Wydarzenia


Ekipa forum
Biblioteka
AutorWiadomość
Biblioteka [odnośnik]15.11.17 11:17
First topic message reminder :

Biblioteka

Jak każda rodzina, także Burke'owie posiadają swoją prywatną skarbnicę wiedzy. Biblioteka w Durham Castle stanowi dumę i chlubę całego rodu. Znajdują się tutaj tysiące, jeśli nie setki tysięcy książek - gromadzone były przez lata, a najstarsze z nich, zapisane na pergaminie rozpadającym się już niemal w palcach, pamiętają jeszcze czasy pierwszych Burke'ów. Są pośród nich i takie, zawierające sekrety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego; te są przepełnione wiedzą o czarnej magii, tak ściśle przecież związanej z tą rodziną. Aby pomieścić wszystkie te woluminy, biblioteka składa się aż z dwóch pięter. Poza książkami znaleźć można tutaj również inne przedmioty, niezwykle przydatne do nauki z zakresu wszelakich dziedzin - od astronomii, przez geografię, na alchemii kończąc.
Mistrz gry
Zawód : -
Wiek : -
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Biblioteka [odnośnik]27.01.22 12:27
To był akurat błąd - jeśli Calypso miała taką urodę, powinna być jej w pełni świadoma i wiedzieć jak ją wykorzystywać. Intelekt i talent potrafiły zapewnić wiele w ich świecie, jednak nawet Burke, jako mężczyzna, wiedział, że uroda kobiety potrafiła być prawdziwą bronią.
Skiną głową na jej radosną reakcję odnośnie ksiąg z mitami. W ich zbiorach znajdowało się ich całkiem sporo i to z różnych kultur i zakątków świata - legendy i stare historie były często wskazówkami, które należało zachować w pamięci. Także przy obchodzeniu się ze starożytnymi klątwami.
- Myślę, że i tak powinna je sobie lady przypomnieć, czasy są niestety bardzo niepewne - zauważył, ale docenił jej propozycję. Nie był jednak pewien kiedy wróci na tyle do zdrowia aby podejść do ćwiczeń praktycznych.
Na jej kolejne słowa, Burke musiał się zastanowić. Coś, co przykułoby jego uwagę? To wcale nie było takie proste zadanie, wyznaczyć jedną pozycję, którą byłby zainteresowany. Tym bardziej, kiedy brał pod uwagę to, że książka ta nie powinna być zbyt trudna. Nie, żeby kwestionował intelekt Calypso, absolutnie, ale jak sama zauważyła, klątwy i runy były tematami raczej rozległymi, bardzo zawiłymi i skomplikowanymi. Coś, co dla niego byłoby oczywistością, dla niej zapewne byłoby pismem nie do rozszyfrowania. Skinął więc głową na znak, że rozważy co mógłby jej polecić. Spacer po bibliotece powinien mu w tym pomóc, dzięki temu będzie mógł rozejrzeć się po tomach, również po tych, po które sam dawno nie sięgał.
- Naprawdę jestem wdzięczny. Moja pani, Twoja troska o moje zdrowie już sama w sobie wystarczy, abym poczuł się odrobinę lepiej - przyznał i była to szczera prawda. Jakoś milej było mu ze świadomością, że Calypso wykazywała zainteresowanie jego osobą i stanem zdrowia. Jednocześnie bardzo wdzięczny był jej za to, że nie drążyła tematu, nie dociekała za wszelką cenę o szczegóły związane ze wspomnianym przez niego wypadkiem. Tym bardziej przychylał się do myśli, aby istotnie, posłać jej kiedyś sowę. Może zaprosić osobiście do Durham, aby ich kolejne spotkanie nie było zwykłym przypadkiem?
- Liczę po cichu na to, że lady również będzie obecna przy oficjalnej prezentacji portretu? - w końcu co to za odsłonięcie dzieła, jeśli nie ma na nim artysty? Wszyscy Burke'owie zapewne będą bardzo pragnąć pogratulować lady Carrow ukończenia tak wspaniałego obrazu.
Ten okrzyk, który opuścił jej gardło, odrobinę go zaskoczył, to fakt. Aż nawet lekko się wyprostował, w pierwszym odruchu spodziewając się jakiegoś niebezpieczeństwa - niestety zszargane nerwy doprowadziły go już do takiego stanu. Szybkie rozejrzenie się wokół upewniło go jednak, że są bezpieczni - pomyślał więc, że może jasnowłosa dostrzegła jakiegoś pająka, którego się przeraziła. Kobieta jednak zaraz pospieszyła z wyjaśnieniami, na co Burke zareagował głębokim, acz dyskretnym odetchnięciem.
- Ależ nic się nie stało - poprawił odruchowo zagięcie na ramieniu swojej szaty, udając że wcale nie rozglądał się przed chwilą gorączkowo za jakimś nadchodzącym atakiem - Nie spodziewałem się, że ta stara książka może wywołać u kogoś tak radosną reakcję. - odpowiedział, próbując wykrzesać ze swojego głosy odrobinę rozbawienia. Gdy serce przestało mu już walić, podszedł do tomu, który wywołał u Calypso taką ekscytację i wyciągnął go z półki - Ależ proszę. Może lady zabrać go do domu i dokładnie przestudiować. - wręczył jej książkę - Dzień, w którym zdecyduje się ją lady mi oddać, będzie idealną okazją do kolejnego spotkania - uniósł nieco zadziornie jedną z brwi, aby po chwili ruszyć dalej wzdłuż regałów biblioteki. Nie spodziewał się, że mają w swoich zbiorach księgę, która mogła być takim białym krukiem - tym bardziej że sam mniej gustował w mitach i legendach greckich, a bardziej tych skandynawskich. Zastanawiające było także to, jak bardzo Carrowowie ignorowali prośby jednej ze swoich latorośli. W domu Burke coś takiego byłoby nie do pomyślenia.
- Co się zaś tyczy mojego polecenia... co powiedziałabyś, pani, na to? - sięgnął po kolejne tomiszcze. Książka była wstępem do znajomości run oraz czytania ich znaczeń. Coś, co było szczególnie bliskie sercu Craiga - To jak nauczenie się zupełnie nowego języka. Pojedyncze symbole mogą nieść ze sobą całe, skomplikowane przesłanie. Kiedy wiesz, na co patrzeć i czego szukać, możesz dostrzec wiadomości, które dla innych są całkowicie niezrozumiałe - idealnym przykładem był sam zamek Durham. Mury komnat, korytarzy, wież i dziedzińca pokryte były misternie zdobionymi wzorami, które dla niewprawnego oka wyglądały jak zwykłe zdobienia. Tymczasem były to prastare runy, niosące ze sobą bardzo konkretne przesłanie. Niektóre z nich wciąż były zaklęte. - Przydają się także przy sekretnych listach - parsknął cicho pod nosem.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Biblioteka [odnośnik]02.02.22 1:42
Każda lady mogła być próżna i chwalić się urodą wokół. Nie każda jednak mogła się poszczycić tym, że miały coś w głowach. W tym bardziej Calypso widziała swoją siłę. Nie zamierzała jednak negować komentarzy pod adresem swojego wyglądu. Zawsze bowiem miło słuchało się, gdy ktoś miał chęć nas chwalić. A już, zwłaszcza jeśli był to przystojny mężczyzna jak lord Burke. To już zwłaszcza mile połechtało jej ego.
Przytaknęła, gdy wspomniał o czasach, w jakich przyszło im żyć. Ona co prawda nie zdawała sobie pojęcia z tego, jak straszna była wojna. Widziała tylko wierzchołki problemów, a ze strachu o własną rodzinę starała się nie wnikać w to wszystko zbyt głęboko. Sama doskonale wiedziała, że gdyby nadszedł front zbyt blisko, to ziściłby się jej najgorszy koszmar. Wojna była tym, czego bała się najbardziej. Dlatego też tak bardzo bała się o Mathieu, który wyruszył w rejs w nieznane. Nie umiała sobie poukładać w głowie, czemu ktoś tak bardzo chciał iść w objęcia wojny, skoro wojna sama chciała zgarnąć ich wszystkich i należało jej unikać możliwie najdłużej. Ale obiecała czekać. Dała mu swoją wstążkę na szczęście i kompas, gdyby szczęścia było za mało. Była tak naiwna w tym swoim pierwszym zauroczeniu, że nawet nie zorientowała się, że na moment odpłynęła myślami, zaraz jednak besztając się w myślach. Ucieszyła się jednak, że jej słowa nieco podniosły lorda Craiga na duchu. Nawet jeśli powiedział to wszystko jedynie z przyzwoitości, to z pewnością musiał zdawać sobie sprawę, że kobiety podobne jej, lubią czuć się docenione i z pewnością nie raz wspomni jeszcze jego słowa, zupełnie jakby rzeczywiście miała na to wszystko jakiś wpływ.
Zarumieniła się nieco, gdy wspomniał o prezentacji portretu. Wcześniej nie otrzymała oficjalnego zaproszenia, więc zerknęła na lorda Burke z lekkim uśmiechem.
- Tylko jeśli lady Melody będzie sobie mnie tam życzyła. Lub któryś z mości lordów. - Powiedziała i skinęła głową. - No i muszę przyznać, że nie najlepiej znoszę krytykę, więc prosiłabym o delikatność. - To akurat po części była prawda i chociaż nie wpadłaby w histerię, to z pewnością na dłuższy czas porzuciłaby sztukę.
Calypso zazwyczaj starała się pozostawać wierna wszelkim konwenansom i normom, nadanym sztywnym przez społeczeństwo, ale w tym momencie doszła do głosu ta część, którą zazwyczaj podejrzeć mogli jedynie ludzie z najbliższego jej otoczenia. Radosny śmiech zaraz wybrzmiał, a Calypso dosłownie zapłonęły oczy, gdy pozwolono jej dotknąć stare tomiszcze. Czy książka była białym krukiem? Trudno ocenić, ale nikomu nie udało się odnaleźć dokładnej kopii, o jaką chodziło Calypso. Wszystkie miały jakieś wady — inną okładkę, inne tłumaczenie. Ta zdawała się dokładnie tym samym wydaniem, które pamiętała sprzed lat. Dlatego, gdy lord Craig powiedział, że może zabrać ją ze sobą do przeczytania, przez chwilę nie mogła się ruszyć, co sprawiło, że musiała nieco przyspieszyć, aby zrównać się krokiem.
- Lordzie Burke… Dziękuję. - Żadne słowo nie wydało jej się bardziej wymowne niż takie proste podziękowanie. - Dbać o nią będę i obiecuje nie przetrzymywać zbyt długo. - Powiedziała, przyciskając tomiszcze do piersi, chociaż z łatwością mogła przecież wykonać zaklęcie, by książka leciała zaraz za nią. Z jakiegoś powodu wolała jednak mieć ją blisko siebie. - I oczywiście będzie mi bardzo miło lorda spotkać. Będę gotowa nawet przyspieszyć czytanie w imię tego spotkania. - Bo rzeczywiście, miło spędzało jej się czas z kimś równie miłym i czarującym, jak lord Burke. A rozmowa o książkach nie powinna w żaden sposób być źle odebrana, gdy lord Rosier wróci, prawda?
I kolejny raz oczy jej błysnęły, gdy usłyszała wreszcie, co takiego poleca jej lord Burke. To dawało jej pewien wgląd nie tylko w zasoby książek, ale również poniekąd w samego lorda. Przyjęła więc poleconą książkę i przez chwilę przyglądała się okładce.
- W takim razie proszę napisać do mnie list z ukrytą wiadomością. Spróbuje go rozszyfrować. - Powiedziała nagle, krzyżując z nim spojrzenia. - I albo uda mi się rozszyfrować, albo nigdy nie dowiem się, co chodzi lordowi po głowie. - Zażartowała, chociaż tym razem starała się, by jej głos nie poniósł się już takim echem pośród regałów.



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 5 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672
Re: Biblioteka [odnośnik]04.02.22 1:56
Próżność nie miała tutaj nic do rzeczy, chodziło raczej o umiejętność adaptacji. Oczywistością przecież było iż kobietom, nawet szlachciankom, nie zawsze łatwo było odnaleźć się w zdominowanym przez mężczyzn świecie. W takich wypadkach należało korzystać z każdej okazji do zyskania przewagi. Burke'owie sami skupiali się przecież na tym, aby przede wszystkim rozwijać u swoich latorośli zdolność samodzielnego myślenia i logikę, aby rozpalać w nich głód wiedzy i ciekawość do świata, a także przenikliwość. Próżne brylowanie na salonach pozostawiano innym, ot choćby takim Parkinsonom. Craig dość jednak naoglądał się wystawnych, pysznych balów i zbiegowisk szlachty, angielskiej i francuskiej, by zrozumieć, a nawet przekonać się na własnej skórze, jak niebezpieczna i zwodnicza potrafiła być uroda. Mogła stanowić maskę, przykrywkę. Craig mógłby wymienić dziesiątki przykładów na wykorzystanie kobiecego piękna. Bo czy pijanego próżnego lorda łatwiej było oczarować i nakłonić do swoich racji udając tępą, urodziwą trzpiotkę, czy też wdając się z nim w filozoficzne dyskusje?
- Myślę, że wszyscy będą pragnąć pogratulować ci świetnie wykonanego dzieła, na pewno zostaniesz, lady, zaproszona na odsłonięcie swojej własnej pracy - to brzmiało irracjonalnie. Wydawało mu się oczywistym, że lady Carrow musi być obecna podczas takiej chwili. Ba, może nawet sama odsłonić obraz. Jeśli miało to zależeć od Melody, Craig na pewno zamierzał szepnąć bratanicy słówko, aby ta z kolei głośno wyraziła pragnienie zaproszenia Calypso na tę okazję. Xavier też z pewnością nie będzie miał nic przeciwko - I spodziewam się, że usłyszysz wtedy tylko słowa pochwał. - wierzył w jej umiejętności, nie bez powodu przecież jego młodszy brat zdecydował się na skorzystanie z jej usług. Ona także powinna bardziej w siebie uwierzyć, ale tego Burke nie zamierzał jej mówić. Przynajmniej nie na głos.
Radość Calypso po otrzymaniu książki była... rozczulająca. Pocieszna nawet. Burke chyba już dawno nie widział takiego szczęścia u kogoś innego niż dzieciaki Xaviera. Odrobinę przypominała Craigowi w tym momencie jego młodszą siostrę. Mężczyzna z każdej swojej podróży i wyjazdu przywoził siostrze właśnie księgi - tomy zawierające treści nie do końca podobające się ich rodzicom, oprawione w okładki wyglądające niczym najtandetniejsze romansidła. Nikt nie odkrył tajemnicy rodzeństwa, chyba nawet Xavier nie był świadom, że jego brat i siostra mają taki sekret.
- Twoja radość, pani, cieszy także mnie. Nie musisz się spieszyć z przeczytaniem jej, nie chcę odbierać ci okazji do dokładnego zapoznania się z historiami na jej stronnicach - zerknął na nią przez ramię, gdy kobieta wciąż stała w miejscu, oniemiała trzymanym w rękach tomem. Przecież bez sensu byłoby zabierać jej tę książkę zaraz po tym, jak ją dostała, prawda? A on wykorzysta ten czas by bardziej dojść do siebie. Nikogo czas nie gonił. On też wcale tak nie naciskał na kolejne spotkanie. Jeszcze faktycznie ktoś by sobie mógł zacząć wyobrażać, że Burke podejmuje jakieś kroki za plecami innego szlachcica. Ostatnim czego chciał to otwarty spór z jednym z Rosierów.
Rozbawiło go odrobinę to, jak kobieta podchwyciła pomysł zaszyfrowanych wiadomości. Naturalnie, wspomniał że to możliwe... ale żeby faktycznie skorzystać z takiej możliwości, to co innego. Skoro jednak już to zaproponowała...
- Dobrze, niech tak będzie - skinął głową z miną świadczącą o prawdziwej powadze, chociaż tak naprawdę czuł lekkie rozbawienie. - Skryję tam jakąś tajemnicę. Ciekaw jestem, czy zdołasz ją odkryć, lady. - ujął jedną z jej dłoni i kłaniając się lekko musnął ustami wierzch jej delikatnych palców. - Wyczekuj zatem proszę mojej sowy. Poznasz ją łatwo, to wielka sowa śnieżna - Blanche ciężko było pomylić z innym ptaszyskiem, posiadała nie tylko dość wyróżniające ją upierzenie, ale i usposobienie miała dość charakterne - Tymczasem pozwolę ci, pani, rozejrzeć się swobodnie po reszcie biblioteki. Gdybyś czegoś potrzebowała, służący są na twoje skinienie. - przy drzwiach stał jeden, a poza tym po zamczysku kręciły się trzy skrzaty domowe. Każdy z nich też mógł jakoś poprowadzić Calypso ku konkretnemu działowi księgozbioru - Ja tymczasem pozwolę sobie się oddalić. Niestety, zalecenia uzdrowiciela... Pozwól mi jednak rzec, że to była najprawdziwsza przyjemność, moja miła. Mam nadzieję ponownie zobaczyć cię, lady, w niedalekiej przyszłości - skłonił się jeszcze raz, zostawiając kobietę samą. Istotnie, pomimo bardzo miłego towarzystwa, czuł się już wyczerpany. Nienawidził tej słabości, ale niestety, póki co brała nad nim górę i niewiele mógł na to poradzić.

zt


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Biblioteka [odnośnik]16.02.22 0:48
Szkoda, że nie mogli wymienić się swoimi poglądami na ten temat. Mężczyźni zwykli mieć niezwykle przedziwne pojęcie na temat kobiecych pragnień i możliwości. Calypso była tego żywym przykładem — chociaż pozostawała najmłodsza, więc w ciągu swojego życia, nie znała chwili bez braci, ci zdawali się nie pojmować natury jej istnienia. A przecież wszyscy byli dobrze wykształceni — poczynając od Aresa, który łączył w sobie przedziwną mądrość naukowca, ale opinia bawidamka sprawiała, że wielu ludzi nie było świadomych jego potencjału. Ikar natomiast był chłodnym mężczyzną, który do wszystkiego podchodził w sposób iście wojskowy. Pojawienie się szoguna w postaci gorącokrwistej Calypso było dla nich czymś nowym.
Gdyby braciom przyszło wreszcie do ożenku, to z pewnością byłaby gotowa służyć obu stronom radami, żeby mogli się lepiej poznać. Nie, żeby była jakimś guru związków — jej własne nigdy nie wypaliły, a przynajmniej aż dotąd, ale chodziło raczej o rady prosto od serca, którymi mogła pomóc poznać się wszystkim lepiej i uczynić życie w Sandal Castle przyjemniejszym.
Zwłaszcza że wojna zbliżała się wielkimi krokami — Calypso miała nadzieję, że ludzie, którzy umieją w politykę, zrobią wszystko, by dotknęła ona jak najmniej wszystkich ludzi, którzy nie chcieli walczyć.
To nie było też tak, że Calypso wątpiła w zdolności swoich braci co do walki, czy swoje w malarswie — wiedziała, ile jest warta i jak ludzie oceniają jej talent. Ostatecznie nawet udzielała przecież lekcji. Z portretami szlacheckich rodów bywał jednak taki problem, że ostatecznego efektu nie można było przewidzieć do momentu odłożenia pędzla, a wiedziała doskonale, że dzieci dość szybko się nudzą. Miała nadzieję, że lady Melody wytrzyma swoje zadanie i Calypso nie będzie musiała odtwarzać modelki z pamięci, bo ta da radę pozować.
Zaaferowaną książkami, musiała przyznać, że wizyta w bibliotece rodziny Burke była bardziej owocna, niż mogłaby się tego spodziewać. W dodatku nie mogła przegapić takiej okazji, by nauczyć się jakiegoś szyfrowania — wrodzona ciekawość pragnęła z miejsca posiąść całą wiedzę na temat tego zagadania. Być może właśnie po to, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie. Z drugiej jednak strony nie chciała wyjść na nachalną. Przyjaźń z lordem Burke wydawała się dla niej czymś przedziwnym i zaskakującym — zupełnie nie spodziewała się, zwłaszcza po koncercie w listopadzie, że mogliby tak szybko złapać wspólny temat.
- Proszę mi wierzyć lordzie Burke, że w odkrywaniu tajemnic nie mam sobie równych. - Odpowiedziała, udając dość dobrze zadufany w sobie głos. Oczywiście była niemal przekonana, że będzie potrzebować wskazówek do rozczytania informacji, ale niebywale ją to ekscytowało. Z pewnością będzie to coś, czym będzie chciała się pochwalić lordowi Rosierowi. Nie byłby nią wszak zainteresowany, gdyby jedyne co go obchodziło, to ładna buźka. Ale to oczywiście dopiero, jeśli uda jej się odczytać wiadomość. Miała też nadzieję, że Mathieu nie będzie miał jej za złe tej znajomości — nie chciałaby musieć zrywać nowowiążącej się znajomości.
Oczywiście też zgodziła się zostać i nie zaprząta lordowi Craigowi głowy — chyba rzeczywiście dopadło go jakieś paskudne choróbsko, skoro musiał już iść odpocząć. W zbiorach było jeszcze mnóstwo książek do obejrzenia, więc zamierzała nawet w samotności wykorzystać ten czas. Cały czas miała też z tyłu głowy to, że będzie miała przed sobą prawdziwe wyzwanie w postaci listu od lorda Burke.
- Mi również było niezwykle miło spotkać dziś lorda. Mam nadzieję, że szybko odzyska lord zdrowie i rzeczywiście kolejne spotkanie nadejdzie rychło. - Powiedziała, dygając lekko, skłaniając też głowę, a potem przez chwilę jeszcze przyglądała mu się, gdy się oddalał. Nie miała śmiałości dopytywać o większe szczegóły zajścia, niż te, które już jej podał, więc dokładna przyczyna dolegliwości pozostała nieznana, ale w zasadzie, mało który mężczyzna i tak zdobyłby się na okazanie tego, że potrzebuje odpoczynku. Większość próbowała pokazać się w najgłupszy możliwy sposób, jako nieśmiertelni. Ci właśnie kończyli jako pierwsi.
Calypso dostała jeszcze nieco czasu, by przejść się między półkami. Jak skarbu pilnowała jednak dwóch powierzonych jej książek, nim uznała, że nie powinna nadużywać gościnności. Wniosek ten wysnuła nawet przed tym, gdy zjawił się ktokolwiek ze służby.
Ostatecznie więc Calypso, już w powozie gotującym się do jazdy, raz jeszcze obejrzała się na zamek rodu Burke i nim skrzydlate, rodowe konie wzbiły się w powietrze, zastanowiła się, jak wiele tajemnic skrywanych jest jeszcze w murach tego domu.

/zt



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 5 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672
Re: Biblioteka [odnośnik]03.11.22 23:06
|20.05.1958

Maj był ulubionym miesiącem lady Burke nie tylko dlatego, że obchodziła w nim swoje urodziny. Czerpała z natury prawdziwą inspirację, a przy tworzeniu kolejnych talizmanów, które stanowiły nie tylko ochronę ale również ozdobę dla noszącej go ozdoby. Natura zaś, dostarczała kobiecie wiele pomysłów. Patrzyła jak kwiaty otwierają swoje kielichy, jak pąki zmieniają się w piękne kwiecie. Ptaki, wirujące na chłodnym niebie utrwalała w szkicowniku by później tworzyć wspaniałe brosze.
Patrząc wstecz, na swoje poprzednie wyroby widziała drogę jaką przeszła, a ciężka i wytrwała praca przekładała się na jakość wyrobów. Stały się jej marką i szlifowała dalej swoje umiejętności.
Nie tylko te.
Spotkanie z lady Imogen miało być kolejnym krokiem w podnoszeniu kraju z kolan. Na wiecach i spotkaniach mogli mówić, że wygrywają wojnę, że Anglia jest zwycięska, ale Anglia upadała. Udało im się przetrwać zimę i teraz należało skorzystać z tego, że pogoda stawała się przyjazna, a życie zawitało wśród zieleni.
Po rozmowie z lady Odettą Parkinson i wraz z nią wpadły na pomysł jarmarków, które miały na celu promowanie lokalnego kolorytu, budowania patriotyzmu wobec miejsca, w którym się mieszkało i wspomożenia rzemieślników, wypromowania ich wśród społeczności danego hrabstwa. Lady Burke skupiała całą swoją uwagę na rozbudowie kopalni w Durham, podarowaniu mieszkańcom miejsca pracy i możliwości rozwijania ziem. Nie mogła zapomnieć o rozrywce i o jarmarku również myślała w swoich działaniach w tym temacie. Zgodnie z ustaleniami z Odettą postanowiła zaangażować w to jak najwięcej osób. W tym celu zaprosiła Imogen do Durham.
Biblioteka była jedną z reprezentatywnych miejsc, a Adeline miała gości w salonie, zaś Oriana i Ariana wyprawiały mały teatrzyk dla kuzynostwa w innym pomieszczeniu. Wobec tego, Primrose poprosiła aby to właśnie do biblioteki przyniesiono herbatę oraz drobny poczęstunek.
Gdy zbliżyła się godzina spotkania wyszła ze swojego gabinetu, skierowała się do skrzydła gdzie mieściła się biblioteka. Ubrana w elegancki kostium w kolorze burgundu szła niespiesznie korytarzem. Strój składał się z szerokich spódnico-spodni, do których miała dopasowaną górę w formie żakietu wiązanego w tali szerokim paskiem podkreślającym smukłą talię czarownicy. Ciemne włosy, zebrane w luźny kok tuż nad karkiem ozdobiła grzebieniem. Poza pierścieniem na dłoni po babce, nie miała na sobie żadnej innej biżuterii, stawiając na surowość ubioru, w którym to jego kolor wiódł prym.
-Lady Imogen - Przywitała czarownicę wychodząc jej naprzeciw. -Bardzo się cieszę, że możemy się spotkać. - Posłała kobiecie delikatny uśmiech, a następnie gestem dłoni wskazała wolne miejsce. Szybki ruch różdżką i dzbanek zaczął sam nalewać aromatycznej herbaty. -Zapraszam. Mam nadzieję, że podróż była udana.
Nawet zwykła teleportacja potrafiła narobić wielu kłopotów.






May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Biblioteka [odnośnik]14.11.22 23:55



Преступление и наказание
20 V 1958


Tereny Durham były skroplone ciepłem promieni, różnorodnością barw i delikatnością, choć ta nie kojarzyła się z potężnym rodem Burke. Były podobnie - jak wszakże cała Anglia - a jednocześnie tak bardzo inne. Ciepłe, w porównaniu do owianego wiecznym chłodem Norfolku. Tym bardziej chłodnego teraz - objętego wojną i pożegnaniami przed kolejnymi wyprawami morskimi. Umieszczonego pomiędzy smutkiem wyjazdu i euforią powrotów. O ile takowe miały miejsce. Nie dało się ukryć - duża część to przecież 'bywalcy' niż 'mieszkańcy'. Na jej barkach pozostawały kobiety i dzieci, choć i te pierwsze angażowały się w życie na morzu bardziej, niż można byłoby się spodziewać.
Lady Burke była wyjątkową kobietą - Imogen od dłuższego czasu wydawało się, że mogłyby złapać nić porozumienia. Wydawała się szczera w swoich gestach i słowach, nim jednak Gennie zdołała się na odwagę czerpania z życia, minęły momenty, gdy rozważała to intensywniej - ostatni moment stanowił próbę normalności. Skupienie się na sobie, ale w absolutnie inny sposób.
Pewny.
Tak, jak i teraz pewnie kroczyła, łapiąc pomiędzy kościste palce fałdy sukienki. Ciemna zieleń kontrastowała z blond włosami spiętymi w kok, spokojnie zakrywający tył szyi. Nie nosiła biżuterii - nigdy, żadnej. Jedyny błysk nadawały jasne fale pojedynczych kosmyków i ciekawskie, młodziutkie spojrzenie.
A czar. Czar pryskał wraz z niskim, aksamitnym głosem.
- Lady Primrose. Jestem niezmiernie wdzięczna za zaproszenie. - Subtelny uśmiech potęgowało subtelne uniesienie brwi, a drżący kącik ust nadawał lekkiej figlarności. Prosta, skrojona na nią suknia, ukazywała, ledwie na domysł wyobraźni, delikatny zarys obojczyków. Uczyła się, krok po kroku, akceptacji. Odwagi bycia sobą - w pełni, odważnie i bez skrupułów, które narzucił jej na wiele lat lęk. Od cierpienia, z którym się spotkała, minie niedługo pięć lat.
W tak młodym życiu to już czas wyjść z kajdan obaw i stanąć twarzą w twarz z prawdą. Nie cofnie czasu, ale nie powinna też marnować przyszłości. Primrose wydawała się jej wyjątkowo pewna - łamiąc w pewien niepisany sposób tabu, w pełni świadoma tego, co chce i co powinna. Właśnie tego lady Travers mogła jej zazdrościć, bo gdy chodziło o schyłek wydeptanych ścieżek, nie odnajdywała tam celu, nie spotykała ukojenia. Każdy dzień stanowił garść niedopowiedzień i lęku, przeszywającego najdrobniejszy skrawek delikatnej skóry.
Obie mogły go zrozumieć - Primrose jako wzorzec prawdziwie oddanego serca dla sprawy, Imogen - oddając się w najmniejszym fragmencie dla dobra rodziny, która ukszałtowała ją taką, jaką teraz się prezentowała.
Usosobienie oceanu.
- Powiem szczerze, że list mnie zaskoczył. Ale wszakże, pozytywnie. - Usiadłszy wygodnie, zarzuciła nogę na nogę z lekkim wsparciem nadgarstwa na kolanie. Druga ręka spoczęła na podłokietniku, by głowa skinęła w geście podziękowania. Rozgościła się - nie był to jednak obraz zniewagi. Stanowiła figurę pewności i otwartości - tego, czego obie potrzebowały w świecie wojny i ułudy.
- Z przyjemnością zagłębię się w szczegóły.


Forgive me mother, I can't drown my demons
they know how to swim
Imogen Travers
Zawód : arystokratka, przyszła rodzinna tłumaczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
you cursed my soul,
my mind is dead
eyes like a weapon
snakes on my head
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila
 inghean
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11409-imogen-travers https://www.morsmordre.net/t11423-rusalka https://www.morsmordre.net/t11422-meaning-to-protect https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11457-imogen-n-travers
Re: Biblioteka [odnośnik]15.11.22 9:44
Ledwo skończyła 23 lata, nie była stara, przed nią całe życie, które oświadczy czarownicę na wiele sposobów i była tego pewna, tak jak pewnym można by, że po nocy przychodzi dzień. Rozumiał też samą Imogen i próby wyjścia poza ramy, odnalezienia siebie na nowo. Znajdowała się dokładnie w tym samym miejscu jakiś czas temu, nie wiedziała jeszcze, że za parę dni podejmie decyzję, która znów ukierunkuje jej dalsze kroki. W tym momencie, witając się z lady Travers, zdawało się jej, że ma w życiu dokładnie wszystko poukładane i zaplanowane.
Poczekała aż czarownica zasiądzie na wolnym miejscu, a filiżanka z herbatą i ciasteczkiem unosiła się chwilę przed nią, aby z cichym stuknięciem wylądować na blacie stoliczka.
-Mam świadomość, że wcześniej nie utrzymywałyśmy bliższych relacji. - Usiadła wygodnie w fotelu i sięgnęła po swoją filiżankę. -Uznałam więc, że wspólne działanie może zmienić ten stan rzeczy. - Dodała z delikatnym uśmiechem na ustach i upił łyk jaśminowej herbaty, która należała do jednej z ulubionych lady Burke. Skinęła z uznaniem głową, że dziewczyna przeszła od razu do sedna. Jak bardzo była podobna do Primrose, ta miała przekonać się już niedługo. -W takim razie, postaram się panią wprowadzić w cały zamysł i ideę. - Filiżanka nadal znajdowała się w dłoniach, które oparła na kolanach. -Zależy mi na tym aby rozwijało się Durham i było miejscem, w którym warto żyć, mieszkać i zakładać rodzinę. - Rozpoczęła rysowanie całego zamysłu jaki stworzyły Odettą. -Nie osiągnę tego, jeżeli w innych hrabstwach nie będzie podobnie. Jedynie stabilny ekonomicznie kraj jest w stanie wspierać miko gospodarki każdego regionu. Biorąc pod uwagę wojnę oraz jaką destabilizację ze sobą niesie, nie jest to łatwe do osiągnięcia, ale nie niemożliwe. W związku z tym, zrodził się pomysł, aby wypromować jak największą liczbę hrabstw ukazująć ich mocne strony oraz to z czego są słynne i znane. Z czego mogą być dumne. - Zwilżyła usta herbatą nim zaczęła mówić dalej. -Z pomysłu zrodził się plan na jarmarki. Jarmarki te mają mieć miejsce okresem od lata do jesieni, w trakcie tych jarmarków lokalni rzemieślnicy mieli by chwalić się swoimi wyrobami, promować siebie i swój region. Jarmark miałby na celu ukazanie dumy danego hrabstwa i budowania święta wokół niego. Podam przykład Durham. To połączenie gór i morza, olbrzymie złoża surowców w górach sprawia, że region ten słynie z górnictwa i jubilerstwa, to jest duma tych ludzi. Zaraz obok wyrobów tekstylnych z owczego runa i słynnego ser z wzgórz Durham. Najbardziej znanym ciastem, uznawanym za tradycyjne jest Stockon-on-tees, połączenie migdałów, miodu i powideł. Jarmark ma na celu przypomnienie naszym mieszkańcom z czego mogą być dumni i zbudowanie w nich przynależności do tego hrabstwa. -Przerwała swój wywód celem złapania oddechu. -Z czego słynie Norfolk?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Biblioteka [odnośnik]20.11.22 1:13
Bierność, jaką cechowała się przez ostatnie lata, stanowiła skazę na historii. Zajęło jej wiele miesięcy rozumienie, że nie mogła uczynić inaczej - że krzywda, której doświadczyła, wymagała ustabilizowania i odrodzenia. Teraz, przed Lady Burke, siedziała jako niezasłużona niczym, reprezentująca sobą co najwyżej zwodniczy urok. Samobiczowanie przychodziło z przepełnionym wstydem przełykaniem śliny i tylko odrobina rozsądku, wyzbyta resztek młodzieńczej naiwności, pozwalała jej zrozumieć, że nie miała innej możliwości, ani sposobności.
- Słusznie, lady. Z pewnością tego nie pożałujemy. - Uśmiech miała delikatny, powściągliwy. Daleko było jej do niewinności, którą cechowała się w momentach beztroski. Wtedy wydawała się krucha i ulotna; teraz stała twardo na gruncie zobowiązań, które postanowiła podjąć wraz z pojawieniem się w Durham. Z chłodnym spokojem słuchała wypowiedzi lady, upijając grzecznościowy łyk herbaty i subtelnie przytakując na zrozumienie. W jej głowie rodziło się pytanie, które zawisło nad całą wypowiedzią, lecz nie padło wprost. Wspierać nowych, czy wspierać żyjących? Każda wojna niesie za sobą braki, które uzupełniają się w późniejszym wyżu demograficznym. Na jej terenach - z absolutnie oczywistych względów - brakowało mężczyzn. Czy więc powinni pokazywać dlaczego warto żyć, czy może jak żyć i w tym życiu - podłym, przesiąkniętym cierpieniem i śmiercią- przetrwać?
Decyzja zależała od hrabstwa, pewne było tylko to, że - w istocie - nie mogły pozostać bierne. W tej kwestii, od setek lat, zawsze ufano kobietom. Choć król mógł litościwie podarować żywność, to królowe czczono za dobroć i zrozumienie. Kto inny, niż przyszłe i obecne matki i babcie, mógł zrozumieć ból po utracie dziecka, strach o jego urodzenie czy walkę o nie. Suma summarum, do tego finalnie będą dążyć - do zaludnienia, do budowania środowiska, które będzie na nich dla nich - arystokratów - pracować i ich władanie uznawać. Jeśli nie chcą powojennych starć i obaleń, decyzje jakie podejmuje aktualnie Lady Burke, były istotne.
Musiała to rozumieć, Imogen była o tym przekonana, wsłuchując się w każde słowo na temat Durham z cichą, niezauważalną satysfakcją. Rozumiała to uczucie, wyjątkowo dobrze.
- Z ludzi. Ponoć mamy tereny, jedne z najpiękniejszych w Europie, ale może tak powiedzieć każdy włodarz. Norfolk, droga lady, to ludzie. - Uśmiech pogłębił się uniesieniem jednego kącika, gdy na ledwie moment przerwała. Upiła łyk, sugestywnie budując napięcie i korelując w myślach dalszą wypowiedź. Nie chciała zabrzmieć dziecinnie, ale każde zdanie uchodziło w jej głowie za takie. Nim jednak Primrose zdołałaby się zniecierpliwić, oddała głos chłodnemu rozsądkowi i analizie, którą dało się wyczytać z pokrytych mrokiem gęstych rzęs oczu.
- Mamy tereny głównie rolnicze i nadmorskie. Przed wojną kwitły u nas wyjazdy towarzyskie, które dawały mieszkańcom mniej obfitych terenów zarobek. Teraz skupiają się na ogólnie pojętym rolnictwie i rybołóstwie, a ci bliżej portów - handlu. Nie będę ukrywać, że my - ród Travers - musieliśmy bardziej dostosować się do nich, niż oni do nas. To prości, pracowici, kultywujący ciężką pracę ludzie. Tak wyjątkowo waleczni, jak tylko można sobie wyobrazić człowieka, który od kilkudziesięciu lat zajmuje się nieustannie rolnictwem. Mimo suszy, powodzi, sztormów, wylewów rzek i plagi pasożytów. Mimo braku urodzaju i nadurodzaju, którego nie dało się sprzedać i boleśnie poszedł na straty. Są twardzi, wytrwali i stabilni w swoich poglądach, więc każda wprowadzana polityka musi być przemyślana w stu procentach. Nie zdobędę tam ludzi propagandą czy urokiem, który mogą co najwyżej wyśmiać, bo przecież, 'nie będę brudzić rączek' - Norfolk, jego ludzie, oczekują i wymagają działań. Czasami ponad moje, nasze, siły. - Przerwała na moment, ledwie chwilę, gdy bolesna myśl zakołatała się na wspomnienie rozmów, które ostatnimi miesiącami odbyła. Na płacz matki i dziecka, gdy ojciec rodziny nie wrócił z walk. Na wtulanie się sierot w klatkę, gdy utulała je przechodząc ulicami pomniejszych miejscowości. Miała być obiektem cichej propagandy - nie zdobyła tym jednak serc, zdobyła tym rosnące wobec niej oczekiwania.
- I dlatego, lady Primrose, uważam, że to bardzo dobry pomysł. - Nie dodała nic więcej, spoglądając otwarcie na siedzącą obok damę. Wiedziała, że brunetka bez zawahania ją zrozumie. W pewien sposób zaczynała powoli zauważać te podobieństwa - wyzbycie fałszu, stawianie na topowych miejsach czynów. Otwartość na zmiany, które musiały kiedyś zajść, a teraz leżały w ich rękach.
Czyż obie nie miały z tyłu głowy myśli, jak ważne dla innych kobiet jest to, co teraz chcą robić?


Forgive me mother, I can't drown my demons
they know how to swim
Imogen Travers
Zawód : arystokratka, przyszła rodzinna tłumaczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
you cursed my soul,
my mind is dead
eyes like a weapon
snakes on my head
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila
 inghean
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11409-imogen-travers https://www.morsmordre.net/t11423-rusalka https://www.morsmordre.net/t11422-meaning-to-protect https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11457-imogen-n-travers
Re: Biblioteka [odnośnik]26.11.22 23:17
Pragnęła zmian, chciała je wcielać w życie. Pragnęła zmieniać świat. Należała do wizjonerów, osób, które patrzą w dal i widzą możliwości, a po te sięgała chętnie. Poczucie obowiązku i odpowiedzialności nie pozwalało jej siedzieć w jednym miejscu i jedynie obserwować przez szybę bezpiecznych murów tego co się wokół dzieje. Jeszcze jakiś czas temu żyła w pewnej iluzji, w wyobrażeniu życia; wraz z przybyciem wojny wszystko się zmieniło. Zapewne wolałaby, aby zdobywać doświadczenie w mniej brutalnych okolicznościach, ale nie miała na to wpływu. Mogła zaś decydować co będzie później, jak ludzie będą żyć gdy pył wojenny opadnie. Należało działać już teraz, bo choć w dniu rozdania orderów mówiono, że wojny nie ma, tak doskonale wiedziała, że ona trwa. Była obecna, ale na innym polu. To było ich miejsce do działania. Dlatego zaprosiła lady Travers, popijając z nią herbatę tworzyła podwaliny pod przyszłość. Słuchając słów młodej szlachcianki, podobnie jak ona wcześniej, cicho przytaknęła i upiła łyk herbaty dając jej pole i miejsce do wyrażenia własnych myśli i spostrzeżeń.
-Każde hrabstwo to ludzie. Unikatowi i dumni. - Mogła to samo powiedzieć o mieszkańcach Durham, jak również Kentu czy Yorku. Wszyscy oni mocno trzymali się swoich tradycji. I właśnie to chciała wykorzystać na jarmarkach. -Musimy pobrudzić sobie dłonie, lady Imogen. - Zgodziła się z kobietą. -Ludzie morza zawsze wydawali mi się niezwykle silni, czasami nieprzejednani, ale również nieustraszeni. - Dodała jeszcze, dzielać się swoimi myślami oraz spostrzeżeniami. -Chcę, aby poczuli swoją siłę, swoją wartość jeszcze bardziej. By z dumnie podniesioną głową i pełnym głosem mówili, że pochodzą z Norfolk, że wiatr śpiewa im kołysanki do snu, a sztorm ich hartuje, morze zaś placem zabaw. - Być może zbytnio przesadzała, ale chciała jak najbardziej obrazowo przekazać swoją wizję. -Kiedy objeżdżam tereny Durham, często zatrzymuję się u burmistrza, ale również na głównych placach, w ratuszach, w lokalnych pubach i słucham. Opowieści i historii mieszkańców, lokalnych legend, próbuję miejscowych dań i staram się ich zrozumieć, pojąć system myślenia i wartości. Jednocześnie chcę, aby widzieli we mnie sojusznika. Nigdy nie będę jedną z nich, nie oszukuję siebie, ale jeżeli zobaczą we mnie osobę godną zaufania, to będzie mój sukces. - Upiła łyk herbaty sięgając po ciasteczko. -Powiedz proszę, czy masz swoje ulubione w Norfolk? - Zagadnęła Imogen, ciekawa doświadczeń szlachcianki, z którą czuła, że znajdą nić porozumienia. Były młode, ale łaknące zmian, widziały, że są potrzebne i nie wahały się wcielać w życie swoich planów. Skrycie liczyła na to, że znajdzie w osobie lady Travers sprzymierzeńca w dalszych działaniach. Jako kobiety miały obowiązki wobec ludzi. To one były bliżej nich i poznawały bolączki dnia codziennego mieszkańców hrabstw, którymi się opiekowały. Kto jak nie one, miały zareagować w momencie kryzysu.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Biblioteka [odnośnik]02.01.23 19:56
Właśnie to chciała usłyszeć - ciche przekonanie, że nie tylko ona myśli tu bardziej o ludziach, niż w materialistyczny sposób o ''poddanych''. Czy ci ludzie byli im w ogóle poddani, jak niektórzy starsi lordowie lubili mawiać? Wszyscy - Primrose, Imogen, ich rodziny i reszta szlachty, żyli, bo ich lud nie znał swojej wartości.
Mawiają, że gdyby koń znał swoją siłę, nie dałby się ujeździć, ale bez koni nie rozwinęłaby się tak ówczesna kultura.
Bez nich - oddanego im ludu, chełpiącego dalej podział na klasy, żadna z nich nie byłaby damą i jakkolwiek krzywdząco to brzmiało, to był ciąg myśli, który stanowił motywację Imogen - młodej, wychowywanej w poczuciu wyższości, ale też usilnym - większym niż przeciętnie - pragnieniu bezpieczeństwa.
Oddany, kochający lud był podstawą jej pozycji, więc i ciepłej posady i miski zupy.
Na bogów wszelakich, inni tego nie mieli, Imogen.
- Absolutnie się zgadzam. Norfolk stoi nieobecnymi, acz często niezwykle pomysłowymi i nowatorskimi mężczyznami. Poznają świat, poznają kultury i wynalazki. Doceniają to, gdy opiekujemy się ich rodzinami, bo przecież sami nie mają takich możliwości, zarabiając na chleb. A kobiety... kobiety są silniejsze niż my wszystkie razem wzięte. Czasami, droga Lady, trochę im tego zazdroszczę. - Łokieć trafił na podłokietnik, głowa oparła się delikatnie o chudy palec wskazujący, wyostrzając rysy twarzy delikatnym grymasem zastanowienia.
- To bym chciała pielęgnować i w tym pomóc. Zarówno kobiety Norfolku, jak i Durham, muszą trzymać rodziny na swoich barkach, zresztą, to dotyczy po prostu tego świata... brutalnego. - W którym mężczyźni prowadzą wojny i gierki, szczycą się nazwiskiem i dziećmi, ale prócz bólu i chłodu ziemi nic do tego nie przykładają.
Prócz bólu, niekiedy nie są niczego warci. Wierzyła usilnie w konieczność posłuszności, nie chciała z nimi walczyć - chciała tylko wspomóc kobiety.
Obawiała się bowiem, że jak mało kto, była w stanie zrozumieć ich ból.
- Mamy wyjątkowe wrzosowiska... jeszcze kiedyś, przed wojną, tętniły życiem turystycznym. Teraz cieszą tylko nas, mieszkańców. Czuj się, lady, zaproszona na przejażdżę konną, gdy tylko pokryją się fioletem kwiatów. - Ciepło letnich przejażdżek przywołało lekki uśmiech, usta zwilżyły się słodyczą herbaty. Pod blond lokami kiełkowały pytania i wizje, które tak bardzo chciała w końcu komuś przekazać. Odstawiła delikatnie filiżankę z herbatą i oparła się plecami o oparcie. Głęboki oddech wskazał, że będzie mówiła o czymś wyjątkowo trudnym, nim jednak Primrose mogłaby ją powstrzymać, widząc pojedynczą kroplę w kąciku zielonkawych oczu, zdołała wypowiedzieć kotłujące się boleśnie myśli.
- Potrzebujemy działać szybko. Choć naturalnie, dzieci jest coraz mniej, to jednocześnie... Wojna to szaleńczo wzrastająca liczba samotnych kobiet - często też nastolatek, które straciły jakąkolwiek opiekę. To rodzi patologiczne sytuacje, w których chciałabym pomóc. Inaczej niż sierocincem, ale... może możliwościami pracy? Może miejscami pomocy? Co o tym sądzisz, Lady?


Forgive me mother, I can't drown my demons
they know how to swim
Imogen Travers
Zawód : arystokratka, przyszła rodzinna tłumaczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
you cursed my soul,
my mind is dead
eyes like a weapon
snakes on my head
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila
 inghean
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11409-imogen-travers https://www.morsmordre.net/t11423-rusalka https://www.morsmordre.net/t11422-meaning-to-protect https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11457-imogen-n-travers
Re: Biblioteka [odnośnik]05.01.23 20:37
Poszukiwała takich osób jak lady Travers, jak Imogen. Młodych, kobiet z socjety, które pragnęły czegoś więcej niż pięknych sukien z koronkami, które patrzyła przed siebie i widziały swoją rolę w społeczeństwie inaczej niż skostniałe tradycje, które stały w sprzeczności z magią i tym wszystkim co magia reprezentowała.
Widziała też rolę arystokracji taką jak powinna być; opiekunem i przewodnikiem. Ziemia, była ich królestwem, ale ludzie nie byli poddanymi. Jeżeli tak na nich patrzyli kierowali się prosta drogą ku tyranii, a ta nigdy długo nie utrzymuje się na swojej pozycji. W pewnym momencie fasada zaczyna pękać, aż w końcu krucha figura rozpada się w pył. Siłę i nowe struktury budowało się jak dom, od fundamentów w górę. Jeżeli te były silne, budynek stał. Trzymała się tej zasady, choć nie raz ta była wystawiana na próbę i kwestionowana za każdym razem.
-W takim razie, możemy się wiele nauczyć od kobiet z Norfolk. - Odpowiedziała pewna tego co mówi, zgadzając się przy tym, że kobiety nosiły na barkach wiele odpowiedzialności i obowiązków, zupełnie innych niż te, które chcieli im narzucić mężczyźni w imię oborny naturalnego podziału. Wykorzystali naturę dla własnych celów, wycierali sobie nią usta chcąc mieć poparcie w swoich działaniach. Najgorsze było to, że sama się przyłapywała na tym, chciała przytakiwać, przyjmować ich słuszność. Dopiero po dłuższym namyśle stwierdzała, że dała się zmanipulować. Zła na siebie, obiecywała sobie, że więcej do takiej sytuacji nie dopuści. -Wrzosowiska? - Zainteresowała się tematem od razu. -Wrzosy i wrzośce to bardzo wdzięczne rośliny. - Podchwyciła, ponieważ już w myślach starała znaleźć dla nich zastosowanie na jarmarkach. Dumę każdego hrabstwa należało wykorzystać, wokół niego zbudować całe wydarzenie. -O ile dobrze wiem to roślina lecznicza i bardzo miododajna. - Zaraz znalazła w pamięci opowieści ogrodników w Durham. -Zapewne macie liczne pasieki i miód wrzosowy musi być przepyszny i bardzo kwiatowy w swoim smaku. - Geografia Anglii też się przydawała w takich rozmowach. Dziękowała w myślach guwernantce, że wkładała jej do głowy, wtedy wydawało się, nieistotne informacje, a jakże użyteczne teraz. Powaga odmalowana na twarzy Imogen oraz głęboki oddech sprawiły, że Primrose napięła się niczym struna gotowa przyjąć każdą informację. Zmarszczyła nieznacznie brwi w zamyśleniu. -Coś na wzór ochronki dla kobiet? - Zapytała, rozumiała o czym mówiła Imogen, należało znaleźć na wyłożony problem - rozwiązanie. -Miejsca, w którym będą miały dach nad głową, znajdą oferty uczciwej pracy? Stworzenie takiego miejsca nie jest problemem, należy jedynie mieć plan i zaangażować w niego lokalną społeczność. Najlepiej inne kobiety, które mogą dziewczęta nauczyć wielu rzeczy, a ci co mogą zaoferować pracę, aby się ogłaszali. Jeżeli nie znajdą pracy w Norfolk wtedy warto zwrócić się do Londynu. Dzięki proszkowi Fiuu i teleportacji, można pracować absolutnie wszędzie. Choć wiadomo, że każdy woli bliżej domu.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Biblioteka [odnośnik]11.01.23 4:03
Miała ledwie dwadzieścia lat, choć ostatnie cztery można było wyjąć z jej życiorysu i dokleić w róg podniszczonej biografii. Gnębiło ją poczucie zapomnianego czasu - zgubienia momentu, gdy mogła zacząć działać, choć mówiąc prawdę, nie była wtedy wystarczająco dojrzała.
Czy teraz była? Miało się dopiero okazać. Wszakże zmiana wyglądu na ten kobiecy, postarzony stonowanym ubiorem i fryzurą, to nie wszystko, co świadczyło o jej gotowości do działania. Nie potrafiła być jednak bierną w obliczu historycznego momentu - historycznego wołania o pomstę, walkę i przyszłość. Nie potrafiła spoglądać na to z daleka, okryta bezpiecznymi murami. Naiwnie, a może walecznie - tak, jak miała wypisane w krwi i nazwisku - pchała się w opór działania, tego prawdziwego, namacalnego i tkliwego. Mimo drżenia przy każdym obcym dotyku, mimo płaczu sierot na kruchych ramionach.
- To prawda. Ten miód jest również niezwykle aromatyczny, czasami dodaje się go odrobinę do maści odżywczych i nadaje skórze słodkawego zapachu na wiele dni. - Nigdy specjalnie nie interesowała się botaniką, żałowała wręcz, że na jej okres wzmożonej nauki i zdolności zalęgła przesiąknięta lękiem. Teraz odrabiała straty, od prozaicznego słuchania opowieści służek, po wizyty takie, jak teraz - owocujące motywacją i poczuciem, że jej plany nie są niedostępne i 'zwodnicze', a jak najbardziej realne i wykonalne.
Od roku - pamiętnej rozmowy, w której wraz z matką obmyśliły plan działania - każdy dzień stanowił pełnię wyzwań i działań, jak chociażby nauka norweskiego i szlifowanie niegdyś poznawanego arabskiego. Czytała wyjątkowo dużo o magicznych stworzeniach i odwiedzała okoliczne wsie i miasteczka, próbując zdobyć się na odwagę rozmowy z ludem - to było jednak za dużo powiedziane, bo choć podlotki nieraz podbiegały przywitać się z lady, pierwsze kilka miesięcy było zbiorem ucieczek i wymówek.
Teraz pozostawała lista do zrobienia i naprawy; relacji, wiedzy, wizerunku. Znalezienia bezpiecznej przystani, której nie było zamążpójście - wszakże, w takich warunkach, żaden mąż nie był pewnikiem, a jedyną osobą, która znała całą prawdę i tylko prawdę, była ona.
Wysłuchała słów Primrose i uśmiechnęła się lekko, wypuszczając kołatające się w gardle strugi wstrzymanego powietrza. Poruszenie takiej inicjatywy kosztowałoby ją ogrom czasu, ale czy nie tego właśnie potrzebowała? Skupienia myśli i wymiernych efektów?
- Myślałam jeszcze o przyśpieszonych kursach pomocy medycznej. Mogłyby pomagać przy rannych, proste opatrunki i ogólna opieka nad chorymi. Tego nam cały czas brakuje, a to byłoby bezpieczniejsze miejsce pracy. Zbliża się też okres letni, można byłoby je zaangażować w szkoły letnie - nie tyle naukę, co opiekę. Jeśli miejsca udałoby się zaoferować odgórnie, stosunkowo bezpieczne, mielibyśmy ostoję dla dzieci, kobiet, a i ich dzieci - w końcu tam mogłyby je bez problemu zabierać, co w innych pracach może być problemem. Myślę o przede wszystkich młodych kobietach, takich jak my, które najczęściej zostają bez bliskich w takich momentach - ojcowie nie są na tyle starsi, by nie walczyć, zaś mężowe... - Zawahała się krótki i przełknęła ślinę, zbierając resztki odwagę na kontynuację. - O ile takowi w ogóle są, są na tyle młodzi, że również walczą czy pracują. Z resztą, obie wiemy jak kończy się nieplanowana brzemienność w jakimkolwiek środowisku, nawet jeśli nie jest to wina kobiety. - Mogli nie wierzyć w dany przypadek, wyznawać kulturę nietykalności i winy kobiet, ale wszyscy zdawali sobie sprawę, że nie zawsze tak było. Łatwo było o tym mówić w przypadku niżej urodzonych, o szlachcie niemalże nie było mowy, a jednak z wiadomych tylko blondynce względów, ten konkretny przypadek był dla niej najważniejszy. - Rodzina czy przyjaciele tu nie pomogą, więc zostaje tylko pomoc z zewnątrz. I zdecydowanie muszę się nad jej planem pochylić.


Forgive me mother, I can't drown my demons
they know how to swim
Imogen Travers
Zawód : arystokratka, przyszła rodzinna tłumaczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
you cursed my soul,
my mind is dead
eyes like a weapon
snakes on my head
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila
 inghean
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11409-imogen-travers https://www.morsmordre.net/t11423-rusalka https://www.morsmordre.net/t11422-meaning-to-protect https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11457-imogen-n-travers
Re: Biblioteka [odnośnik]11.01.23 14:40
Każda z kobiet w pewnym momencie uświadomiła sobie, że chce być panią własnego losu. Wbijały paznokcie w płótno własnego życia i wyszarpywały skrawki dla siebie. Walczyły o własne istnienie. Zdawały sobie sprawę jakie prawa rządzą tym światem i nie zmienią go z dnia na dzień, ale to nie oznacza, że nie chciały walczyć o to co było istotne dla nich. Im więcej odkrywały świata tym mniej się on im podobał. Część wróciła do swoich komnat, do tego co znały w obawie przed niepewności losu kiedy opuszczą bezpieczne mury, ciasne i trzymające je w ryzach, ale znajome. Inne zaś wyszły poza ich próg gotowe zmierzyć się z tym co czyha się za zakrętem. Primrose dostrzegała w Imogen siebie u początku własnej drogi. Choć ród Burke nigdy jej nie stopował, wręcz dawał więcej swobody niż inne panny otrzymywały, co sprawiło, że zderzenie z rzeczywistością było dla młodej czarownicy dość bolesnym doświadczeniem. Najpierw tupała nogą niczym rozkapryszona pannica, oburzona na wszystko co się wokół niej działo, a z czasem pojęła, że nie tędy droga. Zrozumiała również, że sprytem i wytrwałością zdobędzie więcej, choć nie mogła całkowicie rezygnować z siebie i tego kim była. Widząc chęć wyrwania się innych, wyciągała do nich pomocną dłoń. Nie raz sama wychodząc z inicjatywą.
-Sądzę, że to dobry kierunek, aby wokół wrzosów odbudować cały jarmark i morza. Dwie charakterystyczne cechy, z którymi zawsze będzie się kojarzyć Norfolk. Dzięki temu, stworzycie coś co indywidualnego. Ważne jest, aby mieszkańcy czuli, że są częścią tego wizerunku. - Zasugerowała ze swojej strony, bo przecież sama u siebie starał się budować to poczucie dumy. -Nie musi być to coś wielkiego, ale warto wpisać jarmarki jako stały punkt, który odbywa się co roku. Tak, aby mieszkańcy wiedzieli, że zawsze w danym miesiącu odbywa się takie wydarzenie i się do niego szykują. Przyozdabiają miasteczko, czy rynek, wystawiają stragany, przybywają kuglarze. - Upiła kolejny łyk herbaty. -Chętnie przyjadę na taki jarmark do Norfolk. - Dodała jeszcze, aby zachęcić Imogen do działania.Uśmiechnęła się słysząc słowa lady Travers i choć na powierzchni była spokojna oraz pełna rezerwy tak wnętrze skakało z radości. Znalazła w młodej czarownicy sojuszniczkę na jaką liczyła. -Brakuje opieki medycznej, to prawda. Ciekawe czy święty Mung by mógł tutaj pomóc. Możliwe, że możesz zwrócić się o pomoc do lorda Shafiqa, również Cassandra Vablatsky posiada ogromną wiedzę oraz Elvira Multon czy Belvina Blythe. Wszystkie są to czarownice biegłe w uzdrawianiu, może będą w stanie pomóc z przeszkoleniem? Warto zapytać. - Primrose chętnie dzieliła się swoją wiedzą, jeżeli takową posiadała albo mogła wskazać kogoś godnego zaufania. Wyczuła lekkie wahanie w głosie kobiety. Nie musiała tych słów wypowiadać na głos, doskonale rozumiała o czym była mowa, a wsparcie kobiet było niezbędne. Jakby nie patrzeć Ramsey Mulciber mówił, że są ważne dla społeczności magicznej, więc tym bardziej należało się nimi zająć, skoro Ministerstwo Magii nie miało zamiaru kiwnąć choćby małym palcem w tej kwestii. Próbowała pozyskać ich pomoc, odbił się od ściany, uznając Ministerstwo za nieudolne w tej materii. -Z własnego doświadczenia, polecam zaangażować w tę akcję lokalnych mieszkańców. Gdy stworzyłam ochronkę dla dzieci, mieszkańcy okazali się bardzo pomocni i praca przebiega znacznie szybciej niż się spodziewałam. - Ludzie mieli potrzebę szukania sensu, chcieli być przydatni. Wojna odebrała im sprawczość, rzuceni w jej środek nie decydowali już o własnym życiu. Danie im powodu do wyjścia z domu, w innym celu niż mierzenia się z rzeczywistością, bardzo pozytywnie wpływało na morale.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Biblioteka [odnośnik]12.01.23 22:54
Rozmowa owocowała motywacją, której dotychczas się nie spodziewała. Zakorzeniona w bólu trwała w pojęciu ogólniepojętej niemocy - rozłożonych dłoniach i krótkim oddechu, jakby zaczerpnięcie głębszego groziło niebezpieczeństwem. Ale, może właśnie to powinna zmienić - sięgnąć dalej, wyżej, głębiej - wpród własnych obaw i przeżyć, czerpiąc z nim naukę, świadomość i motywację.
Takie wnioski i mnóstwo morałów miała wynieść z rozmowy, która teraz rozpowszechniała się pośród coraz to cieplejszych ścian biblioteki. Primrose stanowiła uosobienie wszystkich cech, jakie sama Gennie ceniła, a do których nie miała odwagi sięgać.
- Absolutnie się zgadzam. Przyroda to dobro neutralne, trwałe i charakterystyczne dla danego terenu. Mogłabym też, dzięki jarmarkowi, poszukać prawdziwie potrzebujących kobiet i odezwać się do nich personalnie, poza spojrzeniami. Nie chcę wystawiać swojej działalności na świeczniku - niechże zobaczą, co się zmieniło i dopiero wtedy widzą za tym pomoc moją i mojej rodziny, nie zaś słowa wyprzedzające działanie. - Imogen należała do wyjątkowo szczerych i prostych osób, nie sięgających po piękne słowa w brudnych kwestiach. Ta jej prawdomówność i nieowijanie w bawełnę wielokrotnie kończyły się krytyką, wszakże według niektórych wysoko urodzonych powinna widzieć świat tak, jak jej pokazują. Ona miała zaś czelność mieć własne oczy i własny umysł - a ten był daleki manipulacjom i plotkom, na które nie było miejsca w surowości oceanu. Nawet teraz zauważała spuściznę Norfolku jako nieodłączny element jej tożsamości - odpowiedzialność, duma i prostolinijność, która w żadnym względzie nie była wadą.
- Zapraszam, będzie mi niezmiernie miło, jak nas odwiedzisz. No i nie ukrywajmy, musisz skosztować miodu, choć... znając troskliwość i gościnność ludzi Norfolku, wszystkie gospodynie będą Cię nim częstować. - Subtelny uśmiech gościł gdzieś wewnątrz na pozwór kamiennej mimiki. Upiła łyk herbaty, wsłuchując się w słowa Primrose, delikatnie przytakując w trakcie słów. Zaangażowanie ludzi mogło zdjąć z jej barków pełną sprawczość, ale także wzbudzić zaufanie do niej samej, a zaufanie stanowiło problem.
- Myślę o swojego rodzaju.. buforze. Znalezieniu kilku, naturalnych przywódców, którzy pomogliby mi w organizacji i zrzeczeniu ludzi. Dzięki temu nieufna z wiadomych powódek ludność, mogłaby przekonać się do inicjatywy i też chętniej z niej korzystać. Nie chcę być tego twarzą - wolę stanowić szkielet. - Lekkie wzruszenie ramionami spotęgowało otwarte, szczere słowa bez kszty gierek. Pokój wypełniły ostatnie, odbiające się od tomiszczy głoski, zaś słowa lady Burke były dokładnie notowane na pergaminach pamięci panny Travers. Ze wszystkich nazwisk jedno, jedno charakterystyczne, stanowiło powód uniesienia brwi i krótkiego zawahania w głosie. Panna Multon już zawsze miała pozostać wyjątkową osobą w jej pamięci, wobec krótej miała niezaprzeczalny dług milczenia. Mimo tego, że wykonywała swój zawód, Imogen do teraz pamięta przede wszystkim naturalne zaufanie, jakie wzbudziła - i jakiego nie wykorzystała.
- Z pewnością skorzystam też z zaufanych kontaktów. Myślę, że to małe rozwiązanie mogłoby naprawdę wiele wnieść, właściwie w obie strony. - Odziała twarz uśmiechem , zaś rozmowa miała trwać jeszcze tak długo, aż przepełnione wizjami umysły pragnęły ochłonąć. Ile? Nie wiedział i nie decydował nikt, bo przecież same wykuwały swój los.

/zt, dziękuję za rozgrywkę <3


Forgive me mother, I can't drown my demons
they know how to swim
Imogen Travers
Zawód : arystokratka, przyszła rodzinna tłumaczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
you cursed my soul,
my mind is dead
eyes like a weapon
snakes on my head
OPCM : -
UROKI : -
ALCHEMIA : -
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : -
CZARNA MAGIA : -
ZWINNOŚĆ : -
SPRAWNOŚĆ : -
Genetyka : Półwila
 inghean
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11409-imogen-travers https://www.morsmordre.net/t11423-rusalka https://www.morsmordre.net/t11422-meaning-to-protect https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t11457-imogen-n-travers
Re: Biblioteka [odnośnik]27.01.23 16:18
Każda z nich chciała wierzyć, że nie ulega manipulacjom, że jest na tyle bystra, sprytna, że dostrzeże moment próby, który okaże się fiaskiem. Tak jednak nie było, Primrose żyła w świecie pełnym masek, tak samo jak Imogen i nie raz nabierały się na nie. Brały je za szczere i prawdziwe twarze, a to było jedynie sprytnie ukrytym tworem, który miał je zwodzić i wskazywać nadany z góry kierunek. Walczyła z tym każdego dnia, rozumiała, że podąża ścieżką, która usiana była kamieniami i kolcami, a te wciąż raniły. Nie miała zamiaru zawrócić, nie chciała zawracać; uparcie dążyła przed siebie. Pragnęła czegoś innego, co spotykało się z krytyką, ale czy to miało ją kiedyś powstrzymać? Nigdy!
-Zgadzam się, to jest bardzo dobry kierunek. - Kiwnęła głową słysząc słowa płynące z ust lady Travers. Cieszyła się, że dziewczyna z początku wycofana, teraz chętnie wdawała się w rozmowę i rozważania, szukając różnych rozwiązań. Dostrzegła problemy, nie była na nie ślepa, a właśnie takich osób teraz potrzebowali. Pełnych wigoru i chęci do działania, takich które nie bały się pracy i tego, że na początku mogą spotkać się z niechęcią. Kolejne łyki herbaty umilały im rozmowę i rozważania, z których miała nadzieję, że ostatecznie zrodzi się prężne działanie. -Też nie dążyłam do bycia twarzą, ale poniekąd nią się stałam. To naturalne, że ludzie chcą nas widzieć, więc jeżeli przyjdzie taki moment, nie walcz z tym. To przegrana batalia. - Uśmiechnęła się do dziewczyny, a przecież ród Burke nigdy nie chciał być na świeczniku, zawsze w cieniu, zawsze za plecami innych pociągali jedynie za sznurki, analizowali i działali. To inno brylowali w socjecie, skupiali na sobie wzrok wszystkich. Nie dało się jednak żyć całkowicie w cieniu, udawać, że się nie istnieje. Zwłaszcza teraz, kiedy ich działania były niezbędne do tego by polepszyć byt innych.
Ludzie zawsze szukali wzoru do naśladowania, kogoś na kim mogą polegać i mogą wskazywać jako ten, na którego warto patrzeć. Należało skorzystać z przywilejów jakie posiadały dzięki swoim pochodzeniu. Nie było wstydem podpieranie się nazwiskiem gdy robiło się coś dobrego i słusznego. Poniżej wszelkiej krytyki było wykorzystywanie go do czynienia nikczemnych czynów.
Rozprawiały jeszcze długo na temat przedsięwzięcia i to niejednego. Skrzat jedynie upewniał się, że damom nie brakuje przekąsek.

|zt x 2



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 23
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +2
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Biblioteka - Page 5 6676d8394b45cf2e9a26ee757b7eaa37
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Biblioteka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach