Wydarzenia


Ekipa forum
Ogrody
AutorWiadomość
Ogrody [odnośnik]15.11.17 11:20
First topic message reminder :

Ogrody

Dla niewprawnego oka, tereny wokół posiadłości rodu Burke mogą wydawać się dzikie, niemalże zaniedbane. Faktem jest, że roślinność rozrosła się tu bujnie, sprawiając, że miejscami do ziemi dociera zdecydowanie ograniczona ilość światła, a na spacerze nieraz natknąć się można na jakąś bramę, która przy próbie otwarcia przeraźliwie skrzypi... w tym jednak polega urok tych ogrodów. Natknąć się tu można wszak nie tylko na złowieszczo wyglądające krzaki, ale również na kolorowe krzewy, dzięki którym alejki nadają się idealnie na samotne przechadzki lub na spacer we dwoje - o ile zna się drogę powrotną, bo zabłądzić tutaj jest bardzo łatwo.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogrody - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ogrody [odnośnik]25.01.21 23:48
Nie słyszał o tym nigdy; o tym, iż nazywano akwamaryn kamieniem odwagi. Dla niego odwaga kryła się w Teiwaz, runie, która odpowiadała właśnie za ten przymiot, trudno było mu sobie jednak wyobrazić, jakie czynniki mogłyby wpłynąć właśnie na to, że akurat ten minerał wykorzystywano by do talizmanów dla śmiałych. Jego wiedza na ten temat była chaotyczna - część zagadnień astronomii zgłębił aż zanadto, ale wciąż jeszcze było sporo takich, które musiał dopiero uporządkować. Astronomia w odniesieniu do wytwórstwa talizmanów to coś, czemu w najbliższym czasie poświęci wiele czasu.
Przyjrzał się uważnie wszystkim odcieniom akwamarynu, na dłużej zatrzymując wzrok na tym najciemniejszym; wydawało mu się, że lady Burke mogła mieć rację, lecz jeśli i jej brakowało pewności, czas najwyższy sięgnąć do najwyższej instancji nauki - do zbiorów tematycznych ksiąg.
- Sprawdzę to w dostępnych - być może to także dobry moment, by zaznajomić się z Działem Ksiąg już niedługo Zakazanych - księgozbiorach - rzekł więc po prostu, dalsze dywagacje większy będą miały sens, jeśli sięgnie do źródeł, które jak filary podeprą ich rozmowę, na ten moment rozchwianą zrozumiałymi wątpliwościami.
- Sam nie śmiałbym prosić, lecz jeśli lady pozwoli, zapoznam się z tymi księgami z uwagą. Być może z korzyścią dla naszego interesu. Z pewnością nie umknęło i lady uwadze, że ostatnimi czasy pojawiło się wzmożone zainteresowanie talizmanami - wojna dopiero się zaczęła, w tych czasach wielu chce mieć przy sobie coś, co doda im sił, mocy, pomoże w konkretnych sytuacjach. Drobiazg, dzięki któremu poczują się pewniej, mając go przy sobie bądź oferując cenny prezent swym bliskim. - Wuj wspominał mi o tym, że zadbał o dostawy niezbędnych komponentów, w najbliższym czasie nie powinno ich zabraknąć, choć ceny za nie stały się znacznie mniej konkurencyjne - bo i ta gałąź biznesu stawała się bardziej monopolistyczna, coraz więcej interesów handlarzy po prostu upadało. - Punktuje lady moje braki - cień uśmiechu pojawił się na twarzy, na której niemal nie zdarzało mu się gościć - i królowej nauk, numerologii, muszę w końcu złożyć pokłon - teraz ledwie przed nią dygał, a skomplikowane wyliczenia numerologiczne były poza jego zasięgiem. Odnotował w pamięci, iż szczególnie istotny jest zapis numerologiczny substancji, od tego zamierzał też zacząć przecieranie ścieżek pośród cyfr.
Lady Burke tłumaczyła swe obliczenia zrozumiale, z wyczuciem oferując mu zapas czasowy, by zdążył wszystko przyswoić. W gruncie rzeczy wszystko to, co widniało na pergaminie, było długim ciągiem logicznych następstw. Złożoności. Jeśli łańcuch rozebrało się na ogniwa, to nagle okazywało się, że spajające je łączenia widać gołym okiem.
- W takiej formie dobór poszczególnych komponentów nabiera sensu - przyznał, gdy skończyła, i raz jeszcze przyjrzał się wyliczeniom, już całości. W jego głosie pobrzmiewała wdzięczność; Borginowie do procesu warzelnictwa podchodzi zupełnie inaczej, tworzenie baz pod klątwy nie wymagało aż tak skomplikowanych obliczeń. Intuicyjnie, po tych wszystkich latach, wiedział już, co ze sobą łączyć. Z talizmanami nie miał takiej przewagi, doświadczenie mógł jednak zastąpić numerologicznymi wskazówkami.
Gdy rozpoczęli tworzenie talizmanu, zamilknął, koncentrując się na poszczególnych czynnościach. Sprawdził na opuszku palca ostrość noża - nie mógł mieć co do niej najmniejszych zastrzeżeń. Sięgnął więc po drewno cisowe i pokroił je drobno, z wprawą; niewiele bowiem różniło się to od zwyczajowego przygotowywania ingrediencji.
Wstrzymał oddech, pochylając się nad oparami z kociołka, w którym znajdowała się już rtęć; zgodnie z sugestią lady dodał dokładnie trzy krople szaleju, obserwując cynę przez chwilę, nim upewnił się, że nie będzie konieczności, aby zmieniać tę ilość. Zaraz potem zamieszał masę, energicznie, płynnym ruchem dłoni; to również przypominało mu zagęszczanie bazy pod klątwy.
- Konsystencja jest już właściwa? - szacował, że tak, choć wolał, by to do niej należało w tej kwestii ostatnie słowo. Pozostał czujny, dbając o zawartość kociołka, choć nie przeoczył także niczego, co w międzyczasie robiła lady Burke. W końcu nakreśliła i runę, wieńcząc pracę - teraz w istocie pozostało już tylko czekać.
- Czas oczekiwania zależny jest wyłącznie od wykorzystanej runy i tego, jak szybko uwiązana zostanie dzięki niej magia? - czy jednak wybrane do stworzenia talizmanu komponenty również były istotne? A może nawet ważniejsze niż sama runa?
Upił łyk herbaty, z zaciekawieniem przyglądając się formie, i temu, co w niej powstawało.



i ache in a language so old that even the earth no longer remembers; so dead that it has returned to dust

Calder Borgin
Zawód : zaklinam teraźniejszość
Wiek : 25
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
you're not dead but
you're not alive either

you're a ghost with
a beating heart
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
i am my demon.
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8051-calder-borgin https://www.morsmordre.net/t8128-atramentem-niesympatycznym-spisane#232432 https://www.morsmordre.net/t8060-rattle-his-bones https://www.morsmordre.net/f89-smiertelny-nokturn-19 https://www.morsmordre.net/t8113-skrytka-bankowa-nr-1918#232052 https://www.morsmordre.net/t8127-calder-borgin
Re: Ogrody [odnośnik]26.01.21 16:40
Calder miał słuszność w tym co mówił. Sama zauważyła, że ostatnio coraz więcej klientów pytało o talizmany, w końcu siedziała w pracowni aby realizować kolejne zamówienia, a nie zawsze wyrób się udał. Wystarczyło jedno wahanie, źle obliczone proporcje i cała praca szła na marne. Każda substancja miała też inne właściwości, każde serce talizmanu odpowiadało za coś innego i należało umiejętnie dobrać drugie serce, które miało wspomagać to główne. Primrose sama się wciąż uczyła i wiedziała, że przed nią wiele lat zdobywania wiedzy by osiągnąć poziom mistrzowski, ale nie zniechęcało jej to. Wręcz przeciwnie, ponadto była przekonana, że wkrótce zdobyte umiejętności mogą się jej przydać.
-Oczywiście – odpowiedziała – kiedy tylko potrzebujesz biblioteka Durham stoi przed tobą otworem.
Jak mogłaby mu odmówić? Współpracowali razem, znali się od dawna i chociaż nie byli w bardzo zażyłych stosunkach i układach to jednak ich rodziny prowadziły razem biznes, a sklep w Londynie był jedynie wierzchołkiem góry lodowej tego czym się zajmowali. Uśmiechnęła się delikatnie na pochwałę z ust młodego Borgina, nawet nie zdawał sobie sprawy jakie to było dla niej ważne. Zachęcało też do dalszej pracy.
-Jeżeli będziesz potrzebował pomocy z numerologią chętnie pomogę – odparła od razu. Kiedy mogła komuś przekazywać swoją wiedzę sama przypominała sobie pewne zagadnienia oraz tematy, które dawno umknęły, gdyż nie było potrzeby ich wykorzystywać. A komu innemu mogłaby pomóc jak nie Borginowi, który nie raz sam służył jej swoją pomocą i wsparciem kiedy czegoś nie wiedziała lub miała braki w danym zagadnieniu.
Miał wprawę w ręku wyćwiczoną tworzeniem eliksirów i wywarów, widziała to w tym jak sprawnie i dokładnie przygotował składniki, jak sprawdzał temperaturę w kociołku. Nie musiała się obawiać, że coś pójdzie nie tak, a jej samej sprawiło przyjemność, że ktoś jej towarzyszy. Bywały tygodnie kiedy ledwo wychodziła z pracowni i zapominała jak wyglądają ludzie. To była miła odmiana, by cieniu ogrodów posiadłości tworzyć talizman dla klienta.
-Głównie od runy, która jest wykorzystywana. – Wyjaśniła upijając łyk herbaty i patrząc jak talizman tężeje. – Mamy runy solarne i nocne. Runy dzielimy również na energetyczne i magnetyczne. Te pierwsze tylko dają energię, drugie również ją pobierają. Inny podział to runy odwracalne i nieodwracalne. Warto mieć to na uwadze, ale ten szczegółowy podział jest bardziej przydatny łamaczom klątw lub do ich nakładania, jak zapewne wiesz.
Patrzyła uważnie na talizman.
-Potrzebuje on jeszcze chwilę, może w tym czasie udamy się do biblioteki? – Zagadnęła mężczyznę. – Zobaczysz te księgi, o których wspominałam. Może coś przykuje twoją uwagę.
Tym samym wskazała mu drogę do zamku wiedząc, że może talizman w spokoju zostawić w ogrodzie aby nabrał mocy. Nim po niego wrócą będzie w całości gotowy.

|zt x 2



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Ogrody - Page 3 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Ogrody [odnośnik]28.01.21 22:27
22.09.57
Edgar jeszcze nigdy nie czuł się tak źle jak dzisiaj. A może nie tyle źle, co dziwnie, inaczej niż zazwyczaj. Szedł przez swoją rodową posiadłość i nie do końca ją poznawał. Mijał twarze, które wydawały się znajome, ale nie zawsze potrafił je połączyć z konkretnym imieniem i nazwiskiem. Czuł się obco we własnym domu, a przecież spędził w tych murach całe życie. Widziały jego sukcesy i porażki, witały go po długich podróżach, dawały schronienie. Durham było miejscem, do którego uciekał w razie potrzeby, a nie z którego szukał ucieczki. A jednak tym razem nie mógł tam wytrzymać, nie mógł się na niczym skupić, choć miał tak wiele rzeczy do załatwienia. Przede wszystkim musiał zaplanować pogrzeb Craiga, ale nie potrafił wydobyć z siebie żadnych konkretnych decyzji. Patrzył się na pusty pergamin, słysząc w tle głośne tykanie zegara, aż wreszcie postanowił opuścić swój gabinet i wybrać się do ogrodów. Przewietrzyć się? Czy to faktycznie pomaga? Na pewno nie zaszkodzi.
Ogród mógł wydawać się zaniedbany – żadne drzewa i krzaki nie były przycinane, pozwalano im rosnąć dokładnie tak, jak chciały. Edgar kluczył zarośniętymi ścieżkami, czasem zahaczając o długie gałęzie, dochodząc w końcu do drewnianej ławki. Wyczyścił ją z kilku opadniętych liści, parę z nich wyciągnął też z włosów, i usiadł na niej ociężale. Wokół nie było nic słychać, żadnych kroków, nikt nie powinien go niepokoić. Wydawało mu się, że dotychczas dobrze sobie radził z powierzonymi mu obowiązkami, a odkąd wrócił z Banku Gringotta, miał wrażenie, że wszystko leci mu z rąk. Nie lubił tego uczucia bezradności, które zdawało się nim wczoraj zawładnąć. Ciągle wracał myślami do porannej rozmowy w szklarni, cały czas nie miał pewności co było tam prawdziwe, a co było tylko owocem jego wyobraźni. Zazwyczaj ufał tylko sobie, a teraz nawet na sobie nie mógł polegać. Może Primrose miała rację, może po prostu powinien odpocząć? Chociaż ciężko było uwierzyć, że rozwiązanie może być takie proste.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]06.02.21 0:55
Edgara nie można było zostawić samego - tego był pewien. Po nowościach, których dowiedział się od Primrose, Craig wiedział, że coś trzeba było zrobić. To dlatego postanowił podążyć za kuzynem. Nie od razu, musiał na szybko załatwić jedną rzecz we własnym gabinecie. Jednak gdy tylko był już wolny, prędko wybrał się na poszukiwania nestora. Maczek posłusznie doniósł mu, że mężczyzna wybrał się na spacer po ogrodach. Idealnie. Tam przynajmniej znajdą się z dala od wścibskich uszu oraz oczu. Nawet Primrose nie będzie mogła tam ich podsłuchiwać, a zależało mu na tym, by przeprowadzili poważną, rycerską rozmowę. Jeśli Edgar nie będzie chciał się posłuchać członka rodziny, będzie musiał usłuchać rozkazu śmierciożercy.
Odnalezienie kuzyna zajęło Craigowi chwilę - ogrody były w końcu rozległe, skrzat powiedział mu jednak w którą stronę oddalił się lord nestor. Gdy więc młodszy Burke podążył śladami kuzyna, finalnie udało mu się zastać go spoczywającego na ławce, pogrążonego w zadumie. Musieli sobie raz na zawsze wyjaśnić to, co miało miejsce w szklarni - oraz przede wszystkim to, co wydarzyło się w podziemiach.
- A spróbuj mi teraz uciec... - warknął Craig, właściwie bardziej do siebie, niż do kuzyna. Przedzierał się jeszcze przez zarośnięte ścieżki, w końcu stając przed drugim krewniakiem - Edgarze. Wyjaśnijmy sobie jedną rzecz, dobrze? - zaczął, próbując zachować zimną krew i cierpliwość. Naprawdę nie lubił podobnych akcji. Rodzina była jego oparciem, kiedy działo się im coś złego, Craig czuł jakby spod stóp usuwał mu się grunt. Musiał działać. Musiał to naprawić, by wszystko było tak jak poprzednio.
- Żyję i mam się dobrze. Powiedz mi, co wydarzyło się w Gringotcie? - to tam tkwiło źródło zamętu, które na nich spłynęło. To miejsce zrobiło coś złego każdemu z nich. I szczerze mówiąc, Burke nie był pewny, czy było warto. Do tej pory nie poznał mocy kamieni, nie widział ich potęgi, która miała służyć ich sprawie. Chwilowo jedyne co zrobiły, to zabiły jednego z nich, innych dręcząc psychicznie i fizycznie. Oczywiście miał świadomość, że minęły ledwie dwa dni. Czarny Pan z pewnością wykorzysta zdobycz właściwie. A Craig, cóż... po prostu bardzo chciałby to zobaczyć.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me


Ostatnio zmieniony przez Craig Burke dnia 31.01.22 21:37, w całości zmieniany 1 raz
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Ogrody [odnośnik]12.02.21 23:19
To było męczące. Ten brak zaufania do swojego własnego umysłu. Odkąd wrócił z Banku Gringotta, czuł się przeklęty. Nie wiedział czy świat, na który patrzy, jest prawdziwy, czy jednak zbudowany z halucynacji. Bardzo wyraźnych, rozbudowanych, namacalnych, ale wciąż halucynacji. Niektóre twarze wydawały mu się obce, choć swobodnie poruszały się po zamku. Coś było z nim nie tak. Nawet on sam to czuł. W dodatku cały czas towarzyszyło mu dziwne uczucie pustki, jakby zapomniał o czymś ważnym. Dokładnie w ten sam sposób, kiedy wyjeżdża się gdzieś daleko i zastanawia, czy coś ważnego nie zostało w domu. On cały czas miał wrażenie, że coś zostawił w Gringotcie. Co jakiś czas wymieniał przedmioty, które tam ze sobą zabrał, a potem grzebał w szufladach, upewniając się, że wszystko przyniósł z powrotem. Zawsze wszystko znajdował, a to dziwne uczucie nie znikało.
Nie chodziło tylko o śmierć Craiga, choć i ta ciążyła mu na sercu. Wiedział, że musi przyszykować mu pogrzeb. Elegancki, ale niezbyt wyniosły – Burkowie nie lubili przepychu. Powiadomić całą arystokrację o jego śmierci, co powinien był zrobić już z samego rana, ale nie miał do tego głowy. Nie potrafił się na niczym skupić. Litery leniwie łączyły się w całość, nie zawsze dobrze. Próbował powiadomić Primrose, ale też okazała się halucynacją. Ilość pracy, która na niego czekała, zaczynała go przytłaczać. Spacer po ogrodzie miał mu pomóc zebrać myśli, a nie wyzywać kolejne wizje.
Spojrzał na Craiga bez większego zaskoczenia. Już zaczynał się przyzwyczajać, że ciągle kręci się gdzieś obok. – Nie mam takiego zamiaru – odparł, już nie mając więcej siły na kłótnie z wytworami swojej wyobraźni. Poklepał miejsce obok siebie na ławce. – Siadaj, Craig – może zamiast się z nim wykłócać, powinien go zaakceptować? Świadomość, że może z nim porozmawiać, była na swój sposób kojąca. – Tak, wiem. Żyjesz w mojej wyobraźni. Już nigdy nie dasz mi spokoju? – Zaczął przyglądać mu się badawczo, jakby chciał zauważyć jakiekolwiek nieścisłości w jego wyglądzie, ale szybko sobie uświadomił, że to niemożliwe – skoro jego podświadomość go stworzyła, to musiał być dokładnie taki, jakiego go zapamiętał. – Co się wydarzyło…Przecież wiesz – wzruszył ramionami, ale kiedy dalej czuł na sobie jego spojrzenie, poddał się. – Leżałeś martwy. W pomieszczeniu obok tej klepsydry. Wokół ciebie chodził ponurak – poruszył się niecierpliwie na ławce, ale wspomnienie ponuraka było nieprzyjemne, to właśnie jego lękał się najbardziej.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]12.02.21 23:49
Przynajmniej Edgar mu nie uciekał. Chwała Salazarowi, nie będzie musiał go gonić po ogrodzie. Nie dość, że byłoby to męczące, to jeszcze dość żałosne, uwłaczające godności ich obojga. Naprawdę przyszedł tutaj z zamiarem spokojnej rozmowy. Właściwie w pierwszej chwili nawet ucieszył się, kiedy Edgar zaproponował mu przyłączenie się na ławce. Szybko jednak okazało się, że czekająca ich konwersacja nie miała jednak należeć do najmilszych. Już pierwsze jego słowa sprawiły, że Craig, próbujący do tej pory zachować zimną krew, poczuł złość. Złość była całkiem dobrym uczuciem, potrafiła dawać kopa. Pchała do przodu, napędzała wtedy, kiedy brakowało już sił. A Craigowi naprawdę zaczynało ich brakować. On także zmagał się ze skutkami wizyty w podziemiach, był obolały od ran, a na głowie prawdopodobnie do końca życia nosić miał dwa guzki, w miejscach, gdzie wcześniej wyrastały mu poroża. Primrose mogła mu mówić, by poszedł odpocząć, ale jak miał wypoczywać wiedząc, że Edgar wciąż uważa go za zmarłego? Naprawdę chciał się dowiedzieć, co właściwie przytrafiło się starszemu Burke'owi, kiedy się rozdzielili, ale nestor zupełnie mu w tym nie pomagał. Może więc trzeba było załatwić sprawę inaczej. Szybciej. Przecież lordowie Durham nie za bardzo lubili długie pogawędki. Z resztą, czy rozmowa faktycznie coś da? Czy jakiekolwiek słowa przekonają Edgara, że jego kuzyn tak naprawdę wcale nie wyzionął ducha?
Zanim Craig zdążył się zastanowić nad odpowiedzią na to pytanie, jego dłoń już zacisnęła się w pięść - i równie szybko wyszła na spotkanie szczęce nestora. Młodszy mężczyzna nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, jak bardzo wali mu serce. Dopiero kiedy poczuł ból na knykciach, zdał sobie sprawę, jak bardzo chciało mu się krzyczeć. Sprawić, żeby chociaż ten jeden ciężar zniknął z jego barków, zmusić Edgara, żeby zrozumiał. Burke'owie mieli problemy, oni mieli problemy, mierzyli się z najgorszymi zbrodniarzami, klątwami, bestiami, ale rodzina zawsze trzymała się razem. Nie mogło być tak, że był uważany przez własnego kuzyna za halucynację. Burke'owie trzymali się razem. - Czy halucynacja byłaby w stanie zrobić tak, hę? - syknął, rozcierając pięść - Nie, nie dam ci spokoju. Aż zrozumiesz, że ja żyję naprawdę.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Ogrody [odnośnik]13.02.21 19:43
Ucieczka na nic by się nie zdała. Minęło zaledwie kilka dni od powrotu z podziemi Banku Gringotta, ale już pomału zaczął się przyzwyczajać do obecności Craiga. Wolałby, żeby stał obok niego żywy i zdrowy, ale skoro miał mu towarzyszyć jako halucynacja, niech tak będzie. Nie dało się uciec przed własnymi wizjami. Można było jedynie nauczyć się z nimi żyć. Właśnie dlatego zachował spokój, nie poderwał się z ławki, nawet nie spoglądał w jego stronę zbyt często. Zawiesił wzrok na starym drzewie naprzeciwko, obserwując jak opadają z niego ostatnie liście. To było na swój sposób uspokajające.
Nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Cały czas był przekonany, że Craig to jedynie wytwór jego wyobraźni, trochę jak duch, bez swojego ciała i wolnej woli – kwintesencja wszystkich szczegółów, które zapamiętał podczas tych trzydziestu lat wspólnego życia. Owszem, jego kuzyn zawsze sprawiał wrażenie najbardziej wygadanego z nich wszystkich, czasem aż za nadto, bywał też impulsywny, ale nigdy nie podniósł na niego różdżki czy, tym bardziej, pięści.
Nie zdążył zareagować. Zbyt późno zorientował się, że Craig wystosował w jego stronę cios: silny, o wiele silniejszy, niż mógł się spodziewać. Zaskoczony dotknął chłodną dłonią policzka, ruszając kilkukrotnie szczęką na boki, żeby upewnić się, że nie została wybita. Spojrzał z niedowierzaniem na Craiga, z coraz większym niezrozumieniem, malującym się na twarzy. Czy to naprawdę możliwe? Czy to dalej halucynacje, podsuwane mu przez mózg? Tylko czy byłyby takie… namacalne?
W takim razie co się z tobą działo w Gringotcie? Dlaczego widziałem twoje martwe ciało? – Zaryzykował, podchodząc blisko kuzyna. Przyglądał mu się uważnie, chcąc wyłapać każde zawahanie w głosie, nienaturalną minę, cokolwiek, co pomoże mu raz na zawsze uporać się z tą sprawą. – Miałeś rogi. Potem, po śmierci – wyglądał niepokojąco, jak mroczna wizja z zakamarków umysłu Edgara. Patrząc na niego w takim stanie, ciężko było uwierzyć, że żyje. Teraz ich nie miał. Teraz wyglądał zdrowo, żywo. Znowu zaczęła go boleć głowa, ból promieniował z każdej strony; miał dość.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]20.02.21 0:42
- Podziemia bawiły się z nami. Mieszały nam wszystkim w głowach. Tam... coś było - roztarł pięść, nie spodziewał się, że to uderzenie zaboli także jego. Tymczasem koski zaczęły lekko pulsować po ciosie w szczękę nestora - Nie wiem co widziałeś, ale to nie było prawdziwe. Edgar, ja także natknąłem się na rzeczy, które trudno wytłumaczyć. - to nie była zwykła magia. Tego się nie dało tak po prostu wytłumaczyć. Craig westchnął cicho, tym razem decydując się usiąść na ławce koło Edgara. Gotów był mu w każdej chwili przyłożyć po raz drugi, póki co jednak zdecydował się spocząć. - Przez cały czas byłem z Caelanem i Theodorem, spotkaliśmy jakiegoś pieprzonego, gadającego pół człowieka, pół jelenia. Wlazł mi do głowy i przez długi czas odebrał całkowicie władzę nad ciałem. Wedle woli zamieniał je najpierw w jelenia, później w węża. Przynajmniej dopóki Wilkes mi nie pomógł. - to, co opowiadał, mogło brzmieć jak wariactwo. Ba, na pewno tak brzmiało! Sam sobie by nie uwierzył, gdyby nie przeżył tego wszystkiego w podziemiach Gringotta. Wolała nawet nie wspominać Edgarowi o gonitwie na końskich szkieletach i polowaniu na dusze w przebraniu ponurych żniwiarzy. Taka opowiastka tylko pewnie utwierdziłaby nestora w przekonaniu, że jego kuzyn nie żyje, a on sam naprawdę ma halucynacje. - Miałem rogi. Zaczęły mi rosnąć, gdy chwyciłem za kamień - wyjaśnił więc tylko. Nadal miał ślady po tym pieprzonym porożu. Zakrywał je grzywką, bo inaczej się nie dało. Próbowali całkiem się ich pozbyć, ale nie dawały za wygraną. Może z czasem Cassandra znajdzie jakiś sposób by je usunąć, ale póki co musiał z nimi żyć.
Spojrzał poważnie na Edgara. Miał zamiar tu z nim siedzieć i przekonywać go o tym, że nie jest halucynacją tak długo, jak będzie to potrzebne. Naprawdę współczuł kuzynowi. To, co zobaczył, musiało nim naprawdę wstrząsnąć. Nie potrafił sobie wyobrazić podobnego obrazka - a przecież był świadkiem tego, jak Francis morduje z zimną krwią kopię Tristana. Był jednak świadom tego, że leżące na ziemi ciało z dziurą w piersi, przez którą widać było wciąż bijące serce, nie może być Rosierem. Edgar także musi w końcu zaakceptować myśl, że to co widział, było po prostu bardzo realną, ale jednak tylko ułudą.
- Edgarze. W Gringotcie życie stracili Alphard i Theodore. My obaj przetrwaliśmy. - powiedział z naciskiem, kładąc dłoń na jego ramieniu.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Ogrody [odnośnik]21.02.21 21:54
Wsłuchiwał się uważnie w słowa kuzyna, nie odrywając od niego wzroku. Obawiał się, że jeżeli straci go z oczu – zniknie. Ponownie okaże się wyłączne halucynacją, wrednym wytworem jego wyobraźni, który miał mu już (na zawsze?) przypominać o popełnionym błędzie. Słowa, które wypowiadał wyraźnie w emocjach, miały sens. Dla postronnych mogły wydawać się dziwne, nielogiczne, ale Edgar doskonale wiedział, co Craig próbował mu powiedzieć. W podziemiach coś było, niezaprzeczalnie, panowała tam silna czarnomagiczna magia. Alphard Black przekonał się o tym najboleśniej. Mąciła im w głowach; przecież pamiętał zachowanie swoich towarzyszy. Niezrozumiałe oskarżenia, które padały im z ust, nielogiczne zachowania, stojące w sprzeczności z tym, jak zachowywali się na co dzień. Jego własne halucynacje: ponuraka, który ostatecznie okazał się jedynie boginem, małego chłopca, który wciąż pozostawał dla niego tajemnicą. I martwego Craiga? Czy w takim razie tamten obraz też nie był prawdziwy? Pomimo tego, że dotykał jego chłodnego, pozbawionego życia ciała.
Z Caelanem… – powtórzył głucho, bardziej do siebie niż do niego, zastanawiając się, czy nie powinien napisać do niego listu. Cały czas byli razem, widzieli to samo – jego zapewnieniom mógł uwierzyć, a przynajmniej spróbować, może jednak wcale nie był szalony, a sylwetka kuzyna była jak najbardziej prawdziwa, tak jak cały czas zapewniał.
My mieliśmy… kamienie przez które działy się… dziwne rzeczy – odparł, celowo pomijając wszelkie szczegóły, bo nie miał siły o tym opowiadać – wystarczyło, że musiał to wszystko przeżyć. Zresztą przeżył podobną sytuację nie pierwszy raz, nie pierwszy raz poddał się działaniu czarnej magii, ale w podziemiach Banku Gringotta ta ciemna siła zdawała się wyjątkowo silna.
Przetarł dłonią zmęczoną twarz, a kiedy otworzył oczy, Craig wciąż był obok niego. Spojrzał nieco zaskoczony na swoje ramię, ściśnięte przez jego dłoń, kiwając lekko głową. Czyli Craig jednak żył. Nie był halucynacją, Primrose miała rację. – Czyli tam na końcu, gdzie zginął Alphard… To też byłeś ty, tak? – Ciągle szukał potwierdzenia, mimo że zdawał się mu uwierzyć. Te wszystkie informacje były jednak zbyt szokujące, zbyt skomplikowane, musiał to jakoś sobie ułożyć w głowie, przemyśleć. Głowa bolała go coraz bardziej, ostatnio coraz częściej miewał z nią problemy.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]01.03.21 0:27
- Podejrzewam że gdy zostaliśmy rozdzieleni, każdy natknął się na... inne przeszkody - wysnuł wnioski. Od wyprawy do podziemi minęło już kilka dni, żadne z nich nie dzieliło się jednak wiadomościami z resztą rycerzy. Każdy lizał rany na własny sposób. Podsumowanie całego tego przedsięwzięcia będą mogli prawdopodobnie usłyszeć na najbliższym spotkaniu. Wciąż jednak nie był pewny, kiedy miało się ono odbyć. - Tristan wspominał, że on spotkał kobietę z mocą szkarłatu - Craig wspomniał krótką wymianę zmian z drugim śmierciożercą. Z tego wynikało iż istotnie, gdy zostali rozdzieleni na mniejsze grupy, każda z nich musiała zmierzyć się z innym koszmarem. Podczas bezsennych chwil spędzonych we własnym łóżku, Craig analizował możliwe powiązania pomiędzy przedziwnymi zjawiskami, które stawały im na drodze. Połączenie legendy, z którą zapoznali się jeszcze w Wywernie oraz postać czegoś, na co Burke, Goyle i Wilkes się natknęli, miało nawet sens. Na tyle na ile znał celtyckie wierzenia, domyślił się że to Cernunnos bawił się wtedy jego osobą - a przynajmniej coś, co miało go przypominać. Nadal żałował, że nie urżnął mu tego paskudnego łba i nie zawiesił go nad kominkiem. To by była odpowiednia kara dla tego pieprzonego jelenia.
- Tak, to także byłem ja. Rogaty, ale żywy - podkreślił ostatnie zdanie, chcąc już do końca przekonać Edgara, że nie stracił on członka rodziny. Nie musiał urządzać mu pogrzebu, mógł ukoić swój umysł tą jedną, jedyną pozytywną myślą. Burke'owie nikogo nie stracili - i nie mieli stracić. Już jego w tym była głowa, aby żaden z nich nie zapłacił takiej ceny, jaką musiał ponieść Alphard.
- Czy wierzysz mi teraz? - zapytał go, patrząc na kuzyna poważnie. Nie chciał by sytuacja wyglądała tak, że teraz Edgar na odczepnego powie głośno, że pojął iż Craig nadal żyje - tymczasem w rzeczywistości nadal zabierałby się do szykowania pogrzebu. - Popatrz mi w oczy i przyrzeknij, że zrozumiałeś i mi uwierzyłeś. - a kiedy załatwi tę sprawę, musi jeszcze tylko nakłonić nestora by ten przeprosił własną siostrę. Należały jej się te przeprosiny. Żeby ją także uznać za halucynację, po prostu niedorzeczność!


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Ogrody [odnośnik]15.03.21 2:08
U nas też każdy wariował, atakowaliśmy siebie nawzajem. Tam w podziemiach panowała wyjątkowo plugawa magia, jeszcze nigdy się z taką nie spotkałem – wyznał wyjątkowo szczerze, bacznie przyglądając się kuzynowi. Wciąż się obawiał, że jeżeli odwróci od niego wzrok, zniknie. Jednak okaże się halucynacją, nawiedzającymi go wyrzutami sumienia, przypomnieniem srogiej porażki. Tym bardziej się tego bał, im bardziej chciał wierzyć w jego zapewnienia, że tak naprawdę żyje, że w przeciwieństwie do Alpharda wyszedł z Banku Gringotta cało. Ciężko było to wszystko pojąć, szczególnie tak na świeżo, kiedy wszystkie rany były tak bolesne. Dlatego nie odpowiedział kuzynowi od razu. Przez chwilę stał, dalej uważnie mu się przyglądając, analizując wszyskie zdobyte informacje. Reakcję Primrose i skrzatów, brak zainteresowania ze strony Rycerzy, dość dokładny opis dany mu przez Craiga. Własne wspomnienia, które niby podsuwały mu obraz martwego Craiga, ale przypominały też o śmierci Sigrun, która ostatecznie okazała się jak najbardziej żywa. Może z nim było tak samo? Może Edgar naprawdę widział jego ciało, o czym Craig nie mógł wiedzieć, po czym ożył? Może obaj mieli rację? Choć to już nie było takie istotne. Najważniejsze, że Craig jednak żył – wciąż miał co do tego wątpliwości, ale po tych wszystkich informacjach postanowił dać mu, czy raczej sobie samemu, szansę. – Dobrze, kuzynie. Wierzę ci – odpowiedział, a spojrzenie miał nieco żywsze niż przed chwilą, jakby faktycznie w końcu zaczął lepiej odbierać teraźniejszość. Ale nie przyrzekł, na to wciąż nie był gotowy, a składane obietnice rodzinie zawsze traktował bardzo poważnie. – Wierzę ci – powtórzył ciszej; być może powinien okazać swoją radość, że jednak nie przyczynił się do jego śmierci, że nie stracił w podziemiach Gringotta jednej z najbliższych mu osób, ale nie potrafił. Od powrotu z misji czuł się wyprany z emocji, dlatego po prostu wyminął Craiga. – Nigdy więcej nie podnoś na mnie ręki – powiedział, po czym skierował swe kroki z powrotem w stronę zamku.

zt


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]16.03.21 0:51
Był pewien, że gdyby spytać innych rycerzy, każdy z nich opowiedziałby o innych, równie koszmarnych i niepokojących próbach, przez jakie musieli przejść w podziemiach. Magia, która zalęgła się w tych korytarzach, była wybitnie perfidna i robiła z nimi praktycznie to, co chciała. Burke nie zdziwiłby się, gdyby pozostali również zostali w bardzo podobny sposób skrzywieni przez przeżyte tam wydarzenia. Nawet najsilniejsi z nich mieli przecież jakąś granicę. Granicę, zza której nie można było wrócić całkiem bez szwanku. Z jednej strony nadal ciekawiło go, co właściwie spoczywało w podziemiach Gringotta. Ani legenda, ani też to, co opowiedział im Czarny Pan, nie było zbyt szczegółowym opisem. No i co z magią, która broniła tego miejsca? Kto był na tyle perfidny, że pozakładał te wszystkie zabezpieczenia, które zamiast po prostu zabić, najpierw się nad tobą znęcały? Bo sama odpowiedź "druidzi" go raczej nie satysfakcjonowała.
Wydawało mu się, że osiągnął zamierzony cel. Craig przyglądał się jeszcze przez krótką chwilę profilowi Edgara. Tak, chyba przekonał go, że jednak żyje. Nie można było co prawda powiedzieć, że miał się dobrze, lub że jest cały i zdrowy - bo nie był. Ale żył. To jedno zachował i wiedział, że lada dzień będzie gotów, aby stawić czoła kolejnym niebezpieczeństwom. Wszystko na rozkaz Czarnego Pana.
Craig uznał jednak, że i tak należało mieć nestora na oku. Tak na wszelki wypadek. Dziś twierdził, że uwierzył w to, że nie stracił członka rodziny. Czy jednak tak samo będzie myślał jutro? Pojutrze? Śmierciożerca zamierzał rozkazać jednemu ze skrzatów by pilnował pleców nestora. Na wypadek gdyby ten jednak... postanowił zacząć organizować nikomu niepotrzebny pogrzeb.
Słysząc ostatnie słowa wypowiedziane przez Edgara przed odejściem, Craig tylko uniósł lekko jedną brew. On jednak także nie zamierzał składać żadnej przysięgi. Bardzo nie chciał być zmuszonym by po raz kolejny faktycznie podnieść rękę na członka swojej rodziny - i nie miało znaczenia czy chodziłoby o nestora czy o kogokolwiek innego. Po prostu nie chciał tego robić. Ale jednak alternatywy były zdecydowanie gorsze. Poza tym, taki cios nie robił im zbytniej krzywdy, prawda? Edgara już bardziej chyba musiało zaboleć ego, niż szczęka. Ale to akurat mógł zrozumieć.
Pozostał na ławce jeszcze przez kilka chwil. Musiał zebrać myśli, a ogród nadawał się do tego idealnie. W końcu jednak zerwał się nieco chłodniejszy wiatr. Mężczyznę przeszedł dreszcz. Podniósł spojrzenie na rodową posiadłość - jego ostoję, rodzinny dom, schronienie. Jego bezpieczną przystań. A potem podniósł się z ławki i powoli wrócił do środka.

zt


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Ogrody [odnośnik]17.04.21 18:31
18 listopada 1957 roku

Świat wywracał się do góry nogami w sposób dziwny, nieprzewidziany oraz zwyczajnie nie rozumiany przez eteryczną alchemiczkę. Nigdy nie żywiła większego zainteresowania sceną polityczną, nie była przecież kobietą ludu lecz kobietą nauki, zapatrzoną w alchemiczne mikstury oraz stare woluminy, usilnie starając się wypełnić głowę pożyteczną wiedzą oraz kolejnymi, eliksilarnymi tajemnicami, mającymi przybliżyć ją do odkryć wielkich, które mogłyby zapisać ją na kartach magicznej historii. Im dłużej jednak konflikt trwał, tym bardziej poczynała mieć wrażenie, iż takie działania nie były w stanie zapewnić jej pełni bezpieczeństwa, o czym niezwykle boleśnie kilka dni temu przyszło jej się przekonać.
Nie doszła jeszcze w pełni do siebie. Wspomnienie paskudnych zaklęć nadal odwiedzało jej umysł nie raz nie pozwalając spać w nocy, cienie kojarzyły się z brakiem bezpieczeństwa oraz przerażeniem, a eteryczna alchemiczka odczuwała irracjonalny strach w towarzystwie zbyt wielkiej ilości wody, bądź gdy opuszczała bezpieczne mury Szafirowego Wzgórza. Rozmowa z nestorem rodu Burke wydawała się jej jednak czymś, co powinna zrobić - nie tylko z powodu odczuwanego zagrożenia, ale i współpracy, jaką udało im się nawiązać. Współpracy ciekawej, przynoszącej interesujące skutki, w którą zamieszana była również Primorse.
Sukienkę którą miała na sobie uszyła kilka tygodni wcześniej specjalnie na takie okazje - elegancką, podkreślającą kobiecą figurę oraz dodającą odwagi jasnowłosej kobiecie, gdy wkładała ją na siebie. Odpowiedni strój nie raz był kluczem do sukcesu - dodawał odwagi, której w tym momencie eteryczna alchemiczka potrzebowała niezwykle wiele. Kroczyła koło nestora rodu Burke, co jakiś czas mocniej otulając się futrzaną etolą spoczywającą na jej ramionach.
- Primrose wspominała lordowi, nad czym teraz pracujemy? - Spytała niemal retorycznie, smutne spojrzenie szaroniebieskich tęczówek przenosząc na przystojne rysy głowy rodu. Była pewna, że przyjaciółka z pewnością zdradziła ich sekret. - Próbujemy stworzyć syntetyczne rubiny, które później chcemy spróbować naładować czynnikiem magicznym, jeśli dobrze pójdzie niedługo będziemy posiadać wyniki pierwszego testu. - Starała się, by jej głos brzmiał spokojnie nie potrafiła jednak wyrzucić z niego smutnych tonów, a smutek oraz zmęczenie wypisane były w delikatnych rysach. - Primrose robi postępy, coraz lepiej radzi sobie z obliczeniami i ma naturalny dar do przyswajania wiedzy, mam nadzieję, iż niedługo dołączy do mnie w gronie alchemicznych mistrzów. - Dodała, a cień uśmiechu pojawił się na malinowych ustach. Była dumna z postępów przyjaciółki oraz tego, jak bardzo poszła w ostatnim czasie do przodu w ich wspólnej dziedzinie. Nie mogła nie pochwalić ciemnowłosej przyjaciółki gdy przyszło jej rozmawiać z jej bratem. Cisza na chwilę zaległa między nimi gdy wędrowali w kierunku altany, a skryta pod rękawiczką dłoń powędrowała do jej szyi, na której spoczywał łańcuch sztucznych pereł, wykonanych na tyle wprawnie, iż gołym okiem nie dało się rozpoznać żadnej, choćby najmniejszej różnicy. Ciche westchnienie uleciało z jej ust, a szaroniebieskie spojrzenie ponownie powróciło do twarzy nestora rodu Burke.
- Dziękuję, że znalazł dla mnie lord chwilę, ja... Och, nie wiem od czego zacząć... - Zaczęła delikatnie, głosem przyciszonym do eterycznego półszeptu, a smutek w jej spojrzeniu mieszał się ze zwykłym strachem. - Kilka dni temu doszło między mną, a pewną czarownicą do paskudnego nieporozumienia i... ona... ona potraktowała mnie czarnomagicznymi klątwami i... ja... boję się, lordzie Burke... że nie będzie nam dane kontynuować współpracy i... i że to kończy się dla mnie tragicznie i... Och, przepraszam... - Chciała opowiedzieć o wszystkim dokładnie, emocje jednak wzięły górę. Sama nie do końca rozumiała, czemu tak szybko łzy napłynęło do szaroniebieskich tęczówek. Kilka łez uciekło z kącików jej oczu, a delikatna czarownica uniosła dłoń by zetrzeć je ze swojego policzka, by ponownie utkwić smutne, załzawione spojrzenie w buzi lorda, usilnie próbując odnaleźć moment od którego powinna rozpocząć opowieść.
Frances Wroński
Zawód : Alchemiczka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
Even darkness must pass. A new day will come. And when the sun shines, it'll shine out the clearer.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7986-frances-burroughs https://www.morsmordre.net/t8010-poczta-frances#228801 https://www.morsmordre.net/t8009-frances-burroughs#228799 https://www.morsmordre.net/f254-surrey-okolice-redhill-szafirowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8011-skrytka-bankowa-nr-1937#228805 https://www.morsmordre.net/t8012-frances-burroughs#228806
Re: Ogrody [odnośnik]06.05.21 23:29
Współpraca z panią Wroński zapowiadała się obiecująco. Edgar już wiele o niej słyszał z ust siostry, ale musiało minąć trochę czasu zanim faktycznie postanowił skorzystać z jej usług. Nie miał na co narzekać: eliksiry dostał w zasadzie od ręki, a sprawne przygotowanie zamówienia nie kłóciło się z jakością wyrobów. Zadziałały dokładnie tak jak sobie tego życzył, a może nawet jeszcze lepiej, ale to już przez wzgląd na okoliczność podania. Planował zlecić jej jeszcze inne eliksiry do uwarzenia, a może i kilka rzeczy do uszycia, ale pewnie i tak ten list bardzo by go nie zaniepokoił, gdyby nie jej bliska znajomość z Primrose. Wiedział, że planują wspólne badania, widział, jak bardzo jego siostra jest nimi podekscytowana, i chyba nie chciałby, żeby coś im przeszkodziło. Ostatecznie postanowił wygospodarować chwilę czasu na rozmowę, dowiedzieć się kim Primrose była tak zafascynowana, poznać powody, które stały za tym tajemniczym listem.
Szedł obok kobiety przez zarośnięty ogród, co jakiś czas zahaczając o niesforną gałązkę drzewa czy krzewu. Ten chaos nie był oznaką zaniedbania – ogród miał w miarę możliwości żyć własnym życiem. Nie odpowiedział na jej pytanie, bo nie potrafił sobie przypomnieć czy Prim wspominała mu konkretnie o tych badaniach, ale na szczęście pani Wroński szybko wprowadziła go w temat. Kiwnął głową, jakoby doskonale wiedział o co chodzi, choć tak naprawdę niewiele z tego rozumiał. – Te syntetyczne rubiny będą się czymś różnić od naturalnych? Pod względem magii? – Zainteresował się, bo jeżeli te syntetyczne mają niczym się nie różnić od naturalnych, to nie był pewny, czy to wszystko ma większy sens. Kto ze szlachty chciałby posiadać biżuterię ze sztucznych kamieni? Podejrzewał, że nikt nie zdobyłby się na taki zakup. – Dobrze to słyszeć – dodał odnośnie zdolności siostry; nigdy nie wątpił w jej inteligencję, jeszcze przed przydziałem do Ravenclaw zachowywała się jak rasowa Krukonka. Teraz zauważał wiele tych cech w swojej córce.
Nie sądził, że ich rozmowa tak szybko zejdzie na tak niespodziewane tory. Początkowo zdawał się nie zauważać rozedrgania swojej rozmówczyni, lecz kiedy po policzku pociekły jej pierwsze łzy, nie dało się już tego zignorować. Westchnął przeciągle, dając tym sposobem upust swojemu zdenerwowaniu. – Proszę nie płakać tylko konkretnie powiedzieć o co pani chodzi – zaczął, spowolniając swój krok, aż wreszcie się zatrzymał na rozdrożu kilku wąskich ścieżek. Spojrzał wyczekująco na kobietę, a twarz miał wyraźnie zmęczoną, choć tym razem nie pracą, a pomału wykańczającym go zdrowiem. Nie miał cierpliwości do długich rozmów. – O jakiej czarownicy mowa, jakich klątwach – jakoś nie chciało mu się wierzyć, że ktokolwiek potraktował tę kobietę faktycznymi czarnomagicznymi zaklęciami, które mimo wszystko były nielegalne i trudne do opanowania. Coś mu nie pasowało w tej historii, ale chciał dowiedzieć się co.

Rzut na pamięć


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Ogrody [odnośnik]06.05.21 23:29
The member 'Edgar Burke' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogrody - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Ogrody
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach