Wydarzenia


Ekipa forum
Jadalnia
AutorWiadomość
Jadalnia [odnośnik]15.11.17 11:23
First topic message reminder :

Jadalnia

Wspólna dla całej rodziny jadalnia ma swoje położenie na parterze. Można ją zauważyć już od progu, po wyjściu z głównego holu oraz dotarciu na sam koniec korytarza. Pomieszczenie jest ogromne, utrzymane w ciemnych barwach - szerokie i wysokie okna rzadko są odsłaniane, głównie podczas wizyt gości. Grube, zadbane szyby ukazują wtedy tyły domostwa - pokryte zielenią pola oraz gołe, szare drzewa. Na ścianach wyłożonych ciemnoszarą tapetą widnieją obrazy umieszczone w złotych ramach; część z nich jest ruchoma. Centralną kompozycję jadalni stanowi naturalnie długi, dębowy stół, potrafiący magicznie pomieścić każdą ilość biesiadników. Jest także wiecznie nakryty, po środku nieustannie palą się rzędy świec. Ciemna zastawa oraz serwety są idealnie widoczne na tle jasnoszarego obrusu. Stojące przy blatach krzesła pasujące barwą obicia do nakrycia stołu są zaskakująco wygodne.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jadalnia - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jadalnia [odnośnik]03.05.21 10:43
Nie sądził, aby Ares był odpowiednim materiałem na męża dla Primrose. Znał go raczej z widzenia, no i oczywiście był Carrowem, więc przez gardło by mu nie przeszło jakiekolwiek inne stwierdzenie. Xavier wierzył, że Primrose uda się całe zadanie, Mathieu też pokładał w tym nadzieję. To byłoby naprawdę piękne, gdyby tak udało się stworzyć z tego coś więcej… na potrzeby przyszłej działalności. Wszyscy zgromadzeni wiedzieli, że to małżeństwo czysto polityczne, więc dlaczego mieliby doszukiwać się w tym czegokolwiek więcej.
- A może już owinęłaś? – powiedział nieco ściszonym, zachrypniętym głosem, patrząc jej głęboko w oczy. Lubił gierki słowne i bawienie się w ten sposób, to zawsze urozmaicało czas. Poza tym, Primrose wyraźnie lubiła go kusić i nie sądził, że robiła to całkowicie bezwiednie. Inteligentna kobieta, która miała świadomość własnej wartości. Dla takiej można było stracić głowę. – Już dawno mówiłem, że trzeba zabrać mu lustra. – zaśmiał się i wywrócił oczami. Xavier był mistrzem rozbawiania w najmniej odpowiednich momentach, Mathieu czuł się dzięki temu swobodniej.
Wznoszenie toastów, rozmowy o smokach, to zawsze bawiło go bezgranicznie. Ciągłe życie w przeświadczeniu, że śmierć czyha za rogiem wymagała odpoczynku. Nie mogli się ciągle zadręczać i dlatego Mathieu był wdzięczny losowi za taką wspaniałych przyjaciół, za wyśmienitą gościnę w Durham Castle i za możliwość tego spotkania.
- Ależ owszem miało, miejsce moja droga. – zaśmiał się. – Nie pamiętam ile ognistej wtedy wypiliśmy, ale ja się smokami nie dzielę… – dodał rozbawiony. Na samo wspomnienie zbierało mu się na łzy śmiechu. To nie była już rozmowa, raczej bełkot i w zasadzie ciężko było cokolwiek z niego wywnioskować. Niemniej jednak, Mathieu powiedział, że smoków mu nie odda, bo z niego jest marna smocza matka. To były czasy…
- Xavier nie oprowadził mnie po piwnicach, ale sądzę, że Primrose pokaże mi jakich tajemnic strzeże Durham. – puścił jej oczko rozbawiony. Tam jeszcze nie był, ale nic nie stało na przeszkodzie, aby trochę pozwiedzał. Takie zamki były zdecydowanie pełne tajemnic, a on lubił je rozwiązywać. A może Lady Burke zrobiła to specjalnie, żeby go skusić na nielegalne rzeczy?
- To był chyba sabat Fanitne… Nie, Melisande. – zaczął, zanim zabrał się za jedzenie do porządku. – Okazało się, że z Xavierem znaleźliśmy sobie ten sam schowek, aby unikać towarzystwa… Ja miałem butelkę ognistej, Xavier miał butelkę ognistej… – zaśmiał się i pokiwał lekko głową. – Rano obudziłem się z jego sygnetem na palcu i szczerze mówiąc nie wiem jak do tego doszło. – dopowiedział, przypominając sobie poranek kolejnego dnia. Jego sygnet był na miejscu, ozdobna litera R ukryta w delikatnych symbolach róż. Sygnet, który dostał po własnym ojcu. Za to sygnet Xaviera był niemałym zaskoczeniem.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]04.05.21 14:33
Z niektórymi drażnienie i gierki słowne przychodziły samoistnie, przy innych ciężko było wykrzesać nawet odrobinę entuzjazmu. Znalazła się jednak w towarzystwie mężczyzn, którzy do nudnych nie należeli i małe gierki słowne czy zaczepki przychodziły same, a atmosfera aż się o to prosiła.
Nie odwróciła wzroku od Mathieu, choć zapewne jeszcze trzy miesiące temu spłoniłaby się rumieńcem i uciekła spojrzeniem gdzieś w bok. Jednak ostatnio wiele w jej życiu się działo, aż dziw bierze jak mało wystarczy aby patrzeć na pewne sprawy z zupełnie innej perspektywy. Rozmowa z bratową oraz matką, które przyszły pewnego wieczoru do jej komnaty ze słowami, że czas aby z dziewczęcia wchodzącego w świat dorosłych, stała się kobietą świadomą siebie i swoich potrzeb coś w niej odblokowało. Coś wtedy się zmieniło, tak samo wyznanie Evandry, konkury Rigela oraz wymiana listowna z Aresem sprawiła, że lady Burke zaczęła inaczej postrzegać rzeczywistość wokół niej. Teraz zaś, siedząc naprzeciwko lorda Rosier, bawiła się od niechcenia na wpół opróżnioną szklanką z rumem w jasnej dłoni. W kącikach jej ust czaił się uśmiech z tych niebezpiecznych, zapowiadających nieznane.
-Byłoby to wielce niefortunne – odpowiedziała na słowa Mathieu lekko obniżając ton głosu aby wydźwięk tego zdania wybrzmiał dobrze. Nie dało się ukryć, że ta wymiana sprawiała jej przyjemność i choć nie należała do kusicielek ani uwodzicielek, które wykorzystują w pełni powaby swego ciała, to znała siłę słowa oraz tego, że wszystko zależy jak się je wypowie. – Posiadamy pewne lustro, które wciąga patrzącego zbyt długo na własne oblicze w ramy. – Przeniosła spojrzenie szarozielonych oczu na kuzyna. Wizja Xaviera po drugiej stronie była prawdziwie kusząca i kto wie, może kiedyś zdecyduje się na podobny żart? Wzięła kolejny kęs wyśmienitej kaczki i słuchała o ognistej, wymianie pierścieni i sabatach, na których młodzi panowie nudzili się nieprzemożenie.
-Rozumiem brak chęci dzielenia się smokami, ale czy… próbowaliście na nich latać? – Była ciekawa jak wiele rzeczy próbowali obydwaj przyjaciele kiedy jeszcze nie przygniotły ich obowiązki świata dorosłych oraz jak wiele pokładów chłopięcej nie pokory w nich jeszcze zostało. – Krążą legendy o jeźdźcach smoków czy też czarodziejach, którym udało się okiełznać tak te wspaniałe stworzenia, że dosiadali ich niczym rumaków. – Pociągnęła jeszcze przez chwilę temat. – Być może, kiedyś. – Uśmiechnęła się tym razem niewinnie do Mathieu jakby chciała zapewnić, że nie ma nic zdrożnego ani tym bardziej nielegalnego na myśli, ale czy rzeczywiście?
Zaśmiała się głos słysząc opowieść o pierścieniu rodowym Burke na palcu lorda Rosiera. Śmiech miał dźwięczny i czysty, a jej twarz pojaśniała. Był to widok dość nietypowy, ponieważ Primrose Burke bardzo rzadko pozwalała sobie na taką swobodę. Nawet członkowie rodziny mało kiedy widzieli taką radość w jej wykonaniu. Nauczyła się trzymać emocje na wodzy, okazywać tyle ile należało, ale najwidoczniej teraz uznała, że pozwoli sobie na poluzowanie gorsetu własnych zasad.
-Mogę sądzić, że właśnie wtedy stałeś się prawdziwym przyjacielem Xaviera, o ile dobrze znam mojego drogiego kuzyna.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]05.05.21 17:22
Burke obserwował ich z nie małym rozbawieniem i pewnego rodzaju satysfakcją. Takie przekomarzanki zaczepki słowne, w odpowiednim towarzystwie często były zabawne, a w jego przypadku tylko dokładał humoru, a przecież i tak miał tego dnia świetny nastrój. Słysząc słowa o lustrach roześmiał się i upił trochę wina z kieliszka.
- Dziękuję bardzo, moje lustro mi wystarczy. Nie bez powodu to konkretne lustro, o którym wspominasz kochana kuzynko, jest trzymane w piwnicy, za zamkniętymi drzwiami. – powiedział rozbawiony kręcąc głową.
Wolałby mimo wszystko nie utknąć po drugiej stronie lustra. Z pewnością byłoby to ciekawe przeżycie, w to nie wątpił ani chwili, ale jednak dopóki nie poznałby ewentualnego sposobu na wydostanie się z niego, wolał nie ryzykować pozostania za szkłem na długo. Nie zmieniało to jednak faktu, że wyobraził sobie tą sytuacje i rozbawiła go wewnętrznie.
- Tak, wyraziłeś się wtedy jasno, że smoka mi nie dasz…a ilość wypitej wtedy whiskey…no cóż, po pamiętnym bólu głowy dnia następnego wnioskuję, że było tego dużo. – zgodził się z przyjacielem, po czym zjadł kolejny kęs wyśmienitego mięsa.
Zamyślił się na moment zastanawiając się nad pytaniem kuzynki odnośnie dosiadania smoków. Nie był sobie w stanie przypomnieć żadnej sytuacji, w której wpadliby na taki pomysł. Z resztą, Xav tak naprawdę nigdy nie znalazł się w pobliżu tych majestatycznych stworzeń, nie miał okazji jak na razie. Żywił jednak szczerze nadzieję, że może z czasem taka okazja się nadarzy.
- Chyba nie wpadliśmy na taki pomysł nigdy, w każdym razie nie potrafię sobie takiej sytuacji przypomnieć. – powiedział kręcąc lekko głową.
Gdy Mathieu opowiedział, naprawdę w wielkim skrócie, w jaki sposób się poznali, Xavier aż zadławił się przegryzaną akurat kolejną porcją mięsa. Musiał popić szybko żeby nie stanęło mu to w przełyku i zaczął aż kaszleć, ale po chwili się roześmiał, ocierając łezki z kącika oczu.
- Wstyd się przyznać, ale sam do dzisiaj nie wiem, jak to się wydarzyło, że Mathieu dostał mój sygnet. Wiem, że w tamtych czasach czasami go ściągałem, nie to co teraz…ale naprawdę musiałem być naprawdę pijany, skoro Mathieu go miał. – pokiwał głową z rozbawieniem i spojrzał na Prim słysząc jej szczery śmiech, a to był rzadki widok, który zawsze z chęcią oglądał i słuchał – Teraz to nas wszystkich śmieszy, ale ja byłem wtedy przerażony, że go zgubiłem. Już żegnałem się z życiem jak pomyślałem, że ojciec się dowie. Na szczęście zarówno ja sobie przypomniałem, jak i Mathieu pojawił się w Durham kilka dni później i zwrócił mi go. – odparł spokojnie przenosząc wzrok na przyjaciela – I wtedy zaczęliśmy się przyjaźnić. Połączyła nas niechęć do spędów i miłość do ognistej. – dodał z rozbawieniem puszczając oczko przyjacielowi.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Jadalnia [odnośnik]05.05.21 19:35
Nawet jeśli niewskazanym było tak swawolne zachowanie z jego strony, nie mógł się opanować. Primrose była wyjątkową kobietą, ale nie zapominał o tym, że została przyrzeczona innemu mężczyźnie. Ares Carrow miał wielkie szczęście, zasługiwała na kogoś dużo lepszego niż właśnie on… wiedział jednak, że Primrose poradzi sobie w każdej sytuacji, była w stanie przenosić góry, jeśli tylko by zechciała. Wierzył w nią i w jej zdolności… I choć teraz wyraźnie przekraczał granice, robił to świadomie i wiedząc, że popełnia błąd. Nikt ich tu nie widział, ani Nestorzy ich rodów, ani Ares, ani żadna inna osoba. To spotkanie bez zbędnych świadków, a oni zawsze mogą zaprzeczyć. Poza gra słów, nie było w tym nic niewłaściwego. A może to właśnie te słowne gierki były najbardziej niebezpieczną bronią?
- Smok w Twoich rękach stałby się zagrożony, wybacz przyjacielu. – przeszedł do tematu smoków, zerkając kątem oka na Primrose. Tak wiele chciała wiedzieć, tak bardzo zainteresowana była. Tak samo smokami, jak i przyjaźnią, która łączyła Mathieu i Xaviera. To wieloletnie znajomość, zaczęta alkoholem i podobnymi charakterami. Nie było potrzebne nic więcej. – Dosiadanie smoków nie jest najlepszym pomysłem. Przede wszystkim, smok musi znać kogoś bardzo, bardzo dobrze… głos, zapach opiekuna, aby mógł być przy nim bezpieczny. Nie ma mowy o dosiadaniu smoków, w żadnym wypadku i nawet ja bym się na to nie porwał, choć za dziecka miewaliśmy z Tristanem gorsze pomysły… – wypowiedział się wyjątkowo wylewnie na ten temat. Wzywanie Ancalagona na szczycie klifu? Ucieczka opiekunowi? I to wszystko w zasadzie jego pomysły, podbudzane dziecięcą wyobraźnią. Zabawne, jak naiwne były umysły dzieci, jak wielką moc miała ich wyobraźnia.
- Niechęć do spędów i miłość do ognistej. – powtórzył po przyjacielu, unosząc kielich wypełniony rumem ku górze. – Dla mnie też zastanawiającym było, jak do tego doszło… Przez myśli mi przeszło, że przyjąłem Twoje oświadczyny. – rzucił, parskając wesołym śmiechem. To byłoby dopiero zabawne. Mathieu był stuprocentowo heteroseksualny, wolał kobiety, na kobiety zwracał uwagę i nie dopuszczał do siebie takiej myśli.
- Przyznaj, że zawsze marzyłeś, żebym nosił nazwisko Burke… – mruknął jeszcze i znów się zaśmiał. Taki widok Mathieu był raczej… wyjątkowym. On nie zachowywał się tak swobodnie, nie żartował w tak otwarty sposób. Czy ktokolwiek kiedykolwiek widział go aż tak wesołego? Może najbliżsi, choć… wszyscy uznawali go za niezwykle statecznego człowieka, któremu śmiech był zupełnie obcy.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]06.05.21 23:32
Wieczór toczył się, przyjemny zmieszany ze wspomnieniami, anegdotami z przeszłości i okraszony szczyptą gierek słownych oraz przytyków niczym dobrze skomponowane danie. Mogła czuć się swobodnie, śmiało a jednak coś ją ograniczało - wystarczył rzut oka na prawą dłoń by zobaczyć pyszniący się na niej pierścionek zaręczynowy. Informacja i ostrzeżenie, które chciała ignorować, a jednak nie potrafiła do końca. Nawet jeżeli nie leżał jej ten układ, nie był jej miły to brat zrobił wiele aby do niego doszło, ba! Sama zaczęła czynić kroki ku temu. Przejażdżka z Calypso, wymiana listów z lady doyenne Carrow, to wszystko miało ją zbliżyć do rodziny męża, a jednak… z nim samym nie mogła znaleźć wspólnego języka. Był jej obcy, a cały zapał aby go poznać jakiś czas temu się rozpłynął. Miała stać się jego żoną, miała być dumą rodu Burke, makiem wśród białych róż, ćmą, która się nad nimi unosi, tak nie pasująca do nich, tak biegunowo różna. Na chwilę dobry humor przygasł, tak jak przygasa płomień świecy zbliżając się do wypalenia. Upiła w milczeniu kolejny łyk alkoholu i odłożyła sztućce tym samym oznajmiając, że skończyła jeść główne danie. Uniosła ponownie wzrok na mężczyzn przywołując na twarzy uśmiech wywołały ich słowami. Nie czas i nie pora na smutki, mieli się dobrze bawić, a ona nie chciała psuć pogodnej atmosfery swoimi rozterkami, które w żadnym wypadku nie dotyczyły tej dwójki. Prawda?
-Masz swoją ulubioną rasę smoków? - Zapytała Mathieu ciekawa odpowiedzi. Nie znała się na smokach. Wiedziała o nich tyle ile coś przeczytała albo ktoś jej opowiedziała. Evandra obiecała jej pokazać kiedyś swojego smoka, bo ponoć takiego otrzymała od męża. Było w tych stworzeniach coś porażającego, przyciągały a jednocześnie budziły ogromny szacunek i respekt. -Gorsze niż spalenie się opium i przyjście na obiad rodzinny udając, że wszystko jest w porządku? - Spojrzała wymownie na kuzyna, bo choć nie była świadkiem tego zajścia to się dużo nasłuchała opowieści jak młodzi lordowie Burke, przyszli stateczni mężczyźni, mężowie i ojcowie napalili się opium w sekrecie przed rodzicami i ówczesnym nestorem rodu. Kąciki jest ust drgnęły nieznacznie, po czym starając się opanować parsknięcie śmiechem słuchała o rzekomych oświadczynach. -Niechęć do spędów, spędzania czasu w większym towarzystwie i prowadzenia rozmów o niczym używając całego wachlarzu pustych frazesów oraz nakładania maski? - Zapytała lorda Rosier rozsiadając się wygodniej w swoim krześle zorientowała się, że kieliszek wina już był pusty. -W istocie jesteś Burkiem.
Jej rodzina nie słynęła z towarzyskości, owszem, uczestniczyli w sabatach, bywali w towarzystwie ale nigdy w nim nie brylowali i nie grali pierwszych skrzypiec. Stali z boku i obserwowali, ponieważ obserwacja dawała im więcej informacji niż nie jedna rozmowa. Ruch wachlarzy, spojrzenia, gesty, drgania powiek, uśmiechy.. to wszystko mówiło o innych. Ileż rzeczy można było się dowiedzieć tylko z samej obserwacji. -Jak to jest, że osoby, które nie lubią takich spotkań są na nich najbardziej rozchwytywane?
Sama nie należała do tych, za którymi inni by się uganiali. Lady Primrose Burke nie była pięknością, o której atencję zabiegali by kawalerowie. Miało to swoje plusy i minusy, jak zresztą każda sytuacja życiowa, należało odpowiednio minusy przekuć w pozytywy, a tego młoda lady jeszcze się uczyła, wciąż zdobywając odpowiednie doświadczenie, które w przyszłości miało być bardzo skuteczną bronią na salonach.-A co do lustra, kuzynie. Jeszcze jest w piwnicy… a może już nie jest? Kto wie? - Rozłożyła bezradnie ramiona jakby całkowicie nic na ten temat nie wiedziała, a że sam się prosił aby trochę się z nim podroczyła to chętnie z tej okazji skorzystała.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]08.05.21 20:44
- Ależ nie mam ci czego wybaczać. Doskonale wszyscy wiemy, że ja i zwierzęta to raczej slaby duet, w każdym razie magiczne zwierzęta. – powiedział kiwając głową z uśmiechem – Ale nie ukrywam, że przymierzam się właśnie do zakupu psa. Dzieci wiercą mi dziurę w brzuchu, a sam zawsze chciałem mieć psa. Mam już nawet ciekawą rasę na oku. – odparł i wypił do końca swój kieliszek, również odkładając już sztućce.
Było to jednocześnie znakiem dla skrzata, który powinien za moment podać im deser. I tak taż było, chwilę potem skrzat pojawił się w jadalni niosąc ze sobą półmisek pełny mandarynek w czekoladzie. Xavier w międzyczasie podniósł się z miejsca i rozlał wszystkim po nowej kolejce alkoholu.
- Oj Primrose…byłaś za mała żebyśmy się z tobą podzielili…ile wtedy miałaś? 6 lat? – uniósł brew ku górze i zaśmiał się cicho – Ale tak, jak miałem 13 lat namówiłem Edgara i Craiga żeby podzielili się ze mną opium. Spaliliśmy się strasznie we trójkę zapominając, że tego samego dnia jest rodzinny obiad. – powiedział rozbawiony tłumacząc sytuację Mathieu – Utrzymanie powagi i nie danie po sobie poznać, że coś jest nie tak było ciężką sprawą. A potem ktoś coś upuścił, ja wybuchnąłem śmiechem, Edgar z Craigiem za mną…oczywiście potem nie było nam do śmiechu, ale wtedy? Spadłem z krzesła. – roześmiał się kręcąc głową z rozbawieniem.
Oj tam, wtedy było zabawnie, potem już niekoniecznie. Żaden z nich nie pomyślał o konsekwencjach, które potem miały nadejść. Sprzątanie rodzinnej stajni bez użycia magii zajęło im jakieś 4 dni, było męczące, śmierdzące i w ogóle.
- Ja zawsze uważałem, że Mathieu pasuje do Burke’ów. Ale raczej bym ci się nie oświadczył. Z resztą rok później poznałem Charlotte i Mathieu stracił szansę. – powiedział rozbawiony – Ale świadkiem na moim ślubie byłeś. – dodał i puścił przyjacielowi oczko. – Wiesz dlaczego? Bo są tajemnicze, niedostępne, a takie osoby budzą największe zainteresowanie, a szlachta lubi plotki i ploteczki czego byliśmy świadkami na koncercie. – tu zwrócił się do kuzynki kiwając lekko głową i upił trochę nowo nalanego alkoholu. – Oj Prim nawet sobie tak nie żartuj. Nie mam zamiaru skończyć w lustrze. Sama mnie będziesz musiała z niego wyciągać. – powiedział patrząc na nią znacząco.


I know what you are doing in the dark
I know what your greatest desires are.
Xavier Burke
Zawód : artefakciarz, organizator wszelaki, menager Palarni Opium
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowiec
I know what you are doing in the dark, I know what your greatest desires are
OPCM : 10 +2
UROKI : 11 +1
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 18 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t9606-xavier-burke-w-budowie https://www.morsmordre.net/t9631-korespondencja-lorda-burke#292826 https://www.morsmordre.net/t9629-xavier-bukre#292806 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t10032-skrytka-bankowa-nr-1569#302913 https://www.morsmordre.net/t9630-xavier-burke#292819
Re: Jadalnia [odnośnik]11.05.21 20:14
- Albiony Czarnookie. – odpowiedział bez zawahania i roześmiał się. Hodowlą tej rasy zajmowali się od pokoleń, to właśnie te smoki zamieszkiwały kredowe klify Kent i to właśnie tą rasę poznał w swoim życiu najlepiej. Oczywiście uważał, że inne rasy smoków są równie imponujące, jednak do tych był zwyczajowo przywiązany. Znał każdy element ich wyglądu, każdego z poszczególnych okazów, każdy – nawet najmniejszy szczegół, jak uszkodzona łuska, brak pazura… cokolwiek. To te smoki właśnie były całym jego życiem. – Pewnego dnia sprowadzę do Rezerwatu nowego smoka. Opalooki Antypodzki, zamieszkują Nową Zelandię. – dopowiedział po chwili. Obiecał sobie to już dawno, dawno temu. Jego ojciec zginął podczas próby złapania tego smoka, śmiercią tragiczną i bolesną, a Mathieu obiecał sobie, że jak już dorośnie i będzie posiadał odpowiednie możliwości, sprowadzi do Rezerwatu smoka, którego nie udało się sprowadzić jego ojcu. Dokończy dzieła, które Anselme zaczął, nawet jeśli sam będzie musiał zapłacić za to cenę. – I nie, nie zabiorę Cię Xavier. – rzucił do przyjaciela. Co to, to nie, ale Lord Burke kompletnie nie nadawał się na smocze łowy.
- Spalenie się Opium i zjawienie na obiedzie nie grozi śmiercią jak upadek ze smoka. – zaśmiał się i pokiwał lekko głową. Nadal uważał, że to fatalny pomysł i zmienić zdania nie zamierzał. Bądź co bądź, na takim obiedzie mogło być wesoło, a spadanie z wysokości nad kredowymi Klifami wesołym już nie było. – Psa też bym Tobie nie powierzył, jeszcze spalisz go opium. – rzucił po chwili i zaśmiał się. Oczywiście żartował i Xavier z pewnością doskonale zdawał sobie sprawę z tego specyficznego humoru kolegi. Bądź co bądź, znali się nie od wczoraj. Przynajmniej mieli całkiem sporo zabawnych historii, które mogli sobie opowiadać bez skrępowania.
- Dokładnie tak, jak mówi Xavier. Szlachta uwielbia tajemnie i ciekawostki, coś co nie jest im podane jak na tacy. Dlatego wzbudzamy zainteresowanie. – odpowiedział całkiem poważnie, przyznając przyjacielowi rację. – Za to Twój narzeczony uwielbia być w centrum plotek… Nie spodziewałem się tego po nim. – stwierdził z prychnięciem, chociaż nadal wyglądał na rozbawionego. – Robi Ci się konkurencja Xavier, rozważyłbym podjęcie odpowiednich środków, więc wiesz… chowanie się w lustrze to nie odpowiednia droga. – dodał jeszcze po chwili namysłu. Xavier był bezkonkurencyjny, zdecydowanie.



Mathieu Rosier


The last enemy
that shall be destroyed is

death
Mathieu Rosier
Zawód : Arystokrata, opiekun smoków
Wiek : 28
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Here’s the misery that knows no end
OPCM : 30
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 33 +2
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
To, że milczę, nie znaczy, że nie mam nic do powiedzenia.
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7310-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/t7326-ehecatl https://www.morsmordre.net/t7325-mathieu-rosier https://www.morsmordre.net/f97-kent-dover-chateau-rose https://www.morsmordre.net/t7421-skrytka-bankowa-nr-1782#202976 https://www.morsmordre.net/t7339-mathieu-rosier
Re: Jadalnia [odnośnik]16.05.21 23:58
-Jakie są? - Zapytała od razu kiedy uzyskała odpowiedź od Mathieu. Ciekawość była w tym momencie czymś naturalnym dla lady Burke, która nie znała się na smokach. Nie znała ras, nie widziała drobnych różnic, nie zmieniało to faktu, że temat był ciekawy i niezwykle porywający. Miała za to przed sobą eksperta, który chętnie dzielił się swoją wiedzą, aż żal nie było skorzystać. Mogła by zadawać ciągle kolejne pytania, dlaczego akurat chce tego a nie innego smoka sprowadzić do rezerwatu, ale wiedziała, że nie może zasypać go nimi. Będą mieli jeszcze wiele okazji do rozmawiania. Lord Rosier jako przyjaciel Xaviera bywał częstym gościem w Durham więc istniała szansa, że za parę dni znów zawita pod ich dachem i wcale by się nie zdziwiła. Skupiła się więc na rozmowie mężczyzn trochę im zazdroszcząc młodości. Nie to, że jej była nudna. Klątwa z artefaktu, wyprawa do Egiptu z Edgarem nie można było nazwać zwyczajnym i prostym życiem, a jednak w pewnym momencie wyprawy zostały jej odebrane więc pozostały artefakty, którym oddała się z pełnym zaangażowaniem. Znalazła swoją nisze i nie chciała aby ktoś ją z niej wyrwał. Podobnie jak Mathieu mógł godzinami opowiadać o smokach, ona mogła snuć rozważania na temat kamieni, łączenia składników i wspaniałości alchemii.
-Jestem przekonana, że zaraz znalazłaś byś wyjście z tego lustra. - Spojrzała wymownie na kuzyna nie mając wątpliwości, że nie pozwoliłby się długo więzić w ten sposób. Miał do czynienia z artefaktami każdego dnia, zobaczył i poznał ich tak wiele, że zdobyte doświadczenie mogło jedynie pomóc, a nie zaszkodzić. Zegar wybił późną godzinę, taką, w której Primrose zaczynała odczuwać zmęczenie. Powoli wstała ze swojego miejsca.
-Wieczór jest wspaniały, jednak czas już na mnie. - Dopiła swój trunek na koniec i spojrzała to na Xaviera to na Mathieu. - Uwolnię was od mojego towarzystwa. - Dodała jeszcze starając się nie podejmować tematu Aresa. Był jej narzeczonym, powinna go bronić, stanąć po jego stronie, ale jakoś nie mogła się na to zebrać. Ostatni jego list świadczył o tym, że nie miał najmniejszego zamiaru pójść na jakieś kompromisy, które zwykle były normą pożycia małżeńskiego. Jasno uznał, że to ona ma się dostosować i przywyknąć. Skoro tak, to ona również nie miała zamiaru pójść na ustępstwa. Trafiła kosa na kamień, jak mówi pewne przysłowie. -Xavier wspomniał, że mamy wolne pokoje, jeżeli uznasz, że wolisz spędzić noc pod naszym dachem, to pokoje Durham są do twojej dyspozycji. - Zwróciła się do Mathieu. Następnie posyłając im ostatni uśmiech, opuściła pomieszczenie.

|zt x 3



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]06.06.21 17:44
|20/11/1957

To był spokojny dzień, a potrzebowała takowego aby spotkaniu z Cordelią Malfoy. Rozentuzjazmowana nastolatka z roszczeniowym podejściem do życia dość mocno nadszarpnęła wzburzone jak na samą Primrose nerwy. Tego dnia więc skupiła się na talizmanach i badaniach z panią Wroński; sprawiając, że na chwile oderwała się od myśli, które ostatnio zaprzątały jej głowę. List od kuzyna - Perseusa Blacka sprawił, że ponownie zaczęła się zastanawiać co tym razem się wydarzyło. Ostatnie zdanie napawa niepokojem sprawiając, że już o niczym innym nie myślała. Koniecznie musiała się dowiedzieć co też kuzyn ma jej do przekazania, a że zjawiał się późną porą to nakazała służbie nakryć do kolacji kolejne nakrycie, specjalnie przygotowane dla niego. Dzisiaj serwowali ośmiorniczki na przystawkę w sosie maślanym z rozmarynem, zupa ze skorupiaków, a na danie główne była przewidziana pieczona gęś, zaś na deser mieli wpisane daktyle w czekoladzie, nakazała podać do tego butelkę drogiego wina i mogła gościć kuzyna.
Pogoda za oknem nie rozpieszczała, typowa deszczowa jesień jak co roku w Anglii. Tego dnia było wybitnie wietrznie i widziała jak drzewa wręcz łamie pod naporem wichury. Z ulgą przyjęła fakt, że nie musiała dzisiaj opuszczać ciepłych murów Durham.
Stała w jadalni z kieliszkiem aperitif w dłoni wyczekując przybycia kuzyna. Nie spodziewała się, że się spóźni więc poinformowała Smarka, że kolacja ma być podana dziesięć minut po przybyciu Lorda Black, aby miał chwilę na ochłonięcie i skosztowania trunku przed głównym posiłkiem. Skoro miał przybyć do niej zaraz po swojej pracy to zakładała, że będzie głodny i należała mu się dobra kolacja. W tym momencie drzwi do salonu się otworzyły, w progu stanął nie kto inny ale jej kuzyn.
-Perseusie - przywitała go ciepłym tonem i delikatnym uśmiechem.-Cieszę się na twój widok, zapraszam, skosztuj tego wyśmienitego limoncello. - Skrzat w tym momencie pojawił się z tacą, a na której znajdował się wąski kieliszek z alkoholem w odcieniu żółtym. -Mam nadzieję, że w pracy się nie przemęczasz, za często.
Skrzat zniknął za drzwiami jadalni by patrzeć na zegar i wnieść przystawkę za równe dziesięć minut.



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]06.06.21 19:49
Gniew zaczął tlić się w nim już od pierwszych zdań listu, który panna Sprout wysłała mu przed kilkoma miesięcy, z każdym kolejnym akapitem eskalując w nienawiść i chęć zemsty. Tym razem, o dziwo, nie za krzywdy swoje, lecz swojej ukochanej, oszukanej i zdradzonej, wykorzystanej przez lorda Carrowa w najbardziej obrzydliwy sposób. Że niby chciał być uczciwy względem Aurory i dlatego rozstał się z nią przed zaręczynami? Cóż za bezczelność! Gdyby chciał być uczciwy, nawet nie wdawałby się w ten romans. Musiał wiedzieć przecież z czym wiązało się szlachetne urodzenie. To nie tylko pieniądze i pozycja, ale też i obowiązki.
Z których najwyraźniej nie wywiązywał się we właściwy sposób, co wzbudzało w lordzie Blacku jedynie pogardę.
Ale nie tylko negatywne uczucia przywiodły go tamtego wieczora do Durham; od zawsze był uczony, aby dbać o kobiety w swoim otoczeniu, dlatego też nie mógł postąpić inaczej. Wprawdzie w pierwszej chwili uznał pozostanie w roli obserwatora za bardziej korzystne, ale następnego dnia, gdy opadły emocje i przemyślał wszystko raz jeszcze i doszedł do wniosku, że nie może stać bezczynnie i tym samym przyczynić się do nieszczęścia Primrose, jakim byłoby małżeństwo z tym mężczyzną.
Zdziwił się lekko tym — w jego opinii — gorącym powitaniem, zupełnie jakby był kimś niezwykle ważnym w magicznej społeczności. A może to przez to, że przywykł już do standardu (to znaczy braku jakiegokolwiek standardu) Munga, odrapanych ścian i wizyt w Dolinie Godryka, gdzie wszystko było inne, tak odległe od tego, co znał do niedawna?
Zamek, mimo swego ogromu i powagi, przywitał go przyjemnym ciepłem kontrastującym z temperaturą na zewnątrz. Z ulgą oddał swój płaszcz służbie i dał się zaprowadzić do jadalni, nie zdając sobie sprawy z tego, że lekko zaróżowione od zimna kostki dłoni i policzki oraz narzucony na koszulę bawełniany sweter zdradzały, jak panująca aura niekorzystnie działa na Perseusa. Ale to za chwilę miało się zmienić.
Primrose — odpowiedział jej równie łagodnym uśmiechem — Dziękuję, że znalazłaś dla mnie chwilę. I za limoncello też.
Ostrożnie ujął kieliszek z tacy i ostrożnie upił pierwszy łyk. Alkohol przyjemnie parzył w język, za chwilę ciepło powinno rozejść się po całym ciele.
Czasami bywa ciężko, ale nie narzekam... — odparł. Nie przyszedł tutaj przecież się skarżyć. W każdym razie nie na pracę. — Mam nadzieję, że u ciebie również wszystko w porządku?
Wypowiadając pytanie nie spuszczał czujnego wzroku z kuzynki, obserwując uważnie reakcje jej ciała, doszukując się najmniejszego nawet znaku, że jest nieszczęśliwa.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]07.06.21 10:57
Nie mogła kuzyna przyjąć inaczej jak w rodzinnym cieple. Pomimo tego co mówiono o rodzie Burke, że są zdystansowani, chłodni i lakoniczni w swoich wypowiedziach tak byli bardzo rodzinni i stawiali członków rodziny na pierwszym miejscu. Perseus nosił nazwisko Black, ale jego matką była ciotka Primrose, która wywodziła się z Burke. Byli rodzeństwem ciotecznym i choćby cały świat miał się zawalić, spaść im na głowę to Primrose nie zostawiłaby go w potrzebie. Tą teraz był ciepły posiłek i odrobina troski, która potrafi rozjaśnić nawet najciemniejsze i najbardziej ponure myśli.
-Drogi kuzynie, wiesz, że zawsze znajdę dla Ciebie czas. – Zapewniła młodego mężczyznę i zachęciła go gestem aby zajął przygotowane miejsce. – Wiedząc, że lekarze często zapominają aby zadbać o samych siebie dzisiaj uraczę cię kolacją.
Widziała jak bracia zaaferowani pracą nie przychodzili na posiłki, należało im postawić talerz pod nosem aby coś zjedli. Biorąc to pod uwagę oraz znając charakter Perseusa mogła śmiało założyć, że i ten postępował tak samo. W tym momencie skrzat wniósł przystawki w postaci ośmiorniczek zapiekanych z masłem i czosnkiem, które postawił na stole, a kieliszki napełniły się białym, dobrej jakości wytrwanym winem.
-Pracowicie. – Odpowiedziała kuzynowi ale widząc jego wyczekujące spojrzenie domyśliła się, że oczekuje on bardziej rozwiniętej odpowiedzi na zadane pytanie. Sięgnęła po mały widelczyk aby nabić ośmiorniczkę. Delikatne cienie pod oczami świadczyły o zmęczeniu czy też właśnie zapracowaniu lady Burke. –Nie ukrywam, że ostatnio mam wiele spotkań towarzyskich, jak nigdy wcześniej. Koncert odbił się dość szerokim echem, a przede mną jeszcze sporo pracy. Nie mogę skarżyć się na nudę.
Nie chciała opowiadać o Aresie i jaki uczynił jej afront w dniu koncertu. Evandra go broniła, twierdząc, że na pewno miał ważny powód i wszystko wyjaśni jak wróci. Szczerze na to liczyła, bo przecież miesiąc temu złożyli sobie obietnicę, że nie będą mieć przed sobą żadnych tajemnic. Mówił, że nie ma żadnych duchów przeszłości, które mogłyby zaskoczyć lady Burke. Żywiła nadzieję, że nie powiedział tego dla świętego spokoju, aby nie drążyła tematu. Nie byli sobie bliscy, wręcz wydawało się, że więcej ich dzieli niż łączy, a jednak zostali sobie przyrzeczeni wolą rodów i nie było do tego odwrotu. Musiała w sobie znaleźć siłę na trwanie w małżeństwie. Tak jak robiła to Evandra, ale ta kochała Tristana. Pytanie jakie zadawała sobie Primrose to czy miłość pomagała czy bardziej przeszkadzała?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]11.06.21 12:01
Lord Regulus Black od zawsze powtarzał, że dobrze wychowany mężczyzna powinien dbać o damy w swoim otoczeniu, dlatego też Perseus za punkt honoru postawił sobie sprawienie, aby każda z nich była szczęśliwa i przede wszystkim — bezpieczna. Nawet jeżeli wiązałoby się to z lekkim nagięciem zasad, niedotrzymaniem obietnicy, naruszeniem prywatności. A niechże spłonie świat, rodzina była najważniejsza.
Primrose miała rację; w ciągłym biegu nie miał czasu, aby o siebie należycie zadbać, choć paradoksalnie wszystko, co zrobił, robił dla siebie. Dla swojej przyszłości, opinii, własnej kliniki magipsychiatrycznej.
Och... Wygląda... smakowicie — chciał zaprotestować, powiedzieć, że kuzynka niepotrzebnie organizowała to wszystko, że chciał tylko porozmawiać, ale gdy na stole przed nim pojawiły się półmiski i talerze pełne pyszności (a sądząc po ich ilości i charakterze, była to zaledwie przystawka), poczuł jak okropnie jest głodny oraz że dawno nie miał okazji zjeść czegoś tak wykwintnego. Posiłki Perseusa w ostatnim czasie były proste, w pośpiechu, niedostatecznie sycące. Zaraz jednak ogarnęły go wyrzuty sumienia; przecież po tym, co zamierza powiedzieć Primrose, kobieta na pewno straci apetyt. A może i nie? Nie wiedział wszak jak wyglądała jej relacja z lordem Aresem, praca skutecznie uniemożliwiała mu przyjrzenie się im dokładniej. Dlatego też tego wieczora zjawił się w Durham. Był pewien, że zanim służba posprząta po kolacji, będzie wszystko stanie się dla niego jasne, nawet jeżeli lady Burke nie wypowie ani jednego słowa.
Usiadł na wskazanym miejscu, ani na moment nie przestając obserwować bacznie gospodyni.
Jestem pewien, że lord Ares był tobą zachwycony — rzucił z lisim uśmiechem, choć nie prześmiewczo, raczej triumfująco, bowiem Perseus wiedział doskonale, że narzeczonego kuzynki wcale nie było na koncercie, co dodatkowo potwierdziło jej milczenie. Brak jakiejkolwiek wzmianki o przyszłym mężu zapalił gdzieś z tyłu głowy młodego magipsychiatry żółtą lampkę, dlatego postanowił ciągnąć temat i krewniaczkę za język. — Jak wam się układa w narzeczeństwie?
Primrose nie musiała kochać Aresa. Ares nie musiał kochać jej. Miłość wśród arystokracji była pojęciem utopijnym, odrealnionym, niespotykanym. Skoro jednak mieli spędzić ze sobą resztę życia, wypadałoby, aby przynajmniej się ze sobą dogadywali, tolerowali, wspólnie wypracowywali kompromisy.
Ciężko o nie, gdy druga strona była nieuczciwa.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]11.06.21 19:16
-Lord Ares Carrow nie był obecny na koncercie. - Odpowiedziała udając, że nie słyszy i nie widzi zuchwałości w zachowaniu kuzyna. -Jak zapewne doskonale wiesz. - Dodała po chwili patrząc na niego wymownie po czym skonsumowała kolejną ośmiorniczkę i upiła wina. Bukiet był bogaty, ale nie dominujący, pozostający ledwo wyczuwalny na końcu języka. Idealnie zbalansowany smak. Wiadomość, że narzeczony lady Burke nie zjawił się na wydarzeniu przez nią organizowanym obiegło socjetę lotem błyskawicy. Następnego dnia wiedzieli wszyscy, którzy nie mogli zjawić się tego wieczora, podobnie jak Perseus. Słyszała już komentarze, że jeżeli nie był śmiertelnie umierający powinien tam być, w pierwszym rzędzie oklaskując przyszłą żonę. Zamiast tego krążyły plotki o wypadku, nagłym oszpeceniu czy też obowiązkach, które go zatrzymały. Nie miała zamiaru z tego powodu wszczynać awantury, a sam Ares już wiedział co narzeczona o nim myślała. -Nie mógł uczestniczyć. Zjawił się tylko na chwilę aby dostarczono mi bukiet białych róż w formie uznania i jednocześnie przeprosin. Z tego co zrozumiałam wyjechał na parę tygodni i nie wróci przed grudniem. - Delikatnie otarła kąciki ust serwetką i pozwoliła aby skrzat zabrał jej nakrycie. Przecież przed nimi było jeszcze główne danie w postaci pieczonej gęsi z jabłkami, która aromatycznie pachniała całym naręczem ziół, w których była marynowana całą noc. Zerknęła ponownie na lorda Blacka uważnie jakby obawiając się podstępu, ale przecież nigdy nie życzył jej źle i krew rodu Burke była w nim silna. Skrzat przyniósł w porcelanowych bulionówkach zupę ze skorupiaków, równie niewielką ilość jak ośmiorniczek, bo przecież głównym posiłkiem dziś była gęś. Jedli przez chwilę w milczeniu, ponieważ Primrose chciała się upewnić, że kuzyn coś zjadł i to coś pożywnego oraz ciepłego. Dopiero kiedy zupa zniknęła ze stołu odpowiedziała na jego pytanie.
-Nie wiem. - Odpowiedziała zgodnie z prawdą. -Nie widuję lorda Carrow, ostatni raz w październiku i to na samym początku. Od tego czasu wymieniliśmy parę listów. -Listów, które nie ułatwiały im komunikacji. Jednak lady Burke nie oczekiwała wielkiej miłości ani uniesień. Romanse, w których zaczytywała się będąc nastolatką zaczęła systematycznie palić, pogrzebując tym samym dziewczęca marzenia o miłości. Od razu przypomniało się jej spotkanie z Cordelią, która idealizowała małżeństwo tak jak ona sama kiedyś. Wyobrażała sobie uczucie pomiędzy małżonkami. Teraz już wiedziała, że dobrze aby nie była to nienawiść, inaczej małżeństwo widniałoby jedynie na papierze, a w każdy dzień byłby nie do zniesienia. Unikaliby siebie lub celowo dążyli do konfrontacji. -Dość już o mnie, Perseusie. Powiedz, co u ciebie? Nie przemęczasz się za dużo mam nadzieję?



May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke
Re: Jadalnia [odnośnik]14.06.21 17:58
Nie wyglądał na szczególnie zaskoczonego jej słowami. Wręcz przeciwnie, sprawiał wrażenie, jakby wiedział, co dokładnie lady Burke zamierza mu powiedzieć. W rzeczy samej, Perseus wiedział o wszystkim. Wprawdzie o wydarzeniach z koncertu dowiedział się nieco później niż reszta socjety, za to na własną rękę poznał kilka interesujących faktów dotyczących tej nocy, o których, jego skromnym zdaniem, Primrose powinna zostać poinformowana.
Wysłuchał w milczeniu jej słów, a kiedy mówiła, jadł ośmiorniczki, zupełnie jakby rozmowa dotyczyła nowych mebli do pokoi gospodyni, a nie jej małżeństwa. Przez cały czas patrzył na kuzynkę, dając jej tym do zrozumienia, że jej nie lekceważy. Po prostu ciężko było dobierać odpowiednie do sytuacji zdania, gdy czuło się nieprzyjemne ssanie w żołądku, a ciało ogarniało zmęczenie.
Na wspomnienie o rzekomym wyjeździe dłoń trzymająca widelec, a brwi lekko się uniosły. Ale jej nie przerwał.
Martwię się o ciebie, droga kuzynko. O twojego narzeczonego również — odłożył sztućce i spojrzał Primrose prosto w oczy — Jak dobrze znasz lorda Carrowa? Jesteś pewna, że to z nim chcesz spędzić życie?
Odsunął od siebie talerz z niedojedzoną przystawką i upił łyk wina, dając kobiecie chwilę na zastanowienie się nad odpowiedzią. Perseus nie był antagonistą w tej historii, nie było w nim ani krzty złośliwości, przynajmniej nie skierowanej w krewniaczkę. Zdawał sobie sprawę z tego, że jego zachowanie, jego niedyskretne pytania mogą zostać odebrane jako akt cynizmu, niewłaściwe, nietaktowne i niegodne lorda, ale był na wojnie. Wojnie przeciwko mężczyźnie, który namieszał w życiu ważnych dla niego kobiet, a przecież nie od dziś wiadomo, że w miłości i na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone.
Prim... Możesz mi powiedzieć o wszystkim, wiesz o tym? Bez szlachetnej otoczki i zasłaniania się obowiązkami wobec rodu. Czy małżeństwo z nim jest tym, czego naprawdę pragniesz? — troska w jego głosie wcale nie była udawana. Podejrzewał, że wkrótce sam zostanie postawiony przed trudną decyzją, z której niekoniecznie będzie zadowolony, dlatego szukał sprzymierzeńca. Sojusznika. Kogoś, kto go zrozumie.
A poza tym, nie mógł pozwolić, by nieświadomie wyszła za człowieka, który ją zdradzał — co innego, gdyby obojgu pasował taki układ, wówczas przeprosiłby Primrose za swoje wścibstwo. Nawet jeśli Aurora zarzekała się, że pomiędzy nią i Aresem do niczego nie doszło tamtej nocy, to nie potrafił nazwać zachowania narzeczonego kuzynki w inny sposób. Zdrada nie zawsze ma fizyczny wymiar.
Praca to nic w porównaniu z troskami poza nią.


{.............................}

Ce qu'on appelle une raison de vivre, est en
même temps une excellente raison de mourir.





Perseus Black
Zawód : Magipsychiatra
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
sztandarem będę ci, tarczą,
twym srebrnym mieczem
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9827-perseus-black https://www.morsmordre.net/t9907-andromeda#299725 https://www.morsmordre.net/t9906-cold-in-my-kingdom-size#299689 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t10144-skrytka-bankowa-nr-2244#307565 https://www.morsmordre.net/t9908-perseus-black#299726
Re: Jadalnia [odnośnik]15.06.21 12:18
Rozmowy o Aresie nie należały do najprzyjemniejszych dla Primrose. Narzeczony nie porywał jej serca ani umysłu, po prostu był. Mieli być gwarantem sojuszu nie zaś przypieczętowaniem wielkiego uczucia jakim siebie darzyli. Upiła łyk wina zerkając na kuzyna. Wierzyła, że szczerze się o nią troszczył. Jak wszyscy mężczyźni w ich rodzinie, trzęśli się nad nią jak nad porcelanową lalką bojąc się, że spadnie i się potłucze. Nie widzieli lub nie chcieli widzieć pęknięć i rys na jej powierzchni, które od jakiegoś czasu się pojawiały. Dorastała, zaczynała wychodzić poza bezpieczną strefę jaką dawała rodzina i mury Durham. Zaczynała stawać się panią samej siebie, zmieniać się w Makową Damę lub też Ćmę, tego jeszcze nie była pewna, którą drogę dokładnie obierze.
-Perseusie – odpowiedziała spokojnie choć czuła narastająca irytację tymi naglącymi pytaniami ze strony kuzyna. – Do czego dążysz? – Przecież znał odpowiedź jak każdy, czego od niej oczekiwał? Wyznania miłości aby uspokoić męskie sumienie czy może nadziei, że taki związek ma szansę na przyszłość by stworzyć szczęśliwe stadło? –Nie znam Aresa, jak mam poznać człowieka, który jednego dnia rozmawia ze mną normalnie, następnego unika, a w listach daje wyraźnie mi znać, że jest kategoryczny w swych postanowieniach i nie przewiduje kompromisów? – Odstawiła kieliszek na stół stukając paznokciem cicho w jego podstawę. Butelka uniosła się i uzupełniła zarówno ten, który należał do lady Burke i tego do lorda Blacka. –Nie ja chcę wyjść za mąż, ale moja rodzina. A to duża różnica. Zostałam poinformowana, że spędzę z nim resztę życia.
Rozmawiali o oczywistościach ich życia codziennego. Kawałek soczystej gęsi znalazł się na jej talerzu. Jadła choć apetyt całkowicie zniknął. Dokładnie w tym samym miejscu była kiedy Edgar oznajmił, że zostanie lady Carrow. Chciała przyjąć tą wiadomość godnie, ale się nie udało, a Adeline prawie dostała zawału słysząc całą rozmowę. W pierwszym odruchu chciała uciec i nigdy nie wrócić, ale miała obowiązki wobec rodziny. Rodziny, którą kochała i była mocno związana więc nie chciała jej ranić. Poza tym Prim podchodziła do życia pragmatycznie, z każdym dniem coraz bardziej.
-To jest mój obowiązek. – Powiedziała może zbyt ostro niż chciała, a w głowie odbił się echem głos Edgara. Brzmiała jak on. Siostra nestora zdawała sobie sprawę jakie obowiązki na nim ciążą i do jakich ona jest zobligowana. Rozpogodziła twarz, ponieważ to nie była wina kuzyna, że to Ares miał stać się jej mężem. – Wiesz, że kobieta w tym wypadku nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Oczywiście, idealnie by było gdyby mój przyszły mąż porwał moje serce i umysł. Nie przeczę, jest przystojnym mężczyzną, zapewne ma wiele zalet, nawet znaleźliśmy wspólny mianownik, jak na razie jeden, ale to już coś. Jeżeli pytasz mnie czy go kocham. Nie. Jeżeli pytasz mnie czy go pokocham. Nie wiem. Na pewno będę jednak dążyć do tego abyśmy żyli w zgodzie. – Nie miała zamiaru toczyć wojen z Aresem, chyba, że ją do tego zmusi. Będzie przeszkodą w jej samorozwoju, będzie narażał jej imię na szwank swoim zachowaniem, wtedy nie odpuści. Kobieca opinia jest bardzo krucha i łatwa do zniszczenia, a pracuje się na nią latami. –Gdybym mogła zdecydować czy chce być jego żoną, odpowiedziałabym, że nie chcę.
Sięgnęła po kieliszek, który kusił swoim trunkiem i upiła łyk po czym zjadła kolejny kawałek mięsa.
-Czym się troskasz, kuzynie? – Zapytała patrząc na niego uważnie.-Jak mi powiesz, że mną to natrę ci uszu. – Zastrzegła od razu lekką nutą rozbawienia w głosie.




May god have mercy on my enemies
'cause I won't

Primrose Burke
Zawód : Badacz artefaktów, twórca talizmanów, B&B
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Problem wyjątków od reguł polega na ustaleniu granicy.
OPCM : 4 +1
UROKI : 1
ALCHEMIA : 28 +5
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6 +2
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarownica
Jadalnia - Page 4 E331336106fb118b6485453aee90de3a
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t8864-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8880-listy-do-primrose-burke https://www.morsmordre.net/t8879-primrose-burke https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t9143-skrytka-bankowa-nr-2090#276327 https://www.morsmordre.net/t8894-primrose-e-burke

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Jadalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach