Wydarzenia


Ekipa forum
Jadalnia
AutorWiadomość
Jadalnia [odnośnik]15.11.17 11:23
First topic message reminder :

Jadalnia

Wspólna dla całej rodziny jadalnia ma swoje położenie na parterze. Można ją zauważyć już od progu, po wyjściu z głównego holu oraz dotarciu na sam koniec korytarza. Pomieszczenie jest ogromne, utrzymane w ciemnych barwach - szerokie i wysokie okna rzadko są odsłaniane, głównie podczas wizyt gości. Grube, zadbane szyby ukazują wtedy tyły domostwa - pokryte zielenią pola oraz gołe, szare drzewa. Na ścianach wyłożonych ciemnoszarą tapetą widnieją obrazy umieszczone w złotych ramach; część z nich jest ruchoma. Centralną kompozycję jadalni stanowi naturalnie długi, dębowy stół, potrafiący magicznie pomieścić każdą ilość biesiadników. Jest także wiecznie nakryty, po środku nieustannie palą się rzędy świec. Ciemna zastawa oraz serwety są idealnie widoczne na tle jasnoszarego obrusu. Stojące przy blatach krzesła pasujące barwą obicia do nakrycia stołu są zaskakująco wygodne.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jadalnia - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jadalnia [odnośnik]10.01.21 17:11
Dopiero trzy razy – dopiero, a może aż trzy razy? Specyfika teleportacyjnej czkawki była dla niej zupełnie obca, więc nie wiedziała ani czego się spodziewać, ani jak długo potrafiła męczyć czarodzieja. I co najgorsze: w jaki sposób się ją zwalczało. Wprawdzie była alchemikiem i jedynym sposobem jaki przychodził jej na myśl był eliksir osłabiający, nigdy dotąd jednak nie zainteresowała się tą kwestią na tyle, by być teraz tego pewną w stu procentach. Zresztą eliksir osłabiający z zasady podchodził już pod truciznę, która wcale nie tak dawno wybuchła w jej pracowni, doprowadzając do niezbyt przyjemnych skutków. – Dziękuję za troskę, lordzie Burke, naprawdę nic mi nie jestna razie. Wiedziała jednak, że pytanie Craiga, choć z grubsza kurtuazyjne, nie padło bez powodu; w końcu wyglądała, cóż, nie najlepiej. Włosy na co dzień przypominały nieład przez niespotykany w Anglii ciasny skręt i objętość, sukienek posiadała w garderobie na tyle, że ta jedna nie robiła jej różnicy. Najbardziej cierpiała godność i kości, które nie były przyzwyczajone do upadania raz po raz.
Obawiam się, że póki co moje przygody nie były szczególnie fascynujące – stwierdziła wkrótce – do tej pory miałam okazję odwiedzić rezerwat smoków, a później zakamarki opery; lady Evandra jest niezwykle sympatyczną osobą – pominęła milczeniem fakt, że jedyną ekscytującą rzeczą dotychczas było wpadnięcie w paszczę młodego smoka, bo ostatecznie przecież nic się nie stało. A do tego nie chciała rozpowiadać o tej rzeczy naokoło, nie potrzebowała kłopotów, chociaż była wprost przekonana, że jej brat dowiedział się już o wszystkim z ust lorda Rosiera.
Podziękowała za zaproszenie jeszcze raz omiatając spojrzeniem stół, ale chwilowo zdecydowała się tylko na kawę. Nie pijała jej wprawdzie na co dzień, lecz jeśli miała wierzyć zapewnieniom smakoszy tego trunku, kawa zapewniała energię, której dzisiaj wyjątkowo potrzebowała w zwiększonej ilości.
Wydaje mi się, że to nie będzie konieczne. Lord Rosier powiadomił już moją rodzinę, niestety kiedy zjawili się w rezerwacie, czknięcie przeniosło mnie dalej – była jednak minimalnie spokojna; rodzina wiedziała co się wydarzyło, w dodatku na potwierdzenie swojej wersji na oczach brata zniknęła po czknięciu – w tej chwili nie pozostaje nic innego jak czekać lub wierzyć, że trafię do osoby, która będzie w stanie pomóc od ręki – sięgnęła po filiżankę, spojrzenie kierując ku Craigowi. – Proszę wybaczyć moją śmiałość, sir, ale chciałam zapytać czy w dalszym ciągu zajmujesz się sprowadzaniem przedmiotów z odległych krajów? – potrzebowała jednej księgi a skoro już znajdowała się u osoby, która mogła jej pomóc...



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt
Re: Jadalnia [odnośnik]10.01.21 19:23
Trzy razy? Burke aż zmarszczył brwi, wyraźnie niezadowolony z odpowiedzi. Gdyby coś podobnego przydarzyło się Primrose albo jego siostrze, zapewne by odchodził od zmysłów. Podejrzewał, że rodzina lady Shacklebolt również niepokoiła się niemiłosiernie. Ależ doprawdy to była patowa sytuacja. Nawet jeśli istniało wokół tyle osób, które pragnęły wspomóc młodą kobietę i jakoś powstrzymać to jej czkanie, to się zwyczajnie nie dało. W momencie gdy pomoc miała nadejść - puf. Ona znów znikała w innym miejscu. Balet był zdecydowanie nieszkodliwym miejscem, natknięcie się na inną lady mogło mieć nawet przyjemny przebieg. Nic jednak nie mógł poradzić na uniesienie jednej z brwi na wieść o rezerwacie smoków. Salazar naprawdę musiał mieć młodą Shackleboltkę w opiece, że wyszła stamtąd cało. Dobrze że trafiła na Rosiera, a nie na... kogokolwiek innego. Oni wiedzieli, jak sobie radzić ze smokami.
- Rozumiem. Całe szczęście - zapewne gdyby chciał, mógłby poddać w wątpliwość jej słowa, po co jednak miał się w tej kwestii kłócić? Nie było z resztą w jego interesie by opowiadała mu ze wszystkimi szczegółami swoje przygody. Nie musiał znać jej problemów. Już bardziej obawiał się o jej bezpieczeństwo z powodu jej powiązań z Zacharym. Przecież nie mógłby później spojrzeć Shafiqowi w oczy, gdyby się nią nie zajął.
- Jestem pewien, że czkawka niedługo przeminie - powiedział, chociaż wcale takiej pewności nie miał. Skrzat już po chwili przyniósł nakrycie dla niej i rozstawił wszystko przed kobietą. - Częstuj się - dodał Burke.
Zaczął się zastanawiać, co by uczynił, gdyby sam znalazł się w podobnej sytuacji. Od razu przypomniał sobie o swojej umiejętności przemiany w czarną mgłę. Czy gdyby przybrał tę postać i postanowił wrócić do domu, czkawka by po prostu ustąpiła? Czy może męczyłaby go dalej, przenosząc znów w kolejne miejsce? Obiecał sobie zainteresować się odrobinę tą kwestią. Jak żył ponad trzydzieści lat już na tym świecie, tak jeszcze ani razu ani jemu, ani żadnemu z jego rodzeństwa czy innej najbliższej rodziny nie przytrafiło się coś takiego. Zawsze jednak istniało ryzyko, prawda?
- Hm? Tak, choć mam również inne obowiązki, to nadal jest jedno z moich głównych zadań - odpowiedział, siadając na swoim miejscu, naprzeciwko niej. Handel opium był nieźle opłacalny, nadal jednak to odnajdywanie, przemyt i sprzedaż artefaktów cieszyły go najbardziej - Rozumiem, że potrzebne są ci tego typu usługi?


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Jadalnia [odnośnik]10.01.21 19:47
Była przekonana, że jeden z jej braci odpowiednio zajął się sprawą przeskakującej pomiędzy lokalizacjami czarownicy i cieszyła się, że w ogóle zdołał dotrzeć do rezerwatu w czasie, kiedy jeszcze się tam znajdowała – przynajmniej widział, że jeszcze była w jednym kawałku. Gdy czkawka dopiero ją nawiedziła, przed przeskoczeniem do pierwszego miejsca, siedziała w ogrodzie ze świadomością, że właściwie poza służbą nie było w posiadłości nikogo. Rodzina miała swoje zajęcia, nie wspominając o ojcu, który w ostatnim czasie miał na głowie o wiele więcej rzeczy, niż dotychczas, ani matce zajętej sprawunkami przedślubnymi swojej córki. Chcąc czy nie, pozwoliła jej działać, niespecjalnie mając ochotę angażować się w przygotowania skoro na dobrą sprawę nie znała jeszcze nawet daty wielkiego dnia.
Również mam taką nadzieję – odparła niewielkim kłamstwem na kłamstwo, podejrzewając, że niejedno było dopiero przed nią. Wiedziała jednak, że mogła polegać na swoim rodzeństwie, więc wierzyła, że w jakiś sposób ją znajdą... chociaż z drugiej strony miała świadomość jak nieprzewidywalna ta dolegliwość była. Nie było pewności czy za chwilę będzie w ogóle znajdowała się na terytorium Anglii, czy aby przypadkiem nie wyniesie jej dalej, w odległe kraje. Sama ta myśl dopiero teraz zestresowała młódkę na tyle, że nieświadomie zmarszczyła czoło i utkwiła wzrok w czarnej otchłani filiżanki na o wiele dłużej, niż powinna. Starała się do tej pory zachowywać spokój, względne opanowanie, ale kiedy zauważyła, że nie miała ze sobą nawet różdżki, wprost poczuła paraliżujące mrowienie w całym ciele. Odpowiedź lorda przywróciła jej uwagę do rzeczywistości, lecz widać było po niej zmianę nastroju.
Właściwie... właściwie tak, nie chciałam jednak pytać o to od razu – najpierw oczywiście zamierzała zapytać jakie miejsce ostatnio odwiedził, co ciekawego widział, ot, zamierzała poruszać się zupełnie neutralną drogą, by sprawdzić, czy aby na pewno może zwrócić się do Craiga ze swoją prośbą, ale widać trafiła na trzecią osobę – zaraz po swoim ojcu i narzeczonym – która niemalże natychmiastowo przechodziła do sedna. – To nic takiego; z pewnością, nic nieodpowiedniego. Niestety zarówno biblioteki, jak i księgarnie, nie oferują zbyt wiele jeśli chodzi o materiały dotyczące starożytnych run a z mojej rodowej biblioteki znam już właściwie każdą księgę – wyjaśniła i zrobiła krótką pauzę na uraczenie się kawą.



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt
Re: Jadalnia [odnośnik]15.01.21 4:14
Zasiadł do śniadania, w pełni świadom, że jego rozmówczyni być może lada moment zniknie, porwana w dalszą podróż kolejnym czknięciem. Gdyby tylko wiedział, że wybrała się w tę podróż nie posiadając przy sobie różdżki, prawdopodobnie nie byłby taki spokojny. Uważał jednak, że lady Shacklebolt ją ma - sam nigdy nie rozstawał się ze swoją, czemu inni czarodzieje czystej krwi mieliby czynić inaczej? Różdżka w końcu dawała mu potęgę - chociaż Craig opanował również jedną z trudniejszych umiejętności posługiwania się magią bezróżdżkową. Ten kawałek drewienka dodawał jednak sporej dozy pewności siebie.
Nie wiedział jak obszerna jest biblioteka Shackleboltów - nieskromnie jednak spodziewał się że zbiory jego rodziny mogły być nieco okazalsze, nie zamierzał jednak chwalić się tym faktem. Ostatnio zezwalał na wstęp do rodowej biblioteki trochę zbyt wielu szlachciankom. Z resztą, Craig wcale nie twierdził że posiadali w swoim księgozbiorze wszystkie księgi związane z każdym możliwym tematem - bardzo prawdopodobne, że lady Safiya poszukiwała czegoś, czego nie mieli. Skoro jednak poruszała ten temat, był gotów odnaleźć jej to, czego potrzebowała. I nie zamierzał zawieźć.
- Rozumiem - odpowiedział. Wcale nie podejrzewał kobiety o to, że mogłaby potrzebować czegoś... nieodpowiedniego. Chociaż może powinien? Przecież zamierzał ją mimo wszystko poddać ocenie. Nie zapominał o tym, że była narzeczoną Zachary'ego. Jeśli więc zażądałaby odnalezienia dla niej czegoś niebezpiecznego, z pewnością czułby się w obowiązku poinformować przyjaciela co też przeznaczona mu kobieta wyczynia. Runy właściwie także mogły stanowić zagrożenie, niemniej niosły ze sobą także ogromne możliwości rozwoju. On sam doskonale o tym wiedział - Czy chodzi lady o jakiś konkretny tytuł, czy może bardziej o pracę jakiegoś autora? - dopytał się. Tak, zdecydowanie na co dzień nie należał do osób, które owijały w bawełnę. Na potrzeby pracy nauczył się oczywiście uprawiać tę trudną sztukę, sam jednak na był raczej dość bezpośredni. Tego zlecenia nie traktował jednak typowo - kwota zapłaty z pewnością będzie niższa, niż gdyby o podobną przysługę poprosił go ktoś inny, ktoś prostszy. Termin dostawy także miał być krótszy. Osobiście zamierzał utrzymać z Shackleboltami dobre stosunki. - I czy chodzi tylko o jedną pozycję? Mogę zawsze zająć się poszukiwaniami kilku, jeśli taka jest twoja wola, lady. - zaoferował.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Jadalnia [odnośnik]18.01.21 20:37
Brak różdżki wynikał z zupełnie błahej przyczyny – nieświadoma zupełnie czyhającej na nią uciążliwej dolegliwości a wprost przekonana o bezpieczeństwie, które zapewniała jej rodowa posiadłość, nie widziała konieczności zabierania magicznego drewienka ze sobą przechodząc z pokoju do pokoju, czy wychodząc dosłownie na chwilę na świeże powietrze, choć takie sytuacje nie zdarzały się zbyt często. Starała się mieć ją zawsze przy sobie, ale teraz, po dzisiejszym dniu, uznała, że najlepszym sposobem byłoby przyklejenie jej sobie do dłoni. Temat książki zainteresował ją jednak bardziej, niż rozmyślanie o tym, co się może wydarzyć za chwilę, to też bez zbędnego ociągania przeszła do rzeczy.
Prawdę powiedziawszy nie mam konkretnego dzieła na myśli – jeszcze nie – szukam dzieła, które będzie zawierało w sobie informacje o magicznych talizmanach; moja wiedza nie jest dla mnie wystarczająca i chciałabym ją poszerzyć – dodała, poprawiając się na swoim miejscu, chociaż powoli podświadomie zaczynała czuć, że coś było nie tak; dokładnie jak wtedy w ogrodzie, czy rezerwacie, lecz wierzyła, że jej rozmówca nastawił się na dość krótką i oszczędną w słowach wizytę.
Aktualnie na próżno szukać takich ksiąg stacjonarnie; odnoszę wrażenie, że w miarę trwania wojny coraz więcej osób zaczęło szukać alternatywnych sposobów od dobrze znanych zaklęć – kwestia jej niezadowolenia z tego powodu była drugorzędna, chociaż nie ukrywała lekkiego zirytowania zaistniałym stanem rzeczy – pominąwszy braki w ingrediencjach alchemicznych, rzecz jasna – westchnęła – moja prośba nie ma terminu, zwłaszcza przy tak oszczędnych szczegółach, gdyby jednak obiło się coś lordowi o uszy, byłabym wdzięczna za pamięć – nie wątpiła, że Craig Burke miał dostęp do wielu źródeł, handlarzy, zwłaszcza, że sklep prowadzony pod nazwiskiem tego rodu miał do zaoferowania wiele interesujących, nie do końca legalnych, cudów.
Dała lordowi chwilę na zastanowienie się, przetrawienie informacji, w międzyczasie upijając nieco kawy a w momencie, w którym odstawiała porcelanową filiżankę na stół poczuła nieprzyjemny ścisk w brzuchu i...
Hep!

zt



goddesses don't speak in whispers;
they scream.
Safia Shacklebolt
Zawód : kapłanka
Wiek : 21 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
too late for tears, damage is done
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8545-safiya-shacklebolt#249238 https://www.morsmordre.net/t8578-ghede#251399 https://www.morsmordre.net/t8581-szamanka-miasta#251409 https://www.morsmordre.net/f231-sussex-brighton-brighton-pavilion https://www.morsmordre.net/t8580-skrytka-bankowa-nr-2017#251404 https://www.morsmordre.net/t8579-s-shacklebolt
Re: Jadalnia [odnośnik]28.01.21 20:38
Na temat starożytnych run sam posiadał całkiem sporą wiedzę, a co za tym idzie - także całkiem pokaźną kolekcję ksiąg, które traktowały na ich temat. Gdyby mieli więcej czasu, Burke nawet mógłby je pokazać swojej towarzyszce. Interesował się tym tematem od dawna, z resztą, z dziada pradziada lordowie Durham zajmowali się zarówno ściąganiem, jak i nakładaniem klątw. Tworzenie talizmanów było jednak gałęzią, którą nie parali się aż tak często. Prawdopodobnie Primrose będzie wiedziała więcej na ten temat, z całej ich rodziny to ona była najbardziej zaangażowana w ich tworzenie. Kiedy już podpyta kuzynkę, będzie mógł wprawić machinę w ruch. Trochę szkoda, że lady Safiya nie dała mu żadnych więcej szczegółów, nie chciał żeby później nagle okazało się, że pozycja, którą dla niej znalazł, była jej już znana. Co więcej, teraz zdał sobie sprawę z jeszcze jednego problemu - będzie musiał to tomiszcze odpowiednio zabezpieczyć. Kto wie czy Primrose nie będzie chciała dostać ją w swoje ręce. Może więc Craig powinien od razu rozejrzeć się za dwoma egzemplarzami tego samego dzieła?
- Nie jest to popularny temat, ale myślę, że uda mi się coś znaleźć. Byłbym jednak wdzięczny, gdybyś w wolnej chwili wymieniła mi na pergaminie te tytuły, które są już znane. Nie chciałbym zdublować tego, co już posiadasz w swoich księgozbiorach. - krótki liścik wysłany przez sowę w zupełności wystarczy, a jemu niezwykle ułatwi to robotę. - Jak tylko uda mi się coś znaleźć, natychmiast się odezwę. - obiecał.
Wiedział, że pojawienie się Safiyi było chwilowe, że lada moment może zniknąć, udając się gdzieś dalej, przeniesiona czkawką teleportacyjną. Niemniej w chwili, kiedy kobieta po prostu nagle zniknęła, i to bez żadnego ostrzeżenia, aż wyraźnie drgnął, niemal rozlewając własną kawę. Kiedy zdał sobie sprawę z tego, co dokładnie się wydarzyło, odchrząknął cicho, biorąc w końcu łyk czarnego napoju. Życzył jej, żeby trafiła w miejsce równie bezpieczne, jak zamek Durham. Albo przynajmniej jakieś nudne. Nie godziło się, żeby dama musiała sama stawiać czoła niebezpieczeństwom. Craig jeszcze raz pomyślał o tym, czy nie powinien napisać szybkiej wiadomości do lorda Shacklebolt. Skoro jednak rodzina Safiyi była poinformowana o jej przypadłości, jak twierdziła sama kobieta, Burke nie mógł zrobić nic, by jej pomóc. Wobec tego powrócił do swojego posiłku. Czekał go dziś nawał roboty, która sama się nie załatwi.

zt


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Jadalnia [odnośnik]13.02.21 13:10
1 X 1957

Smark, odsłoń okna.
Edgar nigdy nie rozumiał dlaczego w jadalni zawsze panował taki mrok. Na zewnątrz jeszcze świeciło słońce, aż żal było nie wpuścić kilku promieni do środka. Zima zbliżała się do Durham wielkimi krokami i za kila tygodni i tak miała ich pogrążyć w ciemności – do tego czasu warto było korzystać z ostatnich podrygów dłuższego dnia. A już z pewnością dzisiaj, ponieważ rozmowa, która go czekała, miała nie należeć do prostych. Przekazanie Primrose informacji o jej zaręczynach wydawało mu się wystarczająco ponurą sytuacją.
Stół – dzisiaj dużo krótszy niż zazwyczaj, przystosowany do obiadu kilku osób, a nie połowy brytyjskiej socjety – był nakryty jasnoszarym obrusem i nieco ciemniejszą zastawą w delikatne geometryczne wzory, przywodzące na myśl styl Bliskiego Wschodu. Na środku stał czarny metalowy świecznik i bukiet polnych maków w niedużym porcelanowym wazonie. Z pewnością zaczarowanych, bo okres kwitnienia maków już dawno minął, co dało się wyczuć w ich zapachu, a raczej jego braku. Dzisiaj na obiad miał być indyk z pieczonymi ziemniakami, warzywami i owocami: marchwią, papryką, burakami, jabłkiem. Obok niego stała butelka drogiego czerwonego wina, ale Edgar miał wątpliwości, czy tylko jedna im wystarczy. Miał wrażenie, że jego siostra nie przyjmie tej wiadomości z należytym spokojem, chociaż nie była w tym odosobniona: każda lady i każdy lord lądowali na ślubnym kobiercu. Nie mogła uniknąć wyjścia za mąż, to akurat nie podlegało żadnej dyskusji. Udane małżeństwo to podstawa silnego sojuszu, a w obecnej napiętej sytuacji politycznej były one szczególnie potrzebne. Ta rozmowa musiała się odbyć.
Edgar stał przy jednym z wysokich okien, wyglądając na zewnątrz. Obserwował swojego syna, który biegał dookoła łysych drzew pod nadzorem zaufanej guwernantki, siedzącej nieopodal na drewnianej ławce. Z pewnym rozrzewnieniem stwierdził, że Marius ostatnio urósł – trzeba zacząć myśleć o zamianie guwernantki na porządnych nauczycieli, którzy zajmą się jego wychowaniem. Pomału kończył się czas jego beztroskiej zabawy. Adeline pewnie nie będzie zachwycona, ale taka była kolej rzeczy, którą musiała zaakceptować.
Zamyślony prawie zapomniał po co tutaj przyszedł, lecz odgłos obcasów, niosący się po korytarzu, pomógł mu wrócić na ziemię. Odruchowo się wyprostował, poprawiając mankiety bordowej koszuli, po czym odwrócił się w stronę szerokich drzwi. Celowo nie zapraszał na ten obiad reszty rodziny – uznał, że tę wiadomość najlepiej przekazać w mniejszym gronie, dać Primrose przestrzeń do przetrawienia informacji, do zasypania go lawiną pytań oraz do ewentualnego sprzeciwu, którym miała niczego nie wywalczyć i koniec końców stanąć na ślubnym kobiercu obok lorda Carrowa. Klamka zapadła.

Rzut na pamięć


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Jadalnia [odnośnik]13.02.21 13:10
The member 'Edgar Burke' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 2
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jadalnia - Page 2 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Jadalnia [odnośnik]14.02.21 15:12
Przeglądała rano Horyzonty Zaklęć wczytując się w jeden z ciekawszych artykułów, musiała podrzucić go Frances gdy ta wróci z podróży poślubnej z Wrońskim. Ledwo dwa dni temu była na ich ceremonii zaślubin gdzie pełniła honory osoby prowadzącej. Był to piękny i miły dzień, a wiązanka ślubna stała w ozdobnym wazonie na jej toaletce. Przyjaciółka życzyła jej aby trafił się Primrose mąż, który zapewni jej szczęście, ale czy to było możliwe w związkach aranżowanych? Kiedyś nadejdzie dzień, gdy Edgar ją poinformuje o tym kto ma zostać jej mężem, liczyła tylko, że nie nastąpi to za szybko, miała tyle planów! Chciała je realizować, a będąc czyjąś żona na pewno nie będzie miała na nie czasu. Wstała z fotela odkładając czasopismo gdyż zbliżała się pora obiadu, to był ten moment w Durham kiedy większość rodziny widziała się razem i mogli porozmawiać albo po prostu pobyć w swoim towarzystwie. Czasami się zdarzało, że w jadalni nie było nikogo, gdyż każdy był zajęty swoimi sprawami. Tym razem jednak Primrose miała dzień wolny, w końcu była niedziela, dzień wolny i nie miała zamiaru spędzać go w sklepie. Może po obiedzie wybierze się na przejażdżkę konno, albo zwyczajnie pójdzie na spacer. Nie chciała tego dnia zajmować się sprawami biznesowymi lub związanymi z ziemiami jakie zajmowali. Czekał na nią też utwór do ćwiczenia na skrzypcach, a ostatnio znalazła w graniu przyjemność, która ją wyciszała i pozwalała zebrać myśli, a tych ostatnio było wiele. Wydarzenia mocno odcisnęły swoje piętno na ich rodzinie, nocą zaś przychodziły najróżniejsze myśli, które wypełniały całą komnatę lady Burke, dopiero świt przynosił ukojenie. Nie miała pojęcia, że dzisiejszy dzień będzie zupełnie inny niż sobie zaplanowała. Schodziła do jadalni ubrana w ciemno szarą suknię z granatowym kołnierzem i mankietami jako ozdobą klasycznego kroju jej stroju. Obcasy pantofelków odbijały się cicho echem wśród murów Durham oznajmiając jej pojawienie się w jadalni na widok brata uśmiechnęła się do niego delikatnie i podeszła do okna, przy którym stał.
-Marius z każdym dniem wydaje się coraz wyższy - zauważyła swobodnie po czym skierowała się do swojego miejsca przy stole. -Ostatnio oznajmił, że nie może już jeździć na kucyku, jest na to za duży. Mówił, że przyszły lord Durham nie może jeździć na tak małym koniku. Gdybyś widział minę Johna, który stał skonsternowany z jego siodłem nie bardzo wiedząc co ma zrobić. - Spojrzała na półmisek, na którym już pysznił się dzisiejszy obiad. Nagle poczuła jak bardzo zgłodniała. - Pamiętasz jak wspominałam, że Daniel Wroński bierze ślub? Dwa dni temu poprowadziłam mu ceremonię, aż dziw bierze, że ten człowiek się ustatkował.
Zagadnęła brata nie wiedząc, że gładko przechodzi do tematu, który zaraz będzie poruszany wobec jej osoby.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 2 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]17.02.21 15:11
Czas swobodnie i zaskakująco szybko przelewał się przed jej palce. Ledwie parę chwil temu z żalem wylewała łzy i wypluwała słowa sprzeciwu w zaciszu własnych komnat w Pallas Manor. Niewiele później stała na ślubnym kobiercu martwiąc się o swoją przyszłość w spowitych ciemnością korytarzach ponurego zamczyska. I mogłaby przyrzec, że zaledwie wczoraj trzymała w ramionach małego Mariusa, chociaż ramiona drżały z wycieńczenia. A teraz? Zdania, które składał były coraz pewniejsze, chciał wiedzieć coraz więcej i sięgać coraz wyżej z właściwą dla swojej pozycji ambicją. Powoli, nadal jeszcze dziecięcymi krokami, zbliżał się do zrozumienia istotnej roli, którą przyjdzie mu pełnić w przyszłości. A jej matczyne serce zaczynało płakać. Kolejna pociecha dorastała, stając o własnych siłach, nie potrzebując już asekuracji w objęciach matki.
Dzieci dorastały szybko. Zbyt szybko.
I nie tylko one. Obraz trzynastoletniej Primrose był w jej pamięci równie żywy co wspomnienie wczorajszego dnia. A dzisiaj? Była już młodą, wykształconą kobietą, na którą przyszedł czas. Aby wyfrunęła z gniazda, aby sama przejęła na swoje barki ciężar roli żony, a z czasem również i matki. Wypuszczenie jej z ramion nie będzie łatwe dla żadnego z nich. Primrose, jak pozostali członkowie rodziny jej męża, znalazła specjalne miejsce w sercu Adeline. Życzyła jej szczęścia na każdym kroku. Jednakże ich świat rządził się innymi regułami, świata, w którym nieważne jest szczęście jednostki tak długo, jak panuje zgoda między głowami rodów.
Po chwili drzwi otworzyły się pod naciskiem delikatnych dłoni lady Burke. Weszła do jadalni w akompaniamencie stukotu obcasów. Ubrana była w czarną, prostą i jednocześnie - jakże mogłoby być inaczej - elegancką suknię. Podobne kreacje stanowiły codzienność lady nestorowej. Czerń materiału zaskakująco współgrała z bladą cerą i srebrzystymi pasmami włosów, które teraz gładką taflą opadały na plecy.
- Wybaczcie, mam nadzieję, że nie musieliście czekać - subtelny uśmiech zagościł na twarzy Adeline, kiedy zbliżyła się już do miejsca, które miała zająć podczas dzisiejszego posiłku. Zapewne zatrzymała ją sprawa najwyższej wagi, kolejny mały pożar, który z charakterystyczną dla siebie gracją i pozorną lekkością. Niezależnie czy była to rozmowa z nauczycielką muzyki czy też rozwiązywanie problemów związanych z prowadzeniem domostwa. - Edgarze, rozmawiałam z guwernantką, twierdzi, że Marius w ostatnim czasie zrobił spore postępy. Jestem pewna, że nasz syn będzie chciał się z tobą nimi podzielić osobiście - duma emanowała z postawy Adeline. Rola matki nieoczekiwanie dla niej stała się najważniejszą, jaką odgrywała. Na ślubne rewelacje, Adeline skomentowała jedynie sceptycznym spojrzeniem. Nie jej oceniać, nie w obecności Edgara. Nie znała też rzeczonego jegomościa. - Jest to ktoś kogo znasz? Powinniśmy wysłać wiadomość z gratulacjami? - zagadnęła.
Adeline Burke
Zawód : Arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
part of her mystery
is how she is calm
in the storm and
anxious in the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Re: Jadalnia [odnośnik]19.02.21 23:29
Pierwsza ciszę przerwała Primrose. Edgar odsunął się od okna, obserwując jak jego młodsza siostra zajmuje miejsce przy stole. Wydawała się dzisiaj niezwykle radosna, jak na złość, bo chyba łatwiej byłoby mu przekazywać tę informację, gdyby pojawiła się w jadalni mniej zadowolona. Tymczasem buzia jej się nie zamykała, jak zwykle miała coś do opowiedzenia – poza domem zazwyczaj nie była taka gadatliwa, natomiast w murach zamku zaskakująco ożywała.
To prawda… Właśnie myślałem o tym, że trzeba zmienić mu nauczycieli – a raczej guwernantkę na nauczycieli, którzy zaczną go intensywniej wdrażać w historię i znaczenie magicznego świata, przy których będzie stawiał swoje pierwsze kroki w sztuce szermierki czy konnej jazdy. To nie tak, że nie szanował pracy ich guwernantki, bo dobrze wywiązywała się ze swoich obowiązków, ale Marius już wyrastał z bajek na dobranoc, coraz pewniej stąpał po ziemi, a jego oczy wychwytywały więcej niż dotychczas – najwyższy czas, żeby zaczął robić coś więcej poza beztroskim bieganiem po ogrodzie. Mimo wszystko uśmiechnął się kątem ust, słysząc o butnym zachowaniu syna. – Dobrze, niech mierzy wysoko – skomentował, chociaż wolałby, żeby Marius jednak przez jakiś czas zadowolił się kucykiem dla własnego bezpieczeństwa. Nie chciałby wzywać Cassandry, żeby nastawić mu złamane kości.
Ich rozmowę przerwała Adeline, która jak zwykle prezentowała się bez zarzutu. Kiedyś, na początku znajomości, Edgar poważnie się zastanawiał, czy nie ma w sobie chociaż odrobiny wilej krwi – było coś charakterystycznego w jej nieskazitelnym wyglądzie i płynności ruchów. Pokręcił przecząco głową, nie spóźniła się.
Doskonale, może się nimi podzielić po naszym obiedzie – poważny wyraz twarzy kłócił się z wypowiedzianymi słowami, jakby wcale nie miał ochoty spędzać czasu ze swoim synem, ale w tym momencie inna sprawa zaprzątała mu głowę. – Smacznego – mruknął do swoich towarzyszek przy stole, zabierając się za jedzenie, niedawno nałożone na talerze przez skrzaty. Ledwie wziął jeden kęs soczystej pieczeni, kiedy z ust Primrose padła ta rewelacja. Spiorunował ją wzrokiem, a wcześniejsze przejęcie związane ze swoją nową rolą swata uleciało w zapomnienie. – Poprowadziłaś mu ceremonię? – Zapytał z niedowierzaniem, odstawiając sztućce z cichym brzdękiem na talerz. – Ty wiesz czym on się zajmuje? Pewnie przyszło tam pół Nokturnu, o czym ty wtedy myślałaś, co? Nie powinnaś chodzić w takie miejsca ani utrzymywać bliskich kontaktów z takimi ludźmi – ponownie wziął sztućce do ręki, z pozornym spokojem zjadając pieczonego ziemniaka, bo umysł podsuwał mu kolejne wybryki siostry, które nigdy nie powinny mieć miejsca. Jedno gorsze od drugiego, a z jakiegoś powodu do tej pory lokował swoją złość na tej drugiej stronie, nie na niej. – Zresztą dobrze o tym wiesz, to chyba jest w tym wszystkim najgorsze. Twoja ignorancja – dodał, a w jadalni rozległ się nieprzyjemny pisk noża szorującego po talerzu, kiedy odrobinę zbyt agresywnie odkrajał kawałek indyka. – Nie – przelotnie spojrzał na Adeline; żadnych gratulacji, a już z pewnością nie od nestora na oficjalnej papeterii – mówili o jakimś oprychu z Nokturnu, na miłość Merlina.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Jadalnia [odnośnik]20.02.21 0:10
Słyszała w głosie brata dumę z syna, nic zresztą dziwnego, gdyż chłopak rósł bardzo szybko. Pewnie nim się obejrzą otrzyma list z Hogwartu. Była ciekawa do jakiego domu trafi. Ona z całego rodzeństwa trafiła do Ravenclaw i nic nie sprawiłoby jej większej przyjemności gdyby bratanek również tam trafił. Pamiętała jak się stresowała, że otrzyma dnia następnego wyjca od rodziców, którzy będą zawiedzeni tym iż trafiła gdzie indziej niż do domu węża. Jednak stało się inaczej, a list od matki był pełen dumy i pokrzepienia dla jedenastolatki. Choć żałowała wtedy, że nie będzie mogła spędzać całych dni wraz z Aquilą i Evandrą, ale był Rigel, który okazał się dla niej ogromnym wsparciem w szkole. Przez pierwsze miesiące słała listy prawie codziennie, każdy brat otrzymywał inny, z każdym mogła porozmawiać na inne tematy. Edgar zaś był tym, któremu zawsze chciała zaimponować, chciała aby mógł być dumny z młodszej siostry. Jednak nie zawsze się to udawało, wręcz była przekonana, że ostatnio osiągała efekt przeciwny od zamierzonego.
Wymianę zdań przerwało pojawienie się bratowej, która jak zwykle nienaganna zajęła swoje miejsce przy stole obiadowym. Nic nie zwiastowało nagłej reprymendy, której kompletnie się nie spodziewała, nie od Edgara i nie w stosunku do Daniela. Spojrzała na niego z nieukrywanym zaskoczeniem w trakcie nakładania porcji indyka na talerz.
-Tak, poprowadziłam - potwierdziła pytanie, chociaż wiedziała, że było retoryczne. - Jakbyś zapomniał to znam Daniela od kiedy byłam dzieckiem. Ten człowiek pracował w sklepie od dość dawna, teraz jest naszym człowiekiem od zaopatrzenia. Jest naszym zaufanym człowiekiem.
Nadal nie rozumiała tego oburzenia. Czego się Edgar spodziewał? Myślał, że Prim pracując w sklepie, tworząc talizmany na zamówienie nie będzie miała styczności ze światem z Nokturna. Wzięła głębszy oddech aby nie wybuchnąć.
-Nie - zaprzeczyła twardo. - Wesele było skromne i małe. Była obecna tylko rodzina jego żony. Ceremonia nie miała też miejsca na Nokturnie tylko na Szafirowym Wzgórzu. Nie mogę uwierzyć… Mówi to człowiek, który sam wysłał do mnie Ramseya Mulcibera. - Pokręciła głową z niedowierzaniem. - O tak, trochę wiem.
Rzuciła w stronę brata choć starała się mocno nad sobą panować. Jednak kolejne jego słowa przelały czarę goryczy, która już od jakiegoś czasu gromadziła się w młodej czarownicy. Teraz jej sztućce opadły z cichym brzdękiem na talerz.
-Przeszedłeś samego siebie - powiedziała cicho, ale ton jej głos był lodowaty, a z szaro zielonych oczu nie biło ciepło jakie zwykle miała dla nestora. - Biorę to jednak na karb obowiązków i ostatnich przykrych wydarzeń jakie miały miejsce. Inaczej nie jestem w stanie pojąć jak Burke może powiedzieć coś takiego do innego członka swojej rodziny.
Ode chciało się jej jeść, choć obiad pachniał wspaniale. Sięgnęła za to po kieliszek wina. Miał rację, będą potrzebować go zdecydowanie więcej jeżeli miał zamiar poruszyć jeszcze inne tematy przy stole. Upiła spory łyk, ale to dużo nie pomogło. Otrzymywała reprymendę za to, że była Burkiem i zachowywała się jak jeden z nich.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 2 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]20.02.21 12:17
Widocznie nic – nawet pozornie błaha choć raczej pokrzepiająca wiadomość – nie mogła rozgonić chmur tak gęsto zbierających się nad głową nestora. Łudziła się, że może, jeżeli chociaż jedna osoba mniej będzie swoją postawą przedstawiała niezadowolenie z dzisiejszych rewelacji, które Edgar miał zamiar zaprezentować przed swoją młodszą siostrą to ten wyrok będzie dla niej mniejszym ciężarem. Zdawała sobie sprawę, że Primrose nie będzie zadowolona – rzadkością jest bowiem prawdziwa radość z ogłoszenia tej jakże radującej serca nowiny. Może chociaż Edgar mógłby wyglądać na mniej przygnębionego. Na to będzie czas później.
Kąciki ust drgnęły jedynie w delikatnym uśmiechu, a krótki, pozbawiony entuzjazmu komunikat spotkał się z krótkim skinięciem głowy. Czas w Durham sprawił, że i Adeline zaczęła rozważniej przebierać w bogatym słownictwie. Im szybciej zajmą się sprawą zaręczyn tym lepiej. Nie spodziewała się jednak, że posiłek w wąskim gronie rodzinnym przybierze taki obrót. Uwaga została rozproszona, a Adeline z trudem powstrzymała wymowne przewrócenie oczami i podirytowane westchnienie. Miała ochotę na rozbicie pięści na drewnianym blacie, jednakże zamiast tego ze spokojem malującym się na bladej twarzy odłożyła sztućce po bokach, układając dłonie na udach. Uniesiona nieznacznie brew i wyczekujące spojrzenie nieśpiesznie wędrujące od twarzy Edgara do oblicza Primrose.
Merlinie daj mi siłę, poprosił cichy głos, kiedy uszu dobiegł ją zgrzyt noża sunącego po gładkiej powierzchni talerza. Zbyt natrętnie. Ostry dźwięk mierził jej uszy, drażnił nerwy. Niemalże kamienna twarz zostałaby wykrzywiona w grymasie niezadowolenia.
Widocznie ta dyskusja nie mogła poczekać do skończenia posiłku.
- W przypadku, kiedy się o ciebie martwi, Primrose – spojrzenie zaklętych w tęczówkach lodowych brył przeniosło się na niepocieszoną z otrzymanej reprymendy młodszą lady Burke. – Jest mi szalenie przykro, że twoje rozgoryczenie i buta przykrywają tak oczywisty wniosek – w spokojnym tonie głosu Adeline pojawiła się nutka niezbyt obcej protekcjonalności. No proszę, iskry strzelały ze spojrzeń, chociaż jeszcze nie poruszyli drażliwej kwestii. – Pomijając fakt, iż twojej obecności na podobnym wydarzeniu nie jest w stanie już wytłumaczyć nieokrzesanie młodego wieku, nie możesz tak lekceważąco podchodzić do sprawy własnego bezpieczeństwa - miała nadzieję, że wyraziła się wystarczająco jasno i zrozumiale. Wydawało jej się, że po jej spotkaniu z lordem Aresem wytłumaczyły sobie jak kobieca pozycja rysuje się w zastanej przez nie rzeczywistości. Jednakże niech Edgar nie chwali dnia przed zachodem słońca. I jego dosięgnął lód spojrzenia uroczej małżonki. Mimo iż pojawiła się w nim nutka zawahania. Wciąż zmartwiona zachowaniem męża w ostatnim czasie bała się burzyć tę fasadę normalności. Nie chciała sprawdzać, jak krucha była. Dwa wdechy i kilka uderzeń serca.
Może wiedziałabym kim jest ten przeklęty Wroński, gdybyś mówił mi więcej, pełna rozgoryczenia i frustracji myśl mogła znaleźć ujście w chwilowej rysie na perfekcyjnej masce. W spojrzeniu, w którym na moment rozbłysnął płomień irytacji, może trochę nieadekwatnej do sytuacji. Być może nawet cierpliwość lady nestorowej miała swoje limity.
- Niemniej jednak można się było tego spodziewać, skoro Primrose stała się częścią Nokturnu, pracując w sklepie, prawda? – być może stąpała po cienkim lodzie. Jednakże nie było tu nikogo prócz ich trójki. Brwi delikatnie drgnęły ku górze, jakby oczekując argumentów z obydwóch stron, chociaż na razie nieustępliwe spojrzenie pozostało skupione na Edgarze. Czekała, nawet jeżeli ona w głowie wydała już własny osąd, który zgodnie z wpisaną w jej naturę szczyptą arogancji, był jedynym słusznym.
Czy migrena miała być jej towarzyszką, pojawiającą się w obliczu małych-wielkich katastrof?
Adeline Burke
Zawód : Arystokratka
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
part of her mystery
is how she is calm
in the storm and
anxious in the quiet
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7494-adeline-burke#206410 https://www.morsmordre.net/t7710-eunomia#213518 https://www.morsmordre.net/t7708-makowa-pani#213516 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle
Re: Jadalnia [odnośnik]21.02.21 20:48
Odkąd wrócił z Banku Gringotta jego cierpliwość można było zmieścić w niedużej fiolce od eliksiru. Ilość obowiązków go przytłaczała. W sklepie czekały na niego dokumenty do przejrzenia, a w gabinecie stos nieprzeczytanej korespondencji – uparcie przypominały mu o sprawach, które zdążył już zacząć, a których nie miał siły teraz dokończyć. Do tego dochodziły obowiązki Rycerza Walpurgii i ciążąca mu na barkach kwestia mugoli. Próbował obmyślić plan pozbycia się ich z Durham, ale skończyło się na rozgrzebaniu kilku problemów i pozostawieniu ich samym sobie. Wreszcie, jako wisienka na torcie, zaręczyny Primrose. Nie w takiej atmosferze powinny mieć miejsce, ale Edgar już nie mógł wycofać się z umowy zawartej z lordem Aaronem. Poradziłby sobie z tym wszystkim, gdyby nie nawracające problemy z pamięcią. Codziennie o czymś zapominał. Umykały mu z głowy wszelkie nazwiska, daty, czy twarze. Ulatywały umówione spotkania. Czasem wracał pamięcią do odległych wspomnień, które wydawały się nie mniej realne niż rzeczywistość. Łapał się na tym, że nie rozpoznawał osoby naprzeciwko, choć tamta zdawała się czuć swobodnie w jego towarzystwie, jakby znała go latami. Próbował nie okazywać po sobie tej słabości, bo to był najgorszy moment na posiadanie takowej – wojna stawała się coraz ostrzejsza, ich działania coraz bardziej zdecydowane. Ciągłe pilnowanie swoich galopujących myśli bywało męczące. Próbował trzymać je na wodzy, nie pozwolić na kolejny powrót do przeszłości, na mieszanie wspomnień z teraźniejszością; kurczowo trzymał się tu i teraz, nic więc dziwnego, że kiedy coś nie szło po jego myśli, brakowało mu siły na opanowanie emocji.
Nie podważam jego umiejętności – zauważył, skupiając spojrzenie błękitnych tęczówek na młodszej siostrze. Sam korzystał z usług Wrońskiego; był dyskretny, dobrze radził sobie ze zdobywaniem informacji czy straszeniem oprychów. To nie robiło z niego jednak dobrego materiału na znajomego dla Primrose. – Współpraca z nim to jedno, utrzymywanie kontaktów prywatnie to drugie – nie rozumiał dlaczego musi to jeszcze raz powtarzać, bo to przecież było oczywiste. Próbował wrócić do jedzenia, ale każde kolejne słowa siostry coraz bardziej odciągały jego uwagę od syto zastawionego stołu. – A w czym według ciebie Ramsey Mulciber jest gorszy od Daniela Wrońskiego? – Odbił piłeczkę, opadając ciężko na oparcie krzesła. On znał odpowiedź na to pytanie, ale Primrose nie powinna wiedzieć o nim tak wiele – skąd więc ta niechęć? Czekał na odpowiedź z pozorną cierpliwością, przejawiającą się nerwowym stukaniem palcami po udzie. Nawet nie oczekiwał z jej strony przyznania mu racji czy przeprosin, a opamiętania. W zamian dostał krytykę, wbijającą mu szpilę w najczulszy punkt. Wyprostował się, opierając dłonie na blacie drewnianego stołu. – Tu nie chodzi o mnie, Prim – zaczął, starając się zachować spokój, choć ostatnimi czasy nie przychodziło mu to z łatwością. – To ty zachowujesz się nieodpowiedzialnie. Ślub Wrońskiego to nie pierwsza taka sytuacja. Jakiś czas temu zaprosiłaś do zamku Vincenta Rinehearta, nie wspominając o tym nawet słowem. Czy ty wiesz kim jest ten człowiek? Jego ojciec jest poszukiwany listem gończym! – Ostatnie słowa wypowiedział w akompaniamencie uderzenia dłoni w stół, wprowadzając kieliszki z winem w stan lekkiego drżenia. – Trwa wojna, rozumiesz? Nie czuć tego w naszym zamku, ale to nie znaczy, że tak będzie zawsze. Na pewno nie jeśli będziesz spraszać tutaj przypadkowych ludzi – patrzył na nią przez chwilę, dopóki nie usłyszał spokojnego głosu Adeline, tak niepasującego do coraz bardziej napiętej atmosfery. Lekceważące podejście do bezpieczeństwa, lepiej by tego nie ujął. Westchnął cicho, jak gdyby nigdy nic wracając do jedzenia obiadu, choć wciąż czuł jak się w nim gotuje. – Praca w sklepie też ma swoje granice – odpowiedział żonie, biorąc kojący łyk czerwonego wina.


We build castles with our fears and sleep in them like
kings and queens

Edgar Burke
Zawód : nestor, B&B, łamacz klątw
Wiek : 35
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
OPCM : 25 +5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 30 +1
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t4912-skrytka-bankowa-nr-811#106945 https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
Re: Jadalnia [odnośnik]22.02.21 10:13
Nie miała szans z tą dwójką w żadnej dyskusji, choć Adela zdawała się chcieć rozładować sytuację ale dołożyła tylko oliwy do ognia. To było oczywiste, że będzie trzymać stronę męża, a cały dobry humor Primrose prysł jak bańka mydlana. Dostrzegła jej poirytowanie oraz trzymaną na wodzy złość nestora. Stąpała po grząskim gruncie i łatwo mogła wpaść w coś czego nie chciała. Nie sprawiło jej przyjemności stawianie się bratu, nie czerpała satysfakcji z tego, że się unosił i choć bardzo dbała o jego samopoczucie czasami nie miała już siły. Bywały momenty kiedy najzwyczajniej chciała aby to wszystko się nie wydarzyło, aby nie trwała wojna. Nie miała jednak takiej mocy sprawczej i musiała mierzyć się z rzeczywistością. Zachowanie jakie właśnie prezentowała mogło zostać odebrane jako buta jak to określiła Adeline. Najzwyczajniej Primrose miała dość braku informacji, szczątków wiedzy, chciała znać szerszy obraz. Chciała móc coś zdziałać, zrobić, wykazać się. Obawiała się, że jednak Edgar nigdy na to nie przystanie, nie teraz. Przyjmowała więc burę w ciszy choć na jej głowę spadały gromy, a pod stołem zaciskała boleśnie dłonie w pięści. Żołądek zawiązał się na supeł, nie było możliwości aby coś więcej przełknęła, nawet wino stawało w gardle kiedy go upiła.
-W niczym nie jest gorszy – odparła głucho gdyż na nic więcej nie było ją stać w tym momencie. Nie chciała się kłócić z bratem. Każdą ich kłótnię przeżywała, a ta zapowiadała się na jedną z poważniejszych. Być może za bardzo zachłysnęła się możliwościami. Spotkania z Frances sprawiły, że dalekie marzenia stawały się możliwe do zrealizowania. Czyżby za bardzo uległa złudzeniu, że może mieć jakikolwiek wpływ na swoje życie? Czy właśnie została sprowadzona na ziemię, gdzie uświadomiono jej, że otrzymała smak wolności ale nigdy jej nie zazna, niczym ptak zamknięty w klatce. Ma możliwość rozprostowania skrzydeł ale nigdy nie poleci, nie uniesie się w powietrzu, będzie jedynie uderzać o pręty w rozpaczliwej próbie póki nie przetrąci sobie skrzydła. Czuła te uderzenia w pręty, właśnie teraz w nie uderzała. Kiedy pojawiło się imię Vincenta cała krew odpłynęła z jej twarzy, a czując lodowaty wzrok brata na sobie nie odważyła się podnieść na niego spojrzenia cały czas wpatrując się w kieliszek wina. Podskoczyła na krześle kiedy uderzył dłonią w stół aż zadzwoniły naczynia, a huk rozniósł się po całej jadalni. Serce waliło jak oszalałe, bała się, że zaraz wyskoczy z jej piersi. Kusiło ją aby zacząć się bronić, ale nie miało to sensu. Sprawiłoby, że zaczęli by na siebie krzyczeć albo co gorsza przestaliby się do siebie odzywać. Czuła palący ból wstydu, który doprowadzał dłonie do drżenia. Zawiodła Edgara, po raz kolejny. Gdyby tylko była mężczyzną, gdyby tylko urodziła się chłopcem to wszystko wyglądałoby inaczej. Dyskusja mogłaby pogorszyć całą sytuację, zwłaszcza gdy usłyszała, że jej praca w sklepie też ma swoje granice. Jeżeli zabrałby jej możliwość dalszego działania, tworzenia to byłby koniec. Dzięki tej pracy miała poczucie sprawczości. Mogła tworzyć, szukać informacji do badań z Frances, które teraz pewnie stały pod znakiem zapytania. Chciała z nim omówić ten temat, jak wiele innych, ale to nie był odpowiedni moment. Wzięła głębszy oddech aby się uspokoić, uporządkować myśli, a każde słowo brata wbijało się w nią niczym szpila w poduszkę.
-Rozumiem – powiedziała w końcu kiedy po ostatnich słowach nestora zapadła głucha cisza przerywana jedynie odgłosem jedzenia. Kieliszek stał już przed nią pusty, w końcu oderwała od niego wzrok by szarozielonymi oczami spojrzeć na brata. Był teraz nestorem rodu, a nie jej bratem, z którym mogła dyskutować, rozważać wiele teorii. Żałowała, że pozwolił jej na posmakowanie innego życia, innych możliwości. Żałowała, że miała dostęp do tak wielu rzeczy. To przez jej ciekawość, niepokorność, chęć poznania teraz mieli tą rozmowę. Nie była idealną siostrą ani córką, dążyła do tego ideału, ale chyba należało przestać, ale również schować głęboko własnej aspiracje i marzenia, gdyż przez nie tylko przynosi kłopoty własnej rodzinie. – Przepraszam.
Dodała na koniec chcąc już wyjść z jadalni, ale nogi odmówiły jej posłuszeństwa więc siedziała jak przyklejona do krzesła. Wyprostowana niczym struna, a na jej twarzy kładł się cień tej rozmowy, a oczy stały się przygaszone, choć gdzieś w ich głębi coś się czaiło.
-Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie – powiedziała głucho, bez wyrazu jakby wypowiadała wyuczoną formułę wpojoną przez guwernantki lata temu. – Czy jeszcze w czymś uchybiłam swoim zachowaniem?
Była przygotowana na kolejne uwagi co do swojego zachowania, wiedziała, że ma sporo na sumieniu. Zerknęła na bratową kontrolnie wiedząc, że każdy gest jest teraz oceniany, starała się zachować kamienną twarz, nie zdradzać się z emocjami, które w środku się gotowały. W końcu uzupełniła kieliszek z zamiarem upicia trunku, a podskórnie czuła, że to jeszcze nie koniec.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 2 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Strona 2 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Jadalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach