadomość, że prędzej czy później będzie musiał się zmierzyć z tymi emocjami, z koszmarami zamieszkującymi jego głowę, a potem je przezwyciężyć... wciąż drżał. Cały czas czuł się brudny, nie ważne jak wiele czasu spędzał w ciepłej wodzie w łaźniach. W nocy mógł spać tylko dzięki zażywaniu eliksiru słodkiego snu - bez tego cudownego wywaru, Burke nie byłby w stanie ani na chwilę zmrużyć oka. Bo strach, uczucie osaczenia i panika pojawiały się zawsze z nadejściem zmroku.
- Co cię najbardziej przeraża, kuzynie? - odezwał się po chwili milczenia. W końcu przeniósł spojrzenie na Croucha, ale jego spojrzenie było puste. Cofał się do tych wspomnień, usiłując jednocześnie odciąć się od emocji, które ze sobą niosły. Skoro Amadeus chciał się dowiedzieć co nieco o Azkabanie, Burke mógł spróbować mu opowiedzieć. Nie można było jednak zapomnieć, że każdego ze swoich więźniów twierdza ta męczyła inaczej. Niezależnie od odporności umysłu, dementorzy potrafili zgiąć każdy kark, rzucić nawet najdumniejszego czarodzieja na kolana. Bo każdy miał jakąś słabość. Azkaban wiedział dokładnie, jak się do niej dobrać.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
Amadeus Crouch

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime03.11.18 17:45

Im dłużej nad tym myślał, tym bardziej utwierdzał się w przekonaniu, że w istocie nie każdy mógł poszczycić się wystarczającą odpornością psychiczną, by przetrwać Azkaban i nie oszaleć… kompletnie. Nie zamierzał ciągnąć kuzyna za język po oszczędnym jakoś, które padło z jego ust, ale mimo wszystko uważał, że ostatnie dwa miesiące były próbą, jaką lord Burke zdołał przejść całkiem pomyślnie. Czyż nie takich umysłów potrzebowali przecież Rycerze Walpurgii? Nawet jeśli w chwili obecnej kondycja Craiga budziła poważne, widoczne gołym okiem zastrzeżenia, Amadeus był skłonny wierzyć, że pobyt w Azkabanie prędzej czy później miał go w pewien sposób wzmocnić.
- Wierz mi, nie tylko – odparł zgodnie z prawdą, zerkając na wpatrzonego w płomienie kuzyna. - Ale rzadko kiedy mam okazję porozmawiać z kimś, kto przeżył Azkaban – dodał z lekkim przekąsem, lecz zaraz umilkł, wciąż obserwując reakcję Craiga.
Wiedział, że wkroczył na grząski grunt, zadając mu to pytanie, lecz nie potrafił się powstrzymać. Choć dla wielu ludzi niewiedza była źródłem wewnętrznego spokoju, z którego nie potrafili zrezygnować, dla Amadeusa stanowiła nieodkrytą kartę, tylko czekającą na odsłonięcie. Nawet jeśli jej treść miała go przerazić, nękać i nie pozwolić zmrużyć w nocy oka -  końcu ciekawość była pierwszym krokiem do zguby – pragnął zapłacić tę cenę, byle tylko poznać prawdę.
Pozwolił Craigowi milczeć do woli, domyślając się, że odpowiedź na jego pytanie nie była prosta, a gdy lord Burke zabrał wreszcie głos, Amadeus doznał nieprzyjemnego uczucia, spoglądając w jego oczy.
Wzrok Craiga naznaczony był pustką.
Tym razem to on uciekł spojrzeniem ku płomieniom, zastanawiając się, co przerażało go najbardziej. Wiedział jednak, że wcale nie musiał przeczesywać własnego umysłu w poszukiwaniu właściwej odpowiedzi; doskonale znał trapiący go od lat lęk, który zwalczał i którym niemalże gardził, zaciekle usiłując podważyć jego istnienie. Jednocześnie uświadomił sobie, że nigdy nie ubrał źródła swojego strachu w słowa, nigdy nie podzielił się z nikim czymś tak głęboko personalnym, a świadomość ta wzburzyła go jeszcze bardziej.
Wyprostował się w fotelu, czując się co najmniej nieswojo, i po chwili wahania przerwał ciszę.
- Jak zapewne dobrze wiesz, byłem już kiedyś żonaty. Moja pierwsza żona umarła w połogu, a wraz z nią mój syn – jego głos brzmiał beznamiętnie, miarowo niczym szum deszczu w chłodny i mglisty dzień. - Nie zniósłbym myśli, że to samo mogłoby spotkać lady Slughorn, z którą mam się wkrótce ożenić. Przeraża mnie samotność – czuł się dziwnie, wypowiadając te słowa; niemalże słabo i bezbronnie, bo wiedział, że jego lęk był prawdziwy. Przeżył go już kiedyś, w pierwszych tygodniach po śmierci lady Crouch i ich dziecka, gdy rodowa rezydencja ucichła, spowita w śmierć i żałobę. Za nic w świecie nie chciałby znów doświadczyć tej straty i na powrót pogrążyć się w beznadziei; nie teraz, gdy jego pragnienie posiadania rodziny i potomków było tak silne.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime07.11.18 0:38

Niemal się uśmiechnął. To brzmiało wręcz dumnie, prawda? Ktoś, kto przeżył Azkaban. Craig sam próbował czerpać z tego siłę. Wyobrażać sobie, że kiedyś to miejsce stanie się tylko odległym wspomnieniem, a o nim będą opowiadali jak o bohaterze, przez swoje poświęcenie sprawie wylądował w tym przeklętym, zapomnianym przez czas i ludzi miejscu. Naprawdę próbował patrzeć na to w pozytywniejszym świetle. Ale przezwyciężenie tego strachu nie było proste. Tym bardziej gdy Amadeus prosił go o uzewnętrznienie się w kwestii tego, co tam widział. Może Burke powinien potraktować to jako swojego rodzaju terapię? Czyż nie na tym polegały sesje psychiatryczne? Uznał ten pomysł za całkiem logiczny, chociaż odnalezienie odpowiednich słów zajęło chwilę.
- Myślę, że spotkałbyś ich tam. - zaczął powoli i ostrożnie. Czerpał z własnych doświadczeń, ale spróbował przełożyć je na cudze lęki. O dziwo, gdy już zaczął, słowa popłynęły z jego ust całkiem gładko. Chyba wydawało się to nieco łatwiejsze, kiedy to, o czym opowiadał, nie dotyczyło bezpośrednio jego osoby. - Swoją zmarłą żonę i syna. Co jakiś czas odwiedzaliby cię w mroku celi. Trochę jak widma albo duchy. Pozbawione życia ciała, rozkładające się tuż obok ciebie. I patrzyliby na ciebie z wyrzutem, nie rozumiejąc, dlaczego pozwoliłeś im umrzeć. Zawodząca kobieta o szacie ubrudzonej świeżą krwią, trzymająca na rękach płaczącego syna, pozbawionego szansy na zasmakowanie życia. - gdy Burke przebywał w celi, nawiedzały go właśnie takie duchy przeszłości. Widma jego porażek, złych decyzji, odzwierciedlenie jego strachu oraz najgorszych koszmarów. Widział martwą siostrę, a jej puste oczy mówiły mu, że to jego wina. Że nie dał rady należycie jej ochronić, a taką przecież złożył jej przysięgę. Widział brata, zamienionego w wilkołaka, a jego przepełnione wściekłością wycie obiecywało Craigowi śmierć w męczarniach. W mroku często rozlegał się też kobiecy płacz, zawodzenie wręcz - ale Burke nie był w stanie określić do kogo należał. Matki? Przyszłej żony? Dlaczego płakała? - I lady Slughorn zapewne też wkrótce by do nich dołączyła. Być może byłaby brzemienna, a może ściskałaby w ramionach drugie niemowlę? Ich milczące spojrzenia pełne wyrzutów w końcu sprawiłyby, że samotność uznałbyś za wybawienie. Ale nie ważne czy miałbyś oczy otwarte lub zamknięte. Sen by nie nadchodził. Dni zlewałyby się z nocą, a te duchy wciąż dręczyłyby cię swoją obecnością. - zakończył, potrząsając lekko głową, jakby miało to pomóc mu w otrząśnięciu się ze swoistego transu, w który wpadł. Chyba nawet pomogło, gdy ponownie spojrzał na kuzyna, jego oczy były już po prostu zmęczone. Nie chciał przestraszyć kuzyna, ani też wykorzystywać jego słabości. Niemniej jednak, Amadeus chciał się dowiedzieć o tym, jak wyglądał Azkaban - a Craig mógł się domyślić, że więzienie dręczyłoby Croucha mniej więcej w taki sposób. - Wybacz mi proszę, jeśli ten opis był zbyt... - nie wiedział w sumie jaki. Dokładny? Prawdziwy? Straszny?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
Amadeus Crouch

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime05.12.18 18:13

Poczuł na skórze lekki dreszcz, słysząc słowa Craiga, jednak nie dał po sobie poznać, jak głęboko się nimi przejął – głębiej niż tego oczekiwał
Virginie i jego syn. Syn, któremu nigdy nie nadano imienia, nie posłano do Hogwartu ani nie zaplanowano przyszłości. Myśl, że miałby ich kiedykolwiek zobaczyć, była całkowicie nierealna i zatrważająca – czy miałby odwagę spojrzeć im w oczy, wiedząc, że nie zrobił nic, aby sprzeciwić się śmierci? Po prostu pozwolił pogrzebać ich ciała podczas skromnej ceremonii na cmentarzu; umieścić w dębowych trumnach na satynowej wyściółce i zagrzebać głęboko w ziemi, z daleka od jasności i ciepła słonecznych promieni, których żadne z nich nie miało już nigdy ujrzeć. Nieomal wzdrygnął się, wspominając tamten moment, po czym zacisnął silniej dłonie na miękkich oparciach fotela, zapatrzony w wijące się na palenisku płomienie, których żaru zdawał się już nie czuć. Poza cichym trzaskiem ognia jedynym dźwiękiem był głos lorda Burke’a, spokojny i miarowy, choć wypowiadane przez niego słowa budziły w Amadeusie wszystko, tylko nie spokój.
Czy pamiętał jeszcze, jak wyglądała jego żona, zanim ujrzał ją na łożu śmierci? A on, ich syn, czy wydobył z siebie choć jeden krzyk, nim odszedł wraz ze swoją matką?
Miał wrażenie, że w obydwu przypadkach odpowiedź była przecząca.
Ale jego kuzyn mówił dalej; nie wahał się, nie szukał słów, nie pozwalał sobie na krótkie pauzy; zdawało się, że doskonale wiedział, co powiedzieć, tak jakby okrutna trauma sama szeptała mu do ucha odpowiednie słowa.
Kiedy wspomniał o Madeline, Amadeus drgnął i zwrócił wreszcie pochmurne oblicze ku Craigowi, wpatrując się w niego bez słowa i z zaciśniętymi ustami. Lady Slughorn była najskrytszym pragnieniem jego dość skamieniałego serca, a gdyby ją utracił, byłoby to tak, jakby ktoś wyrwał mu je i rzucił brutalnie o ziemię, rozbijając na drobne kawałeczki. Nic w jego życiu nie było tak ważne jak zapewnienie jej ochrony, by mógł cieszyć się Madeline do końca swoich dni i patrzeć, jak wydaje na świat dziedziców, których tak bardzo pożądał.
Nie zorientował się, że Craig przestał mówić. Siedział zesztywniały, nienaturalnie wyprostowany, ze wzrokiem wciąż skierowanym ku kuzynowi. Dopiero gdy usłyszał jego przeprosiny, otrząsnął się lekko, zupełnie jakby pogrążony był przed chwilą w koszmarze, po czym uciekł wzrokiem ku płomieniom.
Tym razem czuł ich ciepło.
- Nie sądziłem… – zaczął, ale zaraz urwał, po raz pierwszy nie wiedząc, co powiedzieć. On, wybitny retor. - Wydaje mi się, że moje wyobrażenie o Azkabanie było niekompletne – podjął wreszcie, odchrząkując cicho. - Nie musisz mnie przepraszać. Sam poprosiłem cię o prawdę. Widocznie nie doceniłem jej ciężaru – zrobił krótką pauzę, potrząsając lekko głową. - Być może to ja winien ci jestem przeprosiny za przywoływanie tego tematu.
Jeśli przeraziły go same słowa, jak przerażające musiało być to, co przeżył Craig przez ostatnie dwa miesiące?
- Jednak domyślam się, że są już czynione odpowiednie wysiłki, aby oczyścić twoje dobre imię, nieprawdaż? – zmienił temat, na powrót opierając się wygodnie o fotel. Kwestia, o którą pytał nie była pozbawiona znaczenia; pobyt w Azkabanie nie wyglądał zbyt dobrze w niczyim życiorysie, zwłaszcza szlacheckim, lecz Amadeus był pewien, że szczegóły każdej historii można było zmienić.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime17.12.18 0:55

To było dość niecodzienne wydarzenie - dostrzec w oczach Amadeusa taką pustkę i lęk, usłyszeć zawahanie w jego głosie, być świadkiem tego, jak potrzebuje chwili na to, aby zebrać swoje myśli i otrząsnąć się z obrazu, który Craig tak dokładnie mu opisał. Chyba po prostu Burke nie spodziewał się, że jego słowa aż tak wstrząsną kuzynem - gdy je wypowiadał, doskonale wiedział, że przedstawiały personifikację ogromnego nieszczęścia, które spotkało Croucha w przeszłości - i które, Salazarze uchowaj, mogłoby się wydarzyć ponownie. Sam Burke jednak nie odczuwał nic względem poprzedniej żony kuzyna, ani nawet wobec lady Madeline, więc wizja, którą sam wyrysował, nie wstrząsnęła nim aż tak bardzo. Dużo ciężej byłoby mu opowiadać o jego własnych koszmarach.
- Azkaban potrafi bez trudu odczytać twoje ukryte lęki. Twoje obawy, żale, wątpliwości. Kiedy wtrącają cię w jego mury, nie ma sensu ich ukrywać, więzienie i tak odkryje każdą twoją słabość. Ale zaraz potem zwraca - podsuwa ci pod nos, jak na srebrnej tacy. Zwielokrotnione i wyolbrzymione. - wyjaśnił jeszcze, podnosząc się nieco z fotela, aby dorzucić do ognia kolejne, niewielkie polano. Nie chciał już dłużej rozmawiać o tym miejscu, powracać myślami do horrorów własnych oraz cudzych - te i tak będą go dręczyć nocami jeszcze przez długi czas. Dziękował losowi za to, że mieszka pod jednym dachem z tak uzdolnionym alchemikiem. Gdyby nie silne dawki eliksiru Słodkiego Snu autorstwa Quentina, Craig prawdopodobnie do dziś nawet nie zmrużyłby oka. Dlatego też, chociaż nie dał tego po sobie wyraźnie poznać, z ulgą przyjął zmianę tematu. - Och, to już jest właściwie załatwione. - Burke na co dzień raczej brzydził się polityką, nie zmieniało to faktu, że była to jedna z najpotężniejszych broni, jaką dysponować mógł człowiek. Odpowiednie kontakty i drobne upominki potrafiły czasami zdziałać cuda.
- Dzięki uprzejmości naszych wspaniałych przyjaciół, pozyskałem liczne zaświadczenia o swojej niewinności. Pewien dobry człowiek zasiadający w Wizengamocie, znajomy Cygnusa Blacka, zebrał je i okazał się być na tyle miły, że z ich pomocą przekonał pozostałych sędziów, że tak naprawdę doszło do zwyczajnej pomyłki. W Azkabanie wylądował ktoś, kto był do mnie bardzo podobny, ale przez pośpiech dwójki tępych aurorów, nawet dokładnie nie sprawdzono jego personaliów.  - troszeczkę przekoloryzował - przekonanie sędziego wcale nie było takie proste. Mężczyzna nie zgodził się dobrowolnie skupić na sobie uwagi całego Wizengamotu i ryzykować utraty posady z litości nad biednym Burke'm. Craig musiał przekupić go prezentem w postaci kła bazyliszka, Cygnus zaś zobowiązał się do znalezienia kandydata na męża dla niezbyt urodziwej córki sędziego. Nie obyło się też jednak bez dyskretnie zawoalowanej groźby - bo przecież całkowite zniszczenie, wgniecenie w ziemię jednego człowieka, było zarówno dla Burke'ów jak i Blacków ledwie drobnostką. Czy mężczyzna miał więc tak naprawdę jakikolwiek wybór?
- Dziękuję, że znalazłeś chwilę czasu, aby mnie odwiedzić - Burke spojrzał jeszcze raz na kuzyna - Dobrze wiedzieć, że w tak szalonych czasach wciąż można liczyć na swoją rodzinę.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Amadeus Crouch
Amadeus Crouch

Nieaktywni rycerze
Nieaktywni rycerze
https://www.morsmordre.net/t6411-amadeus-crouch https://www.morsmordre.net/t6576-romulus https://www.morsmordre.net/t6440-pan-dyplomata https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6577-skrytka-bankowa-nr-1610#167556 https://www.morsmordre.net/t6575-amadeus-crouch#167554
Zawód : znawca prawa, dyplomata, poliglota po godzinach
Wiek : 40
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony

I had a taste for you, once

OPCM : 5
UROKI : 9
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 16
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Biblioteka Empty
PisanieTemat: Re: Biblioteka   Biblioteka I_icon_minitime23.12.18 16:58

Był zbyt dumny, by przyznać się do dręczących go lęków.
Latami karmił własne ego pozycją, bogactwem i wpływami które posiadał, nigdy nie dopuszczając do siebie myśli, że odarty z nich, był tylko człowiekiem – nędzną marionetką dla pociągającego za sznurki strachu. Wolał napawać się dumą niż giąć kark przed słabościami, których istnienie nieustannie podważał. Był przecież Crouchem, potomkiem szlachetnego, wiekowego rodu, jakże mógł stawiać siebie na równi z wszystkimi tymi, którzy kulili się przed strachem i akceptowali własne niedoskonałości?
Jego ojciec zawsze powtarzał mu, że pokora mogła go zaprowadzić jedynie pod buty innych ludzi, a Amadeus wziął sobie tę radę głęboko do serca.
Ale dziś było inaczej – dziś słowa kuzyna sprawiły, że w jego sercu narodził się lęk, którego Amadeus nie potrafił zignorować. Choć wiedział, że lady Slughorn była bezpieczna w murach swojej rezydencji, a jego rodowemu dziedzictwu nic nie groziło, skąd mógł wiedzieć, co przyniesie nieubłagany los? W oczach Amadeusa pojawił się niespokojny błysk; Azkaban znajdował się wiele mil od Durham, otoczony szarymi, niebezpiecznymi wodami, lecz w jednej chwili on i jego zmory stały się Crouchowi dużo bliższe, zbyt bliskie.
Czy Craig czuł to samo? Każdego dnia, każdej nocy?
- Nigdy nie chciałbym tam trafić – odpowiedział tylko, obserwując, jak rzucone przez lorda Burke’a polano zajmuje się ogniem. Czuł, że obydwoje byli już zmęczeni ponurym tematem Azkabanu – zarówno psychicznie jak i fizycznie.
- Cieszę się, że nasi przyjaciele postanowili wspomóc cię w potrzebie – odrzekł, wysłuchawszy relacji Craiga. Nie miał wątpliwości, że sprawa była delikatna i wymagała zjednania sobie konkretnych osób, lecz nie wątpił w koneksje i umiejętności ich wspólnych przyjaciół. - Mam tylko nadzieję, że ten dobry człowiek nie poczuje nagle wyrzutów sumienia i nie spróbuje wyznać Wizengamotowi prawdy – stwierdził po chwili, zamyślając się głęboko. Osobiście miałby spory problem z zaufaniem komuś obcemu, kto spoufalał się z jakimkolwiek Blackiem, lecz oczywiście liczył na to, że rzekomy dobry człowiek był pewną osobą. - Jeżeli zdarzyłoby się, że potrzebowałbyś mojej pomocy w kwestiach prawa, możesz na mnie liczyć – dodał jeszcze, przenosząc spojrzenie na Craiga.
Słysząc słowa kuzyna, uśmiechnął się lekko – rodzina była dla niego priorytetem i choć wspomnienie rozmowy o Azkabanie miało dręczyć go jeszcze przez pewien czas, był rad, że odwiedził dziś Durham.
- Oczywiście. Staram się nie zaniedbywać rodzinnych więzi – powiedział, podnosząc się z fotela. - Niestety wzywają mnie obowiązki w Londynie, ale chciałbym ci życzyć szybkiego powrotu do zdrowia – dodał jeszcze i przechodząc obok fotela Craiga, poklepał kuzyna po ramieniu w przyjacielskim geście, po czym udał się ku drzwiom.

ztx2


Powrót do góry Go down
 

Biblioteka

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Durham, Durham Castle-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20