Wydarzenia


Ekipa forum
Biblioteka
AutorWiadomość
Biblioteka [odnośnik]15.11.17 11:17
First topic message reminder :

Biblioteka

Jak każda rodzina, także Burke'owie posiadają swoją prywatną skarbnicę wiedzy. Biblioteka w Durham Castle stanowi dumę i chlubę całego rodu. Znajdują się tutaj tysiące, jeśli nie setki tysięcy książek - gromadzone były przez lata, a najstarsze z nich, zapisane na pergaminie rozpadającym się już niemal w palcach, pamiętają jeszcze czasy pierwszych Burke'ów. Są pośród nich i takie, zawierające sekrety, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego; te są przepełnione wiedzą o czarnej magii, tak ściśle przecież związanej z tą rodziną. Aby pomieścić wszystkie te woluminy, biblioteka składa się aż z dwóch pięter. Poza książkami znaleźć można tutaj również inne przedmioty, niezwykle przydatne do nauki z zakresu wszelakich dziedzin - od astronomii, przez geografię, na alchemii kończąc.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Biblioteka - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Biblioteka [odnośnik]27.01.22 12:27
To był akurat błąd - jeśli Calypso miała taką urodę, powinna być jej w pełni świadoma i wiedzieć jak ją wykorzystywać. Intelekt i talent potrafiły zapewnić wiele w ich świecie, jednak nawet Burke, jako mężczyzna, wiedział, że uroda kobiety potrafiła być prawdziwą bronią.
Skiną głową na jej radosną reakcję odnośnie ksiąg z mitami. W ich zbiorach znajdowało się ich całkiem sporo i to z różnych kultur i zakątków świata - legendy i stare historie były często wskazówkami, które należało zachować w pamięci. Także przy obchodzeniu się ze starożytnymi klątwami.
- Myślę, że i tak powinna je sobie lady przypomnieć, czasy są niestety bardzo niepewne - zauważył, ale docenił jej propozycję. Nie był jednak pewien kiedy wróci na tyle do zdrowia aby podejść do ćwiczeń praktycznych.
Na jej kolejne słowa, Burke musiał się zastanowić. Coś, co przykułoby jego uwagę? To wcale nie było takie proste zadanie, wyznaczyć jedną pozycję, którą byłby zainteresowany. Tym bardziej, kiedy brał pod uwagę to, że książka ta nie powinna być zbyt trudna. Nie, żeby kwestionował intelekt Calypso, absolutnie, ale jak sama zauważyła, klątwy i runy były tematami raczej rozległymi, bardzo zawiłymi i skomplikowanymi. Coś, co dla niego byłoby oczywistością, dla niej zapewne byłoby pismem nie do rozszyfrowania. Skinął więc głową na znak, że rozważy co mógłby jej polecić. Spacer po bibliotece powinien mu w tym pomóc, dzięki temu będzie mógł rozejrzeć się po tomach, również po tych, po które sam dawno nie sięgał.
- Naprawdę jestem wdzięczny. Moja pani, Twoja troska o moje zdrowie już sama w sobie wystarczy, abym poczuł się odrobinę lepiej - przyznał i była to szczera prawda. Jakoś milej było mu ze świadomością, że Calypso wykazywała zainteresowanie jego osobą i stanem zdrowia. Jednocześnie bardzo wdzięczny był jej za to, że nie drążyła tematu, nie dociekała za wszelką cenę o szczegóły związane ze wspomnianym przez niego wypadkiem. Tym bardziej przychylał się do myśli, aby istotnie, posłać jej kiedyś sowę. Może zaprosić osobiście do Durham, aby ich kolejne spotkanie nie było zwykłym przypadkiem?
- Liczę po cichu na to, że lady również będzie obecna przy oficjalnej prezentacji portretu? - w końcu co to za odsłonięcie dzieła, jeśli nie ma na nim artysty? Wszyscy Burke'owie zapewne będą bardzo pragnąć pogratulować lady Carrow ukończenia tak wspaniałego obrazu.
Ten okrzyk, który opuścił jej gardło, odrobinę go zaskoczył, to fakt. Aż nawet lekko się wyprostował, w pierwszym odruchu spodziewając się jakiegoś niebezpieczeństwa - niestety zszargane nerwy doprowadziły go już do takiego stanu. Szybkie rozejrzenie się wokół upewniło go jednak, że są bezpieczni - pomyślał więc, że może jasnowłosa dostrzegła jakiegoś pająka, którego się przeraziła. Kobieta jednak zaraz pospieszyła z wyjaśnieniami, na co Burke zareagował głębokim, acz dyskretnym odetchnięciem.
- Ależ nic się nie stało - poprawił odruchowo zagięcie na ramieniu swojej szaty, udając że wcale nie rozglądał się przed chwilą gorączkowo za jakimś nadchodzącym atakiem - Nie spodziewałem się, że ta stara książka może wywołać u kogoś tak radosną reakcję. - odpowiedział, próbując wykrzesać ze swojego głosy odrobinę rozbawienia. Gdy serce przestało mu już walić, podszedł do tomu, który wywołał u Calypso taką ekscytację i wyciągnął go z półki - Ależ proszę. Może lady zabrać go do domu i dokładnie przestudiować. - wręczył jej książkę - Dzień, w którym zdecyduje się ją lady mi oddać, będzie idealną okazją do kolejnego spotkania - uniósł nieco zadziornie jedną z brwi, aby po chwili ruszyć dalej wzdłuż regałów biblioteki. Nie spodziewał się, że mają w swoich zbiorach księgę, która mogła być takim białym krukiem - tym bardziej że sam mniej gustował w mitach i legendach greckich, a bardziej tych skandynawskich. Zastanawiające było także to, jak bardzo Carrowowie ignorowali prośby jednej ze swoich latorośli. W domu Burke coś takiego byłoby nie do pomyślenia.
- Co się zaś tyczy mojego polecenia... co powiedziałabyś, pani, na to? - sięgnął po kolejne tomiszcze. Książka była wstępem do znajomości run oraz czytania ich znaczeń. Coś, co było szczególnie bliskie sercu Craiga - To jak nauczenie się zupełnie nowego języka. Pojedyncze symbole mogą nieść ze sobą całe, skomplikowane przesłanie. Kiedy wiesz, na co patrzeć i czego szukać, możesz dostrzec wiadomości, które dla innych są całkowicie niezrozumiałe - idealnym przykładem był sam zamek Durham. Mury komnat, korytarzy, wież i dziedzińca pokryte były misternie zdobionymi wzorami, które dla niewprawnego oka wyglądały jak zwykłe zdobienia. Tymczasem były to prastare runy, niosące ze sobą bardzo konkretne przesłanie. Niektóre z nich wciąż były zaklęte. - Przydają się także przy sekretnych listach - parsknął cicho pod nosem.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Biblioteka [odnośnik]02.02.22 1:42
Każda lady mogła być próżna i chwalić się urodą wokół. Nie każda jednak mogła się poszczycić tym, że miały coś w głowach. W tym bardziej Calypso widziała swoją siłę. Nie zamierzała jednak negować komentarzy pod adresem swojego wyglądu. Zawsze bowiem miło słuchało się, gdy ktoś miał chęć nas chwalić. A już, zwłaszcza jeśli był to przystojny mężczyzna jak lord Burke. To już zwłaszcza mile połechtało jej ego.
Przytaknęła, gdy wspomniał o czasach, w jakich przyszło im żyć. Ona co prawda nie zdawała sobie pojęcia z tego, jak straszna była wojna. Widziała tylko wierzchołki problemów, a ze strachu o własną rodzinę starała się nie wnikać w to wszystko zbyt głęboko. Sama doskonale wiedziała, że gdyby nadszedł front zbyt blisko, to ziściłby się jej najgorszy koszmar. Wojna była tym, czego bała się najbardziej. Dlatego też tak bardzo bała się o Mathieu, który wyruszył w rejs w nieznane. Nie umiała sobie poukładać w głowie, czemu ktoś tak bardzo chciał iść w objęcia wojny, skoro wojna sama chciała zgarnąć ich wszystkich i należało jej unikać możliwie najdłużej. Ale obiecała czekać. Dała mu swoją wstążkę na szczęście i kompas, gdyby szczęścia było za mało. Była tak naiwna w tym swoim pierwszym zauroczeniu, że nawet nie zorientowała się, że na moment odpłynęła myślami, zaraz jednak besztając się w myślach. Ucieszyła się jednak, że jej słowa nieco podniosły lorda Craiga na duchu. Nawet jeśli powiedział to wszystko jedynie z przyzwoitości, to z pewnością musiał zdawać sobie sprawę, że kobiety podobne jej, lubią czuć się docenione i z pewnością nie raz wspomni jeszcze jego słowa, zupełnie jakby rzeczywiście miała na to wszystko jakiś wpływ.
Zarumieniła się nieco, gdy wspomniał o prezentacji portretu. Wcześniej nie otrzymała oficjalnego zaproszenia, więc zerknęła na lorda Burke z lekkim uśmiechem.
- Tylko jeśli lady Melody będzie sobie mnie tam życzyła. Lub któryś z mości lordów. - Powiedziała i skinęła głową. - No i muszę przyznać, że nie najlepiej znoszę krytykę, więc prosiłabym o delikatność. - To akurat po części była prawda i chociaż nie wpadłaby w histerię, to z pewnością na dłuższy czas porzuciłaby sztukę.
Calypso zazwyczaj starała się pozostawać wierna wszelkim konwenansom i normom, nadanym sztywnym przez społeczeństwo, ale w tym momencie doszła do głosu ta część, którą zazwyczaj podejrzeć mogli jedynie ludzie z najbliższego jej otoczenia. Radosny śmiech zaraz wybrzmiał, a Calypso dosłownie zapłonęły oczy, gdy pozwolono jej dotknąć stare tomiszcze. Czy książka była białym krukiem? Trudno ocenić, ale nikomu nie udało się odnaleźć dokładnej kopii, o jaką chodziło Calypso. Wszystkie miały jakieś wady — inną okładkę, inne tłumaczenie. Ta zdawała się dokładnie tym samym wydaniem, które pamiętała sprzed lat. Dlatego, gdy lord Craig powiedział, że może zabrać ją ze sobą do przeczytania, przez chwilę nie mogła się ruszyć, co sprawiło, że musiała nieco przyspieszyć, aby zrównać się krokiem.
- Lordzie Burke… Dziękuję. - Żadne słowo nie wydało jej się bardziej wymowne niż takie proste podziękowanie. - Dbać o nią będę i obiecuje nie przetrzymywać zbyt długo. - Powiedziała, przyciskając tomiszcze do piersi, chociaż z łatwością mogła przecież wykonać zaklęcie, by książka leciała zaraz za nią. Z jakiegoś powodu wolała jednak mieć ją blisko siebie. - I oczywiście będzie mi bardzo miło lorda spotkać. Będę gotowa nawet przyspieszyć czytanie w imię tego spotkania. - Bo rzeczywiście, miło spędzało jej się czas z kimś równie miłym i czarującym, jak lord Burke. A rozmowa o książkach nie powinna w żaden sposób być źle odebrana, gdy lord Rosier wróci, prawda?
I kolejny raz oczy jej błysnęły, gdy usłyszała wreszcie, co takiego poleca jej lord Burke. To dawało jej pewien wgląd nie tylko w zasoby książek, ale również poniekąd w samego lorda. Przyjęła więc poleconą książkę i przez chwilę przyglądała się okładce.
- W takim razie proszę napisać do mnie list z ukrytą wiadomością. Spróbuje go rozszyfrować. - Powiedziała nagle, krzyżując z nim spojrzenia. - I albo uda mi się rozszyfrować, albo nigdy nie dowiem się, co chodzi lordowi po głowie. - Zażartowała, chociaż tym razem starała się, by jej głos nie poniósł się już takim echem pośród regałów.



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 5 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672
Re: Biblioteka [odnośnik]04.02.22 1:56
Próżność nie miała tutaj nic do rzeczy, chodziło raczej o umiejętność adaptacji. Oczywistością przecież było iż kobietom, nawet szlachciankom, nie zawsze łatwo było odnaleźć się w zdominowanym przez mężczyzn świecie. W takich wypadkach należało korzystać z każdej okazji do zyskania przewagi. Burke'owie sami skupiali się przecież na tym, aby przede wszystkim rozwijać u swoich latorośli zdolność samodzielnego myślenia i logikę, aby rozpalać w nich głód wiedzy i ciekawość do świata, a także przenikliwość. Próżne brylowanie na salonach pozostawiano innym, ot choćby takim Parkinsonom. Craig dość jednak naoglądał się wystawnych, pysznych balów i zbiegowisk szlachty, angielskiej i francuskiej, by zrozumieć, a nawet przekonać się na własnej skórze, jak niebezpieczna i zwodnicza potrafiła być uroda. Mogła stanowić maskę, przykrywkę. Craig mógłby wymienić dziesiątki przykładów na wykorzystanie kobiecego piękna. Bo czy pijanego próżnego lorda łatwiej było oczarować i nakłonić do swoich racji udając tępą, urodziwą trzpiotkę, czy też wdając się z nim w filozoficzne dyskusje?
- Myślę, że wszyscy będą pragnąć pogratulować ci świetnie wykonanego dzieła, na pewno zostaniesz, lady, zaproszona na odsłonięcie swojej własnej pracy - to brzmiało irracjonalnie. Wydawało mu się oczywistym, że lady Carrow musi być obecna podczas takiej chwili. Ba, może nawet sama odsłonić obraz. Jeśli miało to zależeć od Melody, Craig na pewno zamierzał szepnąć bratanicy słówko, aby ta z kolei głośno wyraziła pragnienie zaproszenia Calypso na tę okazję. Xavier też z pewnością nie będzie miał nic przeciwko - I spodziewam się, że usłyszysz wtedy tylko słowa pochwał. - wierzył w jej umiejętności, nie bez powodu przecież jego młodszy brat zdecydował się na skorzystanie z jej usług. Ona także powinna bardziej w siebie uwierzyć, ale tego Burke nie zamierzał jej mówić. Przynajmniej nie na głos.
Radość Calypso po otrzymaniu książki była... rozczulająca. Pocieszna nawet. Burke chyba już dawno nie widział takiego szczęścia u kogoś innego niż dzieciaki Xaviera. Odrobinę przypominała Craigowi w tym momencie jego młodszą siostrę. Mężczyzna z każdej swojej podróży i wyjazdu przywoził siostrze właśnie księgi - tomy zawierające treści nie do końca podobające się ich rodzicom, oprawione w okładki wyglądające niczym najtandetniejsze romansidła. Nikt nie odkrył tajemnicy rodzeństwa, chyba nawet Xavier nie był świadom, że jego brat i siostra mają taki sekret.
- Twoja radość, pani, cieszy także mnie. Nie musisz się spieszyć z przeczytaniem jej, nie chcę odbierać ci okazji do dokładnego zapoznania się z historiami na jej stronnicach - zerknął na nią przez ramię, gdy kobieta wciąż stała w miejscu, oniemiała trzymanym w rękach tomem. Przecież bez sensu byłoby zabierać jej tę książkę zaraz po tym, jak ją dostała, prawda? A on wykorzysta ten czas by bardziej dojść do siebie. Nikogo czas nie gonił. On też wcale tak nie naciskał na kolejne spotkanie. Jeszcze faktycznie ktoś by sobie mógł zacząć wyobrażać, że Burke podejmuje jakieś kroki za plecami innego szlachcica. Ostatnim czego chciał to otwarty spór z jednym z Rosierów.
Rozbawiło go odrobinę to, jak kobieta podchwyciła pomysł zaszyfrowanych wiadomości. Naturalnie, wspomniał że to możliwe... ale żeby faktycznie skorzystać z takiej możliwości, to co innego. Skoro jednak już to zaproponowała...
- Dobrze, niech tak będzie - skinął głową z miną świadczącą o prawdziwej powadze, chociaż tak naprawdę czuł lekkie rozbawienie. - Skryję tam jakąś tajemnicę. Ciekaw jestem, czy zdołasz ją odkryć, lady. - ujął jedną z jej dłoni i kłaniając się lekko musnął ustami wierzch jej delikatnych palców. - Wyczekuj zatem proszę mojej sowy. Poznasz ją łatwo, to wielka sowa śnieżna - Blanche ciężko było pomylić z innym ptaszyskiem, posiadała nie tylko dość wyróżniające ją upierzenie, ale i usposobienie miała dość charakterne - Tymczasem pozwolę ci, pani, rozejrzeć się swobodnie po reszcie biblioteki. Gdybyś czegoś potrzebowała, służący są na twoje skinienie. - przy drzwiach stał jeden, a poza tym po zamczysku kręciły się trzy skrzaty domowe. Każdy z nich też mógł jakoś poprowadzić Calypso ku konkretnemu działowi księgozbioru - Ja tymczasem pozwolę sobie się oddalić. Niestety, zalecenia uzdrowiciela... Pozwól mi jednak rzec, że to była najprawdziwsza przyjemność, moja miła. Mam nadzieję ponownie zobaczyć cię, lady, w niedalekiej przyszłości - skłonił się jeszcze raz, zostawiając kobietę samą. Istotnie, pomimo bardzo miłego towarzystwa, czuł się już wyczerpany. Nienawidził tej słabości, ale niestety, póki co brała nad nim górę i niewiele mógł na to poradzić.

zt


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Biblioteka [odnośnik]16.02.22 0:48
Szkoda, że nie mogli wymienić się swoimi poglądami na ten temat. Mężczyźni zwykli mieć niezwykle przedziwne pojęcie na temat kobiecych pragnień i możliwości. Calypso była tego żywym przykładem — chociaż pozostawała najmłodsza, więc w ciągu swojego życia, nie znała chwili bez braci, ci zdawali się nie pojmować natury jej istnienia. A przecież wszyscy byli dobrze wykształceni — poczynając od Aresa, który łączył w sobie przedziwną mądrość naukowca, ale opinia bawidamka sprawiała, że wielu ludzi nie było świadomych jego potencjału. Ikar natomiast był chłodnym mężczyzną, który do wszystkiego podchodził w sposób iście wojskowy. Pojawienie się szoguna w postaci gorącokrwistej Calypso było dla nich czymś nowym.
Gdyby braciom przyszło wreszcie do ożenku, to z pewnością byłaby gotowa służyć obu stronom radami, żeby mogli się lepiej poznać. Nie, żeby była jakimś guru związków — jej własne nigdy nie wypaliły, a przynajmniej aż dotąd, ale chodziło raczej o rady prosto od serca, którymi mogła pomóc poznać się wszystkim lepiej i uczynić życie w Sandal Castle przyjemniejszym.
Zwłaszcza że wojna zbliżała się wielkimi krokami — Calypso miała nadzieję, że ludzie, którzy umieją w politykę, zrobią wszystko, by dotknęła ona jak najmniej wszystkich ludzi, którzy nie chcieli walczyć.
To nie było też tak, że Calypso wątpiła w zdolności swoich braci co do walki, czy swoje w malarswie — wiedziała, ile jest warta i jak ludzie oceniają jej talent. Ostatecznie nawet udzielała przecież lekcji. Z portretami szlacheckich rodów bywał jednak taki problem, że ostatecznego efektu nie można było przewidzieć do momentu odłożenia pędzla, a wiedziała doskonale, że dzieci dość szybko się nudzą. Miała nadzieję, że lady Melody wytrzyma swoje zadanie i Calypso nie będzie musiała odtwarzać modelki z pamięci, bo ta da radę pozować.
Zaaferowaną książkami, musiała przyznać, że wizyta w bibliotece rodziny Burke była bardziej owocna, niż mogłaby się tego spodziewać. W dodatku nie mogła przegapić takiej okazji, by nauczyć się jakiegoś szyfrowania — wrodzona ciekawość pragnęła z miejsca posiąść całą wiedzę na temat tego zagadania. Być może właśnie po to, żeby zrobić jak najlepsze wrażenie. Z drugiej jednak strony nie chciała wyjść na nachalną. Przyjaźń z lordem Burke wydawała się dla niej czymś przedziwnym i zaskakującym — zupełnie nie spodziewała się, zwłaszcza po koncercie w listopadzie, że mogliby tak szybko złapać wspólny temat.
- Proszę mi wierzyć lordzie Burke, że w odkrywaniu tajemnic nie mam sobie równych. - Odpowiedziała, udając dość dobrze zadufany w sobie głos. Oczywiście była niemal przekonana, że będzie potrzebować wskazówek do rozczytania informacji, ale niebywale ją to ekscytowało. Z pewnością będzie to coś, czym będzie chciała się pochwalić lordowi Rosierowi. Nie byłby nią wszak zainteresowany, gdyby jedyne co go obchodziło, to ładna buźka. Ale to oczywiście dopiero, jeśli uda jej się odczytać wiadomość. Miała też nadzieję, że Mathieu nie będzie miał jej za złe tej znajomości — nie chciałaby musieć zrywać nowowiążącej się znajomości.
Oczywiście też zgodziła się zostać i nie zaprząta lordowi Craigowi głowy — chyba rzeczywiście dopadło go jakieś paskudne choróbsko, skoro musiał już iść odpocząć. W zbiorach było jeszcze mnóstwo książek do obejrzenia, więc zamierzała nawet w samotności wykorzystać ten czas. Cały czas miała też z tyłu głowy to, że będzie miała przed sobą prawdziwe wyzwanie w postaci listu od lorda Burke.
- Mi również było niezwykle miło spotkać dziś lorda. Mam nadzieję, że szybko odzyska lord zdrowie i rzeczywiście kolejne spotkanie nadejdzie rychło. - Powiedziała, dygając lekko, skłaniając też głowę, a potem przez chwilę jeszcze przyglądała mu się, gdy się oddalał. Nie miała śmiałości dopytywać o większe szczegóły zajścia, niż te, które już jej podał, więc dokładna przyczyna dolegliwości pozostała nieznana, ale w zasadzie, mało który mężczyzna i tak zdobyłby się na okazanie tego, że potrzebuje odpoczynku. Większość próbowała pokazać się w najgłupszy możliwy sposób, jako nieśmiertelni. Ci właśnie kończyli jako pierwsi.
Calypso dostała jeszcze nieco czasu, by przejść się między półkami. Jak skarbu pilnowała jednak dwóch powierzonych jej książek, nim uznała, że nie powinna nadużywać gościnności. Wniosek ten wysnuła nawet przed tym, gdy zjawił się ktokolwiek ze służby.
Ostatecznie więc Calypso, już w powozie gotującym się do jazdy, raz jeszcze obejrzała się na zamek rodu Burke i nim skrzydlate, rodowe konie wzbiły się w powietrze, zastanowiła się, jak wiele tajemnic skrywanych jest jeszcze w murach tego domu.

/zt



Calypso Carrow


But he that dares not grasp the thorn
should never crave the rose

Calypso Carrow
Zawód : Malarka, Arystokratka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
I won't be silenced
You can't keep me quiet
Won't tremble when you try it
All I know is I won't go speechless

OPCM : 10
UROKI : 5 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 10 +4
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9571-calypso-carrow https://www.morsmordre.net/t9765-tea#296315 https://www.morsmordre.net/t9766-who-sets-roses-on-fire#296319 https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t10558-skrytka-bankowa-2196#319978 https://www.morsmordre.net/t10406-c-carrow#314672

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Biblioteka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach